Jak przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej w języku obcym

Z poprzedniego wpisu w ramach akcji #pracujemyrazem wiesz już, w jaki sposób powinieneś przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej online. Dziś zajmiemy się tym samym zagadnieniem, ale w sytuacji, w której Twoje spotkanie będzie przebiegało w języku obcym. W jaki sposób powinieneś się przygotować? O tym przeczytasz w tym artykule.

Zacznijmy jednak od pewnego wyjaśnienia. Rozmowa kwalifikacyjna w języku obcym przebiega na tych samych zasadach, co ta odbywająca się po polsku. Oznacza to zatem, że powinieneś zastosować się do wskazówek Sylwii i zadbać o odpowiedni strój, ubranie i ewentualne ściągawki. Oczywiście musisz także sprawiać wrażenie kompetentnego i profesjonalnego, wyrażając się w języku obcym. W tym pomogę Ci ja.

Co powinieneś zrobić przed spotkaniem?

Kluczem do odbycia satysfakcjonującej rozmowy kwalifikacyjnej jest odpowiednie przygotowanie tego, co chcesz powiedzieć. Powinieneś więc znać słownictwo z zakresu Twojej branży po to, aby we właściwy sposób wypowiadać się o kwestiach, o które zostaniesz zapytany. Z tego powodu dobrym pomysłem jest tworzenie glosariusza słownictwa profesjonalnego jeszcze w trakcie studiów lub w ramach swojej pracy zawodowej. Nie muszę oczywiście wspominać, że słówka powinieneś znać po to, abyś mógł je swobodnie stosować w trakcie rozmowy. Jeśli jednak nie masz takich zasobów, skorzystaj z internetu. Wpisując chociażby hasło „accounting vocabulary basic”, otrzymasz dosyć długą listę stron, które oferują ściągawkę z podstawowym słownictwem potrzebnym w Twojej branży (ja akurat wybrałam sobie akurat księgowość). Później wystarczy jedynie je opanować.

Niemal na każdej rozmowie kwalifikacyjnej możesz zostać zapytany o to, co wiesz o firmie, w której chciałbyś pracować. Opracuj sobie krótki tekst na temat tego przedsiębiorstwa w języku, który znasz. Bardzo często spółki posiadają strony wielojęzyczne, z których możesz „ściągnąć” odpowiednie wyrażenia i się ich nauczyć. Jeśli tak nie jest, skorzystaj ze słowników, np. internetowych i stwórz sobie ściągawkę samodzielnie. Naucz się jej, ale jeśli masz zamiar odbywać rozmowę online, miej ją gdzieś w pobliżu, żeby ewentualnie do niej zerknąć.

Często kursanci pytają mnie o to, jakie pytania mogą otrzymać w trakcie spotkania lub jak odpowiedzieć na te, które mogą dostać. W przypadku drugiej kwestii, szczególnie jeśli znam szczegóły ich pracy, jestem w stanie pomóc od razu. W pierwszej – nikt nigdy nie wie dokładnie, jakie kwestie zostaną poruszone. Dlatego zachęcam do przeglądania baz z pytaniami mogącymi pojawić się w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej w danym języku. Wpisując hasło „job interview questions” na pewno otrzymamy sporą listę bardziej popularnych zagadnień wraz z odpowiedziami na nie. Dobrze jest je przeczytać i przeanalizować, ponieważ mogą Ci pomóc w udzieleniu dobrej odpowiedzi. Zazwyczaj i same pytania, i odpowiedzi powstają we współpracy ze specjalistami HR, dlatego przyjrzenie się im jest naprawdę świetną sprawą.

Zrób to przed samą rozmową!

W idealnym świecie miałbyś kontakt z językiem obcym na co dzień. Jednak znasz realia i dobrze wiesz, że czasem zorganizowanie się tak, aby każdego dnia oglądać obcojęzyczną telewizję lub czytać gazety nie jest możliwe. Z tego powodu zachęcam Cię do wykorzystania sztuczki, którą stosują na przykład tłumacze ustni tuż przed wykonywaniem zlecenia.

