Anonimowi Heretycy Katie Henry

Niedawno moją uwagę przykuła charakterystyczna niebieska okładka z grzanką. Chodzi mi oczywiście o Anonimowych Heretyków, powieść dla młodzieży, którą określa się jako jedną z ważniejszych książek dla młodzieży. Postanowiłam to sprawdzić, mimo że nastolatką już nie jestem 🙂

Michael jest nastolatkiem. Jak możecie sobie wyobrazić, przechodzi ciężki okres, ponieważ stara się ogarnąć nową szkołę, spróbować zrozumieć nową rzeczywistość i poradzić sobie z tym, że jego ojciec jest w domu bardzo rzadkim gościem. Żeby było jeszcze ciekawiej, rodzice zapisali go do świetnej, prywatnej, katolickiej szkoły. A on jest ateistą. I nagle musi odnaleźć się w świecie, którego nie rozumie. Nie jest w stanie ogarnąć zasad moralnych zawiadujących wiarą katolicką, nie wie, dlaczego pewnych rzeczy nie wolno mu robić (przecież w poprzedniej, świeckiej szkole nie było z tym problem). Życie jest ciężkie, a on został wpuszczony na naprawdę głęboką wodę.

Sytuacja nie do pozazdroszczenia, jednak chłopak stara się jakoś z nią poradzić. Z pewnością jest mu łatwiej, odkąd problem ze znalezieniem nowych znajomych rozwiązał się sam. Michael stał się członkiem grupki przyjaciół, a wkrótce dołączył do tajnego stowarzyszenia Anonimowych heretyków.

Anonimowi heretycy – moja opinia

Dziś opinia będzie krótka, a ocena nieco radykalna. Daję dwa i pół w mojej sześciostopniowej skali. Nie jest za dobrze, sami przyznacie, a do tego muszę stwierdzić, że notę podwyższyłam ze względu na rzeczy, o których zaraz opowiem.

Nie da się ukryć, że książka skupia się na dwóch wątkach. Pierwszym z nich jest ból dorastania i próba ułożenia sobie w jakiś sposób nastoletniego życia. Wszyscy to przerabialiśmy i pamiętamy mniej lub bardziej, że za łatwo nie jest. Cisnęli rodzice, cisnęła szkoła, a człowiek próbował to wszystko w jakiś sposób ogarnąć i jeszcze zachować własne, niekiedy radykalne, poglądy. Dlatego bardzo doceniam to, że pojawiła się kolejna książka, która młodym pokazuje, że ten okres w życiu taki po prostu jest, ale są przyjaciele, dzięki którym ten okres daje się jakoś przeżyć.

anonimowi

Drugim wątkiem jest ten związany z religią i przebywaniem w szkole katolickiej. Nie da się ukryć, że wierząc w coś trzeba się dopasować do zasad kultu, ale, jeśli się nie wierzy, to warto byłoby uszanować to, że jednak ktoś zdecydował się według nich żyć. Mnie w postawie Michaela tego brakuje, ale – to mały spoiler-poprawia się.

Plusa w ocenie dałam dlatego, że Anonimowi Heretycy walczą z rzeczami, które w Kościele mi się nie podobają, jak na przykład zakaz antykoncepcji, i cieszy mnie, że autorka również zwraca na to uwagę. Jednak poza „aktami niesubordynacji” w tej książce nie ma jakiejś większej refleksji, tylko takie „to jest niefajne i my to zmienimy”. Poza tym metody oporu są iście szczeniackie. Chociaż jestem w stanie zrozumieć, że to jeszcze dzieci, więc nic mądrzejszego niż włamanie się do pokoju z aktami osobowymi, nie przyszło mi do głowy.

Podsumowując, poza kilkoma momentami, jest to książka, którą można sobie podarować, jeśli nie jest się nastolatkiem.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Katie Henry
Tytuł: Anonimowi heretycy
Wydawnictwo: Editio
Liczba stron: 360
Cena: około 39,90 złotych

6 porad jak odgruzować znajomość języka obcego

Znajomość języka obcego w pracy zawodowej jest obecnie równie ważna jak umiejętność obsługi komputera czy prowadzenie samochodu. Nic zatem dziwnego, że pracodawcy przykładają do tej kwestii dużą wagę. Jak pokazują badania, pracownicy, którzy opanowali dobrze przynajmniej jeden język mogą liczyć na miesięczne wynagrodzenie wyższe o kilkaset złotych niż osoby, które nie mają tejże umiejętności.

Każdy z nas na jakimś etapie swojej obecności w szkole uczy się jakiegoś języka obcego. Najczęściej jest to angielski lub niemiecki, ale obecnie coraz częściej w przedszkolach i szkołach dzieci otrzymują możliwość przyswojenia hiszpańskiego lub francuskiego. Taka nauka, z większymi lub mniejszymi sukcesami, trwa zazwyczaj do czasu zakończenia edukacji. Niestety w tak zwanym dorosłym życiu pojawiają się inne zadania: praca zawodowa, obowiązki domowe, itp., które skutecznie uniemożliwiają dalsze kształcenie językowe. Szczęściarze mają pracę, w której w większym lub mniejszym stopniu wykorzystują język obcy. Pozostali, a jest to spora grupa, zapominają to, czego już się nauczyli i przypominają sobie o języku dopiero w obliczu zmiany miejsca pracy lub możliwości awansu. To oczywiście skutkuje tym, że próbują w gorączkowy sposób przypomnieć sobie lub nauczyć się nowych umiejętności językowych w kilka dni. Jak możecie sobie pewnie wyobrazić, takie działanie nie zawsze kończy się sukcesem.

