TOP 5 książek, na które powinieneś zwrócić uwagę

Advertisements

Czy Wam wrzesień przebiegł równie szybko jak mnie? Ogrom pracy sprawił, że nie wiedzieć czemu nagle okazało się, że nastał właśnie ostatni tydzień września i pora szykować się na przygotowanie wpisu na temat nowości wydawniczych. Ja jednak zdecydowałam się najpierw opublikować wpis dotyczący TOP 5 książek, które moim zdaniem powinniście przeczytać tej jesieni.

Przeczytaj także:

Zaczynami odliczanie. Kolejność jak zawsze jest przypadkowa. Oto właśnie moje TOP 5 książek, na które powinniście zwrócić uwagę.

  1. Stulecie trucicieli Linda Stratmann

Premiera: 16.10.2019

Stulecie trucicieli Linda Stratmann

Pasjonująca opowieść o głośnych i prawie nieznanych przypadkach otruć w wiktoriańskiej Anglii. Przedstawia portrety najgroźniejszych trucicieli tamtych czasów. Opowiada o pojedynku na spryt i środki, postępie w toksykologii sądowej, chemikach, którzy wynaleźli nowe trucizny, i o tym, jak próby ograniczenia sprzedaży trujących substancji udaremniano z powodu żądań farmaceutów i zapotrzebowania na tanie leki i trutki na robactwo.

2. Mutant. Uniwersum Metro 2033 Andriej Butorin

Premiera: 16.10.2019

Mutant Andriej Butonin

Kiedy odzyskasz świadomość w gęstym lesie, zniszczonym przez promieniowanie, nie pamiętając, kim jesteś, skąd pochodzisz i dlaczego tu jesteś…

Gdy twój wygląd niemal u wszystkich budzi tylko dwa uczucia: strach i agresję…

Kiedy wybuch wściekłości w każdej chwili może zamienić się w prawdziwy wybuch…

Podczas gdy jedyną nadzieją na przywrócenie pamięci jest Dziadek Mróz, a on wcale nie jest miłym czarodziejem z bajki…

Kiedy grzesznicy są bardziej ludzcy niż święci i nikomu nie można ufać…

…jest tylko jedno wyjaśnienie:

JESTEŚ MUTANTEM!

Autor tak pisze o swojej książce:

„To oczywiście fikcja, baśń. Z łatwością znajdziecie tu odniesienia do powszechnie znanych bajkowych postaci. W powieści jest piękna i bestia, Dziadek Mróz i Śnieżynka, znalazło się nawet miejsce dla Baby-Jagi.

Co prawda otacza ich nie bajkowa aura, a okrutny świat postapokalipsy – straszne realia Uniwersum Metro 2033”.

3. Black Mirror. Czy to już się dzieje? Fabio Chiusi

Premiera: 16.10.2019

Black Mirror Fabio Chiusi

Kiedy Netflix zaprezentował doskonały serial Black Mirror, wszyscy oniemieli. Fascynacja widzów mieszała się z prawdziwym strachem.
W książce omówiono wszystkie odcinki i sezony serialu, kompleksowo i wyczerpująco przedstawiając powiązania między wątkami filmowymi a światem, w którym żyjemy lub żyć będziemy. Okazuje się, że nowe technologie i ich powszechność nie tylko zwiększają komfort i poprawiają jakość naszego życia, ale też zmieniają społeczeństwo, i to w wielu wymiarach: psychologicznym, politycznym, a także moralnym. Black Mirror przestaje być jedynie fikcją – w coraz większym stopniu okazuje się rzeczywistością.

„Pierwsze dwa sezony Black Mirror uważam za najlepszą rzecz, jaką pokazała telewizja w drugiej dekadzie XXI wieku […]. Grasz, oglądasz, klikasz? Masz komórkę w kieszeni? Tablet przy sobie? Obchodzi Cię anonimowość w sieci? To jest serial o człowieku w zetknięciu z technologią, a więc zdecydowanie o Tobie, czytelniku tych słów.”

Rafał Oświeciński, recenzent, publicysta związany z film.org.pl

„Sądzicie, że Black Mirror to tylko serial? Ta książka brutalnie pokaże, jak bardzo się mylicie. Black Mirror to my. Czy raczej to, na co pozwoliliśmy technologii, wpuszczając ją do naszego życia.”

Robert Ziębiński, pisarz, dziennikarz, były redaktor naczelny magazynu PLAYBOY

Fabio Chiusi – dziennikarz, badacz kultury i polityki ery cyfrowej, ekonomista i filozof nauki. Publikował na łamach „L’Espresso”, „La Repubblica”, „La lettura” oraz „Wired”. Koordynował program PuntoZero analizujący wpływ innowacji na proces tworzenia polityki. Członek Centro Nexa – akademickiego stowarzyszenia przy Politechnice Turyńskiej badającego społeczeństwo informacyjne.

4. Zwierzyniec Jerzy Bralczyk

Premiera: 23.10.2019

Zwierzyniec Jerzy Bralczyk

O tym, że profesor Jerzy Bralczyk jest specjalistą od słów, wszyscy dobrze wiemy, ale fakt, że ma też wiele do powiedzenia na temat zwierząt, będzie dla większości czytelników niespodzianką.

Jego najnowsza książka to zbiór kilkudziesięciu felietonów poświęconych przeróżnych gatunkom zwierząt żyjącym w Polsce, od kleszcza po jelenia. Dowiemy się na przykład, co ma wspólnego robak z chrobotaniem, czy chrząszcze są żukami czy też może żuki chrząszczami, dlaczego osoby naiwne kojarzone są z dzięciołem, a mądrale ze starymi wróblami. To książka nie tylko do czytania, zaśmiewania się i zachwycania językowymi aluzjami, którymi Profesor Bralczyk żongluje z lekkością erudyty, ale też do oglądania. Zwierzęce teksty Profesora z finezyjnym kunsztem zilustrowała Zofia Różycka.

5. Starość asostotla Jacek Dukaj

Premiera: 30.10.2019

Starość asostotla Jacek Dukaj

Pierwsze książkowe wydanie słynnej powieści Jacka Dukaja, na podstawie której Netflix produkuje serial Into the Night.

Kiedy tajemnicze promieniowanie sterylizuje Ziemię z wszelkiego życia, nielicznym ludziom udaje się przekopiować swoje scyfryzowane umysły w maszyny. Czy ocalili także swoje dusze?

Aksolotl to forma larwalna zwierzęcia, które nigdy nie osiąga dorosłości. Czy ludzkość jest w stanie dojrzeć samodzielnie?

Świat po końcu świata należy do kolejnych generacji mechów i seksbotów. W nich praktykują człowieczeństwo pogrążeni w nostalgii za utraconą biologią ocaleńcy – tworzą cywilizację po cywilizacji, życie po życiu i ludzkość po ludzkości. Dzielą się na gildie, formują alianse, prowadzą wojny, mają swoje polityki, ideologie i szalone religie metalu. I muszą podjąć wyzwania, przed jakimi nikt wcześniej nie stawał.

Czy zagłada życia na Ziemi była przypadkowym kataklizmem, czy też kryje się za nią rozumny zamiar? Czy jest możliwy powrót do człowieczeństwa larwalnego: miękkiej biologiczności ułomnych śmiertelników?

Starość aksolotla zaczynała jako eksperymentalny e-book.
Teraz dojrzała do papieru.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym zestawieniu!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

P.S. 2. Wszystkie książki, o których piszę możesz znaleźć tutaj: https://www.taniaksiazka.pl/?utm_source=pp&utm_medium=cps&utm_campaign=webepartners

Odrobina klasyki: Hyperion Dan Simmons

Advertisements

Seria Hyperion (z angielskiego Hyperion Cantas) to cykl autorstwa Dana Simmonsa. Składa się on z czterech powieści fantastyczno-naukowych wydawanych w latach 1989-1997. 