Nie będę ukrywać, że nasz mózg musi przestawić się na działanie w języku obcym. Czasem trwa to tak krótko, że nie zauważasz tego momentu przejścia. Dzieje się to wtedy, kiedy masz regularny kontakt z językiem. Robi Ci się takie pyk!w głowie i nagle zaczynasz mówić i myśleć w danym języku bez żadnego problemu. Jednak jeśli nie używasz go przez jakiś czas, ten okres znacznie się wydłuża. Wierz mi, że jest to normalne. Nawet lektorzy mają ten problem po dłuższym urlopie. Na szczęście możemy temu zaradzić poprzez odpowiednie przygotowanie się.

Na kilka dni przed rozmową zacznij bardziej otaczać się językiem. Wyznacz sobie porę dnia, w której przez przez pół godziny lub w ciągu całych 60 minut będziesz słuchać lub czytać właśnie w tym języku. Tę samą metodę zastosuj tuż przed rozmową. Włącz sobie kanał telewizyjny, np. BBC lub audiobooka, którego przesłuchasz w trakcie jazdy samochodem. Dzięki temu Twój mózg będzie od razu przygotowany na działanie w obcej mowie i unikniesz tego żenującego momentu, w którym nierozgrzany (dosłownie to dzieje się jak z mięśniami na siłowni), dostaniesz pytanie na twarz i gorączkowo zaczniesz szukać właściwych słówek i wyrażeń. To działa, sprawdziłam tę metodę nie raz!

Na sam koniec pamiętaj doborze właściwego rejestru. Rejestr to nic innego jako dobór języka oficjalnego (takiego jak w pracy, do klienta) oraz nieoficjalnego, slangowego (takiego jak do znajomych). Rozmowa kwalifikacyjna jest jak najbardziej takim zdarzeniem komunikacyjnym, w którym piękny język, oficjalne (formal) wyrażenia jak najbardziej się przydają. Nie masz zamiaru zakumplować się ze swoim potencjalnym pracodawcą, ale być jego pracownikiem. Musisz wywrzeć dobre wrażenie, a wybór właściwych wyrażeń na pewno Ci w tym pomoże.

Mam nadzieję, że moje porady pomogą Ci w przygotowaniu się do rozmowy kwalifikacyjnej w języku obcym i zdobyciu pracy Twoich marzeń!

P.S. Pamiętaj, że błędy językowe zdarzają się każdemu i nie bądź dla siebie bardzo surowy, pod warunkiem, że robisz ich naprawdę niewiele. Fajnie, jeśli ich nie będzie, ale jeśli potkniesz się raz albo dwa, nic się nie stanie. Ważne jest, abyś nie tracił pewności siebie w mówieniu. Jeśli zauważysz, że powiedziałeś coś nie tak, po prostu przeproś i się popraw.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)


Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

6 porad jak odgruzować znajomość języka obcego

Znajomość języka obcego w pracy zawodowej jest obecnie równie ważna jak umiejętność obsługi komputera czy prowadzenie samochodu. Nic zatem dziwnego, że pracodawcy przykładają do tej kwestii dużą wagę. Jak pokazują badania, pracownicy, którzy opanowali dobrze przynajmniej jeden język mogą liczyć na miesięczne wynagrodzenie wyższe o kilkaset złotych niż osoby, które nie mają tejże umiejętności.

Każdy z nas na jakimś etapie swojej obecności w szkole uczy się jakiegoś języka obcego. Najczęściej jest to angielski lub niemiecki, ale obecnie coraz częściej w przedszkolach i szkołach dzieci otrzymują możliwość przyswojenia hiszpańskiego lub francuskiego. Taka nauka, z większymi lub mniejszymi sukcesami, trwa zazwyczaj do czasu zakończenia edukacji. Niestety w tak zwanym dorosłym życiu pojawiają się inne zadania: praca zawodowa, obowiązki domowe, itp., które skutecznie uniemożliwiają dalsze kształcenie językowe. Szczęściarze mają pracę, w której w większym lub mniejszym stopniu wykorzystują język obcy. Pozostali, a jest to spora grupa, zapominają to, czego już się nauczyli i przypominają sobie o języku dopiero w obliczu zmiany miejsca pracy lub możliwości awansu. To oczywiście skutkuje tym, że próbują w gorączkowy sposób przypomnieć sobie lub nauczyć się nowych umiejętności językowych w kilka dni. Jak możecie sobie pewnie wyobrazić, takie działanie nie zawsze kończy się sukcesem.

