Czy 29 sekund może zmienić czyjeś życie?

Takie mniej więcej pytanie stawia przed swoją bohaterką T.M. Logan, autor książki pod tytułem 29 sekund. Myślicie, że to możliwe, żeby tak krotki czas mógł wywrócić dotychczasową rutynę do góry nogami? Jeśli Was to zastanawia to koniecznie musicie przeczytać tę książkę.

A przy okazji, jeśli skądś kojarzy się Wam to nazwisko to dla przypomnienia pozostawiam tutaj link do recenzji poprzedniej książki autora, czyli Kłamstw.

A co, gdyby wokół ciebie były same Kłamstwa?

O czym jest ta książka

Sarah to pracownica naukowa. Jest sumienna i dokładna, do tego bardzo ciężko pracuje na to, aby piąć się po szczeblach uniwersyteckiej kariery. Ma jednak problem: po pierwsze jest kobietą w męskim świecie, a po drugie- jej szefem jest dobrze ustawiony męski szowinista, który uważa, że kobiety są z zasady głupsze i to pozwala mu na wykorzystywanie i molestowanie ich. Tym razem postanowił wziąć się za Sarah, która automatycznie ustawiona jest na słabszej pozycji. Jest samotną matką dwójki dzieci, nie ma więc żadnego mężczyzny, który mógłby obronić ją przed „zalotami” Alana Lovegooda.

29 sekund

Pewnego dnia kobieta jest świadkiem przedziwnej sceny. Dobrze ubrany mężczyzna spaceruje po drogim osiedlu z małą dziewczynką, Nagle podbiegają do nich podejrzanie wyglądający ludzie i próbują małą porwać. Sarah reaguje jako jedyna, próbując unieruchomić nogi jednego z nich za pomocą zderzaka swojego samochodu. Nie wie, że to zdarzenie zmieni jej życie na zawsze.  Czy na dobre, czy na złe? Z tym Was pozostawię, ponieważ, jeśli zainteresował Was ten opis, to z pewnością będziecie chcieli dowiedzieć się reszty z książki.

Moja ocena

Podobnie jak w przypadku poprzedniej książki T.M. Logana również tutaj czytelnik otrzymuje przysłowiowy rollercoaster. Powieść rozpoczyna się spokojnie od przedstawienia sytuacji główniej bohaterki, jej przeszłości oraz stosunków z podstarzałym lowelasem Lovegoodem po to, aby dosłownie zmieść czytelnika opisami zachowań, jakich profesor dopuszcza się wobec Sarah oraz jej koleżanki Mary. Przy czytaniu tych fragmentów naprawdę podnosi się ciśnienie! Później nie jest lepiej. Nagłe zwroty akcji i zaskakujące wydarzenia sprawiają, że książkę po prostu pochłania się w oka mgnieniu. Zresztą te zwroty akcji są tak nagłe i zaskakujące, że czasami zastanawiałam się, czy moje nerwy zniosą jeszcze więcej emocji.

Oceniam tę książkę na szóstkę w mojej sześciostopniowej skali. Przede wszystkim dlatego, że dałam się autorowi złapać w zasadzkę gdzieś w połowie książki. Być może był to celowy zabieg, aby kazać czytelnikowi uważać, że wie, co bohaterka powinna zrobić i budować w nim napięcie do momentu aż to zostanie wykonane. A potem jedynie dołożyć jakąś tonę akcji i „obserwować” jego zaskoczenie z powodu kolejnego zwrotu w narracji. To było świetne i muszę przyznać, że dawno żadna książka tak na mnie nie podziałała.

Jestem ciekawa, jak będzie u Was. Dajcie mi znać w komentarzach!

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: T.M Logan
Tytuł: 29 sekund
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 336
Cena: ok. 39,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Mroczno, mocno, Totentanz

Dzisiejszy wpis zamieram poświęcić książce, którą od jakiegoś czasu widuję w social mediach. Muszę zauważyć, że coraz częściej sugeruję się tym, co książkowi entuzjaści pokazują na swoich profilach. Czasem jest to dobry wybór, a czasami niekoniecznie. Jak będzie tym razem?

Totentanz czyli taniec śmierci, jest alegorycznym przedstawieniem tańca ludzi ze śmiercią. Takie przedstawienie pojawiło się w późnym średniowieczu. Symbolika jest tutaj bardzo prosta, otóż kościotrup na czele wiódł ludzi różnych stanów ku śmierci, co oznaczało, że każdy z nich był w jej obliczu równy.

Takie wizerunki były bardzo popularne w sztuce plastycznej i literaturze późnego średniowiecza. Powstawały jako przypomnienie o nieuchronnym losie oraz w wyniku rozczarowania nad marnością świata i skarga na przemijanie. Wczesne tańce śmierci wyglądały jak koło taneczne, w którym rozradowane trupy tańczyły z przestraszonymi ludźmi. Te z kolei rozpadały się na pary, składające się z kościotrupa oraz człowieka. Zobaczcie zresztą na tej ilustracji.

Danse_macabre_by_Michael_Wolgemut
źródło: https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=81408

Nie dziwcie się zatem, że ja, jako rasowa fanka kościotrupów i osoba, która pracę magisterską pisała o horrorze, musiałam koniecznie sięgnąć po książkę, która tytuł wzięła od mojego ulubionego motywu w literaturze. Koniecznie musiałam sprawdzić, co skłoniło Mirosława Gorzkę do nadania takiego tytuły kryminałowi.

„Nie da się uciec od nierozwiązanych problemów z przeszłości. Rany same się nie zabliźniają, mogą tylko przyschnąć. Wystarczy drzazga, żeby znowu zaczęły krwawić”.

