KSIĄŻKA TYGODNIA: Chirurg Michała Larka

Niespodzianka! Zdecydowałam się na wprowadzenie dwóch nowych serii, w związku z którymi będziecie mogli czytać o książkach. Z pierwszą z nich ruszam już dzisiaj. Książka tygodnia będzie zawierać informacje o tych powieściach, na które powinniście zdecydowanie rzucić okiem. Zaczynamy już dziś.

Michał Larek to jeden z polskich twórców, z dorobkiem którego nie miałam jeszcze styczności. Z tego powodu bardzo jest mi miło, że pierwsza książka jego autorstwa, którą przeczytałam od razu trafiła do grona tych przeze mnie wyróżnionych.

Tytułem wstępu dla tych z Was, którzy nie mieli jeszcze do czynienia z autorem, chciałabym przybliżyć jego sylwetkę. Larek jest wykładowcą akademickim oraz pisarzem. Jego portfolio zawiera między innymi następujące pozycje:

  • Dekada. Tom 2. Na tropie (Wydawnictwo Czwarta Strona, 2018; ​ISBN 978-83-7976-936-0​)
  • Dekada. Tom 3. Fatum (Wydawnictwo Czwarta Strona, 2018; ​ISBN 978-83-7976-067-1​)
  • Furia (Wydawnictwo Czwarta Strona, 2017; ​ISBN 978-83-7976-716-8​)
  • Martwe ciała (Simple Publishing, Poznań, 2014; ​ISBN 978-83-7975-000-9​) wspólnie z Waldemarem Ciszakiem
  • Mężczyzna w białych butach (Wydawnictwo Czwarta Strona, 2016; ​ISBN 978-83-7976-464-8​) wspólnie z Waldemarem Ciszakiem
  • Przywracanie, wracanie: rozmowy szczecińskie z Arturem Danielem Liskowackim (Wydawnictwo Naukowe Scholar; Szczecin: Zaułek Wydawniczy Pomyłka, 2014; ​ISBN 978-83-7383-712-6​) wspólnie z Jerzym Borowczykiem
  • Punkty zapalne (Wydawnictwo Poznańskie, 2016; ​ISBN 978-83-7976-453-2​) wspólnie z Jerzym Borowczykiem
  • Rozmowa była możliwa: wywiady z pisarzami (Stowarzyszenie Czasu Kultury, Poznań, 2008; ​ISBN 83-914709-7-0​) wspólnie z Jerzym Borowczykiem

Gdybyście byli zainteresowani przeczytaniem coś więcej niż tylko książka, którą dziś opisuję, check lista jak znalazł 🙂 Ja oczywiście skupię się dziś na „Chirurgu”, wydanym przez Wydawnictwo Oficynka.

PRL, zabójcza trójka i bezwzględny zabójca

Są lata 80. ubiegłego wieku. Ludzie żyją w swego rodzaju rozdwojeniu pomiędzy tym, co świeckie i duchowe. Nie wszyscy są lub chcą być głęboko wierzący, ale ci, którzy chodzą do kościoła starają się wytrwać w nakazach wiary. I tak się składa, że to właśnie obrzędy religijne i miejsca ich sprawowania stają się miejscem zbrodni. Tutaj: okrutnego morderstwa na dwunastoletniej dziewczynce, której ciało zostaje pocięte i porzucone gdzieś na poznańskim cemntarzu.

Milicja ma nie lada orzech do zgryzienia. Trzeba znaleźć człowieka, który zabił. Bez pomocy tych wszystkich nowoczesnych cudeniek technicznych, telefonów komórkowych, kamer, podglądów, za to z ludźmi, którzy mają coś do ukrycia, na przykład jakieś swoje prywatne małe grzeszki, które nie powinny wychodzić na światło dzienne. Na szczęście jednak mamy do czynienia z inspektorami, którzy doskonale znają się na swojej robocie. To ludzie, którzy nie tylko wiedzą, jak przycisnąć delikwenta, żeby wyśpiewał wszystko, co wie na dany temat, ale jeszcze robią to w sposób, w którym za mocno nie naginają prawa.

20200322_110643

Kto jest zabójcą i dlaczego zabił? Zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę i sprawdzenia wszystkiego osobiście. Zapewniam, że nie zmarnujecie czasu.

Moja ocena

Już w trakcie poniedziałkowego live`a na Facebooku wspominałam o tej książce, mimo że do tamtego momentu przeczytałam tylko jakieś 80 stron. Mówiłam, że jest to jedna z ciekawszych i fajnie napisanych powieści, z którymi miałam do czynienia w marcu. Nie kłamałam.

Mam taką zasadę, że jeśli w ciągu pierwszych dziesięciu stron dana pozycja mnie zainteresuje to czytam dalej. Jest to związane z tym, że nie mam za dużo czasu na lekturę, a co za tym idzie, muszę starannie i dosyć brutalnie selekcjonować to, co czytam. Nie chcę marnować tych kilku wolnych chwil, które mam dla siebie w ciągu dnia na to, aby marnować je na coś, co na moją uwagę nie zasługuje. I z tego powodu bardzo się cieszę, że „Chirurg” mnie nie zawiódł.

Polecam Wam tę książkę, jeśli lubicie dobrą policyjną (hmm, milicyjną) robotę, opartą o myślenie, dociekanie i sprawdzanie faktów jeden po drugim. Jest to dobry kryminał także dla tych, którzy lubią konkretnych i dobrze zarysowanych bohaterów: cała trójka (Harry, Zbój, Freddy) to postaci, które na pewno można było spotkać w szeregach milicji: stanowczy, znający się na swojej robocie, lubiący wypić, itd. i przede wszystkim stawiający rozwiązanie zagadki na pierwszym miejscu.

Podsumowując to wszystko, co napisałam wyżej: dobry kryminał, ciekawe postaci, interesujące wydarzenia i zagadka, której rozwiązanie nie było wcale takie proste (ja bynajmniej nie zgadłam nazwiska zabójcy!). Warto!

P.S. Drugie wydawnictwo, proszę zadbać o lepszą korektę, ponieważ znów jest kupa literówek.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Michał Larek
Tytuł: Chirurg
Wydawnictwo: Wydawnictwo Oficynka
Liczba stron: 392
Cena: 40 złotych

 

 

Reklamy

Wielki następca, czyli reportaż o Korei Północnej

Od jakiegoś czasu mamy wysyp reportaży oraz artykułów na temat Korei Północnej. Co ciekawe, każdy z nich prezentuje nowe podejście i zawiera świeże, nie dublujące się, wiadomości o tym tajemniczym państwie.

