Książka tygodnia: Komisarz Serge Olovski i jego dwa śledztwa

Advertisements

W prowadzeniu bloga o książkach fajne jest to, że co jakiś czas trafiają mi się bardzo interesujące powieści autorów, których wcześniej nie znałam. Tak właśnie trafiłam na zbiór dwóch opowiadań, których elementem wspólnym jest komisarz Serge Olovski, emerytowany policjant francuskiej policji.

Cykl Dom z ogrodem tanio sprzedam. Świąteczne porządki Genevive Hibou dotarł do mnie jakieś dwa tygodnie temu, jednak przeczytanie ich zajęło mi trzy dni. Opowiadania są bardzo ciekawe i do tego mają tę interesującą nieśpieszną atmosferę rodem z francuskiej prowincji. Ale nie będę uprzedzać faktów (to jest mojej oceny) i najpierw opowiem Wam co nieco o tych dwóch opowieściach.

Dom z ogrodem tanio sprzedam

Pierwsze opowiadanie mówi o próbie rozwiązania zagadki śmierci pracownika miejscowego biura notarialnego. Jules Duval zostaje znaleziony martwy na ławce w parku. Do akcji wkraczają komisarze policji, o dziwo!, z oddalonego o paręnaście kilometrów Paryża. Aby mieć rękę na pulsie, proszą o współpracę emerytowanego policjanta Serge`a Olovskiego. Ten wspomagany jest przez Polkę Ewę Wolny.

Czy udaje się rozwiązać zagadkę? Owszem, jednak muszę stwierdzić, że zastosowane tutaj zabiegi literackie rodem z Herculesa Poirot trochę odbierają przyjemność z czytania. Chodzi mi o prowadzenie narracji w sposób, w którym czytelnik nie może wraz z inspektorem poznawać kolejnych faktów w śledztwie, a są mu one oznajmiane na sam koniec wraz z rozwiązaniem zagadki.  Dla mnie takie rozwiązanie jest słabe.

Świąteczne porządki Genevive Hibou

Nieco lepiej przedstawia się za to rozwiązanie zagadki śmierci Collette i Luca Hibou w drugim opowiadaniu. Wprawdzie mamy tutaj do czynienia z zabiegiem podobnym do tego z wcześniejszego tekstu, jednak forma spowiedzi zabójcy jednak tak bardzo nie razi.

Genevive Hibou to sąsiadka Olovskiego. Jest wdową, ma syna – strasznie rozpieszczonego i nieogarnietego jedynaka, który uważa, że z racji swojego istnienia należy mu się wszystko, co najlepsze. Facet ma spore problemy ze sobą, nie potrafi utrzymać pracy, jednak wierzy, że kolejne przedsięwzięcie pozwoli mu się wreszcie odbić od dna. Z tego powodu decyduje się nawet zastraszyć własną matkę po to, aby otrzymać to, czego pragnie. A chodzi mu o dostęp do ziemi należącej do rodziny.

Moja ocena

Mimo sporych mankamentów narracyjnych w obu opowiadaniach, muszę stwierdzić, że obydwa teksty bardzo mi się podobały. Przyjemnie czytało się o przygodach emerytowanego komisarza oraz Ewy Wolny. Nieśpieszna atmosfera książki jedynie podkreślała tę wyjątkowość. Stwierdzam, że oba opowiadania plasują się nastrojem bardzo blisko kryminałów retro.

Czy powinnam narzekać, że zbrodni i krwi było w nich jak na lekarstwo? Z pewnością dla wielu czytelników przyzwyczajonych do intrygi rodem ze współczesnych kryminałów np. Czornyja, może być zwiedzionych. W porównaniu z tym autorem w książce dzieje się niewiele. No, ale czy emerytowany policjant może działać z takim rozmachem jak młodsi detektywi? Chyba nie. Dlatego, po pierwsze, trzeba pogratulować odwagi autorce, ponieważ takich bohaterów kryminałów widuje się głównie w roli ofiar. Po drugie, ten brak pośpiechu jest właśnie tym, co pozwoli twórczości Elizy Veinard wyróżnić się na tle innych autorów.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Eliza Veinard
Tytuł: Dom z ogrodem tanio sprzedam. Świąteczne porządki Genevive Hibou 
Wydawnictwo: Oficynka
Liczba stron: ok. 250
Cena: około 39,90 złotych
Ocena: 4,5/6

Bądź na bieżąco z wpisami na tym blogu! Zapisz się do newslettera, a nie ominie Cię żaden wpis.

KSIĄŻKA TYGODNIA: Babka z zakalcem Alek Rogoziński

Advertisements

Uwaga, uwaga! Podejście do komedii kryminalnej nr 2. Tym razem zdecydowałam się na nowość ostatnich dni, czyli właśnie Babkę z zakalcem, którą napisał Alek Rogoziński. Zobaczmy, czy warto.