Przyjrzyjmy się opisowi wydawcy:

Czy czujecie się zainteresowani? Ja bardzo. I z tego powodu, nie tylko ze względu na tytuł, postanowiłam spędzić z tą powieścią troszkę czasu.

Moja ocena

Książkę oceniam na pięć i pół w mojej sześciostopniowej skali ocen. Jestem przede wszystkim bardzo zadowolona, że rzeczywiście w powieści pojawia się nawiązanie do tańca śmierci, tego ze średniowiecza. Można byłyby przyczepić się troszkę do tego, że grupa nastolatków wykorzystuje ten motyw w nieco głupkowaty sposób, ale, jak to się mówi, młodość musi się wyszumieć. I najwyraźniej musi to robić w najgłupszy z możliwych sposobów, czyli poprzez odgrywanie tańca śmierci z prawdziwego zdarzenia.

W tym kryminale pojawiają się także bohaterowie poprzednich części serii, czyli Paulina Czerny, Marcin Zakrzewski oraz Parol Szewczak. Ten ostatni ze względu na odniesione obrażenia nie jest może zbyt aktywnym śledczym, ale ze względu na stan zdrowia jestem mu w stanie to wybaczyć. Co do pozostałej dwójki – mamy tutaj do czynienia z policjantami z krwi i kości, osobami, które muszą rozwikłać zagadkę tajemniczych samobójstw wśród młodych, a także odnaleźć i unieszkodliwić bardzo niebezpiecznego płatnego zabójcę, Satyra. W przypadku tej ostatniej sprawy to Marcin Zakrzewski wykazuje się największą inicjatywą. Dlaczego tak jest przekonajcie się sami, czytając tę książkę.

toten

I skoro już mowa o Satyrze to muszę się Wam przyznać, że dawno nie miałam do czynienia z tak ciekawą kreacją przestępcy. Jest to mężczyzna bezwzględny, profesjonalny do szpiku kości i do tego bardzo silny. Wydaje się być nieuchwytny dla policji, co pozwala mu z zimną krwią wypełniać powierzone zadania. Nie jest jednak maszyną do zabijania, o czym możemy przekonać się w drugiej części powieści. Zostaje pokonany przez kobietę, później do głosu dochodzą jego emocje…Bardzo to ciekawe.

Podsumowując, jeśli planujecie przeczytać tak zwany „jakiś kryminał” to lepszym wyjściem będzie zastąpienie go przez Totentanz Mirosława Gorzki. Oczywiście, jeśli zdecydujecie się na rozpoczęcie serii od pierwszej części, a nie od końca jak ja, to może okazać się, że ten tytuł będzie świetnym dopełnieniem pozostałych dwóch książek. Ja zaraz zabieram się do przeczytania pozostałych dwóch, czyli Iluzji i Martwego sadu, ponieważ czuję się bardzo zaintrygowana.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Mirosław Gorzka
Tytuł: Totentanz
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 500
Cena: około 44,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

 

Wojciech Chmielarz Wyrwa

Przyszła pora na wpis dotyczący najnowszej książki Wojciecha Chmielarza pod tytułem Wyrwa. Jest to również pierwsza książka tego niezwykle poczytnego autora, którą przeczytałam.

Skusiłam się na tę lekturę ze względu na opinie innych czytelników z innych blogów, ale również dlatego, że Chmielarz jest wielokrotnie nagradzanym pisarzem kryminałów. Stwierdziłam, że skoro jakieś jury zdecydowało się nagrodzić go za jego pracę to jego książki nie mogą być złe i pora wreszcie zapoznać się z nimi. Najprościej było zacząć od najnowszej Wyrwy.

O czym jest ta książka?

Maciej Tomski dowiaduje się, że jego żona Janina ginie w wypadku samochodowym. Szybko okazuje się, że nie dosyć, że kraksa najprawdopodobniej była samobójstwem to jeszcze małżonka miała przed nim sekrety. Z jakiegoś powodu rozbiła się w Mrągowie, ale miała znajdować się pod Krakowem. Maciej zaczyna rozumieć, że Janina miała przed nim wiele sekretów. Zdradza to chociażby obecność nieznajomego na jej pogrzebie. Zaintrygowany mężczyzna postanawia dowiedzieć się prawdy. Chce tego także dla ukojenia własnego sumienia…

Powieść opowiada o mężczyźnie, który po latach związku odkrywa, że zupełnie nie znał własnej żony. Jest to również książka o kimś, kto nie potrafi uporać się ze śmiercią, o poczuciu straty oraz głuchej rozpaczy, które kierują głównego bohatera w stronę poszukiwania prawdy.

Moja ocena

Już na pierwszy rzut oka na opis tego thrillera psychologicznego wydaje się być bardzo interesujący. I rzeczywiście taki jest. Opisy stanów emocjonalnych Macieja są niezwykle trafnie napisane i muszę przyznać, że bardzo wiernie oddają uczucia osoby, która straciła współmałżonka oraz kogoś, kto musi samodzielnie poradzić sobie ze stratą, zachowując jednocześnie pozory normalności (musi w końcu zająć się małymi córkami, pracować na swoje i ich utrzymanie i starać się radzić sobie z emocjami rodziców zmarłej żony). Zdecydowanie jest to najmocniejszy punkt tej książki i to właśnie z tego powodu bardzo dobrze się ją czyta.