W idealnym świecie byłoby tak, że to, czego raz nauczyliśmy się, pozostaje z nami do końca życia. Tak nie jest, dlatego każda rzecz, której uczymy się, powinna być powtarzana, odświeżana i praktykowana jak najczęściej. Z tego też powodu zaleca się utrzymanie jej wykonywania przez cały czas, nawet jeśli miałoby to zająć tylko 5 minut każdego dnia. Podobnie jest z językiem, dlatego poświęcanie chwili na nauczenie się na przykład nowego słówka lub przesłuchanie krótkiego podkastu robi bardzo dobrą robotę.

Na potrzeby tego artykułu uznajmy, że odłożyliśmy wszelkiego aktywności językowe na półkę. Co zatem możesz zrobić, żeby przypomnieć sobie język obcy? Oto moje sześć wskazówek.

1. Daj sobie troszkę czasu

Może jest to nieco banalne, ale w mojej praktyce często miałam do czynienia z osobami, które planowały w tydzień przypomnieć sobie dawno zapomniany język. I o ile w ich przypadku było nieco łatwiej, ponieważ planowali poduczyć się angielskiego, który, nie ukrywajmy, niemalże zawładnął naszą rzeczywistością, o tyle plan był nieco szalony i delikatnie mówiąc, średnio wykonalny. Na przypomnienie sobie języka potrzebujemy troszkę czasu. Im większe zdolności językowe i łatwość zapamiętywania nowych rzeczy mamy, tym pójdzie szybciej. Jednak nie oszukujmy się, że dojście od poziomu A1 (diagnozowanego na początku) do B2 (docelowego) zajmie nam tydzień. Szczególnie w momencie, kiedy na lekcję planujemy jedną godzinę w tygodniu, którą przesuwamy nieustannie, nie pracujemy w domu i nie odrabiamy zadania domowego. Żeby uczyć się, potrzebujesz czasu i spokoju. Jednak nie zniechęcaj się, jeśli Twój grafik pozwala Ci jedynie na jedno spotkanie tygodniowo, pracuj w domu i otaczaj się językiem obcym w takim stopniu, w jakim pozwalają Ci na to umiejętności i czas.

2. Magiczne 5 minut dziennie

Czy wiesz dlaczego wszelkiego rodzaju aplikacje, które oferują pięciominutowe lekcje są tak popularne? Ponieważ jest to tak krótki czasu, że jesteś w stanie wygospodarować go niemalże każdego dnia i nauczyć się czegoś nowego: albo kilku słówek, albo przećwiczyć strukturę gramatyczną. Z jednej strony wydaje się, że kilka minut to nic, ale z drugiej…jednak zrobiłeś coś do przodu. W dodatku tak krótki odcinek czasowy pozwala na zaplanowanie systematycznej nauki, nawet każdego dnia. Z tego powodu zachęcam Cię do wypróbowania takiej formy nauki języka, szczególnie jeśli wiesz, że Twój rozkład dnia nie pozwoli Ci na dłuższą naukę.

To, którą aplikację wybierzesz, zależy od Ciebie. Zwróć jednak uwagę na to, żeby zadania były w miarę zróżnicowane, pozwalały Ci usprawniać każdą zdolność językową: mówienie, pisanie, czytanie i rozumienie ze słuchu. Wiele z nich pozwala ćwiczyć także wymowę – nagrywasz wtedy to, w jaki sposób wymawiasz słowo i aplikacja wskazuje, czy jest to poprawne czy nie.

3. Czytaj w języku docelowym od samego początku

Ciekawym sposobem na przypomnienie sobie języka jest czytanie w nim, szczególnie rzeczy, które są dla Ciebie interesujące. Ja bardzo lubię kryminały i tak się składa, że uczę się hiszpańskiego. Znalazłam zatem wydawnictwo, które oferuje właśnie tego typu publikacje i jestem zadowolona. Po pierwsze dlatego, że historia bardzo mnie wciąga i chcę dowiedzieć się więcej (mam zatem motywację), jednocześnie do każdego rozdziału dołączono listę słówek, których mogę się nauczyć, a moje rozumienie tekstu sprawdzam poprzez wykonanie odpowiednich ćwiczeń.

Nawet jeśli nie lubisz czytać książek, wolisz dłuższe lub krótsze artykuły, istnieje wiele tekstów, które możecie przeczytać. Czasopisma językowe oferują publikacje oznaczone poziomem językowym, ciekawe tematy i listę słówek wraz z wymową po zakończeniu każdego z nich. Sieć pełna jest stron dla uczących się, gdzie można poczytać interesujące rzeczy. Zasobów jest mnóstwo, wystarczy jedynie po nie sięgnąć.