To, co spaja wszystkie cztery części Cantos to bohaterowie. Jest to bowiem grupa ludzi, która próbuje zapobiec wojnie, mogącej zniszczyć ludzkość. Wybierają się oni na wyprawę – pielgrzymkę do mitycznego Dzierzby.

W ramach Hyperion Cantas możecie przeczytać:

  1. Hyperion – książka nagrodzona Nagrodą Hugo i Nebula oraz nominowana do nagrody im. Arthura C. Clarke`a.
  2. Zagłada Hyperiona – nagrodzona nagrodą Locusa i BSFA i nominowana do nagrody Nebula
  3. Endymion
  4. Triumf Endymiona

Przyjrzę się wszystkim po kolei w osobnych wpisach. Dziś pora na pierwszą część, a więc Hyperion.

Hyperion – wstęp

Na planetę Hyperion przybywają pielgrzymi: Kapłan Lenar Hoyt, Żołnierz Fedmahn Kassad, Poeta Martin Silenus, Uczony Sol Weintraub, Detektyw Brawne Lamia, Kapitan Het Masteen oraz Konsul, którego imienia nie znamy – nie zostało nigdy w książce wspomniane. Celem ich podróży są tak zwane Grobowce Czasu, w których pomieszkuje istota zwana Dzierzbą.

Książka zbudowana jest w oparciu o opowieści sześciu pielgrzymów, które stanowią jej części. Jednak zanim do nich przejdziemy, dobrze jest nakreślić tło, w których dzieje się historia.

W XXI wieku Hegemonia Człowieka obejmuje tysiące planet połączonych portalami transmitującymi. Hegemonia utrzymuje niełatwy sojusz z TechnoCore, cywilizacją AI. Zmodyfikowani ludzie znani jako Intruzi żyją na stacjach kosmicznych między gwiazdami i są zaangażowani w konflikt z Hegemonią.

Na wielu planetach „Intruzach” nie ma portali transmitujących i nie można uzyskać do nich dostępu bez znacznego spowolnienia czasu. Jedną z nich jest Hyperion, gdzie znajdują się struktury znane jako Grobowce Czasu, które cofają się w czasie i są strzeżone przez legendarną istotę znaną jako Dzierzba. W przeddzień inwazji Intruzów na Hyperion zorganizowano ostatnią pielgrzymkę do Grobowców Czasu. Pielgrzymi postanawiają, że każdy z nich opowie swoją historię o tym, jak zostali wybrani do pielgrzymki.

  1. Opowieść Kapłana: O człowieku, który szukał boga

Paul Dure i Lenar Hoyt to księża katoliccy. Duré zostaje zesłany na Hyperion, gdzie bada odizolowaną cywilizację znaną jako Bikura. Duré wnioskuje, że Bikura zostały zakażone pasożytami w kształcie krzyża, zwanymi krzyżami. Po śmierci krzyż odbudowuje fizyczne ciało i wskrzesza je. Duré spotyka Dzierzbę i zostaje zarażony krzyżem.

Silny ból uniemożliwia Duré’owi wycięcie krzyża lub opuszczenie Bikury i tak kończą się jego wpisy w dzienniku. Hoyt ujawnia, że Dure ukrzyżował się do drzewa tesli w desperackiej próbie pozbycia się krzyża. Przez siedem lat ojciec Dure był nieustannie porażany prądem i wskrzeszany. Gdy Hoyt dotyka Dure, krzyż wypada z jego ciała i pozwala mu w końcu umrzeć. Bikura zostaje zniszczona bronią nuklearną, ale Hoyt zostaje zarażony zarówno krzyżem Duré, jak i swoim własnym.

2. Opowieść Żołnierza: O wojennych kochankach

Opowieść pułkownika Fedmahna Kassada zaczyna się od wspomnień z czasów, gdy trenował w akademii wojskowej FORCE na Marsie. Podczas bitwy symulacyjnej tajemnicza kobieta ratuje go i zostaje jego kochanką.

Kassad porywa wahadłowiec Intruzów i rozbija go na Hyperionie. Tam ponownie spotyka się ze swoją kochanką Monetą. Kassad widzi Drzewo Bólu, gigantyczne stalowe drzewo, na które Dzierzba wbija swoje ofiary. Moneta i Dzierzba uczą go używania w walce zdolności zmieniających czas. Kassad zdaje sobie sprawę, że jego towarzysze manipulują nim i chcą wykorzystać go do wywołania międzygwiezdnej wojny, w której zginą miliardy ludzi. Po uratowaniu Kassad staje się działaczem antywojennym.

3. Opowieść Poety: Pieśni Hyperiona

Martin Silenus wyszkolił się na poetę, ale jego trening został przerwany, gdy czarna dziura zniszczyła Ziemię. Silenus jest zmuszony pracować  jako robotnik. W tym czasie rozpoczyna pracę nad Hyperion Cantos, swoim opus magnus. Seria Umierająca Ziemia staje się ogromnym hitem, czyniąc go multimilionerem.

Silenus dołącza do Smutnego Króla Billy’ego na Hyperionie. Billy to arystokrata, który postanawia przenieść się do Hyperionu i założyć tam królestwo artystów. Silenus wznawia pracę nad Cantos i przekonuje się, że Dzierzba jest jego muzą. Billy pali rękopis Cantos i zostaje zabrany przez Dzierzbę. Silenus, polegający na zabiegach przedłużających życie, czekał wieki na powrót na Hyperion, aby dokończyć wiersz.

4. Opowieść Uczonego: Gorzki jest smak wód rzeki Lete

Sol Weintraub, żydowski profesor, bierze udział w pielgrzymce ze swoim dzieckiem -niemowlęciem Rachel. 20 lat wcześniej dorosła córka Sola została archeologiem i udała się na Hyperion. Podczas mapowania jednego z Grobowców pojawił się Dzierzba, a Rachel zapadła na chorobę, która powoduje, że dziewczyna nie starzeje się,  a cofa w czasie do swoich wcześniejszych dni. Sol przez lata zmaga się ze snami, w których rozkazano mu udać się na Hyperion i poświęcić Rachel, odwzorowując sposób, w jaki Abraham poświęcił swojego syna. Izaaka. Postanawia zostać pielgrzymem i błagać Dzierzbę o uzdrowienie. Następnego ranka ginie jego kolega, pielgrzym i kapitan statku, Het Masteen. Jego pokój jest pełen krwi, mimo straży, który był strzeżony przez całą noc.

5. Opowieść Detektywa: Długie pożegnanie

Brawne Lamia jest prywatnym detektywem. Jej obecnym klientem jest cybrid (ludzkie ciało kontrolowane przez technologię TechnoCore AI) o imieniu Johnny. Ona i Johnny zostają przymusowo przeniesieni na planetę, która wydaje się być doskonałą repliką Starej Ziemi. Zostają kochankami. Lamia i Johnny dokonują napadu na TechnoCore w wirtualnej rzeczywistości. Odkrywają, że AI Rdzeń dzieli różna lojalność wobec projektu Ostatecznej Inteligencji (UI) Rdzenia. Niektórzy członkowie Rdzenia planują stworzyć wszechwiedzącą sztuczną inteligencję: swego rodzaju boga.

Johnny zostaje zabity w zasadzce, ale wcześniej przenosi swoją świadomość do implantu w czaszce Lamii. Okazuje się, że Lamia jest w ciąży z dzieckiem Johnny’ego. Została uratowana przez kultystów Dzierzby i otrzymała azyl od jego Kościoła pod warunkiem, że wyruszy w pielgrzymkę.

