Uczysz się języków? Wykorzystaj te pomoce!

Uczenie się języków obcych już dawno wykroczyło poza klasę w szkole językowej. Obecnie mamy możliwość skorzystania z tak wielu pomocy językowych, że lekcje z nauczycielem stają się jedynie dodatkiem do samodzielnej pracy. Ale nie tylko.

Oczywiście lekcje na kursie językowym pozwalają przyswajać materiał w odpowiednim tempie, a pomoc nauczyciela lub lektora sprawdza się w przypadku, kiedy nie mamy pewności co do zakresu wykorzystania danej struktury gramatycznej, wyeliminowania błędów, a także nauki płynnego mówienia w danym języku.

Jednak takie kwestie jak uczenie się słówek lub zwrotów lub ćwiczenie czytania lub rozumienia ze słuchu możecie ćwiczyć samodzielnie z wykorzystaniem wielu pomocy. Ze względu na to, że najwięcej takich rzeczy jest dostępnych dla uczących się angielskiego, pokażę je właśnie na tym przykładzie. Niemniej jednak wiele ze źródeł będzie do wykorzystania również w przypadku innych języków.

Te pomoce wykorzystaj w uczeniu się języków

1.Czasopisma dla uczących się języków obcych

Na obecną chwilę mamy kilka czasopism przeznaczonych dla uczących się języków. Dostępne wersje językowe to: angielski (ogólny i biznesowy), niemiecki, włoski, hiszpański, rosyjski. Magazyny, o których piszę tutaj wydawane są przez wydawnictwo Colourful Media, a ich zaletą jest to, że na samym dole strony znajduje się słowniczek z wytłumaczonymi co trudniejszymi słówkami i fonetyczny zapis ich wymowy. Jest to bardzo przydatne, ponieważ nie trzeba odrywać się od lektury w poszukiwaniu słownika.

Na rynku pojawiła się także gazeta Newsweek Learning English, która, jak mi się wydaje, zawiera przedruki artykułów z anglojęzycznych wydań tygodnika, jednak dopasowanych do poziomu czytających. W jednym numerze możecie zatem natrafić na teksty o poziomie B2, C1, itp. Nie ma w nim słowniczka, jest to po prostu gazeta.

Ja osobiście skłaniam się do korzystania raczej z pierwszej opcji – artykułów ze słowniczkiem, ponieważ mogę je z powodzeniem wykorzystywać również w trakcie lekcji. Co do drugiej gazety, zarówno w mojej opinii, jak i niektórych z moich uczniów, jest to alternatywa dla kogoś, kto zna język w dosyć dobrym stopniu.

2. Filmy z napisami w obcym języku

Tak, chodzi mi o normalne filmy, które ogląda się w kinie lub na DVD z oryginalną ścieżką dźwiękową. Chodzi o to, że języka używa się zazwyczaj w miejscach, w których jest szmer, hałas, ktoś coś powie szybciej, wolniej, niewyraźnie, itp. Czyli zupełnie inaczej niż w warunkach klasy, gdzie puszcza się czyste nagranie, tekst czytany przez lektora o świetnej dykcji i idealnym akcencie. To oczywiście się zmienia, ponieważ twórcy kursów językowych też już to zauważyli i lektorzy mają możliwość wykorzystywania nagrań wziętych na przykład z ulicznej sondy. Filmy jednak pozwalają na wykształcenie rozumienia w nieco bardziej rzeczywistych warunkach. Dodatkowo uczymy się w trakcie rozrywki, a poza tym zawsze możemy zobaczyć, ile treści nie jest tłumaczone i czytane przez lektora, a to też duża frajda.

Ja w trakcie uczenia się mojego pierwszego języka obcego, angielskiego, oglądałam filmy z napisami w dwie strony, tzn. angielskie filmy zawsze z napisami po angielsku. Wtedy o wiele łatwiej było zrozumieć, co mówią aktorzy. Korzystałam również z opcji TV Polonia, w której polskie filmy były tłumaczone na angielski i to też było bardzo ciekawe.

3. Książki w obcych językach dla uczących się

Tę pomoc opisałam już w osobnym wpisie pod tytułem „Czytaj książki w oryginale”  (Klik!). Są bardzo pomocne, ciekawe i coraz bardzie popularne. Co do gatunków literackich najwięcej jest obecnie kryminałów, ale widziałam już także horrory, romanse i klasyka.

W zależności od Waszych preferencji i tego, jaki jest poziom języka, możecie skorzystać z pozycji napisanych całkowicie w obcym języku ze słowniczkiem na marginesach lub z opcji dwujęzycznej: jedna strona w polskim, druga – w obcym.

Jeśli jednak czujecie się na siłach czytać powieści w oryginale, jest to oczywiście bardzo dobry pomysł 🙂

4. Facebook i YouTube

I na Facebooku, i na YouTubie macie możliwość skorzystania z materiałów przygotowanych przez lektorów i nauczycieli danego języka właśnie dla uczących się. Dodam jeszcze, że w przypadku tych mało popularnych w Polsce (np. fiński, którego uczę się właśnie za pomocą YouTube, Facebooka i kursów internetowych), jest to jedna z niewielu lub jedyna możliwość nauki samodzielnej.