O jednej z książek na ten temat pisałam Wam niedawno, chodzi mi tutaj o „Tajemnice Korei Północnej”. Recenzję możecie przeczytać tutaj (KLIK). Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii. Czytaliście już?

Wielki następca

Jak pewnie możecie się domyślać, książka pod tytułem „Wielki następca. Niebiańskie pochodzenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una” Anny Fifield przedstawia Koreę Północną z nieco innej strony. Skupia się bowiem na sylwetce samego przywódcy tego kraju. Możemy zatem dowiedzieć się, w jaki sposób to on, a nie pierworodny syn Kim Dzong Ila stanął na czele państwa, jak postrzegany jest przez osoby mieszkające w tym kraju, jaki wiedzie tryb życia, itp.

Książka jest bardzo ciekawa i napisana w przystępny sposób. Piszę o tym dlatego, że zdaję sobie sprawę, iż możecie zastanawiać się, czy taki wywód może być dla Was interesujący. Nie musicie się obawiać tego, że przedstawiono tam suche fakty na temat Kima i że będą one dla Was bardzo nudne. Tak nie jest. Owszem, nie ma tutaj nie wiadomo jakich sensacji. Podejrzewam, że w przypadku tej osoby trudno jest o jakiekolwiek sensacyjne doniesienia (ponoć, jak zostało napisane w tej książce, na wycieczki zabiera się przenośną toaletę po to, aby nikt nie mógł pobrać jego wydzielin i dokonać analizy jego stanu zdrowia), ale opisy wydarzeń i osób są interesujące oraz wiarygodne. I pokazują, jak wielki ogrom pracy Anna Fifield musiała wykonać, żeby zebrać informacje do swojego dzieła. Czapki z głów!

pf_1585040386

Moja ocena

Można by powiedzieć, że o tak izolującym się kraju napisano już wszystko. Nie mamy przecież zbyt wielu informacji o tym, co się w jego wnętrzu dzieje, a osoby, które decydują się na pobyt tam są nieustanne pilnowane, aby nie zrobiły niewygodnych zdjęć, ani żeby nie trafiły do niewłaściwych miejsc. Mimo to, jakimś sposobem, pojawiają się nowe, nie powtarzające się publikacje, które starają się przybliżyć realia życia jego obywateli. I mimo że nie ma tutaj pogoni za sensacją, jest to pozycja ciekawa.

Opowieść snuta jest w taki sposób, że trudno jest przeoczyć najważniejsze wydarzenia z życia politycznego i kulturalnego Korei Północnej, a sylwetka wodza opisana rzetelnie. Autorka wykonała bardzo dobrą robotę: nie tylko odwiedziła ten kraj, ale również zrobiła dokładny research. Potem wystarczyło zebrać to wszystko w dobrze napisaną książkę. I tak się stało.

Polecam Wam przeczytać tę książkę jako uzupełnienie lub dopełnienie „Tajemnic Korei Północnej”. Po tej lekturze będziecie wiedzieć już wszystko.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Anna Fifield
Tytuł: Wielki następca. Niebiańskie pochodzenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Liczba stron: 416
Cena: 49,99 złotych

 

Nowoczesna czarodziejka

Nie polubiłyśmy się z tą książką. Dlaczego? Przeczytaj recenzję, żeby się dowiedzieć.

Nie zawsze jest tak, że czytam tylko i wyłącznie beletrystykę. Niekiedy kuszą mnie książki o innej tematyce. Nie tak dawno pisałam Wam o niby reportażu pod tytułem „Psychopaci”, a teraz  piszę o poradniku dla nowoczesnej czarodziejki.

Oczywiście link do wspomnianych wyżej „Psychopatów” pozostawiam Wam tutaj, gdybyście chcieli bardzo przekonać się, czy ta książka to rzeczywiście coś dla Was (LINK).

Nieco o autorce

Książka pod tytułem „Nowoczesna czarodziejka. Twój sukces” została napisana przez Ewę Kassalę. Przyznam szczerze, że w momencie, w którym ta pozycja trafiła w moje ręce miałam niejasne przeczucie, że gdzieś to nazwisko już słyszałam. Tylko gdzie? Sięgnęłam zatem do źródeł i odświeżyłam swoją pamięć przede wszystkim do napisanych przez nią książek. Lista jest imponująca:

Do tego autorka otrzymała wiele nagród:

  • Queen of Charity – Kultura Kobiet
  • Bizneswoman Roku 2015 – Sukces Pisany Szminką
  • Chapeau bas – Soroptimist International Silesia
  • Telekamera – Sfera TV
  • Wyróżnienie Ekolaur – Polska Izba Ekologii
  • Wyróżnienie Skrzydło Ikara
  • Stalowy goździk – Forum Kobiet
  • Pierścień Stulecia Niepodległości RP

Przypomnienie sobie tego wszystkiego sprawiło, że byłam w stanie spokojnie podejść do lektury. Uwierzyłam bowiem, że kobieta, która zdobyła wiele nagród i ma za sobą napisanie sporej ilości książek będzie w stanie przekonać mnie o tym, że jako nowoczesna czarodziejka odniosę sukces.

pf_1584869627

Nowoczesna czarodziejka – poradnik dla współczesnych kobiet sukcesu

Z czym spotykamy się w momencie otwarcia tomu? Z podziałem na kilka części. Pierwsza z nich dotyczy pojęcia czarownictwa (jest takie słowo), bycia czarownicą teraz i w przeszłości. Czytelnik może zatem dowiedzieć się, kto był czarownicą, jak to się działo, że niewinne kobiety były palone na stosach, jak je rozpoznawano i w jaki sposób torturowano. Mamy też przewodnik po atrybutach czarownicy: jakie nosiły stroje, jakimi zwierzętami i przedmiotami się otaczały. Do tego dochodzi jeszcze informacja na temat wiccan jako nowoczesnych czarownicach i ich konwentach (ciekawy opis, muszę przyznać) oraz sabatach w przeszłości. Fajnym elementem jest część zawierająca cytaty z osławionego „Młota na czarownice” oraz fragmenty dotyczące czarownic z kilku dzieł polskich twórców, między innymi Franciszka Bohomolca.

pf_1584869695

Część druga poświęcona została sposobom na osiągniecie sukcesu. I jest to, jak mi się wydaje, część poradnikowa tej książki. Czego możemy się z niej dowiedzieć? O tym, w jaki sposób powinniśmy się ubierać, stać (postawa jest ważna), gestykulować oraz patrzeć. Do tego przepis na to, w jaki sposób pozbyć się zadań, które nas odrywają od ważniejszych spraw, trochę ekocytatów ze świętej Hildegrady i wywiady z osobami, które sukces odniosły.

