Tatuażysta z Auschwitz – wrażenia tuż po przeczytaniu książki

Dzisiaj będzie i recenzja, i rozdanie. Takie dwa w jednym.

Reklamy

Zanim zabrałam się za przeczytanie powieści, której tytuł znajduje się w na górze, naczytałam się sporo opinii na jej temat. Pochlebnych i nie. Mimo że ta pozycja została wydana coś ponad rok temu, nadal jest polecana i wciąż wywołuje ogromne emocje. W takim razie zdecydowałam się wreszcie zabrać za nią i dowiedzieć się, czy jest rzeczywiście taka zła/dobra.

Heather Morris to nowozelandzka pisarka, mieszkająca obecnie w Australii. W swojej karierze może pochwalić się na przykład pracą w szpitalu oraz jednoczesnym czytaniem i pisaniem scenariuszy. Miała na tym polu pewne sukcesy, ponieważ jednym ze skryptów zainteresował się znany scenarzysta amerykański. Któregoś dnia Morris poznała „pewnego starszego pana”, który miał do opowiedzenia ciekawą historię. Był to Lale Sokołow. W miarę jak ich przyjaźń rozwijała się, Lale opowiadał jej coraz więcej szczegółów ze swojego życia, mówiąc między innymi o tym, co działo się w trakcie Zagłady. Początkowo opowieść miała formę scenariusza – a ten zdobył swego rodzaju popularność – jednak ostatecznie została ona wydana w formie książki, która od jakiegoś czasu wzbudza spore kontrowersje.

Tatuażysta z Auschwitz – o co w tym wszystkim chodzi

Wszystko zaczyna się pewnego dnia, kiedy wszystkie rodziny zostają zmuszone do wypełnienia rozkazu Niemców. Brzmi on tak: każda z nich musi wysłać jednego mężczyznę, który zostanie skierowany do pracy na rzecz Rzeszy. Początkowo na ochotnika zgłasza się starszy brat Lalego, jednak ten nie zgadza się na taką propozycję. Brat ma żonę i dwójkę dzieci – powinien zostać z nimi. Wyekwipowany przez matkę Lale stawia się w wyznaczone miejsce i po jakimś czasie zostaje wysłany do punktu zbiórki. A tam okazuje się, że to owszem jest praca, ale w obozie koncentracyjnym. Strasznym miejscu, w którym ludzie giną tylko dlatego, że ośmielają się mieć dobry humor. Albo dlatego, że żołnierz wstał lewą nogą.

pf_1579853741
Tatuażysta z Auschwitz Heather Morris

Lalemu nie pozostaje nic innego tylko tak zorganizować swoje życie, żeby przeżyć. Początkowo pracuje fizycznie, jednak potem zostaje wyznaczony na asystenta kapo, a następnie przeniesiony do pracy przy tatuowaniu nowo przybyłych więźniów. I tam dostrzega Gitę, młodą kobietę, w której zakochuje się i z którą planuje spędzić resztę życia.

Moja ocena

Nie zdradzając więcej szczegółów, chciałabym opowiedzieć co nieco o tym, co spodobało mi się i nie podobało w tej książce. Zacznijmy od tych dobrych rzeczy. Przede wszystkim jest to powieść, której nie sposób odłożyć na bok. Trzeba czytać dalej, żeby dowiedzieć się, co jeszcze się wydarzyło, czy główni bohaterowie wyszli cało z kolejnej nieprzychylnej dla nich sytuacji, itp. Do tego dochodzi motyw romansu, który, nie ukrywajmy, jest zdecydowanie odświeżający na tle wszystkich tych romantycznych historii w stylu: poznała pięknego, bogatego i sprawnego seksualnie młodego mężczyznę i się zakochała. Tutaj tego nie ma. Może dlatego, że romans Lalego i Gity zaczął się w ekstremalnej sytuacji…

