Wiara, Nadzieja, Miłość Monika Jagodzińska

Niejednokrotnie na tym blogu pojawiały się wpisy na temat książek debiutujących autorów. Teraz będzie podobnie, ponieważ spróbuję zachęcić Was do przeczytania krótkiej powieści psychologicznej autorstwa Moniki Jagodzińskiej.

Autorka to urodzona w 1998 roku dziewczyna, pochodząca z małej miejscowości. Jak można dowiedzieć się z notki na końcu książki, jest to osoba z dużymi marzeniami oraz chęciami do ich rywalizacji.

Nigdy w życiu nie sądziłam, że spotka mnie to, co spotkało. Myśląc o tym teraz to aż abstrakcja. A jednak.  Życie jest nieprzewidywalne.

Diana to dziewczyna jakich wiele na polskich ulicach. Niewysokiego wzrostu i z nadwagą, co sprawia, że jest ona nieustannym obiektem żartów ze strony swoich rówieśników. Nieprzyjemne sytuacje spotykają ją niemal na każdym kroku, co dzieje się może ze względu na to, że sama ustawia się w roli ofiary, a co za tym idzie, przyciąga do siebie kolejnych żartownisiów. Ci tylko utwierdzają ją w przekonaniu, że nie jest warta czyjejś uwagi lub uczucia. Taki stan trwa, dopóki dziewczyna nie decyduje się na przejście na dietę oraz rozpoczęcie treningów. To oczywiście działa, a zmiany widoczne są niemalże natychmiast. Diana wreszcie zdobywa uznanie rówieśników, co wpędza ją tylko w większe kłopoty.

Moja ocena

Przyznaję wysoką ocenę: pięć w mojej sześciostopniowej skali. Wynika ona przede wszystkim z tego, że Monika Jagodzińska w świetny i wnikliwy sposób potrafiła zagłębić się w umysłowość nastolatki, która uległa zjawisku tzw. body-shaming. Rys psychologiczny postaci oraz jej rodziców, a także wszystkie emocje targające dziewczyną przed, w trakcie oraz po odchudzaniu to naprawdę majstersztyk. Dzięki takim opisom można doskonale zagłębić się w umysłowości Diany i zrozumieć, dlaczego zdecydowała się na radykalną dietę i jak przeżywała jej następstwa.

wiara

Co bardzo ważne książka porusza ważny temat społeczny, istotny przede wszystkim z punktu widzenia nastolatków, czyli wygląd i jego znaczenie dla naszych kontaktów z innymi ludźmi oraz w życiu zawodowym. Ludzie, którzy wstydzą się swojego wyglądu nie osiągają sukcesów, starają się przejść przez życie niezauważeni albo odwrotnie – decydują się na szybką i radykalną zmianę, niekiedy rujnując zdrowie. I to jest ważne przesłanie tej książki, które można sparafrazować w bardzo prosty sposób: „jeśli przesadzisz to wpadniesz w jeszcze większe problemy”. Zgadzam się z tym w pełni i dlatego uważam, że takie książki powinny być omawiane z młodzieżą w ramach lekcji wychowawczych lub warsztatów, uświadamiających im, że to zdrowe i silne ciało jest ważne, a nie to, ile kilogramów mniej widzimy na wadze (co nie obowiązuje, oczywiście, w przypadku otyłości, ale to jest już inna kwestia).

