Odrobina klasyki: Pani Bovary Gustaw Flaubert

Advertisements

Pani Bovary to debiutancka powieść francuskiego pisarza Gustawa Flauberta, wydana w 1856 roku. Główna bohaterka żyje ponad stan, aby uciec od banałów i pustki prowincjonalnego życia.

Powieść została po raz pierwszy opublikowana w La Revue de Paris między 1 października a 15 grudnia 1856. Tuż po publikacji prokuratorzy oskarżyli Flauberta o obsceniczność. Proces odbył się w styczniu 1857 r. i sprawił, że ta opowieść stała się znana. Po uniewinnieniu Flauberta 7 lutego 1857 roku Pani Bovary stała się bestsellerem. Książka została opublikowana w dwóch tomach w kwietniu 1857 roku. Obecnie uważana jest za arcydzieło i jedno z najbardziej wpływowych dzieł literackich w historii.

Brytyjski krytyk James Wood pisze: „Flaubert ustalił, na dobre lub na złe, to, co większość czytelników uważa za współczesną narrację realistyczną, a jego wpływ jest prawie zbyt znany, by był widoczny”

To samo pisze o twórczości Flauberta Jan Parandowski w przedmowie do Pani Bovary:

Ani jednego momentu nie puszczał [Flaubert] na swobodę roztargnionego pióra. W każdym szczególe, choćby odrażająco pospolitym i ostatecznie błahym, bytował nieraz dni całe, rzekomo przesiewając słowa, a w istocie wchodząc w jego rdzeń, by odczuć go nagłym błyskiem porozumienie, wyraźnie i nieomylnie.

Fabuła -streszczenie

Akcja Pani Bovary rozgrywa się w prowincjonalnej północnej Francji, niedaleko miasta Rouen w Normandii. Karol Bovary to nieśmiały, dziwnie ubrany nastolatek, który przybywa do nowej szkoły. Jest wyśmiewany przez nowych kolegów z klasy. Karol stara się zdobyć stopień medyczny drugiego stopnia, co pozwala mu na stanie się Officier de Santé w publicznej służbie zdrowia. Poślubia kobietę, którą wybrała dla niego matka – nieprzyjemną, ale rzekomo bogatą wdowę Héloïse Dubuc. Wyrusza, aby otworzyć praktykę w wiosce Tôtes.

Pewnego dnia Karol odwiedza lokalne gospodarstwo, aby złożyć złamaną nogę właściciela, i poznaje córkę swojego pacjenta, Emmę Rouault. Jest to piękna, poetycko ubrana młoda kobieta, która w klasztorze otrzymała „dobre wykształcenie”. Ma silne pragnienie luksusu i romansu, które pojawiają się u niej wraz z czytaniem popularnych powieści. Dziewczyna podoba się Karolowi, który odwiedza swojego pacjenta znacznie częściej niż to konieczne. Robi to do czasu aż zazdrość Héloïse nie przerywa tych wizyt.

Kiedy Héloïse nieoczekiwanie umiera, Karol odczekuje chwilę (co związane jest z moralnością), zanim poważnie zacznie zabiegać o Emmę. Jej ojciec wyraża zgodę na małżeństwo. Emma i Karol pobierają się.

Powieść skupia się na Emmie. Karol ma dobre intencje, ale zazwyczaj jest niezdarny i nieco przyciężki. Po tym, jak on i Emma biorą udział w eleganckim balu wydanym przez markiza d’Andervilliers, kobieta zaczyna twierdzić, że ​​jej życie małżeńskie jest nudne i apatyczne. Karol decyduje, że jego żona potrzebuje zmiany atmosfery i przenosi swoją praktykę do większego miasta targowego, Yonville (tradycyjnie identyfikowanego z miastem Ry). Tam Emma rodzi córkę Bertę, ale macierzyństwo również jest dla niej rozczarowaniem. Zakochuje się w inteligentnym młodym człowieku, którego spotyka w Yonville, młodym studencie prawa, Leonie Dupuisie. Mężczyzna podziela jej uznanie dla literatury i muzyki oraz okazuje jej szacunek. Zaniepokojona utrzymaniem własnego wizerunku jako oddanej żony i matki Emma nie przyznaje się do uczuć do do Leona. Ukrywa też pogardę dla Karola, czerpiąc pociechę z myśli o swoim dobrym postępowaniu. Leon rozpaczliwie chce zdobyć sympatię Emmy, jednak szybko wyjeżdża na studia do Paryża.

Pewnego dnia bogaty i zawadiacki właściciel ziemski, Rudolf Boulanger, przyprowadza rannego służącego do gabinetu lekarskiego. Rzuca okiem na Emmę i wyobraża sobie, że ta da się łatwo uwieść. Zaprasza ją na przejażdżkę, co ma być w trosce o jej zdrowie. Karol, troszcząc się o zdrowie swojej żony i bez jakichkolwiek podejrzeń, zgadza się na to. Emma i Rudolf rozpoczynają romans. Ona, pochłonięta swoją romantyczną fantazją, ryzykuje otrzymywaniem niedyskretnych listów. Składa także wizyty u ukochanego. Po czterech latach nalega, żeby razem uciekli. Rudolf nie podziela jej entuzjazmu i w przeddzień ich planowanego wyjazdu kończy relację listem umieszczonym na dnie kosza z morelami. Szok kobiety jest tak wielki, że podupada ona na zdrowiu i na krótko zwraca się w stronę religii.

Kiedy Emma niemalże dochodzi do pełni zdrowia, wraz z Karolem udają się do opery na przedstawienie Łucja z Lammermoor, oparteym na powieści historycznej Waltera Scotta z 1819 roku The Bride of Lammermoor do pobliskiego Rouen. Opera ponownie budzi pasje Emmy. Do tego ponownie spotyka Leona, który wykształcił się i pracuje teraz w Rouen. Nawiązują romans. Karol wierzy, że Emma bierze lekcje gry na pianinie, jednak ta co tydzień jeździ do miasta, aby spotkać się z kochankiem. Widzą się zawsze w tym samym pokoju, w tym samym hotelu, który zresztą oboje postrzegają jako swój dom. Początkowo romans jest ekstatyczny, ale Leonowi nudzą się emocjonalne ekscesy Emmy. Ta z kolei ma ambiwalentne podejście do Leona. Raczej zaspokaja swoje zamiłowanie do dóbr luksusowych, kupując na kredyt od przebiegłego kupca Lheureux, który nawet pomaga jej zdobyć pełnomocnictwo do majątku Karola. Dług Emmy stale rośnie.

Kiedy Lheureux domaga się spłaty zadłużenia Bovary’ego, Emma błaga kilka osób o pieniądze. Wśród nich są między innymi: Leona i Rudolf. W rozpaczy połyka arszenik i umiera bolesną śmiercią. Karol ze złamanym sercem oddaje się żałobie, traktuje pokój Emmy niczym sanktuarium oraz przyjmuje jej postawy i upodobania, aby zachować pamięć o niej. W ostatnich miesiącach przestaje pracować i żyje, wyprzedając swój dobytek. Jego pozostałe mienie zostało przejęte, by spłacić dług wobec Lheureux. Kiedy znajduje listy miłosne od Rudolfa i Leona, załamuje się na dobre. Umiera, a jego córka Berta zamieszkuje z babcią, która także wkrótce umiera. Następnie Berta mieszka ze zubożałą ciotką, która wysyła ją do pracy w przędzalni bawełny. Książkę kończy informacja o miejscowym farmaceucie Homaisie, który konkurował z praktyką medyczną Karola. Mężczyzna zyskuje rozgłos wśród mieszkańców Yonville i jest nagradzany za osiągnięcia medyczne.

