Jaskółki z Czarnobyla Morgan Audic

Advertisements

Czy wyobrażaliście sobie kiedyś, że tragedia w Czarnobylu może stać się tłem dla całkiem niezłej intrygi kryminalnej? Zapewne tak jak ja, nie myśleliście o tym miejscu właśnie w taki sposób. Jednak, jak pokazuje przykład książki Jaskółki z Czarnobyla, wszystko w świecie literatury jest możliwe.

Byłam za mała, żeby pamiętać to, co wydarzyło się w tamtym mieście na Ukrainie. To, co wiem o wybuchu reaktora w Czarnobylu, usłyszałam od rodziców, z telewizji, ze świetnego serialu HBO oraz z różnego rodzaju opracowań. I w życiu nie pomyślałabym, że Czarnobyl oraz pobliskie miasto Prypeć, będą cichymi bohaterami kryminału. Ale z drugiej strony, dlaczego nie? Przecież zagrożenie napromieniowaniem może dodać dodatkowego smaczku i takiego elementu grozy w już i tak strasznej historii. Książkę przeczytałam i stwierdzam, że ten nowatorski pomysł nie był wcale taki zły.

Jaskółki z Czarnobyla – fabuła

Sprawdźmy opis wydawcy:

Książka tygodnia: Komisarz Serge Olovski i jego dwa śledztwa

Advertisements

W prowadzeniu bloga o książkach fajne jest to, że co jakiś czas trafiają mi się bardzo interesujące powieści autorów, których wcześniej nie znałam. Tak właśnie trafiłam na zbiór dwóch opowiadań, których elementem wspólnym jest komisarz Serge Olovski, emerytowany policjant francuskiej policji.

Cykl Dom z ogrodem tanio sprzedam. Świąteczne porządki Genevive Hibou dotarł do mnie jakieś dwa tygodnie temu, jednak przeczytanie ich zajęło mi trzy dni. Opowiadania są bardzo ciekawe i do tego mają tę interesującą nieśpieszną atmosferę rodem z francuskiej prowincji. Ale nie będę uprzedzać faktów (to jest mojej oceny) i najpierw opowiem Wam co nieco o tych dwóch opowieściach.

Dom z ogrodem tanio sprzedam

Pierwsze opowiadanie mówi o próbie rozwiązania zagadki śmierci pracownika miejscowego biura notarialnego. Jules Duval zostaje znaleziony martwy na ławce w parku. Do akcji wkraczają komisarze policji, o dziwo!, z oddalonego o paręnaście kilometrów Paryża. Aby mieć rękę na pulsie, proszą o współpracę emerytowanego policjanta Serge`a Olovskiego. Ten wspomagany jest przez Polkę Ewę Wolny.

Czy udaje się rozwiązać zagadkę? Owszem, jednak muszę stwierdzić, że zastosowane tutaj zabiegi literackie rodem z Herculesa Poirot trochę odbierają przyjemność z czytania. Chodzi mi o prowadzenie narracji w sposób, w którym czytelnik nie może wraz z inspektorem poznawać kolejnych faktów w śledztwie, a są mu one oznajmiane na sam koniec wraz z rozwiązaniem zagadki.  Dla mnie takie rozwiązanie jest słabe.

Świąteczne porządki Genevive Hibou

Nieco lepiej przedstawia się za to rozwiązanie zagadki śmierci Collette i Luca Hibou w drugim opowiadaniu. Wprawdzie mamy tutaj do czynienia z zabiegiem podobnym do tego z wcześniejszego tekstu, jednak forma spowiedzi zabójcy jednak tak bardzo nie razi.

Genevive Hibou to sąsiadka Olovskiego. Jest wdową, ma syna – strasznie rozpieszczonego i nieogarnietego jedynaka, który uważa, że z racji swojego istnienia należy mu się wszystko, co najlepsze. Facet ma spore problemy ze sobą, nie potrafi utrzymać pracy, jednak wierzy, że kolejne przedsięwzięcie pozwoli mu się wreszcie odbić od dna. Z tego powodu decyduje się nawet zastraszyć własną matkę po to, aby otrzymać to, czego pragnie. A chodzi mu o dostęp do ziemi należącej do rodziny.

Moja ocena

Mimo sporych mankamentów narracyjnych w obu opowiadaniach, muszę stwierdzić, że obydwa teksty bardzo mi się podobały. Przyjemnie czytało się o przygodach emerytowanego komisarza oraz Ewy Wolny. Nieśpieszna atmosfera książki jedynie podkreślała tę wyjątkowość. Stwierdzam, że oba opowiadania plasują się nastrojem bardzo blisko kryminałów retro.

Czy powinnam narzekać, że zbrodni i krwi było w nich jak na lekarstwo? Z pewnością dla wielu czytelników przyzwyczajonych do intrygi rodem ze współczesnych kryminałów np. Czornyja, może być zwiedzionych. W porównaniu z tym autorem w książce dzieje się niewiele. No, ale czy emerytowany policjant może działać z takim rozmachem jak młodsi detektywi? Chyba nie. Dlatego, po pierwsze, trzeba pogratulować odwagi autorce, ponieważ takich bohaterów kryminałów widuje się głównie w roli ofiar. Po drugie, ten brak pośpiechu jest właśnie tym, co pozwoli twórczości Elizy Veinard wyróżnić się na tle innych autorów.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Eliza Veinard
Tytuł: Dom z ogrodem tanio sprzedam. Świąteczne porządki Genevive Hibou 
Wydawnictwo: Oficynka
Liczba stron: ok. 250
Cena: około 39,90 złotych
Ocena: 4,5/6

Bądź na bieżąco z wpisami na tym blogu! Zapisz się do newslettera, a nie ominie Cię żaden wpis.