Jeśli miałabym przyczepić się do czegoś, musiałabym wskazać na zakończenie powieści jako na najsłabsze ogniwo. Nie chodzi mi o wydarzenia, wręcz przeciwnie, kibicowałam Dianie w jej dążenia do ustabilizowania sytuacji życiowej. Jednak miałam takie wrażenie, że ostatnia część, tj. Miłość, została potraktowana nieco po macoszemu. Przetykają się w niej dwie płaszczyzny: główny nurt historii oraz przebitki z przyszłości, dzięki czemu można było ze znacznym wyprzedzeniem dowiedzieć się, jak książka się skończy. Dodatkowo autorka poskąpiła nam takich rozbudowanych analiz emocjonalności Diany, jak w poprzednich częściach. Być może nie były one z jej punktu widzenia istotne, może najważniejszą była walka z chorobą…? Nie wiem, jednak pozostawia to nieco niedosytu.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Monika Jagodzińska

Tytuł: Wiara, Nadzieja, Miłość

Wydawnictwo: Psychoskok

Liczba stron: 120

Cena: 24,90 złotych


Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Reklamy

Sen o aniele Katarzyna Mak

Doczekałam się! Druga książka opowiadająca historię Bradleya i Angel ujrzała światło dzienne, a ja mogłam wreszcie dowiedzieć się, co wydarzyło się z jedną z najciekawszych par w polskiej literaturze.

Gdybyście nie pamiętali to pierwsza część o państwie Sawyer ukazała się pod tytułem Dotyk anioła. Jej recenzję możecie znaleźć tutaj .

Żeby przybliżyć Wam tematykę powieści, pozwalam sobie na zacytowanie opisu wydawcy:

Angel jest synonimem czystości, idealnym przykładem wrodzonej skromności i uosobieniem anielskiej dobroci – na co już wymownie wskazuje choćby jej imię. Jest też bardzo religijna. Kocha otaczający ją świat, uwielbia ludzi i zwierzęta, z którymi od wczesnego dzieciństwa żyje w naturalnej symbiozie. Brad to przeciwieństwo Angel. Porywczy, pewny siebie, cyniczny. Na co dzień kat, który bez skrupułów zabija ludzi dla pieniędzy. Krótko mówiąc, Bradley to bardzo zły i niebezpieczny mężczyzna, którego lepiej omijać na swojej drodze. Los styka ich w najmniej oczekiwanym momencie. Jedno spotkanie w Las Vegas, jedna noc… Jedna nieprzemyślana decyzja, a życie tych dwojga zostaje wywrócone do góry nogami.
Kiedy po zakrapianej nocy Angel budzi się w łóżku obcego faceta, natychmiast postanawia wszystko naprawić i sprowadzić swe życie na właściwie tory. Niemniej Brad, który już poprzedniego wieczoru uległ pokusie, nie będąc w stanie odmówić pięknej kobiecie, ma na ten temat odmienne zdanie. Postanawia zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę. Co w efekcie wyniknie ze związku, który początkowo opiera się jedynie na dzikiej namiętności? Czy pomiędzy dwojgiem tak różnych charakterów wybuchnie płomienne uczucie? Czy on zdoła pokochać i stać się człowiekiem, którego ona w nim widzi od samego początku? Czy ona zdoła okiełznać mężczyznę, do którego pała uczuciem tak gorącym, niczym wrota piekieł i ogniste czeluści?

Takie kontrastowe zestawienie dwóch różnych charakterów sprawiło, że Dotyk anioła czytało się niezwykle przyjemnie. Czy tak samo będzie ze Snem o aniele?

Fabuła

Znani nam już wcześniej bohaterowie zostają rozdzieleni. Po zakończeniu pierwszej części wydaje się, że na zawsze. Ona umiera w trakcie cesarskiego cięcia, on pozostaje sam z dwójką dzieci. I wydaje się, że stan jest beznadziejny: mężczyzna nie potrafi pogodzić się z tym, że został sam, nie wie, jak radzić sobie z dziećmi, a do tego kłóci się z Bogiem, obwiniając go o dopuszczenie do śmierci ukochanej kobiety. Jednak sprawy nie mają się tak, jak moglibyśmy sobie to wyobrażać. Angel żyje, a w wyniku sprawnie przeprowadzonej akcji zostaje uprowadzona przez arabskiego następcę tronu, który pragnie zemścić się na Bradleyu za to, że kiedyś zabił jego ciężarną narzeczoną.