6. Opowieść Konsula: Wspominając Siri

Konsul opowiada historię Merin Aspic i Siri. Aspic bierze udział w kilku rejsach na pokładzie statku kosmicznego, aby zbudować portal transmitera na Maui-Covenant, łączący go z Hegemonią i czekającymi na nią hordami turystów. W końcu zakochuje się w Siri. Za każdym razem, gdy się spotykają, Merin i Siri starzeją się z różnymi prędkościami z powodu dylatacji czasu. Ta różnica staje się bardziej widoczna aż do ósmej wizyty, podczas której Merin wraca i znajduje Siri martwą. Czeka też na niego gotowy do aktywacji transmiter. Merin postanawia zasabotować transmiter, rozpoczynając beznadziejny opór przeciwko Hegemonii. Próbując zdusić bunt, wojsko niszczy środowisko naturalne tak, jak zrobiliby to turyści. Konsul ujawnia, że ​​Siri i Merin byli jego dziadkami. Czekał na swój czas, na szansę zdrady Hegemonii i zemstę.

Konsul ujawnia, że ​​uruchomił urządzenie Intruzów, które doprowadziło do opróżnienia Grobowców Czasu i uwolnienia Dzierzby, wiedząc, że mogłoby to spowodować zniszczenie ludzkości.

Epilog

Pielgrzymi postanawiają kontynuować podróż na spotkanie z Dzierzbą. Narracja nagle się kończy, gdy zbliżają się do Grobowców Czasu przez pustynną równinę.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)


Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

Mrok we krwi Paweł Kopijer

Advertisements

Fantasy to jeden z moich ulubionych gatunków literackich. Lubię szczególnie to, w którym głównym bohaterem jest dziewczyna oraz takie, które odgrywa się w szkołach dla magów i czarnoksiężników. I dlatego bardzo ucieszyłam się, że mogłam przeczytać książkę Pawła Kopijera pod tytułem Mrok we krwi.

Autor, jak i sama powieść, byli dla mnie totalną nowością jeszcze jakieś 3 tygodnie temu. I muszę przyznać się Wam, że bardzo żałuję, że nie wiedziałam o nich wcześniej, bo wtedy z pewnością z utęsknieniem czekałabym na drugi tom Kronik Dwuświata! Ale nic straconego, nadrabiam teraz i bardzo chcę dowiedzieć się, co dalej stanie się z bohaterami.

Kroniki Dwuświata

Seria Kroniki Dwuświata to cykl fantasy, którego akcja dzieje się na dwóch kontynentach: Amadal oraz Elise. W pierwszym tomie, czyli Mroku we krwi, poznajemy głównych bohaterów w świecie, w którym wszyscy muszą radzić sobie z rzeczywistością po śmierci króla Reingarda. Zdajecie sobie pewnie sprawę, że to wydarzenie sprawiło, iż nagle zakończyło się panowanie rodu Błogosławionej Krwi, a trwająca już od jakiegoś czasu wojna o panowanie jedynie pogłębia rozpad panujący w królestwie. Do tego dochodzą jeszcze mściwe intrygi maga mroku, które knute od wieków, uruchamiają lawinę niepokojących wydarzeń i doprowadzają do jeszcze większego chaosu.

Boska rozgrywka

Jednak w tym wszystkim są jeszcze bogowie, którzy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Tak się bowiem składa, że siedemnastoletnia Skra kończy naukę i zostaje qi-szamanką. Nie będzie ona jednak zwykłą kobietą, ani zwykłym magiem ludu Darzan. Raczej odwrotnie, chociaż mgliście zdaje sobie sprawę z wagi swojej wyprawy, dziewczyna odegra w tej historii dużą rolę, a jej przeznaczenie przyniesie jej sporo bólu i wyrzeczeń.

Jest jeszcze Noran (mój ulubiony bohater!), młody mężczyzna, utalentowany zabójca, któremu skaza mroku coraz bardziej odbiera duszę. W wyniku nieprzemyślanej decyzji zostaje wygnany z gildii i podejmuje się niebezpiecznej misji. Trudnej także dla niego, ponieważ w trakcie jednej z potyczek zupełnie poddaje się swojej mrocznej naturze.

Mrok we krwi -ocena

Czyżby zaintrygowała Was opisem tego złożonego fantasy? Mam nadzieję, że tak i że tak jak ja sięgniecie nie tylko po pierwszy, ale również kolejne tomy serii. Ja na razie, po Mroku we krwi, jestem zachwycona i daję tej książce najwyższą ocenę, czyli sześć na sześć.

Przede wszystkim jestem zachwycona złożonością świata przedstawionego. Od zawsze zastanawiałam się, jak to jest wykreować swój świat w powieści tak od początku do końca i to w taki sposób, aby realia się ze sobą nie gryzły, żeby wszystko było wiarygodne. Z pewnością nie jest to zadanie na jedno popołudnie, a proces, w którym autor eliminuje dobre i złe pomysły. Tak mi się wydaje i podejrzewam, że w taki sposób powstało uniwersum Kronik Dwuświata, ponieważ wszystko jest ze sobą spójne, nie ma zgrzytów, a kolejne rasy i ich charakterystyka nie powielają się, ani nie stoją ze sobą w opozycji. Sensownym wydaje się również pomysł, żeby na czele magów stała osoba najstarsza z nich, która po jakimś czasie przekaże swoje obowiązki swojemu uczniowi – komuś równie wyjątkowemu jak Najstarszy.

Nie będę ukrywać, że mam swojego ulubionego bohatera

Nie jest nim Skra (która później przybiera imię Winea). Mimo całej sympatii do dziewczyny, w porównaniu z zadziornym i nieco aroganckim Noranem, jest ona nieco mdła (chociaż nie ukrywam, że również jej nie brakuje charakterku). Może to dlatego, że ona musi dopasować się do woli innych, a on jest niczym nieskrępowany, a może to ten mrok, z którym nieustanie musi walczyć…Nie wiem, z czego to wynika, ale wydaje mi się również, że rozdziały, które opisują przygody Norana czyta się bardziej płynnie. A może to jedynie moje wrażenie, ponieważ bardziej go polubiłam.

Polecam tę książkę wszystkim tym, którzy chcieliby poczytać nieco fantasy napisane i wydane przez polskiego twórcę. Możecie się przy nim naprawdę dobrze bawić. Mam nadzieję, że kolejne tomy Kronik Dwuświatów będą równie złożone, a fabuła tak samo interesująca.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Paweł Kopijer
Tytuł: Mrok we krwi
Wydawnictwo: https://kopijer.pl/
Liczba stron: 316
Cena: ok. 39,90 złotych
PROMOCJA!
Z KODEM Subiektywnalista ZYSKUJESZ 30% NA ZAMÓWIENIU KSIĄŻKI I DARMOWĄ DOSTAWĘ NA STRONIE https://kopijer.pl/

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

Jak dużo wiesz o UFO?

Advertisements

Kiedy Mark poznał Elizabeth jakieś 40 lat temu bał się opowiedzieć jej o swoich doświadczeniach z UFO. Niepotrzebnie, ponieważ jak wcześniej się okazało, ona także mogła pochwalić się spotkaniem z formami pozaziemskimi. To spotkanie zaowocowało nie tylko małżeństwem, ale również książką, o której zamierzam dzisiaj napisać.