Bohaterowie

  • Emma Bovary jest tytułową bohaterką powieści (matka Karola i jego była żona również są określane jako pani Bovary, a ich córka pozostaje panną Bovary). Ma wysoce romantyczne spojrzenie na świat, pragnie piękna, bogactwa, pasji, a także dostępu do wyższych sfer. To właśnie rozbieżność między tymi romantycznymi ideałami a realiami jej wiejskiego życia kieruje wydarzeniami opisanymi w znacznej części powieści. Te pragnienia sprawiają, że kobieta nawiązuje dwa romanse i zaciąga niemożliwy do spłacenia dług. Żyje zgodnie z własnymi wyobrażeniami i to właśnie introspekcja i analiza jej wewnętrznych konfliktów wyznacza psychologiczny rozwój Flauberta jako autora.
  • Karol Bovary, mąż Emmy, jest bardzo prostym i pospolitym człowiekiem. Jest otwarty i przyjacielski, ma dar zapamiętywania imion i twarzy. Z zawodu jest wiejskim lekarzem, ale, jak we wszystkim innym, nie jest w swoim zawodzie zbyt dobry. W rzeczywistości nie ma wystarczających kwalifikacji, aby zostać lekarzem, ale zamiast tego pełni funkcję Officier de Santé, czyli „pracownika służby zdrowia”. Mimo to lubi swoją pracę i chętnie odwiedza pacjentów. Najczęściej wzywany jest do udzielania pierwszej pomocy. Robi to wystarczająco kompetentnie, aby zdobyć lojalność i przyjaźń swoich pacjentów w Tôtes. Jednak kiedy przeprowadza się do Yonville, aby tam praktykować medycynę, zdaje się być sabotowany przez farmaceutę Homaisa. Karol uwielbia swoją żonę i uważa ją za idealną, pomimo oczywistych dowodów na to, że jest inaczej. Nigdy nie podejrzewa ją o romanse. Oddaje jej pełną kontrolę nad finansami, przez co sprowadza na siebie biedę.
  • Rudolf Boulanger to zamożny mężczyzna. Uwodzi Emmę,chociaż ta jest dla niego po prostu jedną z wielu kochanek. Czasami bywa nią oczarowany, jednak nie odczuwa wobec niej prawdziwych uczuć. W miarę jak Emma staje się coraz bardziej zdesperowana, Rudolf traci nią zainteresowanie i martwi się jej brakiem ostrożności. Szybko rezygnuje z ucieczki z Emmą rezygnuje i czuje, że nie jest w stanie sobie z nią poradzić. Nie podoba mu się także wizja życia z jej córką, Bertą.
  • Leon Dupuis jest urzędnikiem, który wprowadza Emmę w poezję i zakochuje się w niej. Opuszcza Yonville, żeby się kształcić. Wydaje mi się, że jest zakochany w ​​Emmie, która zresztą odwzajemnia jego uczucia. Do ich romansu dochodzi jednak dopiero, kiedy jej relacja z Rudolfem Boulanger kończy się. Nawiązują romans.
  • Pan Lheureux to chytry kupiec i manipulant, który nieustannie przekonuje ludzi w Yonville, by kupowali towary na kredyt i pożyczali od niego pieniądze. Doprowadziwszy wielu małych przedsiębiorców do finansowej ruiny, aby wesprzeć swoje biznesowe ambicje, Lheureux pożycza pieniądze Karolowi i mistrzowsko rozgrywa sytuację, doprowadzając państwo Bovary do tak wielkiego zadłużenia, że ​​kończy się ono ich finansową ruiną i samobójstwem Emmy.
  • Pan Homais to miejski aptekarz. Jest zaciekle antyklerykalny, praktykuje medycynę bez licencji. Chociaż udaje, że zaprzyjaźnia się z Karolem, nieustannie podważa jego praktykę medyczną, odciągając od niego pacjentów i zmuszając go do podjęcia trudnej operacji, która kończy się niepowodzeniem i niszczy zawodową wiarygodność Karola w Yonville.
  • Justin jest uczniem i kuzynem pana Homais. Został przyjęty do domu z łaski. Jest jednak przydatny jako sługa. Chłopak zakochuje się w Emmie. W pewnym momencie kradnie klucz do pokoju medycznego, a Emma namawia go do otwarcia pojemnika z arszenikiem, aby mogła „zabić kilka szczurów, nie pozwalających jej zasnąć”. Ku jego przerażeniu to ona jednak sama spożywa arszenik. Justin ma po wszystkim wyrzuty sumienia.

Czas i miejsce akcji

Kontekst powieści jest ważny, po pierwsze dlatego, że odnosi się do realistycznego stylu Flauberta i komentarza społecznego, a po drugie ze względu na samą główną bohaterkę.

Francis Steegmuller oszacował, że powieść zaczyna się w październiku 1827, a kończy w sierpniu 1846. Odpowiada to monarchii lipcowej – panowaniu Ludwika Filipa I, który spacerował po Paryżu z własnym parasolem, jakby chciał uczcić rosnącą mieszczańską klasę średnią. Sporo czasu i wysiłku, które Flaubert poświęca na wyszczególnianie zwyczajów wiejskich Francuzów, pokazuje ich naśladowanie miejskiej, wyłaniającej się klasy średniej.

Photo by Suzy Hazelwood on Pexels.com

Flaubert dążył do dokładnego przedstawienia życia codziennego. Pokazuje to chociażby relacja z targów powiatowych w Yonville. Są one ukazane w czasie rzeczywistym z jednoczesną intymnym spotkaniem kochanków za oknem wychodzącym na targi (pierwsza w historii literatury scena symultaniczna, czyli taka, w której wydarzenia dzieją się w tym samym czasie w różnych miejscach!). Flaubert znał miejsce, w którym toczy się powieść. Było to miejsce jego narodzin i młodości (Rouen w Normandii) i położone wokół niego tereny. Jego wierność przyziemnym elementom życia na wsi sprawiła, że książka stała się pierwszym dziełem, w którym pojawił się nowy nurt, czyli realizm literacki.

Ujęcie tego, co codzienne w otoczeniu, kontrastuje z tęsknotami głównego bohatera. Praktyczność wspólnego życia udaremnia romantyczne fantazje Emmy. Flaubert wykorzystuje to połączenie, aby ukazać zarówno samo miejsce akcji, jak i charakter głównej bohaterki. To sprawia, że Emma staje się bardziej kapryśna i żałosna w świetle codziennej rzeczywistości. Jednak jej tęsknoty potęgują zarozumiałą banalność miejscowej ludności. Emma, ​​choć niepraktyczna, a jej prowincjonalne wykształcenie jest niewystarczające i nieuformowane, nadal odzwierciedla nadzieję na piękno i wielkość, której wydaje się brakować klasie burżuazyjnej.

Styl

Książka była w pewnym sensie inspirowana życiem szkolnego kolegi autora, który został lekarzem. Przyjaciel i mentor Flauberta, Louis Bouilhet, zasugerował mu, że może to być odpowiednio „przyziemny” temat na powieść i że Flaubert powinien spróbować pisać w „naturalny sposób”, bez dygresji. Rzeczywiście styl pisarski miał dla Flauberta ogromne znaczenie. Pisząc powieść stwierdził, że będzie to „książka o niczym, książka zależna od niczego zewnętrznego, co będzie spajane wewnętrzną siłą swojego stylu”, co zdaniem krytyka Jeana Rousseta , uczyniło go „pierwszym w historii niefiguratywnym powieściopisarzem”. Chociaż Flaubert nie wyrażał sympatii do stylu Balzaca, powieść, którą stworzył, stała się prawdopodobnie najlepszym przykładem i wzmocnieniem literackiego realizmu w duchu pisarstwa właśnie tego pisarza. „Realizm” powieści miał okazać się zresztą ważnym elementem w procesie o nieprzyzwoitość: główny prokurator argumentował, że powieść jest nie tylko niemoralna, ale realizm w literaturze jest także obrazą sztuki i przyzwoitości.

Photo by Wendy van Zyl on Pexels.com

Ruch realistyczny był po części reakcją na romantyzm. Można powiedzieć, że Emma jest ucieleśnieniem romantyka: w swoim procesie psychicznym i emocjonalnym nie ma związku z realiami otaczającego ją świata. Chociaż pod pewnymi względami może wydawać się, że autor niejednokrotnie identyfikuje się z Emmą, jednak często kpi z jej romantycznych marzeń i gustu literackiego.