W idealnym świecie byłoby tak, że to, czego raz nauczyliśmy się, pozostaje z nami do końca życia. Tak nie jest, dlatego każda rzecz, której uczymy się, powinna być powtarzana, odświeżana i praktykowana jak najczęściej. Z tego też powodu zaleca się utrzymanie jej wykonywania przez cały czas, nawet jeśli miałoby to zająć tylko 5 minut każdego dnia. Podobnie jest z językiem, dlatego poświęcanie chwili na nauczenie się na przykład nowego słówka lub przesłuchanie krótkiego podkastu robi bardzo dobrą robotę.

Na potrzeby tego artykułu uznajmy, że odłożyliśmy wszelkiego aktywności językowe na półkę. Co zatem możesz zrobić, żeby przypomnieć sobie język obcy? Oto moje sześć wskazówek.

1. Daj sobie troszkę czasu

Może jest to nieco banalne, ale w mojej praktyce często miałam do czynienia z osobami, które planowały w tydzień przypomnieć sobie dawno zapomniany język. I o ile w ich przypadku było nieco łatwiej, ponieważ planowali poduczyć się angielskiego, który, nie ukrywajmy, niemalże zawładnął naszą rzeczywistością, o tyle plan był nieco szalony i delikatnie mówiąc, średnio wykonalny. Na przypomnienie sobie języka potrzebujemy troszkę czasu. Im większe zdolności językowe i łatwość zapamiętywania nowych rzeczy mamy, tym pójdzie szybciej. Jednak nie oszukujmy się, że dojście od poziomu A1 (diagnozowanego na początku) do B2 (docelowego) zajmie nam tydzień. Szczególnie w momencie, kiedy na lekcję planujemy jedną godzinę w tygodniu, którą przesuwamy nieustannie, nie pracujemy w domu i nie odrabiamy zadania domowego. Żeby uczyć się, potrzebujesz czasu i spokoju. Jednak nie zniechęcaj się, jeśli Twój grafik pozwala Ci jedynie na jedno spotkanie tygodniowo, pracuj w domu i otaczaj się językiem obcym w takim stopniu, w jakim pozwalają Ci na to umiejętności i czas.

2. Magiczne 5 minut dziennie

Czy wiesz dlaczego wszelkiego rodzaju aplikacje, które oferują pięciominutowe lekcje są tak popularne? Ponieważ jest to tak krótki czasu, że jesteś w stanie wygospodarować go niemalże każdego dnia i nauczyć się czegoś nowego: albo kilku słówek, albo przećwiczyć strukturę gramatyczną. Z jednej strony wydaje się, że kilka minut to nic, ale z drugiej…jednak zrobiłeś coś do przodu. W dodatku tak krótki odcinek czasowy pozwala na zaplanowanie systematycznej nauki, nawet każdego dnia. Z tego powodu zachęcam Cię do wypróbowania takiej formy nauki języka, szczególnie jeśli wiesz, że Twój rozkład dnia nie pozwoli Ci na dłuższą naukę.

To, którą aplikację wybierzesz, zależy od Ciebie. Zwróć jednak uwagę na to, żeby zadania były w miarę zróżnicowane, pozwalały Ci usprawniać każdą zdolność językową: mówienie, pisanie, czytanie i rozumienie ze słuchu. Wiele z nich pozwala ćwiczyć także wymowę – nagrywasz wtedy to, w jaki sposób wymawiasz słowo i aplikacja wskazuje, czy jest to poprawne czy nie.

3. Czytaj w języku docelowym od samego początku

Ciekawym sposobem na przypomnienie sobie języka jest czytanie w nim, szczególnie rzeczy, które są dla Ciebie interesujące. Ja bardzo lubię kryminały i tak się składa, że uczę się hiszpańskiego. Znalazłam zatem wydawnictwo, które oferuje właśnie tego typu publikacje i jestem zadowolona. Po pierwsze dlatego, że historia bardzo mnie wciąga i chcę dowiedzieć się więcej (mam zatem motywację), jednocześnie do każdego rozdziału dołączono listę słówek, których mogę się nauczyć, a moje rozumienie tekstu sprawdzam poprzez wykonanie odpowiednich ćwiczeń.

Nawet jeśli nie lubisz czytać książek, wolisz dłuższe lub krótsze artykuły, istnieje wiele tekstów, które możecie przeczytać. Czasopisma językowe oferują publikacje oznaczone poziomem językowym, ciekawe tematy i listę słówek wraz z wymową po zakończeniu każdego z nich. Sieć pełna jest stron dla uczących się, gdzie można poczytać interesujące rzeczy. Zasobów jest mnóstwo, wystarczy jedynie po nie sięgnąć.

Pamiętaj, że dobierając tekst do swoich umiejętności, powinieneś wybrać taki, który rozumiesz w 90%. Nie ma sensu silić się na wyższy poziom, ponieważ nie zrozumiesz zbyt wiele i zniechęcisz się. Chodzi o to, żebyś mógł swobodnie czytać, niemalże tak jak po polsku, i nie odrywać się zbyt często od treści po to, aby sprawdzać co chwilę słówka w słowniku.

4. Czy oglądanie filmów może mi pomóc?

Oczywiście. Rozumienie ze słuchu jest bardzo ważną umiejętnością językową, dlatego rozwijanie jej właśnie w taki sposób jest naprawdę doskonałym pomysłem. W dodatku filmy mają ogromną przewagę nad nagraniami puszczanymi w trakcie zajęć językowych z nauczycielem. Jaką? Nie są to czyste nagrania, które powstały w studiu nagraniowym, bez żadnych tak zwanych dźwięków tła. Jeśli ktoś mówi do Ciebie w miarę wolno i wyraźnie, a nagranie jest czyste, o wiele łatwiej jest skoncentrować się na nim. Film z kolei naśladuje sytuacje z naszego codziennego życia: jest w nim hałas, ktoś mówi szybko, niewyraźnie, mamrocze, itp. Zrozumienie takiego przekazu jest o wiele trudniejsze, ale też bardziej przygotowuje na to, co czeka nas w trakcie wycieczki lub spotkania biznesowego. Nie łudźmy się, nie zawsze nasz rozmówca będzie mówił piękną angielszczyzną niczym z BBC i musimy być na to przygotowani.