wyrwa

Jest jednak coś, co nie za bardzo mi w tej książce pasuje i jest to coś, czego nie umiem za bardzo nazwać. Podejrzewam, że ci z Was, którzy są już po lekturze powieści będą wiedzieli, o co dokładnie mi chodzi. A piszę o rozpoczęciu i zakończeniu. Niby wszystko jest z nimi dobrze. Na pierwszych stronach mamy przedstawienie sytuacji i postaci, zakończenie – wiadomo, ale jednak gdzieś tam człowiek wyczuwa swoim czytelniczym szóstym zmysłem, że troszkę jest nie tak. I najgorsze jest to, że nie za bardzo wiadomo, co poszło źle, bo wydaje się, że jest poprawnie, itd. A tutaj po prostu pozostaje jakiś taki niedosyt co do rozwiązania i samych bohaterów. Wszystko to sprawia, że najnowsza książka Chmielarza pozostawia po sobie wrażenie, iż jest to kolejna pozycja, która nie pozwoliła na doświadczenie jakichś większych przeżyć i nie zapadnie w pamięć. Przynajmniej mi. Szkoda, bo naprawdę liczyłam na coś więcej.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Wojciech Chmielarz
Tytuł: Wyrwa
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 400
Cena: około 39,99 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Nie patrz i nie odpisuj, czyli recenzja łączona powieści Marcela Mossa

Po opublikowaniu recenzji ostatniej książki Marcela Mossa, czyli Pokaż mi, zdecydowałam się również opublikować moje przemyślenia na temat pozostałych książek autora. Jeśli czytaliście poprzedni wpis to wiecie, że zapoznałam się z tymi powieściami po to, aby mieć jakiś większy ogląd na jego twórczość.

Recenzję Pokaż mi możecie znaleźć tutaj (KLIK)

Przeszła pora na to, żeby opowiedzieć o tym, co uważam na temat pozostałych pozycji. Stwierdziłam także, że fajnie będzie zrobić to w formie takiej podwójnej recenzji po to, żebyście mieli wszystko w jednym miejscu. No to zaczynamy!

Nie odpisuj

nie-odpisuj-w-iext54986064

Martyna to nauczycielka niemieckiego ze złamanym życiem. Została wyrzucona z pracy po tym, jak przyszła pijana na zajęcia. Ta wcześniej w miarę poukładana, jak mogłoby się wydawać, kobieta została porzucona przez partnera. Człowieka, który miał być jej mężem oraz ojcem jej dzieci. Tak się składa, że Martyna jest również administratorką bardzo poczytnego konta na Instagramie, które publikuje zwierzenia swoich czytelników. Pewnego dnia, po wypiciu zbyt dużej ilości alkoholu, publikuje post, który sprawia, że staje się ona częścią świata innej osoby.

Tak w skrócie i bez zdradzania większej ilości szczegółów można określić fabułę tej książki, który przez wydawcę określany jest jako thriller, na który czekał cały internet. To fakt, że swego czasu książka pojawiała się niemal w każdym medium społecznościowym i ja sama zapisałam sobie tytuł na mojej liście książek do przeczytania.

Powieść skupia się na przeżyciach głównej bohaterki. Kobiety pogrążonej w depresji po zakończonym związku. Portal społecznościowy, jak mi się wydaje, ma w jakiś sposób dowartościować ją i wspomóc w cierpieniu. Ma również niejako utwierdzić ją w przekonaniu, że nie tylko ona tkwi w matni i nie może otrzymać pomocy znikąd. Problem jednak jest nieco głębszy – to zostało ukazane w końcowej części powieści. Martyna bowiem jest niestabilna emocjonalnie i źródło tego tkwi nie w nieudanym związku, tylko w wydarzeniach z jej przeszłości. Jej relacje z partnerem, ale również z mężczyzną, któremu stara się pomóc, kończą się, a ona przeżywa ogromną traumę z powodu odrzucenia. Z pewnością nie pomaga jej również fakt, że codziennie wrzuca w siebie ogromne ilości alkoholu, z powodu którego nie tylko nie myśli o poprawieniu swojej sytuacji, ale także stacza się coraz bardziej.

Muszę zauważyć, że książka jest bardzo interesująca. Szczególnie ciekawy jest rys psychologiczny bohaterów, zarówno Martyny, jak i mężczyzny, któremu chce pomóc i jego żony. Bardzo fajnie jest wiedzieć, co dzieje się w głowie takich osób, jakie emocje nimi targają. To wszystko zostało opisane tutaj bardzo dokładnie.

Nie patrz

nie-patrz-w-iext55922566

Powracamy do bohaterów, o których mowa była w Nie odpisuj. Główną bohaterką jest tutaj Ewa Babel, psychoterapeutka lecząca między innymi Martynę. Lekarka zostaje wrzucona w wir niepokojących i tragicznych wydarzeń, których początkiem jest…nowoczesna technologia. Tak się składa, że jej nieprzemyślane działania skłaniają Martynę do szantażu. A ta ma na terapeutkę naprawdę niezłego haka. Ewa Babel nie ma wyboru – musi zająć się rozwiązaniem niezwykle mrocznej zagadki śmierci młodej dziewczyny. Konsekwencje poszukiwania prawdy będą dla niej bardzo dotkliwe, chociaż nie da się ukryć, że kłopoty sprowadziła na siebie sama.

W tej książce znów pojawiają się ludzie przegrani, zrezygnowani, którzy nie do końca radzą sobie z życiem oraz konsekwencjami swoich wyborów. Jest morze alkoholu, niebezpieczni ludzie, a rzeczywistość jest brudna i mroczna. W życiu tych ludzi jest niewiele okazji do cieszenia się nim. Smutny to świat, ale też znajomy.

