Lekarskie non-fiction ze Szwecji

Tak się niedawno złożyło, że miałam okazję wysłuchać audiobooka, który opowiadał o życiu zawodowym jednego ze szwedzkich lekarzy. Bardzo mnie to zaciekawiło, ponieważ Szwecja przez wielu ludzi uznawana jest za kraj wszelkiej szczęśliwości i miejsce, w którym ludziom po prostu żyje się lepiej. 

Jeśli będę miał zły dzień, ktoś dziś umrze Christiana Unge, ponieważ to własnie o tej książce mam zamiar Wam dzisiaj opowiedzieć, to historia życia zawodowego szwedzkiego lekarza. Opowiada w niej o tym, co sprawiło, że zdecydował się na taką a nie inną drogę kariery, jak wybierał specjalizację oraz w jak to jest zdobywać doświadczenie po odbyciu studiów oraz stażu.

I wiecie co? Nie było łatwo. Christian Unge tuż po skończeniu studiów zdecydował się pracować dla Lekarzy Bez Granic i z tą organizacją odwiedził kilka afrykańskich krajów. Wyobraźcie sobie młodego lekarza, który w głowie ma mnóstwo wiedzy teoretycznej i trochę praktycznej, który trafia do małego szpitala gdzieś na końcu świata i nagle musi leczyć ludzi cierpiących na choroby, które w pierwszym świecie są całkowicie wyleczalne albo dostęp do nowoczesnych metod leczenia sprawia, że są one tylko niewygodnym schorzeniem, z którym można przeżyć wiele lat w szczęściu i dobrobycie. W Afryce tak nie było…Przykład? Dosyć zamożna kobieta chorująca na cukrzycę, która była pewna, że przy pomocy leków jej stan można będzie poprawić. Nie wiedziała tylko, że w na jej kontynencie nie ma dostępu do takich medykamentów. Ups. Nie był to jedyny przypadek, w którym lekarz mający wiedzę na temat leczenia nowoczesnymi metodami musiał odmówić leczenia lub ratować się na prędko wymyślonymi procedurami medycznymi.

pf_1557990398
Christian Unge

Po zakończeniu misji w Afryce Unge zdecydował się pozostać w Szwecji i tam kontynuować swoją karierę. Jednak tutaj również sprawy nie układały się tak cudownie jak mogłoby się wydawać. Dlaczego? Z pewnością z powodu biurokracji, braku komunikacji lub zaniedbań zarówno ze strony dyrekcji szpitala, braku nadzoru nad młodymi lekarzami i nadmiarem pracy. Do tego dochodziło bardzo duże ryzyko popełnienia błędu medycznego, który mógł przytrafić się szczególnie początkującemu specjaliście pozostawionemu samemu sobie na nocnym dyżurze.

Moja ocena

Bardzo przejmująca książka opisująca codzienność w zawodzie lekarza. Brak czasu na posiłek, zmęczenie długimi dyżurami i pozbawienie możliwości (lub niechęć – to zależy od przypadku) podnoszenia swojej wiedzy to tylko jedne z niewielu elementów, które wpisują się w grafik każdego lekarza. Do tego jeszcze działanie pod presją, biurokracja i przestraszeni pacjenci, którzy wymagają natychmiastowej pomocy. Dużo tego…

Książki słuchałam z zapartym tchem, mając gdzieś z tyłu głowy treść przeczytanych w tamtym roku obydwóch części Małych bogów Pawła Reszki (możecie przeczytać tutaj KLIK) o wręcz skandalicznych zachowaniach pracowników służby zdrowia w Polsce. I muszę stwierdzić, że trochę mi ulżyło, ponieważ wychodzi na to, że problemy w służbie zdrowia istnieją wszędzie, nawet w tak zamożnych krajach jak Szwecja, i są podobne.

