Co wyzwala w nas zło?

W tytule dzisiejszego wpisu pojawiło się pytanie, które z pewnością spędza sen z powiek psychologom i psychiatrom od początków istnienia ich specjalizacji.  Jest to również kwestia, z którą zmaga się bohater powieści Craiga Russella pod tytułem „Czynnik diabła”.

W psychologii złem nazywa się negatywną ocenę działań, które są przez nas niepożądane lub uważane za niebezpieczne, zagrażające naszemu życiu lub zdrowiu. Oczywiście o tym, co jest złe, a co nie, decyduje subiektywna ocena obserwatora.

W filozofii z kolei możemy spotkać się z nieco bardziej rozbudowaną i, jak mi się wydaje, bardziej znaną nam definicją, która mówi o tym, że zło jest przeciwieństwem dobra. Wyznacznikami jednego i drugiego stanu są normy społeczne, czyli nakazy i zakazy obowiązujące w danym miejscu na świecie.

Ofiara i sprawca jako dwie strony medalu

Zło od razu kojarzy się nam z przemocą, a ta – z postaciami ofiary i sprawcy. I jak się okazuje, subiektywna ocena zachowania w danej sytuacji może opierać się na tym, jaką funkcję w zdarzeniu przyjmujemy. Według badań profesora psychologii Roya Baumaistra, sprawca ogólnie pojmowanego zła, na przykład ludobójstwa, przemocy małżeńskiej, itp. zawsze uważa, że postąpił właściwie, a jego zachowanie jest uzasadnione przez prowokację lub napaść. Co bardzo interesujące, zazwyczaj postrzega siebie jako ofiarę i w swoim mniemaniu to, czego dokonał stanowi swego rodzaju odwet, zemstę za dokonaną mu krzywdę. Jest to jednak powodowane zniekształceniami poznawczymi u sprawców.

czynnik

I wydaje się, że sprawa wyjaśnienia pochodzenia zła jest załatwiona. Psuje nam się postrzeganie rzeczywistości i z tego powodu robimy niewłaściwe rzeczy, przy okazji krzywdząc innych. Jednak w psychologii istnieje również coś takiego jak mit czystego zła, czyli takie przeświadczenie o sprawcach, że kierują się oni tylko i wyłącznie najgorszymi motywami i są po prostu sadystami. I wspomniany już przeze mnie badacz ustalił, że ludzie w swoim okrucieństwie kierują się zazwyczaj czterema powodami:

  1. chciwością lub ambicjami,
  2. sadyzmem,
  3. wysoką samooceną, na przykład narcystyczną lub oderwaną od rzeczywistości,
  4. idealizmem moralnym.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ponieważ książka, którą pragnę dzisiaj zrecenzować mocno opiera się na koncepcji zła, psychiatrii oraz chęci wyjaśnienia, dlaczego najwięksi zbrodniarze w kraju stali się źli. A raczej, co wpłynęło na nich, że stali się wybitnymi w swoim fachy sadystami.

„Czynnik diabła” Craig Russel

Zajrzyjmy najpierw na tylną część okładki. Ona dokładnie opowie nam czego możemy spodziewać się po tej książce:

Praga, rok 1935. Młody psychiatra Viktor Kosárek, były student Carla Gustava Junga, przybywa do otoczonego mroczną sławą zakładu dla obłąkanych Hrad Orlu. Wyposażona w nowoczesny sprzęt placówka znajduje się w zamku przez wieki obrosłym ponurymi legendami. Zamknięto tam sześcioro najokrutniejszych morderców w kraju: Drwala, Klauna, Kolekcjonera Szkła, Wegetariankę, Skiomantę i Demona. Kosárek zamierza wykorzystać najnowsze osiągnięcia techniki, aby wyizolować u nich archetypiczny składnik osobowości odpowiedzialny za czynienie zła – tak zwany czynnik diabła. Gdy tylko zaczyna odkrywać ich zdumiewające tajemnice, natrafia na łączący całą szóstkę zatrważający wspólny element.

Czy udaje mu się poznać tajemnicę najbardziej znienawidzonych ludzi w Czechach? Czy odkrywa, co popycha ludzi do wyrządzania innym ogromnej krzywdy? Odpowiedź wydaje się prosta: skoro trafili do psychiatryka to z pewnością zostali uznani za szalonych. Jednak Kosárek ma nadzieję na odnalezienie tego tajemniczego czegoś, co sprawia, że normalni na pierwszy rzut oka ludzie zmieniają się w prawdziwe bestie.

Ocena

Mamy do czynienia z bardzo ciekawym pomysłem na kryminał. Połączenie psychologii, psychiatrii i wątków detektywistycznych jest interesujące chociażby ze względu na to, że główny bohater ma do czynienia z najbardziej niebezpiecznymi ludźmi w swoim kraju, a to, co powodowało nimi w trakcie popełniania zbrodni jest naprawdę niesamowite.

Kosárek stara się dogłębnie zbadać swoich pacjentów przy pomocy nowoczesnej na tamte czasy metodologii, sprzętów oraz leków. Wykorzystanie wiedzy na temat psychiatrii z tamtego okresu dodało dużo wiarygodności przedstawianej, i tak bardzo ciekawej, historii. Jednak wydaje mi się, że nie tylko to powinno zwrócić Waszą uwagę, ale również fakt, że autor zrobił dogłębny research, jeśli chodzi o mitologię słowiańską. Jego wiedza, a może raczej ogrom informacji, na temat starosłowiańskich bożków zawarty w książce jest naprawdę niesamowity. Bardzo cieszę się, że nie tylko duchy, wampiry, wendigo czy manitou (kto czytał Mastertona, ten wie co i jak), ale również nasz Weles może być elementem napędzającym mocno intrygującą i straszną historię.

No właśnie, wspomniałam o strachu. Ta książka jest mocna, a do tego niektóre fragmenty mogą przestraszyć lub wzbudzić w Was obrzydzenie. Mnie ruszyło w kilku momentach, mimo że na horrorach zjadłam zęby. Oczywiście, bardzo mi się to podobało.

Na pytanie, czytać czy nie czytać, odpowiem tak: zdecydowanie powinniście sięgnąć po tę książkę, jeśli lubicie mocne historie, psychologię i psychiatrię oraz interesuje Was poznanie istoty zła (ten wątek jest fajnie rozwiązany w powieści).

 

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza książki. Możecie ją znaleźć pod tym linkiem: https://www.empik.com/czynnik-diabla-russell-craig,p1234161691,ksiazka-p

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Craig Russell
Tytuł: Czynnik diabła
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 584
Cena: 42 złote

 

Reklamy

Tatuażysta z Auschwitz – wrażenia tuż po przeczytaniu książki

Dzisiaj będzie i recenzja, i rozdanie. Takie dwa w jednym.