Nie tak dawno temu, w te wakacje, pokusiłam się o wypróbowanie nowego gatunku literackiego, czyli komedii kryminalnej. Jeśli nie pamiętacie to przypomnę, że mój wybór padł na ówczesną nowość, powieść Iwony Banach pod tytułem Głodnemu trup na myśli. Jej recenzję możecie przeczytać tutaj

Przeczytaj także: Komedia kryminalna-czy to może się udać?

I po tej lekturze nie byłam jakoś niesamowicie zadowolona i zainteresowana dalszym obcowaniem z tym gatunkiem. Raczej odwrotnie – nie był to zbyt dobry przedstawiciel, a przynajmniej nie książka, od której powinno się zaczynać. Jednak stwierdziłam, że spróbuję jeszcze raz. Być może po prostu źle dobrałam sobie autora. No i właśnie w taki sposób przesłuchałam Babkę z zakalcem Aleka Rogozińskiego.

Fabuła

Luiza Mirska to gwiazda telewizyjnych show kulinarnych i bardzo prężna przedsiębiorczyni. Ma jednak swoje lata i czuje, że właśnie nadszedł czas na to, aby przekazać stery w swoim imperium w nieco młodsze ręce. Problem w tym, że kiedy bierze pod lupę każdą osobę ze swojej rodziny, okazuje się, że każdy z nich ma na sumieniu jakieś przestępstwo. Do tego jeszcze w trakcie imprezy z okazji sześćdziesiątych urodzin Mirskiej dochodzi do morderstwa, a każdy z obecnych staje się podejrzanym. Tak się bowiem składa, że wszyscy zebrani mają motyw i okazję do tego, aby dołożyć swoje co nieco do babeczki z lukrem.

Moja ocena

Za książkę: treść oraz sposób realizacji wystawiam wysoką ocenę, czyli pięć i pół w sześciostopniowej skali. Podobała mi się intryga, sposób doboru bohaterów oraz niesamowite poczucie humoru autora. Zacznijmy jednak od początku.

Intryga, wokół której zbudowano historię jest bardzo ciekawa. Mamy do czynienia z kobietą, która ogromną część swojego życia poświeciła na budowanie rodzinnego imperium. Udało się jej to kosztem życia prywatnego. W tej ostatniej sferze nie wszystko jej się udało, mimo iż dochowała się gromadki dzieci. Tak się składa, że równie nieidealnych jak ona… Pewnego dnia, kobieta decyduje się na przeniesienie władzy w firmie w ręce kogoś innego, ale okazuje się, że nie za bardzo jest komu, ponieważ jej bliscy to, delikatnie mówiąc, leserzy albo nieudacznicy. Jest również pewna tajemnica z przeszłości, która także daje o sobie znać w tak niefortunnym momencie. To właśnie ten sekret stanowi podstawę bardzo ciekawie zawiązanej intrygi.

Co do bohaterów

Co nieco wspomniałam już wcześniej. Jednak nie napisałam o tym, że są to osoby, które każdy z nas mógłby spotkać w swoim otoczeniu. Ich rysy charakterologiczne są niezwykle dobrze skonstruowane, co sprawia, że bohaterowie wydają się być ludźmi z krwi i kości. Do tego dochodzi świat telewizji i celebrytów, w którym niektórzy z nich zostali wymienieni z imienia i nazwiska, a kilku z nich zmieniono personalia w taki sposób, żeby można było się łatwo domyślić, o kogo chodzi. Wszystkie te zabiegi sprawiają, że to wrażenie, iż ci ludzie są prawdziwi, jest jeszcze większe.

Na sam koniec zostawiam sobie humor. Począwszy od zmiany nazwisk co poniektórych znanych osób, przez ciekawe wydarzenia, po zabawne powiedzonka, którymi autor sypie jak z rękawa. To właśnie te elementy sprawiają, że książka, która jednak jest kryminałem, jest również lekka i zabawna, a czytelnik nie chce odłożyć jej na później. Swoją drogą duża tutaj zasługa lektora, który świetnie interpretuje tekst.

Podsumowując, warto przeczytać tę książkę dla ciekawej narracji i ogromnej dozy świetnych powiedzonek oraz trafnych spostrzeżeń.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Alek Rogoziński
Tytuł: Babka z zakalcem
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Liczba stron: 290/ ok. 7h
Cena: około 39,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

KSIĄŻKA TYGODNIA: Nie wiesz wszystkiego Marcel Moss

Advertisements

Znów mam zaszczyt recenzować książkę Marcela Mossa. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ od czasu, kiedy dowiedziałam się o premierze Nie wiesz wszystkiego, dosłownie przebierałam nogami z niecierpliwości. Chciałam dowiedzieć się, czy kolejna powieść będzie równie kontrowersyjna jak poprzednie.

