Reklamy

A co gdyby wokół Ciebie były tylko Kłamstwa…?

Chcecie przekonać się, jaka książka ostatnio mnie porwała?

Reklamy

Dziś przychodzę do Was z recenzją książki „Kłamstwa” autorstwa T.M. Logana. Mam nadzieję, że tym wpisem zachęcę Was do przeczytania tej niezmiernie wciągającej powieści. Uuuppps, trochę zdradziłam ocenę 🙂

 

„Najbardziej ślepy jest ten, kto nie chce widzieć.”

T.M. Logan „Kłamstwa”

 

Tak można najszybciej scharakteryzować pomysł, wokół którego T.M. Logan stworzył opowieść o jednym z najbardziej rozpowszechnionych i najstarszych powodach do rozstania…na kłamstwie. Mijanie się z prawdą, opowiadanie wymyślonych historii oraz niespotykane dotąd i niepokojące wydarzenia, które nagle pojawiają się w życiu bohatera – do tej pory uporządkowanym i statecznym – to to, co napędza tę historię. Bo chyba nie ma nic ciekawszego niż towarzyszenie bohaterowi, przeciwko któremu sprzeciwiło się wszystko. który zostaje wplatany w morderstwo oraz jest oczerniany i który na swoją obronę ma tylko i wyłącznie swoje słowa.

„Kłamstwa” – opowieść o zbrodni doskonałej w dobie nowoczesnych technologii

Każdy z nas, a przynajmniej większość, ma konto w takich czy innych mediach społecznościowych. Wszędzie w mieście znajdują się kamery, dla naszego bezpieczeństwa – tak twierdzą władze. Wszyscy lub niemal wszyscy są w posiadaniu telefonów komórkowych najnowszej generacji z  dostępem do internetu, nowoczesnych aplikacji, konta bankowego, z wbudowanym świetnym aparatem i innymi udogodnieniami. Są również ludzie, którzy za pieniądze zrobią wszystko, no albo przynajmniej bardzo wiele. A co stanie się, kiedy te zdobycze nowoczesnej technologii połączy się z namiętnością i chęcią wolności? Jeden z najlepszych i najbardziej wciągających thrillerów, jakie czytałam od bardzo dawna.

pf_1568619200
T.M. Logan „Kłamstwa”

 

Już wyjaśniam, o co chodzi. Joe Lynch, nauczyciel w miejscowym liceum, poczciwy facet, domator i jeden z tych niewielu mężczyzn, którzy całkowicie poświęcają się swojej rodzinie, przypadkiem zauważa, jak jego żona przechodzi przez hotelowy parking. W tym czasie powinna być oczywiście w pracy. Lynch idzie za nią i obserwuje jej kłótnię z ich wspólnym znajomym. Ben, tak ma na imię ten człowiek, jest nieco agresywnym, zbyt pewnym siebie nowobogackim, który lubi chełpić się swoim statusem i majątkiem. W wyniku wspomnianej kłótni, Joe decyduje się interweniować, jednak ten zamiar przybiera nieco inne skutki niż zamierzone. Rozwścieczony Ben ląduje na chodniku, zamroczony, a synek Joego, w wyniku emocji, dostaje ataku astmy. Joe postanawia ratować synka i gna do domu po inhalator. Po wszystkim wraca na miejsce bójki, ale Bena już tam nie ma…

Tak rozpoczyna się wartka narracja o tym, co mogą zrobić zakochane osoby, żeby pozbyć się tych, którzy stają na drodze do ich szczęścia. Jest to również opowieść o tym, w jaki niecny sposób można wykorzystać nowoczesne technologie oraz media społecznościowe do tego, aby wmówić innym ludziom, że wydarzenia uwiecznione na zdjęciach lub we wpisach wydarzyły się naprawdę i o tym, jak bardzo ciężko jest się potem z tego wyplątać.

Moja ocena

„Kłamstwa” to niezwykle trzymający w napięciu kryminał, od którego nie można się oderwać. Akcja jest wartka, wydarzenia dzieją się szybko i są niekiedy bardzo zaskakujące. Jest to jedna z tych książek, które czytając, czytelnik wyobraża sobie, że to, co właśnie się dzieje, jest maksimum pecha/okrucieństwa /bezsensu, które mogą się wydarzyć. Ale nie…autor pokazuje, że może być jeszcze gorzej i bardziej beznadziejnie. Do tego dochodzi zakończenie, które jest prawdziwym majstersztykiem i jest zbudowane wokół takiego zwrotu akcji, że nie można wprost oderwać się od tej książki.

Jeśli szukacie świetnego thrillera na jesienny wieczór, z wartką akcją i wieloma zwrotami, powinniście sięgnąć właśnie po „Kłamstwa” T.M. Logana. Jeśli dodatkowo interesuje Was lub przejmuje to, w jaki sposób telefony i media społecznościowe mogą kształtować rzeczywistości i wpływać na kształtowanie się czyjejś wiarygodności, ta książka jest również dla Was. A jeśli spodoba się Wam ta książka, to biegnijcie do księgarni po „29 sekund”, kolejną powieść autora.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: T.M Logan
Tytuł: Kłamstwa
Wydawnictwo: Bukowy Las
Tłumaczenie: Jarosław Włodarczyk
Liczba stron: 434
Cena: ok. 39,90 złotych

 

 

 

 

Reklamy

Czy angielski pochodzi od języka chińskiego?

Niedawno pojawiły się ciekawe doniesienia z Chin na temat pochodzenia języków europejskich.

Taką rewelacją podzieliła się grupa chińskich naukowców z organizacji World Civilisation Research Organization, czyli Stowarzyszenia Badań nad Cywilizacjami Świata. Szczegóły poniżej.

Jak się okazuje, wspomniani wyżej naukowcy twierdzą, że nie tylko angielski, ale również wiele innych języków, którymi mówi się w Europie, wywodzi się bezpośrednio z mandaryńskiego. Dowody na tę teorię zostały przedstawione na specjalnej konferencji w Pekinie.

