I znów fantasy, ale za to epickie!

Dawno, dawno temu w Nowej Fantastyce, którą kocham i uwielbiam po dziś dzień, przeczytałam recenzję książki pod tytułem Ksin. Początek autorstwa Konrada T. Lewandowskiego. I tak się złożyło, że wpisałam ją sobie na listę, a potem o niej zapomniałam. Do czasu aż zobaczyłam, że można przesłuchać audiobooka (znów, wiem monotematyczna jestem ostatnio). 

No i sobie posłuchałam. Wyszło mi, że pierwsza część Sagi o Kotołaku to jedna z fajniejszych powieści fantasy, które słuchałam i/lub czytałam od bardzo dawna. Z tego powodu zdecydowałam się opowiedzieć Wam i o tej książce, i o tym, co mnie tak bardzo w niej zafascynowało.

Kotołak, czyli kto?

Kotołakiem nazwano tutaj kogoś, kto ma w sobie cechy kota i człowieka. Jest to oczywiście stwór magiczny, nadnaturalny, który niczym wilkołak potrafi, a właściwie musi, przemieniać się o określonej porze w dzikie, bardzo niebezpieczne zwierzę. Kotołak ma jednak tę przewagę nad zwierzaczkami, że jako istota nie do końca z tego świata, jest w stanie wyczuć obecność innych, najczęściej zagrażających mu, potworów.

Jak powstał kotołak? Nie jest to do końca pewne. Wiadomo tylko, że jego matka została zapłodniona nasieniem kota. Jednak w jaki sposób doszedł do tego element magiczny? To pozostaje tajemnicą, której jakoś nie chciało mi się jeszcze odkryć. Bynajmniej nie ma tego w pierwszej części serii, a ja za mocno nie mam ochoty w to wnikać. Wiadomo jednak, że niemowlę tuż po urodzeniu zostało zabrane przez piastunkę matki i wychowane na tyle dobrze, aby Ksin, już jako dorosły hmm… kotołak, mógł nieco poskromić swoją dziką naturę i jednocześnie wiedział jak zachować się wśród ludzi.

pf_1589959463

Cała historia zaczyna się, kiedy Stara Kobieta (tak Ksin nazywał swoją opiekunkę) umiera. Teraz mężczyzna musi radzić sobie sam. Postanawia udać się w podróż i w jej trakcie natrafia na dziwną scenę, w której kilku oprychów próbuje przywiązać do ziemi prostytutkę. Hanti, zostaje uwolniona i staje się jego towarzyszką w tej drodze oraz w życiu.

Moja ocena

Pewnie zastanawiacie się, co takiego zainteresowało mnie w tej powieści? Jest nią przede wszystkim sam bohater. Po pierwsze, jeszcze nie miałam przyjemności z książką, w której główną postacią byłoby inne stworzenie niż wampir lub wilkołak, więc już samo pojawienie się kogoś takiego było dla mnie zaskoczeniem. Po drugie, mimo że Ksin jest niebezpiecznym stworzeniem, miejscami jest również uroczy i lekko naiwny. Tym ostatnim zdobył moje serce.

Fani wszelkiego rodzaju magicznych stworzeń i potworów będą naprawdę zadowoleni, ponieważ w tej książce jest ich naprawdę dużo. Różnego rodzaju -łaki, stwory powstające z magii, demony, wampiry, wilkołaki, itp. pojawiają się niemal w każdej scenie. Do tego jest także swego rodzaju bestiariusz, w którym autor stara się wyjaśnić pochodzenie i wygląd każdego potwora pojawiającego się w powieści. To jest naprawdę ogromna porcja wiedzy.

Co do samej narracji to wydarzenia dzieją się jedno po drugim, nie ma niepotrzebnych dłużyzn i nadmiernego przyśpieszenia. Nie pojawiły się również fragmenty, które w jakikolwiek sposób wzbudziłyby moje wątpliwości co do ich logiczności lub sensu ich umieszczenia w tekście. Obecnie słucham już drugiej części i mogę Wam zdradzić, że również w niej nie dostrzegłam niczego, do czego mogłabym się w jakikolwiek sposób przyczepić.

Podsumowując, bardzo ciekawa seria. I bardzo cieszy mnie, że jest polskiego autorstwa. Czeka na mnie jeszcze pięć części i jestem niezmiernie zadowolona, że ta znajomość nie skończy się szybko.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Konrad T. Lewandowski
Tytuł: Ksin. Początek
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 368
Cena: około 24,99 złote

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

Reklamy

Z miłości do fantastyki

Dziś zapraszam Was do przeczytania unikalnego wpisu. Jak na razie pierwszego i, mam nadzieję, nie ostatniego, w którym publikuję wywiad z autorką recenzowanej niedawno przeze mnie książki Uczeń Nekromanty” E. Raj. Zapraszam do czytania.

Dlaczego zdecydowała się Pani na pisanie fantastyki? Szczególnie w wersji dark.

Od dziecka kochałam ten gatunek. Nawet szerzej – fantastykę i science fiction. Gatunki, w których wyobraźnia autora zabiera nas w całkowicie nowe, wykreowane przez jego umysł światy. Nie ma żadnych granic, nie ma narzuconych realiów, których trzeba się sztywno trzymać.
A czemu dark? Może dlatego, że zawsze fascynowały mnie mroczne klimaty. Już jako nastolatka słuchałam metalu i nosiłam się na czarno 🙂 Fascynował mnie mrok czający się w ludzkich duszach. Dlatego też lubię pisać o brzydkich postaciach, które trudno polubić. Nierównych, pełnych gniewu, żyjących w poczuciu społecznego odrzucenia.

Skąd wziął się pomysł na „Ucznia nekromanty?

Historia, którą opisałam w Uczniu powstała w mojej głowie już dość dawno, blisko dziesięć lat temu. To powoli dojrzewało 😉 Miała ona początkowo krótszą formę, bardziej liniową fabułę, ale zawsze chciałam pisać o młodym nekromancie, który nosi w sobie potężną moc i jest wyrzutkiem pomiędzy innymi magami.

uczeń nekromanty

Czy czerpała Pani inspirację z innych dzieł fantastycznych? Jeśli tak to jakich.

Zawsze kochałam „Czarnoksiężnika z archipelagu”, ponieważ Le Guin umiejętnie wplotła w swoją powieść wątki psychologiczne – motywy zaczerpnięte z prac Carla Junga dotyczące integracji tzw cienia. W Uczniu chciałam pokazać osobę, której osobowość jest niemal schizofreniczna, zaburzona, żyje pogrążony w emocjonalnym tumulcie i umieścić to w ramach szerszej fabuły, dokładnie tak jak Le Guin osadza podróż Geda – jako formę rytu dorosłości, w poszukiwaniu zrozumienia tego kim naprawdę jest.