Żałobnica Robert Małecki

Advertisements

Staram się nadążać za nowościami. Wiadomo, że w miesiącu wychodzi ich tak wiele, że nie zawsze jestem w stanie przeczytać je wszystkie w danym miesiącu. Z lekkim opóźnieniem zaznajomiłam się z książką pod tytułem Żałobnica Roberta Małeckiego. Zobaczcie, czy warto!

Dużą zaletą posiadania bloga książkowego jest to, że można nieustannie odkrywać nowych autorów. I o ile Robert Małecki debiutantem nie jest, o tyle ja wcześniej nie miałam okazji czytać jego twórczości. Aż do teraz.

Z opowieści i rekomendacji innych blogerów zrozumiałam, że książka powinna mi się podobać. Wiadomo thriller, autor dobry i znany. Do tego sam opis wydawcy wydawał się obiecywać naprawdę fajną przygodę czytelniczą. Opis zresztą publikuję poniżej, żebyście mogli przekonać się sami:

Zmarli zawsze zabierają tajemnice do grobu. Tym razem zrobili wyjątek.

Gdyby to był idealny związek, Anna jeszcze długo nie wyszłaby z żałoby po wypadku męża i pasierbicy. Ale to nie było idealne życie. Ani idealne małżeństwo. Anna bowiem nie była idealną żoną i macochą. W pogoni za szczęściem mogła znieść wiele, jednak śmierć bliskich zniszczyła wszystko z siłą sztormu.

Żałobnica, piękna kobieta po trzydziestce, dziedziczy po śmierci męża świetnie prosperujące przedsiębiorstwo i spory majątek. Niestety skrywane głęboko tajemnice po latach wypływają na wierzch i Anna orientuje się, że ktoś zaczyna manipulować jej życiem. Kobietę zalewa fala strachu, ale zanim wpadnie w nieprzeniknioną toń, będzie musiała stawić czoła mrocznej przeszłości. I zrobi to. Tym bardziej, że ukrywa jeszcze jeden sekret…

Hipnotyzujący thriller o samotności, sile rażenia kłamstw i toksycznej przyjaźni, która karmi żądzę zemsty.

No i jak? Zainteresowani? Ja byłam, przynajmniej do momentu, w którym zaczęłam wgłębiać się w tę książkę. Potem było niestety coraz gorzej.

Moja ocena – Żałobnica Robert Małecki

Podejrzewam, że pamiętacie moją niedawną recenzję książki pod tytułem Wyrwa Wojciecha Chmielarza. Pisałam w niej, że jest to powieść, która niby zachwyca, ale jednak czegoś w niej brakuje. Tego niewiadomego, nieuchwytnego czegoś, czego nie jesteśmy w stanie nazwać, ale co sprawia, że od książki nie można się oderwać.

Przeczytaj także: Wojciech Chmielarz Wyrwa

Niestety jest to również przypadłość, która trawi powieść Małeckiego. Teoretycznie wszystko się tam zgadza: jest intryga, tajemnica z przeszłości, ludzie giną w niewyjaśnionych okolicznościach, itp. Jednak wszystko to jakoś tak nie sprawia, że nie można się od jej kart oderwać. Raczej odwrotnie, podejrzewam, że gdybym odłożyła Żałobnicę na półkę i zapomniała o niej na jakiś miesiąc to nic złego by mi się nie stało.

Jedyny ciekawy moment to zakończenie. Tutaj rzeczywiście można było się zainteresować. Napiszę nawet więcej- był to najlepszy fragment całej powieści. I z tego powodu muszę stwierdzić, że, niestety, Żałobnica nie powaliła mnie na kolana. A z racji tego, że była to moja pierwsza książka autora, może się zdarzyć, że kolejnych nie przeczytam. Sad but true…

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Robert Małecki
Tytuł: Żałobnica
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 384
Cena: około 39,90 złotych
Ocena: 3,5/6
Możesz kupić jako książkę papierową, audiobook i ebook tutaj: https://cutt.ly/tf4iNUj . https://www.taniaksiazka.pl/zalobnica-robert-malecki-p-1409239.html

Inspiracja Adrian Bednarek

Advertisements

Inspiracja Adrian Bednarek.

Nie tak dawno moją uwagę przykuły bardzo charakterystyczne okładki kryminałów wydawnictwa Novae Res. Zainteresowana sięgnęłam po jeden z nich i w taki właśnie sposób poznałam nowego autora (dla mnie), Adriana Bednarka.

Zapewne zastanawiacie się, czy książka pod tytułem Inspiracja jest warta Waszego czasu. Zacznijmy zatem od przedstawienia fabuły, a potem podzielę się moją opinią na jej temat.

Fabuła

Pozwólcie, że przytoczę na początek opis wydawcy.