Dotychczasowy stan wiedzy

Do tej pory uważało się, że języki europejskie wywodzą się z rodziny języków indoeuropejskich. Należą do nich niemal wszystkie języki używane we współczesnej Europie, na przykład polski, angielski, niemiecki, ale także wiele innych, dawnych, udokumentowanych w różnym stopniu (sanskryt lub greka klasyczna). W ramach rodziny języków indoeuropejskich wyróżnia się grupy języków:

  • indoirańska – języki indyjskie i irański,
  • helleńska – z zachowaną jedynie greką,
  • italska – tutaj znajdują się bezpośrednio wywodzące się z łaciny języki romańskie, np. włoski,
  • celtycka,
  • germańska – np. angielski lub niderlandzki,
  • tracko-ormiańska – z zachowanym jedynie językiem ormiańskim,
  • bałtosłowiańska – z dwoma grupami: bałtycką (litewski, łotewski) i słowiańską (polski, ukraiński, rosyjski),
  • iliryjska – zachował się jedynie język albański.

W ramach rodziny języków indoeuropejskich znajdują się również grupy zawierające jedynie języki wymarłe: anatolijska oraz tocharska.

blur book close up data

Musimy również pamiętać, o tym, że j. indoeuropejskie wywodzą się z języka praindoeuropejskiego. Ten udało się częściowo zrekonstruować za pomocą metody porównawczej. Wiadomo również, że był on używany w czasach neolitu (dla przypomnienia: epoka ta najwcześniej zaczęła się w IX wieku przed naszą erą). Językoznawcy nie są zgodni co do tego, gdzie narodził się język praindoeuropejski. Obecnie możemy spotkać się z dwoma teoriami:

  1. pontyjsko-kaspijska każe nam szukać początków pomiędzy Morzem Kaspijskim a Morzem Czarnym,
  2. anatolijska –  na terenie dzisiejszej Turcji.

Są jeszcze inne hipotezy, ale myślę, że jest to dobry pomysł na inny wpis.

Dowody na pochodzenie angielskiego

Podczas wspomnianej już wcześniej konferencji prasowej, wiceprzewodniczący oraz sekretarz Stowarzyszenia, Zhai Guiyun powiedział, że na przykład angielskie słowo yellow,  czyli „żółty”, ma wywodzić się od koloru jesiennych liści i brzmi całkiem jak słowo w języku mandaryńskim, które oznacza „spadający liść”. Podobnie ma się sprawa z wyrazem shop, czyli „sklep”, które swoja wymową przypomina swój odpowiednik w mandaryńskim oraz słowo heart – „serce”- zachowało ten sam rdzeń (początek lub temat), co jego mandaryński ekwiwalent.

text on shelf

Z tego, jak podają chińscy badacze, wiedzie prosta droga do uznania angielskiego za dialekt języka mandaryńskiego. Przekonuje Was to?

Inne rewelacje

W czasie tej samej konferencji Zhai Guiyun podzielił się z widownią jeszcze innymi spostrzeżeniami. Jednym z ciekawszym jest to, jakoby William Shakespeare był nie wybitnym dramatopisarzem, ale jedynie „aktorem analfabetą”, a jego sztuki w rzeczywistości napisał nie kto inny jak Samuel Johnson, czyli autor osiemnastowiecznego słownika języka angielskiego. Dowody? Nie podano, ale żeby było jeszcze ciekawiej, mogliśmy dowiedzieć się również o tym, że mitologie egipska, grecka oraz rzymska zostały sfałszowane i wywodzą się od mitów chińskich. To ostatnie stwierdzenie zostało wyjaśnione tym, że w Europie przed XV wiekiem nie było historii, a jedynie mity oraz legendy. Dlatego historia sprzed tego okresu została przez Europejczyków sfałszowana, ponieważ zazdrościli oni Chińczykom tradycji i historii.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 

Jakie cele powinieneś sobie stawiać, żeby osiągnąć sukces

Planowanie to połowa sukcesu. Jak planować, żeby wyszło? Przeczytaj o tym w tym wpisie.

Tak, wiem. Wrzesień nie jest zbyt dobrym momentem, żeby rozmawiać o celach, ponieważ to styczeń i początek nowego roku tradycyjne jest tym czasem, w którym opracowujemy postanowienia i modlimy się, żeby w nich wytrwać przez co najmniej kilka dni. Jednak mądrzy ludzie twierdzą, że każda chwila jest dobra, aby zrobić dla siebie coś dobrego.

Dziś nie będzie o książkach, dlatego, że jak chyba większość zapracowanych osób, również mnie dopadła choroba odkładania wszystkiego na potem. Fajnie mi się oglądało filmiki na YouTube o makijażu, udając, że jest tak gorąco, że jestem w stanie jedynie niemrawo podążać wzrokiem za pędzlem (tym na ekranie). Potem przyszedł wrzesień, zimny prysznic i nagle okazało się, że trzeba wrócić do pracy na pełne obroty, a to, co było planowane na wakacje, leży i pachnie gdzieś tam na półce. I zrobił się problem, ponieważ w oczy zaczęły zaglądać deadliny, a blog przez jakiś czas leżał odłogiem. Nie mówiąc zresztą o podcaście, z którym zalegam już chyba drugi odcinek. Staram się wydobyć z zaległości, prowadzić zajęcia na bieżąco, bloga także (przynajmniej w wersji pisemnej), ogarniam papiery i nieśmiało planuję coś na przyszłość. Chociaż „nieśmiało” to nie jest dobre słowo – plany mam jak Mount Everest i tylko 24 godziny każdego dnia jak każdy z nas.

white paper with people diagram print

Dlatego tym razem postanowiłam wziąć byka za rogi i poplanować te sprawy, na które mam wpływ. A nie na wszystkie mam, ponieważ zawsze wydarzy się coś, co może zburzyć mój cudownie ułożony harmonogram: jakaś firma będzie chciała przełożyć zajęcia, bo spotkanie, prezes, itp., któryś z kursantów zachoruje i trzeba będzie przekładać albo zrobi się nagle dziura w grafiku, księgowa poprosi o jakieś dokumenty, coś się zepsuje…Sami wiecie, o co mi chodzi. Samo życie. I właśnie to życie jest inspiracją do dzisiejszego wpisu, bo fajnie jest widzieć progres i jak najbardziej materialne owoce swoich wysiłków.