Trzecia część poświęcona jest Opolszczyźnie. Tutaj pojawiają się sylwetki ważniejszych miast oraz krótkie wpisy o osobistościach pochodzących z tego regionu.

Moja ocena

Hmmm. Nie wiem, co napisać o tej książce, ponieważ nie rozumiem idei jej powstania. Może jak podzielę tę opinię na składowe, np. treść, uporządkowanie oraz szatę graficzną to będzie mi lepiej ją ocenić.

Jeśli chodzi o zawartość to mam wrażenie, że jest tutaj dużo wszystkiego, ale pobieżnie. Niby mamy historię czarownic oraz ich prześladowania i może interesujący pomysł na porównanie kobiet, które parały się „magią” w ubiegłych wiekach oraz obecnie, ale fakty przedstawione tutaj są powszechnie znane nie tylko osobom, które mają fioła na punkcie historii. Każdy na jakimś etapie swojej edukacji szkolnej czy kulturalnej to wie. Po co zatem silić się na powierzchowny rys historyczny dodatkowo zestawiając go z horoskopem, opisem niby magicznych ziół i przepisem na ogórki (serio!). Podobnie jest w części poświęconej sukcesowi. Każdy z nas, bardziej lub mniej, jest w stanie zacytować kilka przepisów na osiągnięcie większego lub mniejszego sukcesu, zna bardziej lub mniej wpływ naszej postawy i gestów na to, w jaki sposób odbierani jesteśmy przez innych. Porady na temat ubioru i fryzury można znaleźć w każdej telewizji…

Co do uporządkowania książki wydaje mi się, że jedyny porządek wprowadza tutaj podział na części. Przy czym w ich wnętrzu już tak dobrze nie jest, szczególnie w rozdziale pierwszym. Ja na przykład przesunęłabym fragmenty o czarownicach, jeśli już koniecznie musiałabym je pozostawić w książce, na początek, czyli tam, gdzie znajduje się rys historyczny. I wydaje mi się, że pozbyłabym się wypowiedzi słynnych ludzi o czarach. To tak przykładowo.

Ogromną zaletą tej książki jest szata graficzna. Twarda okładka, piękne ilustracje i zdjęcia, wyraźna czcionka. Bardzo dobrze tę książkę się oglądało. Jednak na nieszczęście dla tej publikacji, w książkach, o ile nie są albumami, chodzi o treść, której tutaj brakuje.

pf_1584869762

Poza tym do tej pory zastanawia mnie, w jaki sposób nawiązanie do czarownic z przeszłości, ma sprawić, że ja współczesna zostanę czarodziejką i osiągnę sukces. Może zostanę czarodziejką sukcesu? Jeśli taki był zamysł tej książki, dlaczego nie napisano mi tego wprost tylko musiałam się tego domyśleć? Myślę, że gdyby taka idea rzeczywiście przyświecała powstaniu tej książki to z pewnością znalazłaby się w niej inna treść, pewne fragmenty na pewno zostałyby z niej wyrzucone i zastąpione poradami bardziej przystającymi do tematyki książki i przydatnymi w nowoczesnym świecie.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Ewa Kassala
Tytuł: Nowoczesna czarodziejka. Twój sukces
Wydawnictwo: Videograf
Liczba stron: 276
Cena: 45 złotych

Odpuść sobie tę książkę!

Środę rozpoczynam od recenzji książki, którą spokojnie możecie sobie podarować, chyba że bardzo nie macie co ze sobą zrobić w domu i koniecznie musicie przekonać się, że jest tak zła, jak o niej piszę.

Znacie mnie (mam nadzieję) i wiecie, że zawsze staram się znaleźć coś pozytywnego w książce, którą Wam przedstawiam, ponieważ to nie jest tak, że powieść jest nieciekawa i nieudana od początku do końca. Wydaje mi się, że ktoś, kto dokonuje selekcji powieści w wydawnictwach ma jakieś poczucie estetyki i wyczucie, że coś może się spodobać lub nie. Ale czasem okazuje się, że książka jest czymś zupełnie innym niż się zakładało i takie rozczarowanie boli. I to bardzo.

Psychopaci Stephen Seager

Z pewnością natknęliście się na reklamę tej książki gdzieś w social mediach. I nie wiem, czy to przez okładkę tej książki (nieco wstrząsająca i pokazująca trudy pracy w zakładzie dla osób psychicznie chorych lub w więzieniu) i wydała mi się ona bardzo ciekawą pozycją. Zaczęłam słuchać – ostatnio jakoś tak mam, że preferuję audiobooki od książek tradycyjnych, papierowych. No i niestety rozczarowanie.

pf_1584523993

Ta książka teoretycznie opisuje trudy pracy w ośrodku dla psychopatów, ludzi, którzy zostali skazani za dokonanie ciężkich przestępstw, ale którzy po badaniu psychiatrycznym wykazywali spore zaburzenia. Głównym bohaterem jest doktor Stephen Seager, psychiatra, który ze względu na kłopoty finansowe po zakończeniu kryzysu finansowego w 2008 roku musiał szukać pracy w tego typu ośrodku. Trafia do instytucji Gorman State w Napa, zwanej przez pracowników Gomorą. Dlaczego? Podejrzewam, że ze względu na to, co się w tym miejscu wyprawia – psychopaci to specjalna grupa ludzi, którzy niekiedy z premedytacją wykorzystują postawioną im diagnozę: brutalnie atakują innych pacjentów oraz personel medyczny, handlują kontrabandą i grożą wszystkim dookoła, ponieważ mogą. Nikt im przecież nie powie, że nie mogą, chorzy są.