Podobnie, jak pierwsza powieść Mossa, również ta książka jest mocno wciągająca. Dzieje się tak za sprawą nie tylko za sprawą ciekawie opisanych bohaterów (te emocje nimi ciągające, naprawdę interesujące), ale też i następujących po sobie wydarzeń. Czasami, czytając, nie mogłam uwierzyć, że coś takiego rzeczywiście mogło się wydarzyć. I mimo że od czasu do czasu nie mogłam się na niej skupić to nadal uważam, że była to interesująca lektura.

Podsumowując

Gdyby wziąć do kupy to wszystko, co napisałam już o książkach Mossa to wychodzi mi, że zarówno Nie odpisuj, jak i Nie patrz to udane thrillery, które skupiają się na tym, co jest bardzo ważnym elementem naszej codzienności, czyli Internecie i nowych technologiach. Mimo że eksperci od wielu lat ostrzegają nas przed zagrożeniami z nich płynącymi, my nadal ignorujemy pewne sygnały, nie zachowujemy prywatności i dzielimy się ze światem wszystkim, co możliwe. A stać się może wiele złego, co możemy obserwować w trakcie czytania tych książek.

Podoba mi się również to, że te thrillery zajmują się bieżącymi sprawami społecznymi. Czymś, o czym możemy przeczytać w gazecie lub w internetowych newsach. To wszystko sprawia, że te powieści są aktualne, co, w moim mniemaniu, jest naprawdę dużą zaletą.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Marcel Moss
Tytuł: Nie odpisuj, Nie patrz
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 400 i 352
Cena: około 39,99 złotych każda

 

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Książka, na którą czekałam – Pokaż mi Marcela Mossa

Premiera nowej książki Marcela Mossa zbiegła się z moim zainteresowaniem twórczością autora. Tak się bowiem zdarzyło, że własnie byłam w trakcie słuchania audiobooka Nie odpisuj, kiedy pojawiła się Pokaż mi.

Dziś jestem po lekturze wszystkich powieści Mossa i myślę, że jest to także doby czas na to, aby opowiedzieć Wam o tym, co sądzę na temat nie tylko najnowszej pozycji, ale również tych wcześniejszych. Chociaż nie ukrywam, że zarówno Nie odpisuj, jak i Nie patrz poświęcę osobne wpisy.

Thrillery, które wstrząsają czytelnikami

Jak na razie Marcel Moss jest autorem trzech kryminałów, których nazwy już wymieniłam. Często zdarza się, że potencjalni czytelnicy pytają, czy trzeba czytać je w kolejności ukazania się. W tym przypadku to jest bardzo dobry pomysł, ponieważ losy bohaterów przynajmniej pierwszych dwóch książek przeplatają się. Trzecia odbiega nieco od tego schematu, ale pojawia się w niej nazwisko przynajmniej jednej bohaterki znanej z poprzednich części, Ewy Babel. Oczywiście, jeśli będziecie czytać lub słuchać (dwie pierwsze to też audiobooki czytane przez naprawdę rewelacyjnych lektorów) to nic się strasznego nie stanie. Można tak zrobić, ale czytanie po kolei da Wam nieco większy obraz na te powieści jako całość.

pf_1590910817

To, co przyciąga do tych książek to fakt, że autor na ich łamach rozprawia się z naprawdę palącymi zjawiskami społecznymi. Mamy tutaj do czynienia z pedofilią, wykorzystywaniem seksualnym, poniżaniem, agresją psychiczną i fizyczną w związkach, brakiem stabilności emocjonalnej w wyniku przeżytych traum oraz niebezpieczeństwem związanym z korzystaniem z internetu lub nieznanych aplikacji. Wszystko to dzieje się w życiu bohaterów będących reprezentantami warszawskiej kasy średniej – ludzi wykształconych, odnoszących większe lub mniejsze sukcesy i, niestety, zagubionych w dzisiejszym świecie, w którym to wszystko musi być najlepsze i najszybsze oraz w którym nie ma za bardzo miejsca na negatywne emocje lub zagubienie.

Pokaż mi 

W takim stanie właśnie znajduje się Łukasz Sierp, manager zespołu w agencji marketingowej Key&Note. Ma dobrą pracę, narzeczoną, z którą planuje wziąć ślub oraz nieogarniętego przyjaciela od kieliszka. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się dobre. Stabilny związek, brak większych problemów finansowych, itp. Jednak jak to zazwyczaj w życiu jest, jeśli jest dobrze to może się popsuć. I coś takiego właśnie przytrafia się Łukaszowi: firma zostaje połączona z innym przedsiębiorstwem z branży, a ustatkowane życie u boku jednej kobiety nie wydaje się wcale tak atrakcyjne. W sumie to nigdy nie było, ale mężczyzna wcześniej tego nie dostrzegał.

Tak się akurat składa, że w trakcie jednej z popijaw znajomy pokazuje Łukaszowi ciekawą aplikację dla mężczyzn znudzonych życiem. Jest to właśnie Pokaż mi. Na jej czele stoi Królowa, która jest nie tylko wyjątkowo atrakcyjną kobietą, ale ma dla swoich tygrysków produkt, którego bardzo poszukują: ekscytujące zadania o podtekście seksualnym. Nagrodą dla tego, który zdobędzie najwięcej punktów jest spotkanie z nią.

Możecie się z pewnością domyślić, że Łukasz decyduje się podjąć grę. Nie zdradzę Wam, czy wyjdzie na tym dobrze – tego musicie dowiedzieć się sami. Mogę jednak napisać, że będzie ekscytująco, a Wy nie będziecie w stanie oderwać się od tej książki.

