Jak wirusy i bakterie wpływają na nasze życie

Dzisiejsza propozycja jest, jak na ten blog, nieco niecodzienna. Do tej pory nie recenzowałam pozycji popularnonaukowej i myślę, że nadszedł właśnie odpowiedni czas na to, żeby to zmienić.

Jak twierdzą specjaliści, w tym roku najprawdopodobniej najpopularniejszym słowem tego roku będzie „wirus” lub „koronawirus”. Sprawy zdrowotne są w tym roku wysuwają się na pierwszy plan i nie dziwi zatem, że również na rynku księgarskim pojawia się co raz więcej publikacji na temat różnego rodzaju epidemii lub po prostu wirusów i bakterii. Jedną z nich jest książka, o której zamierzam Wam dziś opowiedzieć, a mianowicie Jak wirusy i bakterie rządzą naszym życiem. Nowe i zdumiewające ustalenia o naszych mikroskopijnych współlokatorach autorstwa Susanne Thiele. I żeby wyprzedzić pytania: autorka nie opisuje tylko i wyłącznie obecnie znanego nam wirusa, ale skupia się na wszelkiego rodzaju żyjątkach, które pojawiają się w naturze oraz naszym bezpośrednim otoczeniu.

Kim jest autorka i o czym pisze w swojej książce

Susanne Thiele jest niemickim mikrobiologiem. Ukończyła wydziały biologii na uniwersytecie w Erfurcie i na politechnice w Brunszwiku. Pracuje w Centrum Badań Infekcji im. Helmholtza w Brunszwiku. Jest autorką licznych publikacji prasowych oraz książek dotyczących mikrobiologii. Dzięki temu możemy być pewni, że ta książka została napisana przez kogoś, kto zna się na rzeczy i unika tanich sensacji lub publikowania niesprawdzonych informacji. W obecnym zalewie fake newsów jest to naprawdę coś, co warto docenić.

Autorka wprowadza czytelników w fascynujący świat mikroorganizmów. Chce, byśmy go zrozumieli, a dzięki temu lepiej chronili się przed zagrożeniami, ale też bardziej wykorzystywali potencjał kryjący się w otaczających nas mikrobach. Bo musicie wiedzieć, że świat opisywany przez Thiele jest naprawdę fascynujący. Ja do tej pory nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo bakterie i wirusy są ważne dla naszego zdrowia. I nie chodzi mi tutaj tylko i wyłącznie o złowieszcze mikroby, które tylko czyhają na to, abyśmy się nimi zarazili i przechodzili jakieś straszne choróbsko. Nie, tych złych wirusów lub bakterii jest naprawdę niewiele, a dobroczynnych – całe mnóstwo. Pierwszym przykładem z brzegu są chociażby bakterie przerabiające warzywa na kiszonki albo te składające się na nasz mikrobiom.

Jak wirusy i bakterie rządzą naszym światem -ocena

Muszę przyznać się, że jak na pierwsze spotkanie z literaturą popularnonaukową zaczynam z wysokiego C. Książka napisana jest w przyjazny dla czytelnika sposób, a wszelkie naukowe terminy wyjaśnione w taki sposób, że nawet kompletny laik w tym temacie jest w stanie je zrozumieć. Do tego dochodzą śmieszne ilustracje, które pokazują „mikrusy” (tak czasem nazywa je autorka) w zabawnych sytuacjach rodem z życia codziennego. Z tego powodu ocena nie może być niższa niż solidna piątka w mojej sześciostopniowej skali.

bakterie

Myślę, że powyższe skłoni Was do zajrzenia do tej niewielkich rozmiarów książeczki i zainteresuje bardziej światem mikrobów. Ja uznałam, że jest to dla mnie temat tak ciekawy, że z pewnością, jeśli będę miała ku temu okazję, zdecyduję się na przeczytanie innych pozycji z tej dziedziny. Być może pokuszę się o nieco bardziej naukowe dzieła. Zobaczymy.