Zanim zabrałam się za przeczytanie powieści, której tytuł znajduje się w na górze, naczytałam się sporo opinii na jej temat. Pochlebnych i nie. Mimo że ta pozycja została wydana coś ponad rok temu, nadal jest polecana i wciąż wywołuje ogromne emocje. W takim razie zdecydowałam się wreszcie zabrać za nią i dowiedzieć się, czy jest rzeczywiście taka zła/dobra.

Heather Morris to nowozelandzka pisarka, mieszkająca obecnie w Australii. W swojej karierze może pochwalić się na przykład pracą w szpitalu oraz jednoczesnym czytaniem i pisaniem scenariuszy. Miała na tym polu pewne sukcesy, ponieważ jednym ze skryptów zainteresował się znany scenarzysta amerykański. Któregoś dnia Morris poznała „pewnego starszego pana”, który miał do opowiedzenia ciekawą historię. Był to Lale Sokołow. W miarę jak ich przyjaźń rozwijała się, Lale opowiadał jej coraz więcej szczegółów ze swojego życia, mówiąc między innymi o tym, co działo się w trakcie Zagłady. Początkowo opowieść miała formę scenariusza – a ten zdobył swego rodzaju popularność – jednak ostatecznie została ona wydana w formie książki, która od jakiegoś czasu wzbudza spore kontrowersje.

Tatuażysta z Auschwitz – o co w tym wszystkim chodzi

Wszystko zaczyna się pewnego dnia, kiedy wszystkie rodziny zostają zmuszone do wypełnienia rozkazu Niemców. Brzmi on tak: każda z nich musi wysłać jednego mężczyznę, który zostanie skierowany do pracy na rzecz Rzeszy. Początkowo na ochotnika zgłasza się starszy brat Lalego, jednak ten nie zgadza się na taką propozycję. Brat ma żonę i dwójkę dzieci – powinien zostać z nimi. Wyekwipowany przez matkę Lale stawia się w wyznaczone miejsce i po jakimś czasie zostaje wysłany do punktu zbiórki. A tam okazuje się, że to owszem jest praca, ale w obozie koncentracyjnym. Strasznym miejscu, w którym ludzie giną tylko dlatego, że ośmielają się mieć dobry humor. Albo dlatego, że żołnierz wstał lewą nogą.

pf_1579853741
Tatuażysta z Auschwitz Heather Morris

Lalemu nie pozostaje nic innego tylko tak zorganizować swoje życie, żeby przeżyć. Początkowo pracuje fizycznie, jednak potem zostaje wyznaczony na asystenta kapo, a następnie przeniesiony do pracy przy tatuowaniu nowo przybyłych więźniów. I tam dostrzega Gitę, młodą kobietę, w której zakochuje się i z którą planuje spędzić resztę życia.

Moja ocena

Nie zdradzając więcej szczegółów, chciałabym opowiedzieć co nieco o tym, co spodobało mi się i nie podobało w tej książce. Zacznijmy od tych dobrych rzeczy. Przede wszystkim jest to powieść, której nie sposób odłożyć na bok. Trzeba czytać dalej, żeby dowiedzieć się, co jeszcze się wydarzyło, czy główni bohaterowie wyszli cało z kolejnej nieprzychylnej dla nich sytuacji, itp. Do tego dochodzi motyw romansu, który, nie ukrywajmy, jest zdecydowanie odświeżający na tle wszystkich tych romantycznych historii w stylu: poznała pięknego, bogatego i sprawnego seksualnie młodego mężczyznę i się zakochała. Tutaj tego nie ma. Może dlatego, że romans Lalego i Gity zaczął się w ekstremalnej sytuacji…

Z drugiej jednak strony to właśnie ten wątek jest tutaj problematyczny.  Dlaczego? Każdy z nas zna przecież literaturę obozową. Mniej lub bardziej byliśmy zmuszeni ją czytać w trakcie naszej edukacji (ja bardziej, bo na studiach polonistycznych było tego naprawdę sporo). I, wiedząc to, co zapewne pamiętacie z lekcji polskiego, jesteście sobie w stanie wyobrazić, że zastraszeni, nieludzko zmęczeni i wygłodzeni ludzie myślą o romansach i seksie? No, ja nie za bardzo. Oczywiście, nie mogę twierdzić, że to nieprawda. Przecież nie żyłam w tamtych czasach, ale jednak jakoś to do mnie nie przemawia.

Jeśli chcielibyście przekonać się o tym, czy dla Was ta opowieść jest wiarygodna, czy jednak zbyt mocno naciągana, to zachęcam Was do wzięcia udziału w rozdaniu. Tym razem organizuję je na blogu. Zasady są proste:

  • Pozostaw komentarz pod tym wpisem.
  • Przekonaj mnie w nim, że to ty powinieneś wygrać książkę „Tatuażysta z Auschwitz”.
  • Konkurs zaczyna się 24 stycznia i kończy 26 stycznia o 23:59.
  • Żebym mogła powiadomić szczęśliwego zwycięzcę o wygranej, pozostawiając komentarz, podajcie również swój e-mail.
  • Wygrywa jedna osoba.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Heather Morris
Tytuł: Tatuażysta z Auschwitz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Marginesy
Liczba stron: 320
Cena: 34,90 złotych

Templariusze – fenomen, który przetrwał

Tajemnicze rytuały, umiejętności i nagłe bogacenie się sprawiły, że zakon Templariuszy na zawsze zapisał się na kartach historii.

Pierwsza poświąteczna recenzja będzie dotyczyć książki…(uwaga!) historycznej. Przeczytałam niezwykle ciekawe opracowanie pod tytułem Templariusze fenomen, który przetrwał autorstwa Romana Bolczyka.

Książka, o której piszę to kontynuacja pracy zatytułowanej Templariusze fenomenem z mroków średniowiecza – pozycji docenionej przez internautów i nagrodzonej Nagrodą Internautów za Najlepszą Książkę Historyczną w edycji z 2013 roku. Wyróżnienie to sprawiło, że autor zdecydował się na zbadanie spuścizny templariuszy.

Potrzeba zbadania tego, co po nich zostało

Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, znany pod potoczną nazwą Zakonu Templariuszy, to jedna z najbardziej fascynujących organizacji religijnych pojawiających się na kartach historii. Do tej pory publikacje oraz filmy o nich mówiące przyciągają rzesze zainteresowanych osób, a tajemnice narosłe wokół ich działalności stanowią pożywkę dla mniej lub bardziej wywrotowych teorii spiskowych.