Bardzo dużo miejsca poświęca Pani na wyjaśnienie różnych aspektów i typów magii i jest to bardzo ciekawa część powieści. Czy typologia i informacje na ich temat to Pani pomysł, czy też wywodzą się z innych powieści fantasy?

Oczywiście, że sam koncept talentów magicznych nie jest nowy. Znany jest każdemu fanowi gier RPG, do jakich się także zaliczam 🙂 Wielu sławnych autorów książek z gatunku fantasy, szczególnie tych, którzy pisali w zeszłym wieku stworzyło pewien umowny kanon, pisząc o druidach, magach bojowych, magach ognia, iluzji, a także nekromantach. Ja poukładałam to na swój sposób i przetworzyłam tak, aby typy magii wspierały mój pomysł na fabułę.

Norgal, główny bohater to wyrachowany młody człowiek, który działa zgodnie z podszeptami Gniewu. Czy uda mu się poskromić swoją brutalną naturę?

Podróż Norgala będzie długa, jeszcze chwilę zajmie mu odszukanie swojego miejsca w świecie i roli jaką ma w nim do odegrania, a jest ona niebagatelna. Książka zaplanowana jest na pięć tomów, choć istnieje możliwość, że zostanie skrócona do trzech – wszystko zależy od tego jak czytelnicy przyjmą drugi tom.

pexels-photo-3318614
Photo by Oleg Magni on Pexels.com

Osią powieści jest zasadniczo relacja między uczniem a jego mistrzem. Ich wzajemna dynamika, która znajduje swoje odbicie w wydarzeniach manifestujących się na zewnątrz nich. Norgal został stworzony w sposób, który ma czytelnika od niego odrzucać, zniechęcać, a nawet przerażać. Nigdy nie chciałam tworzyć superbohaterów – postaci pełnych cnót, bezinteresownych i godnych podziwu. Myślę, że po prostu nie zrobiłabym tego dobrze. Zawsze wolałam postacie typu Punisher czy Lord Vader. Owszem, Norgal przejdzie pewną transformację, podobnie zresztą jak Rothgar, ale to wszystko nie wydarzy się w jednym tomie 🙂

Dodam jeszcze, że także moja kolejna książka, nad którą aktualnie pracuję pod roboczym tytułem „Pożerca”, opisuje losy kobiety, którą bardzo trudno będzie czytelnikowi na początku polubić, ale i ona będzie przechodziła stopniową ewolucję. Pociąga mnie taki etos zmiany jak widzimy u Martina, w przypadku Jamiego Lannistera. Takie postaci są według mnie – najciekawsze.

Uwielbiam Q`uarro. W jaki sposób stworzyła Pani tego bohatera?

Motyw mrocznego bliźniaka pojawia się już w wielu książkach i filmach. Ja chciałam dodać do tego coś ekstra i – nie spoilerując – stworzyłam Q’uarro bardzo… szczególnym dzieckiem 🙂 Miał być inny, niepokojący a zarazem uroczy. Trochę niemożliwe połączenie, a jednak zależało mi by wydarzenia mające miejsce na końcu – były dzięki temu podwójnie poruszające. Do czytelników należy ocena, czy mi się udało 🙂

Kiedy można oczekiwać kolejnej części Ucznia?

Jest już dawno napisana, ale sytuacja z epidemią przesunęła decyzje związane z jego premierą na bliżej nieokreślony czas, być może pierwszą połowę 2021 roku. Tymczasem piszę kolejne, darmowe rozdziały, które mają pomóc czytelnikom przeczekać ten okres posuchy 🙂 Rozdział „Mavec” już za około dwa tygodnie, a inne rozdziały są już do pobrania na mojej stronie www.uczennekromanty.pl/potwor

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 


Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Uczeń nekromanty E. Raj

Fantasy to mój ulubiony, zaraz po kryminałach, gatunek literacki. Nie mogłam zatem przejść obojętnie obok Ucznia nekromanty, czyli powieści, która wbija w fotel nie tylko swoimi rozmiarami (wersja, którą otrzymałam liczy sobie bagatela 1050 stron!), ale też rozmachem.

Nekromanta to, według Słownika Języka Polskiego, osoba, która zajmuje się wróżeniem, polegającym na wywoływaniu duchów zmarłych w celu pytania się o przyszłość. Ale czy na pewno? Z literatury fantasy wiemy, że nekromanta to jednak coś więcej. Jest to czarodziej, który nie tylko przyzywa tak zwane byty niematerialne, ale również wskrzesza umarłych. Do tego pamiętamy, że aby pojawił się nowy nekromanta, w jego życiu musi zadziać się coś złego, co sprawia, że decyduje się on przejść na mroczną stronę mocy. Ewentualnie rodzi się zły do szpiku kości i jako obdarowany mocami magicznymi po prostu staje się jeszcze bardziej zły. Ale okazuje się także, że nekromantą można się urodzić. Można mieć dar nekromantyczny, który jakby aktywuje się w momencie, w którym rodzicom (albo jednemu z nich) dzieje się krzywda. A im większa brutalność czynu, tym większe zdolności nowego nekromanty na polu magii.

Fabuła 

Trochę szczegółów już zdradziłam, ale wierzcie mi, że jest to ułamek tego, czego o magii dowiecie się z Ucznia nekromanty. Myślę jednak, że najpierw powinnam zacząć od nakreślenia Wam tego, o czym jest ta książka.

uczeń nekromanty

Norgal to młody chłopak, który od dnia narodzin naznaczony jest przerażającym piętnem. I nie zna również swojego pochodzenia. Ze względu na swoje mroczne pochodzenie, zostaje oddany pod opiekę silnego nekromanty, Mistrza Rothgara, który szkoli go w zakresie panowania nad magią nieumarłych. Nauczyciel nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, co dzieje się w duszy ucznia, który jest nie tylko niepokorny (w końcu to dojrzewający i poszukujący młody mężczyzna), ale także jest obdarowany ogromną i niebezpieczną magią. Odkrycie tej tajemnicy za niedługo wstrząśnie światem.

Zaciekawieni?

Moja ocena

Książka bardzo mi się podobała, ale oceniam ją na solidną piątkę. Dlaczego taka ocena? Zaraz o wszystkim opowiem.