Filmiki pozwalają prześledzić i przećwiczyć wymowę, grafiki – nauczyć się nowych słówek, a komiksy to relaks, zabawa i nauka w jednym. Bardzo fajne w nich jest to, że wszystkie te opcje pozwalają nam na codzienny kontakt z językiem (pamiętacie pewnie siebie mówiących, że nie macie nawet chwili, żeby pouczyć się słówek?) w trakcie scrollowania postów na Facebooku.

To tyle. Dajcie znać, jakie metody wykorzystujecie i jak z nich korzystacie.

Pozdrawiam,

Ania

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

5 naprawdę grubych książek,które powinniście przeczytać w te wakacje

Zawsze wydawało mi się, że wakacje to doskonały czas na to, żeby nadrobić zaległości w czytaniu. Szczególnie w momencie, kiedy na czytanie książek o naprawdę pokaźnych rozmiarach jest czas.

I właśnie z tego powodu na lato pozostawiam sobie przeczytanie lektur, które mają co najmniej 600 stron. Wierzcie mi, spędzenie wolnego czasu na czytaniu naprawdę ogromnych książek, nieśpieszne poznawanie historii i cieszenie się lub płakanie z bohaterami jest naprawdę super. Z tego powodu zresztą zdecydowałam się na przygotowanie tego rankingu. Tradycyjnie jest subiektywny i może zdarzyć się, że nie zdecydujecie się lub nie zdecydowaliście się na przeczytanie akurat tych powieści, które Wam tutaj polecam.

1. „Nędznicy” Victor Hugo

Mój niezaprzeczalny hit sprzed kilku lat. Nie da się ukryć, że ta klasyczna książka ma spore rozmiary – w edycji, którą czytałam została wydana w dwóch tomach po około 700 stron każdy. No i nie da się ukryć, że czytałam ją jakieś półtora miesiąca 🙂

O tym, że zdecydowanie warto znać historię Jeana Valjeana, byłego więźnia, oraz przygarniętej przez niego Kozety (oraz innych bohaterów tej powieści), świadczy fakt, że na jej podstawie nakręcono miniserial, świetny musical, a teatry na całym świecie wystawiają jej adaptacje nieustannie.

Nie zdradzając fabuły, bardzo zachęcam do przeczytania tej powieści, nie tylko dla samego śledzenia losów głównych bohaterów, ale również dla samego obrazu Francji i francuskiego społeczeństwa z XIX wieku.

2. „Katedra w Barcelonie” Ildefonso Falcones

Gdybym chciała oprzeć ten ranking jedynie na najgrubszych powieściach tego hiszpańskiego autora, miałabym spokojnie wiele książek do wyboru, ponieważ cechą szczególną jego twórczości, jak mi się wydaje, jest fakt, że jego książki zazwyczaj liczą sobie jakieś 1000 stron. Na szczęście są tak wciągające, że nie sposób się z nimi nudzić.

Tutaj proponuję „Katedrę w Barcelonie”, pierwszą powieść Falconesa, którą przeczytałam, niemniej jednak z pewnością znajdziecie sporą przyjemność w przeczytaniu chociażby „Ręki Fatimy”, czy „Bosonogiej królowej”.

„Katedra w Barcelonie” to jedna z najbardziej popularnych książek hiszpańskich, która do tej pory znajduje się na listach bestsellerów. Jej akcja dzieje się w połowie XIV wieku, kiedy miasto rozrasta się za sprawą nowych szlaków handlowych. W tym czasie mieszkańcy ubogiej dzielnicy decydują się na samodzielne zbudowanie katedry…

3. „Sedinum” Leszek Herman

Książka, której akcja dzieje się w moim rodzinnym mieście, oczywiście, musiała znaleźć się w tym rankingu. Opasły tom, który w moim wydaniu, na czytniku e-booków, miał grubo ponad 700 stron, opowiada historię trzech osób: architekta, dziennikarki i bogatego Anglika, których losy są splecione ze Szczecinem. Wszystko napisane zgrabnie i w interesujący sposób. Zdecydowanie dużą gratką jest tutaj połączenie wątku kryminalnego z historią mojego miasta, całego regionu, ale także idealne opisy topografii i architektury Szczecina.

Zdaję sobie sprawę, że Ci z Was, którzy tego miasta nie znają, nie będą mieli takiej frajdy z czytania jak ja. Dużo lokalnego kolorytu (np. to, dlaczego imprezy z okazji Dnia Morza nie są niczym ciekawym) może sprawić, że ta część powieści będzie mało interesująca, jednak wartka akcja i pościgi na pewno przypadną Wam do gustu.

4. „Targowisko próżności” William Makepiece Thackeray

Powieść napisana w XIX wieku pokazuje przekrój angielskiego społeczeństwa z przełomu XVIII i XIX wieku. Targowiskiem próżności autor nazywa tutaj dążenie do gromadzenia tytułów oraz dóbr materialnych. I świat ten z jednej strony może wydawać się nieco odstręczający, ale z drugiej – fascynujący.