Jak pisze sam autor we Wstępie:

Wszelkie próby zdemaskowania narosłych wokół nich bardziej lub mniej słusznych domysłów, machinacji, czy wręcz mistyfikacji okazały się niewystarczające. Przecież prawie każdy owiany tajemnicą wątek historyczny bądź religijny sięgający tamtej epoki przypisywany był i jest templariuszom. Ich nie do końca zgłębione rytuały obrosły w legendy. Dają do dziś pożywkę pisarzom takim jak Dan Brown lub pseudohistorykom próbującym kreować z zapętlających się wątków literaturę faktu. Aż skrzy się od pomysłów, aby wskrzesić pamięć o zakonie przedstawianym jako pełne zagadek zjawisko historyczne.

Roman Bolczyk rozprawia się zatem z kilkoma mitami dotyczącymi zakonników. W rzetelny i naukowy sposób rozprawia się z takimi przekłamaniami jak chociażby:

  1. związki templariuszy z alchemikami,
  2. powiązanie zakonników z asasynami – tak zwanymi aniołami śmierci,
  3. czczenie bożka Bafometa,
  4. postrzeganie templariuszy jako strażników świętego Graala,
  5. autorstwo znaku rycerzy jadących na jednym koniu (lub wielbłądzie)

i wiele innych nieprawdopodobnych historii.

Dostajemy tutaj również wyjaśnienie tego, w jaki sposób zakon bogacił się (między innymi dzięki zwolnieniu z opłacania podatków), co prawdopodobnie stało się ze skarbem templariuszy i w jaki sposób doszło do delegalizacji i późniejszego haniebnego procesu  jego ostatniego mistrza Jakuba de Molay. Wszystkie stawiane tezy poparte są bogatym zbiorem źródeł historycznych, opracowań oraz tekstów i zdjęć.

pf_1577436459

Ocena

Ogrom pracy włożonej w przygotowanie tego opracowania jest naprawdę imponujący. Ogromna liczba cytowań, przypisów i odnośników wprawiła mnie w prawdziwe zdumienie. Pewnie też dlatego, że pamiętam jeszcze pracę nad moją pracą magisterską i tygodnie spędzone na poszukiwanie informacji, katalogowanie źródeł i wszelkie zabiegi związane ze znalezieniem czegokolwiek, co nadałoby się do poparcia mojej tezy.

Zresztą ta książka przypomina mi naukowe opracowanie, może ze względu na mocno formalny styl, w którym została napisana. Rozumiem intencje autora, niemniej jednak odwykłam od takich lektur i niekiedy trudno było mi się skupić na czytaniu. Mimo to spędziłam z tym opracowaniem bardzo przyjemny czas.

Jedyną rzeczą, co do której mogłabym się przyczepić, jest redakcja książki. Nie da się ukryć, że na polskim rynku w ostatnim czasie pojawia się coraz więcej tytułów, w których znajdują się literówki, błędy ortograficzne i interpunkcyjne. Ta pozycja do takich należy. W trakcie czytania miałam wrażenie, że niekiedy przecinki (bo to o nie tutaj najbardziej chodzi) stawiane są w przypadkowych miejscach. Bardzo to niekomfortowe i szkoda, że ocena za tytaniczną pracę autora, za którą należy się najwyższa nota, zostaje obniżona, ponieważ wydawnictwo nie sprawdziło opracowania pod względem językowym.

 

Dziękuję wydawnictwu Kos S.C. za możliwość zrecenzowania tej książki.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Roman Bolczyk
Tytuł: Templariusze fenomen, który przetrwał
Wydawnictwo: Kos
Liczba stron: ok. 400
Cena: ok. 50 złotych

A Letter from Santa Claus Marka Twaina

Święta to szczególny czas i na ich temat w literaturze istnieje wiele świetnych tekstów nieznanych w Polsce. Oto jeden z nich.

Przychodzę dziś z ciekawostką ze świata literatury. A Letter from Santa Claus (List of Świętego Mikołaja) autorstwa Marka Twaina to interesujący tekst, w sam raz na świąteczny okres.

List… to tekst napisany przez autora do jego trzyletniej w tym czasie córeczki Susie i podpisany „Twój kochany Święty Mikołaj”. Utwór powstał w 1875 roku.

Twain była bardzo blisko związany ze swoją córką Susie Clemens, aż do jej przedwczesnej śmierci w wieku 24 lat (w 1896 r). W tym samym roku Susie napisała swój pierwszy list do Świętego Mikołaja. Twain nie mógł znieść myśli, że jego młoda córka uważała, iż jej dzieło pozostało bez odpowiedzi. Z tego powodu napisać następujący list do „Mojej drogiej Susie Clemens” od samego „The Man in the Moon”, czyli Mikołaja.

Tekst był szeroko rozpowszechniany w antologiach jako urocze przypomnienie ducha Bożego Narodzenia i miłości rodziców do ich dzieci, które z roku na rok wkładają jaskrawoczerwone garnitury i przestają zostawiać dla Świętego Mikołaja poczęstunek w formie mleka i ciastek, aby utrzymać magię świąt.

man standing beside christmas tree

A Letter From Santa Claus Mark Twain

My Dear Susie Clemens,

I have received and read all the letters which you and your little sister have written me…I can read your and your baby sister’s jagged and fantastic marks without any trouble at all. But I had trouble with those letters which you dictated through your mother and the nurses, for I am a foreigner and cannot read English writing well. You will find that I made no mistakes about the things which you and the baby ordered in your own letters—I went down your chimney at midnight when you were asleep and delivered them all myself–and kissed both of you, too…But…there were…one or two small orders which I could not fill because we ran out of stock…

There was a word or two in your mama’s letter which…I took to be „a trunk full of doll’s clothes.” Is that it? I will call at your kitchen door about nine o’clock this morning to inquire. But I must not see anybody and I must not speak to anybody but you. When the kitchen doorbell rings, George must be blindfolded and sent to the door. You must tell George he must walk on tiptoe and not speak—otherwise he will die someday. Then you must go up to the nursery and stand on a chair or the nurse’s bed and put your ear to the speaking tube that leads down to the kitchen and when I whistle through it you must speak in the tube and say, „Welcome, Santa Claus!” Then I will ask whether it was a trunk you ordered or not. If you say it was, I shall ask you what color you want the trunk to be…and then you must tell me every single thing in detail which you want the trunk to contain. Then when I say „Good-by and a merry Christmas to my little Susy Clemens,” you must say „Good-by, good old Santa Claus, I thank you very much.” Then you must go down into the library and make George close all the doors that open into the main hall, and everybody must keep still for a little while.
I will go to the moon and get those things and in a few minutes I will come down the chimney that belongs to the fireplace that is in the hall—if it is a trunk you want–because I couldn’t get such a thing as a trunk down the nursery chimney, you know…If I should leave any snow in the hall, you must tell George to sweep it into the fireplace, for I haven’t time to do such things. George must not use a broom, but a rag—else he will die someday…If my boot should leave a stain on the marble, George must not holystone it away. Leave it there always in memory of my visit; and whenever you look at it or show it to anybody you must let it remind you to be a good little girl. Whenever you are naughty and someone points to that mark which your good old Santa Claus’s boot made on the marble, what will you say, little sweetheart?

