Książka tygodnia: Wrzask Izabela Janiszewska

Advertisements

Kolejny tydzień i następny kryminał dopisałam do mojej listy przeczytanych książek. Tym razem zabrałam się za Wrzask Izabeli Janiszewskiej, książkę, którą od jakiegoś czasu możecie oglądać w postach w social media. Czy warto poświęcić jej czas? Czy lepszy znów okaże się audiobook? Odpowiadam poniżej.

Charakterystyczna czerwona okładka z twarzą w kawałkach przyciągnęła moją uwagę. Nie da się ukryć, że pierwsza strona tej książki naprawdę jest unikatowa i co tu dużo mówić, ciekawa. Z tego powodu zdecydowałam się na sięgnięcie własnie po tę powieść, a właściwie po audiobooka czytanego przez Filipa Kosiora.

Seryjny zabójca i śledczy polskiej policji

Larysa Luboń to niezależna reporterka, która trafia na ślad sadystycznego sponsora. Ten z kolei wykorzystuje studentki i płaci im za brutalny seks. Tak się składa, że w tym samym czasie polska policja dostaje informację o śmierci młodej dziewczyny, która, jak wszystko na to wskazuje, popełniła samobójstwo w dość nowatorski sposób. Otóż wiedząc, iż ma alergię na fistaszki postanowiła się ich najeść i umrzeć w wyniku wstrząsu anafilaktycznego. Ta sprawa jednemu ze śledczych (Bruno Wilk) przypomina podobne wydarzenie z ubiegłych lat.

Zarówno Luboń, jak i Wilk robią wszystko, żeby dojść do prawdy. Mają ku temu zresztą świetne predyspozycje, ponieważ obydwoje są oddani pracy i zapłacą każdą cenę za to, żeby sprawę rozwikłać. Połączy ich zresztą sprawa trzeciego, ukrytego, bohatera powieści, czyli mężczyzny pozbawionego sumienia, więźnia własnych obsesji, kogoś, kto oficjalnie nie istnieje.

Moja ocena

Debiut literacki Izabeli Janiszewskiej uznaję za udany. Tak na piątkę z minimalnym minusem. Dlaczego? O tym napiszę za chwilę.

Przede wszystkim bardzo podoba mi się koncept, w którym ktoś próbuje popełnić samobójstwo pochłaniając substancję, na którą jest uczulony. Naprawdę, czegoś takiego jeszcze nie przeczytałam i bardzo mi się podoba to, że ktoś wpadł na taki nowatorski pomysł.

Całość słucha się bardzo przyjemnie, może dlatego, że akcja jest wartka, nie ma w niej potknięć, a bohaterowie to silne charaktery z tych, co to wiedzą, co mają zrobić, żeby rozwikłać zagadkę. Zresztą skoro mowa tutaj o bohaterach to muszę troszkę przyczepić się do kreacji Larysy, która moim zdaniem za bardzo przypomina Lisbeth Salander z sagi Millenium. Obydwie panie mają ze sobą bardzo dużo wspólnego, począwszy od wyglądu, skończywszy na typie osobowości. Jedna i druga były w przeszłości krzywdzone przez mężczyzn, mają skomplikowane relacje z pozostałymi członkami rodzin, wyglądają podobnie (punkówki), są niezależne i poszukują prawdy. Poza tym ich imiona są podobne. Jak dla mnie to troszkę zbyt dużo tutaj podobieństw, ale jestem w stanie zrozumieć, jak genialną bohaterką jest Lisbeth.

Podsumowując, mogę stwierdzić, że jest to bardzo interesujący kryminał, który uprzyjemni Wam czas. Pamiętajcie tylko, żeby wybrać wersję papierową, a nie audiobooka, chyba że będziecie przebywać w cichym pomieszczeniu. Ja słuchałam go na powietrzu, spacerując po mieście i niestety z powodu realizacji (raz cicho, raz głośniej), nie słyszałam fragmentów tekstu. To jest oczywiście przytyk do ludzi, którzy nagrywali audiobook, a nie do samej autorki. Książka jest ciekawa i czekam na kolejne kryminały autorstwa Izabeli Janiszewskiej.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Izabela Janiszewska
Tytuł: Wrzask
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 398
Cena: około 36,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!