Muszę przyznać, że bardzo podobał mi się sposób organizacji książki, na którą składały się części związane z przedstawieniem świata mikrobów i wprowadzenie czytelnika do ich świata. Jednak najciekawsze okazało się podzielenie jednej z części na rozdziały dotyczące poszczególnych części domu lub mieszkania i omówienia poszczególnych szczepów bakterii i/lub ewentualnych wirusów, które możemy w nich spotkać. Jest to bardzo interesujące i pokazuje, jak wiele z tych żyjątek po prostu koegzystuje z nami w naszych domach, a my nie zdajemy sobie z tego sprawy. Bardzo przydatne są listy, swego rodzaju poradniki, co do tego, w jaki sposób dbać o higienę tych miejsc po to, aby w naszym otoczeniu pojawiły się jedynie te mikrusy, które nam sprzyjają. Fajną sprawą było również prowadzenie opisów w formie wykładu, chociaż mnie non-stop przewijające się zwroty w stylu „niech Państwo spojrzą” nieco drażniły. Pewnie odzwyczaiłam się już od formy wykładowej.

Ogólnie muszę stwierdzić, że tego typu literatura jest potrzebna na naszym rynku, żebyśmy wiedzieli, które mikroby są dla nas pożyteczne, a których lepiej unikać. Być może wtedy nie będziemy bać się panicznie na sam dźwięk słowa „bakteria”, ponieważ brak tych żyjątek w naszym otoczeniu może nam niekiedy mocno zaszkodzić.

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za możliwość przeczytania książki. Możecie znaleźć ją pod tym linkiem: https://www.empik.com/jak-wirusy-i-bakterie-rzadza-naszym-zyciem-nowe-zdumiewajace-ustalenia-o-naszych-mikroskopijnych-ws-thiele-susanne,p1242431498,ksiazka-p

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Susanne Thiele
Tytuł: Jak wirusy i bakterie rządzą naszym życiem. Nowe i zdumiewające ustalenia o naszych mikroskopijnych współlokatorach
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 304
Cena: ok. 39,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Reklamy

KSIĄŻKA TYGODNIA: Pieśni wydmowej trawy Maksymilian Dzikowski

Nie samą fantastyką człowiek żyje. I tak mi się złożyło, że przyszło mi pisać o książce niezwykłej i czarującej. Nie jest to krwawy kryminał, ani nic, co znajdziecie na półce w Empiku wśród bestsellerów.

Ale to wcale nie znaczy, że nie jest powieść, na którą nie powinniście zwrócić uwagi. Raczej odwrotnie, w zalewie pisanych na kolanie, powielających siebie nawzajem przedstawicieli poszczególnych gatunków literackich, pojawiają się książki tak niesamowite, że aż nie można przejść obok nich obojętnie. Taka jest właśnie ta, o której piszę dziś, czyli Pieśni widmowej trawy Maksymiliana Dzikowskiego.

Jak ją odkryłam?

Prowadząc bloga często dostaję propozycje napisania kilku słów o danej książce. Niekiedy wychodzą one od wydawnictw (nie są to wpisy sponsorowane w żaden sposób) oraz od autorów. Dzięki temu miałam okazję przeczytać naprawdę świetne książki, o których istnieniu nawet nie wiedziałam.

Pieśni wydmowej trawy odkryłam także dzięki temu, że skontaktował się ze mną pan Maksymilian Dzikowski – autor. Oczywiście spytał, czy nie chciałabym przeczytać i opisać. Zgodziłam się. Uwaga, teraz będzie najlepsze! Pół orku wcześniej w moim rodzinnym mieście odbywało się spotkanie literackie w filii biblioteki miejskiej z p. Dzikowskim, na którym miałam być. Nie dotarłam, bo w tak zwanym międzyczasie zmieniły mi się plany zawodowe. Na szczęście autor poratował mnie nagraniem z wydarzenia, które również zamieszczam, żebyście mogli posłuchać o tym, w jaki interesujący sposób opowiada o realiach życia w epoce kamienia, do której nawiązuje opisywana przeze mnie książka.

