Seryjni mordercy Adrian Bednarek, Max Czornyj

Advertisements

Jakiś czas temu zdecydowałam się na przeczytanie zbioru opowiadań autorstwa najlepszych pisarzy kryminałów w Polsce. Ale był to jedyny powód, dla którego chciałam sięgnąć po Seryjnych morderców.

Zdaję sobie sprawę, że taka tematyka tuż przed świętami Bożego Narodzenia nie jest może za bardzo świąteczna, ale właśnie wtedy w moje ręce wpadł ten zbiór opowiadań. I , jak już pewnie wiecie, od czasu do czasu daję się skusić reklamom prasowym i w social media, które zachwalają książki jako must-read. Po części jest to związane z tym, że chcę za każdym razem potwierdzić swoją tezę o tym, że jeśli książka jest za bardzo rozreklamowana to raczej jest kiepska. No i nie będę ukrywać, że zainteresowałam się listą nazwisk autorów opowiadań.

Czyje opowiadania tam znajdziecie?

Podejrzewam, że zgodzicie się ze mną, że autorzy zostali dobrani tutaj wprost idealnie. W zbiorze mamy teksty:

  • Adriana Bednarka
  • Maxa Czornyja
  • Jana Gołębiowskiego
  • Marty Guzowskiej
  • Marcela Mossa
  • Marka Stelara
  • Marcela Woźniaka
  • Łukasza Wrońskiego

I podejrzewam, że gdybym była mocno wredna to przyczepiłabym się do tego, że w tym zacnym gronie znalazła się tylko jedna kobieta. Mamy przecież wiele fajnych i utalentowanych autorek kryminałów. No, ale uznajmy, że taki był właśnie zamiar osoby sprawującej pieczę nad tym tomem.

Opowiadania to historie życia (tak chyba mogę to nazwać), a przynajmniej okoliczności, w których główni bohaterowie stali się właśnie seryjnymi mordercami. Mamy tutaj do czynienia z tekstami o: Tadeuszu Ołdaku, Karolu Kocie, Bogdanie Arnoldzie, Władysławie Mazurkiewiczu, Władysławie Baczyńskim, Stanisławie Stańczyku, „Młotkarzu z Torunia” czy „Wampirze z Radomia”. Wszystkie one są mroczne, agresywne, brutalne i sięgają do samego dna psychiki seryjnego mordercy.

Co mnie zaskoczyło?

No więc przede wszystkim to, że to nie opowiadania moich ulubionych autorów uznałam za najlepsze, ale pisarzy, których do tej pory nie znałam. Nieco rozczarowałam się Maxem Czornyjem, ponieważ jego tekst nie zaskoczył mnie bardzo ani tematyką, ani skalą okrucieństwa. Może to dlatego, że Czornyj zazwyczaj pisze maksymalnie – zbrodniarze są maksymalnie brutalni, a sposoby morderstwa niezwykle wyszukanie i wyrafinowane. Dlatego tutaj nie było zaskoczenia, a nawet pojawił się cień rozczarowania.

Podobne rozczarowanie pojawiło się przy opowiadaniu Marcela Mossa. Jak już wiecie, kilka jego książek już przeczytałam i kiedy zapoznawałam się z opowiadaniem w serii Seryjni mordercy, miałam wrażenie, że Moss nie potrafi za bardzo wyjść poza schemat konstrukcji swoich powieści. Tak jakby odbijał je od sztancy. Spróbuję to wytłumaczyć nieco inaczej. Podejrzewam, że gdybyście posłuchali fragmentu tego opowiadania to wiedzielibyście do razu, że napisał je właśnie Moss. Może dla zagorzałych fanów to jest plus (taki rozpoznawalny znak pisarza), ale ja jednak wolę różnorodność.

Duże brawa należą się Adrianowi Bednarkowi. Po przeczytaniu jego książki Obsesja uznałam, że jest to autor, którym nie trzeba zaprzątać sobie głowy. Ale w tym zbiorze pojawił się tekst naprawdę dobry, dociekliwy, świetnie napisany i trzymający czytelnika za gardło. Brawo, chyba jednak zmienię zdanie o jego twórczości.

Ogólnie muszę stwierdzić, że dobór opowiadań i tematu jest bardzo udany. Oczywiście dla osób, które interesują się tego typu tematyką. Bardzo fajne jest to, że większość tekstów opowiada historie w narracji pierwszoplanowej, co tylko utwierdza czytelnika w przekonaniu, że znajduje się wewnątrz umysłu mordercy i może doświadczać jego uczuć przed, w trakcie i po dokonaniu zbrodni.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik) oraz na Instagram KSIĄŻKI MAŁO ZNANE

Autor: różni autorzy

Tytuł: Seryjni mordercy

Wydawnictwo: Filia

Liczba stron: 416

Cena: 44,90 złotych

Ocena: 5/6

Tę książkę możesz znaleźć w wersji papierowej, cyfrowej na: TUTAJ

Zapisz się do newslettera!