Czy zastanawialiście się kiedyś, co łączy ze sobą takie gwiazdy jak Mick Jagger, Will Smith, Victoria Beckham, Tom Cruise, Robbie Williams? Otóż wszyscy oni twierdzą, że na jakimś etapie swojego życia mieli do czynienia z UFO. Zresztą nie tylko oni – wielu tak zwanych zwykłych zjadaczy chleba opowiadało o spotkaniu z kosmitami. Swoje dokładają też politycy. Nie dalej niż w 2005 roku były minister obrony Kanady  Paul Hellyer stwierdził, że UFO istnieje, a rząd Stanów Zjednoczonych trzyma ten fakt w tajemnicy. Czujecie się zaintrygowani? W takim razie lekturę Wszystko, co wiemy o UFO Elizabeth Neili i Marka Neili uważajcie za obowiązkową

Jak powstała ta książka

Musicie wiedzieć, że geneza powstania tej książki jest bardzo interesująca historią. Autorzy bowiem poznali się 40 lat temu na jakiejś imprezie, w trakcie której Mark zdecydował się opowiedzieć Elizabeth o swoim spotkaniu z kosmitami. Myślał, że zostanie wyśmiany, jednak ta odwdzięczyła mu się podobną historią. Z tego spotkania narodziła się chęć odnalezienia dowodów na istnienie UFO. Dzięki temu para może pochwalić się znajomością dziesiątek historii na temat kontaktu ludzi z cywilizacjami pozaziemskimi. Żeby je zdobyć, odwiedzili wiele miejsc na świecie.

Moja ocena

Ciężko jest mi ocenić tę książkę jednoznacznie i dobrze. Z jednej strony jest to jedna z niewielu pozycji na naszym rynku, które mogłyby stanowić swego rodzaju vademecum o UFO i na tej podstawie mogłabym wystawić tutaj bardzo wysoką ocenę, ale z drugiej strony – jakieś nowej wiedzy na ten temat jakoś tu mało. Czuję pewien niedosyt. Ale z kolei vademecum ma to do siebie, że zbiera szeroką, i niekiedy powszechnie znaną, wiedzę w jeden tom. Z tego powodu i po dłuższym zastanowieniu, wystawiam ocenę cztery i pół na sześć.

Do niewątpliwych zalet tej książki należy fakt, że autorzy podeszli do swojej pracy rzetelnie i wybrali te fakty, które mogą rzeczywiście zainteresować czytelników. Każdy z nich opisany został po przeprowadzeniu szczegółowego researchu, co również jest tutaj na plus. Całość czyta się szybko i z dużym zainteresowaniem, a mnogość dobrze dobranych ilustracji zwiększa przyjemność z lektury, nawet jeśli ton narracji niekiedy przybiera ton lekko głupkowaty.

Jedyną wadą jest brak jakiejś nowej wiedzy na temat UFO i odniesienia do bardziej współczesnych czasów. Do tego ta pozycja może przynieść lekki niedosyt tym osobom, które namiętnie oglądają Starożytnych kosmitów na kanale H2. Naprawdę, nie dowiecie się z tej książki niczego więcej niż to, czego zdarzyliście obejrzeć w programie. Oczywiście znam maniaków Starożytnych kosmitów, którzy stwierdzili, że i tak przeczytają książkę, ale to chyba dlatego, że chcieli podsycać swoją fascynację kosmitami.

Gdybyście spytali mnie, czy warto przeczytać tę książkę, odpowiedziałabym, że tak. Mnie bardzo spodobała się pierwsza część dotycząca kontaktów celebrytów z UFO. Jest naprawdę ciekawa. Do tego mogę polecić Wam rozdział o strefie 52 i o tym, co teraz tam się dzieje. Całą książkę możecie potraktować jako fajną odskocznię od ciężkich kryminałów. Te 200 stron mogą być interesującą książeczką do przeczytania na raz w jakiś letni, ciepły wieczór.

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka. Możecie ją znaleźć TUTAJ(KLIK)

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Elizabeth Neila, Mark Neila
Tytuł: Wszystko, co wiemy o UFO
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 200
Cena: około 34 złote

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Jest krew, czyli co tam u Stephena Kinga słychać nowego

Advertisements

Wreszcie udało mi się skończyć zbiór opowiadań pod tytułem Jest krew… autorstwa samego mistrza literatury grozy, czyli Stephena Kinga. Wytrwałam w postanowieniu, żeby przeczytać tę książkę jak najszybciej i prędko podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na jej temat.

Ci, którzy śledzą mój profil na Instagramie (KLIK) i byli obecni na ostatnim live, mogli już usłyszeć co nieco na temat tej książki w ostatni poniedziałek. Teraz postaram się opowiedzieć nieco więcej na temat tego, co mi się spodobało, a co uznałam za niepotrzebne i nieciekawe.

Jest krew… to cztery opowiadania:

  1. Telefon pana Harringtona
  2. Życie Chucka
  3. Jest krew, są czołówki
  4. Szczur

Wszystkie postaram się omówić w jak największych szczegółach, jednocześnie nie zdradzając Wam zbyt dużo z fabuły.

Telefon pana Harringtona

Dosyć długie opowiadanie, którego myślą przewodnią jest przyjaźń międzypokoleniowa, trwająca nawet dłużej niż życie. Do małego miasteczka sprowadza się bogacz, pan Harrington, który zamieszkuje samotnie w dosyć dużym domu. Pewnego dnia wpada na pomysł zatrudnienia chłopca z sąsiedztwa. Zadaniem młodego jest codzienne czytanie pracodawcy i zajmowanie się jego roślinami. Zaprzyjaźniają się do tego stopnia, że kiedy chłopak wygrywa większe pieniądze na loterii, postanawia kupić Harringtonowi pierwszego iPhone`a.

Krótko po tym  Harrington umiera, a chłopak wrzuca mu do trumny telefon. W trudnych okresach dzwoni pod numer telefonu mężczyzny, żeby się wyżalić. Kiedy to robi, dzieją się dziwne rzeczy…

Tak w skrócie można byłoby przedstawić fabułę. To, na co powinniście zwrócić uwagę w trakcie czytania to przede wszystkim fajnie wykorzystany pomysł na przyjaźń aż po grób, a nawet dalej, oraz to, że według Kinga, nasi bliscy będą troszczyć się o nas nawet po tym, jak nie będzie ich z nami. Bardzo to interesujące. I muszę również zauważyć, że w tym opowiadaniu nie pojawiają się jakieś bezpośrednie elementy grozy, np. niebezpieczne byty, magia, itp. , ale jednak jest ono nieco straszne. Ten poziom grozy został osiągnięty poprzez zastosowanie bardzo prostych zabiegów.

Życie Chucka

Wszyscy wiemy, że nasza planeta nie jest w zbyt dobrej kondycji. I dlatego, kiedy mają miejsce różnego rodzaju katastrofy naturalne, nie doszukujemy się innego powodu niż właśnie te pochodzące od środowiska. Ale okazuje się, że być może jesteśmy w błędzie.

Ludzie dostrzegają banery z uśmiechniętym mężczyzną, podpisującym dokumenty. Powstały po to, aby podziękować Chuckowi za 35 lat świetnej pracy dla firmy. Najprawdopodobniej pracodawca bardzo cenił swojego pracownika, ponieważ wykupił nie tylko duże ogłoszenia na ulicach, ale także reklamy w telewizji.

W tym samym czasie dochodzi do niepokojących zdarzeń związanych ze środowiskiem naturalnym. Jest coraz mniej prądu, znika internet, tu i ówdzie osuwa się ziemia, robi się ciemno,  a na sam koniec gasną nawet gwiazdy.

To, o czym napisał tutaj King to nic innego, jak opisanie świata kogoś, kto wie, że za niedługo odejdzie ważna dla niego osoba. Nic nie jest wyrażone wprost, a autor operuje mniej lub bardziej znanymi symbolami po to, aby pokazać, że dla tych, którzy przeżywają żałobę po śmierci najbliższych kończy się świat. W Życiu Chucka ten świat kończy się dosłownie – po śmierci mężczyzny, nawet w życiu obcych mu osób, pozostają pustka i ciemność.