Dokładność rzekomego twierdzenia Flauberta, że ​​”Madame Bovary, c’est moi” („Madame Bovary to ja”) została zakwestionowana. W swoich listach dystansował się od sentymentów powieści. Do Edmy Roger des Genettes napisał „Tout ce que j’aime n’y est pas” („nie ma tam wszystkiego, co kocham”), a do Marie-Sophie Leroyer de Chantepie, „je n’y ai rien mis ni de mes sentiments ni de mon egzystencja ”(„ nie wykorzystałem niczego z moich uczuć ani z mojego życia ”). Mario Vargas Llosa stwierdził: „Gdyby Emma Bovary nie przeczytała wszystkich tych powieści, możliwe, że jej los byłby inny.”

Pani Bovary była postrzegana jako komentarz do kondycji burżuazji, szaleństwa aspiracji, których nigdy nie można zrealizować, lub jako wiara w słuszność zadowolonej z samej siebie, złudnej kultury osobistej, związanej z okresem Flauberta. Zwłaszcza za panowania Ludwika Filipa, kiedy klasa średnia stała się bardziej rozpoznawalna w przeciwieństwie do klasy robotniczej i szlachty. Flaubert gardził burżuazją. W swoim Słowniku idei otrzymanych burżuazję charakteryzuje poprzez powierzchowność intelektualną i duchową, surowe ambicje, płytką kulturę, umiłowanie do rzeczy materialnych, chciwość, a przede wszystkim bezmyślne papugowanie uczuć i przekonań.

Dla Vargasa Llosy „dramat Emmy jest przepaścią między iluzją a rzeczywistością, dystansem między pragnieniem a jego spełnieniem”. To pokazuje „pierwsze oznaki wyobcowania, które wiek później ogarnie mężczyzn i kobiety w społeczeństwach przemysłowych”. Jednak powieść nie dotyczy po prostu marzycielskiego romantyzmu kobiety. Karol nie jest również w stanie pojąć rzeczywistości ani zrozumieć potrzeb ani pragnień Emmy.

Znaczenie i recepcja literacka

Książka od dawna uznawana za jedną z najlepszych powieści, jako „doskonałe” dzieło literackie. Henry James napisał: „Pani Bovary ma doskonałość, która nie tylko ją naznacza, ale także sprawia, że ​​stoi prawie samotnie: utrzymuje się z tak najwyższą, niedostępną pewnością, ponieważ zarówno podnieca, jak i przeciwstawia się osądowi.”

Marcel Proust pochwalił „gramatyczną czystość ”stylu Flauberta, podczas gdy Vladimir Nabokov powiedział, że„ stylistycznie proza ​​robi to, co powinna robić poezja ”. Podobnie Milan Kundera napisał w przedmowie do powieści Żart: „Dopiero w dziele Flauberta proza ​​straciła piętno estetycznej niższości. Od czasów Pani Bovary sztukę powieści uważano za równą sztuce poezji.” Giorgio de Chirico stwierdził, że jego zdaniem„ z narracyjnego punktu widzenia najdoskonalszą książką jest Pani Bovary autorstwa Flauberta ”. Julian Barnes nazwał ją najlepszą powieścią, jaka kiedykolwiek została napisana.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Bądź na bieżąco z wpisami na tym blogu! Zapisz się do newslettera, a nie ominie Cię żaden wpis.

Pozdrowienia z kosmosu Mike Dooley, Tracy Farquhar

Advertisements

Dzisiejszy wpis będzie, jak mi się wydaje, dla Was zaskakujący. Dla mnie bowiem mocno nieprzewidziana była tematyka tej książki. Owszem przeczytałam opis wyszukując ją w znanej księgarni internetowej. Ale tego, co przeczytałam w publikacji Pozdrowienia z kosmosu, nie spodziewałam się.

Pewnie od razu spytacie, czego takiego tak bardzo się nie spodziewałam. Już wyjaśniam. Myślałam, że jest to książka o kosmosie jako takim. Wiecie, czymś w rodzaju świetnych pozycji o astrofizyce autorstwa Guya de Grasse Tysona. No ewentualnie coś o kosmitach. Nie tak dawno przecież publikowałam recenzję opracowania o UFO. Ale w Pozdrowieniach z kosmosu trafiłam na..Uwaga! Zapis sesji channelingu z istotami zamieszkującymi odległą planetę Brahoshka. Takiej książki na TaniaKsiazka.pl się nie spodziewałam. Serio!

Czym jest channeling

Zacznijmy od tego, czym w ogóle jest ten channeling. Zwany inaczej kanalizmem, jest fenomenem parapsychicznym, będącym przedmiotem wiary osób związanych z nową duchowością, czyli po prostu New Age. Polega na tym, że transcendencyjny ośrodek emisyjny (na przykład jakieś bóstwo lub aniołowie, a tutaj te istoty z innej planety) przekazuje treści poprzez kanał osoby znajdującej się w transie lub w stanie podwyższonej świadomości. Oczywiście taki kontakt ma miejsce metodą pozazmysłową, mentalnie i bez użycia języka werbalnego (czyli takiego mówionego).

Osoby, które doświadczyły takiego kontaktu twierdzą, że jest on zazwyczaj trudny do zrozumienia. Dopiero ich podświadomość przekłada je na bardziej zrozumiałe myśli, słowa mówione lub pisane. Tak zresztą twierdziły istoty z książki, kiedy zapytano je o to, w jakim języku komunikują się one ze swoim odbiorcą. Stwierdziły one, że po swojemu, a język „przekładu” zależy od tego, jaka jest ojczysta mowa kontaktu. W trakcie „rozmowy” ciało człowieka znajduje się w transie.

Wyznawcy New Age przyznają, że rodzaj istoty kontaktującej się z „przekaźnikami” zależy od stopnia ich uduchowienia. Im jest wyższy, tym częściej takie osoby kontaktują się z bytami znajdującymi się bliżej bóstw. Jednak bardzo często rozmowy channelingowe odbywa się z aniołami, wysłannikami światła lub obcymi cywilizacjami. Z tymi ostatnimi właśnie mamy do czynienia w Pozdrowieniach z kosmosu.

Frank, czyli kto?

Frank to wspólne imię dla kolektywu ośmiu wysoko rozwiniętych istot przebywających w odległej galaktyce. Rozmawiają oni z medium Tracy Farquhar, odpowiadając na różnego rodzaju pytania dotyczące nie tylko zamieszkanego przez nich świata, ale również kwestii duchowych i przyszłości naszej planety. Wiemy o nich tyle, że ich planeta Brahoshka znajduje się daleko od naszej galaktyki i nie można mieszkać na jej powierzchni. Jest ona bowiem niezdatna do życia z powodu klimatu na niej panującego. Mieszkańcy zamieszkują jej wnętrze po to , aby chronić się od upału i ciągłej jasności.

Gdybyście chcieli wiedzieć, jak wyglądają, to dowiadujemy się jedynie tego, że ich wygląd zewnętrzny raczej by nam się nie spodobał. Żyją przeciętnie jakieś 400 lat i z zawodu są naukowcami lub myślicielami. Poza tym wydają się o wiele bardziej oświeceni od Ziemian.

Moja ocena

Nie jest to moja ulubiona tematyka i muszę stwierdzić, że nie jestem tą książką mocno zachwycona. Jednak bardzo doceniam jej klimat. Jest to dobrze opracowana pozycja dla osób, które są zainteresowane kwestiami parapsychicznymi, duchowością  i dążeniem do doskonalenia. Z pewnością zainteresują się nią także ludzie, którzy pragną poznać odpowiedzi na tak nurtujące pytania, jak odwiedziny kosmitów lub kwestie związane z zatopieniem Atlantydy. Muszę zresztą przyznać, że te ostatnie były dla mnie w sumie najciekawsze.

Ogromnym plusem tej książki jest atmosfera mądrości i spokoju, która przebija się z niemal każdej strony. Widać, że istoty, z którymi rozmawiało medium mają ogromny zasób wiedzy i wiedzą, że konflikty oraz wojny nie prowadzą do niczego. Czytając opisy ich świata można dojść do wniosku, że idealny świat jednak istnieje…

Wiem, że jest to książka, która jest bardzo niecodzienna i zapewne niewielu z Was po nią sięgnie. A może odwrotnie – zaciekawi Was wizja idealnego życia bez negatywnych uczuć i konfliktów. Jeśli jednak stwierdzicie, że to nie dla Was, zachęcam do sprawdzenia innych nowości z księgarni Taniaksiazka.pl . Mają ich sporo!