Zachęcam Was do przeczytania lub wysłuchania tej książki. Jest napisana przystępnym językiem, a ogromna ilość opisanych przypadków sprawia, że wszystko to, o czym pisze Unge staje się rzeczywiste. I mocno wstrząsa.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Christian Unge
Tytuł: Jeśli będę miał zły dzień, ktoś dziś umrze
Wydawnictwo: Wielka Litera, Storytel
Tłumaczenie: Urszula Pacanowska Skoqvist
Liczba stron: 288, ok. 10h
Reklamy

Ostatnia dziewczyna. O mojej niewoli i walce z Państwem Islamskim Nadia Murad, Jenna Krajeski

Po dosyć długiej nieobecności z powodu niekończącej się choroby wracam do Was z kolejną recenzją. Książka, jak na wakacyjne klimaty i sytuację zdrowotną, była zaskakującym wyborem i ciężką lekturą. Mimo to udało mi się ją przeczytać dosłownie w dwa dni.

Nie tak dawno na moim profilu na Instagramie pisałam o tym, że coraz bardziej wciągają mnie dokumenty i książki oparte na faktach. Dlatego w momencie, w którym zobaczyłam udostępnioną do ściągnięcia książkę „Ostatnia dziewczyna…”, zdecydowałam się ją przeczytać. Jak już wspomniałam na wstępie jej lektura zajęła mi dwa dni i nie był to bynajmniej czas stracony. Raczej okres pełen przerażenia i niedowierzania. Zaraz opowiem Wam dlaczego.

Nadia Murad i jej historia

Książka to wspomnienia z niewoli i walki Nadii Murad, jezyckiej działaczki, z Państwem Islamskim. Dziewczyna pochodzi z Kaudżu, miejscowości znajdującej się w Iraku. W momencie, w którym cały region został opanowany przez ISIS jej wioskę zlikwidowano: wszyscy mężczyźni zostali zabici, podobnie jak starsze kobiety, natomiast te młodsze i dziewczyny, zostały porwane. Stały się niewolnicami seksualnymi, które, zgodnie z przestrzeganym przez bojowników prawem, mogły być odsprzedawane, gwałcone i traktowane jak rzecz, nie jak człowiek. O tym zresztą Nadia wspomina w swoich wspomnieniach wielokrotnie.

Murad podjęła dwie próby ucieczki. Pierwsza z nich skończyła się właściwie zanim się zaczęła: zauważył ją jeden ze strażników. Została za to brutalnie ukarana. Druga próba okazała się sukcesem. Obecnie Nadia Murad jest działaczką społeczną, współpracuje również z ONZ jako ambasadorka dobrej woli do spraw ofiar handlu ludźmi, jeździ po świecie z wykładami i odczytami, w ramach których opowiada swoją historię. Robi to po to, aby, jak sama zauważyła na końcu swojej książki, zostać „ostatnią dziewczyną, której bojownicy wyrządzili krzywdę” (przepraszam, zdradziłam Wam zakończenie).

Książka napisana wraz z Jenny Krajeski

To nic innego jak wspomnienia z życia przed i po likwidacji wioski, w której spędziła dzieciństwo. Niezbyt bogate, jednak spędzone w otoczeniu rodziny, współwyznawców jezydyzmu, ale za to pełne zrozumienia, miłości i wsparcia ze strony najbliższych.

Wspomnienia podzielone są na trzy części. Pierwsza z nich opisuje życie mieszkańców Kaudżu i innych miejscowości przed przejęciem obszaru przez bojowników. Murad opisuje nieciekawą sytuację rodziny, jak i swojego narodu – wyszydzanego z powodu inności religii i zwyczajów. Dużo miejsca poświęca również wyjaśnieniu niepokojów związanych z coraz bardziej zacieśniających się wpływów ISIS w regionie i braku chęci pomocy ze strony irackiej policji. Kończy się w momencie wkroczenia bojowników do wioski.

photofacefun_com_1536735918

Druga część, ta najbardziej tragiczna, to opowieść o tym, co stało się z nią, jej kuzynkami i siostrami w niewoli. Murad wspomina targi niewolnic, sposób zakupu dziewczyn oraz rejestrowanie „małżeństw” w urzędach (to one oficjalnie pozwalały na gwałcenie i przetrzymywanie jezydek) oraz zmuszanie do przechodzenia na islam. Wreszcie to tutaj można było dowiedzieć się, w jaki sposób mężczyźni traktowali te kobiety, znęcali się nad nimi i jak wyglądało życie mieszkańców -muzułmanów podczas okupacji.

