Candy Dominika Smoleń

Advertisements

W przypadku książki, o której zamierzam dziś napisać, można byłoby zanucić słynną piosenkę Bajmu „to taka prosta historia/mogłam napisać jej kolejną część”. Jednak niby zwykła, ale przykuwająca uwagę czytelnika na co najmniej kilka godzin.

Publikacje wydawnictwa Dlaczemu znaj już od jakiegoś czasu, chociażby ze świetnej książki Weroniki Tomali pod tytułem Rabih znaczy wiosna. Jeśli nie czytaliście i książki, i mojej recenzji, możecie to teraz nadrobić poprzez kliknięcie na ten link TUTAJ. Dlatego od razu, kiedy zobaczyłam, że można przeczytać kolejną powieść wydaną właśnie przez nich, postanowiłam nie czekać i zaopatrzyłam się w Candy Dominiki Smoleń.

O czym opowiada ta książka?

Wyobraźcie sobie dziewczynę z małej miejscowości na Śląsku, której udaje się znaleźć pracę w Katowicach. Jest dziennikarką, a szef wysłał ją właśnie na koncert jednego z najbardziej znanych raperów w kraju, Zeta, aby zrobić z nim wywiad do gazety. Jak pewnie możecie sobie wyobrażać, mężczyzna nie jest grzecznym chłopcem, a przynajmniej takie wrażenie lubi sprawiać -tatuaże, przygody na jedną noc z dopiero co poznanymi kobietami, itp. Wydaje mi się, że to taki stereotyp, w który Zet dokładnie się wpisuje.

Wywiad nie był jedynym spotkaniem Mai i Kuby (prawdziwe imię rapera), ale wstępem do niełatwego, pełnego wzlotów i upadków związku, który pozornie kończy się dobrze, ale nie do końca. W życiu bowiem jest tak, że chwile pełne szczęścia i euforii przeplatają się z momentami strachu i niepewności. I tak właśnie jest w tej opowieści – cieszymy się z bohaterami ich szczęściem i przeżywamy niepowodzenia. Nie ukrywam, że to właśnie zaintrygowało mnie w tej powieści najbardziej.

Candy – moja ocena

Zanim zdradzę moją ocenę książki, najpierw kilka słów wyjaśnienia. Pamiętacie na pewno cytat z piosenki z początku tego wpisu? Jest on w tym przypadku naprawdę znaczący. A wszystko to dlatego, że historia opisana w powieści Candy to jedna z wielu opowieści o tym, jak to młoda, ładna, uboga i ambitna dziewczyna poznaje tak zwanego bad boya. Fajnie, że w polskich realiach, ponieważ stanowi to naprawdę ciekawą odmianę po tym, co można przeczytać w innych, zagranicznych książkach tego typu. Jednak nadal jest to książka zbudowana na podobnych założeniach i takim samym schemacie. Czytając, po prostu jesteśmy w stanie mniej lub bardziej odgadnąć kolejność wydarzeń. Tak to już po prostu z takimi książkami jest.

Oczywiście nie twierdzę, że jest to wada.

Nie. Przecież gdyby tak było to repertuar powieści dla kobiet/romantycznych wyczerpałby się po kilku zaledwie publikacjach. Na rynku przecież jest strasznie dużo tego typu powieści i z pewnością pojawią się nowe. Poza tym każdy lubi od czasu poczytać sobie coś takiego, nawet będąc w stanie przewidzieć, co stanie się z głównymi bohaterami. Ja lubię.

No i właśnie z tego powodu ocenienie tej książki jest takie trudne. Z jednej strony mamy tutaj historię jakich wiele. A z drugiej – ciekawie i sprawnie opisane wydarzenia z życia dwóch zupełnie różnych od siebie osób, które w jakiś sposób próbują stworzyć ze sobą związek i, mimo kłopotów, być ze sobą szczęśliwi. Pewnie to ostatnie sprawia, że powieść Dominiki Smoleń jest tak ciekawa. Czytelnik chce się dowiedzieć, w która stronę narracja rozwinie się.

Myślę, że spokojnie mogę ocenić Candy na solidną czwórkę z plusem.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Dominika Smoleń
Tytuł: Candy
Wydawnictwo: Dlaczemu
Liczba stron: 272
Cena: ok. 39,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!