Przede wszystkim zaciekawił mnie sposób przedstawienia różnych typów magii oraz ich wzajemnych zależności. Nie spotkałam się z książką, w której ta typologia zostałaby opisana z tak dużym pietyzmem. Brawo! Dla kogoś takiego jak ja to prawdziwa gratka. Do tego dochodzi mnogość fantastycznych ras, z którymi mamy do czynienia. Mieszkają tutaj nie tylko wampiry, zombie, elfy i orki, ale również czarownice, wiedźmy i mieszańce. Bardzo to interesujące, a opisy ich wyglądu są ciekawe.

Bardzo interesująco opisane są wydarzenia związane z eksperymentami i tym, w jaki sposób Norgal uczył się panować nad kolejnymi wytworami swojej magii. Nie sądziłam, że umysłowości i myślom bohatera można oddać tak dużą część powieści, ale zmieniłam zdanie i myślę, że było to dobre posunięcie.

Co do bohaterów muszę stwierdzić, że niemal wszystkie osoby, o których czytamy w powieści to silne osobowości. I o ile nie przypadł mi do gustu sam główny bohater (głównie za sprawą jego arogancji i buty) to już na przykład taki Q`uarro urzekł mnie. Stało się to prawdopodobnie dlatego, że wyobrażałam sobie wesołego czterolatka, który beztrosko bawił się w ogrodzie, kopał robaki, ale jednak był potworkiem, na klatce  piersiowej którego mieszkał jego mroczny brat bliźniak.

Jedyny minus tej książki to jej objętość. Zdaję sobie sprawę, że autorka chciała zmieścić jak najwięcej informacji tak, żeby jej wizja magicznego świata była jak najbardziej kompletna. Nie przeczę, że był to zły koncept. Sama przecież kilka akapitów wcześniej stwierdziłam, że takiej porcji magicznej teorii jeszcze nie przeczytałam, ale miało to znaczny wpływ na ilość stron w książce. No i nie ukrywam, że takie wykłady od czasu do czasu spowalniały akcję, przez co czytanie robiło się nieco nużące. No, ale to jest taki drobiazg. Reszta jest bez zarzutu. Czekam na kolejną część.

Gdybyście chcieli zapoznać się z książkami E. Raj, możecie wejść na stronę autorki klikając TUTAJ.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: E. Raj
Tytuł: Uczeń nekromanty cz.1:Plaga
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 926
Cena: około 32 złote

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Możesz zapisać się poniżej.

Zagubione dziedzictwo Zbigniew Fietkiewicz

Miało być fajnie, a wyszło… No właśnie, jak?

Fantasy oraz science -fiction należą do moich ulubionych gatunków literackich. I z tego powodu witam każdą książkę, która pojawi się na rynku, z otwartymi rękoma. I fakt, że wyszła spod pióra zupełnie nieznanego mi autora nie ma tutaj nic do rzeczy.

Dlatego w pierwszym wpisie po świętach wielkanocnych przychodzę do Was z powieścią równie niepokojącą, jak rzeczywistość za oknem. „Zagubione dziedzictwo” Zbigniewa Fietkiewicza to książka, która zapewni Wam ciekawy wieczór. O ile zdecydujecie się przeczytać ją do końca.

12 planet i 12 kolonii

Książka opowiada o losach dwójki bohaterów:

  • Isaac to młody pirat-przemytnik. Wydaje mi się, że facet z niejednego pieca jadł chleb, a fakt, że jest ścigany przez władze kilku kolonii zdaje się tylko to potwierdzać. Jest wygadany, sprytny i wie, w jaki sposób zatroszczyć się o siebie oraz o swoich towarzyszy.
  • Profesor Gilbert to typowy naukowiec pracujący na uniwersytecie (co z tego, że na jakiejś innej planecie). Ma ogromną wiedzę i pragnie dowiadywać się nowych rzeczy. Jednocześnie z pewną dozą nieśmiałości i skromności podchodzi do wynalazków bazujących na jego koncepcjach.

Ta dwójka zostaje wysłana w misję odzyskania wraku statku, który został odkryty na wrogim terytorium. Panowie mają działać pod przykrywką, jaką jest seria wykładów Giberta, które mają odbyć się w tak zwanym międzyczasie. Całością wyprawy zawiadują lokalne siły specjalne kolonii. Nie muszę oczywiście wyjaśniać, że sprawa nieco się komplikuje, a bohaterowie wpadają w kolejne kłopoty. Na szczęście w trakcie pokonywania kolejnych trudności nawiązuje się pomiędzy nimi przyjaźń. Relacja ta zostaje wystawiona na próbę.

Moja ocena

Książka jest interesująca, ponieważ stoi za nią koncept stary jak świat: walka dobrych ze złymi. Nie ważne, że po jednej stronie mamy cwaniaka i geniusza w swojej dziedzinie. Rozwiązywanie problemów i przeciwstawianie się niespodziewanym sytuacjom są zawsze interesujące i pewnie nigdy się nimi nie znudzę. Bez różnicy, czy akcja książki dzieje się w przestrzeni kosmicznej, czy w klasztorze benedyktyńskim. I tak na dobre mogłabym zakończyć tę recenzję, dodając może jeszcze, że powinniście zdobyć tę powieść, bo możecie fajnie się z nią bawić. Ale niestety…

pf_1586857178

Wiecie, że jestem cięta na błędy w książkach. I to na wszelkie: ortograficzne, interpunkcyjne, logiczne, itp. Zresztą niejednokrotnie dawałam już upust mojej frustracji z powodu tego, że wydawnictwa psuły mi przyjemność z czytania właśnie tymi niedociągnięciami. Ale tego, co przeżyłam w trakcie czytania tej powieści to chyba nic nie pobije! Błąd na błędzie! Literówki, ortograficzne, z szykiem, brak właściwego formatowania (to ostatnie wyglądało tak, jakby ktoś po prostu zaznaczył dwie linijki, zmienił na kursywę i nie przeczytał, że połowy tekstu nie należało zmieniać). Koszmar! Nie wiem, czy te dwie panie, których nazwiska zostały opublikowane w sekcji korekty i redakcji to są postaci fikcyjne, czy po prostu nie przyłożyły się do pracy. Nie wiem… Tekst wyglądał tak, jakby nikt go nie przeczytał przed oddaniem do druku…

Wstyd o tym pisać, ale wydawnictwo zrobiło ogromną krzywdę autorowi, ponieważ treść jest ciekawa i książka znalazłaby swoich fanów. A tak to odechciewa się czytać. Ja to zrobiłam, z szacunku dla pracy autora i dlatego, żeby ta recenzja była rzetelna. Ale po 20 stronach miałam ochotę książkę odłożyć i zapomnieć o niej. Chyba nawet nie oddam jej do biblioteki (co zawsze robię z przeczytanymi powieściami), bo jest mi wstyd, że powieść została opublikowana w takiej formie.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Zbigniew Fietkiewicz
Tytuł: Zagubione dziedzictwo
Wydawnictwo: Waspos
Liczba stron: ok. 200
Cena: 32, 90 złotych

Cała Orsinia -powieść, opowiadania i piosenki Ursuli K. Le Guin

W te święta przyszło mi się zmierzyć z wciągającą, ale również bardzo wymagającą lekturą.