Dla przypomnienia lub jeśli jest to dla Was pierwsze zetknięcie z twórczością tego autora, zamieszczam linki do poprzednich wpisów o jego thrillerach.

Książka, na którą czekałam – Pokaż mi Marcela Mossa

Nie patrz i nie odpisuj, czyli recenzja łączona powieści Marcela Mossa

Przyjrzyjmy się jednak bliżej najnowszej propozycji Mossa.

Fabuła

Uczniami prestiżowego liceum z Warszawy wstrząsa wiadomość o śmierci dwojga uczniów. Ona, Otylia, jest członkinią grupy wyrzutków. Jest to dziwna i, na pierwszy rzut oka, agresywna oraz mocno pokręcona, dziewczyna. Z kolei on – Alan – jest najpopularniejszym uczniem w szkole. Siatkarz, wysoki, przystojny chłopak szkolnej gwiazdeczki. Z pozoru nic ich nie łączy, jedynie to, że pewnej nocy spotykają się na dachu opuszczonej hali i rzucili się w dół, umierając przy tym na miejscu.

Jak można się tego było spodziewać, zarówno społeczność szkolna, jak i opinia publiczna oskarża dziewczynę o nakłonienie Alana do popełnienia samobójstwa. Jednie jej najbliższa przyjaciółka Marta nie wierzy, że Otylia mogła być do tego skłonna. Jeśli to nie ona, to kto? I jak to się stało, że dwoje młodych ludzi zdecydowało się skończyć z sobą w tak tragiczny sposób? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w lekturze Nie wiesz wszystkiego.

Moja opinia

Zacznę od tego, że ponownie jestem zaskoczona tym, w jaki trafny sposób Marcel Moss podejmuje palące problemy społeczne. W poprzednich książkach mieliśmy do czynienia z pracoholizmem i uczuciami ludzi, którzy nie potrafili stworzyć związku lub z ich emocjami po rozstaniu. Były to jednak osoby dorosłe. Tym razem czytamy o dzieciach, ale nie dajcie się zwieść. Jak możemy wyczytać z powieści, świat nastolatków jest równie bezwzględny jak rzeczywistość, w której żyją młodzi ludzie. Oczywiście ich problemy są nieco inne, ale ciągłe ocenianie ze względu na wygląd, popularność lub jej brak, niemożność bycia sobą i okazywania swoich prawdziwych uczuć w połączeniu z burzą hormonów i brakiem uwagi ze strony dorosłych tworzy prawdziwą mieszankę wybuchową. Bohaterowie Nie wiesz wszystkiego odkrywają, że sukces oraz duże pieniądze są tym, co stanowi podstawę życia, a że do końca nie wiedzą jeszcze, że nie do końca jest to prawda, starają się zachowywać się tak, jak wymagają tego od nich inni – zmieniają się, wierząc, iż nowy wygląd lub inne zachowanie zapewnią im akceptację.

Wydaje mi się, że to właśnie to ostanie słowo jest wytrychem do tej książki. Akceptacja bohaterów przez ich najbliższych oraz rówieśników, samoakceptacja co do swoich ułomności lub jej brak to to, co spaja wszystkie historie młodych bohaterów. A wątek nauczycielki Julii oraz jej męża Olka, małżeństwa, które zmaga się z problemem jego seksoholizmu, wydaje się tylko to potwierdzać.

Nie wiesz wszystkiego jest dobrym, mocnym thrillerem psychologicznym

jednak nieco mniej kontrowersyjnym niż w przypadku poprzednich książek. Może moje odczucia są takie, a nie inne, ponieważ na co dzień obcuję z młodzieżą i zachowania, które opisuje Moss już mnie raczej nie dziwią. Ale nie powinniście uważać tego za wadę. Wydaje mi się, że jest to właśnie spora zaleta tej książki, ponieważ nie wszystko można i trzeba opisywać z siłą tarana, który dosłownie wgniata czytelnika w ścianę.

W kwestiach językowych wszystko wydaje się w porządku, chociaż w swojej kopii znalazłam dwie literówki 🙂 Nadal dziwi mnie także to, że o swoich najbliższych bohaterowie myślą, używając ich nazwisk (jeśli nie wiecie, o co mi chodzi, zajrzyjcie do poprzednich recenzji – tam wszystko wyjaśniam), ale może to jest po prostu taka maniera, a ja się czepiam.