Pamiętaj, że dobierając tekst do swoich umiejętności, powinieneś wybrać taki, który rozumiesz w 90%. Nie ma sensu silić się na wyższy poziom, ponieważ nie zrozumiesz zbyt wiele i zniechęcisz się. Chodzi o to, żebyś mógł swobodnie czytać, niemalże tak jak po polsku, i nie odrywać się zbyt często od treści po to, aby sprawdzać co chwilę słówka w słowniku.

4. Czy oglądanie filmów może mi pomóc?

Oczywiście. Rozumienie ze słuchu jest bardzo ważną umiejętnością językową, dlatego rozwijanie jej właśnie w taki sposób jest naprawdę doskonałym pomysłem. W dodatku filmy mają ogromną przewagę nad nagraniami puszczanymi w trakcie zajęć językowych z nauczycielem. Jaką? Nie są to czyste nagrania, które powstały w studiu nagraniowym, bez żadnych tak zwanych dźwięków tła. Jeśli ktoś mówi do Ciebie w miarę wolno i wyraźnie, a nagranie jest czyste, o wiele łatwiej jest skoncentrować się na nim. Film z kolei naśladuje sytuacje z naszego codziennego życia: jest w nim hałas, ktoś mówi szybko, niewyraźnie, mamrocze, itp. Zrozumienie takiego przekazu jest o wiele trudniejsze, ale też bardziej przygotowuje na to, co czeka nas w trakcie wycieczki lub spotkania biznesowego. Nie łudźmy się, nie zawsze nasz rozmówca będzie mówił piękną angielszczyzną niczym z BBC i musimy być na to przygotowani.

5. Nie bój się mówić

Już dawno minęły czasy średniowiecza, kiedy ludzie uczyli się języka obcego tak zwaną metodą tradycyjną, czyli poprzez uczenie się gramatyki i pisanie. Obecnie stawia się na komunikację i swobodne porozumiewanie się jest najważniejszą potrzebą kursantów. Zdarza się jednak, że wielu z nich ma barierę, strach przed mówieniem z obawy o narobienie błędów, wygłupienie się. Tymczasem nie można poprawić swobody lub akuratności dobierania właściwego słownictwa, jeśli kursant nie odzywa się. Przyjmij do wiadomości, że w przypadku przyswajania języka uczenie się na błędach jest najlepszą metodą. Nie obawiaj się również, że nauczyciel, jeśli będziesz uczył się z jego pomocą, będzie na ciebie zły albo pomyśli, że jesteś, za przeproszeniem, nieukiem, który nie potrafi czegoś przyswoić. Wierz mi, że taka nasza, lektorów, rola, żeby słuchać, poprawiać i reagować w każdym momencie, kiedy przeczuwamy, że możesz powiedzieć coś nie tak. Na wszelkiego rodzaju zajęciach językowych panuje zasada: „wszystko, co ty powiesz, zostaje tutaj”. Nikt nie będzie się z Ciebie śmiał ani wytykał palcami.

Żeby mówić, musisz mieć partnera. Najprostszym sposobem jest poszukanie lektora języka, który planujesz sobie przypomnieć. Określi on Twój początkowy poziom i wskaże przedział czasowy, w którym powinieneś zacząć widzieć już jakieś postępy. Jednak nie jest to jedyna opcja. Jeśli często wyjeżdżasz, korzystaj z tej możliwości i szukaj sposobności do posługiwania się językiem. Możesz również nawiązać kontakt z innymi uczniami i praktykować z nimi. Obecnie mamy bardzo dużo sposobów na znalezienie partnera do rozmowy, nie tylko stacjonarnie, ale również zdalnie.

6. Audiobooki to jest to!

Ciekawym pomysłem jest również posłużenie się audiobookami. Wiem, że wiele osób nie za bardzo lubi słuchać książek nawet po polsku, ale jest to świetny sposób na kontakt z językiem. Nie bój się, że będzie za szybko, czegoś nie zrozumiesz, bo lektor będzie mówił z prędkością światła. Wiele aplikacji ma wbudowaną możliwość spowolnienia lub ponownego odtworzenia fragmentu nagrania. Dzięki temu będziesz pewien, że nie umknie Ci żaden znaczący fragment, a dodatkowo będziesz na bieżąco z nowościami książkowymi.

