Moje sposoby na tanie książki

Książki mogą kosztować sporo. Dlatego warto szukać sposobów na tanie czytanie. Oto kilka z nich.

Patrząc na obecne ceny książek w księgarniach stacjonarnych i internetowych można dosłownie złapać się za głowę. Kiedy nie kupuje się w promocji lub w ramach jakichś zorganizowanych akcji typu „darmowa przesyłka”, cena za bycie na bieżąco z książkami jest niekiedy bardzo wysoka.

Przykład? Koszt zamówienia nowości z pewnej dobrze znanej księgarni internetowej, o zawartości tej przesyłki zresztą pisałam Wam tutaj  to około 190 złotych. Sporo jak na pięć książek i to kupionych w promocji w przedsprzedaży (nie licząc tutaj oczywiście czasu, który trzeba było odczekać na przesyłkę).

 

pf_1529827411

Książki można kupować taniej, trzeba jednak wiedzieć, w jaki sposób to zrobić. I w sumie to jest inspiracja do tego wpisu. Postanowiłam pokazać Wam, jak zaopatrywać się w literaturę i jednocześnie ograniczyć koszty swojego hobby. Zacznijmy zatem!

1. Biblioteka miejska

W moim mieście znajdują się dwa miejsca, w którym za darmo można mieć książki. To Biblioteka Miejska oraz Książnica Pomorska. W przypadku tej drugiej, jedyny koszt, jaki trzeba ponieść, to jakieś 5 złotych za wyrobienie sobie karty bibliotecznej. I tyle. Potem można wypożyczać i wypożyczać. Oczywiście, znacznym minusem jest to, że niekiedy trzeba czekać na swoje upatrzone książki przez kilka dni lub tygodni, jednak jeśli należy się do w miarę dobrej zaopatrzonej biblioteki i ma chody u bibliotekarza, wiele rzeczy można sobie załatwić. Biblioteka to najtańszy i chyba najmniej skomplikowany sposób, w jaki można załatwić sobie lekturę – zakładając, że nie przekroczymy czasu wypożyczenia. Dodatkowo upatrzone powieści można teraz w większości filii rezerwować przez internet.

2. Wyprzedaże w księgarniach

Moje ulubione. Ogólnie lubię wyprzedaże, ponieważ można na nich wyhaczyć wiele interesujących rzeczy za niewielką kwotę, a w przypadku książek obniżka może być naprawdę spektakularna. Z tego powodu dwa razy do roku bardzo wnikliwie przeglądam strony internetowe tych księgarni, które, jak dla mnie, mają najlepsze oferty. W taki sposób na początku lipca zdołałam kupić książki o wartości ponad stu złotych za 42.

Do tego oczywiście dochodzą wszelkiego rodzaju promocje w stylu „dwa za jeden” albo darmowa przesyłka powyżej iluś tam złotych. Obowiązkowo wykorzystuję możliwość obkupienia się w przeogromne ilości książek z okazji Międzynarodowego Dnia Książki, ponieważ każda księgarnia organizuje swoje własne promocje i oferty tego dnia są naprawdę atrakcyjne.

Odwiedzam zresztą nie tylko strony internetowe, ale również hipermarkety, biedronki, a także wszystkie miejsca, o których wiem, że można znaleźć książki taniej. Kiedyś zdarzyło mi się kupować powieści anglojęzyczne w second handach.

3. Przedsprzedaże

Druga moja ulubiona podstrona w księgarniach internetowych. Już na początku nowości można kupić z rabatem, zazwyczaj kwoty nie są oszałamiające. Ot, różnica 4-5 złotych, jednak przy większych zamówieniach okazuje się, że razem ta różnica składa się zazwyczaj na jedną książkę. Również tutaj porównuję ceny przedsprzedażowe na kilku stronach i możecie mi wierzyć, one nie są zawsze takie same. Zazwyczaj taka różnica wynosi parę groszy, niekiedy złotówkę w jedną lub drugą stronę i wtedy wygrywa ta, która szybciej lub w bardziej wygodny sposób dowiezie mi moje zamówienie.

4. E-booki w subskrypcjach typu Legimi lub Voblink

Wiele mówi się o tym, że taka oferta jest bardzo niekorzystna dla wydawców. Chodzi oczywiście o koszty związane z wydaniem i promowaniem książki. Nie da się ukryć, że miesięczny abonament w wysokości około 50 złotych (w promocji z czytnikiem e-booków) to gratka, ponieważ za te pieniądze daje dostęp do niezliczonej liczby książek. Ilości, którą normalnie trzeba byłoby zakupić w księgarni w formie papierowej i wydać na nią kupę kasy. Cóż, w kraju, w którym niektórzy na powieść w średniej cenie muszą pracować około 4 godzin, takie subskrypcje są bardzo dobrym rozwiązaniem, kiedy chce się, żeby ludzie czytali coś więcej niż gazetki promocyjne…

Osoby, które mają własny czytnik e-booków, mogą skierować się do bibliotek miejskich, ponieważ wiele z nich oferuje darmowy miesięczny dostęp do zasobów Legimi. W moim mieście po taki kod idzie się do najbliższej filii i zyskuje nielimitowany dostęp do ogromnej ilości książek. Z kolei Książnica Pomorska, za niewielką opłatą, daje dostęp do IBUK-a, książek online od PWN.

5. Akcje wymiany książek, swapy, book crossing, konkursy

Wszystkie akcje, w których można zakupić książki za przysłowiową złotówkę w moim mieście organizowane są regularnie przez Bibliotekę Miejską oraz Książnicę Pomorską, wystarczy jedynie regularnie śledzić ich profile na Facebooku, ponieważ to tam z wyprzedzeniem informuje się o kiermaszach. Dodatkowo, od czasu do czasu, organizuje się dodatkowe akcje, gdzie można wystawić książki na sprzedaż i zaopatrzyć się w nowe. Podobnie zresztą bookcrossing i inne atrakcje…

Innym sposobem jest branie udziału w konkursach, zarówno tych organizowanych przez wydawnictwa, jak i blogerów i instagramerów. Tutaj wybór jest naprawdę nieograniczony. Nie wspominając także o wszelkiego rodzaju akcjach promocyjnych, gdzie odpowiadając na pytania w ankietach można otrzymać za darmo książki do zrecenzowania.

W taki sposób staram się kupować taniej. A Wy? Jakie macie sposoby?

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

 

Autor: subiektywnalista

Mój blog to strona na temat książek i wszystkiego, co jest związane z literaturą. Czytam nałogowo, w zdecydowanie zbyt dużych ilościach. Uwielbiam fantastykę, horror, thrillery i...poradniki urodowe :)

Dodaj komentarz