Moja ocena

Ocena jest jak najbardziej pozytywna. Wystawiam jej piątkę, mimo kilku niedociągnięć, o których opowiem za chwilę.

Przede wszystkim muszę zwrócić Waszą uwagę na to, że wreszcie powstały powieści, które opowiadają o tym, jak psychicznie radzą sobie ludzie w obliczu zagrożenia płynącego z nieroztropnego używania Internetu oraz braku zachowania jakichkolwiek zasad płynących z chęci zachowania względnej anonimowości. Żyjemy z tym od lat: publikujemy zdjęcia na różnego rodzaju portalach społecznościowych, sprzedajemy swoje dane w zamian za zniżki w sklepach stacjonarnych i internetowych, itp. Główny bohater jest z kolei tak bardzo pochłonięty rywalizacją w konkursie o względy Królowej, że udostępnia administratorom aplikacji naprawdę intymne szczegóły ze swojego życia. A my, czytelnicy, dowiadujemy się, co mogłoby się stać również z nami, gdyby nasze zdjęcia trafiły w niepowołane ręce.

Z pewnością nie zaskoczę Was stwierdzeniem, że w tej powieści akcja płynie wartko. Wydarzenia zdają się dziać jedno po drugim w trybie: akcja-reakcja. W niektórych momentach bohater zmuszony jest do podejmowania decyzji na szybko, niemal bez zastanowienia i ma to swoje konsekwencje w kolejnych nieprzewidzianych sytuacjach, na które musi reagować niekiedy wręcz histerycznie.

Niewątpliwą zaletą tej książki jest to, że autor mierzy się z problemami współczesnego świata. Wykazuje również, że ludzie wcale nie są przygotowani na to, co daje im współczesny świat. Nie widzą w nowinkach technologicznych żadnego zagrożenia, a jedynie narzędzia do sprawiania sobie przyjemności. Sporą część Moss poświęca zresztą psychice swoich bohaterów – ich rysy psychologiczne są pogłębione tak, jakby autor koniecznie chciał nam przekazać, że wszystkie nasze problemy pojawiają się dlatego, że jesteśmy mniej lub bardziej stuknięci. Biorąc pod uwagę motywację głównego bohatera, jestem skłonna w to uwierzyć (mimo że jego wyborów nie pochwalam i przez większość czasu cieszyłam się, że spotkały go nieprzyjemności, które były konsekwencją jego głupich decyzji).

pf_1590910956

Jest kilka rzeczy, które mi się w powieści nie podobały. Przede wszystkim jej schemat jest nieco powtarzalny – bardzo podobny do poprzednich książek autora. Całość oparta jest na podobnym koncepcie: bohaterowie wykształceni, ale niezbyt radzący sobie z życiem, spotykają ich problemy, nie radzą sobie z nimi, nikt ich nie rozumie i muszą sami pozbyć się tego, co ich uwiera. Przy przeczytaniu pojedynczej książki tego nie widać, ponieważ oparcie powieści na tym schemacie jest dobrym pomysłem, ale po trzech czytanych jedna po drugiej, jest to męczące i powtarzalne.

Wszystko jest mocne, tak jakby bohaterowie nie mogli wieść normalnego, nudnego i stabilnego życia, tylko zawsze na ostrzu noża. Z jednej strony jest to zaleta, ponieważ, przynajmniej dla mnie, jest to nowość i mogłam sobie poczytać o czymś zupełnie mi nieznanym. Ale zaraz pojawiła mi się taka refleksja, że może jednak ludzie tak żyją, a to po prostu ja jestem z innej galaktyki…

Ostatnia rzecz na nie dotyczy języka i kilku niekonsekwencji w powieści. Po pierwsze: czy wszyscy ludzie formułują swoje komunikaty składając je w 60% z przekleństw? Rozumiem zdenerwowanie i chęć podkreślenia agresji bohaterów, ale może trochę mniej przesady w tym względzie byłoby lepsze. Przynajmniej dla mnie.

Co do niekonsekwencji to przyłapałam autora na określeniach typu: „Kłosińska odwróciła się”. I żeby było jasne, w zdaniu mowa jest o narzeczonej Łukasza, na której trochę mu zależy. I teraz zadajcie sobie pytanie: ilu z Was o ukochanej/ukochanym powiedziałby/powiedziałaby w ten sposób? Jak dla mnie było to trochę zbyt bezosobowe, jak na opis partnera, z którym spędziło się kilka lat. Czy to miało pokazać, że para oddaliła się od siebie emocjonalnie, czy po prostu zabrakło pomysłu na opisanie Jagody w jakiś inny sposób? Nie odgadłam.

Na sam koniec zostawię sobie Błażeja. To imię pojawia się w ostatnim akapicie książki. Nie wiem, kim jest Błażej, ale główny bohater chyba tak. Problem jest tylko taki, że ja nie zauważyłam żadnego Błażeja w trakcie czytania powieści. Istnieje oczywiście możliwość, że przespałam fragment, ale starałam się czytać bardzo dokładnie. Może to po prostu wpadka redakcyjna, a ja się czepiam.

EDIT: Wyjaśniło się, kim jest Błażej! To jest brat Jagody, dziewczyny Łukasza. Jego imię pojawia się kilka razy na początku powieści. To był brat, który nie aprobował związku siostry z Łukaszem. Jednocześnie był policjantem, więc wyjaśnia się, dlaczego główny bohater miał zamiar zgłosić się do niego. Ale w natłoku zdarzeń ten szczegół po prostu umyka, stąd taka moja reakcja.