Z drugiej jednak strony to właśnie ten wątek jest tutaj problematyczny.  Dlaczego? Każdy z nas zna przecież literaturę obozową. Mniej lub bardziej byliśmy zmuszeni ją czytać w trakcie naszej edukacji (ja bardziej, bo na studiach polonistycznych było tego naprawdę sporo). I, wiedząc to, co zapewne pamiętacie z lekcji polskiego, jesteście sobie w stanie wyobrazić, że zastraszeni, nieludzko zmęczeni i wygłodzeni ludzie myślą o romansach i seksie? No, ja nie za bardzo. Oczywiście, nie mogę twierdzić, że to nieprawda. Przecież nie żyłam w tamtych czasach, ale jednak jakoś to do mnie nie przemawia.

Jeśli chcielibyście przekonać się o tym, czy dla Was ta opowieść jest wiarygodna, czy jednak zbyt mocno naciągana, to zachęcam Was do wzięcia udziału w rozdaniu. Tym razem organizuję je na blogu. Zasady są proste:

  • Pozostaw komentarz pod tym wpisem.
  • Przekonaj mnie w nim, że to ty powinieneś wygrać książkę „Tatuażysta z Auschwitz”.
  • Konkurs zaczyna się 24 stycznia i kończy 26 stycznia o 23:59.
  • Żebym mogła powiadomić szczęśliwego zwycięzcę o wygranej, pozostawiając komentarz, podajcie również swój e-mail.
  • Wygrywa jedna osoba.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Heather Morris
Tytuł: Tatuażysta z Auschwitz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Marginesy
Liczba stron: 320
Cena: 34,90 złotych
Reklamy
Szczecin, Polska

Autor: subiektywnalista

Mój blog to strona na temat książek i wszystkiego, co jest związane z literaturą. Czytam nałogowo, w zdecydowanie zbyt dużych ilościach. Uwielbiam fantastykę, horror, thrillery i...poradniki urodowe :)

29 myśli na temat “Tatuażysta z Auschwitz – wrażenia tuż po przeczytaniu książki”

  1. świetna recenznja- słyszałam o tej książce troszkę, myślę ze jak tylko nadarzy sie okazja sięgnę i ja po nią:)

  2. Kiedyś bardzo dużo czytałam literatury obozowej, jednak teraz jakoś mniej jestem nią zainteresowana. O tej pozycji też dużo słyszałam, czasem dobrze, czasem nie, ale jakoś w ogóle mnie nie przekonuje do siebie 🤷 Chyba mam na razie przesyt tą tematyką 😁

  3. Książka często pokazywana na instagramie i poszukiwana na fb. Dlatego chciałabym zrozumieć dlaczego. A mam mętlik😊

  4. Chciałam przeczytać, potem trafiłam na kilka niezbyt pochlebnych recenzji i w końcu z tego zrezygnowałam.

  5. przeczytałam tę książkę w tamtym roku, byłam bardzo zawiedziona. odstraszył mnie ten przejaskrawiony obraz rzeczywistości obozowej.

  6. Książka na pewno warta przeczytania, chociażby dlatego żeby wyrobić własną opinię…
    Co czuje głodny człowiek w sytuacji ekstremalnej? Nie wiem i wolałabym tego nie sprawdzać.
    Twoje rozważania na ten temat mnie zastanowiły…

    1. To było pierwsze, co przyszło mi do głowy już w trakcie czytania i nie mogłam się tej myśli pozbyć.

  7. Nie miałam jeszcze okazji przeczytać tej książki, ale na pewno w najbliższym czasie po nią sięgnę 🙂

    1. Jestem ciekawa, czy opinie, które słyszałaś były pochlebne, czy nie 🙂

      1. Tematyka jest niezwykle ważna, przypomina o Zagładzie. Natomiast ja przeczytałam … czytadło. Takie akurat na wyzwanie „62 książki rocznie”. Patataj patataj patataj. Kompletny brak finezji …

Daj mi znać, co o tym myślisz i pozostaw komentarz!