Nie zdradzając Wam więcej szczegółów, chciałabym napisać, że małżonkowie wracają do siebie, ale znów będą musieli włożyć wiele trudu w to, żeby poukładać swoje wspólne życie. Co będzie tym trudniejsze, że rozwód nie będzie już tak prostą sprawą, jak w pierwszej części. Mają w końcu dzieci, którymi muszą się opiekować. Czy uda im się posklejać związek na nowo? Przeczytajcie w książce.

Moja ocena

Być może zdziwcie się, ale nota, którą przyznaję tej powieści to cztery i pół. Dlaczego nie sześć, tak jak poprzednim razem? Już wyjaśniam.

Po pierwsze muszę zauważyć, że historia opisana w tej książce nadal zachwyca i przyciąga do siebie czytelnika. Bradley i Angel jednak nie są już takimi beztroskimi ludźmi, których znamy z poprzedniej części. Tym razem są doświadczeni przez życie i nieprzyjemne wydarzenia, mają dzieci i, mimo swoich wybuchowych charakterów, muszą postarać się uporządkować sytuację na tyle, na ile się to daje. Biorąc pod uwagę to, że każde z nich mierzy się z własnymi demonami, nadmiarem emocji i zawiedzionymi oczekiwaniami, nie jest łatwo. Ledwo tlące się zaufanie, którym obdarzają się po odbiciu kobiety z rąk księcia, jest nadwyrężane co rusz nowymi zdarzeniami, pojawieniem się bohaterów z przeszłości, itp. Autorka mocno doświadcza głównych bohaterów, a co za tym idzie, również czytelników. Oczywiście nie mam jej tego za złe, ponieważ, jak to jest w prawdziwym życiu, czasem jest dobrze, a czasem nie. I jeśli czytalibyśmy tylko o pozytywnych rzeczach, książka byłaby po prostu nudna.

sen o aniele

Jest jednak kilka rzeczy, które muszę, niestety, odnotować na minus. Pierwszą z nich są retrospekcje, które zajmują znaczną część tekstu na jakichś stu pięćdziesięciu stronach. Czyli niemal w połowie powieści. Rozumiem zamysł autorki, ponieważ poprzez cofanie się do Dotyku anioła chciała ukazać czytelnikom stan umysłu małżonków, osób umierających z tęsknoty za partnerem. Jednak takie ich nagromadzenie sprawiło, że akcja powieści zdawała się wyhamowywać. I byłabym w stanie zrozumieć, gdyby taki zabieg został zastosowany raz albo dwa, natomiast nie za bardzo wiem, po co fragmenty z przeszłości umieszczane były co kilka stron. W dodatku w trakcie czytania miałam przemożne wrażenie, że zostały one żywcem wycięte z poprzedniej książki, na zasadzie kopiuj-wklej. To było strasznie rozczarowujące. I stąd (znacznie) obniżona ocena.

Dodatkowo muszę nieco przyczepić się do zakończenia. Scena na plaży z fortepianem wyszła strasznie łzawo. Szkoda, ponieważ liczyłam na coś innego. Może już nie na jakiś straszny zwrot akcji, ale jednak coś lepszego niż to.

Podsumowując, przy pierwszej części poprzeczka postawiona została bardzo wysoko. I być może padłam ofiarą własnych oczekiwań co do drugiej powieści. Sen o aniele nie jest jednak złą książką. Nadal czyta się ją przyjemnie i z zaciekawieniem. Polecam na letnie miesiące.

Bardzo dziękuję za możliwość przeczytania tej książki wydawnictwu Videograf. Dziękuję również za przepięknie opakowaną przesyłkę!

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor:Katarzyna Mak
Tytuł: Sen o aniele
Wydawnictwo: Videograf
Liczba stron: 355
Cena: około 34,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

KSIĄŻKA TYGODNIA: Pieśni wydmowej trawy Maksymilian Dzikowski

Nie samą fantastyką człowiek żyje. I tak mi się złożyło, że przyszło mi pisać o książce niezwykłej i czarującej. Nie jest to krwawy kryminał, ani nic, co znajdziecie na półce w Empiku wśród bestsellerów.