Podsumowując to wszystko, co napisałam w tej części, muszę przyznać, że książka mi się podobała. Zainteresowali mnie bohaterowie, którzy zostali skonstruowani zręcznie i tak, że jestem pewna, iż mogłabym ich spotkać gdzieś na ulicach mojego miasta. Wydarzenia oraz ich następstwa są logiczne i prawdopodobne. Tradycyjnie dużą pracę włożono w kwestie psychologiczne (za to ogromne brawa). Nie pozostaje mi nic innego, jak wystawić wysoką ocenę pięć z plusem w sześciostopniowej skali. 

Czekam na kolejne książki Marcela Mossa.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Marcel Moss
Tytuł: Nie wiesz wszystkiego
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 386
Cena: ok. 39,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Czy 29 sekund może zmienić czyjeś życie?

Advertisements

Takie mniej więcej pytanie stawia przed swoją bohaterką T.M. Logan, autor książki pod tytułem 29 sekund. Myślicie, że to możliwe, żeby tak krótki czas mógł wywrócić dotychczasową rutynę do góry nogami? Jeśli Was to zastanawia to koniecznie musicie przeczytać tę książkę.

A przy okazji, jeśli skądś kojarzy się Wam to nazwisko to dla przypomnienia pozostawiam tutaj link do recenzji poprzedniej książki autora, czyli Kłamstw.

A co, gdyby wokół ciebie były same Kłamstwa?

O czym jest ta książka

Sarah to pracownica naukowa. Jest sumienna i dokładna, do tego bardzo ciężko pracuje na to, aby piąć się po szczeblach uniwersyteckiej kariery. Ma jednak problem: po pierwsze jest kobietą w męskim świecie, a po drugie- jej szefem jest dobrze ustawiony męski szowinista, który uważa, że kobiety są z zasady głupsze i to pozwala mu na wykorzystywanie i molestowanie ich. Tym razem postanowił wziąć się za Sarah, która automatycznie ustawiona jest na słabszej pozycji. Jest samotną matką dwójki dzieci, nie ma więc żadnego mężczyzny, który mógłby obronić ją przed „zalotami” Alana Lovegooda.

Pewnego dnia kobieta jest świadkiem przedziwnej sceny. Dobrze ubrany mężczyzna spaceruje po drogim osiedlu z małą dziewczynką, Nagle podbiegają do nich podejrzanie wyglądający ludzie i próbują małą porwać. Sarah reaguje jako jedyna, próbując unieruchomić nogi jednego z nich za pomocą zderzaka swojego samochodu. Nie wie, że to zdarzenie zmieni jej życie na zawsze.  Czy na dobre, czy na złe? Z tym Was pozostawię, ponieważ, jeśli zainteresował Was ten opis, to z pewnością będziecie chcieli dowiedzieć się reszty z książki.

Moja ocena

Podobnie jak w przypadku poprzedniej książki T.M. Logana również tutaj czytelnik otrzymuje przysłowiowy rollercoaster. Powieść rozpoczyna się spokojnie od przedstawienia sytuacji główniej bohaterki, jej przeszłości oraz stosunków z podstarzałym lowelasem Lovegoodem po to, aby dosłownie zmieść czytelnika opisami zachowań, jakich profesor dopuszcza się wobec Sarah oraz jej koleżanki Mary. Przy czytaniu tych fragmentów naprawdę podnosi się ciśnienie! Później nie jest lepiej. Nagłe zwroty akcji i zaskakujące wydarzenia sprawiają, że książkę po prostu pochłania się w oka mgnieniu. Zresztą te zwroty akcji są tak nagłe i zaskakujące, że czasami zastanawiałam się, czy moje nerwy zniosą jeszcze więcej emocji.

Oceniam tę książkę na szóstkę w mojej sześciostopniowej skali. Przede wszystkim dlatego, że dałam się autorowi złapać w zasadzkę gdzieś w połowie książki. Być może był to celowy zabieg, aby kazać czytelnikowi uważać, że wie, co bohaterka powinna zrobić i budować w nim napięcie do momentu aż to zostanie wykonane. A potem jedynie dołożyć jakąś tonę akcji i „obserwować” jego zaskoczenie z powodu kolejnego zwrotu w narracji. To było świetne i muszę przyznać, że dawno żadna książka tak na mnie nie podziałała.

Jestem ciekawa, jak będzie u Was. Dajcie mi znać w komentarzach!

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: T.M Logan
Tytuł: 29 sekund
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 336
Cena: ok. 39,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Jest krew, czyli co tam u Stephena Kinga słychać nowego

Advertisements

Wreszcie udało mi się skończyć zbiór opowiadań pod tytułem Jest krew… autorstwa samego mistrza literatury grozy, czyli Stephena Kinga. Wytrwałam w postanowieniu, żeby przeczytać tę książkę jak najszybciej i prędko podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na jej temat.

Ci, którzy śledzą mój profil na Instagramie (KLIK) i byli obecni na ostatnim live, mogli już usłyszeć co nieco na temat tej książki w ostatni poniedziałek. Teraz postaram się opowiedzieć nieco więcej na temat tego, co mi się spodobało, a co uznałam za niepotrzebne i nieciekawe.