Podsumowując, jeśli lubicie thrillery to warto zapoznać się z Pokaż mi, bo ta książka jest interesująca i może Wam dostarczyć sporo frajdy. Niekonsekwencje, o których wspominałam wcześniej nie są na tyle poważne, żebyście z ich powodu mieli odpuścić sobie jeden z bardziej interesujących kryminałów ostatnich lat.

Dziękuję Wydawnictwu Filia za możliwość przeczytania książki.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Marcel Moss
Tytuł: Pokaż mi
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 382
Cena: około 39,99 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Grzech Max Czornyj

Moja trzecia książka Maxa Czornyja również była audiobookiem. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do tego, że pewnych autorów trzeba wysłuchać, a nie przeczytać. Jak było tym razem? Czytajcie poniżej.

Od jakiegoś czasu przekonuję się, że to nazwisko to klasa sama w sobie. Wszystkie poprzednie kryminały to był majstersztyk, a poziom grozy, brutalności i wymyślności opisywanych przestępstw aż mnie zadziwiał. Podejrzewam, że gdyby Czornyj kiedyś zdecydował się na pisanie horrorów to swoją pomysłowością przeskoczyłby mistrza, Stephena Kinga.

O czym jest ta książka

W mieście giną kobiety. Nie wiadomo, dlaczego ani w jakich okolicznościach. Szybko potem policja otrzymuje zawiadomienia o odnalezieniu zwłok. Okrutnie okaleczonych i upozowanych w jakiś chory i zrozumiały jedynie dla zabójcy sposób. Zaczyna się śledztwo – policjanci starają się wpaść na trop zwyrodnialca, w czym mają pomóc badania policyjnych ekspertów. Niestety, mimo iż rodziny porwanych kobiet otrzymują tajemnicze listy, a śledczy dwoją się i troją, tropy plączą się i uniemożliwiają zidentyfikowanie osoby, która stoi za tymi strasznymi zbrodniami.

pf_1589356659

Grzech to pierwszy tom z serii, w  której śledztwa prowadzi komisarz Eryk Deryło. Z powodu bezwzględności sprawcy i skomplikowania sprawy jest on wspomagany przez profilera Miłosza Tracza, którego zadaniem jest sporządzić profil psychologiczny mordercy, uwzględniając w nim tajemnicze nawiązania do religii i jej symboliki.

Moja ocena

Ocena może być tylko jedna: szóstka z plusem. Daję ją przede wszystkim za to, że kolejny raz autorowi udało się mnie zaskoczyć i sprawić, że opisy dokonywanych przestępstw mnie poruszyły. O tym, że jest to nie lada sztuka już wiecie. Jakoś tak mam, że po przeczytaniu ogromnej ilości kryminałów i horrorów rzadko która książka jest w stanie zaintrygować mnie tak bardzo, że nie jestem w stanie się od niej oderwać. A nie da się ukryć, że dobrze poprowadzona intryga to jest coś, co jest tutaj kluczowym elementem.

Spodobał mi się Eryk Deryło jako bohater serii kryminałów. I  z tego powodu na pewno przeczytam lub przesłucham kolejne części. Was również do tego zachęcam.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Max Czornyj
Tytuł: Grzech
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 400
Cena: około 36,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Książka tygodnia: Wrzask Izabela Janiszewska

Kolejny tydzień i następny kryminał dopisałam do mojej listy przeczytanych książek. Tym razem zabrałam się za Wrzask Izabeli Janiszewskiej, książkę, którą od jakiegoś czasu możecie oglądać w postach w social media. Czy warto poświęcić jej czas? Czy lepszy znów okaże się audiobook? Odpowiadam poniżej.

Charakterystyczna czerwona okładka z twarzą w kawałkach przyciągnęła moją uwagę. Nie da się ukryć, że pierwsza strona tej książki naprawdę jest unikatowa i co tu dużo mówić, ciekawa. Z tego powodu zdecydowałam się na sięgnięcie własnie po tę powieść, a właściwie po audiobooka czytanego przez Filipa Kosiora.

Seryjny zabójca i śledczy polskiej policji

Larysa Luboń to niezależna reporterka, która trafia na ślad sadystycznego sponsora. Ten z kolei wykorzystuje studentki i płaci im za brutalny seks. Tak się składa, że w tym samym czasie polska policja dostaje informację o śmierci młodej dziewczyny, która, jak wszystko na to wskazuje, popełniła samobójstwo w dość nowatorski sposób. Otóż wiedząc, iż ma alergię na fistaszki postanowiła się ich najeść i umrzeć w wyniku wstrząsu anafilaktycznego. Ta sprawa jednemu ze śledczych (Bruno Wilk) przypomina podobne wydarzenie z ubiegłych lat.

wrzask

Zarówno Luboń, jak i Wilk robią wszystko, żeby dojść do prawdy. Mają ku temu zresztą świetne predyspozycje, ponieważ obydwoje są oddani pracy i zapłacą każdą cenę za to, żeby sprawę rozwikłać. Połączy ich zresztą sprawa trzeciego, ukrytego, bohatera powieści, czyli mężczyzny pozbawionego sumienia, więźnia własnych obsesji, kogoś, kto oficjalnie nie istnieje.

Moja ocena

Debiut literacki Izabeli Janiszewskiej uznaję za udany. Tak na piątkę z minimalnym minusem. Dlaczego? O tym napiszę za chwilę.

Przede wszystkim bardzo podoba mi się koncept, w którym ktoś próbuje popełnić samobójstwo pochłaniając substancję, na którą jest uczulony. Naprawdę, czegoś takiego jeszcze nie przeczytałam i bardzo mi się podoba to, że ktoś wpadł na taki nowatorski pomysł.