Kiedy miłość jest inspiracją dla zbrodni

Pisanie opowiadań kryminalnych jest dla 23-letniego Oskara formą terapii pomagającą zapomnieć mu o dramacie z przeszłości. W poszukiwaniu inspiracji młody mężczyzna udaje się na pogrzeb brutalnie zamordowanej nastolatki. Tam poznaje Luizę, piękną dziewczynę z wyższych sfer, która wkrótce odmieni jego życie.

Świat zła Adriana Bednarka fascynuje od samego początku!
Mroczna rozrywka, która nie pozwala nawet na chwilę oddechu.

Tutaj możecie przeczytać fragment powieści udostępniony przez wydawnictwo:

Zamierzał wezwać policję, nie mógł postąpić inaczej. Natrafienie na trupa to nie kradzież czy bójka. Ale najpierw podniósł rękę z telefonem i zrobił zdjęcie, potem kolejne i jeszcze kilka… Kradziony sprzęt wreszcie się na coś przydał. Chłopak zafundował zwłokom całą sesję fotograficzną. Potem zalogował się na swojego Fejsa, założył też nowe konta na każdym portalu społecznościowym, jaki przyszedł mu do głowy. Tak zaczął się gigantyczny proces publikowania, udostępniania, lajkowania i komentowania, aż w końcu martwa Marysia Trelecka zyskała taką sławę, o jakiej nawet nie śniła za życia.

Muszę także dodać, że powieść polecają takie tuzy polskiego kryminału jak Marta Guzowska oraz Max Czornyj (najnowszą recenzję jego książki możecie przeczytać tutaj KLIK.) Biorąc pod uwagę to, że książki tego ostatniego czytam lub słucham namiętnie od wielu tygodni, dla mnie jest to naprawdę świetne polecenie. Nie będę również ukrywać, że zdecydowałam się na przeczytanie audiobooka. Czytał Filip Kosior, także rozumiecie. Słucham wszystkiego, co ten pan czyta, więc nie mogłam przepuścić okazji…

Przeczytaj także:

Córka nazisty Max Czornyj

Inspiracja Adrian Bednarek – moja ocena

No cóż… No tak… Co by tu napisać, żebym nie wyszła na wredną babę…Zacznę może ostrożnie i z rozwagą ważąc słowa. Nie jest to zła książka, ma swój potencjał i może z biegiem czasu, kiedy autor rozwinie swój warsztat, jego powieści będzie czytać się z zainteresowaniem. Na razie, niestety, jest średnio i to tak w niskich przedziałach tej średniości. I już tłumaczę, dlaczego tak uważam.

Wydaje mi się, że sam zamysł na książkę jest dosyć ciekawy. Mamy bowiem do czynienia z chłopakiem, który zaistniałą sytuację przekłada na wydarzenia w pisanym przez siebie kryminale. To jest właśnie tytułowa inspiracja. Oskar bardzo mocno inspiruje się morderstwami na nastolatkach, do  których dochodzi w jego rodzinnym mieście, a nawet odgaduje i śledzi mordercę. Mam jednak wrażenie, że jego pasja do śledztw i chęć odkrycia zbrodniarza robi z niego nieczułego obserwatora, który nie kwapi się do pomocy dręczonej młodej kobiecie, a jedynie biernie rejestruje, z niejaką fascynacją, widziane przez siebie wydarzenia. Nie mam zrozumienia dla takiej znieczulicy…

Uważam, że pod względem prowadzenia narracji, książkę można by opracować nieco lepiej. Jest bałagan w wątkach, który widoczny jest przede wszystkim w początkowych rozdziałach. Naprawdę, słuchając pierwszych części nie za bardzo wiedziałam, po co ta powieść została napisana. Nie działo się tam nic wielkiego, a przynajmniej nic, co bardziej przykułoby moją uwagę. To wszystko sprawiło, że nawet interpretacja genialnego Filipa Kosiora tutaj za dużo nie pomogła i tak oto upadła moja teza o tym, że dobry lektor uratuje nawet najgorszą książkę.

Biorąc powyższe pod uwagę, zdecydowałam się wystawić ocenę 3+. Ten plus jest na zachętę do pracy nad warsztatem.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Adrian Bednarek
Tytuł: Inspiracja
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 510
Cena: około 44,99 złotych
Ocena: 3+/6
Możesz kupić jako: książkę papierową, ebook lub audiobook tutaj: https://www.taniaksiazka.pl/inspiracja-adrian-bednarek-p-1361283.html

 

 

Psy prewencji Norbert Grzegorz Kościesza

Advertisements

Psy prewencji to książka nieszablonowa, bo trudno jest we właściwy sposób opisać pracę policjantów wydziału prewencji. Niby znamy tę trudną profesję z różnego rodzaju filmów i seriali, wiemy także, w jaki sposób wygląda polska rzeczywistość, ale ile w naszych wyobrażeniach i filmowych obrazach jest prawdy?

Do tej pory nie miałam jeszcze okazji czytać książek non-fiction o policjantach. W dodatku napisanych przez funkcjonariusza policji, czyli takich, które przedstawiają całą historię niejako od wewnątrz. Jeśli pamiętacie to przedstawiałam Wam opowieść o strażnikach więziennych (KLIK), ale nigdy nie były to opowieści o policjantach. Teraz pora to zmienić i dlatego dziś zapraszam Was do przeczytania recenzji książki Psy prewencji.

Przeczytaj także:

Jak pracuje się za więziennymi kratami?