Jest krew… to cztery opowiadania:

  1. Telefon pana Harringtona
  2. Życie Chucka
  3. Jest krew, są czołówki
  4. Szczur

Wszystkie postaram się omówić w jak największych szczegółach, jednocześnie nie zdradzając Wam zbyt dużo z fabuły.

Telefon pana Harringtona

Dosyć długie opowiadanie, którego myślą przewodnią jest przyjaźń międzypokoleniowa, trwająca nawet dłużej niż życie. Do małego miasteczka sprowadza się bogacz, pan Harrington, który zamieszkuje samotnie w dosyć dużym domu. Pewnego dnia wpada na pomysł zatrudnienia chłopca z sąsiedztwa. Zadaniem młodego jest codzienne czytanie pracodawcy i zajmowanie się jego roślinami. Zaprzyjaźniają się do tego stopnia, że kiedy chłopak wygrywa większe pieniądze na loterii, postanawia kupić Harringtonowi pierwszego iPhone`a.

Krótko po tym  Harrington umiera, a chłopak wrzuca mu do trumny telefon. W trudnych okresach dzwoni pod numer telefonu mężczyzny, żeby się wyżalić. Kiedy to robi, dzieją się dziwne rzeczy…

Tak w skrócie można byłoby przedstawić fabułę. To, na co powinniście zwrócić uwagę w trakcie czytania to przede wszystkim fajnie wykorzystany pomysł na przyjaźń aż po grób, a nawet dalej, oraz to, że według Kinga, nasi bliscy będą troszczyć się o nas nawet po tym, jak nie będzie ich z nami. Bardzo to interesujące. I muszę również zauważyć, że w tym opowiadaniu nie pojawiają się jakieś bezpośrednie elementy grozy, np. niebezpieczne byty, magia, itp. , ale jednak jest ono nieco straszne. Ten poziom grozy został osiągnięty poprzez zastosowanie bardzo prostych zabiegów.

Życie Chucka

Wszyscy wiemy, że nasza planeta nie jest w zbyt dobrej kondycji. I dlatego, kiedy mają miejsce różnego rodzaju katastrofy naturalne, nie doszukujemy się innego powodu niż właśnie te pochodzące od środowiska. Ale okazuje się, że być może jesteśmy w błędzie.

Ludzie dostrzegają banery z uśmiechniętym mężczyzną, podpisującym dokumenty. Powstały po to, aby podziękować Chuckowi za 35 lat świetnej pracy dla firmy. Najprawdopodobniej pracodawca bardzo cenił swojego pracownika, ponieważ wykupił nie tylko duże ogłoszenia na ulicach, ale także reklamy w telewizji.

W tym samym czasie dochodzi do niepokojących zdarzeń związanych ze środowiskiem naturalnym. Jest coraz mniej prądu, znika internet, tu i ówdzie osuwa się ziemia, robi się ciemno,  a na sam koniec gasną nawet gwiazdy.

To, o czym napisał tutaj King to nic innego, jak opisanie świata kogoś, kto wie, że za niedługo odejdzie ważna dla niego osoba. Nic nie jest wyrażone wprost, a autor operuje mniej lub bardziej znanymi symbolami po to, aby pokazać, że dla tych, którzy przeżywają żałobę po śmierci najbliższych kończy się świat. W Życiu Chucka ten świat kończy się dosłownie – po śmierci mężczyzny, nawet w życiu obcych mu osób, pozostają pustka i ciemność.

Jest krew, są czołówki

Najdłuższa opowieść w zbiorze, liczy sobie ponad 200 stron. Jej główną bohaterką jest znana już wcześniej chociażby z Outsidera, Holly Gibney.  Kobieta pracuje dla biura detektywistycznego. Pewnego dnia śledzi relację z wybuchu bomby w miejscowej szkole. Na miejsce jako pierwszy dociera przedstawiciel lokalnej telewizji, który niemal przez cały wieczór relacjonuje to, co stało się na miejscu i pomaga w pracach poszukiwawczych. Wszystko wydaje się w jak najlepszym porządku – mężczyzna kieruje się odruchem serca, stara się pomóc. Jednak jest coś w jego wizerunku, co nie pozwala o sobie zapomnieć. Mały szczegół, który sprawia, że Holly decyduje się podjąć śledztwo. Pomaga jej w tym chociażby przemiły staruszek, który przekazuje jej materiały, obejmujące bardzo duży okres czasu.