Good-by for a few minutes, till I come down to the world and ring the kitchen doorbell.

Your loving Santa Claus
Whom people sometimes call
„The Man in the Moon”

close up photography of snowman

List od Świętego Mikołaja Mark Twain (moje tłumaczenie)

Moja droga Susie Clemens,

Otrzymałem i przeczytałem wszystkie listy, które Ty i Twoja mała siostra napisałyście do mnie. Mogę przeczytać notatki oraz fantastyczne oznaczenia Twoje i Twojej malutkiej siostry bez żadnego problemu. Ale miałem problem z tymi listami, które dyktowałaś swojej mamie i pielęgniarkom, ponieważ jestem cudzoziemcem i nie umiem dobrze czytać po angielsku. Możesz zauważyć, że nie popełniłem błędu co do rzeczy, które Ty i malutka zamówiłyście w listach napisanych przez siebie – zszedłem kominem o północy, kiedy spałyście, osobiście je dostarczyłem. I dałem Wam obydwóm buziaka…Ale…były jedno lub dwa małe życzenia, których nie mogłem spełnić, ponieważ skończyły mi się zapasy…

W liście Twojej mamy było słowo lub dwa, które…wziąłem je za „skrzynię pełną ubranek dla lalek”. Czy to o to chodzi? Zadzwonię o dziewiątej dzisiaj rano do drzwi kuchennych Twojego domu, żeby to wyjaśnić. Ale nikt nie może mnie zobaczyć i nie mogę rozmawiać z nikim innym poza Tobą. Kiedy zadzwoni dzwonek, George musi podejść do drzwi z zawiązanymi oczyma. Musisz mu powiedzieć, że nie wolno mu nic mówić i ma podejść na paluszkach, inaczej któregoś dnia umrze. Potem Ty musisz pójść do pokoju dziecięcego, stanąć na krześle lub łóżeczku i przyłożyć ucho do tuby, która prowadzi na dół do kuchni. Kiedy przez nią zagwiżdżę, przemówisz przez nią i powiesz: „Witaj, Święty Mikołaju!”. Wtedy ja zapytam, czy to była skrzynia, czy nie. Jeśli odpowiesz, że tak, zapytam, w jakim ma ona być kolorze…A ty musisz opowiedzieć mi wszystko bardzo szczegółowo, co dokładnie ma zawierać. Wtedy powiem: „Do widzenia i wesołych świąt moja mała Susy Clemens”, a Ty odpowiesz: „Do widzenia, dobry stary Święty Mikołaju. Dziękuję bardzo.” Następnie musisz zejść na dół do biblioteki i kazać George`owi zamknąć wszystkie drzwi wychodzące na główny korytarz. Wszyscy będą musieli pozostać w bezruchu przez chwilę.

Polecę na księżyc, przywiozę te rzeczy i w kilka minut zejdę kominem dla kominka, który znajduje się w tym korytarzu – jeśli chcesz dostać skrzynię – ponieważ nie mógłbym przenieść takiej rzeczy przez komin w pokoju dziecięcym, wiesz… Jeśli pozostawię trochę śniegu w korytarzu, powiedz George`owi, żeby zamiótł go do kominka, ponieważ nie będę miał czasu na takie rzeczy. George nie może użyć miotły tylko szmaty. Inaczej pewnego dnia umrze. Jeśli mój but pozostawi plamę na marmurze, George nie może usunąć jej piaskowcem. Zostawcie ją tam na zawsze jako pamiątkę mojej wizyty. I kiedykolwiek na nią spojrzysz albo komuś pokażesz, ma Ci ona przypominać, że masz być dobrą, małą dziewczynką. Za każdym razem, kiedy będziesz niegrzeczna i ktoś wskaże na ten ślad buta starego, dobrego Świętego Mikołaja, co wtedy powiesz, kochanie?

Pożegnam się na chwilę, do czasu aż zejdę na ziemię i zadzwonię do drzwi kuchennych.

Twój kochający Święty Mikołaj.

Którego ludzie czasami nazywają „Człowiekiem z Księżyca”.

Mam nadzieję, że spodobał się Wam przytoczony wyżej tekst. Uroczy jest, prawda?

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Najbardziej wpływowe książki wszechczasów

Lista 20 najważniejszych książek w historii świata.

Książki od stuleci stanowią dla ludzi formę rozrywki. Czytelnicy na całym świecie spędzają wiele godzin na uciekaniu w świat fikcji literackiej powieści reprezentujących różne gatunki literackie.

Książki wpływają na czytelników na różne sposoby, a historia pokazała, że niektóre z nich mają możliwość docierania do sporych grup ludzi i wywierania na nie trwałego wpływu. Wiele z pozycji, które przedstawiam poniżej właśnie to zrobiły: poprzez edukowanie i informowanie czytelników stworzyły nowe standardy w literaturze, zmieniły normy społeczne i wspomogły rozwijanie myśli akademickiej.

row of books in shelf
Photo by Pixabay on Pexels.com

Najważniejsze książki w historii literatury na świecie

  1. Opowieści kanterberyjskie Geoffrey Chaucer

Ta napisana w XIV wieku kolekcja opowiadań pozwoliła czytelnikom na poznanie postaci i historii, które są popularne po dzień dzisiejszy. Opowieści kanterberyjskie dają wgląd w zwyczaje i praktyki społeczne obserwowane w trakcie ich pisania. Ta pozycja jest jedną z najczęściej czytanych książek i jedną z najczęściej studiowanych na świecie. Wielu uczonych sugeruje, że opus magnum Chaucera znacznie przyczynił się do popularyzacji języka angielskiego w literaturze.

2. Boska komedia Dante Alighieri

Uważana za jedną z najważniejszych dzieł literatury światowej, jest epickim wierszem opisującym podróż przez krainy zaświatów i, alegorycznie, odkrycie duszy przez Boga. Boska Komedia, od dawna uważana za największy utwór włoskiej literatury, zapewnia nam także bliższe spojrzenie na średniowieczną teologię i filozofię chrześcijańską.

3. Dzieła zebrane William Szekspir

Szekspir jest często uważany za największego twórcę piszącego w języku angielskim i największego dramaturga w historii świata. Stworzone przez niego postacie, historie i język przyciągają czytelników od setek lat i w znacznym stopniu przyczyniły się do kształtowania współczesnej kultury. Dzieła zebrane Szekspira zostały przetłumaczone na każdy ważny język i nadal są czytane na całym świecie.

4. Moby Dick Herman Melville

Ta słynna książka o polowaniu na wieloryba przez człowieka uważana jest za jedną z największych powieści amerykańskich, jakie kiedykolwiek napisano. Moby Dick jest poważny w symbolice, ale słynie również z detali opisujących tajniki przemysłu wielorybniczego w XIX wieku. Warto docenić ją także za obecność wielu różnych stylów i struktur narracyjnych.