5. Nie bój się mówić

Już dawno minęły czasy średniowiecza, kiedy ludzie uczyli się języka obcego tak zwaną metodą tradycyjną, czyli poprzez uczenie się gramatyki i pisanie. Obecnie stawia się na komunikację i swobodne porozumiewanie się jest najważniejszą potrzebą kursantów. Zdarza się jednak, że wielu z nich ma barierę, strach przed mówieniem z obawy o narobienie błędów, wygłupienie się. Tymczasem nie można poprawić swobody lub akuratności dobierania właściwego słownictwa, jeśli kursant nie odzywa się. Przyjmij do wiadomości, że w przypadku przyswajania języka uczenie się na błędach jest najlepszą metodą. Nie obawiaj się również, że nauczyciel, jeśli będziesz uczył się z jego pomocą, będzie na ciebie zły albo pomyśli, że jesteś, za przeproszeniem, nieukiem, który nie potrafi czegoś przyswoić. Wierz mi, że taka nasza, lektorów, rola, żeby słuchać, poprawiać i reagować w każdym momencie, kiedy przeczuwamy, że możesz powiedzieć coś nie tak. Na wszelkiego rodzaju zajęciach językowych panuje zasada: „wszystko, co ty powiesz, zostaje tutaj”. Nikt nie będzie się z Ciebie śmiał ani wytykał palcami.

Żeby mówić, musisz mieć partnera. Najprostszym sposobem jest poszukanie lektora języka, który planujesz sobie przypomnieć. Określi on Twój początkowy poziom i wskaże przedział czasowy, w którym powinieneś zacząć widzieć już jakieś postępy. Jednak nie jest to jedyna opcja. Jeśli często wyjeżdżasz, korzystaj z tej możliwości i szukaj sposobności do posługiwania się językiem. Możesz również nawiązać kontakt z innymi uczniami i praktykować z nimi. Obecnie mamy bardzo dużo sposobów na znalezienie partnera do rozmowy, nie tylko stacjonarnie, ale również zdalnie.

6. Audiobooki to jest to!

Ciekawym pomysłem jest również posłużenie się audiobookami. Wiem, że wiele osób nie za bardzo lubi słuchać książek nawet po polsku, ale jest to świetny sposób na kontakt z językiem. Nie bój się, że będzie za szybko, czegoś nie zrozumiesz, bo lektor będzie mówił z prędkością światła. Wiele aplikacji ma wbudowaną możliwość spowolnienia lub ponownego odtworzenia fragmentu nagrania. Dzięki temu będziesz pewien, że nie umknie Ci żaden znaczący fragment, a dodatkowo będziesz na bieżąco z nowościami książkowymi.

Na zakończenie dam Ci jeszcze jedną radę. Nie bój się gramatyki. Wiem, że wkuwanie wyjątków jest trudne i nie zawsze jesteśmy w stanie wszystko zapamiętać za jednym razem, ale musisz pamiętać, że zasady gramatyczne to rama dla słów. Oznacza to, że to one wyznaczają sposób, w jaki powinniśmy słownictwo ze sobą łączyć. W kręgach zawodowych ważne jest, aby mówić poprawnie i gramatyka nam w tym pomaga.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 


Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Komedia kryminalna- czy to może się udać?

Przyjęło się uważać, że komedia kryminalna jest trudnym gatunkiem literackim. Nie dosyć, że trzeba wymyślić przyciągającą uwagę intrygę to jednocześnie postawić na humor. Dosyć skomplikowane i w dodatku z dużą dozą prawdopodobieństwa, że się nie uda. 

Przyznaję się bez bicia, że do tej pory nie czytałam komedii kryminalnych. W wersji prześmiewczej i nieco bardziej rozrywkowej znałam jedynie fantasy i to nie tylko w wydaniu Terry`ego Pratchetta, ale również jego naśladowcy Toma Holta (przeczytajcie Ziemia, powietrze, ogień i …budyń, a będziecie wiedzieć już wszystko!). Z tego powodu, kiedy nadarzyła się okazja do zapoznania się z Głodnemu trup na myśli Iwony Banach, postanowiłam skorzystać z okazji. Poza tym podobała mi się gra słów w tytule i pomyślałam, że może fajnie byłoby zostawić ciężkie thrillery na jesień i zimę.

Niedaleko pada trup od denata cz. 2

Zapoznając się z informacjami na temat książki zauważyłam, że jest to kontynuacja bestsellerowej Niedaleko pada trup od denata. Ci, którzy mają jej lekturę za sobą z pewnością ucieszą się, że powraca ulubiona bohaterka Magda. Tym, którzy nie czytali, pozostawiam opis od wydawcy:

W bibliotece w małym miasteczku dochodzi do incydentu. Pewien mężczyzna, wściekły na żonę za to, że zamiast podać mu obiad, czyta romanse, próbuje udusić twórcę powieści zagrażających małżeńskiemu szczęściu. Kilka dni później w domu Emilii, czekającej na koniec świata prepperki, zostają odnalezione zwłoki kolejnego pisarza, który – tak się składa – był też kiedyś jej mężem. Następna autorka ginie w miejscowym pensjonacie tuż przed spotkaniem z czytelnikami.
Prywatne śledztwo w sprawie rozpoczynają Magda, żywo zainteresowana pewnym młodym policjantem, jej były chłopak Paweł, początkujący dziennikarz, a także grupa starszych pań, które pod wpływem filmików z YouTube’a zaczynają wierzyć w demona mordującego pisarzy..