Święta upłynęły mi przy lekturze wyjątkowej: ostatniego zbioru tekstów napisanych przez jedną z moich ulubionych pisarek, czyli Ursulę K. Le Guin. Ta wyjątkowa książka zawiera wszystkie utwory związane z wymyślonym przez autorkę krajem, Orsinią, oraz dwa dodatkowe opowiadania.

Zacznijmy może od tego, skąd wziął się pomysł na uniwersum (mogę chyba tak to nazwać) Orsinii. Wyjaśnia to sama autorka we wstępie:

Miałam dwadzieścia lat (…) i wtedy po raz pierwszy mignął mi przed oczami ten mój inny kraj. Nieważny kraj w Europie Środkowej. Jeden z tych, które zdemolował Hitler, a teraz demolował Stalin. Kraj położony niezbyt daleko Czechosłowacji albo Polski, ale…nie przejmujmy się granicami. (…) Zaczęłam słyszeć nazwy. Orsenya po łacinie, a po angielsku Orsinia. Zobaczyłam rzekę Molsenę, płynącą przez otwartą słoneczną okolicę do starej stolicy Krasnoy (…). Krasnoy na trzech wzgórzach: Pałacowym, Uniwersyteckim, Katedralnym. Katedrę Świętej Teodory, jawnie nieświętej świętej, noszącej imię mojej matki…Zaczynam orientować się w terenie, czuć się jak u siebie w domu, tu, w Orsenyi – to matrya miya, moja ojczyzna. Mogę tu mieszkać, dowiedzieć się, kim są inni mieszkańcy i co robią, i o tym opowiedzieć. Tak też zrobiłam.

Jak już wspominałam wcześniej tom zawiera kilka teksów związanych z krajem Orsinią. Możemy tutaj znaleźć:

  • wstęp autorstwa autorki, opisujący genezę powstania serii wraz z notatkami dotyczącymi pracy nad tekstami,
  • powieść Malafrena,
  • piosenki napisane częściowo po angielsku (jak mniemam) oraz orsiniańsku,
  • Opowiadania Orsiniańskie,
  • dodatkowe opowiadania: Dwa opóźnienia na linii północnej oraz Otworzyć powietrze,
  • kalendarium,
  • aneks.

Malafrena

Długa, licząca 350 stron, powieść dzieje się w fikcyjnym kraju zwanym Orsinia. Jest rok 1825 (o ile dobrze pamiętam, na jednej ze stron wskazana jest taka data). Kraj znajduje się gdzieś w Europie Środkowej. Z opisu można domyślić się, że blisko w nim do Austrii oraz Węgier.

Główny bohater, Itale Sorde to młody chłopak, wychowany jako syn ziemianina, pragnie przede wszystkim wyrwać się do dużego miasta i zrealizować swoje największe marzenie: osiągnąć wolność. Zafascynowany francuskimi pisarzami z czasów Rewolucji Francuskiej wyrusza do stolicy i rozpoczyna działalność związaną z wydawaniem swojego pisma: początkowo literackiego, później również polityczno-wywrotowego.

Co dzieje się dalej? Czy osiągnie wymarzony cel? Stanie się wolny? Zachęcam Was do sięgnięcia po tę powieść. Zakończenie może Was mocno zdziwić, chociaż sama lektura nie należy do najłatwiejszych.

Cała Orsinia Ursula K. Le Guin
Cała Orsinia Ursula K. Le Guin

Piosenki

Książka trzy piosenki związane z Orsinią:

  • Piosenka ludowa z prowincji Montanya – jest to pierwszy tekst opublikowany przez autorkę dotyczący Orsinii. Zawiera on wiele obrazów, które później pojawiają się w innych tekstach: sokołów, białego światła, rozszerzających się kręgów.
  • Czerwone jagody – bardzo ciekawy wiersz, napisany w połowie w języku orsińskim. Dzieki temu, możemy dowiedzieć się, które znane nam języki stanowiły podstawę dla orsińskiego. Chodzi tutaj o podobieństwo słów do włoskiego lub francuskiego oraz elementy charakterystyczne dla grupy języków słowiańskich (uwzględnienie litery k zamiast c).
  • Mury Rakavy – wiersz napisany całkowicie po orsińsku.

Opowiadania Orsińskie

Mamy tutaj do czynienia z ośmioma tekstami napisanymi pomiędzy 1910 a 1962 rokiem.  W większości są to krótkie, kilkustronicowe teksty. Klamrą spinającą je wszystkie jest oczywiście miejsce wydarzeń, czyli Orsinia. Stanowią one również swego rodzaju wyjaśnienie i omówienie tradycji oraz zasad funkcjonowania obywateli, które nie zostały objaśnione w powieści Malafrena. Jak dla mnie te opowiadania są też zdecydowanie łatwiejsze w odbiorze i gdybym mogła polecić Wam lekturę tych tekstów, poprosiłabym Was o rozpoczęcie czytania właśnie od Opowiadań Orsińskich.

Dwa dodatkowe teksty

  1. Dwa opóźnienia na linii północnej
  2. Otworzyć powietrze

Swoją tematyką również nawiązują do Orsinii. Wydaje mi się, że ich akcja dzieje się w czasach nieco bardziej współczesnych niż Malafrena.

Ocena

Ponad 500 stron świetnej lektury. Polecam ten zbiór nie tylko osobom, które są fanami Ursuli K. Le Guin, ale również tym, którzy chcieliby poczytać teksty dobre i inteligentne. Takie, w których akcja nie dzieje się za szybko, a jednak opisywane wydarzenia są interesujące i pokazują drogę bohatera do spełniania swoich marzeń tak, jak ma to miejsce w Malafrenie.

Musicie jednak pamiętać, że nie jest to lektura łatwa. To nie kryminał, którego sto stron przeleci tak, że nawet nie zauważycie. Utwory w Całej Orsinii są wymagające. Czytając trzeba bardzo skupić się na treści, nie pomagają w tym ani nieco przydługie opisy (trochę jak w Nad Niemnem) krajobrazu, przyrody, ale również stanów emocjonalnych bohaterów, ani erudycja pisarki. To ostatnie szczególnie daje się we znaki w Malafrenie. Z jednej strony byłam zachwycona oczytaniem Ursuli K. Le Guin, ale z drugiej…troszkę te nawiązania przeszkadzały w odbiorze.