 

Praca w policji widziana oczami funkcjonariuszy

Jak pewnie domyślacie się, nie jest to nic, co mogłoby przypominać słynne seriale o policjantach, nie tylko te amerykańskie, ale przede wszystkim polskie. I mimo że ostatnim produkcjom nie można wiele zarzucić to jednak nijak mają się do tego, co dzieje się każdego dnia w trakcie pracy funkcjonariuszy.

Mam niekiedy wrażenie, że pomimo to, że ich scenariusze oparte są na „prawdziwych wspomnieniach policjantów z miasta X”, są to wersje ugrzecznione i dopasowane do wrażliwości widza. Z tego powodu cenię sobie książki takie jak Psy prewencji. Przede wszystkim za to, że dają nam relację z tego, w jaki sposób wygląda praca policjantów, z jakimi trudami muszą się oni mierzyć. Mam tutaj na myśli nie tylko braki w ludziach, magazynowe, brak odpowiedniego sprzętu. Jest tu inny problem: całkowity brak szacunku do tego, że ci ludzie narażają swoje życie i zdrowie dla bezpieczeństwa nas wszystkich.  Czytam je, chociaż nie jest to łatwa, ani przyjemna lektura.

Psy prewencji – czego możesz się spodziewać?

Przede wszystkim tego, że prawda o pracy w polskiej policji może być dla Ciebie niewygodna. I tego, że jest pełna przemocy, niepewności i strachu o własne życie. Pracując w takim miejscu człowiek naprawdę musi wspinać się na wyżyny własnej pomysłowości co do organizacji sprzętu, ale również sprytu, żeby nie dać się kontrolom i przełożonym, którzy czekają jedynie na to, abyś popełnił błąd.

Psy prewencji Norbert Grzegorz Kościesza

Z  tego też powodu jest to powieść, którą zdecydowanie polecam osobom o mocnych nerwach. Myślę także, że będzie ona przydatna wszystkim tym osobom, które chciałyby się rozeznać w żargonie używanym przez policjantów. Jest to bowiem ogromna skarbnica wiedzy, jeśli chodzi o słownictwo i określenia używane przez tą grupę zawodową.  Jeśli jesteście zainteresowani tematem i boicie się, że nie dacie rady nic zrozumieć, macie do wykorzystania mini-słowniczek z co ważniejszymi terminami. On powinien pomóc Wam zrozumieć co i jak. Chociaż fajnie byłoby gdyby został bardziej uporządkowany. Jak? Na przykład, w taki sposób, żeby było wiadomo, w którym rozdziale pojawia się dane słówko, ponieważ wtedy byłoby łatwiej szukać.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Norbert Grzegorz Kościesza
Tytuł: Psy prewencji
Wydawnictwo: Ridero
Liczba stron: 210

Psychoterapeutka Helene Flood

Advertisements

Najnowszy thriller psychologiczny, którego reklamę można spotkać niemal wszędzie, przyciągnął moją uwagę. Zdecydowałam się jednak na przesłuchanie audiobooka i w przypadku tej książki wydaje mi się, że było to bardzo dobre posunięcie. Przeczytajcie poniżej, dlaczego tak właśnie mi się wydawało.

Zacznijmy od początku, czyli od opisu wydawcy. Bardzo wciągający i intrygujący tekst odnoszący się do innej, równie ciekawej powieści, która ukazała się nie tak całkiem dawno.

Wciągnęła cię „Pacjentka“? Musisz przeczytać „Psychoterapeutkę“! Czy ekspertka od cudzej psychiki może się mylić co do własnych emocji? Sara prowadzi praktykę psychoterapeutyczną dla trudnej młodzieży w starym odziedziczonym domu, który od lat odnawia jej mąż Sigurd. Pewnego ranka mężczyzna zostawia jej wiadomość, że wyjechał na weekend z kolegami i jest już na miejscu. Kilka godzin później do Sary dzwonią przyjaciele męża: Sigurd się nie pojawił i nie odbiera telefonu. Początkowy gniew Sary na męża z upływem czasu przeradza się w strach. Kobieta zaczyna czuć się obserwowana, przedmioty wokół niej znikają i znów się pojawiają, a dom przestaje być bezpiecznym miejscem. Gdy wychodzi na jaw straszna prawda o zniknięciu Sigurda, Sara zaczyna wątpić w swoje zdrowie psychiczne.

Książka wydaje się interesująca, nieprawdaż? Z pewnością Wasze zainteresowanie będzie większe, kiedy okaże się, że powieść została napisana przez psycholog, specjalizującą się w takich zagadnieniach, jak: poczucie wstydu, przemoc oraz poczucie winy. Jak informuje nas wydawca, tekst opowiada o destrukcyjnych emocjach w związku i wpływie rodzinnego dziedzictwa na wybory, jakich dokonujemy jako dorośli ludzie.

Moja ocena

Biorąc pod uwagę opis oraz to, że książka pochodzi z nurtu niezwykle popularnego ostatnio typu literatury, czyli thrillera psychologicznego, powinna to być jedna z pozycji, które muszą znaleźć się na Waszych półkach. Mnie też się tak wydawało, ale niestety nieco się rozczarowałam. Opowiem o tym za chwilę.