Ostatnia część mówi o tym, co wydarzyło się już po ucieczce Murad z niewoli. Także o tym, w jaki sposób udało jej się przedostać na terytorium Kurdystanu, zamieszkać w obozie dla uciekinierów, wyjechać do Niemiec i zacząć działalność, której poświęca się do dzisiaj. Opisuje tutaj również losy tych członków rodziny, zarówno kobiet, jak i mężczyzn, którym udało się przeżyć.

Ocena

Trudno jest oceniać czyjeś wspomnienia. Wydaje mi się, że w przypadku takich książek jak ta, treść nie może podlegać werdyktom i krytykom. Mogę jedynie przeczepić się do strony językowej, ale tutaj również wszystko jest bez zarzutu. Po prostu otrzymujemy wstrząsającą historię, dobrze napisaną, przetłumaczoną oraz zredagowaną. Bardzo podoba mi się to, że została ona opatrzona wstępem autorstwa Amal Clooney, której kancelaria mocno zaangażowała się w doprowadzenie przed sąd wszystkich osób odpowiedzialnych za ludobójstwo jezydów.

Warto przeczytać tę książkę, szczególnie jeśli wydaje się nam, że świat jest spokojny i po II wojnie światowej ludzie zmądrzeli na tyle, żeby nie doprowadzić do eksterminacji całych grup ludzi. Być może tutaj w Europie, w Stanach i innych częściach pierwszego świata tak jest. Jednak nie wszędzie jest spokojnie.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

Autor: Nadia Murad, Jenny Krajeski
Tytuł: Ostatnia dziewczyna. O mojej niewoli i walce z Państwem Islamskim
Tłumaczenie: Magdalena Koziej
Wydawnictwo: Prószyński Media
Liczba stron: 380
Cena: 36,99 zł

Książkowe propozycje na wakacje

Nie tak dawno publikowałam moje zestawienie pięciu supergrubych książek do przeczytania w wakacje. Zdaję sobie sprawę, że ta lista jest subiektywna (i taki był zamysł). Dlatego poprosiłam o rekomendacje.

Na co dzień czytam fantastykę oraz thillery, dlatego doszłam do wniosku, że nie wszyscy z Was mogli znaleźć w moim zestawieniu coś ciekawego. Mimo iż starałam się przedstawić różnorodną, również klasyczną literaturę. Z tego powodu o rekomendacje naprawdę grubych książek, które nadają się na wakacje, poprosiłam członków grupy „Książkowy Klub Dyskusyjny” na Facebooku. Ilość komentarzy i propozycji bardzo mnie zaskoczyła (pozytywnie).

 

books-1245690_1920

Zestawienie powstało na podstawie założeń, że proponowane książki mają:

  • liczyć sobie minimum 500 stron,
  • być idealną lekturą na wakacje (liczyła się łatwość i szybkość czytania, a także przystępność).