Jest krew, są czołówki

Najdłuższa opowieść w zbiorze, liczy sobie ponad 200 stron. Jej główną bohaterką jest znana już wcześniej chociażby z Outsidera, Holly Gibney.  Kobieta pracuje dla biura detektywistycznego. Pewnego dnia śledzi relację z wybuchu bomby w miejscowej szkole. Na miejsce jako pierwszy dociera przedstawiciel lokalnej telewizji, który niemal przez cały wieczór relacjonuje to, co stało się na miejscu i pomaga w pracach poszukiwawczych. Wszystko wydaje się w jak najlepszym porządku – mężczyzna kieruje się odruchem serca, stara się pomóc. Jednak jest coś w jego wizerunku, co nie pozwala o sobie zapomnieć. Mały szczegół, który sprawia, że Holly decyduje się podjąć śledztwo. Pomaga jej w tym chociażby przemiły staruszek, który przekazuje jej materiały, obejmujące bardzo duży okres czasu.

Ponad 200 stron pozwala Kingowi bardzo rozwinąć świat przedstawiony i wprowadzić czytelnika w wydarzenia, które mają miejsce w tekście. Jednocześnie jest to chyba najstraszniejsze opowiadanie w całym zbiorze. Są groza i dziwne okoliczności, czyli wszystko to, co najbardziej lubimy u Stephena Kinga. I chyba nie przeszkadza to, że autor ponownie sięgnął po motyw znany z książki Outsider.

Szczur

No tak. Nie jest to moje ulubione opowiadanie, muszę raczej stwierdzić, że mojej opinii jest ono najmniej udane, dziwne i jakieś takie … nie takie.

Główny bohater to autor opowiadań, który postanowił napisać swoją książkę. Stworzenie dłuższej formy postawił sobie jako życiową misję, mimo iż poprzednia próba zakończyła się niepowodzeniem, które niemalże przepłacił depresją. Teraz jednak mężczyzna jest pewien sukcesu. Bierze urlop na uczelni, wyprowadza się do domku w totalnej głuszy i pisze. Pewnej nocy doświadcza, jak mu się wydaje, halucynacji. Pod postacią szczura przychodzi do niego ktoś lub coś, co obiecuje mu pomoc w dokończeniu powieści.

Przede wszystkim nie podoba mi się ten szczur. Rozumiem, że są to inteligentne zwierzęta, ale zupełnie nie pasują mi jako emanacja złych mocy. To się po prostu nie łączy. Wybrałabym jakiegoś innego zwierzaka – węża, jaszczurkę, cokolwiek. Ale nie szczura. I mimo że reszta tekstu wydaje się poprawna to ten szczur psuje mi przyjemność tak mocno, że oceniam ten tekst jako najsłabszy w całym zbiorze. Jak dla mnie mogłoby go nie być.

Podsumowując…

Oczywiście powinniście przeczytać najnowsze opowiadania Stephena Kinga. Jak dla mnie jest to jeden z tych autorów, których twórczość po prostu trzeba znać. Nawet jeśli jego opowiadania nie mają w sobie takiej mocy, jak wcześniejsza twórczość. Tak, myślę, że to dobre określenie. King napisał fajne opowiadania obyczajowe z elementami grozy, które są delikatniejsze, nie ma w nich już takiej dawki agresji, niewiadomego i udziwnień, które widoczne były w tekstach sprzed 20 lat (chociażby we Mgle, moim do tej pory najbardziej ulubionym opowiadaniu). Mimo to warto je przeczytać. Bo być może pazur grozy Kinga już się stępił, ale mistrz nadal pozostaje bardzo dobrym pisarzem.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Stephen King
Tytuł: Jest krew…
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 519
Cena: około 43 złote

 

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

I znów fantasy, ale za to epickie!

Advertisements

Dawno, dawno temu w Nowej Fantastyce, którą kocham i uwielbiam po dziś dzień, przeczytałam recenzję książki pod tytułem Ksin. Początek autorstwa Konrada T. Lewandowskiego. I tak się złożyło, że wpisałam ją sobie na listę, a potem o niej zapomniałam. Do czasu aż zobaczyłam, że można przesłuchać audiobooka (znów, wiem monotematyczna jestem ostatnio). 

No i sobie posłuchałam. Wyszło mi, że pierwsza część Sagi o Kotołaku to jedna z fajniejszych powieści fantasy, które słuchałam i/lub czytałam od bardzo dawna. Z tego powodu zdecydowałam się opowiedzieć Wam i o tej książce, i o tym, co mnie tak bardzo w niej zafascynowało.

Kotołak, czyli kto?

Kotołakiem nazwano tutaj kogoś, kto ma w sobie cechy kota i człowieka. Jest to oczywiście stwór magiczny, nadnaturalny, który niczym wilkołak potrafi, a właściwie musi, przemieniać się o określonej porze w dzikie, bardzo niebezpieczne zwierzę. Kotołak ma jednak tę przewagę nad zwierzaczkami, że jako istota nie do końca z tego świata, jest w stanie wyczuć obecność innych, najczęściej zagrażających mu, potworów.

Jak powstał kotołak? Nie jest to do końca pewne. Wiadomo tylko, że jego matka została zapłodniona nasieniem kota. Jednak w jaki sposób doszedł do tego element magiczny? To pozostaje tajemnicą, której jakoś nie chciało mi się jeszcze odkryć. Bynajmniej nie ma tego w pierwszej części serii, a ja za mocno nie mam ochoty w to wnikać. Wiadomo jednak, że niemowlę tuż po urodzeniu zostało zabrane przez piastunkę matki i wychowane na tyle dobrze, aby Ksin, już jako dorosły hmm… kotołak, mógł nieco poskromić swoją dziką naturę i jednocześnie wiedział jak zachować się wśród ludzi.

Cała historia zaczyna się, kiedy Stara Kobieta (tak Ksin nazywał swoją opiekunkę) umiera. Teraz mężczyzna musi radzić sobie sam. Postanawia udać się w podróż i w jej trakcie natrafia na dziwną scenę, w której kilku oprychów próbuje przywiązać do ziemi prostytutkę. Hanti, zostaje uwolniona i staje się jego towarzyszką w tej drodze oraz w życiu.

Moja ocena

Pewnie zastanawiacie się, co takiego zainteresowało mnie w tej powieści? Jest nią przede wszystkim sam bohater. Po pierwsze, jeszcze nie miałam przyjemności z książką, w której główną postacią byłoby inne stworzenie niż wampir lub wilkołak, więc już samo pojawienie się kogoś takiego było dla mnie zaskoczeniem. Po drugie, mimo że Ksin jest niebezpiecznym stworzeniem, miejscami jest również uroczy i lekko naiwny. Tym ostatnim zdobył moje serce.

Fani wszelkiego rodzaju magicznych stworzeń i potworów będą naprawdę zadowoleni, ponieważ w tej książce jest ich naprawdę dużo. Różnego rodzaju -łaki, stwory powstające z magii, demony, wampiry, wilkołaki, itp. pojawiają się niemal w każdej scenie. Do tego jest także swego rodzaju bestiariusz, w którym autor stara się wyjaśnić pochodzenie i wygląd każdego potwora pojawiającego się w powieści. To jest naprawdę ogromna porcja wiedzy.

Co do samej narracji to wydarzenia dzieją się jedno po drugim, nie ma niepotrzebnych dłużyzn i nadmiernego przyśpieszenia. Nie pojawiły się również fragmenty, które w jakikolwiek sposób wzbudziłyby moje wątpliwości co do ich logiczności lub sensu ich umieszczenia w tekście. Obecnie słucham już drugiej części i mogę Wam zdradzić, że również w niej nie dostrzegłam niczego, do czego mogłabym się w jakikolwiek sposób przyczepić.