Tymczasem w Głodnemu trup na myśli możemy przeczytać o tym, że Magda decyduje się założyć agencję detektywistyczną. Początkowo liczy na pomoc wspomnianego już wcześniej policjanta, Mikołaja, jednak ten nie jest przychylny temu pomysłowi i nie wspiera jej. Dziewczyna decyduje się działać sama. Zresztą okazja do zdobycia pierwszego doświadczenia nadarza się sama – do drogiego ośrodka leczenia uzależnienia od jedzenia stawiają się dwie polskie Amerykanki. Zwłoki jednej z nich odnajdują się na klatce schodowej pobliskiego bloku. Kiedy okazuje się, że zmarła była milionerką, sprawy znacznie przyśpieszają, a wyjaśnienie jej śmierci staje się dla Magdy priorytetem.

Moja ocena

Niestety nie jest za wysoka. Daję trzy i pół na sześć. Dlaczego tak mało? Przede wszystkim dlatego, że mocno rozczarowałam komedią, która w ogóle nie jest śmieszna. Oczywiście w książce znajdują się momenty (dwa), w których parsknęłam śmiechem, ale chyba zgodzicie się ze mną, że jak na ponad 350 stron dwie sytuacje to jednak za mało. Gdzieś przeczytałam, że książka ta jest mniej śmieszna niż poprzednia część, za to więcej w niej miejsca na przemyślenia i refleksję. Fajnie, ale może wtedy lepiej nie nazywać jej komedią.

Nie wiem jak Wy, ale ja nie lubię polskich komedii, ponieważ one nie potrafią być po prostu śmieszne od początku do końca tylko zawsze gdzieś tam w trakcie znajduje się ta łyżka dziegciu, która psuje wesoły nastrój. Zawsze musi być czas na gorzką refleksję, nawet w Świecie według Kiepskich. Dlatego ja nie kupuję nieśmiesznych komedii, nie interesują mnie. Komedia ma bawić, a to oznacza, że ma być śmiesznie. Z tego powodu obniżyłam znacznie ocenę tej książce.

głodnemu

Kolejną rzeczą, która mi się nie podoba, chociaż nie jest to wina pisarki i nie jest to wada samej narracji, ale raczej doboru osoby czytającej audiobooka, jest lektorka. Z jednej strony bardzo przyjemny głos, ale z drugiej…niewłaściwa lub nieumiejętna interpretacja tekstu doprowadzała mnie do szału. Po prostu szlag mnie niekiedy trafiał, ponieważ interpretatorka robiła pauzy w miejscach, w których one naturalnie nie powinny się znaleźć. Owszem, po jakimś czasie się przyzwyczaiłam, ale początkowe godziny to była droga przez mękę.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Iwona Banach
Tytuł: Głodnemu trup na myśli
Wydawnictwo: Dragon
Liczba stron: 352/ok. 6 h
Cena: około 34,95 złotych


Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Nowości wydawnicze czerwiec/lipiec 2020

Rozpoczęły się wakacje, a wraz z nim sezon urlopowy. Z pewnością wielu z Was poszukuje teraz jakiejś ciekawej lektury do poczytania. I dlatego przygotowałam dla Was zestawienie co ciekawszych nowości wydawniczych, obejmujące i czerwiec, i lipiec bieżącego roku. Zaczynamy!

  1. Jeffery Deaver Gra w nigdy

gra

W Mountain View w Dolinie Krzemowej zaginęła dziewiętnastoletnia Sophie Mulliner. Jej ojciec, podejrzewając, że została porwana, wobec bierności policji wyznacza nagrodę za odnalezienie córki. Zgłasza się do niego Colter Shaw, zawodowy „łowca nagród”, specjalizujący się w poszukiwaniu osób zaginionych, uciekinierów i przestępców. Na pozór prosta sprawa komplikuje się, gdy znikają kolejne osoby, a okoliczności wskazują, że porywa je ten sam sprawca, prawdopodobnie wzorujący się na grze komputerowej, w której uwięziony w potrzasku gracz musi odnaleźć drogę ucieczki, posługując się pięcioma przypadkowymi przedmiotami. Jeśli nie wyjdzie z opresji, czeka go śmierć z ręki „Szeptacza”, okrutną postać, która dyktuje warunki w grze. Szukając rozwiązania zagadki, Shaw wkracza do nieznanego mu świata przemysłu gier wideo, poznaje jego bezwzględnych potentatów, toczących ze sobą bezpardonową walkę o pozycję na wartym miliardy dolarów rynku. Niebawem przekonuje się, że tropiąc tajemniczego porywacza, sam jest śledzony przez kogoś, komu bardzo zależy na utrudnieniu mu zadania.

Premiera: 02.06.2020

2. Grażyna Jeromin-Gałuszka Aksamitka tom 4  Dwieście wiosen

aksamitka

Jest rok 1945 – wyczekiwany koniec niemieckiej okupacji. Radość z wyzwolenia trwa krótko, gdy okazuje się, że stary terror bardzo szybko zastępuje nowy, dla niektórych równie dotkliwy.

Folwark w pięknej dolinie, zapewniający dotąd tylu pokoleniom dobre i wygodne życie, to teraz tylko trochę większe gospodarstwo, młyn zostaje upaństwowiony – dawny świat bezpowrotnie przechodzi do historii; byli właściciele, chcąc nie chcąc, muszą iść z duchem czasu, bez względu na przekonania czy niechęć do narzuconego systemu.