Tak więc temat na dziś: jak planować, żeby zrealizować 🙂

Czym jest cel i dlaczego musisz to wiedzieć?

Zajrzyjmy najpierw do mądrych książek, żeby dowiedzieć się, czym jest cel. W psychologii jest to nic innego, jak efekt lub stan rzeczy, który jest wynikiem jakiejś czynności lub stanu rzeczy. W filozofii to nic innego jak przyszłe działanie, do którego dąży człowiek. Sam cel może być pozytywny lub negatywny, główny lub uboczny. Być może zainteresują Was te ostatnie, które mogą być niezamierzone i powstawać w wyniku usiłowania zrealizowania przez człowieka swojego pierwotnego założenia. Czyli tak bardziej po polsku: jeśli będziemy coś robić, to może wydarzyć się coś, czego nie planowaliśmy i to coś może być dla nas dobre lub nie.

notebook

Dlaczego musisz o tym wiedzieć? Ponieważ nie wiedząc, czym jest cel i jak go sobie dobrze wyznaczyć, nie będziesz w stanie planować, a to oznacza, że nie zrobić dokładnie tych rzeczy, które byś chciał. Proste.

Bierzemy się do opracowywania celów.

Cel według metody SMART

Obecnie jest to chyba jedna z najbardziej rozpowszechnionych metod wyznaczania celów. Co oznacza? Nazwa to akronim, który bierze się od angielskich słów:

  • Specific (Skonkretyzowany),
  • Measurable (Mierzalny),
  • Achievable (Osiągalny),
  • Relevant (Istotny),
  • Time-bound (Określony w czasie).

Czyli nasze pragnienie powinno być dla nas przede wszystkim konkretne, a jego sformułowanie proste i nie pozostawiające luki na nadinterpretację, błędne rozumienie, itp. Dodatkowo ma być tak określony, aby jego wypełnienie mogło być w jakiś sposób zmierzone (wyrażony liczbowo na przykład). Musimy też pamiętać o tym, że cel musi być dla nas osiągalny, ponieważ ten zbyt ambitny nie tylko nas zdemotywuje, ale również sprawi, że nie będziemy chcieli podejmować żadnych wysiłków w jakąkolwiek stronę. Oczywiście, cel powinien stanowić jakąś wartość dla planującego i być dla niego krokiem w przód. No i na koniec, powinien mieć określony zakres czasowy, w którym będziemy chcieć go osiągnąć.

Przykład takiego celu:

Chciałabym nauczyć się języka hiszpańskiego w stopniu C2. Biorąc pod uwagę to, że mój obecny poziom to A2/B1, właściwym dla mnie celem będzie dociągniecie do B1 do końca roku. Mój cel jest konkretny, ponieważ zaznaczyłam, że uczę się tylko jednego języka, jest dla mnie ważny, ponieważ hiszpański jest mi niezbędny do pracy, osiągalny – uczę się szybko i do końca roku zostało mi 3 miesiące (i przy okazji określony w czasie). Jest też mierzalny, ponieważ wystarczy, że mój nauczyciel zrobi mi test na dany poziom i wszystko będzie jasne. I już sobie wyznaczyłam ten cel, to chyba będzie lepiej, jeśli go zrealizuję 🙂

Co na to wszystko Brain Tracy?

Nieco inne podejście można zaobserwować u Briana Tracy`ego – jednego z najbardziej znanych mówców motywacyjnych i guru wszystkich sprzedawców. Podaje on wiele zasad mówiących o tym, w jaki sposób zabrać się za realizację swoich celów. Należą do nich przede wszystkim:

  1. Stop dla słowa „kiedyś” – brak wymówki to po prostu dobry sposób na realizację celów. Tak robią najlepsi, więc chyba działa 🙂

 

  • Uczenie się od ekspertów -czyli obserwacja innych osób, które odniosły sukces w swojej dziedzinie, zdobywanie nowych informacji i uczenie się z doświadczeń innych.

 

  • Znalezienie swojego życiowego celu – to można osiągnąć poprzez tak zwane obrazowanie. Wygląda to tak, że siadamy sobie z kartką i długopisem i przyglądamy się swojemu życiu z boku. Patrzymy na siebie oczekując idealnego rezultatu i zastanawiamy się nad tym, w jaki sposób możemy to zrobić. Następnie przychodzi pora na spisanie 10 celów, których wypełnienie powinno pomóc nam osiągnąć taki stan. I…wybieramy jeden, ten, który najbardziej przyczyniłby się do tego, że nasze życie byłoby najlepsze z możliwych.

 

  • Zarządzanie czasem – pamiętajmy, że pewnie nie uda nam się zrobić wszystkiego, co zaplanowaliśmy, ale musimy pamiętać, żeby zrobione zostały rzeczy najważniejsze.

 

  • Cel w formie pytania –  najlepiej otwartego, w stylu: „Co mogę zrobić, żeby mieć czas na 3 sesje jogi w tygodniu?”. Do tego spisujemy około 20 odpowiedzi. Dosłownie wszystko, co przychodzi do głowy, jak w burzy mózgu. To powinno wymusić na nas myślenie o rozwiązaniu naszego problemu.

 

  • Myślenie o bogaceniu się – jeśli marzy Ci się zostać milionerem, musisz wyrobić sobie nawyk myślenia i działania jak ludzie bogaci. I tutaj odsyłam Cię do książek Briana Tracy.

 

  • Nie wolno rezygnować – nie zawsze wszystko zadziała od razu. Trzeba próbować, nawet kilka razy po to, aby przekonać się, czy dane rozwiązanie na pewno dla nas działa lub nie. Nawet jeśli się nie uda, zyskamy wiedzę, a ta pomoże nam uniknąć takiego samego wyniku w przyszłości.

 

  • Bądź przykładem dla innych –  świetny motywator dla tych, którzy boją się przede wszystkim opinii innych osób. Nie przestawaj w dążeniu do stania się lepszym, aż ludzie zaczną przychodzić do Ciebie po poradę.