Nagranie ze spotkania możecie obejrzeć tutaj KLIK

Pieśni widmowej trawy – kilka słów o książce

Jedna z wysp morza północnego jest zamieszkana przez niewielkie plemię. Jego osada to kilka chatek zbudowanych z gałęzi, traw i piasku. Społeczność ta jest bardzo tradycyjna: mężczyźni zajmują się połowami, dzięki którym zapewniają pożywienie swoim rodzinom, a kobiety wyplatają kosze i maty z miękkiej trawy. I wydawałoby się, że takie życie będą wieść zawsze, jednak pewnego dnia ta ich równowaga zostaje zakłócona przez przybycie tajemniczego mężczyzny. Człowieka ozdobionego łuską ryby.

Obcy mężczyzna zostaje powierzony opiece dziewczyny, traktowanej przez pozostałych członków społeczności jak wyrzutek. Jej status nie przeszkadza jej wprowadzać go w obyczaje, tradycje i wierzenia plemienia. To, czy obecność obcego będzie darem, czy przekleństwem dla grupy okaże się w najbliższym czasie…Na pewno ci ludzie będą musieli odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytania. Takie, których nikt jeszcze nie odważył się zadać.

Morze zabiera wiele, lecz w swej hojności dwakroć tyle oddaje.

Z pewnością zastanawiacie się teraz, czy powinniście przeczytać tę książkę. Ja z kolei zapytam się Was: Lubicie baśnie? Jeśli odpowiecie twierdząco na to pytanie to jestem pewna, że jest to pozycja w sam raz dla Was, ponieważ ta powieść swoją konstrukcją i atmosferą bardzo baśnie przypomina. Chociaż nie, powinnam raczej napisać, że jest to swego rodzaju przypowieść/pieśń (w starym znaczeniu tego słowa), która opowiada o ludzie zmagającym się nie tylko z nieuchronnością i brutalnością dzikiej przyrody (na przykład zmiennością pór roku), ale także niebezpieczeństwami związanymi z pojawieniem się obcego. Bo musicie wiedzieć, że plemię to jest tradycyjną społecznością, w której każdy zna swoje miejsce i wie, czego ma się spodziewać od życia oraz innych jej członków.

Piesni_wydmowej_trawy_okl

To, na co powinniście zwrócić uwagę w trakcie czytania to rozbudowane opisy rytuałów odprawianych przez grupę. Mam tutaj na myśli chociażby ten związany z ponownymi narodzinami obcego i nadanie mu imienia. Jest oczywiście wiele innych, ale ten chyba najbardziej utkwił mi w pamięci. Ciekawe są także części dotyczące życia codziennego kobiet i mężczyzn (praca, połowy, tradycyjne sposoby leczenia, itp).

Poza tym jest jeszcze język, którym opisano te wydarzenia. Piękny, kwiecisty – dla mnie czytanie tej książki to była prawdziwa uczta dla umysłu. Bardzo podobało mi się przebijanie się przez kolejne opisy. Do trudnego języka jestem przyzwyczajona, ponieważ lektury dla studentów polonistyki nigdy nie są napisane prosto. Jeśli nie spotykacie się często z takim typem pisania, ta powieść może sprawić Wam nieco kłopotu. Ale gwarantuję również, że jeśli zdecydujecie się na przeczytanie, nie zmarnujecie czasu.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Maksymilian Dzikowski
Tytuł: Pieśni wydmowej trawy
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 328
Cena: około 36,99 złote

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

 

12 sprytnych sposobów, jak ocalić nasz świat

Kwestia ekologii staje się w obecnym świecie coraz bardziej paląca i, nie ma czego ukrywać, stanowi centrum zainteresowania nie tylko dużych koncernów, ale również zwykłych zjadaczy chleba. Takich jak Ty i ja. Właśnie z myślą o nich wydawnictwo Prószyński i S-ka wydało niewielkich rozmiarów książeczkę o tym, w jaki sposób być eko w codziennych sytuacjach.

Wspomniana wcześniej książka to „12 sprytnych sposobów, jak ocalić nasz świat”. Opracowanie to powstało we współpracy z ekspertami z organizacji WWF. Świetnymi ilustracjami opatrzył je rysownik znany wszystkim jako Andrzej Rysuje.