Na zakończenie dam Ci jeszcze jedną radę. Nie bój się gramatyki. Wiem, że wkuwanie wyjątków jest trudne i nie zawsze jesteśmy w stanie wszystko zapamiętać za jednym razem, ale musisz pamiętać, że zasady gramatyczne to rama dla słów. Oznacza to, że to one wyznaczają sposób, w jaki powinniśmy słownictwo ze sobą łączyć. W kręgach zawodowych ważne jest, aby mówić poprawnie i gramatyka nam w tym pomaga.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 


Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Photobook #2

Dziś kolejna seria zdjęć z książkami w roli głównej. Niektóre z nich zostały zrecenzowane na blogu, inne na moją opinię jeszcze czekają.

 

Emily Craig Tajemnice wydarte zmarłym

Mimo szczerych chęci, nie udało mi się jeszcze dotrzeć do tej książki, która niestety zajmuje miejsce na mojej hałdzie wstydu. Czy ja się kiedykolwiek jej pozbędę?

 

Arthur Conan Doyle Pies Baskerville`ów

pf_1588930467

 

Uwielbiam czytać w oryginale, szczególnie klasykę. A wydanie, w którym mam oryginał i tłumaczenie obok siebie jest naprawdę super.

John Elis Dziennik kata

Jedna z ciekawszych książek non-fiction, jakie miałam okazję przeczytać. Jeśli jeszcze jej nie znacie, zachęcam!

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 


Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

Czy angielski pochodzi od języka chińskiego?

Niedawno pojawiły się ciekawe doniesienia z Chin na temat pochodzenia języków europejskich.

Taką rewelacją podzieliła się grupa chińskich naukowców z organizacji World Civilisation Research Organization, czyli Stowarzyszenia Badań nad Cywilizacjami Świata. Szczegóły poniżej.

Jak się okazuje, wspomniani wyżej naukowcy twierdzą, że nie tylko angielski, ale również wiele innych języków, którymi mówi się w Europie, wywodzi się bezpośrednio z mandaryńskiego. Dowody na tę teorię zostały przedstawione na specjalnej konferencji w Pekinie.

Dotychczasowy stan wiedzy

Do tej pory uważało się, że języki europejskie wywodzą się z rodziny języków indoeuropejskich. Należą do nich niemal wszystkie języki używane we współczesnej Europie, na przykład polski, angielski, niemiecki, ale także wiele innych, dawnych, udokumentowanych w różnym stopniu (sanskryt lub greka klasyczna). W ramach rodziny języków indoeuropejskich wyróżnia się grupy języków:

  • indoirańska – języki indyjskie i irański,
  • helleńska – z zachowaną jedynie greką,
  • italska – tutaj znajdują się bezpośrednio wywodzące się z łaciny języki romańskie, np. włoski,
  • celtycka,
  • germańska – np. angielski lub niderlandzki,
  • tracko-ormiańska – z zachowanym jedynie językiem ormiańskim,
  • bałtosłowiańska – z dwoma grupami: bałtycką (litewski, łotewski) i słowiańską (polski, ukraiński, rosyjski),
  • iliryjska – zachował się jedynie język albański.

W ramach rodziny języków indoeuropejskich znajdują się również grupy zawierające jedynie języki wymarłe: anatolijska oraz tocharska.

blur book close up data

Musimy również pamiętać, o tym, że j. indoeuropejskie wywodzą się z języka praindoeuropejskiego. Ten udało się częściowo zrekonstruować za pomocą metody porównawczej. Wiadomo również, że był on używany w czasach neolitu (dla przypomnienia: epoka ta najwcześniej zaczęła się w IX wieku przed naszą erą). Językoznawcy nie są zgodni co do tego, gdzie narodził się język praindoeuropejski. Obecnie możemy spotkać się z dwoma teoriami:

  1. pontyjsko-kaspijska każe nam szukać początków pomiędzy Morzem Kaspijskim a Morzem Czarnym,
  2. anatolijska –  na terenie dzisiejszej Turcji.

Są jeszcze inne hipotezy, ale myślę, że jest to dobry pomysł na inny wpis.