Podsumowując, lektura dla wymagających, lubujących się w nieśpiesznej akcji i opasłych tomiszczach.

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i Spółka za możliwość zrecenzowania tej książki. Możecie ją znaleźć pod tym linkiem: https://www.empik.com/cala-orsinia-le-guin-ursula-k,p1235471683,ksiazka-p

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Ursula K. Le Guin
Tytuł: Cała Orsinia
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 568
Cena: ok. 59,99 złotych

 

Mam nowego ulubionego autora!

No i stało się! Nowy ulubiony autor pojawił się na horyzoncie.

Osoby, które śledzą mojego bloga już od jakiegoś czasu, wiedzą, że czytam przede wszystkim kryminały i fantasy, a dodatkowo coraz częściej zamiast siedzieć z nosem w książce, słucham audiobooków. Oczywiście to, w jakiej formie oddaję się lekturze jest tutaj mniej znaczące – zamiast męczyć oczy po prostu znęcam się nad uszami 🙂 Ważne jest jednak to, że udało mi się odkryć nowego autora, który z miejsca stał się moim ulubionym.

I…wypadałoby teraz napisać, kim on jest (tak, to mężczyzna), ale potrzymam Was nieco dłużej w niepewności i opowiem o tym, w jaki sposób trafiłam na jego książki. Otóż, stało się to w trakcie przeszukiwania zasobów Storytel 🙂 Nie wiem, czy też tak macie, ale lubię sobie zaglądać w różne katalogi w nadziei na to, że znajdę w nich coś interesującego. To oczywiście skutkuje tym, że moja półka jest wypchana do granic możliwości i w sumie dobrze, że jest wirtualna, bo jedna taka całkiem rzeczywista (szklana) pękła mi pod naporem książek. Chociaż w sumie to zastanawiam się, czy może nie ma przypadkiem jakichś limitów ilości danych na koncie. Mam nadzieję, że za niedługo się o tym nie przekonam 🙂

No, ale wracając do tematu, to w trakcie tego poszukiwania natknęłam się na pewną książkę, opis był nawet ciekawy i…zapisałam sobie na półce na wieczne nigdy. Dopiero kilka miesięcy potem, kiedy dotarłam już do wspomnianej przeze mnie powieści (słucham metodycznie w kolejności zapisania na półce, żeby niczego nie zgubić), włączyłam i zaskoczyło! Totalna miłość od pierwszego słuchania.

O kim ja w ogóle piszę?

Otóż, uwaga!, piszę o…Brandonie Sandersonie. I tak, wiem, jego książki to nie jest żadna nowość. Autor publikuje od początku lat dwutysięcznych (zadebiutował dokładnie w 2005 roku), jednak dla mnie jego książki są zupełną nowością. Cieszy mnie również, że mam możliwość czytania powieści autora nagrodzonego chociażby nagrodą Hugo za „Nową duszę cesarza”.

 

Brandon_Sanderson_-_Lucca_Comics_&_Games_2016
Brandon Sanderson zdj. Niccolò Caranti

Bibliografia Brandona Sandersona jest naprawdę imponująca. Podaję ją poniżej. Możecie ją również pobrać jako checklistę do oznaczenia przeczytanych przez siebie książek.

Brandon Sanderson checklista

Uniwersum Cosmere

Sel

  • Elantris, Wydawnictwo Mag, 2007 i 2016,
  • Nadzieja Elantris w Bezkres magii, Wydawnictwo Mag, 2017
  • Nowa dusza cesarza pol. wydanie Solaris w Kroki w nieznane tom 9. lub Dusza cesarza, Wydawnictwo Mag, 2016​ oraz w Bezkres magii, Wydawnictwo Mag, 2017

Scadrial (Cykl Z mgły zrodzony)

  • Jedenasty metal w Bezkres magii, Wydawnictwo Mag, 2017

 

Oryginalna trylogia Z mgły zrodzony (Era Pierwsza)

  • Z mgły zrodzony, Wydawnictwo Mag, 2008 i 2016,
  • Studnia wstąpienia, Wydawnictwo Mag, 2010 i 2016, ​
  • Bohater wieków, Wydawnictwo Mag, 2011 i 2016,
  • Tajna historia, w Bezkres magii, Wydawnictwo Mag 2017

 

Seria Waxa i Wayne’a (Era Druga)

  • Stop prawa, Wydawnictwo Mag, 2012 ​
  • Cienie tożsamości, Wydawnictwo Mag,
  • Żałobne opaski, Wydawnictwo Mag, 2016
  • Mistborn: The Lost Metal (zapowiedź, 2020)
  • Allomanta Jak i Czeluście Eltanii, odcinki od 28 do 30, , w Bezkres magii, Wydawnictwo Mag 2017
  • Nalthis
  • Siewca wojny lub Rozjemca, Wydawnictwo Mag, 2010 i 2017,
  • Taldain
  • Biały Piasek, Wydawnictwo Mag, marzec 2017

 

  • Threnody
  • Cienie dla Ciszy w Lasach Piekła, pol. wydanie Zysk i S-ka w Niebezpieczne kobiety, red. George R.R. Martin i Gardner Dozois oraz w Bezkres magii, Wydawnictwo Mag, 2017
  • Pierwsza od Słońca
  • Szósty ze Zmierzchu w Shadows Beneath, 2014, Dragonsteel Entertainment, ​ISBN 978-1-938570-03-2​ oraz w Bezkres magii, Wydawnictwo Mag, 2017

 

  • Roshar (Cykl Archiwum Burzowego Światła)
  • Droga królów, Wydawnictwo Mag, 2014
  • Słowa światłości, Wydawnictwo Mag, 2014
  • Tancerka Krawędzi w Bezkres magii, Wydawnictwo Mag, 2017
  • Dawca Przysięgi (2 tomy), Wydawnictwo Mag, 2017,

 

  • Inne
  • Krótsze dzieła
  • Firstborn (2008); wyd. pol. Pierworodny, tłum. Mirosław P. Jabłoński w Kroki w nieznane tom 10, Solaris, 2014
  • Nienawidzę smoków, w „Nowa Fantastyka” 01/2016
  • Broniąc Elizjum, w „Nowa Fantastyka” 02/2016
  • Infinity Blade: Awakening (nowela, 2011)
  • Heuristic Algorithm and Reasoning Response Engine – wspólnie z Ethanem Skarstedtem, wydane w ARMORED Anthology (2012)
  • Centrifugal (ze strony autora, 1994)
  • Stan idealny, Wydawnictwo Mag, marzec 2017
  • Cykl o Alcatrazie Smedry
  • Alcatraz kontra Bibliotekarze. Piasek Raszida, Wydawnictwo IUVI, 2017
  • Alcatraz kontra Bibliotekarze. Kości skryby, Wydawnictwo IUVI, 2017
  • Alcatraz kontra Bibliotekarze. Rycerze Krystalii, Wydawnictwo IUVI, 2017
  • Alcatraz kontra Bibliotekarze. Zakon Rozbitej Soczewki, Wydawnictwo IUVI, 2018
  • Alcatraz kontra Bibliotekarze. Mroczny talent, Wydawnictwo IUVI, 2018 ​