Całość słucha się bardzo przyjemnie, może dlatego, że akcja jest wartka, nie ma w niej potknięć, a bohaterowie to silne charaktery z tych, co to wiedzą, co mają zrobić, żeby rozwikłać zagadkę. Zresztą skoro mowa tutaj o bohaterach to muszę troszkę przyczepić się do kreacji Larysy, która moim zdaniem za bardzo przypomina Lisbeth Salander z sagi Millenium. Obydwie panie mają ze sobą bardzo dużo wspólnego, począwszy od wyglądu, skończywszy na typie osobowości. Jedna i druga były w przeszłości krzywdzone przez mężczyzn, mają skomplikowane relacje z pozostałymi członkami rodzin, wyglądają podobnie (punkówki), są niezależne i poszukują prawdy. Poza tym ich imiona są podobne. Jak dla mnie to troszkę zbyt dużo tutaj podobieństw, ale jestem w stanie zrozumieć, jak genialną bohaterką jest Lisbeth.

Podsumowując, mogę stwierdzić, że jest to bardzo interesujący kryminał, który uprzyjemni Wam czas. Pamiętajcie tylko, żeby wybrać wersję papierową, a nie audiobooka, chyba że będziecie przebywać w cichym pomieszczeniu. Ja słuchałam go na powietrzu, spacerując po mieście i niestety z powodu realizacji (raz cicho, raz głośniej), nie słyszałam fragmentów tekstu. To jest oczywiście przytyk do ludzi, którzy nagrywali audiobook, a nie do samej autorki. Książka jest ciekawa i czekam na kolejne kryminały autorstwa Izabeli Janiszewskiej.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Izabela Janiszewska
Tytuł: Wrzask
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 398
Cena: około 36,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

5 audiobooków, które polecam

Cześć,

Dzisiaj spotykam się z Wami w nieco innej formie niż zazwyczaj. Pomyślałam sobie, że skoro będę mówić o audiobookach to powinnam to zrobić w formie audio. I tak się stało. Wybaczcie mi wszelkie niedoróbki (pewnie jest ich sporo), ponieważ to mój pierwszy film. Mimo to życzę Wam miłego oglądania/słuchania 🙂

 

 

 

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 

 

Śmiercionośna klątwa i bozzetto Michała Anioła

Tym razem mam dla Was nietuzinkową propozycję. Co powiecie na kryminał w stylu Dana Browna z monumentalnym dziełem autorstwa Michała Anioła i nazistami w tle. 

Książka, o której zamierzam Wam dziś opowiedzieć to nic innego jak „Bozzetto. Klątwa” napisana przez dwóch autorów Hermanaa Alexandra Beyelera oraz Gerarda J. Schneeweisa. Jest to rozbudowana, wielowątkowa powieść, której akcja dzieje się w drugim dziesięcioleciu dwudziestego wieku we Włoszech i Szwajcarii.

Bozzetto Michała Anioła

Myślę, że zanim opowiem co nieco o samej książce, warto wspomnieć też o dziele, którego nazwa pojawia się w jej tytule. Dobrze jest to zrobić również po to, aby nic nam się po drodze nie pomyliło.  Piszę to dlatego, że wyszukując w internecie słowo „bozzetto” natchniecie się głównie na termin oznaczający projekt rzeźbiarski, powstający zazwyczaj na bazie rysunku. Jest on wykonywany zazwyczaj w małej skali i przy użyciu miękkich i nietrwałych materiałów, na przykład gliny lub wosku albo gipsu.

Jednak bozzetto, o którym mowa w książce to coś zupełnie innego. Chodzi tutaj bowiem o szkic słynnego fresku Michała Anioła, który znają niemal wszystkie osoby na świecie, czyli Sąd Ostateczny. Malowidło to znajduje się na jednej ze ścian Kaplicy Sykstyńskiej w Rzymie. Jeśli nie wiecie, jak wygląda to zachęcam Was do odwiedzenia strony internetowej poświęconej powieści, gdzie możecie zobaczyć dzieło i przeczytać (w języku angielskim) trochę informacji na jego temat. Klikajcie TUTAJ.

Niezwykła historia 

No dobrze, ale o co chodzi z tym bozzetto i Michałem Aniołem? I jak połączyć dzieło z nazistami? Opowieść rozpoczynamy w czasach współczesnych słynnemu twórcy. Okazuje się, że pracował on nad projektem wspomnianego już wcześniej fresku, jednak praca ta sprawiła, że Michał Anioł zaniemógł. Z początkowych stron dowiadujemy się, że pogorszenie się jego stanu zdrowia było poniekąd związane z powstawaniem projektu…

Główne wątki powieści związane są jednak z dwoma mężczyznami: Hansem Albertem Bilgrinem oraz Maximilianem Prucknerem – mężczyznami, którzy chcieliby odtworzyć losy tego dzieła i oddać je pod opiekę urzędników z Watykanu. Nie jest to niestety zbyt łatwe. Po pierwsze dlatego, że dzieło nie jest zbyt znane, a po drugie- ponieważ większość osób, które mogło mieć z nim styczność lub naprowadzić ich jego ślad albo nie żyją, albo umierają tuż po wyjawieniu ważniejszych informacji. Do tego śledztwo z dnia na dzień staje się coraz bardziej niebezpieczne, a to wszystko ze względu na działalność pozostającej w ukryciu nazistowskiej organizacji zrzeszającej fanów lub byłych współpracowników Adolfa Hitlera (ewentualnie ich krewnych).