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Mike Dooley, Tracy Farquhar
Tytuł: Pozdrowienia z kosmosu
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: ok. 280
Cena: około 39,90 złotych
Ocena: 4,5/6
Możesz kupić jako książkę papierową tutaj: https://www.taniaksiazka.pl/pozdrowienia-z-kosmosu-mike-dooley-p-1377356.html lub w dziale z nowościami https://www.taniaksiazka.pl/nowosci

 

Bądź na bieżąco z wpisami na tym blogu! Zapisz się do newslettera, a nie ominie Cię żaden wpis.

TOP 5 książek, na które powinieneś zwrócić uwagę

Advertisements

Czy Wam wrzesień przebiegł równie szybko jak mnie? Ogrom pracy sprawił, że nie wiedzieć czemu nagle okazało się, że nastał właśnie ostatni tydzień września i pora szykować się na przygotowanie wpisu na temat nowości wydawniczych. Ja jednak zdecydowałam się najpierw opublikować wpis dotyczący TOP 5 książek, które moim zdaniem powinniście przeczytać tej jesieni.

Przeczytaj także:

Zaczynami odliczanie. Kolejność jak zawsze jest przypadkowa. Oto właśnie moje TOP 5 książek, na które powinniście zwrócić uwagę.

  1. Stulecie trucicieli Linda Stratmann

Premiera: 16.10.2019

Stulecie trucicieli Linda Stratmann

Pasjonująca opowieść o głośnych i prawie nieznanych przypadkach otruć w wiktoriańskiej Anglii. Przedstawia portrety najgroźniejszych trucicieli tamtych czasów. Opowiada o pojedynku na spryt i środki, postępie w toksykologii sądowej, chemikach, którzy wynaleźli nowe trucizny, i o tym, jak próby ograniczenia sprzedaży trujących substancji udaremniano z powodu żądań farmaceutów i zapotrzebowania na tanie leki i trutki na robactwo.

2. Mutant. Uniwersum Metro 2033 Andriej Butorin

Premiera: 16.10.2019

Mutant Andriej Butonin

Kiedy odzyskasz świadomość w gęstym lesie, zniszczonym przez promieniowanie, nie pamiętając, kim jesteś, skąd pochodzisz i dlaczego tu jesteś…

Gdy twój wygląd niemal u wszystkich budzi tylko dwa uczucia: strach i agresję…

Kiedy wybuch wściekłości w każdej chwili może zamienić się w prawdziwy wybuch…

Podczas gdy jedyną nadzieją na przywrócenie pamięci jest Dziadek Mróz, a on wcale nie jest miłym czarodziejem z bajki…

Kiedy grzesznicy są bardziej ludzcy niż święci i nikomu nie można ufać…

…jest tylko jedno wyjaśnienie:

JESTEŚ MUTANTEM!

Autor tak pisze o swojej książce:

„To oczywiście fikcja, baśń. Z łatwością znajdziecie tu odniesienia do powszechnie znanych bajkowych postaci. W powieści jest piękna i bestia, Dziadek Mróz i Śnieżynka, znalazło się nawet miejsce dla Baby-Jagi.

Co prawda otacza ich nie bajkowa aura, a okrutny świat postapokalipsy – straszne realia Uniwersum Metro 2033”.

3. Black Mirror. Czy to już się dzieje? Fabio Chiusi

Premiera: 16.10.2019

Black Mirror Fabio Chiusi

Kiedy Netflix zaprezentował doskonały serial Black Mirror, wszyscy oniemieli. Fascynacja widzów mieszała się z prawdziwym strachem.
W książce omówiono wszystkie odcinki i sezony serialu, kompleksowo i wyczerpująco przedstawiając powiązania między wątkami filmowymi a światem, w którym żyjemy lub żyć będziemy. Okazuje się, że nowe technologie i ich powszechność nie tylko zwiększają komfort i poprawiają jakość naszego życia, ale też zmieniają społeczeństwo, i to w wielu wymiarach: psychologicznym, politycznym, a także moralnym. Black Mirror przestaje być jedynie fikcją – w coraz większym stopniu okazuje się rzeczywistością.

„Pierwsze dwa sezony Black Mirror uważam za najlepszą rzecz, jaką pokazała telewizja w drugiej dekadzie XXI wieku […]. Grasz, oglądasz, klikasz? Masz komórkę w kieszeni? Tablet przy sobie? Obchodzi Cię anonimowość w sieci? To jest serial o człowieku w zetknięciu z technologią, a więc zdecydowanie o Tobie, czytelniku tych słów.”

Rafał Oświeciński, recenzent, publicysta związany z film.org.pl

„Sądzicie, że Black Mirror to tylko serial? Ta książka brutalnie pokaże, jak bardzo się mylicie. Black Mirror to my. Czy raczej to, na co pozwoliliśmy technologii, wpuszczając ją do naszego życia.”

Robert Ziębiński, pisarz, dziennikarz, były redaktor naczelny magazynu PLAYBOY

Fabio Chiusi – dziennikarz, badacz kultury i polityki ery cyfrowej, ekonomista i filozof nauki. Publikował na łamach „L’Espresso”, „La Repubblica”, „La lettura” oraz „Wired”. Koordynował program PuntoZero analizujący wpływ innowacji na proces tworzenia polityki. Członek Centro Nexa – akademickiego stowarzyszenia przy Politechnice Turyńskiej badającego społeczeństwo informacyjne.

4. Zwierzyniec Jerzy Bralczyk

Premiera: 23.10.2019

Zwierzyniec Jerzy Bralczyk

O tym, że profesor Jerzy Bralczyk jest specjalistą od słów, wszyscy dobrze wiemy, ale fakt, że ma też wiele do powiedzenia na temat zwierząt, będzie dla większości czytelników niespodzianką.

Jego najnowsza książka to zbiór kilkudziesięciu felietonów poświęconych przeróżnych gatunkom zwierząt żyjącym w Polsce, od kleszcza po jelenia. Dowiemy się na przykład, co ma wspólnego robak z chrobotaniem, czy chrząszcze są żukami czy też może żuki chrząszczami, dlaczego osoby naiwne kojarzone są z dzięciołem, a mądrale ze starymi wróblami. To książka nie tylko do czytania, zaśmiewania się i zachwycania językowymi aluzjami, którymi Profesor Bralczyk żongluje z lekkością erudyty, ale też do oglądania. Zwierzęce teksty Profesora z finezyjnym kunsztem zilustrowała Zofia Różycka.

5. Starość asostotla Jacek Dukaj

Premiera: 30.10.2019

Starość asostotla Jacek Dukaj

Pierwsze książkowe wydanie słynnej powieści Jacka Dukaja, na podstawie której Netflix produkuje serial Into the Night.

Kiedy tajemnicze promieniowanie sterylizuje Ziemię z wszelkiego życia, nielicznym ludziom udaje się przekopiować swoje scyfryzowane umysły w maszyny. Czy ocalili także swoje dusze?

Aksolotl to forma larwalna zwierzęcia, które nigdy nie osiąga dorosłości. Czy ludzkość jest w stanie dojrzeć samodzielnie?

Świat po końcu świata należy do kolejnych generacji mechów i seksbotów. W nich praktykują człowieczeństwo pogrążeni w nostalgii za utraconą biologią ocaleńcy – tworzą cywilizację po cywilizacji, życie po życiu i ludzkość po ludzkości. Dzielą się na gildie, formują alianse, prowadzą wojny, mają swoje polityki, ideologie i szalone religie metalu. I muszą podjąć wyzwania, przed jakimi nikt wcześniej nie stawał.

Czy zagłada życia na Ziemi była przypadkowym kataklizmem, czy też kryje się za nią rozumny zamiar? Czy jest możliwy powrót do człowieczeństwa larwalnego: miękkiej biologiczności ułomnych śmiertelników?

Starość aksolotla zaczynała jako eksperymentalny e-book.
Teraz dojrzała do papieru.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym zestawieniu!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

P.S. 2. Wszystkie książki, o których piszę możesz znaleźć tutaj: https://www.taniaksiazka.pl/?utm_source=pp&utm_medium=cps&utm_campaign=webepartners

Radek Rak Baśń o wężowym sercu

Advertisements

Dziś przychodzę do Was z propozycją inną niż wszystkie. Zdecydowałam się na sięgniecie po jedną z bardziej wyczekiwanych książek w 2020 roku, czyli Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli Radka Raka. Jeśli także zainteresowaliście się tą powieścią, ale nie wiecie, czy warto przeczytać, doczytajcie do końca.