Podsumowując, bardzo ciekawa seria. I bardzo cieszy mnie, że jest polskiego autorstwa. Czeka na mnie jeszcze pięć części i jestem niezmiernie zadowolona, że ta znajomość nie skończy się szybko.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Konrad T. Lewandowski
Tytuł: Ksin. Początek
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 368
Cena: około 24,99 złote

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

Z miłości do fantastyki

Advertisements

Dziś zapraszam Was do przeczytania unikalnego wpisu. Jak na razie pierwszego i, mam nadzieję, nie ostatniego, w którym publikuję wywiad z autorką recenzowanej niedawno przeze mnie książki Uczeń Nekromanty” E. Raj. Zapraszam do czytania.

Dlaczego zdecydowała się Pani na pisanie fantastyki? Szczególnie w wersji dark.

Od dziecka kochałam ten gatunek. Nawet szerzej – fantastykę i science fiction. Gatunki, w których wyobraźnia autora zabiera nas w całkowicie nowe, wykreowane przez jego umysł światy. Nie ma żadnych granic, nie ma narzuconych realiów, których trzeba się sztywno trzymać.
A czemu dark? Może dlatego, że zawsze fascynowały mnie mroczne klimaty. Już jako nastolatka słuchałam metalu i nosiłam się na czarno 🙂 Fascynował mnie mrok czający się w ludzkich duszach. Dlatego też lubię pisać o brzydkich postaciach, które trudno polubić. Nierównych, pełnych gniewu, żyjących w poczuciu społecznego odrzucenia.

Skąd wziął się pomysł na „Ucznia nekromanty?

Historia, którą opisałam w Uczniu powstała w mojej głowie już dość dawno, blisko dziesięć lat temu. To powoli dojrzewało 😉 Miała ona początkowo krótszą formę, bardziej liniową fabułę, ale zawsze chciałam pisać o młodym nekromancie, który nosi w sobie potężną moc i jest wyrzutkiem pomiędzy innymi magami.

Czy czerpała Pani inspirację z innych dzieł fantastycznych? Jeśli tak to jakich.

Zawsze kochałam „Czarnoksiężnika z archipelagu”, ponieważ Le Guin umiejętnie wplotła w swoją powieść wątki psychologiczne – motywy zaczerpnięte z prac Carla Junga dotyczące integracji tzw cienia. W Uczniu chciałam pokazać osobę, której osobowość jest niemal schizofreniczna, zaburzona, żyje pogrążony w emocjonalnym tumulcie i umieścić to w ramach szerszej fabuły, dokładnie tak jak Le Guin osadza podróż Geda – jako formę rytu dorosłości, w poszukiwaniu zrozumienia tego kim naprawdę jest.

Bardzo dużo miejsca poświęca Pani na wyjaśnienie różnych aspektów i typów magii i jest to bardzo ciekawa część powieści. Czy typologia i informacje na ich temat to Pani pomysł, czy też wywodzą się z innych powieści fantasy?

Oczywiście, że sam koncept talentów magicznych nie jest nowy. Znany jest każdemu fanowi gier RPG, do jakich się także zaliczam 🙂 Wielu sławnych autorów książek z gatunku fantasy, szczególnie tych, którzy pisali w zeszłym wieku stworzyło pewien umowny kanon, pisząc o druidach, magach bojowych, magach ognia, iluzji, a także nekromantach. Ja poukładałam to na swój sposób i przetworzyłam tak, aby typy magii wspierały mój pomysł na fabułę.

Norgal, główny bohater to wyrachowany młody człowiek, który działa zgodnie z podszeptami Gniewu. Czy uda mu się poskromić swoją brutalną naturę?

Podróż Norgala będzie długa, jeszcze chwilę zajmie mu odszukanie swojego miejsca w świecie i roli jaką ma w nim do odegrania, a jest ona niebagatelna. Książka zaplanowana jest na pięć tomów, choć istnieje możliwość, że zostanie skrócona do trzech – wszystko zależy od tego jak czytelnicy przyjmą drugi tom.

Photo by Oleg Magni on Pexels.com

Osią powieści jest zasadniczo relacja między uczniem a jego mistrzem. Ich wzajemna dynamika, która znajduje swoje odbicie w wydarzeniach manifestujących się na zewnątrz nich. Norgal został stworzony w sposób, który ma czytelnika od niego odrzucać, zniechęcać, a nawet przerażać. Nigdy nie chciałam tworzyć superbohaterów – postaci pełnych cnót, bezinteresownych i godnych podziwu. Myślę, że po prostu nie zrobiłabym tego dobrze. Zawsze wolałam postacie typu Punisher czy Lord Vader. Owszem, Norgal przejdzie pewną transformację, podobnie zresztą jak Rothgar, ale to wszystko nie wydarzy się w jednym tomie 🙂

Dodam jeszcze, że także moja kolejna książka, nad którą aktualnie pracuję pod roboczym tytułem „Pożerca”, opisuje losy kobiety, którą bardzo trudno będzie czytelnikowi na początku polubić, ale i ona będzie przechodziła stopniową ewolucję. Pociąga mnie taki etos zmiany jak widzimy u Martina, w przypadku Jamiego Lannistera. Takie postaci są według mnie – najciekawsze.

Uwielbiam Q`uarro. W jaki sposób stworzyła Pani tego bohatera?

Motyw mrocznego bliźniaka pojawia się już w wielu książkach i filmach. Ja chciałam dodać do tego coś ekstra i – nie spoilerując – stworzyłam Q’uarro bardzo… szczególnym dzieckiem 🙂 Miał być inny, niepokojący a zarazem uroczy. Trochę niemożliwe połączenie, a jednak zależało mi by wydarzenia mające miejsce na końcu – były dzięki temu podwójnie poruszające. Do czytelników należy ocena, czy mi się udało 🙂

Kiedy można oczekiwać kolejnej części Ucznia?

Jest już dawno napisana, ale sytuacja z epidemią przesunęła decyzje związane z jego premierą na bliżej nieokreślony czas, być może pierwszą połowę 2021 roku. Tymczasem piszę kolejne, darmowe rozdziały, które mają pomóc czytelnikom przeczekać ten okres posuchy 🙂 Rozdział „Mavec” już za około dwa tygodnie, a inne rozdziały są już do pobrania na mojej stronie www.uczennekromanty.pl/potwor

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 


Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Uczeń nekromanty E. Raj

Advertisements

Fantasy to mój ulubiony, zaraz po kryminałach, gatunek literacki. Nie mogłam zatem przejść obojętnie obok Ucznia nekromanty, czyli powieści, która wbija w fotel nie tylko swoimi rozmiarami (wersja, którą otrzymałam liczy sobie bagatela 1050 stron!), ale też rozmachem.

Nekromanta to, według Słownika Języka Polskiego, osoba, która zajmuje się wróżeniem, polegającym na wywoływaniu duchów zmarłych w celu pytania się o przyszłość. Ale czy na pewno? Z literatury fantasy wiemy, że nekromanta to jednak coś więcej. Jest to czarodziej, który nie tylko przyzywa tak zwane byty niematerialne, ale również wskrzesza umarłych. Do tego pamiętamy, że aby pojawił się nowy nekromanta, w jego życiu musi zadziać się coś złego, co sprawia, że decyduje się on przejść na mroczną stronę mocy. Ewentualnie rodzi się zły do szpiku kości i jako obdarowany mocami magicznymi po prostu staje się jeszcze bardziej zły. Ale okazuje się także, że nekromantą można się urodzić. Można mieć dar nekromantyczny, który jakby aktywuje się w momencie, w którym rodzicom (albo jednemu z nich) dzieje się krzywda. A im większa brutalność czynu, tym większe zdolności nowego nekromanty na polu magii.