5. 1984 George Orwell

Ta powieść dystopijna opisuje życie w reżimie totalitarnym, który pozbawił ludzi ich praw. Tematy poruszone w tej powieści stały się ważną częścią współczesnej kultury, tworząc terminy i koncepcje, które zostały włączone do naszego społeczeństwa. Nadzór, prawda i cenzura zajmują tutaj centralne miejsce. Warto wspomnieć, że żadna inna książka nie przyczyniła się do zrozumienia wyżej wymienionych tematów jak właśnie 1984.

6. Nowy wspaniały świat Aldous Huxley

Kolejna dystopia. Ta autorstwa Huxleya jest często uważana za jedną z wielkich powieści XX wieku. Powieść Huxleya ukazała niekorzystnie utratę tożsamości jednostki poprzez futurystyczny postęp technologiczny. Obawy Huxleya o komercyjność i wschodząca kultura młodzieżowa są tutaj w pełni widoczne.

7. Iliada i Odyseja Homer

Te dwa starożytne greckie poematy epickie są nie tylko najważniejszymi dziełami starożytnej literatury greckiej, ale są również niezwykle wpływowymi tekstami dla wszystkich form sztuki, myśli i muzyki w cywilizacji zachodniej. Iliada opisuje kilka tygodni po zakończeniu wojny trojańskiej, natomiast Odyseja opowiada o dziesięcioletniej podróży Odyseusza do rodzinnej Itaki. Te dwie prace są ważne ze względu na szczegółowość greckiej historii, obecność legend, kompozycję opowieści i rozwinięcie tematów.

8. Don Kichot Miguel Cervantes

Ta hiszpańska powieść, pierwotnie wydana w dwóch częściach, jest jedną z najbardziej wpływowych i popularnych pozycji na świecie. Jest również uważana za jedną z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek napisano. Przygoda, symbolika i charakterystyka zawarte w Don Kichocie sprawiły, że książka zyskała ogromną popularność. Powieść ta stała się jednym z pierwszych tekstów kanonicznych i od setek lat inspiruje artystów wszelkiego rodzaju.

9. W poszukiwaniu straconego czasu Marcel Proust

Niezwykle długa, siedmiotomowa powieść jest uznawana za jedno z najwybitniejszych dzieł współczesnych początku XX wieku. Bada tematy pamięci, dzieciństwa i znaczenia, ale unika opartego na fabule modelu powieści XIX-wiecznych. Obsada drugoplanowa jest niezwykle dobrze zarysowana, a wydarzenia posuwają się naprzód dzięki różnym perspektywom i technikom pisania, które są naśladowane przez wielu twórców od czasu publikacji powieści.

10. Pani Bovary Gustave Flaubert

Historia kobiecie, która angażuje się w romans  – próbę ucieczki z pozbawionego miłości małżeństwa- została w chwili publikacji poddana ciężkiej cenzurze, a Flaubert postawiony przed sądem. Po zapadnięciu wyroku uniewinniającego Pani Bovary stała się znana za arcydzieło ruchu realizmu.

account black and white business commerce
Photo by Pixabay on Pexels.com

11. Baśnie tysiąca i jednej nocy 

Przypominają starożytne historie. Zbiór ten stał się popularny na całym świecie, a takie opowieści jak te o losach Szeherezady, przygodach Aladyna i podróżach Sinbada znane są przez dorosłych i dzieci.

12. 100 lat samotności Gabriel Garcia Marquez

Uważane za jedną z najbardziej znaczących powieści hiszpańskiego kanonu literackiego, Sto lat samotności opowiada historię rodziny Buenda na przestrzeni kilku pokoleń. Styl i tematy poruszane w powieści są postrzegane jako reprezentatywne dla unikalnego latynoskiego ruchu literackiego lat 60. XX wieku, realizmu magicznego.

13. Wojna i pokój Lew Tołstoj

Choć Tołstoj wahał się nazywać tę książkę powieścią, Wojna i pokój jest często wspominana w dyskusji na temat najlepszych powieści wszechczasów. Opisując francuską inwazję na Rosję w 1812 r., książka analizuje psychologiczne skutki wojny i filozoficzne dyskusje, które wywołała.

14. Genji monogatari Murasaki Shikibu

Napisana na początku XI wieku opowieść o Genji jest często nazywana pierwszą powieścią. Choć z definicji nie ma fabuły, historia ta zawiera wiele elementów współczesnej powieści, w tym główną postać, obsadę pomocniczą i charakterystykę. Tłumaczenie tej powieści okazało się  trudne, ale większość nadal uważa ją za pierwsze i największe dzieło w literaturze japońskiej.

15. Chata wuja Toma Harriett Beecher Stowe

Napisana przez białą kobietę w średnim wieku w 1851 r., Chata wuja Toma przyczyniła się do zmiany poglądów na niewolnictwo na północy i nadal wykorzystywana jest jako przypomnienie skutków niewolnictwa i innych nieludzkich czynów.

16. Zbrodnia i kara Fiodor Dostojewski

Mimo że Fiodor Dostojewski napisał kilka dzieł, które można uznać za jedne z najbardziej wpływowych, to Zbrodnia i kara jest jedną z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek napisano. Ta powieść bada umysł indywidualistycznej osoby od wewnątrz, kwestionując zasady zbrodni i kar, które dotyczą głównego bohatera i otaczających go ludzi.

17. Wszystko rozpada się Chinua Achebe

Temat zachowania historii kultury w obliczu dominacji Zachodu w tej powieści dał głos uciśnionym ludziom w Afryce i przykuł uwagę świata. Ta powieść, napisana w 1958 roku, jest nadal szeroko czytana i studiowana jako przykład zepsucia kolonializmu.

18. Faust Johann Wolfgang von Goethe

Faust od dawna uważany za jedno z największych dzieł literatury niemieckiej. Dramat opowiada o doktorze Fauście sprzedającym swoją duszę diabłu za wiedzę i przyjemności. Wpływ tej historii na sztukę, literaturę, muzykę i myśl społeczną jest ogromny.

19. Umiłowana Toni Morrison

Napisana na cześć pamięci afroamerykańskich niewolników sprowadzonych z różnych zakątków świata w czasach handlu niewolnikami. Umiłowana  jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych i wpływowych tekstów we współczesnej literaturze. Za oddanie głosu afroamerykańskim doświadczeniom oraz obserwowanie i rejestrowanie zbiorowej pamięci ludności Morrison zdobyła Nagrodę Pulitzera za najlepszą powieść 1988 roku.