Wiecie, co właśnie odkryłam? Kiedy opisuję tę książkę, ona wcale nie wydaje mi się taka zła. Gdybym miała skupić się tylko i wyłącznie na opisanych w niej wydarzeniach, nie byłoby się do czego przeczepić. Jest coś gorszego i tym czymś jest sposób jej napisania. Nie wiem w sumie, jak ją nazwać. Nie jest to literatura faktu, ani dokument. Ale coś w formie zbeletryzowanego pamiętnika głównego bohatera, który przeplatany jest swego rodzaju wstawkami faktograficznymi. I pewnie domyślacie się, że to nie mogło się udać. Macie rację, wyszło tak sobie. A nawet gorzej.

Moja ocena

Czy powinnam napisać coś więcej ponad to, co już zdążyłam opisać? Szkoda czasu na tę książkę, chyba że jest to Wasza ostatnia książka i nie macie widoków na uzupełnienie zapasów.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Stephen Seager
Tytuł: Psychopaci
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 408
Cena: 42,90 złotych

 

 

Nie tylko brak pieniędzy prowadzi do patologii

Dziś nie będzie o tym, w jaki sposób można uchronić się przed najbardziej popularnym wirusem na ziemi. Zdaję sobie sprawę, że każdy z nas z utęsknieniem wyczekuje informacji o tym, że stan wyjątkowy wreszcie się skończy. Niestety wybrałam na dzisiejszą recenzję książkę niezbyt łatwą i wydaje mi się, że równie dołującą jak rzeczywistość za oknem. Ale mam nadzieję, że znajdzie się pomiędzy Wam ktoś, kto tę pozycję doceni.

O książce „Chłopiec” Zbigniewa Zyśki dowiedziałam się przypadkiem. Przeglądałam Facebooka i zainteresował mnie następujący opis:

Mateusza porywa wir nocnego życia w wielkim mieście. W przeciwieństwie do ojca gliniarza, rujnuje swoje życie osobiste i zawodowe. Przy życiu utrzymuje go głód doznań, prymitywnych i hedonistycznych, oraz pewien dług…

Jednak opis ten nie jest wyczerpujący i nie za bardzo daje poznać, o czym dokładnie jest ta książka.

Jak zepsuć sobie życiorys na 100%

Wyobraźcie sobie chłopaka z dobrego…nie, to jest złe określenie,,, z dostatniego domu. Ojciec jest szychą w policji, matka- też jest. Ma młodszego brata, takiego chłopaczka, którego wszędzie pełno, który być może chce być jak starszy brat. Natomiast Mateusz to ktoś, kto uwielbia imprezy, kobiety, narkotyki. Lista jego wybryków i imprezowego doświadczenia dokładnie przypomina to, co możemy widzieć na amerykańskich filmach: samochody, kumple dzielący z nim wspólne przygody, narkotyki (i rzeczy w stylu zlizywania kreski ze skóry kobiet), no po prostu żyć nie umierać. I nagle, pewnego dnia okazuje się, że to życie się skończyło. Ten młodszy brat, którego Mateusz tak nie cierpiał ginie w wypadku samochodowym w pożyczonym od starszego chłopaka samochodzie.

 

20200313_113958
Zbigniew Zyśk „Chłopiec”

Świat się zmienia. Pojawiają się wyrzuty sumienia, coraz więcej imprez, używek i przygód z kolegami. W trakcie jednej z nich Mateusz zostaje wplątany w niewygodną sytuację: ratuje życie policjantowi i w związku z tym musi odpracować dług u handlarza narkotyków. Co się nagle okazuje? Że trzeba wziąć się z życiem za bary, ale Mateusz nie potrafi jeszcze tego zrozumieć i wciąż popełnia te same błędy.

Moja ocena

Nie jest to książka łatwa w odbiorze. Mimo swoich niewielkich rozmiarów ma w swojej treści tak ogromny ładunek emocjonalny, że ciężko niekiedy jest się z nim zmierzyć. W dodatku wszystkie wydarzenia następują po sobie w takim tempie, że aż czasami trudno się w nich połapać. Oj, nie jest to łatwa książka.

Jeśli wciągają Was historie o gangsterach, coś w stylu „Ślepnąc od świateł” Jakuba Żulczyka to myślę, że jest to coś dla Was. I muszę oczywiście nadmienić, że Mateusz ma w sobie wiele z Kuby – głównego bohatera wspomnianej przeze mnie wcześniej powieści. Przypadek? Mam nadzieję.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Zbigniew Zyśk
Tytuł: Chłopiec
Wydawnictwo: Oficynka
Liczba stron: 239
Cena: 35 złotych

 

Psy 2.5 – czy warto?

Zdaję sobie sprawę, że wśród czytelników bloga z pewnością znajduje się sporo fanów filmu „Psy” i korzystając z okazji, że kolejna część znajduje się w kinach, chciałam podzielić się refleksją na temat książki, która została wydana równolegle z premierą filmową.

Od razu chcę was uspokoić. To nie jest książkowa wersja wydarzeń opisanych w filmie, ale opowieść łącząca ostatnią część z tą, którą możemy oglądać w kinie. Co bardzo ciekawe, opisuje ona głównie losy Franza Mauera, a narratorem jest Waldemar „Nowy” Morawiec.

Cóż to za historia?

No właśnie, nie zastanawiało Was czasem, co takiego działo się z Mauerem po zakończeniu ostatniego filmu? Tego dowiadujemy się z relacji Nowego. Otóż Franz wyjechał do Australii, gdzie postanowił wieść tak zwane normalne życie. Mieszkał na ranczu, poznał kobietę – niezwykłej urody pół-Indiankę Grace. I wszystko byłoby fajnie i bardzo nudne, gdyby nie okazało się, że pewnego dnia zjawili się tak zwani „jacyś panowie” i w wyniku ich wizyty Grace zmarła. Oczywiście Franz Mauer, pamiętając dawne czasy, nie może im tego podarować – chowa ukochaną kobietę i wraca do Polski. A tam… kompletuje dawną ekipę plus jakichś pomagierów i zaczyna rajd przez całą Europę w celu zemszczenia się na „panach”.

pexels-photo-3747485

Tak mniej więcej rozpoczyna się cała historia. Oczywiście, nie zamierzam zdradzać Wam szczegółów. Mogę jedynie napomknąć, że jest to ta nudniejsza część. Serio. Potem zaczyna się ciekawiej, może dlatego, że i wydarzenia dzieją się szybciej: jest zabawa, alkohol i totalna rozpierducha. Normalnie jak za dawnych czasów. I myślę, że fani samych „Psów”, jak i odschoolowych strzelanek w stylu Stevena Seagala będą zachwyceni. Inni? Nie jestem tego taka pewna.