Adela i Kajetan Konarscy mają dwóch urodzonych tuż po wojnie synów. Ci, ani w dzieciństwie, ani w życiu dorosłym, nie przysporzyli im większych zmartwień. Natomiast z córką Marceliną, która przytrafiła im się, gdy oboje byli po czterdziestce, już nie było tak łatwo. Kiedy więc w przeddzień upadku komunizmu Marcelina zakłada białą suknię, rodzice oddychają z wielką ulgą, wierząc, iż małżeństwo położy wreszcie kres jej nieprzewidywalności, utemperuje niepokorny charakter. Jednak gdy auto wiozące młodych do ślubu zatrzymuje się nagle w połowie drogi, wszystko na nowo staje pod znakiem zapytania.

Premiera: 09.06.2020

3. Piotr Borlik Zapłacz dla mnie

borlik

Na sopockiej plaży znaleziono ciało brutalnie zamordowanej nastolatki. Z jej łydki wycięto fragment skóry, a pod paznokciami nieżyjącej dziewczyny, uczennicy elitarnego liceum, odkryto naskórek szkolnego kolegi. Chłopak po szybkiej akcji policji trafia do aresztu. Kilka dni później, po dziewiętnastu latach spędzonych w zakładzie karnym, na wolność wychodzi Jakub Ramon, policjant skazany za zabójstwo partnera z patrolu. Zarówno jego proces sprzed niemal dwóch dekad, jak i wcześniejsze zwolnienie warunkowe są owiane tajemnicą. Znikome informacje w gazetach z dawnych czasów i obecny brak zainteresowania tematem mediów każą młodej dziennikarce Aśce Jaworskiej wybadać tę sprawę. Dziewczyna nieświadomie trafia do świata, w którym życie ludzkie jest jedynie towarem. Wbrew ostrzeżeniom, Jaworska coraz głębiej zanurza się w śledztwo i odkrywa powiązania Ramona z morderstwem nastolatki. Tuż po jego zwolnieniu na wolność wychodzi także oskarżony o zabójstwo nastolatek, a sprawą zajmuje się w znany w Trójmieście adwokat kojarzony z półświatkiem. Ambitna dziennikarka jeszcze nie wie, że sama jest tylko pionkiem w rękach ludzi, którzy kryją się w cieniu wydarzeń…

Premiera: 19.06.2020

4.Lisa Kleypas Witaj, nieznajomy

kleypas

Czwarta część serii o rodzinie Ravenelów to solidna porcja gorącego romansu!

Doktor Garrett Gibson, jedyna kobieta wykonująca zawód lekarza w Anglii, jest swobodna i niezależna jak mężczyzna, dlaczegóż więc nie mogłaby jak oni korzystać z przyjemności życia? Jednak nigdy nie miała ochoty wdać się w romans. Aż do teraz.

Ethan Ransom, były detektyw Scotland Yardu, jest równie szarmancki, co tajemniczy; plotkują o nim, że dokonał zabójstwa i nie wiadomo, jakiej sprawie służy. Przez jedną upojną noc Garrett i Ethan dają się ponieść namiętności, by potem znów stać się sobie obcy.

Jako nieślubne dziecko Earla, odrzucone przez ojca, Ethan nie ma dobrego zdania o wyższych sferach, ale ulega czarowi dzielnej i pięknej Garrett. Mimo postanowienia, że po tej upojnej nocy będą się nawzajem unikać, Garrett zostaje wciągnięta w najbardziej niebezpieczną z dotychczasowych misji Ethana. Kiedy sprawy zaczynają iść źle, Garrett musi się wykazać umiejętnościami i odwagą, żeby go uratować. A Ethan, w obliczu zdradzieckiego rządowego spisku, gotów jest podjąć każde ryzyko z miłości do najbardziej niezwykłej kobiety, jaką spotkał w życiu.

Premiera: 09.07.2020

5. Izabella Frączyk, Jagna Rolska Kaprys milionera

kaprys

Emil Kastner to znudzony życiem biznesmen. Nic go nie cieszy, rozkapryszony szuka wciąż nowych podniet. Podczas solidnie zakrapianego spotkania z przyjaciółmi z dzieciństwa przyjmuje zakład, że nawet z najbardziej nieatrakcyjnej dziewczyny, przy odpowiedniej dozie pieniędzy, da się wyczarować prawdziwą piękność.
Danka Popiołek jest skromną ekspedientką z dyskontu sieci Bonus. Dziewczyna jest zaniedbana, otyła i tonie długach. A do tego właśnie wpadła w poważne kłopoty i pilnie musi ukryć się przed światem. Wskutek nieprawdopodobnego zbiegu okoliczności spotyka na swojej wyboistej drodze Emila.
Co połączy tych dwoje?
Czy za pieniądze można kupić wszystko?
No i najważniejsze… Kto wygra zakład?

Premiera: 26.06.2020

6. Anna Karpińska Postscriptum

postscriptum

Drugi tom cyklu „Pamiętaj o mnie”, który skradł serca czytelniczkom. Ta historia zostaje w pamięci na długo. I bohaterka, której decyzje budzą emocje.

Małgorzacie udaje się spotkać z tajemniczym nadawcą listów, ale odkrycie, kim on jest, bardzo ją zaskakuje. Musi ponownie zajrzeć w przeszłość, by przeanalizować wydarzenia sprzed dwudziestu lat, a życie płynie. Bohaterka boryka się z wydarzeniami dnia codziennego. Oprócz własnych, dopadają ją kłopoty najbliższych, które często przesłaniają walkę o własne szczęście. A to może czekać za progiem, bo jej serce mocniej zabiło do nadawcy listów…

Czy tajemniczy mężczyzna okaże się idealnym partnerem dla Małgorzaty? Czy bohaterce uda się uratować rodzinę i pomóc siostrze? A wreszcie osiągnąć szczęście, które dla niej jest tak ważne?

