Jest krew, czyli co tam u Stephena Kinga słychać nowego

Advertisements

Wreszcie udało mi się skończyć zbiór opowiadań pod tytułem Jest krew… autorstwa samego mistrza literatury grozy, czyli Stephena Kinga. Wytrwałam w postanowieniu, żeby przeczytać tę książkę jak najszybciej i prędko podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na jej temat.

Ci, którzy śledzą mój profil na Instagramie (KLIK) i byli obecni na ostatnim live, mogli już usłyszeć co nieco na temat tej książki w ostatni poniedziałek. Teraz postaram się opowiedzieć nieco więcej na temat tego, co mi się spodobało, a co uznałam za niepotrzebne i nieciekawe.

Jest krew… to cztery opowiadania:

  1. Telefon pana Harringtona
  2. Życie Chucka
  3. Jest krew, są czołówki
  4. Szczur

Wszystkie postaram się omówić w jak największych szczegółach, jednocześnie nie zdradzając Wam zbyt dużo z fabuły.

Telefon pana Harringtona

Dosyć długie opowiadanie, którego myślą przewodnią jest przyjaźń międzypokoleniowa, trwająca nawet dłużej niż życie. Do małego miasteczka sprowadza się bogacz, pan Harrington, który zamieszkuje samotnie w dosyć dużym domu. Pewnego dnia wpada na pomysł zatrudnienia chłopca z sąsiedztwa. Zadaniem młodego jest codzienne czytanie pracodawcy i zajmowanie się jego roślinami. Zaprzyjaźniają się do tego stopnia, że kiedy chłopak wygrywa większe pieniądze na loterii, postanawia kupić Harringtonowi pierwszego iPhone`a.

Krótko po tym  Harrington umiera, a chłopak wrzuca mu do trumny telefon. W trudnych okresach dzwoni pod numer telefonu mężczyzny, żeby się wyżalić. Kiedy to robi, dzieją się dziwne rzeczy…

Tak w skrócie można byłoby przedstawić fabułę. To, na co powinniście zwrócić uwagę w trakcie czytania to przede wszystkim fajnie wykorzystany pomysł na przyjaźń aż po grób, a nawet dalej, oraz to, że według Kinga, nasi bliscy będą troszczyć się o nas nawet po tym, jak nie będzie ich z nami. Bardzo to interesujące. I muszę również zauważyć, że w tym opowiadaniu nie pojawiają się jakieś bezpośrednie elementy grozy, np. niebezpieczne byty, magia, itp. , ale jednak jest ono nieco straszne. Ten poziom grozy został osiągnięty poprzez zastosowanie bardzo prostych zabiegów.

Życie Chucka

Wszyscy wiemy, że nasza planeta nie jest w zbyt dobrej kondycji. I dlatego, kiedy mają miejsce różnego rodzaju katastrofy naturalne, nie doszukujemy się innego powodu niż właśnie te pochodzące od środowiska. Ale okazuje się, że być może jesteśmy w błędzie.

Ludzie dostrzegają banery z uśmiechniętym mężczyzną, podpisującym dokumenty. Powstały po to, aby podziękować Chuckowi za 35 lat świetnej pracy dla firmy. Najprawdopodobniej pracodawca bardzo cenił swojego pracownika, ponieważ wykupił nie tylko duże ogłoszenia na ulicach, ale także reklamy w telewizji.

W tym samym czasie dochodzi do niepokojących zdarzeń związanych ze środowiskiem naturalnym. Jest coraz mniej prądu, znika internet, tu i ówdzie osuwa się ziemia, robi się ciemno,  a na sam koniec gasną nawet gwiazdy.

To, o czym napisał tutaj King to nic innego, jak opisanie świata kogoś, kto wie, że za niedługo odejdzie ważna dla niego osoba. Nic nie jest wyrażone wprost, a autor operuje mniej lub bardziej znanymi symbolami po to, aby pokazać, że dla tych, którzy przeżywają żałobę po śmierci najbliższych kończy się świat. W Życiu Chucka ten świat kończy się dosłownie – po śmierci mężczyzny, nawet w życiu obcych mu osób, pozostają pustka i ciemność.