Moja ocena

Nie znam filmów z tej serii, ale chciałam obejrzeć. Tak powinnam zacząć tę serię. I podejrzewam, że z jednej strony usłyszę, że skoro nie wiem, o co chodzi to nie powinnam się wypowiadać, ale z drugiej – być może jestem w stanie spojrzeć na tę historię świeżym okiem…

Tak jak wspominałam Wam wcześniej, początek książki jest średnio ciekawy. Tak, wiem, trzeba zarysować wydarzenia i pokazać, dlaczego główny bohater zdecydował się na porzucenie swojego uporządkowanego życia (chociaż po śmierci Grace oczywiście ono już takie spokojne nie było). Franz Mauer nie jest typem gościa, który po tym, jak ktoś zrobi mu krzywdę, usiądzie w kącie i zacznie płakać. On musi się zemścić – pozabijać tych, którzy skrzywdzili jego bliskich. W pełni to rozumiem, w końcu były policjant nie może być mięczakiem, a w trakcie służby z pewnością narobił sobie sporo wrogów, którzy teraz go odnaleźli i postanowili się odegrać. Tylko jakoś taki bohater, czyli milczący maczo, który cierpi w samotności, a ukojenie znajduje w zemście i zabiciu swoich wrogów, do obecnych czasów mi zupełnie nie pasuje. Albo może to ja już po prostu tego nie kupuję. Nie rozumiem jego postawy, zachowania i tego, że tropi i morduje innych. Może jestem za stara. Albo to zabawa dla chłopaków, a ja się nie znam. Nie wiem, ale mi nie podpasowało.

Ale jak już przeżyłam awersję do głównego bohatera, rozpoczęła się druga część. Taka bardziej rozrywkowa, z szybszą akcją, itp. I tutaj zaczyna się robić ciekawie: są imprezki, zmyślny plan, a wszystko to okraszone dosyć ciekawymi wstawkami „Nowego” na temat tego, co zrobi mu żona, jeśli za mocno zabaluje. Te fragmenty są naprawdę ciekawe, bo, wyobraźcie sobie, jedzie taki podstarzały policjant tropić największych wrogów swojego kumpla, ale to nie tych ludzi z kałachami się boi, ale swojej żony Marioli. Komizm w czystej postaci. Nie wiem, jak będzie się Wam czytało, ale ja zdecydowałam się na przesłuchanie audiobooka czytanego przez Cezarego Pazurę. Jego głos i taka nieco cwaniacka maniera interpretacji były tutaj kapitalne. I to jest ogromny plus i chyba największa zaleta tej książki.

Podsumowując, jeśli jesteście fanami „Psów” to jest to dla Was pozycja obowiązkowa, ponieważ wyjaśnia, co działo się z bohaterami w czasie pomiędzy kolejnymi częściami. Jeśli jednak nie mieliście z nią styczności i teraz chcecie zacząć to może lepiej podarować sobie tę książkę. A jeżeli lubicie Cezarego Pazurę, zapraszam Was do wysłuchania audiobooka, ponieważ jego interpretacja jest jedną z lepszych jakie słyszałam do tej pory.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Waldemar Morawiec
Tytuł: Psy 2.5. W imię miłości
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 192
Cena: 36,90 złotych

 

O kobietach w arabskim świecie

Książka, o której chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć, została wybrana celowo. Wprawdzie Dzień Kobiet świętowaliśmy wczoraj, ale myślę, że ochrona i przestrzeganie podstawowych praw kobiet jest ważne nie tylko od święta. I jest to również kwestia, którą można omawiać w każdym momencie. Zacznijmy zatem.

Ten krótki wstęp to kilka słów, które przyniosła mi lektura dokumentu pod tytułem „Zaginione arabskie księżniczki” Marcina Margielewskiego. Myślę, że autora nie trzeba przedstawiać tym osobom, które pokusiły się o przeczytanie jego poprzednich książek opowiadających o świecie arabskim. Mam tutaj na myśli „Byłam arabską stewardessą” oraz „Jak podrywają szejkowie”. Nie znam tych poprzednich pozycji, mam je na liście książek do przeczytania, ale z braku czasu jeszcze do nich nie zasiadłam. Teraz, po przeczytaniu „Zaginionych arabskich księżniczek”, mam na to jeszcze większą ochotę.

Opowieść wieloletniego sługi, czyli historie zaginionych arabskich księżniczek

Nie jest łatwo dotrzeć do informacji na temat osób, o których możni i bogaci ludzie arabskiego świata chcą zapomnieć. A o kobietach, które splamiły wiarę i obyczajowość obowiązujące w krajach arabskich zapomina się szybko i skutecznie – wszelkie ślady ich istnienia zostają zatarte. Nie ma ich w oficjalnych dokumentach, znikają ich konta w mediach społecznościowych, nie urodziły się i nie umarły, ponieważ ich nie było.

Na szczęście są naoczni świadkowie, tacy jak Talal, były niewolnik i służący w pałacach arabskich książąt i króli. Jak się tam znalazł? Mężczyzna egipskiego pochodzenia, mimo iż nie związany z kulturą arabską, został kupiony jako sługa, którego zadaniem było dbanie o wygody i bezpieczeństwo męskich członków rodziny królewskiej. To on opowiada autorowi zatrważające historie o tym, jak traktowane są księżniczki i inne kobiety, które miały pecha znaleźć się w ich pobliżu (odsyłam do części opisujących sprawę niezwykle urodziwej służącej i imprezy w Nowym Jorku) , w jaki sposób karane są za przewinienia, które w naszym świecie nie obeszłyby nikogo, a może jedynie wzbudziły wzruszenie ramion. Robi to dlatego, aby ocalić od zapomnienia imiona tych, których istnienie zostało wymazane z pamięci im współczesnych.