Moja ocena

Rozpoczynając tę część, chciałabym zauważyć, że moją pierwszą myślą tuż po otwarciu tej książki było to, iż jest ona monumentalna. Zarówno jeśli chodzi o rozmiar (ponad 500 stron), ale również szatę graficzną. Rozumiem, że powieść, która opisuje jedno z najznamienitszych dzieł w historii świata nie może być krzywo zadrukowaną broszurką, ale szata graficzna tej powieści jest doprawdy oszałamiająca. Gdybym zbierała książki ze względu na ich okładkę to ta z pewnością stałaby na samym przodzie mojej biblioteczki. Tylko że tak nie jest. Pozostawiam na półce książki, które są interesujące i które pragnę przeczytać ponownie. Albo są autorstwa Terry`ego Pratchetta, którego do tej pory wielbię.

pf_1586340441

Ale niestety dla tej powieści monumentalna jest również opisana w niej historia. Oczywiście nie zrozumcie mnie źle. Jestem pełna szacunku dla pracy włożonej w poszukiwanie informacji na temat III Rzeszy, nazistów i wielu organizacji ich zrzeszających. Tak dokładnego researchu można szukać ze świecą. Jednak ilość wątków i takie ich rozwleczenie poprzez podawanie zbyt wielu faktów, zbytnią drobiazgowość oraz skupianie się na nieistotnych z punku widzenia czytelnikach elementach codziennego życia głównych bohaterów sprawia, że tę książkę czyta się trudno. Ja ją przeczytałam, zawsze to robię, mimo iż niekiedy po prostu brakowało mi do niej cierpliwości. I niestety, ale muszę zauważyć, iż autorzy bardzo zainspirowali się Danem Brownem, chcąc stworzyć narrację podobną do (najprawdopodobniej) „Kodu Da Vinci”. Nie wyszło.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Hermana Alexander Beyeler oraz Gerard J. Schneeweis
Tytuł: Bozzetto. Klątwa
Wydawnictwo: Arkady
Liczba stron: 544
Cena: 49 złotych

Kathleen Turner – domorosła detektyw i świat bogaczy

Piękny, poniedziałkowy ranek postanowiłam rozpocząć od recenzji książki, która umilała mi czas spędzony w domu w poprzednich tygodniach. Jest to moje pierwsze zetknięcie z twórczością Tiffany Snow i wierzcie mi, że z pewnością nie będzie ono ostatnie!

Tak się jakoś złożyło, że w trakcie obecnie panującej epidemii wiadomo czego mam bardzo dużo czasu na czytanie. Jednak nie za bardzo chce mi się czytać ciężkie i mroczne historie. I jakoś tak przypadkiem się złożyło, że otrzymałam powieść pod tytułem „Nie zawracaj”. Czytając opis na odwrocie stwierdziłam, że być może będzie to fajna alternatywa dla rzeczy, po które zazwyczaj sięgam. I nie myliłam się.

Kathleen Turner, czyli amerykańska Bridget Jones

Kim jest dziewczyna wspominana przeze mnie? Jest to młoda kobieta, która po śmierci matki przenosi się do dużego miasta. Ma do zapłacenia horrendalnie wysoki rachunek za leczenie szpitalne rodzicielki i z tego powodu podejmuje dwie prace: w dzień jest gońcem w kancelarii prawniczej, a w niektóre wieczory pracuje jako barmanka w barze. Wszystko po to, aby móc związać koniec z końcem i jeszcze spłacić cześć długów. Nie jest to jednak problem. Kłopotem jest to, że dziewczyna jest mówiąc delikatnie gapiowata i poziomem swojego nieogarnięcia może równać się chyba tylko z mistrzynią, czyli… Bridget Jones.

nie-zawracaj-seria-o-kathleen-turner-czesc-1.1

Tak się jednak składa, że jest również bardzo ładna i to swoją urodą zwraca na siebie uwagę bogatego i wpływowego partnera w kancelarii oraz jego brata, który tylko przypadkiem jest płatnym mordercą obecnie działającym na zlecenie FBI i wspomagającym swojego brata w odkryciu ludzi, który stoją za jednym z najbardziej interesujących spisków ostatnich lat w Ameryce.

Moja ocena

Nie spodziewałam się tak interesującej i śmiesznej książki! Ale musiałam zmienić zdanie. Dlaczego? Chociażby ze względu na główną bohaterkę – dziewczynę zakręconą jak słoik, która swoim uporem sprowadza na siebie spore kłopoty, z których z kolei muszą ratować ją wszyscy dookoła (najczęściej oczywiście brat przystojnego prawnika). Czasem po prostu trudno jest uwierzyć, że ktoś może być tak naiwny i łatwowierny, iż stając twarzą w twarz z groźnymi bandytami może pokonać ich samodzielnie.

Całość jest bardzo interesująca, czyta się bardzo szybko. Może dlatego, że ta książka jest po prostu wciągająca, a wydarzenia następują po sobie jedno po drugim. I mam tutaj na myśli zarówno wątek kryminalny, jak i romansowy. Oczywiście w tym drugim nasza bohaterka jest równie nieporadna, co wywołuje niekiedy salwy śmiechu.

Podsumowując, trochę to książka dla dziewczyn, trochę kryminał. Mnie jednak podoba się to zestawienie. Wiem także, że postaram się sięgnąć po pozostałe 4 powieści z serii o Kathleen Turner. Gdybyście również byli nimi zainteresowani to pozostawiam Wam link do tej serii. Klikajcie TUTAJ.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 

 

Autor: Tiffany Snow
Tytuł: Nie zawracaj
Wydawnictwo: Arkady
Liczba stron: 337
Cena: 29,90 złotych