Bardzo charakterystyczna, czerwona okładka z kobietą (tak mi się wydaje) trzymającą w objęciach węże, pojawiła się tuż przed wakacjami w różnych mediach społecznościowych. Wraz z nią można było poznać pozytywne opinie o samej powieści. Zachęcona zarówno recenzjami, jak i samymi opisem, zdecydowałam się przeczytać tę książkę.

Baśń o wężowym sercu – fabuła

Czy pamiętacie z lekcji historii, kim był Jakób Szela? Jeśli nie to już przypominam. Otóż Szela był najbardziej znanym przywódcą chłopskim podczas wystąpień chłopów w zachodniej Galicji, czyli tak zwanej galickiej rabacji. Przez dziesięciolecia był postrachem polskiej szlachty. Wszystko wzięło się z tego, że Szela, jako deputowany do gminy Samrzowa, prowadził spór z miejscowymi szlachcicami o nazwisku Bogusz. W trakcie tej posługi był upokarzany, bity i więziony. To sprawiło, że zaczął myśleć o zemście.

Tyle historii. Pora przyjrzeć się fabule opisywanej dziś przeze mnie książki. Oto opis wydawcy:

Baśń jest próbą stworzenia na nowo mitologii Galicji. Nie jest powieścią historyczną, i choć napisana z dużym szacunkiem dla ówczesnych realiów społecznych, obyczajowych i politycznych, to zawieszona pozostaje między historią a mitem. Wyrasta z legend, w które obrosła postać chłopskiego przywódcy – tych prawdziwych i tych stworzonych przez Radka Raka.

Śledzimy losy młodego Kóby Szeli, wzrusza nas miłość, jaką obdarzyła go Żydówka Chana, czujemy razy pańskiego bata, przeżywamy zauroczenie zmysłową Malwą, wędrujemy przez krainę baśni, żeby zamieszkać we dworze i poczuć zapach krwi rabacji 1846 roku.

Radek Rak napisał powieść o dobru i złu, które czają się w każdym z nas, o nierównych szansach, o Galicji i o Polsce. Powieść pełną rozbuchanego erotyzmu, ironii i humoru, nakarmioną mrokiem ludzkich serc.

Z pewnością to na co powinniście zwrócić uwagę to fakt, że tak jak w prawdziwej baśni, mamy tutaj do czynienia z wieloma wątkami oraz bohaterami, które mają za sobą pochodzenie magiczne. Mam tutaj na myśli nie tylko takie postacie, jak: Malwa (niezwykle zmysłowa kobieta, pewnie rusałka lub inna świtezianka), czarty, czarnoksiężnicy lub król węży. Zresztą ten ostatni pojawia się w książce bardzo często i odpowiedzialny jest za większość magicznych wydarzeń w powieści i które niejako związane są z całym życiem Jakóba Szeli (wężowa magia!).

Moja ocena

Lubię baśnie, uwielbiam fantasy i cenię sobie elementy magiczne w powieściach. Jednak, czy to wystarczy, żeby ocenić książkę Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli Radka Raka wysoko? Niestety nie. Moja ocena jest surowa, ale nie niska. Jednak, żeby oddać sprawiedliwość autorowi, opiszę i plusy, i minusy.

Do największych zalet tej pozycji z pewnością muszę zaliczyć język, którym posługuje się autor. Jest piękny, stylizowany na archaiczną polszczyznę. Z tym, że nie jest to język, od którego odwykliśmy. Poszczególne słówka wtrącane tam i ówdzie zdają się nie utrudniać odbioru treści, a jedynie ją urozmaicać.

Baśń o wężowym sercu Radek Rak

Samo przedstawienie głównego bohatera jest w miarę zgodne z faktami historycznymi. To, co wiemy o Jakóbie Szeli zostało sprawnie wplecione w wymyślone przez autora realia i doskonale połączone z wątkami magicznymi. Zresztą skoro o nich mowa, świetny jest koncept oddawania serca kochanej osobie raz na zawsze. Kreacja Malwy – również niczego sobie.

To, co muszę zarzucić książce to znaczna rozwlekłość. Wiadomo, że baśnie rządzą się swoimi prawami, jednak powolność narracji była niekiedy nie do zniesienia. Bynajmniej ja jestem przyzwyczajona do nieco szybszego tempa. Być może bierze się to z tego, że książka została napisana w baśniowej konwencji. Może dlatego, że specyfika języka i stylizacja na dawne czasy wymagała pewnej rozwlekłości. Dla mnie, współczesnego czytelnika, był to minus. Ale jestem pewna, że wielu z Was może znaleźć w tej powolności ogromną zaletę.

Podsumowując, myślę, że na naszym rynku pojawiła się ciekawa i nietuzinkowa pozycja. Coś innego niż wszechobecne kryminały i erotyki, którymi zawalone są księgarnie. Warto po nią sięgnąć, być może będzie to Wasza książka 2020 roku.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Radek Rak
Tytuł: Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli
Wydawnictwo: Powergraph
Liczba stron: 464
Cena: około 44,90 złotych
Ocena: 4+/6

 

Tajemnice hoteli Dubaju Marcin Margielewski

Advertisements

W przeddzień premiery najnowszej książki autora, na mój blog wpada recenzja książki pod tytułem Tajemnice hoteli Dubaju. Marcin Margielewski przeprowadza nas przez wydarzenia, które wydarzyły się w jednym z najbardziej ekskluzywnych hoteli na świecie. 

O książkach Margielewskiego pisałam już wcześniej, między innymi we wpisie poświęconym arabskim księżniczkom. Ten tekst możecie znaleźć tutaj.

Przeczytaj też:

O kobietach w arabskim świecie

Tym razem Margielewski zdecydował się na opisanie tego, co dzieje się w ekskluzywnym świecie najdroższego hotelu na naszej planecie. Wszystko to, dzięki rozmowom, które przeprowadził z jednym z wyżej postawionych konsjerży pracujących w tym miejscu. Tak właśnie powstało opracowanie Tajemnice hoteli Dubaju. I jak pewnie się już domyślacie, książka ta będzie naprawdę mocna.

Tajemnice hoteli Dubaju -fabuła

Co nieco z fabuły zdradziłam już w początkowych akapitach tego wpisu. Na szczęście nie wszystko. Zobaczmy zatem, z jakiego typu lekturą mamy do czynienia. Najlepszym sposobem będzie tutaj przypatrzenie się opisowi wydawcy:

Nawet najbardziej luksusowe hotele mają swoje mroczne sekrety.

Przemilczana prawda o najdroższych hotelach świata.

W luksusowych hotelach Dubaju doba kosztuje fortunę. Zatrzymują się tam tylko najbogatsi. Zostawiają miliony, by zrealizować swoje fantazje i ukryć je przed światem. Teraz możesz poznać ich tajemnice.

Hotelowy konsjerż, czyli przedstawiciel najbardziej ekskluzywnej hotelowej obsługi. Jest jak współczesny dżin, musi być na każde skinienie swoich obrzydliwie bogatych gości i nie ma życzenia, którego nie spełni. Wszystko, co wydarzyło się w czterech ścianach luksusowego świata, ma w nich pozostać. A jeśli prawda wyjdzie na jaw?…

Marcin Margielewski poznał Samira, konsjerża jednego z najdroższych hoteli w Dubaju, który zdradził jego pilnie strzeżone tajemnice. W tym zawodzie stawką są bajecznie wielkie pieniądze, a czasami… ludzkie życie.

Jakie sekrety skrywają najbogatsi ludzie świata? Co skrywają prestiżowe hotele? Jak spędzić najdroższe wakacje życia, nie wydając ani grosza?