 

  • Wyrób dobre nawyki –  ponad 90% naszych działań to nawyki, dlatego dobrze jest wyrobić sobie te właściwe. Trzeba pamiętać, że pozytywne przyzwyczajenia formują się długo, ale łatwo z nimi żyć. Te złe zapadają w pamięć szybko, ale ciężko z nimi egzystować.

 

  • Nie rezygnuj ze swoich marzeń. Nigdy.

Jak uważacie? Pomocne? Którą metodę pracy nad sobą wykorzystalibyście do ustalania swoich celów? Dajcie znać w komentarzu.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Narodowe czytanie 2019

Już w najbliższą sobotę odbędzie się coroczna akcja Narodowego Czytania. Podczas tegorocznej odsłony akcji, Para Prezydencka i znakomitości świata sztuki będą czytać polskie nowele.

woman reading book
Photo by Joy Deb on Pexels.com

Prezydent wraz z małżonką dokonali wyboru z ponad stu przesłanych propozycji i zdecydowali się na osiem pozycji. Możecie znaleźć je poniżej:

  1. Dobra pani – Eliza Orzeszkowa;
  2. Dym – Maria Konopnicka
  3. Katarynka – Bolesław Prus
  4. Mój ojciec wstępuje do strażaków (ze zbioru: Sanatorium pod Klepsydrą) – Bruno Schulz
  5. Orka – Władysław Stanisław Reymont
  6. Rozdzióbią nas kruki, wrony… – Stefan Żeromski
  7. Sachem – Henryk Sienkiewicz
  8. Sawa (z cyklu: Pamiątki Soplicy) – Henryk Rzewuski

Wszystkie teksty zostały wybrane tak, aby wspólnym mianownikiem były polskość w połączeniu z treściami uniwersalnymi, refleksjami nad człowiekiem i społeczeństwem. Jednocześnie nowele są połączeniem zwięzłej formy oraz mistrzostwa stylu i plastyczności.

Sądzicie, że to dobry wybór? Wybieracie się do biblioteki na Narodowe Czytanie?

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Gilead powraca, czyli kontynuacja dystopii Opowieść podręcznej Margaret Atwood

Margaret Atwood powraca z kontynuacją najbardziej przerażającej historii napisanej do tej pory. Fragmenty powieści dostępne są dla anglojęzycznych czytelników.

Piszę ten wpis tuż po lekturze fragmentów drugiej części, jeśli tak mogę nazwać tę powieść, słynnej Opowieści Podręcznej Margaret Atwood. The Testaments – tak brzmi oryginalny tytuł – będzie dostępna do kupienia w wersji anglojęzycznej od 10 września. Polski przekład pojawi się dopiero na początku przyszłego roku.

Pierwszą rzeczą, o której pomyślałam jeszcze zanim zabrałam się za przeczytanie fragmentu było to, czy dowiem się, co dokładnie stało się z Fredą. Nie wiem, czy pamiętacie, ale książka kończy się w momencie, w którym zostaje ona zabrana przez Oczy z domu Waterfordów i właściwie nie wiadomo, co się z nią dzieje. Wiemy jedynie, że ma się niczego nie obawiać i iść ze strażnikami. Dzieje się to zaraz po tym, jak kobieta zachodzi w ciążę z Nickiem, kierowcą.

I taką miałam nadzieję, na kontynuację…

The Testaments

Natomiast z tego, co można już było przeczytać z opublikowanych fragmentów, dalsza część Opowieści podręcznej będzie składać się ze świadectw kobiet wychowywanych w Gileadzie. Udostępniono nam część pierwszą zwaną The Ardua Hall Holograph oraz dwa świadectwa: numer 396A oraz 396B. Czy są ze sobą połączone i zostały spisane/podyktowane przez jedną osobę? Nie wydaje mi się. Określiłabym je raczej jako zestawione ze sobą ze względu na to, że są związane jednym tematem: opisują życie kobiet, które znalazły się w Gilead.

books stack old antique
Photo by Pixabay on Pexels.com

I tak, The Ardua Hall Holograph został na pisany przez ciotkę. Wszystko wskazuje na to, że jest to osoba w podeszłym wieku, ktoś, kto uczestniczył w tworzeniu chorych zasad panujących w Ardua Hall. Pisze ona między innymi o tym, że wie, w którym miejscu są kamery, ponieważ sama je tam umieszczała… Ciotka musi należeć do szanowanych osób w tej społeczności, ponieważ w ramach podziękowań za jej poświęcenie i służbę, wystawiono jej pomnik. Bardzo zastanawia mnie, czy jej opowieść pojawi się w dalszych częściach powieści i czy będą w niej jakieś „pikantne szczegóły”.

Świadectwo numer 396A to opowieść dziewczynki. Opowiada ona o edukacji młodych kobiet w szkole, w której opiekunkami i nauczycielkami były ciotki. Można tutaj wyczytać o strojach (różowe na ciepłe pory roku oraz fioletowe na jesień i zimę), rzeczach, których uczyły się uczennice (wytwarzanie biżuterii, kwiatów i inne niepotrzebne pierdoły), ale o wiele bardziej ciekawe wydaje się tło społeczne opowieści. Okazuje się bowiem, że mała została przysposobiona przez swoich rodziców po tym, jak jej matka „wybrała się do zamku i spośród wielu dzieci wybrała właśnie tę dziewczynkę.” Z tego powodu oraz dlatego, że jest dzieckiem wysoko postawionego urzędnika, jest ona wybrana. Oznacza to po prostu, że jej małżeństwo zostało zaaranżowane wcześniej i mała, po osiągnięciu odpowiedniego wieku, zostanie żoną Komendanta lub innego Syna Jakuba. Dla porównania: córki Gospoludzi nie dostępują takiego przywileju i uczą się jeszcze mniej przydatnych rzeczy. Muszę tutaj zauważyć, że to, co przeraża w tej opowieści jest indoktrynacja dziewczynek przez ciotki, które opowiadają uczennicom o tym, jacy to mężczyźni są straszni, chutliwi, pożądliwi i niemogący zapanować nad swoimi popędami. Istne średniowiecze. Oczywiście pojawia się tutaj też gadka o tym, jakoby dziewczęta miały w sobie wspaniałość, której mężczyźni pragną ich pozbawić. Wszystko to sprawia, że opisująca to dziewczynka marzy o tym, żeby umrzeć zanim osiągnie wiek kwalifikujący ją do małżeństwa…

