Martina Fontana „Bez cukru. Wypisz się z klubu Anonimowych Cukroholików”

Książek na temat zdrowego trybu życia nigdy za mało, szczególnie takich, które powinny pomóc nam pozbyć się uzależnienia od cukru. Z tego powodu zdecydowałam się na sięgniecie po tę pozycję. Mimo że nie mam ciągot do słodyczy (już nie!), postanowiłam zasięgnąć nieco wiedzy na temat tego, co może jeszcze powinnam zrobić, aby czuć się lepiej. Dlatego recenzja tego poradnika.
gummibar-1618074_1280
Jak można przeczytać na okładce, niemal 91% Polaków sięga po słodkie produkty. Stały się one nie tylko ulubionym produktem dzieci, ale również stałym elementem w naszej kulturze, ponieważ, kiedy nie wiemy, co kupić komuś na prezent – dajemy mu…słodycze. Jak przekonuje autorka, takim sposobem staliśmy się niejako ofiarami przemysłu spożywczego.
Dużo w tej książce oskarżeń pod jego adresem… Czy słusznie, czy nie musicie zdecydować sami, kiedy już ją przeczytacie. Faktem jest, że wraz z coraz szybszym trybem życia, skupiamy się na kupowaniu produktów, które chociaż w niewielkim stopniu upraszczają nam wykonywanie codziennych posiłków. Fast food, przetworzone jedzenie, bardzo szybko można wrzucić je do mikrofalówki lub piekarnika i zapomnieć o sprawie. Nie pamiętamy również o tym, że takie na wpół przygotowane surowce zawierają wiele niepotrzebnych lub nawet szkodliwych dla nas składników: soli, konserwantów i cukru, który jest obecny nawet w jedzeniu, które nie wydaje się słodkie (keczup lub chleb).
Wychodzi zatem, że aby pozbyć się dolegliwości, schudnąć bez diety i cieszyć się piękną sylwetką trzeba odstawić cukier. I w tym ma pomóc nam książka Bez cukru. Wypisz się z klubu Anonimowych Cukroholików Martiny Fontany. Martina podaje wiele sposobów na to, aby ocenić, na jakim stadium uzależnienia od cukru się znajdujemy – to określa się niemal na samym początku tego, nie boję się napisać, podręcznika. Kiedy znany jest typ (ja robiłam go już po detoksie, więc u mnie wyszło, że jestem w stanie wytrzymać bez słodyczy na prawdę długo, ale podejrzewam, że jeszcze we wrześniu wyszłoby mi, że jestem totalnie uzależniona i nie ma dla mnie ratunku), pokazuje techniki rzucania słodyczy.
coconut-oil-on-wooden-spoon-2090575_1920
I tutaj pojawia się część, która nie do końca mnie przekonuje. Z jednej strony wiem, że nie wszyscy mieli „komfort” odrzucania słodyczy w trakcie zatrucia pokarmowego, kiedy ogólnie bardzo źle się czujemy, i potrzebują wizualizacji oraz ścisłej kontroli tego, co jedzą w formie dzienniczka samokontorli. Metod stosowanych w odtruwaniu organizmu jest tutaj wiele i jest to ogromna zaleta tej książki.Podobnie zresztą jak zwrócenie uwagi na właściwe odżywianie jako całości , czyli żegnając się z cukrem, odstawiamy zbyt słone i tłuste potrawy, późne jedzenie, fast foody i brak ruchu. Witamy za to posiłki przygotowywanie w domu, samodzielnie, ruch i gubienie kilogramów bez diet i efektu jo-jo. To podejście bardzo mi się podoba.
Nie podobają mi się jednak: nieustanne oskarżenia rzucane w stronę przemysłu spożywczego, który jest obwiniany o to, że jesteśmy coraz grubsi i bardziej chorzy, ponieważ nie jesteśmy bezwolnymi marionetkami i możemy sami decydować o tym, co jemy. Nie lubię głupkowatego tonu (w niektórych) fragmentach książki, ponieważ jest ona kierowana do osób dorosłych i kwestia zdrowia nie powinna być aż tak trywializowana i bagatelizowana.
Czy warto przeczytać Bez cukru. Wypisz się z klubu Anonimowych Cukroholików Martiny Fontany? Myślę, że tak, ponieważ pomimo kilku sporych wad, ma ona jednak sporo zalet. Dlatego przymknijcie oko na głupkowatą manierę autorki i skorzystajcie z jej porad!
Autor: Martina Fontana
Tytuł: Bez cukru. Wypisz się z klubu Anonimowych Cukroholików
Tytuł oryginalny: Voll auf Zucker!: Wie Sie die Sucht nach Süßem überwinden
Wydawnictwo: Grupa wydawnicza Relacja
Ilość stron: 145
Cena: 30 zł