Premiera: 07.07.2020

7. Sally Hepworth Teściowa

teściowa

W rodzinie Goodwinów każdy ma coś do ukrycia. Relacje Lucy oraz jej teściowej Diany jeszcze przed ślubem nie układały się dobrze. Lucy już podczas pierwszego spotkania z przyszłą teściową zorientowała się, że nie jest wymarzoną partnerką życiową dla jej idealnego syna. Któż jednak winiłby matkę za wyśrubowane oczekiwania? Zwłaszcza taką matkę! Ta kobieta to jeden z filarów społeczeństwa, orędowniczka sprawiedliwości społecznej, a przy tym wolontariuszka, niosąca pomoc uchodźcom, którzy osiedlają się w nowej ojczyźnie. Od lat jest szczęśliwą mężatką, opływa w dostatki. Zawsze miła, przyjazna, szczodra… nikt nie ma powodu powiedzieć o niej złego słowa. Nikt, prócz Lucy.

Po pięciu latach od ślubu młodych Diana nagle sobie odbiera życie. W liście pożegnalnym wspomina o nieuleczalnej chorobie, tymczasem autopsja nie wykazuje niczego takiego.

Od tej chwili sprawy nabierają niezwykłego tempa i nie wszystkie elementy układanki do siebie pasują. Poszlaki kierują śledztwo w stronę udziału osób trzecich.

Cień podejrzeń pada na najbliższych, spośród których to Lucy zdaje się mieć najsilniejszy, podszyty zazdrością motyw.

Jedno jest pewne: prawda na temat sekretów Goodwinów prędzej czy później ujrzy światło dzienne…

Premiera: 23.06.2020

8. Susanne Thiele Jak wirusy i bakterie rządzą naszym życiem. Nowe i zdumiewające ustalenia o naszych mikroskopijnych współlokatorach

bakterie

Epidemie budzą w nas lęk. Dlatego przywiązujemy tak wielką wagę do higieny, nieustannie sięgamy po środki dezynfekujące, a wszelkie produkty opatrzone etykietą antybakteryjny cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem klientów. Jednak nie wszystko, co małe, jest złe! W rzeczywistości tylko bardzo niewielka część mikrobów jest dla nas groźna. Całej reszty potrzebujemy do życia – gdyby ich nie było, nie było również nas.

Mikrobiolog Susanne Thiele wprowadza czytelników w fascynujący świat mikroorganizmów. Chce, byśmy go zrozumieli, a dzięki temu lepiej chronili się przed zagrożeniami, ale też lepiej wykorzystywali potencjał kryjący się w otaczających nas mikrobach.

Premiera: 16.06.2020

9. Kelly Irvin Syn siodlarza

siodlarz

Rebeka Lantz czuje się jak w więzieniu na skutek okoliczności, którym nie jest winna. Tobias jest pogrążony w żalu.
Czy dwoje małych uciekinierów z drugiego krańca świata nauczy ich, jak uzdrawiającą moc ma rodzina?

Rebeka nie jest podobna do siostry, która porzuciła wiarę amiszów, ale czujny wzrok rodziny i małej, zżytej społeczności sprawia, że czuje się oceniana i gorsza. Mężczyźni jej unikają, kobiety szepczą za jej plecami. A ona tylko pragnie takiej samej szansy na zostanie żoną i matką, jaką mają jej przyjaciółki.
Tobias Byler chce uciec przed uczuciem do kobiety, do której nigdy nie powinien był się zbliżyć. Przeniesienie rodziny do odludnego Bee County w stanie Teksas wydaje się najlepszym sposobem na zerwanie z dawnymi błędami. Jednak nawet przeprowadzka na drugi koniec kraju nie potrafi wymazać przeszłości, która towarzyszy każdej jego myśli.
Niespodziewane spotkanie z dwojgiem na wpół zagłodzonych dzieci zmusza Rebekę i Tobiasa do wspólnego działania, aby pomóc siostrze i bratu, którzy pokonali tysiące kilometrów w poszukiwaniu życia w spokoju i radości.
Rebeka i Tobias odkrywają, że klucz do zapomnienia przeszłości to jednocześnie klucz, który otworzy drzwi miłości i przyszłości, jakiej oboje pragną.

Premiera: 02.07.2020

10. Danuta Noszczyńska Ten jedyny

jedyny

Powieść ukazuje przeplatające się ze sobą historie miłosne kilu przyjaciółek. Bohaterkami są trzy dziewczyny; każda z nich inaczej wyobraża sobie miłość swojego życia, innymi drogami dąży do szczęścia, w odmienny sposób próbuje rozwiązywać swoje sercowe problemy – od zaczytywania się w poradnikach, przez wizyty u psychologów, aż po… magiczne zaklęcia.

A może istnieje po prostu jeden, sprawdzony, od zawsze wbudowany w ludzką naturę mechanizm dobierania się w pary? Może wystarczy po prostu naturalny, zdrowy instynkt? Nawet jeśli autorce nie uda się znaleźć odpowiedzi, lektura tej nieco ironicznej i pełnej humoru książki z pewnością wzbudzi w czytelniczkach liczne refleksje.

Premiera: 09.07.2020

11. Wiktor Krajewski Chciałbym nigdy cię nie poznać

chciałbym

Intymna opowieść o miłości dziecka do babci – o tym, co takie uczucie daje i zabiera. O dziecięcej wrażliwości wobec świata dorosłych.
To historia relacji, która nieświadomie zostawia w nas ciche słowa, drobne gesty i sceny z codzienności, które niesiemy potem w sobie przez całe życie. Czas mija, a te ślady ma w sobie każdy z nas. Pamięć gubi tak wiele, lecz postać babci zostaje. Więc może lepiej było jej nigdy nie poznać?