20. Władca Pierścieni J.R.R. Tolkien

Władca pierścieni jest nie tylko jedną z najlepiej sprzedających się powieści na świecie, ale także pomaga w tworzeniu i kształtowaniu gatunku fantasy. Wiele motywów z tej historii zostało zaadaptowanych z wcześniejszych mitologii, co nie przeszkodziło powieści stać się podstawowym tekstem dla wszystkich czytelników fantasy i autorów.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Niezwykłe studium ludzkiego zachowania obliczu śmierci, czyli „Dziennik kata”Johna Ellisa

Bardzo rzadko w moje ręce trafiają dzienniki. Literatura faktu nie jest moją ulubioną, jednak od czasu do czasu warto poświęcić czas na coś innego. Wierzę, że interesująca tematyka może zapewnić wiele godzin czytania, bez względu na gatunek literacki.

Dziś przychodzę do Was z książką niezwykłą. Po pierwsze ze względu na jej formę – jest to dziennik, a po drugie – tematykę. Ogromnie ciekawą, z pogranicza psychologii, socjologii i historii. Dziennik kata, bo to o nim mowa, to pozycja niezwykła i kontrowersyjna.

1557644546192
Dziennik kata John Elis

Kim był John Elis?

Zwykłym mężczyzną, bez większych zapędów masochistycznych oraz morderczych skłonności. Fryzjerem, który uznał, że byłby doskonałym katem, i który pełnił swój urząd przez dwadzieścia trzy lata, a więc do momentu, w którym odszedł na emeryturę. Musicie wiedzieć, że był to wyczyn, ponieważ ludzie nie wytrzymywali zbyt długo na tym stanowisku.

Elis był także profesjonalistą w swoim fachu. Miał głębokie poczucie obowiązku, wierzył, że jego najważniejszym zadaniem było sprawienie, aby egzekucja przebiegła tak szybko jak było to możliwe po to, aby jego ofiara nie cierpiała. Wyczulony na szczegóły sprawdzał podest kilkanaście razy, a tuż przed egzekucją zamartwiał się, czy aby na pewno wszystko będzie tak jak powinno być. Był osobą łagodnego usposobienia, jednak potrafił ostro zareagować, jeśli ktoś miał uwagi co do jego pracy.

Przez dwadzieścia trzy lata swojej pracy Elis stracił wielu przestępców. Procesy wielu z nich były szeroko omawiane w brytyjskiej prasie. W dzienniku opisuje wiele z nich, podając motywy i szczegóły procesu, a także skupiając się na swoich odczuciach tuż przed oraz w trakcie egzekucji, opisując technikalia związane z samym procesem przygotowywania szubienicy, itp. Te detale zresztą sprawiają, że książka jest niezwykle interesująca z punktu widzenia psychologii, ale również historii i kryminologii.

Moja ocena

Jestem przede wszystkim zaskoczona profesjonalnym podejściem Elisa do wykonywania swojej pracy. Sprawdzanie wielokrotne sprawdzanie podestu, obserwowanie skazanego w celu obliczenia jego wagi oraz porady co do uspokojenia złoczyńców tuż przed egzekucją wywarły na mnie duże wrażenie. Dodatkowo dobre odczucia wywarło u mnie chłodne podejście do opisywanych przypadków. Dziennik ten to czysta relacja opisywanych zdarzeń – brak w niej ogromnego sensacjonizmu oraz zbyt dużego podekscytowania z powodu wykonywanej profesji oraz nadmiernie afektywnych opisów śmierci skazanych. I myślę, że to właśnie takie podejście- profesjonalne, chłodne, ale jednak ludzkie – sprawia, że tę książkę czyta się dobrze.

Polecam Dziennik kata Johna Elisa tym osobom, które poszukują ciekawej opowieści, opartej na faktach i wyzbytej okrucieństwa. Naprawdę warto! Ja z pewnością sięgnę jeszcze po pozycje wydawnictwa Aktywa.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: John Elis
Tytuł: Dziennik kata 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Aktywa
Tłumaczenie: Grzegorz Kołodziejczyk
Liczba stron: 288
Cena: ok. 30 złotych

 

 

Książki na indeksie – literatura zakazana

Nie tak dawno media obiegła informacja o tym, że tuż przed jednym z kościołów w Gdańsku ksiądz oraz ministranci (czy dobrowolnie to nie wiem), palili książki „zakazane” na stosie. Niczym w średniowieczu…

Osoby czytające ten wpis chciałabym poinformować, że w tym artykule znajdzie się miejsce nie tylko na wiedzę, fakty, ale również opinie zagranicznych mediów.

Z pewnością większość z Was czytała już na temat całego zajścia. Artykuły na ten temat od niedzieli pojawiają się mediach społecznościowych oraz na stronach znanych telewizji informacyjnych. Tym, którzy nie wiedzą, o co chodzi, wyjaśniam, że nie tak dawno przed gdańskim kościołem księża wraz z bardzo młodymi ministrantami palili na stosie literaturę, ale także figurki związane z innymi wierzeniami.

O co chodziło?

Jak się okazało, zamysł całego zdarzenia był taki, żeby „oczyścić mieszkania ze wszystkiego, co przynosi złą energię”. Miały to być rzeczy, które były kojarzone z przesądami lub wróżkami, amulety i inne przedmioty, tak zwane rozpraszające. Nie wiedzieć czemu, wśród nich znalazło się bardzo dużo literatury fantasy, na przykład książki o Harrym Potterze, „Zmierzch”, ale również książka o hinduizmie. Do tego wspomniane figurki słonia, Hello Kitty i obrazki położone frontem do dołu. Obecność powieści J. K Rowling mnie nie dziwi – odkąd pamiętam Kościół Katolicki był przeciwny tym książkom, a później filmom, ponieważ propagowały magię, itp.

Jak odebrano to w Polsce i na świecie

Jak można było dowiedzieć się z relacji świadków, było to po prostu ognisko. Niemniej jednak wielu osobom sam akt, ale także jego forma przypominały średniowieczne praktyki palenia literatury zakazanej na stosie.

brown book page
Photo by Wendy van Zyl on Pexels.com

Wydarzenia w Gdańsku nie umknęły również światowym mediom. Napisały o tym między innymi BBC, w artykule którego można było przeczytać, iż palenie książek wspierane było odpowiednimi cytatami z Biblii. Telewizja Sky News przypomniała, iż takie niszczenie książek zawsze związane było z Inkwizycją, A jeden z komentarzy porównuje ten akt również z ZSRR i Trzecią Rzeszą. Z kolei Russia Today zauważył, że osoby odpowiedzialne za to zdarzenie powinny stanąć przed sądem i w taki sposób odpowiedzieć za wyrządzone szkody.

Co Wy na to?

 

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym artykule!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 

 

Subiektywna lista lektur- podsumowanie lipca

W lipcu udało mi się przeczytać kilka bardzo ciekawych i godnych polecenia książek. Niektórym z nich poświęciłam zresztą osobne wpisy na blogu. Inne czekają na swoją minirecenzję.

