Moja znikająca połowa Britt Bennett

Advertisements

Wydawałoby się, że jeśli ktoś ma siostrę bliźniaczkę to będzie z nią nierozłączny do końca życia. Bohaterki książki, o której dziś piszę pokazują, że to stwierdzenie może jednak nie być prawdziwe. Weryfikują je marzenia o lepszym życiu i ambicje, które można spełnić pod warunkiem, że zostawi się za sobą wszystko, co do tej pory będzie ważne. Tak jak bohaterki książki Moja znikająca połowa Britt Bennett.

Mimo że w ramach swojej przygody z powieściami obyczajowymi przeczytałam już sporo dobrych lub mniej ambitnych historii, nie miałam jeszcze do czynienia z taką, która opisuje dzieje Afroamerykanów w Stanach Zjednoczonych. To sprawiło, że, pomimo tego, że wiem, co się w tamtym czasie działo na świecie, początkowo trudno było mi zrozumieć rozterki głównych bohaterów. Jak to się mówi: syty głodnego nie zrozumie.

Moja znikająca połowa Britt Bennett- fabuła

Jak już wiecie ze wstępu do tego wpisu, głównymi bohaterkami są bliźniaczki: Stella i Desire Vignes. Dorastają w małym miasteczku gdzieś na końcu świata. W mieścinie tak małej, że najprawdopodobniej nie można jej znaleźć na oficjalnej mapie Stanów Zjednoczonych. Tak się składa, że dziewczynki rodzą się w czasach, kiedy czarnoskórzy traktowani byli jak najgorsze zło i z tego powodu zajmowali najniższe pozycje w społeczeństwie. Taki podział widoczny był również w tym miasteczku, które zamieszkane było przez osoby o ciemnej skórze, ale jaśniejsze od innych. Nie wiem, czy wiecie, o co mi chodzi. Segregacji w tamtych czasach podlegali również ci, którzy byli biali, ale wśród przodków mieli czarnoskórych. Bliźniaczki należały do tych „lepszych” – miały jasną karnację i z tego powodu mogły mieć nadzieję na bardziej szczęśliwy los. Jednak, w wyniku nieszczęśliwego zdarzenia ich szanse na lepsze życie zostały pogrzebane.

Jednak dziewczynki nie poddały się. Uciekły do dużego miasta, w którym starały się przetrwać. Ale, wiecie, w nowym miejscu mogły zacząć wszystko od nowa. Jedna z nich skorzystała z okazji i postanowiła wymyślić się na nowo w świecie białych i majętnych ludzi. Czy będzie z tego powodu szczęśliwa i czy jej siostra, która zmian nie dokonała również odnalazła cel w życiu?

Moja ocena

Nie jestem wielką fanką powieści obyczajowych, już o tym wiecie. I przypominam o tym kolejny raz, ponieważ recenzje są zawsze subiektywną opinią czytelnika popartą mniejszą lub większą wiedzą na temat literatury, itd. Ale muszę stwierdzić, że ta książka zainteresowała mnie jak żadna inna. Czy jest to wina fabuły, czy rozwiązań zastosowanych przez pisarkę?

Zdecydowanie zaciekawiły mnie losy głównych bohaterek i to, w jaki sposób nasze pochodzenie i środowisko, z którego się wywodzimy i w jakim się znajdujemy determinują nasze życie. Jest to z punktu widzenia socjologii świetne studium przypadku. Poszukiwanie tożsamości przez główne bohaterki, postaci drugoplanowe jest niezwykle interesujące. Dodatkowo wydarzenia opisywane tutaj pokazują, że z jednej strony odrzucenie swoich korzeni i rozpoczęcie wszystkiego od nowa nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Pod tym względem polecam Wam tę książkę.

Tak więc, jeśli macie trochę wolnego czasu i chcecie przeczytać coś ciekawego, niesztampowego, gdzie bohaterowie są bardzo wyrazistymi postaciami to Moja znikająca połowa poleca się. Spędzicie z nią fajny czas.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik) oraz na Instagram KSIĄŻKI MAŁO ZNANE

Autor: Britt Bennet

Tytuł: Moja znikająca połowa

Wydawnictwo: Agora

Liczba stron: 380

Cena: 44,90 złotych

Ocena: 5/6

Tę książkę możesz znaleźć w wersji papierowej, cyfrowej na: TUTAJ

Zapisz się do newslettera!