księżniczki

Ale wracając do tematu księżniczek. Na pewno w wiadomościach czy w Internecie przewinęły Wam się newsy na temat traktowania kobiet w krajach muzułmańskich. Ja sama przeczytałam niemalże wszystkie książki Leili Shukri na temat pań próbujących znaleźć swoje miejsce w świecie, który nienawidzi kobiet. Jednak, w jakiś sposób, próbowałam sobie wytłumaczyć sobie, że wszystkie te opowieści dotyczyły osób bardzo biednych lub tych przyjeżdżających z zagranicy, czyli niezaznajomionych z zasadami kultury arabskiej. Ale w najśmielszych snach nie mogłam przewidzieć, że tak okrutny los może spotkać kobiety z rodziny królewskiej. Niestety, każda strona książki Marcina Margielewskiego przekonywała mnie, że jest inaczej. Z tego powodu potrzebowałam czasu na przetrawienie treści tego wstrząsającego dokumentu. Pewnie dlatego też na jego opisanie zdecydowałam się tak późno.

Moja ocena

Nie wiem, czy pamiętacie, jak pisałam Wam przy tekście o wspomnieniach Nadji Murad (LINK), że ciężko jest komentować czyjąś historię, szczególnie jeśli dotyczy ona wstrząsających i bolesnych spraw. Z tą książką mam podobnie. Jak mogę napisać, że coś jest nieprawdopodobne albo cieszyć się z takich, a nie innych rozwiązań środków stylistycznych dla wzburzenia i zainteresowania czytelnika. Nie muszę, ponieważ ta historia działa tak sama z siebie. I jestem pewna, że gdybym kiedyś w swoim życiu nie trafiła na informacje na temat kultury i pozycji kobiety w krajach arabskich, nie byłabym w stanie uwierzyć w ogrom okrucieństwa, który wyziera z każdej strony tego opracowania.

Jestem bardzo zadowolona, że takie książki zostają wydane w naszym kraju. Ja po jej lekturze doceniłam to, że mogę żyć w Centralnej Europie i samodzielnie decydować o wielu aspektach mojego życia. Oczywiście nie jest idealnie, tych swobód mogłoby być znacznie więcej (porównując na przykład z życiem Skandynawek), ale nie muszę obawiać się każdej podjętej decyzji. I to już dużo.

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza książki. Możecie ją znaleźć pod tym linkiem: https://www.empik.com/zaginione-arabskie-ksiezniczki-margielewski-marcin,p1237929759,ksiazka-p

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Marcin Margielewski
Tytuł: Zaginione arabskie księżniczki
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 320
Cena: 35,99 złotych

 

Co wyzwala w nas zło?

W tytule dzisiejszego wpisu pojawiło się pytanie, które z pewnością spędza sen z powiek psychologom i psychiatrom od początków istnienia ich specjalizacji.  Jest to również kwestia, z którą zmaga się bohater powieści Craiga Russella pod tytułem „Czynnik diabła”.

W psychologii złem nazywa się negatywną ocenę działań, które są przez nas niepożądane lub uważane za niebezpieczne, zagrażające naszemu życiu lub zdrowiu. Oczywiście o tym, co jest złe, a co nie, decyduje subiektywna ocena obserwatora.

W filozofii z kolei możemy spotkać się z nieco bardziej rozbudowaną i, jak mi się wydaje, bardziej znaną nam definicją, która mówi o tym, że zło jest przeciwieństwem dobra. Wyznacznikami jednego i drugiego stanu są normy społeczne, czyli nakazy i zakazy obowiązujące w danym miejscu na świecie.

Ofiara i sprawca jako dwie strony medalu

Zło od razu kojarzy się nam z przemocą, a ta – z postaciami ofiary i sprawcy. I jak się okazuje, subiektywna ocena zachowania w danej sytuacji może opierać się na tym, jaką funkcję w zdarzeniu przyjmujemy. Według badań profesora psychologii Roya Baumaistra, sprawca ogólnie pojmowanego zła, na przykład ludobójstwa, przemocy małżeńskiej, itp. zawsze uważa, że postąpił właściwie, a jego zachowanie jest uzasadnione przez prowokację lub napaść. Co bardzo interesujące, zazwyczaj postrzega siebie jako ofiarę i w swoim mniemaniu to, czego dokonał stanowi swego rodzaju odwet, zemstę za dokonaną mu krzywdę. Jest to jednak powodowane zniekształceniami poznawczymi u sprawców.

czynnik

I wydaje się, że sprawa wyjaśnienia pochodzenia zła jest załatwiona. Psuje nam się postrzeganie rzeczywistości i z tego powodu robimy niewłaściwe rzeczy, przy okazji krzywdząc innych. Jednak w psychologii istnieje również coś takiego jak mit czystego zła, czyli takie przeświadczenie o sprawcach, że kierują się oni tylko i wyłącznie najgorszymi motywami i są po prostu sadystami. I wspomniany już przeze mnie badacz ustalił, że ludzie w swoim okrucieństwie kierują się zazwyczaj czterema powodami:

  1. chciwością lub ambicjami,
  2. sadyzmem,
  3. wysoką samooceną, na przykład narcystyczną lub oderwaną od rzeczywistości,
  4. idealizmem moralnym.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ponieważ książka, którą pragnę dzisiaj zrecenzować mocno opiera się na koncepcji zła, psychiatrii oraz chęci wyjaśnienia, dlaczego najwięksi zbrodniarze w kraju stali się źli. A raczej, co wpłynęło na nich, że stali się wybitnymi w swoim fachy sadystami.

„Czynnik diabła” Craig Russel

Zajrzyjmy najpierw na tylną część okładki. Ona dokładnie opowie nam czego możemy spodziewać się po tej książce:

Praga, rok 1935. Młody psychiatra Viktor Kosárek, były student Carla Gustava Junga, przybywa do otoczonego mroczną sławą zakładu dla obłąkanych Hrad Orlu. Wyposażona w nowoczesny sprzęt placówka znajduje się w zamku przez wieki obrosłym ponurymi legendami. Zamknięto tam sześcioro najokrutniejszych morderców w kraju: Drwala, Klauna, Kolekcjonera Szkła, Wegetariankę, Skiomantę i Demona. Kosárek zamierza wykorzystać najnowsze osiągnięcia techniki, aby wyizolować u nich archetypiczny składnik osobowości odpowiedzialny za czynienie zła – tak zwany czynnik diabła. Gdy tylko zaczyna odkrywać ich zdumiewające tajemnice, natrafia na łączący całą szóstkę zatrważający wspólny element.