Te pozycje, które opisałam w osobnych recenzjach to:

pf_1532851525

pf_1531900065

Bardzo polecam obydwie książki. Z pewnością spędzicie z nimi długie godziny i dowiecie się interesujących rzeczy. No, ale poza nimi przeczytałam jeszcze troszkę.

Co jeszcze znalazło się na mojej liście?

  • Unf*ck yourself. Napraw się Gary John Bishop

Poradnik na temat tego, w jaki sposób można naprawić swoje życie i zacząć żyć pełną piersią. A przynajmniej przestać przejmować się rzeczami, na które nie ma się wpływu. Przyznam się Wam, że teoretycznie ta książka nie powinna pojawić się w tym zestawieniu, ponieważ przeczytałam jedynie 20 stron tego dzieła. Hmmm, być może później jest bardziej odkrywcza, ale mnie porady w stylu „nie lubisz swojej pracy to ją zmień” jakoś nie skłaniają do odmiany stylu życia. Nie licząc oczywiście tego, że są strasznie oklepane.

pf_1534060812

 

  • Zanim pozwolę Ci wejść Jenny Blackhurst

Wiedzieliście, że psycholodzy mogą mieć problemy ze sobą? Jeśli nie, to ten kryminał jest dla Was idealną lekturą. Trzyma w napięciu niemal do samego końca, do ostatnich linijek. Powieść opowiada o grupie trzech przyjaciółek, które próbują radzić sobie z przeszłością i teraźniejszością: jedna z nich została zgwałcona, co rzutuje na jej stosunek do mężczyzn, druga wychowuje dwójkę dzieci, a trzecia – pnie się po szczeblach kariery w poradni psychologicznej i sypia z żonatym facetem. Polecam bardzo.

  • Styl życia zero waste Amy Korst

Hmmm, na samym początku tego wpisu powinnam była uprzedzić Was, że tym razem uwzględnię także książki, które bardzo, ale to bardzo starałam się przeczytać i w ich dokończeniu nie przeszkodziły mi piekielne upały, ale ich bezsens i infantylizm. Niestety ładna okładka nie zawsze wskazuje na to, że zawartość książki będzie równie ciekawa. No i niestety tak jest także w przypadku poradnika Amy Korst, którego lekturę zakończyłam po jakiś 30 stronach (znów!). Tak, wiem, te poradniki pisane są dla Amerykanów, to jest inna kultura i inne podejście do gospodarowania odpadami. Ale to nie oznacza, że ktoś musi mi tłumaczyć tak podstawowe sprawy, jak fakt, że kartki papieru można użyć z dwóch stron. Nie i jeszcze raz nie, a szkoda, bo temat jest nośny i w obecnych czasach bardzo ważny.

pf_1534060685

To tyle. Pochwalcie się w komentarzach, jakie książki przeczytaliście w ubiegłym miesiącu 🙂

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

Książkowe propozycje na wakacje

Nie tak dawno publikowałam moje zestawienie pięciu supergrubych książek do przeczytania w wakacje. Zdaję sobie sprawę, że ta lista jest subiektywna (i taki był zamysł). Dlatego poprosiłam o rekomendacje.

Na co dzień czytam fantastykę oraz thillery, dlatego doszłam do wniosku, że nie wszyscy z Was mogli znaleźć w moim zestawieniu coś ciekawego. Mimo iż starałam się przedstawić różnorodną, również klasyczną literaturę. Z tego powodu o rekomendacje naprawdę grubych książek, które nadają się na wakacje, poprosiłam członków grupy „Książkowy Klub Dyskusyjny” na Facebooku. Ilość komentarzy i propozycji bardzo mnie zaskoczyła (pozytywnie).

 

books-1245690_1920

Zestawienie powstało na podstawie założeń, że proponowane książki mają:

  • liczyć sobie minimum 500 stron,
  • być idealną lekturą na wakacje (liczyła się łatwość i szybkość czytania, a także przystępność).

Oczywiście lista powstała na podstawie subiektywnych opinii. Oto ona:

Obyczajowe

  1. Gebaldon, Diana, seria „Obca”, na którą składają się takie książki jak:
  • Obca
  • Uwięziona w bursztynie
  • Podróżniczka
  • Jesienne werble
  • Ognisty krzyż
  • Tchnienie śniegu i popiołu
  • Kość z kości
  • Spisane własną krwią

 

  1. Sana Krasnikov „Patrioci”

 

  1. Kristin Hannah:
  • Słowik
  • Wielka samotność

 

  1. Reyes Monforte „Rosyjska namiętność”
  2. Škvorecky „Przypadki inżyniera ludzkich dusz”
  3. Lars Saabye Christensen „Półbrat”
  4. Carla Montero „Szmaragdowa tablica”
  5. Hanya Yanagihara „Małe życie”

 

  1. Gregory David Roberts:
  • Shantaram
  • Cień góry

 

  1. John Folwes „Mag”
  2. Jaroslav Hasek „Losy dobrego wojaka Szwejka”

 

  1. Ken Follet:
  • Filary ziemi
  • Świat bez końca
  • Słup ognia

 

  1. Charlotte Link „Decyzja”
  2. Olga Tokarczuk „Księgi Jakubowe”
  3. Fiodor Dostojewski „Idiota”

 

Fantastyka/horror

  1. Stephen King:
  • To
  • Bastion
  • Pod kopułą

 

  1. Mark Elsberg:
  • Blackout
  • Zero
  • Helisa

 

  1. Carlos Ruis Zafon:
  • Labirynt duchów
  • Cień wiatru

 

  1. R.R. Tolkien -całość
  2. K. Rowling – seria o Harrym Potterze całość
  3. Magdalena Kozak „Łzy diabła”

 

  1. Anthony Rya:
  • Ogień przebudzenia
  • Legion płomienia

 

  1. Jacek Dukaj „Lód”

 

Thriller/sensacja

  1. Jakub Żulczyk „Wzgórze psów”

 

  1. Stieg Larson, David Lagercrantz – seria „Millenium”:
  • Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
  • Dziewczyna, która igrała z ogniem
  • Zamek z piasku, który runął
  • Co nas nie zabije
  • Mężczyzna, który gonił swój cień

 

 

Pozostałe/ romans/ historyczne

  1. Maria Jane Auel -cykl „Dzieci ziemi”:
  • Klan Niedźwiedzia Jaskiniowego
  • Dolina koni
  • Łowcy Mamutów
  • Rzeka powrotu
  • Wielka wędrówka
  • Kamienne sadyby
  • Kraina jaskiń

 

  1. J. Sansom -wszystko:
  • Alchemik
  • Inwazja
  • Komisarz
  • Księga objawienia
  • Lamentacje
  • Papierowe imperium
  • Rebelia
  • Zima w Madrycie

 