Fabuła 

Trochę szczegółów już zdradziłam, ale wierzcie mi, że jest to ułamek tego, czego o magii dowiecie się z Ucznia nekromanty. Myślę jednak, że najpierw powinnam zacząć od nakreślenia Wam tego, o czym jest ta książka.

Norgal to młody chłopak, który od dnia narodzin naznaczony jest przerażającym piętnem. I nie zna również swojego pochodzenia. Ze względu na swoje mroczne pochodzenie, zostaje oddany pod opiekę silnego nekromanty, Mistrza Rothgara, który szkoli go w zakresie panowania nad magią nieumarłych. Nauczyciel nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, co dzieje się w duszy ucznia, który jest nie tylko niepokorny (w końcu to dojrzewający i poszukujący młody mężczyzna), ale także jest obdarowany ogromną i niebezpieczną magią. Odkrycie tej tajemnicy za niedługo wstrząśnie światem.

Zaciekawieni?

Moja ocena

Książka bardzo mi się podobała, ale oceniam ją na solidną piątkę. Dlaczego taka ocena? Zaraz o wszystkim opowiem.

Przede wszystkim zaciekawił mnie sposób przedstawienia różnych typów magii oraz ich wzajemnych zależności. Nie spotkałam się z książką, w której ta typologia zostałaby opisana z tak dużym pietyzmem. Brawo! Dla kogoś takiego jak ja to prawdziwa gratka. Do tego dochodzi mnogość fantastycznych ras, z którymi mamy do czynienia. Mieszkają tutaj nie tylko wampiry, zombie, elfy i orki, ale również czarownice, wiedźmy i mieszańce. Bardzo to interesujące, a opisy ich wyglądu są ciekawe.

Bardzo interesująco opisane są wydarzenia związane z eksperymentami i tym, w jaki sposób Norgal uczył się panować nad kolejnymi wytworami swojej magii. Nie sądziłam, że umysłowości i myślom bohatera można oddać tak dużą część powieści, ale zmieniłam zdanie i myślę, że było to dobre posunięcie.

Co do bohaterów muszę stwierdzić, że niemal wszystkie osoby, o których czytamy w powieści to silne osobowości. I o ile nie przypadł mi do gustu sam główny bohater (głównie za sprawą jego arogancji i buty) to już na przykład taki Q`uarro urzekł mnie. Stało się to prawdopodobnie dlatego, że wyobrażałam sobie wesołego czterolatka, który beztrosko bawił się w ogrodzie, kopał robaki, ale jednak był potworkiem, na klatce  piersiowej którego mieszkał jego mroczny brat bliźniak.

Jedyny minus tej książki to jej objętość. Zdaję sobie sprawę, że autorka chciała zmieścić jak najwięcej informacji tak, żeby jej wizja magicznego świata była jak najbardziej kompletna. Nie przeczę, że był to zły koncept. Sama przecież kilka akapitów wcześniej stwierdziłam, że takiej porcji magicznej teorii jeszcze nie przeczytałam, ale miało to znaczny wpływ na ilość stron w książce. No i nie ukrywam, że takie wykłady od czasu do czasu spowalniały akcję, przez co czytanie robiło się nieco nużące. No, ale to jest taki drobiazg. Reszta jest bez zarzutu. Czekam na kolejną część.

Gdybyście chcieli zapoznać się z książkami E. Raj, możecie wejść na stronę autorki klikając TUTAJ.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: E. Raj
Tytuł: Uczeń nekromanty cz.1:Plaga
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 926
Cena: około 32 złote

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Możesz zapisać się poniżej.

Zagubione dziedzictwo Zbigniew Fietkiewicz

Miało być fajnie, a wyszło… No właśnie, jak?

Advertisements

Fantasy oraz science -fiction należą do moich ulubionych gatunków literackich. I z tego powodu witam każdą książkę, która pojawi się na rynku, z otwartymi rękoma. I fakt, że wyszła spod pióra zupełnie nieznanego mi autora nie ma tutaj nic do rzeczy.

Dlatego w pierwszym wpisie po świętach wielkanocnych przychodzę do Was z powieścią równie niepokojącą, jak rzeczywistość za oknem. „Zagubione dziedzictwo” Zbigniewa Fietkiewicza to książka, która zapewni Wam ciekawy wieczór. O ile zdecydujecie się przeczytać ją do końca.

12 planet i 12 kolonii

Książka opowiada o losach dwójki bohaterów:

  • Isaac to młody pirat-przemytnik. Wydaje mi się, że facet z niejednego pieca jadł chleb, a fakt, że jest ścigany przez władze kilku kolonii zdaje się tylko to potwierdzać. Jest wygadany, sprytny i wie, w jaki sposób zatroszczyć się o siebie oraz o swoich towarzyszy.
  • Profesor Gilbert to typowy naukowiec pracujący na uniwersytecie (co z tego, że na jakiejś innej planecie). Ma ogromną wiedzę i pragnie dowiadywać się nowych rzeczy. Jednocześnie z pewną dozą nieśmiałości i skromności podchodzi do wynalazków bazujących na jego koncepcjach.

Ta dwójka zostaje wysłana w misję odzyskania wraku statku, który został odkryty na wrogim terytorium. Panowie mają działać pod przykrywką, jaką jest seria wykładów Giberta, które mają odbyć się w tak zwanym międzyczasie. Całością wyprawy zawiadują lokalne siły specjalne kolonii. Nie muszę oczywiście wyjaśniać, że sprawa nieco się komplikuje, a bohaterowie wpadają w kolejne kłopoty. Na szczęście w trakcie pokonywania kolejnych trudności nawiązuje się pomiędzy nimi przyjaźń. Relacja ta zostaje wystawiona na próbę.

Moja ocena

Książka jest interesująca, ponieważ stoi za nią koncept stary jak świat: walka dobrych ze złymi. Nie ważne, że po jednej stronie mamy cwaniaka i geniusza w swojej dziedzinie. Rozwiązywanie problemów i przeciwstawianie się niespodziewanym sytuacjom są zawsze interesujące i pewnie nigdy się nimi nie znudzę. Bez różnicy, czy akcja książki dzieje się w przestrzeni kosmicznej, czy w klasztorze benedyktyńskim. I tak na dobre mogłabym zakończyć tę recenzję, dodając może jeszcze, że powinniście zdobyć tę powieść, bo możecie fajnie się z nią bawić. Ale niestety…

Wiecie, że jestem cięta na błędy w książkach. I to na wszelkie: ortograficzne, interpunkcyjne, logiczne, itp. Zresztą niejednokrotnie dawałam już upust mojej frustracji z powodu tego, że wydawnictwa psuły mi przyjemność z czytania właśnie tymi niedociągnięciami. Ale tego, co przeżyłam w trakcie czytania tej powieści to chyba nic nie pobije! Błąd na błędzie! Literówki, ortograficzne, z szykiem, brak właściwego formatowania (to ostatnie wyglądało tak, jakby ktoś po prostu zaznaczył dwie linijki, zmienił na kursywę i nie przeczytał, że połowy tekstu nie należało zmieniać). Koszmar! Nie wiem, czy te dwie panie, których nazwiska zostały opublikowane w sekcji korekty i redakcji to są postaci fikcyjne, czy po prostu nie przyłożyły się do pracy. Nie wiem… Tekst wyglądał tak, jakby nikt go nie przeczytał przed oddaniem do druku…

Wstyd o tym pisać, ale wydawnictwo zrobiło ogromną krzywdę autorowi, ponieważ treść jest ciekawa i książka znalazłaby swoich fanów. A tak to odechciewa się czytać. Ja to zrobiłam, z szacunku dla pracy autora i dlatego, żeby ta recenzja była rzetelna. Ale po 20 stronach miałam ochotę książkę odłożyć i zapomnieć o niej. Chyba nawet nie oddam jej do biblioteki (co zawsze robię z przeczytanymi powieściami), bo jest mi wstyd, że powieść została opublikowana w takiej formie.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Zbigniew Fietkiewicz
Tytuł: Zagubione dziedzictwo
Wydawnictwo: Waspos
Liczba stron: ok. 200
Cena: 32, 90 złotych
53.433610414.5325495

Cała Orsinia -powieść, opowiadania i piosenki Ursuli K. Le Guin

W te święta przyszło mi się zmierzyć z wciągającą, ale również bardzo wymagającą lekturą.