 

  • Cykl Koło Czasu– współautor
  • Pomruki burzy, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2011
  • Bastiony mroku, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2014
  • Pamięć światłości, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2016

 

  • Seria Mściciele
  • Stalowe Serce, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2015 
  • Mitosis (nowela numerowana jako 1,5 Reckoners, 2013)
  • Pożar, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2016
  • Calamity, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2017
  • Cykl Rytmatysta(Rithmatist)
  • Rytmatysta, Wydawnictwo Mag, 2019
  • Cykl Legion
  • Legion, Wydawnictwo Mag, 2017
  • Legion: Skin Deep, Wydawnictwo Mag, 2017, w Legion, Wydawnictwo Mag, 2017
  • Legion: Lies of the Beholder
  • Cykl Do gwiazd
  • Do gwiazd, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2019
  • Starsight, 2019

Ja na razie po stronie przeczytanych mam „Z mgły zrodzony” oraz „Studnia wstąpienia”, ale spokojnie przeczytam wszystko, co tylko zostało przez Sandersona napisane i wydane. Podoba mi się to, że mimo iż autor ten ma w swoim dorobku już wiele pozycji, nie są one powtarzalne. W tych książkach dzieje się dużo, akcja jest wartka, a bohaterowie nie wydają się sztuczni i bezbarwni. Czyta się bardzo szybko i to też jest ogromny plus.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Nominacje do Nagrody Hugo za rok 2018

Nie tak dawno ogłoszono nominacje do Nagrody Hugo –  jednej z najważniejszych, o ile nie najważniejszej, nagrody literackiej dla twórców literatury fantastycznej. 

Hugo to amerykańska nagroda przyznawana co roku przez uczestników Worldconu za dzieła literackie z gatunku fantasy oraz science fiction. W tym roku komisja zgromadziła 1800 zgłoszeń na nominacje. Nagrody zostaną wręczone w trakcie 77. Worldconu, który w tym roku odbędzie się pomiędzy 15-19 sierpnia w Dublinie.

books school stacked closed
Photo by Pixabay on Pexels.com

Nominacje do Hugo

Jak wygląda lista nominacji w tym roku? Między innymi tak:

Najlepsza powieść:

  • Record of a Spaceborn Few, Becky Chambers
  • The Calculating Stars, Mary Robinette Kowal
  • Revenant Gun, Yoon Ha Lee
  • Moc srebra, Naomi Novik
  • Trail of Lightning, Rebecca Roanhorse
  • Space Opera, Catherynne M. Valente

Najlepsza mikropowieść:

  • The Black God’s Drums, P. Djèlí Clark
  • The Tea Master and the Detective, Aliette de Bodard
  • Beneath the Sugar Sky, Seanan McGuire
  • Binti: The Night Masquerade, Nnedi Okorafor
  • Gods, Monsters, and the Lucky Peach, Kelly Robson
  • Artificial Condition, Martha Wells

Najlepsza nowela:

  • The Only Harmless Great Thing, Brooke Bolander
  • If at First You Don’t Succeed, Try, Try Again, Zen Cho
  • The Last Banquet of Temporal Confections, Tina Connolly
  • Nine Last Days on Planet Earth, Daryl Gregory
  • When We Were Starless, Simone Heller
  • The Thing About Ghost Stories, Naomi Kritzer

Najlepsze opowiadanie:

Wszystkie nominowane opowiadania znajdują się w internecie. Dla wygody podaję Wam linki do amerykańskich stron.

  • The Tale of the Three Beautiful Raptor Sisters, and the Prince Who Was Made of Meat, Brooke Bolander (znajdziecie je TUTAJ)
  • The Secret Lives of the Nine Negro Teeth of George Washington, Phenderson Djèlí Clark (znajdziecie je TUTAJ)
  • STET, Sarah Gailey (znajdziecie je TUTAJ)
  • A Witch’s Guide to Escape: A Practical Compendium of Portal Fantasies, Alix E. Harrow (znajdziecie je TUTAJ)
  • The Rose MacGregor Drinking and Admiration Society, T. Kingfisher (znajdziecie je TUTAJ)
  • The Court Magician, Sarah Pinsker (znajdziecie je TUTAJ)

Najlepsza seria:

  • Wayfarers, Becky Chambers
  • The Universe of Xuya, Aliette de Bodard
  • Machineries of Empire, Yoon Ha Lee
  • The October Daye series, Seanan McGuire
  • The Centenal Cycle, Malka Older
  • The Laundry Files, Charles Stross

Najlepszy film pełnometrażowy:

  • Anihilacja
  • Avengers: Infinity War
  • Czarna Pantera
  • Ciche Miejsce
  • Przepraszam, że przeszkadzam
  • Spider-Man: Uniwersum

Pełną listę możecie znaleźć pod tym linkiem:

2019 Hugo Award & 1944 Retro Hugo Award Finalists

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co o tym sądzisz!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Książki na indeksie – literatura zakazana

Nie tak dawno media obiegła informacja o tym, że tuż przed jednym z kościołów w Gdańsku ksiądz oraz ministranci (czy dobrowolnie to nie wiem), palili książki „zakazane” na stosie. Niczym w średniowieczu…

Osoby czytające ten wpis chciałabym poinformować, że w tym artykule znajdzie się miejsce nie tylko na wiedzę, fakty, ale również opinie zagranicznych mediów.

Z pewnością większość z Was czytała już na temat całego zajścia. Artykuły na ten temat od niedzieli pojawiają się mediach społecznościowych oraz na stronach znanych telewizji informacyjnych. Tym, którzy nie wiedzą, o co chodzi, wyjaśniam, że nie tak dawno przed gdańskim kościołem księża wraz z bardzo młodymi ministrantami palili na stosie literaturę, ale także figurki związane z innymi wierzeniami.

O co chodziło?

