Urodziłam dziecko szejka Marcin Margielewski

Advertisements

Nie da się ukryć, że tegoroczne Boże Narodzenie spędziłam z książkami dotyczącymi arabskiej literatury. Jest to czysty przypadek – chciałam jedynie tematycznie nadrobić zaległości. Dlatego dziś opowiadam o Urodziłam dziecko szejka Marcina Margielewskiego.

Ostatnimi czasy niektórzy autorzy piszą bardzo dużo. Pewnie spory wpływ mają na to pandemia i kolejne większe lub mniejsze lockdowny. Niedawno przecież recenzowałam dla Was książkę pod tytułem Tajemnice hoteli Dubaju, a wcześniej Zaginione arabskie księżniczki. Są to tylko książki jednego pisarza. Nie wspominam o innych autorach lub autorkach, którzy specjalizują się w historiach z tego kręgu kulturowego.

Przeczytaj także:

Tajemnice hoteli Dubaju

O kobietach w arabskim świecie

Tym razem zdecydowałam się na przeczytanie nowej książki Margielewskiego.

Fabuła

Typowe dla powieści tego autora jest to, że przytacza on prawdziwe historie, bazując na wspomnieniach swoich rozmówców. Niekiedy jest to jedna osoba, niekiedy jest ich więcej. Tym razem mamy do czynienia z Olą, Polką, która zdecydowała się wyjechać do Dubaju, a później do Arabii Saudyjskiej, do pracy. Jako pielęgniarka, kobieta chciała zarabiać bardzo dobre pieniądze. Poza tym marzyła o tym, aby wyrwać się spod kurateli zaborczej i nieco zbyt religijnej matki. Wydawało się więc, że podróż do dalekiego i bardzo bogatego kraju to będzie to.

I początkowo rzeczywiście nie miała na co narzekać. Fachowość personelu, nieograniczone zasoby przeznaczane na najnowszy sprzęt oraz międzynarodowe środowisko w szpitalu, w którym pracowała, sprawiły, że kobieta nie odczuwała za bardzo różnic kulturowych, które, nie ukrywajmy, są przecież ogromne. Sytuacja jednak zmieniła się w momencie, w którym poczuła, że musi zmienić miejsce pracy i zdecydowała się wyjechać do Arabii Saudyjskiej, aby sprawować opiekę nad jedną z arabskich księżniczek. Ta decyzja spowodowała ogromne zmiany w jej życiu.

Moja ocena

Obawiam się, że powoli staję się fanką książek Margielewskiego. Podoba mi się tematyka, przeplatanie historii lub relacji informatorów oraz sposób prowadzenia narracji. Pisząc o tym ostatnim mam na myśli to, że, podobnie jak to jest w przypadku książek Laili Shukri, główna historia urywa się w momentach, w których autor uznaje, że pewne zagadnienia związane z obyczajowością krajów arabskich należy czytelnikowi wyjaśnić. Te fragmenty oddzielone są również wizualnie – są węższe i wydrukowane mniejszą czcionką.

Przeczytaj także:

Uciekłam z arabskiego burdelu

Arabski książę

Tradycyjnie tematyka powieści jest kontrowersyjna, a sama książka pełna cierpienia ludzi, którzy okazali się niegodni uwagi bogatych szejków. Lub takich, którzy zostali wykorzystani przez bezwzględnych mężczyzn i kobiety do załatwienia swoich interesów. Są to także osoby, które zdecydowały się na zamieszkanie w obcym kraju, którego kultura odbiega zupełnie od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni w Europie. I kolejny raz, podczas lektury, dochodzę do wniosku, że nieznajomość zasad panujących w innych państwach nie popłaca. Szczególnie w przypadku krajów arabskich. Jakoś tak też mam wrażenie, że spora część kłopotów, które sprowadziła na siebie główna bohaterka wynika właśnie z tego faktu. Jednak nie zamierzam oceniać jej życiowych wyborów, w końcu to jej życie, a ona zapłaciła za te decyzje naprawdę wysoką cenę.

Z punktu widzenia prowadzenia narracji nie jestem w stanie zarzucić niczego, zarówno autorowi, jak i wydawnictwu. Myślę jednak, że fajnie byłoby gdyby ktoś, kto zajmuje się korektą, podchodził do swojego zadania bardziej rzetelnie. Na ostatnich stu stronach pojawia się dosyć sporo literówek i błędów gramatycznych.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Marcin Margielewski

Tytuł: Urodziłam dziecko szejka

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Liczba stron: ok.400

Cena: 39,99 złotych

Ocena: 4+/6 (odjęłam troszkę przez literówki)

Zapisz się do newslettera!