Jak przystało na thriller psychologiczny, mamy do czynienia z rozbudowanymi opisami stanów psychicznych i odczuć bohaterów. To się zgadza i nie mogę tej kwestii w żadnej sposób podważyć. Raczej odwrotnie – ci z Was, którzy wybierają lekturę ze względu na rys psychologiczny bohaterów, będą naprawdę zadowoleni. Bohaterka jest osobą o skomplikowanej osobowości, wielu wątpliwościach oraz skomplikowanym dzieciństwie. W dodatku dochodzi do zaskakujących wniosków w kwestii pewnych wydarzeń z dzieciństwa, które rzutują na jej teraźniejszość.

Jednak osoby, które chciałyby przeczytać dobry thriller psychologiczny ze zwrotami akcji i zaskakującymi wydarzeniami mogą poczuć się rozczarowane i oszukane. Dlaczego? Ponieważ tych jest jak na lekarstwo. Owszem zdarzają się sytuacje nieoczekiwane takie, jak na przykład wspomniane już przeze mnie odkrycie co do dzieciństwa lub informacje o morderstwie męża, ale ja miałam wrażenie, że chęć zagłębienia się w umysłowość Sary była tak wielka, że na porządny thriller tutaj po prostu zabrakło miejsca. I zdałam sobie sprawę, że to właśnie ten element psychologiczny odpowiedzialny jest za znaczne spowolnienie akcji w książce.

Chyba nie wyszło zbyt dobrze…

Zgadzam się z jedną z osób, której recenzję przeczytałam przed napisaniem swojej, że tę książkę można polubić za szczegółowe opisy psychologiczne lub znienawidzić za powolną akcję. To prawda. I niestety to spowolnienie wpływa na to, że trudno ocenić tę powieść. Nie jest ona bowiem zła – ma przecież swoje zalety, o których starałam się Wam napisać, ale ma również swoje minusy i wydaje mi się, że tych ostatnich jest znacznie więcej. Ja zdecydowałam się na przesłuchanie audiobooka i wydaje mi się, że był to dobry pomysł, ponieważ dobra interpretacja tekstu przez Annę Dereszowską sprawiła, że książkę chciało się wysłuchać do końca. Jednak od czasu do czasu, szczególnie na początku słuchania, byłam bardziej zainteresowana tym, w jaki sposób lektorce udało się nauczyć się wymowy trudnych norweskich nazw i nazwisk i do tego jeszcze płynnie czytać po polsku, niż wydarzeniami z życia bohaterów.

To wszystko sprawia, że moja ocena Psychoterapeutki jest niska, jedynie 4 w sześciostopniowej skali.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Helene Flood
Tytuł: Psychoterapeutka
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 400/ ok. 7h
Cena: około 39,90 złotych
Ocena: 4/6

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

KSIĄŻKA TYGODNIA: Babka z zakalcem Alek Rogoziński

Advertisements

Uwaga, uwaga! Podejście do komedii kryminalnej nr 2. Tym razem zdecydowałam się na nowość ostatnich dni, czyli właśnie Babkę z zakalcem, którą napisał Alek Rogoziński. Zobaczmy, czy warto.

Nie tak dawno temu, w te wakacje, pokusiłam się o wypróbowanie nowego gatunku literackiego, czyli komedii kryminalnej. Jeśli nie pamiętacie to przypomnę, że mój wybór padł na ówczesną nowość, powieść Iwony Banach pod tytułem Głodnemu trup na myśli. Jej recenzję możecie przeczytać tutaj

Przeczytaj także: Komedia kryminalna-czy to może się udać?

I po tej lekturze nie byłam jakoś niesamowicie zadowolona i zainteresowana dalszym obcowaniem z tym gatunkiem. Raczej odwrotnie – nie był to zbyt dobry przedstawiciel, a przynajmniej nie książka, od której powinno się zaczynać. Jednak stwierdziłam, że spróbuję jeszcze raz. Być może po prostu źle dobrałam sobie autora. No i właśnie w taki sposób przesłuchałam Babkę z zakalcem Aleka Rogozińskiego.

Fabuła

Luiza Mirska to gwiazda telewizyjnych show kulinarnych i bardzo prężna przedsiębiorczyni. Ma jednak swoje lata i czuje, że właśnie nadszedł czas na to, aby przekazać stery w swoim imperium w nieco młodsze ręce. Problem w tym, że kiedy bierze pod lupę każdą osobę ze swojej rodziny, okazuje się, że każdy z nich ma na sumieniu jakieś przestępstwo. Do tego jeszcze w trakcie imprezy z okazji sześćdziesiątych urodzin Mirskiej dochodzi do morderstwa, a każdy z obecnych staje się podejrzanym. Tak się bowiem składa, że wszyscy zebrani mają motyw i okazję do tego, aby dołożyć swoje co nieco do babeczki z lukrem.

Moja ocena

Za książkę: treść oraz sposób realizacji wystawiam wysoką ocenę, czyli pięć i pół w sześciostopniowej skali. Podobała mi się intryga, sposób doboru bohaterów oraz niesamowite poczucie humoru autora. Zacznijmy jednak od początku.