Dowody na pochodzenie angielskiego

Podczas wspomnianej już wcześniej konferencji prasowej, wiceprzewodniczący oraz sekretarz Stowarzyszenia, Zhai Guiyun powiedział, że na przykład angielskie słowo yellow,  czyli „żółty”, ma wywodzić się od koloru jesiennych liści i brzmi całkiem jak słowo w języku mandaryńskim, które oznacza „spadający liść”. Podobnie ma się sprawa z wyrazem shop, czyli „sklep”, które swoja wymową przypomina swój odpowiednik w mandaryńskim oraz słowo heart – „serce”- zachowało ten sam rdzeń (początek lub temat), co jego mandaryński ekwiwalent.

text on shelf

Z tego, jak podają chińscy badacze, wiedzie prosta droga do uznania angielskiego za dialekt języka mandaryńskiego. Przekonuje Was to?

Inne rewelacje

W czasie tej samej konferencji Zhai Guiyun podzielił się z widownią jeszcze innymi spostrzeżeniami. Jednym z ciekawszym jest to, jakoby William Shakespeare był nie wybitnym dramatopisarzem, ale jedynie „aktorem analfabetą”, a jego sztuki w rzeczywistości napisał nie kto inny jak Samuel Johnson, czyli autor osiemnastowiecznego słownika języka angielskiego. Dowody? Nie podano, ale żeby było jeszcze ciekawiej, mogliśmy dowiedzieć się również o tym, że mitologie egipska, grecka oraz rzymska zostały sfałszowane i wywodzą się od mitów chińskich. To ostatnie stwierdzenie zostało wyjaśnione tym, że w Europie przed XV wiekiem nie było historii, a jedynie mity oraz legendy. Dlatego historia sprzed tego okresu została przez Europejczyków sfałszowana, ponieważ zazdrościli oni Chińczykom tradycji i historii.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 

Uczysz się języków? Wykorzystaj te pomoce!

Uczenie się języków obcych już dawno wykroczyło poza klasę w szkole językowej. Obecnie mamy możliwość skorzystania z tak wielu pomocy językowych, że lekcje z nauczycielem stają się jedynie dodatkiem do samodzielnej pracy. Ale nie tylko.

Oczywiście lekcje na kursie językowym pozwalają przyswajać materiał w odpowiednim tempie, a pomoc nauczyciela lub lektora sprawdza się w przypadku, kiedy nie mamy pewności co do zakresu wykorzystania danej struktury gramatycznej, wyeliminowania błędów, a także nauki płynnego mówienia w danym języku.

Jednak takie kwestie jak uczenie się słówek lub zwrotów lub ćwiczenie czytania lub rozumienia ze słuchu możecie ćwiczyć samodzielnie z wykorzystaniem wielu pomocy. Ze względu na to, że najwięcej takich rzeczy jest dostępnych dla uczących się angielskiego, pokażę je właśnie na tym przykładzie. Niemniej jednak wiele ze źródeł będzie do wykorzystania również w przypadku innych języków.

Te pomoce wykorzystaj w uczeniu się języków

1.Czasopisma dla uczących się języków obcych

Na obecną chwilę mamy kilka czasopism przeznaczonych dla uczących się języków. Dostępne wersje językowe to: angielski (ogólny i biznesowy), niemiecki, włoski, hiszpański, rosyjski. Magazyny, o których piszę tutaj wydawane są przez wydawnictwo Colourful Media, a ich zaletą jest to, że na samym dole strony znajduje się słowniczek z wytłumaczonymi co trudniejszymi słówkami i fonetyczny zapis ich wymowy. Jest to bardzo przydatne, ponieważ nie trzeba odrywać się od lektury w poszukiwaniu słownika.

Na rynku pojawiła się także gazeta Newsweek Learning English, która, jak mi się wydaje, zawiera przedruki artykułów z anglojęzycznych wydań tygodnika, jednak dopasowanych do poziomu czytających. W jednym numerze możecie zatem natrafić na teksty o poziomie B2, C1, itp. Nie ma w nim słowniczka, jest to po prostu gazeta.

Ja osobiście skłaniam się do korzystania raczej z pierwszej opcji – artykułów ze słowniczkiem, ponieważ mogę je z powodzeniem wykorzystywać również w trakcie lekcji. Co do drugiej gazety, zarówno w mojej opinii, jak i niektórych z moich uczniów, jest to alternatywa dla kogoś, kto zna język w dosyć dobrym stopniu.