  1. Elżbieta Cherezińska:
  • Harda
  • Odrodzone królestwo

 

  1. Edward Rutherrford
  • Paryż
  • Nowy Jork
  • Rosja
  • Londyn
  1. Elizabeth Gaskell „Północ i południe”
  2. Elvira Baryakina „Miłość w czasie rewolucji”
  3. Iny Lorentz:
  • Nierządnica
  • Kasztelanka
  • Testament nierządnicy
  • Córka nierządnicy
  • Córy grzechu

 

Czytaliście którąś z tych książek? A może macie własne propozycje? Lista jest wciąż otwarta, dlatego zachęcam Was do komentowania i dodawania własnych propozycji. Ja jestem zachwycona ilością książek, które mogłam wpisać na swoją listę must-read.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

„Słodziutki. Biografia cukru” D. Korytko, J. Watoła

Cukier znamy wszyscy i niemal wszyscy go lubimy. Mimo tego, że coraz więcej wiemy o jego niekorzystnym działaniu na nasz organizm

Książka, o której mam zamiar napisać dzisiaj nie jest kolejnym poradnikiem na temat tego, w jaki sposób pozbyć się uzależnienia od „słodziutkiego”, ale przedstawia dzieje tej substancji w naszej kulturze.

I jest to coś, co naprawdę może zaskoczyć. Po pierwsze dlatego, że z pewnością nie zdawaliśmy sobie sprawy, że cukier jest obecny na świecie od setek lat, ale również z tego powodu, iż wielu ludzi przez niego cierpiało lub zginęło (wiedzieliście o tym!?). No, ale zacznijmy od początku.

Początku cukru w Europie

Wraz z wyprawami morskimi, kiedy to wielu podróżników takich jak Krzysztof Kolumb lub Vasco da Gama opływali świat, w życiu europejskich elit pojawiła się pewna brązowa substancja – cukier trzcinowy. Mieszkańcy najechanych ziem w ramach gościnności lub wdzięczności dla przybyszów podarowali im coś naprawdę cennego w ich kulturze – sadzonki trzciny cukrowej. I w sumie tak można byłoby zakończyć całą historię, ponieważ wszyscy pewnie domyślają się, co wydarzyło się dalej. Nowo przybyli postanowili uprawiać trzcinę na plantacjach po to, żeby zarabiać na handlu cukrem – towarem deficytowym i zarezerwowanym jedynie dla możnych ówczesnego świata. Którzy, nie da się ukryć, mieli z nim nie lada problemy… zdrowotne. Ot taki Ludwik XIV albo królowa Elżbieta I to jedne z wielu przykładów władców, którzy uzależnieni od cukru poważnie podupadli na zdrowiu, a konsekwencje jego nadużywania ukrywali pod ubraniami, makijażami, itp.

Nie da się ukryć, że wraz z rozrastaniem się plantacji na podbitych kontynentach potrzeba było nowych rąk do pracy i żeby zapewnić pracowników „wymyślono” niewolnictwo. Jak pokazują autorzy książki, plantacje trzciny cukrowej zebrały bardzo krwawe żniwo – wielu niewolników ginęło lub zostało okaleczonych właśnie z tego powodu, że popyt na cukier ciągle rósł.

Co było potem…

Potężne koszty produkcji i dostarczania cukru z Ameryki Południowej i Północnej sprawiły, że zaczęto szukać alternatywy. Badaczom udało się wyizolować cukier biały z buraka, jednak koszty takiej produkcji były bardzo wysokie, a całe przedsięwzięcie mało opłacalne. Jednak wraz z biegiem czasu sztuka ta udawała się coraz bardziej, a cukier biały stawał się coraz bardziej powszechny – tak bardzo, że książki kucharskie zawierały dziesiątki stron poświęconych słodkościom, a sztuka przygotowywania deserów mocno się rozwinęła.

Jednak wraz z upowszechnieniem się cukru, pojawiły się choroby związane z jego nadużywaniem. Chodzi tutaj głównie o cukrzycę. Podejmując walkę z chorobą, która w początkowych latach była śmiertelna – po prostu wykańczała organizm, ponieważ nikt nie znał sposobów walczenia z nią – ludzie chwytali się różnych metod: diet, głodówek, badań oraz, w końcu, uciążliwych, ale pozwalających na jako takie życie, zastrzyków i pomiarów stężenia cukru we krwi. Ta opowieść to bardzo ważna część tej książki, ponieważ pokazuje, co nadmiar „słodziutkiego” może zrobić z organizmem i w jaki sposób badania naukowe na ten temat zostały zafałszowane lub ukryte przed opinią publiczną.

Ocena

Cóż, autorzy biografii cukru starali się pokazać, jaki wpływ na naszą kulturę miał i ma cukier. Udało im się wskazać na to, jakie zagrożenia dla zdrowia niesie za sobą jego nadużywanie, a przecież w obecnych czasach bardzo łatwo jest przedawkować cukier. W końcu dodawany jest niemal do wszystkiego, a nazw oznaczających jakiś jego rodzaj jest tak dużo, że trudno się w nich wszystkich połapać, a przed zakupem jakiegokolwiek produktu żywnościowego trzeba byłoby dokładnie przeanalizować skład.

Myślę, że dobrze, iż pojawiają się takie książki, jak ta biografia cukru. Pokazują one nie tylko pochodzenie rzeczy (przedmiotów lub substancji), które bardzo dobrze znamy, ponieważ są z nami od samego początku, ale wskazują również na to, że opinie na jego temat zmieniały się wraz z biegiem czasu i, co bardzo ważne, nie zawsze były pochlebne.

Książkę czyta się przyjemnie – jest napisana przystępnym językiem. Jednak niekiedy ma się wrażenie, że ogromna ilość faktów i dat to trochę za dużo. Zdaję sobie sprawę, że to, co otrzymaliśmy w „Słodziutkim” jest tylko wycinkiem historii cukru i gdyby ująć wszystkie wydarzenia, które wydarzyły się w związku z jego obecnością, ta książka nie miałaby tylu stron, ile ma.

Bardzo podoba mi się to, że autorzy zdecydowali się na opisanie konsekwencji przyjmowania zbyt dużych ilości cukru i metod walki z chorobami przez to wywołanymi. Szczególnie opowieść o tym, jak wielu naukowców próbowało metodami prób i błędów walczyć z cukrzycą i w jaki sposób wynaleziono insulinę. Naprawdę super!

Podsumowując, „Słodziutki. Biografia cukru” to bardzo interesująca książka, która opowiada o sporym wycinku historii naszej kultury. I mam nadzieję, że po jej lekturze niektórzy z Was zdecydują się na wyeliminowanie cukru z diety 🙂

pf_1531900065

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 

Autor: Dariusz Korytko, Justyna Watoła
Tytuł: Słodziutki. Biografia cukru
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 360
Cena: 39,90 zł