Intryga, wokół której zbudowano historię jest bardzo ciekawa. Mamy do czynienia z kobietą, która ogromną część swojego życia poświeciła na budowanie rodzinnego imperium. Udało się jej to kosztem życia prywatnego. W tej ostatniej sferze nie wszystko jej się udało, mimo iż dochowała się gromadki dzieci. Tak się składa, że równie nieidealnych jak ona… Pewnego dnia, kobieta decyduje się na przeniesienie władzy w firmie w ręce kogoś innego, ale okazuje się, że nie za bardzo jest komu, ponieważ jej bliscy to, delikatnie mówiąc, leserzy albo nieudacznicy. Jest również pewna tajemnica z przeszłości, która także daje o sobie znać w tak niefortunnym momencie. To właśnie ten sekret stanowi podstawę bardzo ciekawie zawiązanej intrygi.

Co do bohaterów

Co nieco wspomniałam już wcześniej. Jednak nie napisałam o tym, że są to osoby, które każdy z nas mógłby spotkać w swoim otoczeniu. Ich rysy charakterologiczne są niezwykle dobrze skonstruowane, co sprawia, że bohaterowie wydają się być ludźmi z krwi i kości. Do tego dochodzi świat telewizji i celebrytów, w którym niektórzy z nich zostali wymienieni z imienia i nazwiska, a kilku z nich zmieniono personalia w taki sposób, żeby można było się łatwo domyślić, o kogo chodzi. Wszystkie te zabiegi sprawiają, że to wrażenie, iż ci ludzie są prawdziwi, jest jeszcze większe.

Na sam koniec zostawiam sobie humor. Począwszy od zmiany nazwisk co poniektórych znanych osób, przez ciekawe wydarzenia, po zabawne powiedzonka, którymi autor sypie jak z rękawa. To właśnie te elementy sprawiają, że książka, która jednak jest kryminałem, jest również lekka i zabawna, a czytelnik nie chce odłożyć jej na później. Swoją drogą duża tutaj zasługa lektora, który świetnie interpretuje tekst.

Podsumowując, warto przeczytać tę książkę dla ciekawej narracji i ogromnej dozy świetnych powiedzonek oraz trafnych spostrzeżeń.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Alek Rogoziński
Tytuł: Babka z zakalcem
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Liczba stron: 290/ ok. 7h
Cena: około 39,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

Dublerka B.A. Paris

Advertisements

Thriller psychologiczny autorstwa Sophie Hannah, BA Paris, Clare Mackintosh i Holly Brown, którego okładkę od kilku tygodni możemy zobaczyć w mediach społecznościowych oraz salonikach prasowych. Przeczytałam i sprawdziłam, czy rzeczywiście warto poświęcić mu więcej czasu.

Muszę przyznać, że niezbyt często sięgam po kryminały napisane przez więcej niż dwóch autorów. Mam uraz po lekturze książek, które po prostu rozjeżdżały się, jeśli chodzi o tempo akcji i kwestie narracyjne. Tym razem zainteresowałam się jednak powieścią napisaną nie przez dwóch, ale aż czterech pisarzy. I przyznam, że zrobiłam to też dlatego, że poczułam się skuszona ciekawym opisem oraz także tym, że książka początkowo pisana była jako audiobook, a u nas wyszła najpierw w wersji papierowej (jest też książka audio!).

Przyjrzyjmy się opisowi wydawcy:

Jak daleko się posuniesz, by chronić swoją córkę? Cztery matki muszą ustalić, co naprawdę zagraża ich córkom – zanim będzie za późno. Córki Carolyn, Bronnie, Elise i Kendall przyjaźnią się i uczą w Akademii Sztuk Performatywnych imienia Orly Flynn. Rok temu zgrana grupka przyjaciółek rozpadła się – doszło między nimi brutalnej kłótni, ale dziewczynki już sobie wybaczyły i znów są nierozłączne. Jednak ich matki wciąż nie potrafią przejść nad tym do porządku dziennego. Szczególnie, że w szkole pojawiło się nowe zagrożenie i nowa tajemnicza uczennica. Wtedy matki postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Jednak, żeby odkryć prawdę, będą musiały zaryzykować, że na jaw wyjdą ich własne pilnie strzeżone sekrety…

Cztery współczesne brytyjskie mistrzynie suspensu połączyły swoje siły, by opowiedzieć tę wyjątkową, poruszającą i pełną tajemnic historię. Cztery autorki kryminałów i jedna wspólna powieść – to mógłby być przepis na katastrofę. Ale ten kwartet pisarek poradził sobie z zadaniem koncertowo!

Czy rzeczywiście koncertowo, opowiem Wam za chwilę. Chciałabym jednak dodać, że środowisko, w którym rozgrywa się akcja jest specyficzne: młodzi artyści są wrażliwi, ale przede wszystkim rządni sławy i uznania. Dlatego nie powinno Was dziwić to, że dziewczyny, mimo iż są przyjaciółkami, robią sobie drobne psikusy lub poważnie zastanawiają się nad tym, czy nie wyeliminować konkurentki z walki o upragnioną rolę. Tak pewnie dzieje się w świecie dorosłych, więc dlaczego nastolatki nie miałyby się już powoli w tym szkolić? I nawet jeśli to nie one same pragną wyeliminować konkurentkę to być może ich równie ambitne mamusie mogą ich w tym wyręczyć.