Mam nadzieję, że jesteście zainteresowani. Mnie taki opis zaintrygował do tego stopnia, że zdecydowałam się dowiedzieć, jakie sekrety może zdradzić osoba pracująca z najbardziej wpływowymi i najzamożniejszymi ludźmi w arabskim, i nie tylko, świecie. I wierzcie mi, że wielokrotnie zastanawiałam się, czy przypadkiem ktoś nie robił sobie ze mnie żartów. Przecież takie rzeczy, jak morderstwo czy regularne pobicia obcokrajowców, nie mogły przejść niezauważone. Jednak w trakcie czytania zdałam sobie sprawę, że owszem, mogły. Jak to się stało? Przeczytajcie sami.

Moja ocena

Podobnie jak w przypadku poprzednich książek Margielewskiego jestem zaskoczona przedstawionymi w nich faktami. Nie wiem, czy może jest to skutek tego, że żyję sobie spokojnie w środku Europy, w miarę spokojnym kraju, nie mam też niesamowicie wielkiego majątku i po prostu ekscesy naprawdę zamożnych obywateli krajów arabskich mnie szokują. Może jest to po prostu związane z różnicami kulturowymi i dla innych obywateli to jest normalne? Nie umiem odpowiedzieć sobie na to pytanie i troszkę mnie to niepokoi. No, ale uznaję, że zawsze dobrze jest dowiedzieć się czegoś nowego. Nie tyle dla przestrogi, ile dla poznania innych poglądów na świat.

 

Tajemnice hoteli Dubaju Marcin Margielewski

Co do samej książki to właściwie nie ma się do czego przyczepić, dzięki czemu tekst jest dobrze i sprawnie opisany, a wydarzenia układają się w logiczną całość. Do tego na osoby niezaznajomione z arabskim światem czekają przypisy lub wyjaśnienia nieznanych zjawisk w samej narracji. Jednak sama treść i jej lektura pozostawiają czytelnika w pewnym szoku lub osłupieniu co do tego, czego mogą dopuścić się ludzie, kiedy mają tak strasznie dużo pieniędzy, że czyni ich to bezkarnymi.

Tajemnice hoteli Dubaju Marcina Margielewskiego to książka ciekawa, pełna zaskakujących zwrotów akcji i intrygująca. Wydaje mi się jednak, że jeśli macie mocne poczucie sprawiedliwości i wrażliwości na krzywdę innych to powinniście zastanowić się nad jej lekturą. Jeśli jesteście po prostu ciekawi, co to za sekrety to przeczytajcie, a na pewno się nie zawiedziecie!

P.S. Ocena to 6 w skali sześciostopniowej.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Marcin Margielewski
Tytuł: Tajemnice hoteli Dubaju
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 336
Cena: ok. 38 złotych
Ocena: 6/6

Córka nazisty Max Czornyj

Advertisements

Czy znany autor poczytnych kryminałów może być również dobry w pisaniu romansów lub literatury obyczajowej? Max Czornyj zdecydował się na mały skok w bok i dzięki temu możemy cieszyć się pasjonującą historią Grety Rot w książce pod tytułem Córka nazisty.

Muszę się przyznać, że z niemały zaskoczeniem zobaczyłam zapowiedź tej książki. Owszem, zaciekawiła mnie i chciałam ją przeczytać, żeby dowiedzieć się, czy ta opowieść będzie równie fascynująca jak poprzednie powieści autora.

Zacznijmy od opisu od wydawcy:

GEN ZŁA. CZY COŚ TAKIEGO W OGÓLE ISTNIEJE?

Alicja Nowińska uśmiecha się do mnie. Unosi na powitanie dłoń i się wyprostowuje. Wskazuje na głęboki fotel przy stoliku kawowym. Kiedy do niego podchodzę wyjeżdża na swoim obrotowym krześle zza biurka. Gdy rozmawiamy, nie może być pomiędzy nami barier. To jedna z zasad udanej terapii.
Ale mnie już nic nie może pomóc.
Nie jestem dobra.
Tkwi we mnie gen zła.
Nigdy go nie odpokutuję.

CÓRKA NAZISTY to przejmująca powieść o przeszłości, która nie pozwala o sobie zapomnieć.
O strasznych czasach II wojny światowej i o miłości na przekór wszystkiemu. O dzieciach, które nie powinny odpowiadać za winy swoich rodziców. I o odkupieniu, które przynosi dopiero zmierzenie się z prawdą. Czasem, by na nowo odnaleźć spokój i miłość, trzeba przejść przez piekło.

Bardzo przejmująca historia kobiety, która, jako córka jednego z wyżej postawionych niemieckich oficerów, zostaje uznana za współwinną zbrodni popełnionych przez ojca. Wiadomo, czasy tuż po wojnie były takie, jakie były i ludzie starali się unikać Niemców za wszelką cenę. I to właśnie od nich w Grecie Rot pojawiło się przekonanie o tym, że w jej ciele znajduje się tak zwany gen zła. To przez niego starała się nie ujawniać kim jest i pragnęła nie mieć dzieci. Z tego też powodu zaczęła wypierać wydarzenia, które miały miejsce w trakcie wojny.

Moja ocena

Zanim ujawnię, jaką ocenę wystawiłam tej książce, chciałabym zauważyć, że jest to całkiem zgrabnie napisana historia, która nie jest jednak typową opowieścią obyczajową. Wydaje mi się, że to, iż Czornyj do tej pory pisał jedynie kryminały rzutuje również na inne gatunki, których się podejmuje. Wszystko to przez ciekawe, ale mocno zaskakujące zakończenie, w którym autor odkrywa tajemnicę Grety oraz otaczających ją ludzi. Dodatkowo okoliczności, w których to robi, są doprawdy zaskakujące i myślę, że nie powstydziłby się ich żaden szanujący się autor kryminałów. Jest to bardzo zaskakujące, ponieważ nie spodziewałam się takiego zabiegu w literaturze obyczajowej. Nie ukrywam również, że bardzo mi się to podoba.

Właściwie, tak jak w przypadku pozostałych książek Czornyja, z punktu widzenia narracji oraz konstrukcji bohaterów nie ma się do czego przyczepić. Jest to kolejna naprawdę dobrze napisana powieść. Kolejne wydarzenia mające w niej miejsce budują napięcie, a bohaterowie to ludzie z krwi i kości, którzy postawieni wobec trudnych zdarzeń, próbują sobie z nimi jakoś poradzić i do tego ujść cało z życiem. Co najważniejsze, przedstawione postaci nie są jednak osobami, które niczym superbohaterzy starają się uratować wszystkich dokoła poprzez wykonywanie dziwnych i niemających powiązania z rzeczywistością działań. W taki opis życia w obozie koncentracyjnym jestem w stanie uwierzyć.

Jak zawsze zachwyca również ogrom pracy związany z wykonanym researchem i sposób wplecenia faktów historycznych w narrację.

Bardzo dobra książka nie tylko dla fanów kryminałów. Myślę, że uprzyjemni Wam czas na kilka długich wieczorów. I dlatego daję jej 6/6.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Max Czornyj
Tytuł: Córka nazisty
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 352
Cena: około 42,90 złotych
Ocena: 6/6

 

 

 

 

Wiara, Nadzieja, Miłość Monika Jagodzińska

Advertisements

Niejednokrotnie na tym blogu pojawiały się wpisy na temat książek debiutujących autorów. Teraz będzie podobnie, ponieważ spróbuję zachęcić Was do przeczytania krótkiej powieści psychologicznej autorstwa Moniki Jagodzińskiej.

Autorka to urodzona w 1998 roku dziewczyna, pochodząca z małej miejscowości. Jak można dowiedzieć się z notki na końcu książki, jest to osoba z dużymi marzeniami oraz chęciami do ich rywalizacji.

Nigdy w życiu nie sądziłam, że spotka mnie to, co spotkało. Myśląc o tym teraz to aż abstrakcja. A jednak.  Życie jest nieprzewidywalne.

Diana to dziewczyna jakich wiele na polskich ulicach. Niewysokiego wzrostu i z nadwagą, co sprawia, że jest ona nieustannym obiektem żartów ze strony swoich rówieśników. Nieprzyjemne sytuacje spotykają ją niemal na każdym kroku, co dzieje się może ze względu na to, że sama ustawia się w roli ofiary, a co za tym idzie, przyciąga do siebie kolejnych żartownisiów. Ci tylko utwierdzają ją w przekonaniu, że nie jest warta czyjejś uwagi lub uczucia. Taki stan trwa, dopóki dziewczyna nie decyduje się na przejście na dietę oraz rozpoczęcie treningów. To oczywiście działa, a zmiany widoczne są niemalże natychmiast. Diana wreszcie zdobywa uznanie rówieśników, co wpędza ją tylko w większe kłopoty.