Ale to wcale nie znaczy, że nie jest powieść, na którą nie powinniście zwrócić uwagi. Raczej odwrotnie, w zalewie pisanych na kolanie, powielających siebie nawzajem przedstawicieli poszczególnych gatunków literackich, pojawiają się książki tak niesamowite, że aż nie można przejść obok nich obojętnie. Taka jest właśnie ta, o której piszę dziś, czyli Pieśni widmowej trawy Maksymiliana Dzikowskiego.

Jak ją odkryłam?

Prowadząc bloga często dostaję propozycje napisania kilku słów o danej książce. Niekiedy wychodzą one od wydawnictw (nie są to wpisy sponsorowane w żaden sposób) oraz od autorów. Dzięki temu miałam okazję przeczytać naprawdę świetne książki, o których istnieniu nawet nie wiedziałam.

Pieśni wydmowej trawy odkryłam także dzięki temu, że skontaktował się ze mną pan Maksymilian Dzikowski – autor. Oczywiście spytał, czy nie chciałabym przeczytać i opisać. Zgodziłam się. Uwaga, teraz będzie najlepsze! Pół orku wcześniej w moim rodzinnym mieście odbywało się spotkanie literackie w filii biblioteki miejskiej z p. Dzikowskim, na którym miałam być. Nie dotarłam, bo w tak zwanym międzyczasie zmieniły mi się plany zawodowe. Na szczęście autor poratował mnie nagraniem z wydarzenia, które również zamieszczam, żebyście mogli posłuchać o tym, w jaki interesujący sposób opowiada o realiach życia w epoce kamienia, do której nawiązuje opisywana przeze mnie książka.

Nagranie ze spotkania możecie obejrzeć tutaj KLIK

Pieśni widmowej trawy – kilka słów o książce

Jedna z wysp morza północnego jest zamieszkana przez niewielkie plemię. Jego osada to kilka chatek zbudowanych z gałęzi, traw i piasku. Społeczność ta jest bardzo tradycyjna: mężczyźni zajmują się połowami, dzięki którym zapewniają pożywienie swoim rodzinom, a kobiety wyplatają kosze i maty z miękkiej trawy. I wydawałoby się, że takie życie będą wieść zawsze, jednak pewnego dnia ta ich równowaga zostaje zakłócona przez przybycie tajemniczego mężczyzny. Człowieka ozdobionego łuską ryby.

Obcy mężczyzna zostaje powierzony opiece dziewczyny, traktowanej przez pozostałych członków społeczności jak wyrzutek. Jej status nie przeszkadza jej wprowadzać go w obyczaje, tradycje i wierzenia plemienia. To, czy obecność obcego będzie darem, czy przekleństwem dla grupy okaże się w najbliższym czasie…Na pewno ci ludzie będą musieli odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytania. Takie, których nikt jeszcze nie odważył się zadać.

Morze zabiera wiele, lecz w swej hojności dwakroć tyle oddaje.

Z pewnością zastanawiacie się teraz, czy powinniście przeczytać tę książkę. Ja z kolei zapytam się Was: Lubicie baśnie? Jeśli odpowiecie twierdząco na to pytanie to jestem pewna, że jest to pozycja w sam raz dla Was, ponieważ ta powieść swoją konstrukcją i atmosferą bardzo baśnie przypomina. Chociaż nie, powinnam raczej napisać, że jest to swego rodzaju przypowieść/pieśń (w starym znaczeniu tego słowa), która opowiada o ludzie zmagającym się nie tylko z nieuchronnością i brutalnością dzikiej przyrody (na przykład zmiennością pór roku), ale także niebezpieczeństwami związanymi z pojawieniem się obcego. Bo musicie wiedzieć, że plemię to jest tradycyjną społecznością, w której każdy zna swoje miejsce i wie, czego ma się spodziewać od życia oraz innych jej członków.