„Przebudzenie” Stephen King

Mistrz grozy i horroru tradycyjnie w dobrej formie.

Bardzo ucieszyłam się, kiedy okazało się, że w sprzedaży pojawiła się nowa książka Kinga. Lubię, horrory, nie zamierzam tego ukrywać. Tak samo lubię bać się z Kingiem, ponieważ jest to dobrej jakości literatura. Bać się z Kingiem to jak jeździć jaguarem 🙂 Nie ma tutaj scen ociekających krwią i przemocą, a jednak dreszczyk przechodzi po plecach.
book-bindings-3176776_1920
Książka, którą wybrałam na dziś to „Przebudzenie”. Została ona napisana w 2013, ale w Polsce pojawiła się dopiero w 2015 roku. Opowiada o życiu szalonego pastora Charlesa Jacobsa, pastora, oraz Jamiego Mortona, jednego z mieszkańców małego miasteczka, w którym nauczał Jacobs. Pastor to ogromny fan elektryczności i zapalony wynalazca. Eksperymentuje z prądem, buduje maszyny. Swoją pasją próbuje zarazić dzieci uczęszczające do szkółki biblijnej. Jest również cudotwórcą. Za pomocą swoich maszyn udaje mu się przywrócić mowę bratu Jamiego, Conowi.
Pewnego dnia w tragicznym wypadku ginie żona Jacobsa wraz z ich małym dzieckiem. To sprawia, że pastor odwraca się od Boga i rozpoczyna wędrówkę po kraju ze swoimi maszynami cudów: jest twórcą obrazów na jarmarkach, krzykliwym uzdrawiaczem oraz mrocznym naukowcem poszukującym odpowiedzi na pytanie, co znajduje się po śmierci.
Jamie, podobnie jak wielu innych ludzi, jest jednym z tych, którzy zostali uzdrowieni terapią elektryczną pastora Jacobsa. Jest jednocześnie jego asystentem w jego ostatniej misji przywrócenia życia niedawno zmarłej kobiecie.Gdzie u groza? Otóż okazuje się, że nie wszyscy uzdrowieni mogą cieszyć się z cudu, którego doświadczyli, podobnie jak ci, którzy zgodzili się, aby zrobiono im fotografie.
To, co najbardziej lubię w książkach Kinga to opowieści, które pomimo że nieprawdopodobne (przecież nie da się ożywić zmarłych ) zawsze mają w sobie pewną dozę prawdopodobieństwa. Wszystkie wydarzenia zawsze opisywane są z ogromną dbałością o szczegóły: realia, przedmioty, opisy osób. Pewnie z tego powodu jego książki zajmują zazwyczaj jakieś 500 stron. Ale objętość nie jest problemem, jeżeli są one tak ciekawe, jak „Przebudzenie”. Mnie udało się przeczytać swój egzemplarz w niecałe cztery dni, co jest nie lada wyczynem, biorąc pod uwagę moją pracę.
Książkę przeczytać warto, chociażby dlatego, żeby zobaczyć, czy Mistrz nie stracił formy 🙂 Opowieść wciąga na tyle, że nie zwraca się uwagi na drobne błędy w redakcji/korekcie, widoczne w momencie wprowadzania dialogów.
Autor: Stephen King
Tytuł: Przebudzenie
Tytuł oryginalny: Revival
Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 536
Cena: 42 zł