Maria Magdalena Ewa Kassala

Drugie zetknięcie z twórczością Ewy Kassali. Zastanawiacie się, jak wyszło tym razem? W takim razie zachęcam do przeczytania recenzji książki pod tytułem Maria Magdalena.

Ci z Was, którym od razu skojarzyło się ze znaną z biblii cudzołożnicą, mają rację. Powieść ta opowiada o losach kobiety, która w naszej kulturze zajmuje ważne miejsce. Szkoda tylko, że w Biblii przedstawiona została niepochlebnie, bo od tak silnej i zdolnej osoby można się tylko uczyć wytrwałości i dążenia do celu. No, ale o tym wypowiem się za chwilę. Pora na przedstawienie fabuły.

O czym jest ta książka?

Odpowiedź na to pytanie jest z pozoru prosta. W końcu główną bohaterką jest Maria Magdalena. Jednak sprawa nie jest tutaj taka oczywista. Dlaczego? Otóż dlatego, że wraz z lekturą powieści dowiadujemy się tego, czego z pewnością nie wyczytamy z kart Biblii. Oczywiście, nie mam tutaj tego za złe – w Piśmie Świętym spotykamy się z nią jako z dorosłą kobietą, która doświadczona przez los znajduje się w dość opłakanym stanie. Natomiast książka Ewy Kassali pokazuje nam z kolei, dlaczego właśnie taki los był jej pisany.

Historia rozpoczyna się wraz z narodzinami dziewczynki, której, mimo iż urodzona w Izraelu, nadano imię Maria. Później towarzyszymy jej w trakcie procesu dorastania, nauki w egipskiej świątyni Izydy oraz przypatrujemy się jej życiu po powrocie do Izraela. Do tego widzimy, jak osoba wychowana w dwóch różnych kulturach, pozornie zgadza się na obcowanie z nieprzychylną kobietom kulturą Izraelitów, jednak w duszy pozostaje dumną Egipcjanką. To ostatnie sprowadza na nią kłopoty, co nie może dziwić, gdyż Izraelici opisani zostali tutaj jako naród konserwatywny i nietolerancyjny w stosunku do kobiet. Czy tak jest w rzeczywistości, nie wiem, ale wiem, że właśnie takie zacietrzewienie sprawiło, że Marię Magdalenę znamy obecnie jako kobietę grzeszną, a nie inteligentną i niezwykle uzdolnioną.

Nie da się ukryć, że ostatni rozdział (swoją drogą, strasznie długie te rozdziały i ja raczej skłaniałabym się do nazwania ich częściami), odnosi się do obecności Marii w grupie apostołów podążających za Jezusem. Autorka odnosi się tutaj do teorii głoszących, że była ona jego kochanką i, obok Maryi, była najważniejszą kobietą w jego życiu.

Moja ocena 

Cóż, podobała mi się ta książka i to mimo tego, iż zdaję sobie sprawę, że spora część narracji może stanowić fikcję literacką. Piszę to tutaj świadomie, ponieważ zdaję sobie sprawę, że wiele zabiegów dokonywanych w obrębie Biblii (skracanie i przerabianie pewnych fragmentów na zlecenie jednego z papieży to fakt historyczny) sprawiło, że nie możemy być do końca pewni ich wiarygodności. Na szczęście w trakcie pisania autorka zadbała o konsultacje historyczne, dlatego jestem w stanie uznać, że w jakiejś części powieść oparta jest na źródłach.

pf_1588749801

Jednak nie to jest najważniejsze. Bardzo cieszy mnie, że Ewa Kassala w swoich powieściach o silnych kobietach w historii stara się przywrócić im należne miejsce. Nie są to opowieści zniekształcane przez wieki przez mniej lub bardziej mizoginistyczne grupy, ale historie, które pokazują, że nawet w męskim świecie znajdowały się panie, które potrafiły wywalczyć dla siebie szacunek i zdobyć władzę oraz bogactwo. Myślę również, że jest to dobry moment na takie publikacje, ponieważ zaczynamy wreszcie otwierać się na to, że nie tylko faceci wywierali wpływ na kształtowanie się świata takim, jakim go znamy.

Czytelnikom, którzy lubią wartką akcję, ta książka powinna przypaść do gustu. Nie ma tutaj miejsca na zbędne dialogi i opisy rodem z Nad Niemnem. Wszystko dzieje się szybko, a zabiegi językowe stosowane przez autorkę sprawiają, że całość czyta się dobrze, płynnie.

Gdybyście spytali mnie o wadę tej książki to musiałabym przyznać, że troszkę nie podoba mi się takie hagiograficzne przedstawienie sylwetki Marii Magdaleny. Dla niewtajemniczonych, hagiografią nazywa się dział piśmiennictwa religijnego, który obejmuje między innymi żywoty świętych, związane z nimi legendy oraz opisy dokonanych przez nich cudów. Jest to specyficzny rodzaj tekstów o bardzo podobnej strukturze, w której chodzi o to, że opisywany święty już jako dziecko jest niezwykłą osobistością, dokonywał cudów (np. ożywiał ptaszki i inne zwierzaczki), potem stał się mistykiem i najczęściej ginął tragicznie za swoją wiarę. Taką strukturę miejscami ma także książka o Marii Magdalenie. I podejrzewam, że tym z Was, którzy nie musieli przeczytać setek żywotów świętych na studiach, tak jak ja, to w zupełności nie przeszkadza, jednak mnie już tak. No, ale jest to specyficzna książka i jestem w stanie coś takiego wybaczyć autorce.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Ewa Kassala
Tytuł: Maria Magdalena
Wydawnictwo: Videograf
Liczba stron: 527
Cena: około 39,90 złote (złotówka z każdego egzemplarza przekazywana jest na cele statutowe fundacji „A kogo?” Ewy Błaszczyk)

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Reklamy

Autor: subiektywnalista

Mój blog to strona na temat książek i wszystkiego, co jest związane z literaturą. Czytam nałogowo, w zdecydowanie zbyt dużych ilościach. Uwielbiam fantastykę, horror, thrillery i...poradniki urodowe :)

25 myśli na temat “Maria Magdalena Ewa Kassala”

  1. Ciekawa recenzja, ale ja czytam książki tylko o inwestycjach i przedsiębiorczości.

    1. Oj to trudny temat. Ale może kiedyś zdecydujesz się na bardziej lekką tematykę.

  2. Czytałam tę książkę! Bardzo mi się podobała, lubię takie połączenie fikcji i faktów historycznych.

  3. Przyznam, że nieco zaskoczył mnie pomysł na napisanie książki o Marii Magdalenie. Ale myślę, że jest ciekawy

    1. Książka jest bardzo ciekawa, a spojrzenie na główną bohaterkę naprawdę nowatorskie.

  4. bardzo lubię takie książki, w których fikcja miesza się z prawdą historyczną, podoba mi sie zacieranie tej subtelnej granicy 🙂

  5. Hmmm, sama nie wiem co myśleć o tej książce. A recenzja jest bardzo zachęcająca

    1. Dla mnie akurat cała Biblia to fikcja literacka, więc nie doszukuję się tam autentycznych wątków. Nie wiem, czy książka przypadłaby mi do gustu, bo tematyka raczej niezbyt mi bliska – ale może styl literacki i sposób narracji by mnie porwał.

  6. Mamy ta książkę. Jeszcze nie czytałam, ale na pewno po nią sięgnę. Musze ją też dać mamie do przeczytania.

Daj mi znać, co o tym myślisz i pozostaw komentarz!