Jak się okazało, zamysł całego zdarzenia był taki, żeby „oczyścić mieszkania ze wszystkiego, co przynosi złą energię”. Miały to być rzeczy, które były kojarzone z przesądami lub wróżkami, amulety i inne przedmioty, tak zwane rozpraszające. Nie wiedzieć czemu, wśród nich znalazło się bardzo dużo literatury fantasy, na przykład książki o Harrym Potterze, „Zmierzch”, ale również książka o hinduizmie. Do tego wspomniane figurki słonia, Hello Kitty i obrazki położone frontem do dołu. Obecność powieści J. K Rowling mnie nie dziwi – odkąd pamiętam Kościół Katolicki był przeciwny tym książkom, a później filmom, ponieważ propagowały magię, itp.

Jak odebrano to w Polsce i na świecie

Jak można było dowiedzieć się z relacji świadków, było to po prostu ognisko. Niemniej jednak wielu osobom sam akt, ale także jego forma przypominały średniowieczne praktyki palenia literatury zakazanej na stosie.

brown book page
Photo by Wendy van Zyl on Pexels.com

Wydarzenia w Gdańsku nie umknęły również światowym mediom. Napisały o tym między innymi BBC, w artykule którego można było przeczytać, iż palenie książek wspierane było odpowiednimi cytatami z Biblii. Telewizja Sky News przypomniała, iż takie niszczenie książek zawsze związane było z Inkwizycją, A jeden z komentarzy porównuje ten akt również z ZSRR i Trzecią Rzeszą. Z kolei Russia Today zauważył, że osoby odpowiedzialne za to zdarzenie powinny stanąć przed sądem i w taki sposób odpowiedzieć za wyrządzone szkody.

Co Wy na to?

 

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym artykule!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 

 

Magowie, wampiry, seks i zagadki godne najlepszych powieści detektywistycznych

Gdzie można takie znaleźć? Może Was zdziwię, ale w serii powieści pod wspólnym tytułem „Akta Dresdena” autorstwa Jima Butchera. Chociaż pewnie dla wielu z Was nie jest to zaskoczeniem i podejrzewam, że mag Dresden już dawno gości na Waszych listach przeczytanych książek.

Dla mnie, i mam nadzieję, dla niektórych osób odwiedzających mojego bloga przygody jedynego maga -detektywa na świecie, to totalne odkrycie. Czytam i słucham kolejnych części serii i nie mogę się nadziwić, że tak długo zwlekałam, ponieważ… Może nie będę zdradzać wszystkiego na początku tego posta.

Akta Dresdena – humor, seks i Harry Dresden

Harry Dresden, syn magika oraz kobiety o magicznie niebezpiecznej przyszłości, to mag działający na terenie współczesnego Chicago i jednocześnie narrator wszystkich części serii. Facet wysoki, szczupły, nieco niechlujny, za to obowiązkowy, oddany sprawie (ratowaniu niewinnych z opresji o zabarwieniu czysto magicznym) i niezmiennie spłukany. Do tego niezmiernie utalentowany, pomysłowy i mający na pieńku z Białą Radą – organem sprawującym władzę nad magami na całym świecie. Tak pokrótce można by scharakteryzować głównego bohatera wszystkich tych powieści.

Oczywiście, jak na maga-detektywa przystało walczy on z wszelkiej maści istotami nadprzyrodzonymi: wilkołakami, wampirami, duchami, ghoulami, elfami, itp. chroniąc ludzi niemagicznych przed konsekwencjami zakusów wyżej wymienionych stworzeń. Co gorsza naraża swoje życie chroniąc tych, którzy nie wierzą w istnienie nadprzyrodzonych i jawnie wyśmiewają się z jego profesji oraz talentu. A zdolności magiczne i ogromna pomysłowość to zalety Dresdena – faceta dodatkowo wyposażonego w ogromne poczucie humoru i niezmiennie zainteresowanego kobietami (nawet w obliczu zagrożenia, serio!).

Jak już wspomniałam, niewielu jest takich, którzy wynajmują Harry`ego jako detektywa do zadań paranormalnych, dlatego ma on nieustanne problemy finansowe. Nie da się zresztą ukryć, że jego własność często cierpi własnie z powodu wykonywanych przez niego zadań – chociażby samochód Niebieski Chrabąszcz, który uzupełniany jest co rusz elementami karoserii w innych kolorach. Zresztą sprzymierzeńców Harry też ma niewielu – Karin Murphy – komendant Wydziału Śledczego do Zadań Specjalnych, Susan Rodriguez- dziennikarkę, a potem dziewczynę Harry`ego oraz kilka innych osób, z którymi współpracuje. A do tego szalonego kota Mistera, ogromnego psa świątynnego Myszka, Boba Czaszkę – ducha zamkniętego w ludzkiej czaszce – oraz uwielbiający pizzę zastęp elfów pod wodzą Tut-Tuta.

Screenshot_20190202-143406

Seria

Powieści pisanych w serii wydano w Polsce kilka:

  1. Front burzowy
  2. Pełnia księżyca
  3. Śmiertelna groźba
  4. Rycerz lata
  5. Śmiertelne maski
  6. Krwawe rytuały
  7. Martwy rewir
  8. Dowody winy
  9. Biała noc
  10. Drobna przysługa
  11. Zdrajca

Wszystkie one zostały wydane przez wydawnictwo Mag. Dostępne są również w formie audiobooków, które czytane są przez niesamowitego Macieja Kowalika (facet robi niesamowitą robotę i z tego powodu nawet zdecydowałam się na wysłuchanie ostatnich czterech części zamiast przeczytania ich w formie książkowej).

Na przetłumaczenie czeka jeszcze kilka, a dokładniej cztery powieści:

  1. Changes
  2. Ghost story
  3. Cold days
  4. Skin game

 

i mam nadzieję, że są równie ciekawe i ociekające magią, jak te, które już znam.

Dlaczego polecam te książki?

Przede wszystkim bardzo ciekawe jest to, że Butcherowi udało się połączyć tak, zdaje się, totalnie nie łączące się rzeczywistości jak współczesne amerykańskie miasto oraz świat magów oraz istot nadprzyrodzonych. Dodatkowo jestem ogromną fanką absurdalnego poczucia humoru, którego w tej powieści jest co niemiara. Właściwie każda kryzysowa sytuacja jest okraszana przez głównego bohatera jakimś dziwnym, oczywistym lub zabawnym stwierdzeniem, które wywołują salwy śmiechu.

Co jeszcze mi się podoba? Dążenie do tego, aby to ci źli przegrali, a dobrzy zwyciężyli. Trochę oklepane, ale potrzebne. Szczególnie jeśli dobrzy działają według zasad, kodeksu zachowania, kierując się nimi i stawiając na nie nawet w kryzysowych sytuacjach. To jest fajne i przypomina mi bohaterów ze starych filmów, którzy mogliby prędzej dać się zabić niż złamać własne zasady.