Advertisements

Święta upłynęły mi przy lekturze wyjątkowej: ostatniego zbioru tekstów napisanych przez jedną z moich ulubionych pisarek, czyli Ursulę K. Le Guin. Ta wyjątkowa książka zawiera wszystkie utwory związane z wymyślonym przez autorkę krajem, Orsinią, oraz dwa dodatkowe opowiadania.

Zacznijmy może od tego, skąd wziął się pomysł na uniwersum (mogę chyba tak to nazwać) Orsinii. Wyjaśnia to sama autorka we wstępie:

Miałam dwadzieścia lat (…) i wtedy po raz pierwszy mignął mi przed oczami ten mój inny kraj. Nieważny kraj w Europie Środkowej. Jeden z tych, które zdemolował Hitler, a teraz demolował Stalin. Kraj położony niezbyt daleko Czechosłowacji albo Polski, ale…nie przejmujmy się granicami. (…) Zaczęłam słyszeć nazwy. Orsenya po łacinie, a po angielsku Orsinia. Zobaczyłam rzekę Molsenę, płynącą przez otwartą słoneczną okolicę do starej stolicy Krasnoy (…). Krasnoy na trzech wzgórzach: Pałacowym, Uniwersyteckim, Katedralnym. Katedrę Świętej Teodory, jawnie nieświętej świętej, noszącej imię mojej matki…Zaczynam orientować się w terenie, czuć się jak u siebie w domu, tu, w Orsenyi – to matrya miya, moja ojczyzna. Mogę tu mieszkać, dowiedzieć się, kim są inni mieszkańcy i co robią, i o tym opowiedzieć. Tak też zrobiłam.

Jak już wspominałam wcześniej tom zawiera kilka teksów związanych z krajem Orsinią. Możemy tutaj znaleźć:

  • wstęp autorstwa autorki, opisujący genezę powstania serii wraz z notatkami dotyczącymi pracy nad tekstami,
  • powieść Malafrena,
  • piosenki napisane częściowo po angielsku (jak mniemam) oraz orsiniańsku,
  • Opowiadania Orsiniańskie,
  • dodatkowe opowiadania: Dwa opóźnienia na linii północnej oraz Otworzyć powietrze,
  • kalendarium,
  • aneks.

Malafrena

Długa, licząca 350 stron, powieść dzieje się w fikcyjnym kraju zwanym Orsinia. Jest rok 1825 (o ile dobrze pamiętam, na jednej ze stron wskazana jest taka data). Kraj znajduje się gdzieś w Europie Środkowej. Z opisu można domyślić się, że blisko w nim do Austrii oraz Węgier.

Główny bohater, Itale Sorde to młody chłopak, wychowany jako syn ziemianina, pragnie przede wszystkim wyrwać się do dużego miasta i zrealizować swoje największe marzenie: osiągnąć wolność. Zafascynowany francuskimi pisarzami z czasów Rewolucji Francuskiej wyrusza do stolicy i rozpoczyna działalność związaną z wydawaniem swojego pisma: początkowo literackiego, później również polityczno-wywrotowego.

Co dzieje się dalej? Czy osiągnie wymarzony cel? Stanie się wolny? Zachęcam Was do sięgnięcia po tę powieść. Zakończenie może Was mocno zdziwić, chociaż sama lektura nie należy do najłatwiejszych.

Cała Orsinia Ursula K. Le Guin

Piosenki

Książka trzy piosenki związane z Orsinią:

  • Piosenka ludowa z prowincji Montanya – jest to pierwszy tekst opublikowany przez autorkę dotyczący Orsinii. Zawiera on wiele obrazów, które później pojawiają się w innych tekstach: sokołów, białego światła, rozszerzających się kręgów.
  • Czerwone jagody – bardzo ciekawy wiersz, napisany w połowie w języku orsińskim. Dzieki temu, możemy dowiedzieć się, które znane nam języki stanowiły podstawę dla orsińskiego. Chodzi tutaj o podobieństwo słów do włoskiego lub francuskiego oraz elementy charakterystyczne dla grupy języków słowiańskich (uwzględnienie litery k zamiast c).
  • Mury Rakavy – wiersz napisany całkowicie po orsińsku.

Opowiadania Orsińskie

Mamy tutaj do czynienia z ośmioma tekstami napisanymi pomiędzy 1910 a 1962 rokiem.  W większości są to krótkie, kilkustronicowe teksty. Klamrą spinającą je wszystkie jest oczywiście miejsce wydarzeń, czyli Orsinia. Stanowią one również swego rodzaju wyjaśnienie i omówienie tradycji oraz zasad funkcjonowania obywateli, które nie zostały objaśnione w powieści Malafrena. Jak dla mnie te opowiadania są też zdecydowanie łatwiejsze w odbiorze i gdybym mogła polecić Wam lekturę tych tekstów, poprosiłabym Was o rozpoczęcie czytania właśnie od Opowiadań Orsińskich.

Dwa dodatkowe teksty

  1. Dwa opóźnienia na linii północnej
  2. Otworzyć powietrze

Swoją tematyką również nawiązują do Orsinii. Wydaje mi się, że ich akcja dzieje się w czasach nieco bardziej współczesnych niż Malafrena.

Ocena

Ponad 500 stron świetnej lektury. Polecam ten zbiór nie tylko osobom, które są fanami Ursuli K. Le Guin, ale również tym, którzy chcieliby poczytać teksty dobre i inteligentne. Takie, w których akcja nie dzieje się za szybko, a jednak opisywane wydarzenia są interesujące i pokazują drogę bohatera do spełniania swoich marzeń tak, jak ma to miejsce w Malafrenie.

Musicie jednak pamiętać, że nie jest to lektura łatwa. To nie kryminał, którego sto stron przeleci tak, że nawet nie zauważycie. Utwory w Całej Orsinii są wymagające. Czytając trzeba bardzo skupić się na treści, nie pomagają w tym ani nieco przydługie opisy (trochę jak w Nad Niemnem) krajobrazu, przyrody, ale również stanów emocjonalnych bohaterów, ani erudycja pisarki. To ostatnie szczególnie daje się we znaki w Malafrenie. Z jednej strony byłam zachwycona oczytaniem Ursuli K. Le Guin, ale z drugiej…troszkę te nawiązania przeszkadzały w odbiorze.

Podsumowując, lektura dla wymagających, lubujących się w nieśpiesznej akcji i opasłych tomiszczach.

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i Spółka za możliwość zrecenzowania tej książki. Możecie ją znaleźć pod tym linkiem: https://www.empik.com/cala-orsinia-le-guin-ursula-k,p1235471683,ksiazka-p

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Ursula K. Le Guin
Tytuł: Cała Orsinia
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 568
Cena: ok. 59,99 złotych

 

53.433647814.5325054