Czy udaje mu się poznać tajemnicę najbardziej znienawidzonych ludzi w Czechach? Czy odkrywa, co popycha ludzi do wyrządzania innym ogromnej krzywdy? Odpowiedź wydaje się prosta: skoro trafili do psychiatryka to z pewnością zostali uznani za szalonych. Jednak Kosárek ma nadzieję na odnalezienie tego tajemniczego czegoś, co sprawia, że normalni na pierwszy rzut oka ludzie zmieniają się w prawdziwe bestie.

Ocena

Mamy do czynienia z bardzo ciekawym pomysłem na kryminał. Połączenie psychologii, psychiatrii i wątków detektywistycznych jest interesujące chociażby ze względu na to, że główny bohater ma do czynienia z najbardziej niebezpiecznymi ludźmi w swoim kraju, a to, co powodowało nimi w trakcie popełniania zbrodni jest naprawdę niesamowite.

Kosárek stara się dogłębnie zbadać swoich pacjentów przy pomocy nowoczesnej na tamte czasy metodologii, sprzętów oraz leków. Wykorzystanie wiedzy na temat psychiatrii z tamtego okresu dodało dużo wiarygodności przedstawianej, i tak bardzo ciekawej, historii. Jednak wydaje mi się, że nie tylko to powinno zwrócić Waszą uwagę, ale również fakt, że autor zrobił dogłębny research, jeśli chodzi o mitologię słowiańską. Jego wiedza, a może raczej ogrom informacji, na temat starosłowiańskich bożków zawarty w książce jest naprawdę niesamowity. Bardzo cieszę się, że nie tylko duchy, wampiry, wendigo czy manitou (kto czytał Mastertona, ten wie co i jak), ale również nasz Weles może być elementem napędzającym mocno intrygującą i straszną historię.

No właśnie, wspomniałam o strachu. Ta książka jest mocna, a do tego niektóre fragmenty mogą przestraszyć lub wzbudzić w Was obrzydzenie. Mnie ruszyło w kilku momentach, mimo że na horrorach zjadłam zęby. Oczywiście, bardzo mi się to podobało.

Na pytanie, czytać czy nie czytać, odpowiem tak: zdecydowanie powinniście sięgnąć po tę książkę, jeśli lubicie mocne historie, psychologię i psychiatrię oraz interesuje Was poznanie istoty zła (ten wątek jest fajnie rozwiązany w powieści).

 

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza książki. Możecie ją znaleźć pod tym linkiem: https://www.empik.com/czynnik-diabla-russell-craig,p1234161691,ksiazka-p

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Craig Russell
Tytuł: Czynnik diabła
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 584
Cena: 42 złote

 

Korea Północna okiem amerykańskich reporterów

Nie zawsze decyduję się na przeczytanie książki beletrystycznej. Niekiedy, i muszę przyznać, że coraz częściej, interesują mnie reportaże. I dlatego w ten piękny (w moim mieście) słoneczny dzień przychodzę do Was z tekstem na temat jednego z najbardziej tajemniczych krajów na świecie: Korei Północnej.

I już od początku muszę Was mocno zdziwić: to nie jest tak, jak mówią obiegowe opinie. Owszem jest to kraj opresyjny, ale również dziwny. Wydaje mi się również, że pod względem poziomu kombinowania moglibyśmy od Koreańczyków nauczyć się bardzo wiele.

No, ale nie ma co przedłużać. Pora na przedstawienie bohatera dzisiejszego wpisu. Jest nim książka Tajemnice Korei Północnej autorstwa Daniela Tudora i Jamesa Pearsona.

 Obiegowe opinie

Wszyscy z pewnością słyszeliśmy wiele plotek na temat tego, jak żyje się w tym kraju. Do najbardziej rozpowszechnionych należą te na temat propagandy, reżimu, wielkiego głodu i niemożnej chęci ucieczki. Mnóstwo z tego, co już wiemy, jest prawdą. Korea Północna jest bowiem krajem, w którym nie wolno mówić tego, co się naprawdę uważa z obawy przed zesłaniem do pracy w obozie. Ludzie, nawet bardzo wykształceni, pracują za pensje, które nie starczają właściwie na nic. Wszyscy muszą mieć jakiś pokątny biznes, a jeśli się go nie ma to bardzo niedobrze. Każdy obywatel musi podporządkować się surowym zasadom nie tylko współżycia społecznego, ale również regułom mówiącym im jak mają się czesać i jak ubierać (za zbyt długie włosy u mężczyzn – czyli takie zakrywające ucho – i zbyt obcisły ubiór u kobiet oraz dżinsy można iść do więzienia).

Ale jakimś cudem wielu ludzi daje radę żyć dobrze, a nawet dostatnio. Paradoks, prawda? Wielu biznesmenów stać na komórki, tablety, mieszkanie w najbardziej pożądanej dzielnicy i naprawdę drogie samochody. Tak przedstawiona w reportażu wizja Korei Północnej jak najbardziej bazuje na swoistym rozdwojeniu i próbie pogodzenia zasad rządzących monarchią (tak przedstawiony jest ten kraj ze względu na dziedziczenie władzy przez rodzinę panującą), a dążeniem jej obywateli do poprawy jakości swojego życia.

Ocena

Niewielkich rozmiarów książka kryje w sobie wiele ciekawych treści na temat życia i historii Korei Północnej. I uwaga! Nie jest to pozycja, która powstała w oparciu jedynie o sensacyjne doniesienia na temat tego, co dzieje się wewnątrz tego kraju. Autorzy przyznają się do żmudnego zbierania materiałów i analizowania rozmów ze swoimi kontaktami. To wszystko sprawia, że reportaż jest autentyczny i bardzo ciekawy.

pf_1581936347

Co do tematyki, Tudor i Perason skupiają się na tym, w jaki sposób żyją Koreańczycy z północy i w jaki sposób zamknięcie i samowystarczalność tego kraju wpływają na ich życie. Opisują kwestie mieszkaniowe, zawodowe, sposób zdobywania dodatkowych pieniędzy, ale przede wszystkim rozprawiają się z wieloma mitami, które narosły wokół tego kraju przez lata izolacji.