Świadectwo numer 396B to fragment opowieści o tym, jak było kiedyś. Albo teraz…trudno jest to stwierdzić z fragmentu. Dziewczyna opisująca świat przed opowiada o swoich rodzicach Melanie i Neilu – uroczej parze prowadzącej second hand, to znaczy sklep ze sztuką do noszenia. Melanie jest kolorowa i wesoła, Neil zajmuje się rachunkami oraz naprawą starych urządzeń. Pewnego dnia, w dzień swoich urodzin, dziewczyna dostrzega przedmiot w sejfie – można domyślić się, że jest to pistolet- którym chciałaby się pobawić. Nie jest jej to dane i… jest to w sumie koniec udostępnionego fragmentu.

Zainteresowały Was te fragmenty? Zamierzacie przeczytać całą książkę?

Ci z Was, którzy chcieliby przeczytać część pierwszą samodzielnie, mogą znaleźć ją na stronie The Guardian pod tym linkiem (KLIK).

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Empik Premium – czy rzeczywiście tak opłacalny?

Czy rzeczywiście opłaca się wykupić abonament w Empik Premium?

Od kilku tygodni klienci Empika mają możliwość dołączenia do klubu Empik Premium, oferującym, w zamian za opłacanie abonamentu, wiele atrakcyjnych zniżek, między innymi na książki, bilety oraz darmową dostawę. Sprawdzam, czy przystąpienie do tego programu jest rzeczywiście tak opłacalne.

Zacznijmy może od tego, jakie korzyści otrzymają członkowie Empik Premium. Jak można przeczytać na stronie, jest ich wiele i wydają się być one dosyć atrakcyjne. Skorzystać można między innymi z:

  • stałej zniżki 15% w salonach Empik na książki, muzykę, filmy, artykuły papiernicze i kreatywne, zabawki,
  • do 20% zniżki w sklepie online na specjalnie wybrane produkty (250 tysięcy produktów, wśród których znajdują się książki, muzyka, filmy i sprzęt AGD),
  • Cashback 3% za zakup produktów w Empik, nawet do 600 złotych,
  • darmowa dostawa kurierska lub do punktu odbioru dla zamówień powyżej 40 złotych,
  • 20% zniżki do kin sieci Helios,
  • możliwość zakupienia biletów na koncerty w przedsprzedaży,
  • pakiet darmowych audiobooków w aplikacji EmpikGo,
  • 20% zniżki na odbitki oraz usługi Empik Foto.

question-mark-2123967_1920

Dosyć atrakcyjne te warunki, nie sądzicie? Szczególnie dla kogoś, kto w tak zwane produkty kultury zaopatruje się tylko i wyłącznie w sieci Empik. A ta (i tutaj sobie ponarzekam) nie zawsze oferuje atrakcyjne ceny, szczególnie w porównaniu z innymi księgarniami internetowymi. Wierzę jednak, że to myśl o zdobyciu nowych klientów szukających atrakcyjnych ofert sprawiła, że powstał Empik Premium.

Ale tutaj pojawia się zgrzyt, jeśli przeanalizuje się regulamin, bowiem:

  1. Zniżki w salonach Empik naliczane są od cen standardowych, a nie promocyjnych, więc musicie wybrać, czy lepiej opłaca Wam się zakupić produkt w obniżonej cenie „dla wszystkich”, czy dla klientów Premium. Regulamin zakłada, że brana pod uwagę jest zawsze ta, która jest bardziej korzystna, czyli wyższa.
  2. Zniżki w salonach nie obejmują chociażby gier czy podręczników.
  3. Wszystkie obniżki obowiązują do zakupu maksymalnie trzech takich samych produktów w ramach jednej transakcji, czyli gdybym chciała zakupić coś dla 4 osób, jedna z nich płaci pełną cenę.
  4. Klient korzystający z darmowej dostawy do punktu odbioru lub przez kuriera, Pocztę Polską, itp. przy rezygnacji z zamówienia musi opłacić koszty dostarczenia przesyłki.
  5. Istnieje możliwość zakupienia produktów ze zniżką u partnerów Empika, ale tylko jeśli rzeczy te są oznaczone jako „Premium”.

Ile wynosi abonament?

Decydując się na przystąpienie do Empik Premium musimy liczyć się z tym, że trzeba zobowiązać się co do okresu korzystania ze zniżek: 1 miesiąc, 6 miesięcy, 12 miesięcy. Oczywiście, im dłuższy czas, tym lepsza oferta na składkę. 1 miesiąc kosztuje 9,90 i może być płatny tylko kartą płatniczą. 6 miesięcy to koszt 49,99 złotych, czyli średnio 8,33 złotych, a 12 miesięcy kosztuje 79,99 złotych przy średnim miesięcznym zobowiązaniu 6,67 złotych. Ostatnie dwa abonamenty mogą być opłacone dowolną metodą. Przy czym istnieje możliwość wcześniejszego wystąpienia z programu.

Co stanie się, jeśli zobowiążemy się do opłacania subskrypcji na 6 lub 12 miesięcy i zrezygnujemy wcześniej? Nasza opłata będzie wyższa i będzie naliczona proporcjonalnie do czasu, który rzeczywiście podlegał umowie. Cena taka wynosi:

  • 59,94 złotych dla rozliczenia okresu 6 miesięcy,
  • 119, 88 złotych dla rozliczenia okresu 12 miesięcy.

Trzeba też pamiętać o tym, że rezygnacja z Empik Premium przed zakończeniem okresu rozliczeniowego skutkuje tym, że rezygnujący zostanie poproszony o zapłacenie kosztów darmowej dostawy.  Na szczęście kwota ta nie powinna przekraczać sumy uiszczonej za dany okres rozliczeniowy. Cennik, według którego zostanie obliczona opłata, to ten obowiązujący w dniu rozliczenia.