Myślę, że warto przeczytać tę książkę ze względu na to, żeby sprawdzić, jak bardzo historia w niej opisana jest w dzisiejszych czasach aktualna. Później dodatkowo można pokusić się o obejrzenie serialu.

5. „Nie wiedzą, co czynią” Jussi Valtonen

Ci, z Was, którzy śledzą moje konto na Instagramie, mogli już przekonać się, że darzę dozgonną miłością Finlandię (kraj, nie wódkę 🙂 i wszystko, co fińskie. Z również z tego powodu zdecydowałam się umieścić wielostronicową cegłę tego fińskiego autora.

„Nie wiedzą, co czynią” to powieść o małżeństwie Finki i Amerykanina, w którym różnice kulturowe wydają się odciskać coraz większe piętno, jednak to nie ono stanowi powód jego problemów. Życie wydaje się płynąć dobrze, do czasu, aż mężczyzna dowiaduje się, że jego syn ma kłopoty.

O wartości tej książki stanowi fakt, że otrzymała ona prestiżową nagrodę Finlandia Prize.

Uff, to tyle. Albo tylko tyle, ponieważ dużych objętościowo książek w księgarniach jest mnóstwo. Napiszcie w komentarzu, jakie powieści Wy umieścilibyście w tym rankingu.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

Ostatnie zakupy książkowe

Czyli powieści, w które zaopatrzyłam się przy okazji ostatnich zakupów książkowych. Przede wszystkim to nowości.

Wśród nich znajduje się najnowsza powieść Stephena Kinga pt. „Outsider”.

pf_1529827323

 

Następnie dwie opowieści ze świata fantasy: „Ostatni Namsara” Kristen Ciccarelli

pf_1529827411.jpg

 

a także druga część nowej sagi napisanej przez Veronicę Roth „Spętani przeznaczeniem”.

pf_1529827217

Przy okazji, wydawca określa ją „najlepszą książką autorki”, ale pierwsza część pokazała, że jest raczej słaba.

Dodatkowo wśród moich zakupów nie mogło zabraknąć Petera V. Bretta i jego „Otchłani”.

pf_1529827091

Ostatnią pozycją jest „Zaufanie, czyli waluta przyszłości” popularnego blogera finansowego Michała Szafrańskiego.

Już niedługo na blogu pojawią się recenzje tych książek, także stay tuned!

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

Oblicza kaligrafii, czyli wystawa o pięknym piśmie

Z ogromnym opóźnieniem, jednak chciałabym opowiedzieć Wam o wystawie, którą widziałam na początku roku. Ze względu na to, że nie za bardzo było kiedy zająć się tym wpisem, nie informowałam o niej. Dopiero artykuł z jednego z numerów „Urody życia” o artystce, która na ścianie Muzeum Jana Kochanowskiego przepięknie wykaligrafowała tren przetłumaczony na angielski, natchnęła mnie do tego, żeby jednak te zdjęcia opublikować.

Oblicza kaligrafii można było zobaczyć w Książnicy Pomorskiej w Szczecinie do końca kwietnia. Zakładała prezentację prac sześciu artystów kaligrafów:

  • Barbary Galińskiej,
  • Adama Romualda Kłodeckiego,
  • Arlety Strzeszewskiej,
  • Agnieszki Węgrowskiej,
  • Barbary Wilińskiej,
  • Joanny Zakrzewskiej.

Wszystkie dzieła prezentowały różnorodny charakter, od kaligrafii średniowiecznej po tę bardziej współczesną. Zresztą przekonajcie się sami 🙂

20180407_071837

20180407_072044

20180407_072153 (1)

20180407_072124

Międzynarodowy Booker dla Olgi Tokarczuk

Wiadomość pojawiła się dosłownie wczoraj i, w sumie nie była zaskoczeniem, ponieważ o tym, że twórczość Tokarczuk brana była pod uwagę w Man Booker International Prize, mówiono już od jakiegoś czasu. Niemniej jednak od wczoraj wszystko jest jasne: Olga Torkaczuk dostała tę nagrodę za powieść „Bieguni”. Wraz z autorką nagrodzono także tłumaczkę Jennifer L. Croft.

 

2

Książka ta została wydana w 2007 roku, czyli jedenaście lat temu, przez Wydawnictwo Literackie. Opowiada o sytuacji człowieka w podróży, bowiem tytułowi Bieguni to odłam starowierców, którzy oswajają zło poprzez ruch. Nie da się ukryć, że jest to jedna z najważniejszych polskich powieści ostatnich lat. Została także uhonorowana nagrodą Nike. Z kolei w Wielkiej Brytanii wydana pod angielskim tytułem „Flights” powieść ma bardzo dobre recenzje.

Czytaliście już tę książkę? A może znacie inne powieści Tokarczuk? Podzielcie się opinią w komentarzach.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)