21 sposobów
12 sposobów, jak ocalić nasz świat

12 sprytnych sposobów, jak ocalić nasz świat

Pozycja podzielona jest na 12 rozdziałów, które obejmują, jak mi się wydaje, najważniejsze aspekty życia codziennego każdego człowieka, czyli:

  • kupowanie ubrań,
  • energia elektryczna,
  • woda,
  • codzienne poruszanie się po mieście,
  • wykorzystanie zasobów papieru,
  • dieta,
  • zakupy żywieniowe,
  • zapotrzebowanie na dobra luksusowe,
  • kwestia czystego powietrza,
  • wyjazdy na urlop,
  • inwestycje w firmy, których działalność jest  dobra dla środowiska,
  • pozostawianie po sobie śmieci.

Wszystkie te kwestie poruszane są w sposób zrozumiały, ciekawy i poparte wieloma danymi statystycznymi oraz przykładami działalności z wielu krajów. Ta książka po prostu pokazuje, w jaki sposób można żyć w zgodzie z zasadami ekologii i że zmiana trybu życia nie jest bardzo trudna. Wskazane wprost wskazówki są proste do wdrożenia i…mają jeszcze jeden skutek. Chodzi też o to, że można sporo zaoszczędzić. Dlatego jeśli kogoś nie przekonują kwestie ochrony środowiska, może patrzeć na tę książkę jako zbiór porad o tym, co zrobić, żeby w portfelu zostało więcej pieniędzy. Chociaż oczywiście nie o to w tym opracowaniu chodzi.

A o co chodzi? To wyjaśnia Ben Fogle, ambasador WWF  i patron dzikiej przyrody z ramienia tejże organizacji w napisanym do tej książki wstępie:

Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które w pełni pojmuje czynione przez ludzkość spustoszenia. Jesteśmy też ostatnim, które może odwrócić bieg spraw i nadać mu właściwy kierunek – dla zdrowia, dostatku i bezpieczeństwa naszych dzieci, wnuków i przyszłych pokoleń.

Z tego powodu musimy zrobić wszystko, aby planeta, na której mieszkamy starczyła nie tylko nam, ale również przyszłym pokoleniom. W przeciwnym razie stanie się z nami to, co z dinozaurami.

Moja ocena

Ocena wystawiona temu opracowaniu nie może być inna niż pozytywna. Po pierwsze dlatego, że wielu ludziom wydaje się, że ekologia to, coś na co ich nie stać, ponieważ naczytali się, że produkty i rozwiązania eko są o wiele droższe. A okazuje się, że dbanie o środowisko zaczyna się już na poziomie naszych decyzji i naszych portfeli. Możemy przecież lepiej zaplanować zakupy żywnościowe po to, aby nie marnować żywności lub nie zaopatrzyć się w dziesiątą w tym sezonie bluzeczkę kiepskiej jakości tylko dlatego, że jest modna. To, że życie w zgodzie z naturą jest związane z naszymi wyborami zakupowymi oznacza bardzo prostą zależność: kupisz mniej, fabryka zobaczy, że jest mniejsze zapotrzebowanie i wyprodukuje mnie. Proste?

Muszę przyznać się jednak, że po lekturze tej książki naszła mnie gorzka refleksja, że mimo takich wspaniałych inicjatyw jak napisanie tego właśnie opracowania, my jako kraj nie jesteśmy gotowi na to, żeby wspomóc swoich obywateli w zmianie stylu życia na bardziej ekologiczny. Mam tutaj na myśli wszelakie rozwiązania prawne, a raczej ich brak, związany z udostępnianiem alternatywnych sposobów zasilania swojego domu w energię. Chociaż może to tylko moja obserwacja i to w dodatku mylna?

Niemniej jednak polecam Wam tę książkę, ponieważ dzięki jej lekturze możecie zmienić swoje życie i swoje najbliższe otoczenie. I myślę też, że fajnie byłoby zostawić swoim dzieciom planetę w takim stanie, w jakim ją znamy.

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za możliwość przeczytania tej książki. Możecie znaleźć ją pod tym linkiem: https://www.empik.com/12-sprytnych-sposobow-jak-ocalic-nasz-swiat-opracowanie-zbiorowe,p1236558615,ksiazka-p.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: WWF
Tytuł: 12 sprytnych sposobów, jak uratować nasz świat
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 248
Cena: 38 złotych