Piesni_wydmowej_trawy_okl

To, na co powinniście zwrócić uwagę w trakcie czytania to rozbudowane opisy rytuałów odprawianych przez grupę. Mam tutaj na myśli chociażby ten związany z ponownymi narodzinami obcego i nadanie mu imienia. Jest oczywiście wiele innych, ale ten chyba najbardziej utkwił mi w pamięci. Ciekawe są także części dotyczące życia codziennego kobiet i mężczyzn (praca, połowy, tradycyjne sposoby leczenia, itp).

Poza tym jest jeszcze język, którym opisano te wydarzenia. Piękny, kwiecisty – dla mnie czytanie tej książki to była prawdziwa uczta dla umysłu. Bardzo podobało mi się przebijanie się przez kolejne opisy. Do trudnego języka jestem przyzwyczajona, ponieważ lektury dla studentów polonistyki nigdy nie są napisane prosto. Jeśli nie spotykacie się często z takim typem pisania, ta powieść może sprawić Wam nieco kłopotu. Ale gwarantuję również, że jeśli zdecydujecie się na przeczytanie, nie zmarnujecie czasu.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Maksymilian Dzikowski
Tytuł: Pieśni wydmowej trawy
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 328
Cena: około 36,99 złote

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

 

Photobook #2

Dziś kolejna seria zdjęć z książkami w roli głównej. Niektóre z nich zostały zrecenzowane na blogu, inne na moją opinię jeszcze czekają.

 

Emily Craig Tajemnice wydarte zmarłym

Mimo szczerych chęci, nie udało mi się jeszcze dotrzeć do tej książki, która niestety zajmuje miejsce na mojej hałdzie wstydu. Czy ja się kiedykolwiek jej pozbędę?

 

Arthur Conan Doyle Pies Baskerville`ów

pf_1588930467

 

Uwielbiam czytać w oryginale, szczególnie klasykę. A wydanie, w którym mam oryginał i tłumaczenie obok siebie jest naprawdę super.

John Elis Dziennik kata

Jedna z ciekawszych książek non-fiction, jakie miałam okazję przeczytać. Jeśli jeszcze jej nie znacie, zachęcam!

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 


Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

Mam problem z tą książką…

Przeczytałam nową powieść Heather Morris.

Jakiś czas temu recenzowałam na tym blogu książkę pod tytułem „Tatuażysta z Auschwitz” i wypowiedziałam się, niestety albo stety, niezbyt pochlebnie na jej temat. I mam dylemat, ponieważ zastanawiam się, czy jej kontynuację opisać dokładnie tak, jak ją czuję, czy może jednak lepiej przedstawić ugrzecznioną opinię.

Pewnie zaraz zaczniecie się zastanawiać, co to za wątpliwości wkradły się w subiektywne recenzowanie na tym blogu. Już wyjaśniam. W trakcie słuchania „Tatuażysty z Auschiwitz” pojawiły mi się takie myśli, że to jest tak nieprawdopodobna historia, że aż trudno uwierzyć, że te wydarzenia mogły rzeczywiście wydarzyć się dokładnie w taki sposób, w jaki opisano je w tej powieści.

Zobacz również: Tatuażysta z Auschwitz-wrażenia tuż po przeczytaniu książki

No i oczywiście zaraz posypały się na moją głowę gromy, że jak to i to jest prawdziwe, bo są zdjęcia w książce i ci ludzie żyli. Szczególnie jedna pani była tak zajadła w tej swojej misji utwierdzenia mnie w przekonaniu, że nie mam racji, bo ona wie lepiej, co powinnam sądzić o „Tatuażyście z Auschwitz”, że aż wprawiła mnie tym w zdumienie. Argumentem oczywiście były te wspomniane wcześniej zdjęcia… Wiecie, w audiobookach nie ma obrazków poza okładką, więc do mnie to nie przemawia. Tak samo jak nie pozwolę komuś wchodzić sobie na głowę dlatego, że mu się wydaje, że mam myśleć tak jak on. No, ale to sprawiło, że zaczęłam zastanawiać się, czy powinnam rzetelnie zrecenzować „Podróż Cilki” Heather Morris, czy może jednak sobie odpuścić.