2. Filmy z napisami w obcym języku

Tak, chodzi mi o normalne filmy, które ogląda się w kinie lub na DVD z oryginalną ścieżką dźwiękową. Chodzi o to, że języka używa się zazwyczaj w miejscach, w których jest szmer, hałas, ktoś coś powie szybciej, wolniej, niewyraźnie, itp. Czyli zupełnie inaczej niż w warunkach klasy, gdzie puszcza się czyste nagranie, tekst czytany przez lektora o świetnej dykcji i idealnym akcencie. To oczywiście się zmienia, ponieważ twórcy kursów językowych też już to zauważyli i lektorzy mają możliwość wykorzystywania nagrań wziętych na przykład z ulicznej sondy. Filmy jednak pozwalają na wykształcenie rozumienia w nieco bardziej rzeczywistych warunkach. Dodatkowo uczymy się w trakcie rozrywki, a poza tym zawsze możemy zobaczyć, ile treści nie jest tłumaczone i czytane przez lektora, a to też duża frajda.

Ja w trakcie uczenia się mojego pierwszego języka obcego, angielskiego, oglądałam filmy z napisami w dwie strony, tzn. angielskie filmy zawsze z napisami po angielsku. Wtedy o wiele łatwiej było zrozumieć, co mówią aktorzy. Korzystałam również z opcji TV Polonia, w której polskie filmy były tłumaczone na angielski i to też było bardzo ciekawe.

3. Książki w obcych językach dla uczących się

Tę pomoc opisałam już w osobnym wpisie pod tytułem „Czytaj książki w oryginale”  (Klik!). Są bardzo pomocne, ciekawe i coraz bardzie popularne. Co do gatunków literackich najwięcej jest obecnie kryminałów, ale widziałam już także horrory, romanse i klasyka.

W zależności od Waszych preferencji i tego, jaki jest poziom języka, możecie skorzystać z pozycji napisanych całkowicie w obcym języku ze słowniczkiem na marginesach lub z opcji dwujęzycznej: jedna strona w polskim, druga – w obcym.

Jeśli jednak czujecie się na siłach czytać powieści w oryginale, jest to oczywiście bardzo dobry pomysł 🙂

4. Facebook i YouTube

I na Facebooku, i na YouTubie macie możliwość skorzystania z materiałów przygotowanych przez lektorów i nauczycieli danego języka właśnie dla uczących się. Dodam jeszcze, że w przypadku tych mało popularnych w Polsce (np. fiński, którego uczę się właśnie za pomocą YouTube, Facebooka i kursów internetowych), jest to jedna z niewielu lub jedyna możliwość nauki samodzielnej.

Filmiki pozwalają prześledzić i przećwiczyć wymowę, grafiki – nauczyć się nowych słówek, a komiksy to relaks, zabawa i nauka w jednym. Bardzo fajne w nich jest to, że wszystkie te opcje pozwalają nam na codzienny kontakt z językiem (pamiętacie pewnie siebie mówiących, że nie macie nawet chwili, żeby pouczyć się słówek?) w trakcie scrollowania postów na Facebooku.

To tyle. Dajcie znać, jakie metody wykorzystujecie i jak z nich korzystacie.

Pozdrawiam,

Ania

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

Czytaj książki w oryginale

Czytaj książki w oryginale, bo możesz

Internet pełen jest pomysłów i gotowych technik uczenia się języków obcych, które polegają na wykorzystaniu różnych technologii: gier, aplikacji mobilnych, a nawet metod zapamiętywania w trakcie snu. Jest jednak jeden sposób, na który może pozwolić sobie każdy.

Chodzi mianowicie o czytanie książek w oryginale. I uwaga! Nie chodzi mi tutaj o wyciąganie opasłych tomiszczy napisanych trudnym językiem, których za nic nie można zrozumieć bez sprawdzania co drugiego słowa w słowniku. Nie! Czytanie, podobnie jak inne sposoby uczenia się języka, ma być oparte za zabawie i zainteresowaniu, ponieważ wtedy można bezwiednie przyswajać nowe słówka i, niekiedy, powtarzać gramatykę.