Empik Premium – opinie

Szukając opinii na temat nowej inicjatywy Empiku natknęłam się na wiele artykułów prasowych, w których porównuje się Empik Premium do Netflixa, Amazona oraz wielu innych firm, w których trzeba płacić za dostęp do zasobów. Wyczytałam również o tym, że takie posunięcie może zagrozić chociażby Legimi. W wielu artykułach w Internecie można też natknąć się na szczegółowe wyliczenia opłacalności wykupowania dodatkowej zniżki. Na przykład za książkę w cenie regularnej 37,99 zł w zwykłej promocji płaci się 31,99 zł, a w Empik Premium…30,39 złotych. Trochę słabo, jak na zniżkę, za którą trzeba zapłacić przynajmniej 6 złotych miesięcznie.

Jednak patrząc na komentarze potencjalnych klientów na Facebooku, można odnieść wrażenie, że Premium nie jest jednak takie premium. Szczególnie zmroził mnie post osoby, która zamówiła książki ze zniżką w programie i otrzymała produkt zniszczony i nadający się tylko i wyłącznie do reklamowania. Podobnie jak ona, ja również za zapłacenie za Premium liczyłabym na otrzymanie (przynajmniej) towaru niewybrakowanego.

Pisząc tego posta zastanawiałam się, czy nie skorzystać z oferty, jednak wraz z zagłębianiem się w regulamin programu, uznałam, że nie jest on wart moich pieniędzy, ponieważ:

  • książki zamawiam z różnych księgarni, nie tylko z Empik,
  • na prasę nie dostanę zniżki, a tylko to kupuję w salonach poza ewentualnym odbiorem zamówień,
  • do kina chodzę raz na kilka miesięcy i stać mnie, żeby zapłacić więcej za bilet,
  • nie zamawiam odbitek zdjęć,
  • audiobooki i ebooki mam z Legimi i Storytel, z których jestem zadowolona.

Jestem przekonana, że Empik znajdzie nabywców na swój abonament, dla mnie jednak ta oferta to strata pieniędzy.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 

 

Podcast #4 Skąd wzięły się nazwiska?

Z pewnością zastanawialiście się kiedyś, skąd pochodzi Wasze nazwisko. Wiecie, jak powstało?

W tym odcinku podcastu Subiektywnej listy lektur do słuchania zajmiemy się tematem nieco odbiegającym od książek jako takich i porozmawiamy o tym, skąd wzięły się nazwiska. Zastanawiało Was kiedyś, po co zostały wymyślone? Jeśli interesuje Was ten temat to zapraszam serdecznie do posłuchania tego odcinka.

Nazwisko to nic innego jak nazwa rodowa wspólna dla całej rodziny. Jest formą dziedziczną i niezmienną w swojej odmianie, chociaż z tym ostatnim, jak sami wiecie, szczególnie w czasach wojen, bywało różnie. Skąd wzięły się nazwiska i dlaczego nazywacie się tak jak się nazywacie?

Czasy Słowian

W czasach Słowian nie istniały nazwiska, a ludzie nosili swego rodzaju przydomki związane z jakąś wyróżniającą ich cechą, które dołączane były do typowo słowiańskich imion. Na przykład Leszek Czarny, itp. Pewną odmianą tych określeń były przydomki nadawane na przykład ze względu na wybitne osiągnięcia. Nadawanie przydomków ze względu na jakąś cechę można zobaczyć chociażby przeglądając drzewo genealogiczne dynastii Piastów. Każdy z królów wywodzących się z niej miał nadane miano odnoszące się do cechy charakteru lub fizycznej. Przydomki nadawane były zazwyczaj w dzieciństwie lub w dorosłym życiu, chociaż zdarzyło się nadać miano również po śmierci. Nie były jednak formą dziedziczną, odnoszącą się do nazwy całej rodziny. Z drugiej strony, językoznawcy wskazują na to, że przydomki mogły stać się przyczynkiem do powstawania nazwisk. Podobnie jak imiona, ale w tym przypadku chodzi głównie o imię ojca i nadawany jego synowi przydomek, na przykład ojciec nazywany Jasiek miałby syna zwanego Jaśkowski (już brzmi jak współczesne nazwisko!).

Pierwsze nazwiska dziedziczne

Proces tworzenia się pierwszych nazwisk datuje się na XIII wiek. Lingwiści przyjmują, że zjawisko to było związane z rozwijaniem się miast, ponieważ w ich obrębie pojawiało się coraz więcej mieszkańców, a co za tym idzie, identyfikacja na podstawie samego imienia była utrudniona. Później, w XIV i XV wieku nazwiska były używane przez szlachtę. Chłopi również przyjmowali nazwiska, jednak proces ten w ich przypadku trwał o wiele dłużej.

Podcast #4 Skąd wzięły się nazwiska_

Przydomki osobowe traktowane były na podstawie prawa zwyczajowego i to z nich w XIV i XV wieku kształtowały się pierwsze nazwiska. Warto wiedzieć, że takie miana, dzięki procesowi dziedziczenia z ojca na dzieci, obejmowały wspólną nazwą całe rody, rodziny oraz generacje, a także przejmowanie przez żonę nazwiska męża. Takie prawo zwyczajowe obejmujące nazwiska kształtowało się od XIV wieku. Jednak nie tylko, ponieważ szczególnie na wsi taka tradycja przejmowania nazwisk obowiązywała także przejęcie nazwy z teścia na zięcia lub z właściciela na nabywcę ziemi lub chałupy. Zdarzało się także, że wdowa przenosiła nazwisko po pierwszym mężu na drugiego.

Jak ostatecznie ukształtowały się nazwiska?

Forma graficzna nazwisk oraz ich brzmienie ostatecznie zostały ukształtowane na przełomie XVIII i XIX wieku, ponieważ wtedy szerzej zaczęto stosować zasady ortograficzne i słowotwórcze. To jednak nie zapobiegło powstaniu różnych wariantów tych samych nazwisk. Za to szczególnie należy podziękować urzędom działającym w trakcie zaborów, które polskie nazwiska zapisywały próbując stosować swoje zasady ortograficzne (niemieckie lub rosyjskie).

Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku pojawiły się próby repolonizacji nazwisk, co sprawiło, że nazwy te podlegały kolejnym zniekształceniom. Szczególnie widoczne było to w środowiskach wiejskich, gdzie niepiśmienni chłopi znali swoje nazwiska jedynie w formie mówionej i nie byli w stanie sprawdzić jego właściwej pisowni. A błędy powstawały niekiedy z bardzo błahych powodów: niewyraźne wypowiedzenie, nieuważne słuchanie bądź zapisywanie przez urzędnika.

Polskie nazwiska i ich znaczenie

Badacze podzielili nazwiska ze względu na treść znajdującą się w ich rdzeniu, czyli w początkowej części. I dzięki temu możemy dowiedzieć się, że te nazwy osobowe ukształtowano na przykład z:

  • imion (Jakubowski, Piotrowski),

  • zawodów (Kowalski, Swat),

  • cech charakteru lub fizycznych (Wysocki, Cichocki),

  • nazw zwierząt (Kozłowski, Gawroński),

  • przedmiotów (Socha, Skiba),

  • roślin (Topolski, Wiśniewski),

  • od miejsca zamieszkania lub krainy geograficznej (Mazur, Bukowski),

  • liczebników, kalendarza, dni lub pory dnia (Wieczorek, Piątek),

  • obcych nazwisk (Szulc, Miller),

  • ogólnego pochodzenia (Nowak, Kałuża),

  • inne (Lewandowski, Lewicki).

Umiecie zidentyfikować pochodzenie swojego nazwiska? Zapraszam Was do dyskusji na ten temat i pozostawienia komentarza pod tym wpisem. Jeśli interesują Was tematy, które przedstawiam w podcaście to nie zapomnijcie kliknąć na serduszko, czyli dać mi lajka, i śledzić mojego kanału. Tradycyjne również zachęcam do obserwowania kont Subiektywnej Listy Lektur na Facebooku oraz Instagramie. Do usłyszenia w kolejnym odcinku.

Pozdrawiam,

Ania

Wakacyjne TOP 5

Wakacje powoli się kończą, więc można nieco podsumować czytanie. Oto moje TOP 5 najlepszych książek tego lata.

Dziś chciałabym napisać Wam więcej o pięciu książkach, które wywarły na mnie spore wrażenie w te wakacje. Wybór tradycyjnie jest subiektywny, a wszystkie opinie są moje. Kolejność opisywania książek jest przypadkowa 🙂

 

  1. James Hazel Dom jętki

pf_1566456675

Historia opisywana w tej książce zaczyna się w trakcie drugiej wojny światowej i ciągnie do czasów współczesnych. Mamy tutaj nieźle skrojoną intrygę, tajną organizację, która zrzesza bogatych i mocno pokręconych ludzi oraz głównego bohatera, który nie zawsze wie, co robi i gdzie się znajduje (to z powodu choroby). Całość napisana jest tak, że bardzo chce się czytać/słuchać dalej, a zakończenie jest mocno zaskakujące. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że pewnie takich powieści jest wiele na rynku, jednak szalony koncept, na którym opiera się narracja jest bardzo ciekawy i niezwykły.

2. Bernard Cornwell Ostatnie królestwo pf_1566456521

Tak, wiem 🙂 Dla wielu z Was powieści z serii Wojny Wikingów nie są żadnym odkryciem, ale ja dotarłam do pierwszej części dopiero w te wakacje. I jestem zachwycona. I to mimo tego, że jest to książka o facetach dla facetów, pełno w niej krwi, wojny i nieco seksistowskich tekstów o kobietach, ale… podoba mi się. Wartka akcja, nieoczekiwane zwroty  narracji, ogromna dbałość o szczegóły jeśli chodzi o tło historyczne i budowanie postaci. Super!

 

3. Michelle Obama Becoming pf_1566456355

Niezbyt często sięgam po biografie i jeśli już jakąś czytam to musi być to książka, która naprawdę mnie zainteresowała. Autorka opisuje swoje życie począwszy od dzieciństwa w murzyńskiej dzielnicy, czas nauki i mocne dążenie do tego, aby osiągnąć w życiu coś, co będzie można nazwać sukcesem z punktu widzenia Amerykanów, ale co równocześnie będzie dobre dla społeczności. Później oczywiście czasy małżeństwa z Barackiem Obamą, jego pracę w senacie oraz kampanie prezydenckie i wypełnianie obowiązków pierwszej pary. Przy okazji pokazuje, jak, mimo upływu lat, ciężko w Stanach Zjednoczonych być czarnym, kobietą lub przedstawicielem innych „mniejszości”. Książka bardzo ciekawa i przede wszystkim mądra.

4. Paweł Majka Berserk i Berserk: Spowiednik pf_1566456947

Dwie książki pod numerem cztery? Tak, a dlaczego by nie? Dwie powieści post-apo osadzone w Polsce i dotyczące tego, co dzieje się z ludźmi po wielkiej zagładzie. Tutaj w wydaniu „naukowcy pozmieniali ludzi i ci wpadli w szał, stając się swego rodzaju zombie’. Nowy ład, nowe zasady i sposoby na zorganizowanie sobie życia, a do tego dziwna religia i bohaterowie, którzy próbują w tej krytycznej sytuacji ugrać coś dla siebie.

5.  Marek Stelar Twardy zawodnik pf_1566456788

Po pierwsze: autor ze Szczecina. Po drugie: akcja dzieje się w Szczecinie i w okolicach. Lokalny patriotyzm nakazuje umieścić w zestawieniu tę książkę, ponieważ fajnie się czyta o wydarzeniach dziejących się w miejscach, które znam. Poza tym mamy tutaj do czynienia z wartką akcją, policjantami, którzy nie są totalnymi głupkami i fajnie zbudowanym napięciem.