Jeśli interesuje Was ta tematyka, jestem przekonana, że znajdziecie w tej pozycji wiele ciekawych informacji. Polecam serdecznie!

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Daniel Tudor, James Pearson
Tytuł: Tajemnice Korei Pólnocnej
Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Liczba stron: 240
Cena: 39,99 złotych

 

Mam problem z tą książką…

Przeczytałam nową powieść Heather Morris.

Jakiś czas temu recenzowałam na tym blogu książkę pod tytułem „Tatuażysta z Auschwitz” i wypowiedziałam się, niestety albo stety, niezbyt pochlebnie na jej temat. I mam dylemat, ponieważ zastanawiam się, czy jej kontynuację opisać dokładnie tak, jak ją czuję, czy może jednak lepiej przedstawić ugrzecznioną opinię.

Pewnie zaraz zaczniecie się zastanawiać, co to za wątpliwości wkradły się w subiektywne recenzowanie na tym blogu. Już wyjaśniam. W trakcie słuchania „Tatuażysty z Auschiwitz” pojawiły mi się takie myśli, że to jest tak nieprawdopodobna historia, że aż trudno uwierzyć, że te wydarzenia mogły rzeczywiście wydarzyć się dokładnie w taki sposób, w jaki opisano je w tej powieści.

Zobacz również: Tatuażysta z Auschwitz-wrażenia tuż po przeczytaniu książki

No i oczywiście zaraz posypały się na moją głowę gromy, że jak to i to jest prawdziwe, bo są zdjęcia w książce i ci ludzie żyli. Szczególnie jedna pani była tak zajadła w tej swojej misji utwierdzenia mnie w przekonaniu, że nie mam racji, bo ona wie lepiej, co powinnam sądzić o „Tatuażyście z Auschwitz”, że aż wprawiła mnie tym w zdumienie. Argumentem oczywiście były te wspomniane wcześniej zdjęcia… Wiecie, w audiobookach nie ma obrazków poza okładką, więc do mnie to nie przemawia. Tak samo jak nie pozwolę komuś wchodzić sobie na głowę dlatego, że mu się wydaje, że mam myśleć tak jak on. No, ale to sprawiło, że zaczęłam zastanawiać się, czy powinnam rzetelnie zrecenzować „Podróż Cilki” Heather Morris, czy może jednak sobie odpuścić.

Podróż Cilki 

I teraz uwaga będzie klauzula wyłączająca odpowiedzialność (he he):

Książka, którą zamierzam teraz zrecenzować jest fabularyzowaną wersją wspomnień Lalego, bohatera „Tatuażysty z Auschwitz”.  Przez słowo „sfabularyzowana” rozumiem również to, że opowieść mogła zostać podkoloryzowana.

Teraz mogę spokojnie podejść do opisania powieści. „Podróż Cilki” Heather Morris to opowieść o jednej z pobocznych bohaterek wspomnianego już wcześniej „Tatuażysty…”, czyli Cilki Klein. Dowiadujemy się z niej, co dokładnie stało się z dziewczyną nie tylko po wyzwoleniu obozu Auschiwitz-Birkenau, ale również jak do niego trafiła. Okazuje się bowiem, że ta pełna energii i niezwykle odporna psychicznie Żydówka została zabrana do obozu koncentracyjnego dokładnie w taki sam podstępny sposób jak Lale. Zarówno ona, jak jej siostra, miały pracować na rzecz państwa niemieckiego po to, aby uchronić swoich rodziców przed aresztowaniem. Tam, jak wiemy z poprzedniej części, zostaje zmuszona do prostytucji i w końcu wyzwolona. Nie jest to jednak nic, z czego powinna się cieszyć. Rosjanie nie są przychylni kobiecie, która „sypiała z wrogiem”. Piszę te słowa w cudzysłowie, ponieważ wszyscy, którzy mają niejakie pojecie o tamtych czasach wiedzą, że ludzie pozostający w obozach raczej nie mieli zbyt dużego wyboru w takich kwestiach. Rosjan to oczywiście nie interesuje – dla nich wszystko jest czarne albo białe, odcieni szarości po prostu nie ma.

pf_1581325886
Podróż Cilki Heather Morris

W taki sposób biedna Cilka zostaje przetransportowana z jednego obozu do drugiego. Tym razem trafia na Syberię, do kolonii karnej, w której ma spędzić 15 długich lat. Czy z niego wyjdzie? Jeśli tak – w jakim stanie? Co wydarzy się w trakcie tak długiego wyroku? O tym musicie przekonać się sami, ja nie zdradzę nic więcej, żeby nie psuć przyjemności z czytania.

Moja ocena

Trudno jest oceniać czyjeś wspomnienia i działania, kiedy ten ktoś był zmuszony do określonego zachowania po to, żeby przeżyć. Nie wiem jednak, na ile to, czego wysłuchałam w tej książce (znów audiobook – lubię jak czyta pan Kosior :)) jest prawdziwe, a co z tego podkoloryzowane i dopisane przez Heather Morris dla większego dramatyzmu i zainteresowania czytelnika. Oczywiście nie ujmuję tutaj głównej bohaterce, czasy były ciężkie, każdy robił, co mógł, żeby przeżyć, ale jednak coś mi tu nie gra. Znowu.

Podobnie jak w przypadku losów Lalego, także tutaj mam wrażenie, że główna bohaterka jest opisana jako swego rodzaju superbohaterka, taka Wonder Woman, która, owszem, ma kłopoty, bo każdy je ma, a w takim miejscu to raczej nikt jej nie głaskał (co oczywiste). Jednak wszystkie wydarzenia, które następują po sobie kończą się dla niej w miarę dobrze: jest gwałcona – nie zachodzi w ciążę, pomaga koleżance z łagru opatrzyć ranę – zostaje do lekkiej pracy w szpitalu, ratuje dziecko komendanta łagru – oswobadza koleżankę, jest wypadek w kopalni -wychodzi z niego żywa jako jedyna. No trochę za dużo tych zbiegów okoliczności, nie sądzicie?

Jeśli lubicie tak zwaną literaturę obozową, z pewnością będzie to dla Was must-read.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Heather Morris
Tytuł: Podróż Cilki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Marginesy
Liczba stron: 400
Cena: 37,90 złotych