Dublerka – moja ocena

Książkę oceniam na mocną czwórkę z plusem w skali sześciostopniowej. Nie jest to bowiem powieść wybitna, jednak zdaje się być na tyle interesująca i wciągająca, że umili Wam czas na jakiejś plaży bądź nad jeziorem w upalny dzień. Nie oczekujcie jednak nie wiadomo jak skomplikowanej intrygi oraz zwrotów akcji z kosmosu.

Jej ogromną zaletą jest fakt, że jest ona spójna pod względem tempa akcji oraz fabuły. Z pewnością autorki pracowały na podstawie szczegółowego planu oraz poświęciły sporo czasu na ujednolicenie tekstu. To widać i tutaj nie można się do niczego przyczepić. Rysy charakterologiczne bohaterek i bohaterów są spójne – każda z dziewczyn jest inna i, oczywiście, ma różne problemy, aspiracje i pogląd na świat – a środowisko skupione wokół szkoły artystycznej wydaje się autentyczne. Do tego dochodzi dosyć ciekawe i nawet zaskakujące zakończenie (ja przynajmniej nie odgadłam, kto nabroił).

I z powyższego opisu można wywnioskować, że książka jest super.

Pewnie tak i z pewnością znajdzie swoich amatorów, mnie jednak czegoś w niej brakowało. Najgorsze jest to, że nie do końca umiem to nazwać. Wydaje mi się, że zabrakło w niej jakiegoś sposobu na większe zainteresowanie czytelnika. Moje odczucia w trakcie czytania ograniczały się raczej do: „aha, no super”, zamiast takiego: „nie wierzę, serio?!”. Treść nie byłaby niczym, co mogłoby rzeczywiście porwać mnie i zmusić do tego, żebym nie mogła oderwać się od tego thrillera. Raczej odwrotnie – podejrzewam, że gdybym odłożyła tę książkę na jakiś miesiąc to nic złego by mi się nie stało. Przeżyłabym, nie wiedząc, w jaki sposób się skończyła.

Dlatego rekomenduję Wam tę książkę na jakieś letnie leniwe popołudnie. Ale jak nie przeczytacie to nic wielkiego się nie stanie.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Sophie Hannah, BA Paris, Clare Mackintosh i Holly Brown
Tytuł: Dublerka
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 384
Cena: ok. 38,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

Max Czornyj Zjawa

Advertisements

Nie pierwszy, i zapewne nie ostatni, raz na tym blogu pojawi się recenzja jakiejś książki Maxa Czornyja. Tak się składa, że dziś zajmę się Zjawą, czyli kryminałem, który poleciła mi do przeczytania jedna z czytelniczek bloga.

Czytam serie tradycyjnie od środka (kto mi zabroni, a co!) – tak powinnam zacząć reklamować swój blog, ponieważ staje się to u mnie już niemalże tradycją. Jednak nie umiem oprzeć się nowościom wydawniczym oraz nieco starszym, ale dobrym książkom, które po prostu warto przeczytać. Stąd bardzo często okazuje się, że powieści, o których Wam piszę, stanowią część jakiejś większej serii wydawniczej. Pocieszam się tym, że może chociaż garstka moich czytelników ma to samo. Jeśli nie –  to trudno.

Zjawa- o czym opowiada?

Przyjrzyjmy się opisowi wydawcy:

Czekałeś na śmierć? Właśnie po ciebie przyszłam.
Podobno zdjęcia kradną dusze…

Komisarz Eryk Deryło tkwi w śpiączce. W jego umyśle przewijają się poszarpane sceny.
Tymczasem w Lublinie dochodzi do wyjątkowo sadystycznych morderstw.
Na biurko Tamary Haler trafiają zagadkowe zdjęcia zbrodni.
Sprawca, który nazywa siebie Fotografem, pogrywa z policją i społeczeństwem.
Śledczy muszą działać szybko, by dopaść szaleńca.
Migawka aparatu znowu pstryknęła.
Kolejna dusza zostanie skradziona.
Czy to możliwe, by rozwiązanie sprawy tkwiło w umyśle nieprzytomnego Deryły?

Nowy, mrożący krew w żyłach kryminał z bezkompromisowym komisarzem z Lublina, Erykiem Deryło.

Jak już wiemy, Deryło tkwi w śpiączce, a jego obowiązki przejmuje jego młodsza koleżanka Tamara Haler. Nie musicie się jednak obawiać o przebieg śledztwa, dziewczyna ma umysł jak brzytwa, nie pozwala sobie w kaszę dmuchać, a dodatkowo szybko kojarzy fakty. Dzięki temu rozpoznanie osoby, która stoi za bardzo brutalnymi zabójstwami nie stanowi tutaj problemu. A raczej odwrotnie – śledcza kojarzy fakty i znajduje mordercę w tempie niemal rekordowym. A zakończenie? Tradycyjnie zaskakujące i bardzo ciekawe. Jeśli jesteście złaknieni szczegółów, zapraszam Was do przeczytania tej książki.

Moja ocena

Ocena jest, tradycyjnie w przypadku książek Czornyja, wysoka. Daję jej bowiem mocne pięć.