Moja ocena

Przyznaję wysoką ocenę: pięć w mojej sześciostopniowej skali. Wynika ona przede wszystkim z tego, że Monika Jagodzińska w świetny i wnikliwy sposób potrafiła zagłębić się w umysłowość nastolatki, która uległa zjawisku tzw. body-shaming. Rys psychologiczny postaci oraz jej rodziców, a także wszystkie emocje targające dziewczyną przed, w trakcie oraz po odchudzaniu to naprawdę majstersztyk. Dzięki takim opisom można doskonale zagłębić się w umysłowości Diany i zrozumieć, dlaczego zdecydowała się na radykalną dietę i jak przeżywała jej następstwa.

Co bardzo ważne książka porusza ważny temat społeczny, istotny przede wszystkim z punktu widzenia nastolatków, czyli wygląd i jego znaczenie dla naszych kontaktów z innymi ludźmi oraz w życiu zawodowym. Ludzie, którzy wstydzą się swojego wyglądu nie osiągają sukcesów, starają się przejść przez życie niezauważeni albo odwrotnie – decydują się na szybką i radykalną zmianę, niekiedy rujnując zdrowie. I to jest ważne przesłanie tej książki, które można sparafrazować w bardzo prosty sposób: „jeśli przesadzisz to wpadniesz w jeszcze większe problemy”. Zgadzam się z tym w pełni i dlatego uważam, że takie książki powinny być omawiane z młodzieżą w ramach lekcji wychowawczych lub warsztatów, uświadamiających im, że to zdrowe i silne ciało jest ważne, a nie to, ile kilogramów mniej widzimy na wadze (co nie obowiązuje, oczywiście, w przypadku otyłości, ale to jest już inna kwestia).

Najsłabsze ogniwo

Jeśli miałabym przyczepić się do czegoś, musiałabym wskazać na zakończenie powieści jako na najsłabsze ogniwo. Nie chodzi mi o wydarzenia, wręcz przeciwnie, kibicowałam Dianie w jej dążenia do ustabilizowania sytuacji życiowej. Jednak miałam takie wrażenie, że ostatnia część, tj. Miłość, została potraktowana nieco po macoszemu. Przetykają się w niej dwie płaszczyzny: główny nurt historii oraz przebitki z przyszłości, dzięki czemu można było ze znacznym wyprzedzeniem dowiedzieć się, jak książka się skończy. Dodatkowo autorka poskąpiła nam takich rozbudowanych analiz emocjonalności Diany, jak w poprzednich częściach. Być może nie były one z jej punktu widzenia istotne, może najważniejszą była walka z chorobą…? Nie wiem, jednak pozostawia to nieco niedosytu.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Monika Jagodzińska

Tytuł: Wiara, Nadzieja, Miłość

Wydawnictwo: Psychoskok

Liczba stron: 120

Cena: 24,90 złotych


Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Sen o aniele Katarzyna Mak

Advertisements

Doczekałam się! Druga książka opowiadająca historię Bradleya i Angel ujrzała światło dzienne, a ja mogłam wreszcie dowiedzieć się, co wydarzyło się z jedną z najciekawszych par w polskiej literaturze.

Gdybyście nie pamiętali to pierwsza część o państwie Sawyer ukazała się pod tytułem Dotyk anioła. Jej recenzję możecie znaleźć tutaj .

Żeby przybliżyć Wam tematykę powieści, pozwalam sobie na zacytowanie opisu wydawcy:

Angel jest synonimem czystości, idealnym przykładem wrodzonej skromności i uosobieniem anielskiej dobroci – na co już wymownie wskazuje choćby jej imię. Jest też bardzo religijna. Kocha otaczający ją świat, uwielbia ludzi i zwierzęta, z którymi od wczesnego dzieciństwa żyje w naturalnej symbiozie. Brad to przeciwieństwo Angel. Porywczy, pewny siebie, cyniczny. Na co dzień kat, który bez skrupułów zabija ludzi dla pieniędzy. Krótko mówiąc, Bradley to bardzo zły i niebezpieczny mężczyzna, którego lepiej omijać na swojej drodze. Los styka ich w najmniej oczekiwanym momencie. Jedno spotkanie w Las Vegas, jedna noc… Jedna nieprzemyślana decyzja, a życie tych dwojga zostaje wywrócone do góry nogami.
Kiedy po zakrapianej nocy Angel budzi się w łóżku obcego faceta, natychmiast postanawia wszystko naprawić i sprowadzić swe życie na właściwie tory. Niemniej Brad, który już poprzedniego wieczoru uległ pokusie, nie będąc w stanie odmówić pięknej kobiecie, ma na ten temat odmienne zdanie. Postanawia zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę. Co w efekcie wyniknie ze związku, który początkowo opiera się jedynie na dzikiej namiętności? Czy pomiędzy dwojgiem tak różnych charakterów wybuchnie płomienne uczucie? Czy on zdoła pokochać i stać się człowiekiem, którego ona w nim widzi od samego początku? Czy ona zdoła okiełznać mężczyznę, do którego pała uczuciem tak gorącym, niczym wrota piekieł i ogniste czeluści?

Takie kontrastowe zestawienie dwóch różnych charakterów sprawiło, że Dotyk anioła czytało się niezwykle przyjemnie. Czy tak samo będzie ze Snem o aniele?

Fabuła

Znani nam już wcześniej bohaterowie zostają rozdzieleni. Po zakończeniu pierwszej części wydaje się, że na zawsze. Ona umiera w trakcie cesarskiego cięcia, on pozostaje sam z dwójką dzieci. I wydaje się, że stan jest beznadziejny: mężczyzna nie potrafi pogodzić się z tym, że został sam, nie wie, jak radzić sobie z dziećmi, a do tego kłóci się z Bogiem, obwiniając go o dopuszczenie do śmierci ukochanej kobiety. Jednak sprawy nie mają się tak, jak moglibyśmy sobie to wyobrażać. Angel żyje, a w wyniku sprawnie przeprowadzonej akcji zostaje uprowadzona przez arabskiego następcę tronu, który pragnie zemścić się na Bradleyu za to, że kiedyś zabił jego ciężarną narzeczoną.

Nie zdradzając Wam więcej szczegółów, chciałabym napisać, że małżonkowie wracają do siebie, ale znów będą musieli włożyć wiele trudu w to, żeby poukładać swoje wspólne życie. Co będzie tym trudniejsze, że rozwód nie będzie już tak prostą sprawą, jak w pierwszej części. Mają w końcu dzieci, którymi muszą się opiekować. Czy uda im się posklejać związek na nowo? Przeczytajcie w książce.

Moja ocena

Być może zdziwcie się, ale nota, którą przyznaję tej powieści to cztery i pół. Dlaczego nie sześć, tak jak poprzednim razem? Już wyjaśniam.

Po pierwsze muszę zauważyć, że historia opisana w tej książce nadal zachwyca i przyciąga do siebie czytelnika. Bradley i Angel jednak nie są już takimi beztroskimi ludźmi, których znamy z poprzedniej części. Tym razem są doświadczeni przez życie i nieprzyjemne wydarzenia, mają dzieci i, mimo swoich wybuchowych charakterów, muszą postarać się uporządkować sytuację na tyle, na ile się to daje. Biorąc pod uwagę to, że każde z nich mierzy się z własnymi demonami, nadmiarem emocji i zawiedzionymi oczekiwaniami, nie jest łatwo. Ledwo tlące się zaufanie, którym obdarzają się po odbiciu kobiety z rąk księcia, jest nadwyrężane co rusz nowymi zdarzeniami, pojawieniem się bohaterów z przeszłości, itp. Autorka mocno doświadcza głównych bohaterów, a co za tym idzie, również czytelników. Oczywiście nie mam jej tego za złe, ponieważ, jak to jest w prawdziwym życiu, czasem jest dobrze, a czasem nie. I jeśli czytalibyśmy tylko o pozytywnych rzeczach, książka byłaby po prostu nudna.