Ponad 200 stron pozwala Kingowi bardzo rozwinąć świat przedstawiony i wprowadzić czytelnika w wydarzenia, które mają miejsce w tekście. Jednocześnie jest to chyba najstraszniejsze opowiadanie w całym zbiorze. Są groza i dziwne okoliczności, czyli wszystko to, co najbardziej lubimy u Stephena Kinga. I chyba nie przeszkadza to, że autor ponownie sięgnął po motyw znany z książki Outsider.

Szczur

No tak. Nie jest to moje ulubione opowiadanie, muszę raczej stwierdzić, że mojej opinii jest ono najmniej udane, dziwne i jakieś takie … nie takie.

Główny bohater to autor opowiadań, który postanowił napisać swoją książkę. Stworzenie dłuższej formy postawił sobie jako życiową misję, mimo iż poprzednia próba zakończyła się niepowodzeniem, które niemalże przepłacił depresją. Teraz jednak mężczyzna jest pewien sukcesu. Bierze urlop na uczelni, wyprowadza się do domku w totalnej głuszy i pisze. Pewnej nocy doświadcza, jak mu się wydaje, halucynacji. Pod postacią szczura przychodzi do niego ktoś lub coś, co obiecuje mu pomoc w dokończeniu powieści.

Przede wszystkim nie podoba mi się ten szczur. Rozumiem, że są to inteligentne zwierzęta, ale zupełnie nie pasują mi jako emanacja złych mocy. To się po prostu nie łączy. Wybrałabym jakiegoś innego zwierzaka – węża, jaszczurkę, cokolwiek. Ale nie szczura. I mimo że reszta tekstu wydaje się poprawna to ten szczur psuje mi przyjemność tak mocno, że oceniam ten tekst jako najsłabszy w całym zbiorze. Jak dla mnie mogłoby go nie być.

Podsumowując…

Oczywiście powinniście przeczytać najnowsze opowiadania Stephena Kinga. Jak dla mnie jest to jeden z tych autorów, których twórczość po prostu trzeba znać. Nawet jeśli jego opowiadania nie mają w sobie takiej mocy, jak wcześniejsza twórczość. Tak, myślę, że to dobre określenie. King napisał fajne opowiadania obyczajowe z elementami grozy, które są delikatniejsze, nie ma w nich już takiej dawki agresji, niewiadomego i udziwnień, które widoczne były w tekstach sprzed 20 lat (chociażby we Mgle, moim do tej pory najbardziej ulubionym opowiadaniu). Mimo to warto je przeczytać. Bo być może pazur grozy Kinga już się stępił, ale mistrz nadal pozostaje bardzo dobrym pisarzem.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Stephen King
Tytuł: Jest krew…
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 519
Cena: około 43 złote

 

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

KSIĄŻKA TYGODNIA: Pieśni wydmowej trawy Maksymilian Dzikowski

Advertisements

Nie samą fantastyką człowiek żyje. I tak mi się złożyło, że przyszło mi pisać o książce niezwykłej i czarującej. Nie jest to krwawy kryminał, ani nic, co znajdziecie na półce w Empiku wśród bestsellerów.

Ale to wcale nie znaczy, że nie jest powieść, na którą nie powinniście zwrócić uwagi. Raczej odwrotnie, w zalewie pisanych na kolanie, powielających siebie nawzajem przedstawicieli poszczególnych gatunków literackich, pojawiają się książki tak niesamowite, że aż nie można przejść obok nich obojętnie. Taka jest właśnie ta, o której piszę dziś, czyli Pieśni widmowej trawy Maksymiliana Dzikowskiego.

Jak ją odkryłam?

Prowadząc bloga często dostaję propozycje napisania kilku słów o danej książce. Niekiedy wychodzą one od wydawnictw (nie są to wpisy sponsorowane w żaden sposób) oraz od autorów. Dzięki temu miałam okazję przeczytać naprawdę świetne książki, o których istnieniu nawet nie wiedziałam.

Pieśni wydmowej trawy odkryłam także dzięki temu, że skontaktował się ze mną pan Maksymilian Dzikowski – autor. Oczywiście spytał, czy nie chciałabym przeczytać i opisać. Zgodziłam się. Uwaga, teraz będzie najlepsze! Pół orku wcześniej w moim rodzinnym mieście odbywało się spotkanie literackie w filii biblioteki miejskiej z p. Dzikowskim, na którym miałam być. Nie dotarłam, bo w tak zwanym międzyczasie zmieniły mi się plany zawodowe. Na szczęście autor poratował mnie nagraniem z wydarzenia, które również zamieszczam, żebyście mogli posłuchać o tym, w jaki interesujący sposób opowiada o realiach życia w epoce kamienia, do której nawiązuje opisywana przeze mnie książka.