Jest krew, są czołówki

Najdłuższa opowieść w zbiorze, liczy sobie ponad 200 stron. Jej główną bohaterką jest znana już wcześniej chociażby z Outsidera, Holly Gibney.  Kobieta pracuje dla biura detektywistycznego. Pewnego dnia śledzi relację z wybuchu bomby w miejscowej szkole. Na miejsce jako pierwszy dociera przedstawiciel lokalnej telewizji, który niemal przez cały wieczór relacjonuje to, co stało się na miejscu i pomaga w pracach poszukiwawczych. Wszystko wydaje się w jak najlepszym porządku – mężczyzna kieruje się odruchem serca, stara się pomóc. Jednak jest coś w jego wizerunku, co nie pozwala o sobie zapomnieć. Mały szczegół, który sprawia, że Holly decyduje się podjąć śledztwo. Pomaga jej w tym chociażby przemiły staruszek, który przekazuje jej materiały, obejmujące bardzo duży okres czasu.

Ponad 200 stron pozwala Kingowi bardzo rozwinąć świat przedstawiony i wprowadzić czytelnika w wydarzenia, które mają miejsce w tekście. Jednocześnie jest to chyba najstraszniejsze opowiadanie w całym zbiorze. Są groza i dziwne okoliczności, czyli wszystko to, co najbardziej lubimy u Stephena Kinga. I chyba nie przeszkadza to, że autor ponownie sięgnął po motyw znany z książki Outsider.

Szczur

No tak. Nie jest to moje ulubione opowiadanie, muszę raczej stwierdzić, że mojej opinii jest ono najmniej udane, dziwne i jakieś takie … nie takie.

Główny bohater to autor opowiadań, który postanowił napisać swoją książkę. Stworzenie dłuższej formy postawił sobie jako życiową misję, mimo iż poprzednia próba zakończyła się niepowodzeniem, które niemalże przepłacił depresją. Teraz jednak mężczyzna jest pewien sukcesu. Bierze urlop na uczelni, wyprowadza się do domku w totalnej głuszy i pisze. Pewnej nocy doświadcza, jak mu się wydaje, halucynacji. Pod postacią szczura przychodzi do niego ktoś lub coś, co obiecuje mu pomoc w dokończeniu powieści.

Przede wszystkim nie podoba mi się ten szczur. Rozumiem, że są to inteligentne zwierzęta, ale zupełnie nie pasują mi jako emanacja złych mocy. To się po prostu nie łączy. Wybrałabym jakiegoś innego zwierzaka – węża, jaszczurkę, cokolwiek. Ale nie szczura. I mimo że reszta tekstu wydaje się poprawna to ten szczur psuje mi przyjemność tak mocno, że oceniam ten tekst jako najsłabszy w całym zbiorze. Jak dla mnie mogłoby go nie być.

Podsumowując…

Oczywiście powinniście przeczytać najnowsze opowiadania Stephena Kinga. Jak dla mnie jest to jeden z tych autorów, których twórczość po prostu trzeba znać. Nawet jeśli jego opowiadania nie mają w sobie takiej mocy, jak wcześniejsza twórczość. Tak, myślę, że to dobre określenie. King napisał fajne opowiadania obyczajowe z elementami grozy, które są delikatniejsze, nie ma w nich już takiej dawki agresji, niewiadomego i udziwnień, które widoczne były w tekstach sprzed 20 lat (chociażby we Mgle, moim do tej pory najbardziej ulubionym opowiadaniu). Mimo to warto je przeczytać. Bo być może pazur grozy Kinga już się stępił, ale mistrz nadal pozostaje bardzo dobrym pisarzem.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Stephen King
Tytuł: Jest krew…
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 519
Cena: około 43 złote

 

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!