Oczywiście lista powstała na podstawie subiektywnych opinii. Oto ona:

Obyczajowe

  1. Gebaldon, Diana, seria „Obca”, na którą składają się takie książki jak:
  • Obca
  • Uwięziona w bursztynie
  • Podróżniczka
  • Jesienne werble
  • Ognisty krzyż
  • Tchnienie śniegu i popiołu
  • Kość z kości
  • Spisane własną krwią

 

  1. Sana Krasnikov „Patrioci”

 

  1. Kristin Hannah:
  • Słowik
  • Wielka samotność

 

  1. Reyes Monforte „Rosyjska namiętność”
  2. Škvorecky „Przypadki inżyniera ludzkich dusz”
  3. Lars Saabye Christensen „Półbrat”
  4. Carla Montero „Szmaragdowa tablica”
  5. Hanya Yanagihara „Małe życie”

 

  1. Gregory David Roberts:
  • Shantaram
  • Cień góry

 

  1. John Folwes „Mag”
  2. Jaroslav Hasek „Losy dobrego wojaka Szwejka”

 

  1. Ken Follet:
  • Filary ziemi
  • Świat bez końca
  • Słup ognia

 

  1. Charlotte Link „Decyzja”
  2. Olga Tokarczuk „Księgi Jakubowe”
  3. Fiodor Dostojewski „Idiota”

 

Fantastyka/horror

  1. Stephen King:
  • To
  • Bastion
  • Pod kopułą

 

  1. Mark Elsberg:
  • Blackout
  • Zero
  • Helisa

 

  1. Carlos Ruis Zafon:
  • Labirynt duchów
  • Cień wiatru

 

  1. R.R. Tolkien -całość
  2. K. Rowling – seria o Harrym Potterze całość
  3. Magdalena Kozak „Łzy diabła”

 

  1. Anthony Rya:
  • Ogień przebudzenia
  • Legion płomienia

 

  1. Jacek Dukaj „Lód”

 

Thriller/sensacja

  1. Jakub Żulczyk „Wzgórze psów”

 

  1. Stieg Larson, David Lagercrantz – seria „Millenium”:
  • Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
  • Dziewczyna, która igrała z ogniem
  • Zamek z piasku, który runął
  • Co nas nie zabije
  • Mężczyzna, który gonił swój cień

 

 

Pozostałe/ romans/ historyczne

  1. Maria Jane Auel -cykl „Dzieci ziemi”:
  • Klan Niedźwiedzia Jaskiniowego
  • Dolina koni
  • Łowcy Mamutów
  • Rzeka powrotu
  • Wielka wędrówka
  • Kamienne sadyby
  • Kraina jaskiń

 

  1. J. Sansom -wszystko:
  • Alchemik
  • Inwazja
  • Komisarz
  • Księga objawienia
  • Lamentacje
  • Papierowe imperium
  • Rebelia
  • Zima w Madrycie

 

  1. Elżbieta Cherezińska:
  • Harda
  • Odrodzone królestwo

 

  1. Edward Rutherrford
  • Paryż
  • Nowy Jork
  • Rosja
  • Londyn
  1. Elizabeth Gaskell „Północ i południe”
  2. Elvira Baryakina „Miłość w czasie rewolucji”
  3. Iny Lorentz:
  • Nierządnica
  • Kasztelanka
  • Testament nierządnicy
  • Córka nierządnicy
  • Córy grzechu

 

Czytaliście którąś z tych książek? A może macie własne propozycje? Lista jest wciąż otwarta, dlatego zachęcam Was do komentowania i dodawania własnych propozycji. Ja jestem zachwycona ilością książek, które mogłam wpisać na swoją listę must-read.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

„Mali bogowie” i „Mali bogowie 2”, czyli wstrząsający obraz polskiej służby zdrowia w reportażach Pawła Reszki

Reportaż to taki gatunek literacki, który musi zainteresować czytelnika. I dlatego najczęściej pokazuje sytuacje, które mają zaintrygować lub każą zastanowić się nad otaczającym nas światem.

Nic dziwnego, że Paweł Reszka na temat swoich dwóch reportaży wybrał polską służbę zdrowia. Temat jest i był nośny. Biorąc pod uwagę zmiany, propozycje ustaw i innych regulacji prawnych, będzie istotny jeszcze przez wiele lat. Dlaczego? Ponieważ w polskiej służbie zdrowia dzieje się źle, jest nieustannie niedoinwestowana, lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni są zmęczeni i zniechęceni (również warunkami finansowymi takiej pracy), a kolejne rządy nic z tym nie robią.