Nie jest oczywiście tak, że książki nie mają wad. Pierwsze tłumaczenia miały trochę błędów, które bardzo rzucały się w oczy (uszy) osobom, które dobrze znają angielski. Niewłaściwy dobór słów sprawiał, że pojawiały się zgrzyty. Ponadto denerwuje mnie podejście Harry`ego Dresdena do kobiet – traktuje je jak nieporadne istotki, właściwie przeznaczone do ładnego wyglądania i niczego więcej. Ale to tylko taki mały zgrzyt.

Jeśli zainteresują Was „Akta Dresdena” możecie sięgnąć po komiks lub obejrzeć serial 🙂

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 

Autor: Jim Butcher
Tytuł: Akta Dresdena
Wydawnictwo: Wydawnictwo Mag (książka), Storyside (audiobook)
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa, Wojciech Szypuła

Dziwna pogoda -idealnie na jesień

Joe Hill przyzwyczaił nas do literatury spod znaku fantastyki i horroru. W swoim najnowszym zbiorze przekonuje, że nie daleko pada jabłko od jabłoni. Syn wielkiego Stephena Kinga będzie jego godnym zastępcą, kiedy słynny ojciec postanowi zakończyć karierę.

Przyznaję się bez bicia już na samym początku tej recenzji: jest to moja pierwsza książka Joe Hilla, którą przeczytałam w całości. To znaczy, powinnam napisać, że jest to jego pierwsza powieść, po którą sięgnęłam. Mam po prostu zaległości czytelnicze, nie wyrabiam się z czytaniem zarówno Kinga seniora, jak i juniora. No, ale kiedyś musiał być ten pierwszy raz. Szczególnie w momencie, kiedy okazało się, że Hill jest nie tylko zdolnym pisarzem, ale również utalentowanym scenarzystą. Takiej okazji po prostu nie można było nie wykorzystać.

„Dziwna pogoda” – cztery minipowieści w jednym tomie

Najnowsza książka Joe`go Hilla to nic innego jak zbiór minipowieści, których, na pierwszy rzut oka, wspólnym tematem mogą być dziwne zjawiska pogodowe, chociaż nie do końca tak jest.

„Zdjęcie” opowiada o chłopcu, a później dorosłym, który przypomina sobie o dziwnym mężczyźnie ubranym w buty -kowbojki i podróżującym przez Stany w cadillacu, robiącym zdjęcia przygodnie poznanym ludziom. Pan Polaroid, jak wkrótce nazywa go chłopiec, jest agresywnym, aroganckim bucem, który robiąc zdjęcia specjalnym aparatem, odbiera ludziom tożsamość. Po prostu zapominają o wielu wydarzeniach ze swojego życia. Jedną z jego ofiar jest Mary, kobieta, która przez wiele lat opiekowała się głównym bohaterem i która z powodów zaników pamięci nie była już tak sprawna jak wcześniej.

pf_1537778245

„Naładowany” to druga minipowieść w zbiorze. Akcja dzieje się a Stanach Zjednoczonych i opisuje rzeczywistość, w której przyszło nam obecnie żyć: zagrożenie atakami terrorystycznymi jest bardzo żywe, niekiedy strach wejść do centrum handlowego, pojawia się również kwestia zakazu lub pozwolenia na posiadanie broni i tego ile pistolet znajdujący się w niewłaściwych rękach może zrobić złego. W tej powieści dzieje się dużo, powiedziałabym bardzo dużo, jednak po jego lekturze pojawia się gorzka refleksja na temat naszego świata i Stanów Zjednoczonych jako takich (chęć posiadania dostępu do broni granicząca niemal z histerią i uzależnieniem, sytuacja bohaterów wojennych, szczególnie tych, którzy z misji wrócili kalekami). Moim zdaniem najlepszy tekst w tym zbiorze, warto go przeczytać.

„Wniebowzięty” – trzecia minipowieść i, z tego co widziałam już w innych recenzjach tej książki, najsłabsza. Również dla mnie. Tekst zawiera elementy fantastki i niestety to one sprawiają, że jest ono tak niedorzeczne, że po prostu nie chce się go czytać. Serio. Wyobraźcie sobie sytuację, w której nieprzytomnie zakochany w kobiecie facet decyduje się uhonorować śmierć chorej na raka przyjaciółki skokiem ze spadochronu i ląduje na chmurze o kształcie statku kosmicznego. Tam odkrywa, że chmura ma świadomość i może kształtować się zgodnie z życzeniami człowieka, który na niej przebywa. Facet oczywiście zażyczył sobie ukochaną utkaną z chmury… Dla mnie bez sensu, zdecydowałam się jedynie przekartkować ten tekst.

O wiele lepiej było z ostatnim w zbiorze „Deszczem”. Bardzo ciekawy utwór, dla którego podłożem była ciężka praca, rozczarowanie i rozgoryczenie. Oczywiście również zaawansowana technologia, która pozwoliła na stworzenie deszczu, w którym zamiast standardowych kropli deszczu pojawiły się ostre kryształy. Niezmiernie udany, czyta się jednym tchem, a zakończenie jest co najmniej zaskakujące. Bardzo polecam!

Ocena

Bardzo lubię opowiadania i krótsze tekstu, ponieważ po nich można poznać kunszt pisarza w budowaniu historii oraz osobowości bohaterów. Poza tym taka skondensowana forma wymaga od autora skupienia się na treści i zwięzłe opowiedzenie wydarzeń. Nie ma tu miejsca na gadulstwo, które niestety jest typowe chociażby dla Stephena Kinga – ilość słów użytych do opisania sceny jest niekiedy wręcz porażająca.

Tutaj otrzymujemy cztery minipowieści, których narracja jest zwięzła, oszczędna w słowach i sprawna. Czyta się dobrze, jest wciągająco i interesująco. Wydarzenia są realne, oddane w taki sposób, iż człowiek może uwierzyć, że coś takiego może się stać gdzieś za rogiem.

Jedynym minusem jest powieść pod tytułem „Wniebowzięty” – pomysł może jest dobry, jednak nagromadzenie elementów fantastycznych i mieszanie ich z rzeczywistymi, sama idea myślącej chmury, w moim mniemaniu sprawiły, że tekst wyszedł absurdalnie. Dla mnie za bardzo.

Ogólnie dobry zbiór ciekawych opowiadań. Warto przeczytać w jesienny wieczór.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

 

Autor: Joe Hill
Tytuł: Dziwna pogoda
Tytuł oryginalny: Strange weather 
Tłumaczenie: Marta Guzowska
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 512
Cena: 41,90 zł