Poprosiłem mamę, żeby trzymała słuchawkę przy jej uchu. Mówiłem, że za nią tęsknię, że niedługo do niej przyjadę. Zapytałem, czy mnie jeszcze trochę kocha. Słyszałem, że bardzo chciała odpowiedzieć. Zniekształcone „kocham” przysporzyło jej dużo trudu. A mnie szczęścia. Pamiętam je do dziś. Bo miłość czasami może być lekko zdeformowana.
(fragment książki)

Premiera: 16.07.2020

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)


Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Jak szukać pracy zdalnej

Pracując zdalnie, budujesz swoją markę osobistą głównie online. Wszystko, co wrzucasz w sieci, świadczy o Tobie. Warto to sobie uświadomić. Przestajemy być anonimowi, a tym bardziej, jeśli zależy nam na budowaniu marki eksperckiej i zdobywaniu szerokiego portfolio klientów.

Jak szukać pracy zdalnej?

Na początek zadbaj o swoje prywatne media społecznościowe

Pracujesz online. Prawie każdy pracodawca lub klient tam zajrzy. Zadbaj więc o to, co umieszczasz na swoim prywatnym profilu. Sprawdź ustawienia prywatności – to, co dotyczy Ciebie w sferze domowej i osobistej, czyli sprawy rodzinne, śmieszne obrazki, imprezy itp. zweryfikuj, czy powinny być publiczne. To pracuje na Twój wizerunek przed potencjalnym klientem.

Przede wszystkim zaś uzupełnij profil. Nie bądź anonimowy. Uzupełnij biogram/opis i koniecznie napisz, gdzie pracujesz. Udzielając się na grupach, proponując swoje usługi, wiele osób zajrzy na Twój prywatny profil. Powinny wiedzieć, jakie masz stanowisko, jaki jest adres Twojej strony internetowej lub fanpage, jeśli prowadzisz.

W swoich treściach nawiązuj często do pracy, do tego co robisz.
Zadbaj też o swoje zdjęcie profilowe oraz cover foto. Fakt, to Twój profil prywatny, ale niech Twoje zdjęcia wyrażają Ciebie, niech nie będą przypadkowe, lub – co gorsza – w ogóle bez zdjęć. Na Twoim zdjęciu powinieneś / powinnaś być tylko Ty. To nie musi być zdjęcie z sesji biznesowej, ale powinno być widać Twoją twarz. Wzbudź zaufanie!

Cover foto możesz wykorzystać jako dodatkową reklamę. Umieść na nim swoje dane kontaktowe, adres strony internetowej, hasło, swoje motto. Minimum, to zdjęcie lub grafika, która rezonuje z Tobą, coś, co jest dla Ciebie ważne, nieprzypadkowe, nie nijakie.

Jeżeli Facebooka traktujesz jako swoje prywatne „terytorium” i wyraźnie chcesz rozgraniczyć treści biznesowe od osobistych, pamiętaj, żeby zadbać o ustawienia prywatności. Sprawdź, co udostępniasz publicznie. Dzielisz się ze światem radykalnymi poglądami? Zdjęciami z weekendowych imprez? Nie ma w tym niczego złego, bo to Twoje osobiste sprawy i życie, ale miej świadomość, że niektórzy klienci zrezygnują ze współpracy, być może błędnie odczytując pierwsze wrażenie.

Czas na media biznesowe

LinkedIn to nie platforma CV, jak niektórzy wciąż go postrzegają. LinkedIn jest wyszukiwarką potencjalnych partnerów i klientów. Skupia on specjalistów z różnych branż. Obecnie z LinkedIna korzysta prawie 580 mln użytkowników, z czego około 2,2 miliona w Polsce. Jego wyniki wyszukiwania pojawiają się o wiele wyżej niż Facebooka. LinkedIn nie daje rezultatów, jeśli potraktowany jest jak CV (nawet bardzo dopracowane).

Zadbaj o swój wizerunek specjalisty! Podstawa to:

  • Odpowiednie, biznesowe, profesjonalne zdjęcie profilowe – kontakt wzrokowy na zdjęciu.
  • Dopasowane tło (wielkość, parametry).
  • Wypełnione doświadczenie i wykształcenie.
  • Stanowisko – to nie musi być tylko wykonywany zawód, to mogą być np. główne kompetencje.
  • Podsumowanie zawodowe – nie zmuszaj klienta do analizowania treści. Opisz siebie i swoją ofertę.
  • Rekomendacje i potwierdzenia umiejętności.
  • Twoje osiągnięcia np. kursy, publikacje, projekty.

 

Nawiązuj relacje

Pokaż jakie problemy rozwiązujesz. Nie pisz tylko „ja”, ale wskaż, co jest ważne w Twojej pracy, co przedsiębiorcy znajdą u Ciebie, jakie problemy rozwiązujesz, w jaki sposób, jakie masz umiejętności.

O co proszą Cię klienci, co rozwiązujesz, jakie problemy, z czym się do Ciebie zwracają?
W jaki sposób rozwiązujesz ich problemy, jaka /jaki jesteś, czym się wyróżniasz, jak ważni są klienci dla Ciebie?

Zachęć do kontaktu, do wysłania zaproszenia do sieci, do wejścia na Twoją stronę, np. „Więcej na temat tego, jak mogę Ci pomóc rozwinąć Twój biznes, przeczytasz na mojej stronie http://www.xyz.pl”.

Wysyłając zaproszenie do sieci kontaktów, warto dodać krótką spersonalizowaną notatkę, szczególnie gdy chodzi o osoby „znane”. Możesz napisać, dlaczego zapraszasz, skąd znasz daną osobę, gdzie obserwujesz, lub po prostu dodać miłe zaproszenie. Nie wysyłaj oferty na swoje usługi.

Czy warto prowadzić fanpage?