Powyższa opinia jest obecna w naszym kraju od wielu, wielu lat i takie książki jak „Mali bogowie” zdają się ją jedynie potwierdzać.

Reportaż wcieleniowy 

Powyższe książki to doskonałe przykłady reportażu wcieleniowego, czyli takiego, do którego wiadomości i wiedzę autor zdobywa na podstawie własnych obserwacji podczas wcielania się w kogoś innego. Staje się wtedy na przykład członkiem jakieś wspólnoty, pracownika firmy, itp. Biorąc pod uwagę takie założenia, reporter może na własne oczy zobaczyć, jak funkcjonuje dana grupa, jakie panują w niej zasady (szczególnie te niepisane). Z pewnością jest to niebezpieczne, ale również pasjonujące. A najważniejsze, że daje ogląd na sprawę taką, jaką ona w rzeczywistości jest. Nieupudrowaną, nie umniejszoną lub ubraną w ładne słowa i inne ozdobniki dla celów marketingowych. Z tego powodu, reportaż wcieleniowy ma obecnie taką wartość.

Nie da się zresztą ukryć, że po taki rodzaj relacjonowania sięga coraz więcej dziennikarzy, nie tylko tych, którzy publikują do gazet lub wydają książki, ale również telewizyjnych. Na początku roku jednym z najbardziej popularnych telewizyjnych reportaży wcieleniowych był ten na temat funkcjonowania grup neonazistów w Polsce.

Podobnie autor obydwóch części „Małych bogów” wcielił się w pracowników służby zdrowia: sanitariusza w oryginalnej książce i pracownika karetki w drugiej części. Oczywiście, oprócz notatek z rzeczywistej pracy, pojawiają się także fragmenty rozmów z lekarzami, pielęgniarkami i ratownikami medycznymi.

Obraz polskiej służby zdrowia w „Małych bogach”

Jaki jest? Tragiczny, nie tylko dla pacjentów, ale również całego personelu. Nie chodzi tutaj jedynie o warunki finansowe – prawda jest taka, że niemal w każdej branży ktoś, kto ma głowę na karku i potrafi się odpowiednio zakręcić, znajdzie dla siebie furtkę, żeby zarobić więcej. Wystarczy się jedynie rozejrzeć i nie zamykać na możliwości. Pytanie jednak pozostaje takie: czy jesteś w stanie poszukiwać nowego, kiedy jesteś zmęczony i wypalony pracą ponad siły po to, aby zapewnić sobie jakieś minimum socjalne: nie najgorsze mieszkanie, samochód i od czasu do czasu jakieś wakacje, i musisz na to harować całymi dniami? Odpowiedź brzmi: nie, a przynajmniej nie wtedy, kiedy nie masz przysłowiowego noża na gardle. Owszem, zdarzają się ludzie, którzy robią to dla pieniędzy, są chciwi i pragną mieć więcej, ale…

To, co można wyczytać w obydwóch książkach Pawła Reszki to przede wszystkim ogromne zmęczenie, zniechęcenie do pracy, wypalenie i niemoc. Niemoc dlatego, że w wielu przypadkach można pomóc pacjentom, nawet tym najbardziej roszczeniowym, ale nie ma do tego odpowiedniego sprzętu, materiałów, środków finansowych, ludzi.

No właśnie, dużo można byłoby napisać na temat naszej służby zdrowia. I to z pewnością nie tak pozytywnych rzeczy jak te, które widzi się w popularnych serialach o szpitalach. Rzeczywistość jest o wiele gorsza i taką opisuje Paweł Reszka.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

 

Autor: Paweł Reszka
Tytuł: Mali bogowie, Mali bogowie 2
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czerwone i Czarne
Cena: 39,90 zł każda
pf_1529657035