Co istotne, czytać w oryginale można na każdym poziomie, wystarczy jedynie sięgnąć po książki odpowiadające naszej znajomości języka. W księgarniach pełno jest powieści napisanych prostymi słowami wraz z oznaczeniem poziomu językowego ucznia. Najprostsze zaczynają się już od A2, czyli niemal od początku nauki, i są napisane w czasie teraźniejszym.

Z czego możesz wybrać?

Obecnie na rynku możemy wybierać z wielu pozycji. Niektóre z ich to powieści klasyczne i współczesne napisane uproszczonym językiem, oczywiście dopasowanych do poziomu uczniów. Takie książki dostępne są właściwie od poziomu A2 do zaawansowanego, zawierają słowniczek co trudniejszych słówek (zazwyczaj na końcu książki) i pozwalają zdobyć jakiś poziom kompetencji w czytaniu w języku docelowym (nie mówiąc o ogromnej motywacji do dalszej nauki). Żeby je znaleźć, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę księgarni internetowej „simplified English” lub inne hasło związane z uproszczonym językiem i można wybierać z setek pozycji, wśród których znajdują się chociażby opowiadania Edgara Allana Poe, „Dziennik Bridget Jones” i wiele innych.

Inny rodzaj książek to pozycje, które zostały specjalnie napisane po to, aby umożliwić czytelnikom uczenie się języków i powtarzanie struktur gramatycznych, które na danym poziomie powinny zostać przyswojone. Takie powieści również dają wiele frajdy z czytania – zazwyczaj są to kryminały lub horrory i z tego powodu aż chce się przeczytać kolejny rozdział. Dodatkowo mają słowniczek na końcu książki, co trudniejsze słowa są wytłumaczone na marginesach stron, a po każdym zakończonym rozdziale znajdują się ćwiczenia do tekstu lub gramatyczne. Szczerze mówiąc o wiele bardziej podobają mi się właśnie te książki. Czasami zresztą wykorzystuję je w trakcie zajęć z moimi uczniami, ponieważ pozwalają na powtórzenie niektórych rzeczy niemal w trakcie czytania interesującej historii. Tak wciągającej, że osoby, które nie przepadają za czytaniem tego typu powieści i tak nie mogą doczekać się kolejnego rozdziału 🙂

 

Od czasu do czasu w księgarniach i kioskach pojawiają się książki dwujęzyczne: jedna strona napisana jest prostym językiem obcym, a druga po polsku. Oczywiście zawierają taką samą treść. Niestety, jest ich niewiele i zazwyczaj dostępne tylko w wersji anglojęzycznej, a szkoda, ponieważ nadają się do czytania już od poziomu A2.

Jak dobrać książkę dla siebie?

Na pewno trzeba zdecydować co do tematyki, jednak taki wybór wydaje się jak najbardziej oczywisty i nie ma sensu tutaj się nad nim za bardzo rozpisywać. Ważniejszy wydaje się dobór poziomu językowego, czyli stopnia trudności języka. Tutaj mogę podrzucić Wam kilka wskazówek.

 

  • Ogólnie mówi się, że książka powinna być dobrana w taki sposób, żebyście rozumieli około 80-90% słownictwa. Chodzi o to, żeby nie sprawdzać co drugiego lub trzeciego słowa w słowniku, ponieważ wtedy nie tylko nie skupiacie się na tym, co jest ważne, czyli treści lektury, ale dodatkowo demotywujecie się.

 

  • Jeśli korzystacie z podręcznika do nauki języka obcego, poziom językowy, dla którego jest przeznaczony zazwyczaj oznaczony jest gdzieś w górnym rogu i to może być dla Was wskazówka. Chociaż niekiedy zdarza się, że podręcznik dobierany jest „niżej”, ponieważ pewne obszary językowe wymagają dużej poprawy. Miałam w swojej karierze ucznia, który nie miał problemu z czytaniem skomplikowanych artykułów w języku obcym, ale z punktu widzenia mówienia i gramatyki został zdiagnozowany na tylko B1.

 

  • Wasz nauczyciel pomoże Wam określić poziom, od którego powinniście zacząć.

 

  • Jeśli uczycie się sami, w Internecie można znaleźć wiele testów diagnozujących online. Ich wypełnienie też będzie pomocne.

 

Czytanie jest super, a poznawanie treści książek w oryginale daje wiele radości i zachęca do dalszej nauki. Ja bardzo lubię czytać po angielsku. A Wy? Czytacie w oryginale? W jakich językach?

pf_1532245885.jpg

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)