Jest jednak kilka rzeczy, które muszę, niestety, odnotować na minus. Pierwszą z nich są retrospekcje, które zajmują znaczną część tekstu na jakichś stu pięćdziesięciu stronach. Czyli niemal w połowie powieści. Rozumiem zamysł autorki, ponieważ poprzez cofanie się do Dotyku anioła chciała ukazać czytelnikom stan umysłu małżonków, osób umierających z tęsknoty za partnerem. Jednak takie ich nagromadzenie sprawiło, że akcja powieści zdawała się wyhamowywać. I byłabym w stanie zrozumieć, gdyby taki zabieg został zastosowany raz albo dwa, natomiast nie za bardzo wiem, po co fragmenty z przeszłości umieszczane były co kilka stron. W dodatku w trakcie czytania miałam przemożne wrażenie, że zostały one żywcem wycięte z poprzedniej książki, na zasadzie kopiuj-wklej. To było strasznie rozczarowujące. I stąd (znacznie) obniżona ocena.

Dodatkowo muszę nieco przyczepić się do zakończenia. Scena na plaży z fortepianem wyszła strasznie łzawo. Szkoda, ponieważ liczyłam na coś innego. Może już nie na jakiś straszny zwrot akcji, ale jednak coś lepszego niż to.

Podsumowując, przy pierwszej części poprzeczka postawiona została bardzo wysoko. I być może padłam ofiarą własnych oczekiwań co do drugiej powieści. Sen o aniele nie jest jednak złą książką. Nadal czyta się ją przyjemnie i z zaciekawieniem. Polecam na letnie miesiące.

Bardzo dziękuję za możliwość przeczytania tej książki wydawnictwu Videograf. Dziękuję również za przepięknie opakowaną przesyłkę!

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor:Katarzyna Mak
Tytuł: Sen o aniele
Wydawnictwo: Videograf
Liczba stron: 355
Cena: około 34,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

53.433713614.5324756

KSIĄŻKA TYGODNIA: Pieśni wydmowej trawy Maksymilian Dzikowski

Advertisements

Nie samą fantastyką człowiek żyje. I tak mi się złożyło, że przyszło mi pisać o książce niezwykłej i czarującej. Nie jest to krwawy kryminał, ani nic, co znajdziecie na półce w Empiku wśród bestsellerów.

Ale to wcale nie znaczy, że nie jest powieść, na którą nie powinniście zwrócić uwagi. Raczej odwrotnie, w zalewie pisanych na kolanie, powielających siebie nawzajem przedstawicieli poszczególnych gatunków literackich, pojawiają się książki tak niesamowite, że aż nie można przejść obok nich obojętnie. Taka jest właśnie ta, o której piszę dziś, czyli Pieśni widmowej trawy Maksymiliana Dzikowskiego.

Jak ją odkryłam?

Prowadząc bloga często dostaję propozycje napisania kilku słów o danej książce. Niekiedy wychodzą one od wydawnictw (nie są to wpisy sponsorowane w żaden sposób) oraz od autorów. Dzięki temu miałam okazję przeczytać naprawdę świetne książki, o których istnieniu nawet nie wiedziałam.

Pieśni wydmowej trawy odkryłam także dzięki temu, że skontaktował się ze mną pan Maksymilian Dzikowski – autor. Oczywiście spytał, czy nie chciałabym przeczytać i opisać. Zgodziłam się. Uwaga, teraz będzie najlepsze! Pół orku wcześniej w moim rodzinnym mieście odbywało się spotkanie literackie w filii biblioteki miejskiej z p. Dzikowskim, na którym miałam być. Nie dotarłam, bo w tak zwanym międzyczasie zmieniły mi się plany zawodowe. Na szczęście autor poratował mnie nagraniem z wydarzenia, które również zamieszczam, żebyście mogli posłuchać o tym, w jaki interesujący sposób opowiada o realiach życia w epoce kamienia, do której nawiązuje opisywana przeze mnie książka.

Nagranie ze spotkania możecie obejrzeć tutaj KLIK

Pieśni widmowej trawy – kilka słów o książce

Jedna z wysp morza północnego jest zamieszkana przez niewielkie plemię. Jego osada to kilka chatek zbudowanych z gałęzi, traw i piasku. Społeczność ta jest bardzo tradycyjna: mężczyźni zajmują się połowami, dzięki którym zapewniają pożywienie swoim rodzinom, a kobiety wyplatają kosze i maty z miękkiej trawy. I wydawałoby się, że takie życie będą wieść zawsze, jednak pewnego dnia ta ich równowaga zostaje zakłócona przez przybycie tajemniczego mężczyzny. Człowieka ozdobionego łuską ryby.

Obcy mężczyzna zostaje powierzony opiece dziewczyny, traktowanej przez pozostałych członków społeczności jak wyrzutek. Jej status nie przeszkadza jej wprowadzać go w obyczaje, tradycje i wierzenia plemienia. To, czy obecność obcego będzie darem, czy przekleństwem dla grupy okaże się w najbliższym czasie…Na pewno ci ludzie będą musieli odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytania. Takie, których nikt jeszcze nie odważył się zadać.

Morze zabiera wiele, lecz w swej hojności dwakroć tyle oddaje.

Z pewnością zastanawiacie się teraz, czy powinniście przeczytać tę książkę. Ja z kolei zapytam się Was: Lubicie baśnie? Jeśli odpowiecie twierdząco na to pytanie to jestem pewna, że jest to pozycja w sam raz dla Was, ponieważ ta powieść swoją konstrukcją i atmosferą bardzo baśnie przypomina. Chociaż nie, powinnam raczej napisać, że jest to swego rodzaju przypowieść/pieśń (w starym znaczeniu tego słowa), która opowiada o ludzie zmagającym się nie tylko z nieuchronnością i brutalnością dzikiej przyrody (na przykład zmiennością pór roku), ale także niebezpieczeństwami związanymi z pojawieniem się obcego. Bo musicie wiedzieć, że plemię to jest tradycyjną społecznością, w której każdy zna swoje miejsce i wie, czego ma się spodziewać od życia oraz innych jej członków.

To, na co powinniście zwrócić uwagę w trakcie czytania to rozbudowane opisy rytuałów odprawianych przez grupę. Mam tutaj na myśli chociażby ten związany z ponownymi narodzinami obcego i nadanie mu imienia. Jest oczywiście wiele innych, ale ten chyba najbardziej utkwił mi w pamięci. Ciekawe są także części dotyczące życia codziennego kobiet i mężczyzn (praca, połowy, tradycyjne sposoby leczenia, itp).

Poza tym jest jeszcze język, którym opisano te wydarzenia. Piękny, kwiecisty – dla mnie czytanie tej książki to była prawdziwa uczta dla umysłu. Bardzo podobało mi się przebijanie się przez kolejne opisy. Do trudnego języka jestem przyzwyczajona, ponieważ lektury dla studentów polonistyki nigdy nie są napisane prosto. Jeśli nie spotykacie się często z takim typem pisania, ta powieść może sprawić Wam nieco kłopotu. Ale gwarantuję również, że jeśli zdecydujecie się na przeczytanie, nie zmarnujecie czasu.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Maksymilian Dzikowski
Tytuł: Pieśni wydmowej trawy
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 328
Cena: około 36,99 złote

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

 

Photobook #2

Advertisements

Dziś kolejna seria zdjęć z książkami w roli głównej. Niektóre z nich zostały zrecenzowane na blogu, inne na moją opinię jeszcze czekają.

 

Emily Craig Tajemnice wydarte zmarłym

Mimo szczerych chęci, nie udało mi się jeszcze dotrzeć do tej książki, która niestety zajmuje miejsce na mojej hałdzie wstydu. Czy ja się kiedykolwiek jej pozbędę?

 

Arthur Conan Doyle Pies Baskerville`ów

 

Uwielbiam czytać w oryginale, szczególnie klasykę. A wydanie, w którym mam oryginał i tłumaczenie obok siebie jest naprawdę super.

John Elis Dziennik kata

Jedna z ciekawszych książek non-fiction, jakie miałam okazję przeczytać. Jeśli jeszcze jej nie znacie, zachęcam!

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 


Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!