Nagranie ze spotkania możecie obejrzeć tutaj KLIK

Pieśni widmowej trawy – kilka słów o książce

Jedna z wysp morza północnego jest zamieszkana przez niewielkie plemię. Jego osada to kilka chatek zbudowanych z gałęzi, traw i piasku. Społeczność ta jest bardzo tradycyjna: mężczyźni zajmują się połowami, dzięki którym zapewniają pożywienie swoim rodzinom, a kobiety wyplatają kosze i maty z miękkiej trawy. I wydawałoby się, że takie życie będą wieść zawsze, jednak pewnego dnia ta ich równowaga zostaje zakłócona przez przybycie tajemniczego mężczyzny. Człowieka ozdobionego łuską ryby.

Obcy mężczyzna zostaje powierzony opiece dziewczyny, traktowanej przez pozostałych członków społeczności jak wyrzutek. Jej status nie przeszkadza jej wprowadzać go w obyczaje, tradycje i wierzenia plemienia. To, czy obecność obcego będzie darem, czy przekleństwem dla grupy okaże się w najbliższym czasie…Na pewno ci ludzie będą musieli odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytania. Takie, których nikt jeszcze nie odważył się zadać.

Morze zabiera wiele, lecz w swej hojności dwakroć tyle oddaje.

Z pewnością zastanawiacie się teraz, czy powinniście przeczytać tę książkę. Ja z kolei zapytam się Was: Lubicie baśnie? Jeśli odpowiecie twierdząco na to pytanie to jestem pewna, że jest to pozycja w sam raz dla Was, ponieważ ta powieść swoją konstrukcją i atmosferą bardzo baśnie przypomina. Chociaż nie, powinnam raczej napisać, że jest to swego rodzaju przypowieść/pieśń (w starym znaczeniu tego słowa), która opowiada o ludzie zmagającym się nie tylko z nieuchronnością i brutalnością dzikiej przyrody (na przykład zmiennością pór roku), ale także niebezpieczeństwami związanymi z pojawieniem się obcego. Bo musicie wiedzieć, że plemię to jest tradycyjną społecznością, w której każdy zna swoje miejsce i wie, czego ma się spodziewać od życia oraz innych jej członków.

To, na co powinniście zwrócić uwagę w trakcie czytania to rozbudowane opisy rytuałów odprawianych przez grupę. Mam tutaj na myśli chociażby ten związany z ponownymi narodzinami obcego i nadanie mu imienia. Jest oczywiście wiele innych, ale ten chyba najbardziej utkwił mi w pamięci. Ciekawe są także części dotyczące życia codziennego kobiet i mężczyzn (praca, połowy, tradycyjne sposoby leczenia, itp).

Poza tym jest jeszcze język, którym opisano te wydarzenia. Piękny, kwiecisty – dla mnie czytanie tej książki to była prawdziwa uczta dla umysłu. Bardzo podobało mi się przebijanie się przez kolejne opisy. Do trudnego języka jestem przyzwyczajona, ponieważ lektury dla studentów polonistyki nigdy nie są napisane prosto. Jeśli nie spotykacie się często z takim typem pisania, ta powieść może sprawić Wam nieco kłopotu. Ale gwarantuję również, że jeśli zdecydujecie się na przeczytanie, nie zmarnujecie czasu.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Maksymilian Dzikowski
Tytuł: Pieśni wydmowej trawy
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 328
Cena: około 36,99 złote

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

 

KSIĄŻKA TYGODNIA: Chirurg Michała Larka

Advertisements

Niespodzianka! Zdecydowałam się na wprowadzenie dwóch nowych serii, w związku z którymi będziecie mogli czytać o książkach. Z pierwszą z nich ruszam już dzisiaj. Książka tygodnia będzie zawierać informacje o tych powieściach, na które powinniście zdecydowanie rzucić okiem. Zaczynamy już dziś.

Michał Larek to jeden z polskich twórców, z dorobkiem którego nie miałam jeszcze styczności. Z tego powodu bardzo jest mi miło, że pierwsza książka jego autorstwa, którą przeczytałam od razu trafiła do grona tych przeze mnie wyróżnionych.

Tytułem wstępu dla tych z Was, którzy nie mieli jeszcze do czynienia z autorem, chciałabym przybliżyć jego sylwetkę. Larek jest wykładowcą akademickim oraz pisarzem. Jego portfolio zawiera między innymi następujące pozycje:

  • Dekada. Tom 2. Na tropie (Wydawnictwo Czwarta Strona, 2018; ​ISBN 978-83-7976-936-0​)
  • Dekada. Tom 3. Fatum (Wydawnictwo Czwarta Strona, 2018; ​ISBN 978-83-7976-067-1​)
  • Furia (Wydawnictwo Czwarta Strona, 2017; ​ISBN 978-83-7976-716-8​)
  • Martwe ciała (Simple Publishing, Poznań, 2014; ​ISBN 978-83-7975-000-9​) wspólnie z Waldemarem Ciszakiem
  • Mężczyzna w białych butach (Wydawnictwo Czwarta Strona, 2016; ​ISBN 978-83-7976-464-8​) wspólnie z Waldemarem Ciszakiem
  • Przywracanie, wracanie: rozmowy szczecińskie z Arturem Danielem Liskowackim (Wydawnictwo Naukowe Scholar; Szczecin: Zaułek Wydawniczy Pomyłka, 2014; ​ISBN 978-83-7383-712-6​) wspólnie z Jerzym Borowczykiem
  • Punkty zapalne (Wydawnictwo Poznańskie, 2016; ​ISBN 978-83-7976-453-2​) wspólnie z Jerzym Borowczykiem
  • Rozmowa była możliwa: wywiady z pisarzami (Stowarzyszenie Czasu Kultury, Poznań, 2008; ​ISBN 83-914709-7-0​) wspólnie z Jerzym Borowczykiem

Gdybyście byli zainteresowani przeczytaniem coś więcej niż tylko książka, którą dziś opisuję, check lista jak znalazł 🙂 Ja oczywiście skupię się dziś na „Chirurgu”, wydanym przez Wydawnictwo Oficynka.

PRL, zabójcza trójka i bezwzględny zabójca

Są lata 80. ubiegłego wieku. Ludzie żyją w swego rodzaju rozdwojeniu pomiędzy tym, co świeckie i duchowe. Nie wszyscy są lub chcą być głęboko wierzący, ale ci, którzy chodzą do kościoła starają się wytrwać w nakazach wiary. I tak się składa, że to właśnie obrzędy religijne i miejsca ich sprawowania stają się miejscem zbrodni. Tutaj: okrutnego morderstwa na dwunastoletniej dziewczynce, której ciało zostaje pocięte i porzucone gdzieś na poznańskim cemntarzu.

Milicja ma nie lada orzech do zgryzienia. Trzeba znaleźć człowieka, który zabił. Bez pomocy tych wszystkich nowoczesnych cudeniek technicznych, telefonów komórkowych, kamer, podglądów, za to z ludźmi, którzy mają coś do ukrycia, na przykład jakieś swoje prywatne małe grzeszki, które nie powinny wychodzić na światło dzienne. Na szczęście jednak mamy do czynienia z inspektorami, którzy doskonale znają się na swojej robocie. To ludzie, którzy nie tylko wiedzą, jak przycisnąć delikwenta, żeby wyśpiewał wszystko, co wie na dany temat, ale jeszcze robią to w sposób, w którym za mocno nie naginają prawa.

Kto jest zabójcą i dlaczego zabił? Zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę i sprawdzenia wszystkiego osobiście. Zapewniam, że nie zmarnujecie czasu.

Moja ocena

Już w trakcie poniedziałkowego live`a na Facebooku wspominałam o tej książce, mimo że do tamtego momentu przeczytałam tylko jakieś 80 stron. Mówiłam, że jest to jedna z ciekawszych i fajnie napisanych powieści, z którymi miałam do czynienia w marcu. Nie kłamałam.

Mam taką zasadę, że jeśli w ciągu pierwszych dziesięciu stron dana pozycja mnie zainteresuje to czytam dalej. Jest to związane z tym, że nie mam za dużo czasu na lekturę, a co za tym idzie, muszę starannie i dosyć brutalnie selekcjonować to, co czytam. Nie chcę marnować tych kilku wolnych chwil, które mam dla siebie w ciągu dnia na to, aby marnować je na coś, co na moją uwagę nie zasługuje. I z tego powodu bardzo się cieszę, że „Chirurg” mnie nie zawiódł.

Polecam Wam tę książkę, jeśli lubicie dobrą policyjną (hmm, milicyjną) robotę, opartą o myślenie, dociekanie i sprawdzanie faktów jeden po drugim. Jest to dobry kryminał także dla tych, którzy lubią konkretnych i dobrze zarysowanych bohaterów: cała trójka (Harry, Zbój, Freddy) to postaci, które na pewno można było spotkać w szeregach milicji: stanowczy, znający się na swojej robocie, lubiący wypić, itd. i przede wszystkim stawiający rozwiązanie zagadki na pierwszym miejscu.

Podsumowując to wszystko, co napisałam wyżej: dobry kryminał, ciekawe postaci, interesujące wydarzenia i zagadka, której rozwiązanie nie było wcale takie proste (ja bynajmniej nie zgadłam nazwiska zabójcy!). Warto!

P.S. Drugie wydawnictwo, proszę zadbać o lepszą korektę, ponieważ znów jest kupa literówek.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Michał Larek
Tytuł: Chirurg
Wydawnictwo: Wydawnictwo Oficynka
Liczba stron: 392
Cena: 40 złotych