Podróż Cilki 

I teraz uwaga będzie klauzula wyłączająca odpowiedzialność (he he):

Książka, którą zamierzam teraz zrecenzować jest fabularyzowaną wersją wspomnień Lalego, bohatera „Tatuażysty z Auschwitz”.  Przez słowo „sfabularyzowana” rozumiem również to, że opowieść mogła zostać podkoloryzowana.

Teraz mogę spokojnie podejść do opisania powieści. „Podróż Cilki” Heather Morris to opowieść o jednej z pobocznych bohaterek wspomnianego już wcześniej „Tatuażysty…”, czyli Cilki Klein. Dowiadujemy się z niej, co dokładnie stało się z dziewczyną nie tylko po wyzwoleniu obozu Auschiwitz-Birkenau, ale również jak do niego trafiła. Okazuje się bowiem, że ta pełna energii i niezwykle odporna psychicznie Żydówka została zabrana do obozu koncentracyjnego dokładnie w taki sam podstępny sposób jak Lale. Zarówno ona, jak jej siostra, miały pracować na rzecz państwa niemieckiego po to, aby uchronić swoich rodziców przed aresztowaniem. Tam, jak wiemy z poprzedniej części, zostaje zmuszona do prostytucji i w końcu wyzwolona. Nie jest to jednak nic, z czego powinna się cieszyć. Rosjanie nie są przychylni kobiecie, która „sypiała z wrogiem”. Piszę te słowa w cudzysłowie, ponieważ wszyscy, którzy mają niejakie pojecie o tamtych czasach wiedzą, że ludzie pozostający w obozach raczej nie mieli zbyt dużego wyboru w takich kwestiach. Rosjan to oczywiście nie interesuje – dla nich wszystko jest czarne albo białe, odcieni szarości po prostu nie ma.

pf_1581325886
Podróż Cilki Heather Morris

W taki sposób biedna Cilka zostaje przetransportowana z jednego obozu do drugiego. Tym razem trafia na Syberię, do kolonii karnej, w której ma spędzić 15 długich lat. Czy z niego wyjdzie? Jeśli tak – w jakim stanie? Co wydarzy się w trakcie tak długiego wyroku? O tym musicie przekonać się sami, ja nie zdradzę nic więcej, żeby nie psuć przyjemności z czytania.

Moja ocena

Trudno jest oceniać czyjeś wspomnienia i działania, kiedy ten ktoś był zmuszony do określonego zachowania po to, żeby przeżyć. Nie wiem jednak, na ile to, czego wysłuchałam w tej książce (znów audiobook – lubię jak czyta pan Kosior :)) jest prawdziwe, a co z tego podkoloryzowane i dopisane przez Heather Morris dla większego dramatyzmu i zainteresowania czytelnika. Oczywiście nie ujmuję tutaj głównej bohaterce, czasy były ciężkie, każdy robił, co mógł, żeby przeżyć, ale jednak coś mi tu nie gra. Znowu.

Podobnie jak w przypadku losów Lalego, także tutaj mam wrażenie, że główna bohaterka jest opisana jako swego rodzaju superbohaterka, taka Wonder Woman, która, owszem, ma kłopoty, bo każdy je ma, a w takim miejscu to raczej nikt jej nie głaskał (co oczywiste). Jednak wszystkie wydarzenia, które następują po sobie kończą się dla niej w miarę dobrze: jest gwałcona – nie zachodzi w ciążę, pomaga koleżance z łagru opatrzyć ranę – zostaje do lekkiej pracy w szpitalu, ratuje dziecko komendanta łagru – oswobadza koleżankę, jest wypadek w kopalni -wychodzi z niego żywa jako jedyna. No trochę za dużo tych zbiegów okoliczności, nie sądzicie?