Na tę notę składają się przede wszystkim takie elementy jak: umiejętne budowanie napięcia, świetne rysy charakterologiczne nie tylko policjantów, ale również samego mordercy oraz (nie wiem, czy powinnam to pisać) spora pomysłowość w przypadku opisów dokonywanych zabójstw. I muszę w tym miejscu napisać Wam, że jestem pod wielkim wrażeniem tego, w jaki wyrafinowany sposób autor planuje i rozpisuje poszczególne morderstwa (a jego pomysłowość wprost powala). Myślę, że jest to jedna z tych rzeczy, które do książek Czornyja przyciąga tak wielu ludzi. I aż zastanawiam się w tym momencie, czy w przypadku swojej najnowszej książki, Córki nazisty, autor będzie również tak pomysłowy. Zobaczymy.

Szukając wad w tej powieści

Musiałabym przyczepić się do postawy policjantów do pogrążonego w śpiączce komisarza Deryły. Wiadomo, niektórzy chcą go odwiedzić, inni nie przepadają za chorymi lub szpitalami i tego nie robią. Rozumiem również, że ze względu na to, że Deryło spał, trzeba było znaleźć jakieś powiązanie pomiędzy tą książką i poprzednimi częściami. Ale bardzo nie podobało mi się nastawienie Tamary Haler, która przez niemal pierwszą połowę powieści zastanawiała się nad tym, co w danym momencie zrobiłby komisarz i przeżywała, że starszego kolegi z nią nie ma. I muszę stwierdzić, że tym mnie zdenerwowała, ponieważ odniosłam wrażenie, że przedtem była niesamodzielną i uzależnioną od decyzji Deryły niedoświadczoną policjantką. Ot, takie wrażenie miałam i to odczucie mi się za bardzo nie podobało.

Poza tym jednym aspektem wszystko było poprawnie. Także zachęcam Was do przeczytania tej książki, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Max Czornyj
Tytuł: Zjawa
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 400
Cena: ok. 39,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Czy 29 sekund może zmienić czyjeś życie?

Advertisements

Takie mniej więcej pytanie stawia przed swoją bohaterką T.M. Logan, autor książki pod tytułem 29 sekund. Myślicie, że to możliwe, żeby tak krótki czas mógł wywrócić dotychczasową rutynę do góry nogami? Jeśli Was to zastanawia to koniecznie musicie przeczytać tę książkę.

A przy okazji, jeśli skądś kojarzy się Wam to nazwisko to dla przypomnienia pozostawiam tutaj link do recenzji poprzedniej książki autora, czyli Kłamstw.

A co, gdyby wokół ciebie były same Kłamstwa?

O czym jest ta książka

Sarah to pracownica naukowa. Jest sumienna i dokładna, do tego bardzo ciężko pracuje na to, aby piąć się po szczeblach uniwersyteckiej kariery. Ma jednak problem: po pierwsze jest kobietą w męskim świecie, a po drugie- jej szefem jest dobrze ustawiony męski szowinista, który uważa, że kobiety są z zasady głupsze i to pozwala mu na wykorzystywanie i molestowanie ich. Tym razem postanowił wziąć się za Sarah, która automatycznie ustawiona jest na słabszej pozycji. Jest samotną matką dwójki dzieci, nie ma więc żadnego mężczyzny, który mógłby obronić ją przed „zalotami” Alana Lovegooda.

Pewnego dnia kobieta jest świadkiem przedziwnej sceny. Dobrze ubrany mężczyzna spaceruje po drogim osiedlu z małą dziewczynką, Nagle podbiegają do nich podejrzanie wyglądający ludzie i próbują małą porwać. Sarah reaguje jako jedyna, próbując unieruchomić nogi jednego z nich za pomocą zderzaka swojego samochodu. Nie wie, że to zdarzenie zmieni jej życie na zawsze.  Czy na dobre, czy na złe? Z tym Was pozostawię, ponieważ, jeśli zainteresował Was ten opis, to z pewnością będziecie chcieli dowiedzieć się reszty z książki.

Moja ocena

Podobnie jak w przypadku poprzedniej książki T.M. Logana również tutaj czytelnik otrzymuje przysłowiowy rollercoaster. Powieść rozpoczyna się spokojnie od przedstawienia sytuacji główniej bohaterki, jej przeszłości oraz stosunków z podstarzałym lowelasem Lovegoodem po to, aby dosłownie zmieść czytelnika opisami zachowań, jakich profesor dopuszcza się wobec Sarah oraz jej koleżanki Mary. Przy czytaniu tych fragmentów naprawdę podnosi się ciśnienie! Później nie jest lepiej. Nagłe zwroty akcji i zaskakujące wydarzenia sprawiają, że książkę po prostu pochłania się w oka mgnieniu. Zresztą te zwroty akcji są tak nagłe i zaskakujące, że czasami zastanawiałam się, czy moje nerwy zniosą jeszcze więcej emocji.

Oceniam tę książkę na szóstkę w mojej sześciostopniowej skali. Przede wszystkim dlatego, że dałam się autorowi złapać w zasadzkę gdzieś w połowie książki. Być może był to celowy zabieg, aby kazać czytelnikowi uważać, że wie, co bohaterka powinna zrobić i budować w nim napięcie do momentu aż to zostanie wykonane. A potem jedynie dołożyć jakąś tonę akcji i „obserwować” jego zaskoczenie z powodu kolejnego zwrotu w narracji. To było świetne i muszę przyznać, że dawno żadna książka tak na mnie nie podziałała.

Jestem ciekawa, jak będzie u Was. Dajcie mi znać w komentarzach!

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: T.M Logan
Tytuł: 29 sekund
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 336
Cena: ok. 39,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!