 

 

 

To tyle 🙂 Czytaliście, którąś z polecanych przeze mnie książek? A może polecilibyście coś innego? Pozostawcie komentarz pod tym postem.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

#3 Poradniki o minimalizmie

Minimalizm jest jednym z ciekawszych sposobów na życie i łączy się z modną obecnie filozofią zero waste. Oczywiście, jak w przypadku każdego innego stylu życia, również wokół minimalizmu pojawia się wiele przekłamań i półprawd. W tym odcinku polecam poradniki, z których można wyczytać jak to z minimalizmem jest naprawdę.

Mój 52 Book Challenge – update

Nie tak dawno pisałam Wam o tym, że planowałam wziąć udział w wyzwaniu książkowym, chyba najpopularniejszym w tym kraju, czyli Przeczytam 52 książki w 2019 roku. Oto krótki update co do postępów w czytaniu. W tym roku jestem bardzo zadowolona z mojego czytania, ponieważ w połowie lipca udało mi się zakończyć wyzwanie. Oczywiście czytam i … Czytaj dalej Mój 52 Book Challenge – update

Nie tak dawno pisałam Wam o tym, że planowałam wziąć udział w wyzwaniu książkowym, chyba najpopularniejszym w tym kraju, czyli Przeczytam 52 książki w 2019 roku. Oto krótki update co do postępów w czytaniu.

W tym roku jestem bardzo zadowolona z mojego czytania, ponieważ w połowie lipca udało mi się zakończyć wyzwanie. Oczywiście czytam i słucham dalej. Idę na rekord i zobaczymy, przez ile książek uda mi się przebrnąć w tym roku. Poniżej przedstawiam listę tego, co udało mi się przeczytać/przesłuchać do tej pory.

 

1 . Front burzowy Jim Butcher
2. Pełnia księżyca Jim Butcher
3. Śmiertelna groźba Jim Butcher
4. Rycerz lata Jim Butcher
5.Śmiertelne maski Jim Butcher
6. Krwawe rytuały Jim Butcher
7.Martwy rewir Jim Butcher
8. Dowody winy Jim Butcher
9. Biała noc Jim Butcher
10. Drobna przysługa Jim Butcher

Przy okazji, wydawnictwo Mag szykuje już dwie nowe części Akt Dresdena – Zmiany będą dostępne od 27 września 2019 roku, a 25 października 2019 roku pojawi się „Opowieść o duchach”. Mam nadzieję, że będzie na co czekać. A przy okazji, poczytajcie nieco o Aktach Dresdena tutaj 

11.Uprowadzona Charlie Donlea (moja recenzja jest —> Kryminał dla wytrwałych – Uprowadzona Charlie Donlea
12. Żona mordercy Rachel Caine
13. Morderczyni Sarah A. Denzil
14. Zasady wywierania wpływu na ludzi Robert Cialdini
15. Jak oszczędzać czas i pieniądze Marcin Pietraszek
16. Na psa urok Kevin Hearne
17. Raz wiedźmie śmierć Kevin Hearne
18. Kojot i zbrodnia Kevin Hearne
19. Zdrajca Kevin Hearne
20. Między młotem a piorunem Kevin Hearne
21. Skazane Katarzyna Borowska, Anna Matusiak-Rześniowiecka
22 .Mój ojciec jest mordercą Rachel Caine
23. Hera moja miłość Anna Onichimowska
24.  Kto porwał Daisy Mason Cara Hunter
25. Kto mieszka za ścianą Cara Hunter (recenzja tej książki znajduje się —> Kto mieszka za ścianą? Wiesz?)
26. Jeśli będę miał zły dzień ktoś umrze Christian Unge (recenzja —-> Lekarskie non-fiction ze Szwecji )
27. Stulecie chirurgów Jurgen Thorwald
28. Astrofizyka dla zabieganych Neil deGrasse Tyson
29. Triumf chirurgów Jurgen Thorwald
30. Mój szef jest idiotą Thomas Erikson (poczytajcie o niej tutaj —> Mój szef jest idiotą Thomas Erikson )
31. Kołysanka Bartłomiej Piotrowski
32. Demony. Księga odpowiedzi Lester Sumrall
33. Kapłanka w bieli Trudi Canavan
34. Dziennik kata John Ellis (recenzję znajdziecie—–> Niezyskanie studium ludzkiego zachowania w obliczu śmierci, czyli „Dziennik kata” Johna Ellisa 

books on bookshelves
Photo by Mikes Photos on Pexels.com

35. Ostatnia z dzikich Trudi Canavan
36. Głos bogów Trudi Canavan
37. Misja ambasadora Trudi Canavan
38. Królowa zdrajców Trudi Canavan
39. Kronika wykrakanej śmierci Kevin Hearne
40. Nóż w lodzie Kevin Hearne
41.Kołek na dachu Kevin Hearne
42. Raj Marta Guzowska
43. Mrok Alicja Wlazło
44. Nasze małe kłamstwa Sue Watson
45. Perfekcyjne kłamstwo Minka Kent
46. Idealne małżeństwo Kimberly Belle
47. Indygo Michał Jan Chmielewski
48. Dom jętki James Hazel
49. Twardy zawodnik Marek Stelar
50. Dziecięce zabawy Tomasz Mróz
51. Kruchy dom duszy Jurgen Thorwald
52. Jak zostać mistrzem. Trening doskonałości Robert Greene
53. Berserk Paweł Majka
54. Berserk spowiednik Paweł Majka
55. Becoming Michelle Obama
56. Ostatnie królestwo Bernard Cornwell

books stack old antique
Photo by Pixabay on Pexels.com

57. Nawyki zen Leo Babauta

Tak na razie wygląda moja lista przeczytanych książek na ten rok. Jak już wspomniałam, idę na rekord i nie ustaję w dalszym czytaniu. Moja półka na książki pęka w szwach, na Instagramie mogliście nawet zobaczyć, że pod ciężarem nowości pękła mi szklana (!!!) półka. Podobnie jest z moją wirtualną półką na Storytel 🙂

Jak idzie Wam czytanie książek? Podzielcie się najlepszymi tytułami w komentarzu 🙂

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)