Jeśli lubicie tak zwaną literaturę obozową, z pewnością będzie to dla Was must-read.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Heather Morris
Tytuł: Podróż Cilki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Marginesy
Liczba stron: 400
Cena: 37,90 złotych

 

Przewrotne opowiadania Margaret Atwood już po polsku

Margaret Atwood znana jest chyba najbardziej z tego, że napisała wstrząsającą i niezwykle popularną powieść „Opowieść podręcznej”. Jednak nie jest to jedyna pozycja w jej dorobku, której warto poświęcić swój czas. Zachęcam Was do przeczytania (lub posłuchania) również zbioru opowiadań tej kanadyjskiej pisarki. 

„Kamienne posłanie” to zbiór wcześniej nie publikowanych opowiadań, Jak opisali je redaktorzy poczytnej amerykańskiej gazety:

Te historie pokazują, że każdy ma w swoim życiu taki moment i taką osobę, którą naprawdę chciałby zabić.

Są to zatem teksty nietuzinkowe, skupione wobec tematyki relacji międzyludzkich oraz skłaniające do refleksji. Niekiedy również dosyć brutalne, ale przecież otaczający nas świat nie należy do najłagodniejszych krain. Dodatkowo są także niesamowicie ciekawe i myślę, że to jest właśnie powód, dla których piszę tę recenzję i zachęcam Was do tego, żebyście sięgnęli właśnie po tę książkę.

converter
Kamienne posłanie Margaret Atwood

Kamienne posłanie

Zbiór opowiadań składa się z dziewięciu historii. Otwiera go tekst pod tytułem Alphinlandia. Bardzo interesujący tekst o owdowiałej pisarce. Wyobraźcie sobie sytuację następującą: jest burzliwa, ciemna noc. Kobieta jest samotna i cierpi na zespół Charlesa Bonneta (zespół psychopatyczny, charakteryzujący się tym, że osoby starsze, ponieważ chodzi tutaj tylko o tę grupę, które doznały upośledzenia wzroku, zaczynają cierpieć z powodu halucynacji). Na jakiego rodzaju halucynacje? Widzi małe ludziki, bohaterów serii fantasy, którą stworzyła i którą pod koniec życia przyniosła jej sławę i rozpoznawalność wśród fanów tego gatunku.

Inne opowiadanie przedstawia życie kobiety cierpiącej na swego rodzaju chorobę genetyczną, która przez ludzi ze swojego otoczenia brana jest za wampira. A kolejny tekst przedstawia motywy działania mężobójczyni (polecam Wam szczególnie ten – powody, dla których zabija są tak dobrze opisane…).

 Moja ocena

Wszystkie dziewięć tekstów to krótkie formy z przesłaniem. Te opowiadania to przede wszystkim inteligentna gra z czytelnikiem, w której autorka miesza czarny humor ze śmiertelną powagą. Z kolei opisywani przez Atwood bohaterowie są tak prawdziwi, że wydaje się, iż można byłoby spotkać ich gdzieś na ulicy. Dlaczego? Ponieważ każdy z nas ma swoją ciemną naturę, a wydarzenia przedstawione w tym zbiorze pokazują, że każdy z nas jest zdolny do największego świństwa, o ile zostaniemy wystawieni na działanie w określonych okoliczności.

Jeśli chcielibyście dowiedzieć się, czy warto sięgnąć po tę pozycję, pozostawiam Wam tutaj lik do darmowego fragmentu (pod danymi książki). Wystarczy kliknąć na „Przeczytaj fragment książki”.

Dodatkowo zachęcam do zaopatrzenia się w audiobook, Czyta nieoceniona Maria Seweryn.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Margaret Atwood
Tytuł: Kamienne posłanie
Wydawnictwo: Wielka Litera
Liczba stron: 288,
Cena: 39,90 złotych