Jeżeli postanowisz prowadzić fanpage biznesowy, zadbaj, by był profesjonalny. Podstawa, to dobre zdjęcie, zdjęcie w tle i opisy. Bardzo ważne jest, by profil był uzupełniony o wszystkie informacje, historię (opis) link do polityki prywatności.
Jeżeli nie masz pomysłu na content, nie zakładaj fanpage, szczególnie jeśli ma on później „świecić” pustkami.

  • Regularnie zamieszczaj wpisy.
  • Pokaż wiedzę, ale i to jaka jesteś, jakie masz doświadczenie. Nie kopiuj od innych.
  • Pamiętaj o emocjach, o „ludzkiej twarzy”.

 

Gdzie szukać pracy zdalnej?

1. LinkedIn
2. Grupy FB – link-party w grupach biznesowych, a przede wszystkim ogłoszenia o współpracy. Szukaj szczególnie w grupach przeznaczonych dla Twojej branży.
Warto być w 2-3 grupach, w których wypowiadasz się regularnie. Poświęcaj im 20 minut dziennie, a zaczniesz być rozpoznawalna / rozpoznawalny.
3. Polecenia i rekomendacje – nie bój się prosić.
Polecenia to nie to samo co rekomendacje. Polecenia to takie „przypomnienie”. Zapytaj klienta, czy jest zadowolony z Twoich usług. Poproś, by w związku z tym polecił Cię znajomemu.
4. Portale freelancerskie – USEME, FIVERR, UPWORK

 

Na koniec

Z doświadczenia wiem, że pierwszych 5-ciu klientów do portfolio jest najtrudniejszych do zdobycia. Zacznij od opowiedzenia wszystkim, którzy znają Ciebie i Twoją pracę, o tym, co planujesz. Wielu freelancerów znalazło swojego pierwszego klienta u swoich dawnych pracodawców albo znajomych.

Skoncentruj się na nawiązywaniu kontaktów i przekazywaniu informacji ustnych.
Nie podejmuj pracy, do której nie masz odpowiednich kwalifikacji lub nie masz doświadczenia. Przyzwyczaj się do motywowania siebie. Większość pracowników zdalnych działa samodzielnie. Może być to trudne dla kogoś, kto jest przyzwyczajony do środowiska biurowego.

Trzymam za Ciebie kciuki!

Kilka słów o autorce:

Ela Wolińska

ela

Wirtualny Manager, Mentor, Trener szkoleń online i stacjonarnych. Pracuje zdalnie od 2010 roku, pełniąc dla swoich klientów obowiązki Wirtualnej Asystentki i Zdalnego Managera. Od ponad 3 lat szkoli początkujące osoby w zawodzie zdalnej asysty. Jest autorką pierwszego w Polsce podręcznika dla branży WA „Jak zostać Wirtualną Asystentką?”

Razem z mężem tworzą markę Pomoc dla Biznesu, w której wspierają i szkolą przedsiębiorców prowadzących swoje działania brandingowe w sieci. Spełniona mama, a prywatnie wokalistka.

Jak dużo wiesz o UFO?

Kiedy Mark poznał Elizabeth jakieś 40 lat temu bał się opowiedzieć jej o swoich doświadczeniach z UFO. Niepotrzebnie, ponieważ jak wcześniej się okazało, ona także mogła pochwalić się spotkaniem z formami pozaziemskimi. To spotkanie zaowocowało nie tylko małżeństwem, ale również książką, o której zamierzam dzisiaj napisać.

Czy zastanawialiście się kiedyś, co łączy ze sobą takie gwiazdy jak Mick Jagger, Will Smith, Victoria Beckham, Tom Cruise, Robbie Williams? Otóż wszyscy oni twierdzą, że na jakimś etapie swojego życia mieli do czynienia z UFO. Zresztą nie tylko oni – wielu tak zwanych zwykłych zjadaczy chleba opowiadało o spotkaniu z kosmitami. Swoje dokładają też politycy. Nie dalej niż w 2005 roku były minister obrony Kanady  Paul Hellyer stwierdził, że UFO istnieje, a rząd Stanów Zjednoczonych trzyma ten fakt w tajemnicy. Czujecie się zaintrygowani? W takim razie lekturę Wszystko, co wiemy o UFO Elizabeth Neili i Marka Neili uważajcie za obowiązkową

Jak powstała ta książka

Musicie wiedzieć, że geneza powstania tej książki jest bardzo interesująca historią. Autorzy bowiem poznali się 40 lat temu na jakiejś imprezie, w trakcie której Mark zdecydował się opowiedzieć Elizabeth o swoim spotkaniu z kosmitami. Myślał, że zostanie wyśmiany, jednak ta odwdzięczyła mu się podobną historią. Z tego spotkania narodziła się chęć odnalezienia dowodów na istnienie UFO. Dzięki temu para może pochwalić się znajomością dziesiątek historii na temat kontaktu ludzi z cywilizacjami pozaziemskimi. Żeby je zdobyć, odwiedzili wiele miejsc na świecie.

ufo

Moja ocena

Ciężko jest mi ocenić tę książkę jednoznacznie i dobrze. Z jednej strony jest to jedna z niewielu pozycji na naszym rynku, które mogłyby stanowić swego rodzaju vademecum o UFO i na tej podstawie mogłabym wystawić tutaj bardzo wysoką ocenę, ale z drugiej strony – jakieś nowej wiedzy na ten temat jakoś tu mało. Czuję pewien niedosyt. Ale z kolei vademecum ma to do siebie, że zbiera szeroką, i niekiedy powszechnie znaną, wiedzę w jeden tom. Z tego powodu i po dłuższym zastanowieniu, wystawiam ocenę cztery i pół na sześć.

Do niewątpliwych zalet tej książki należy fakt, że autorzy podeszli do swojej pracy rzetelnie i wybrali te fakty, które mogą rzeczywiście zainteresować czytelników. Każdy z nich opisany został po przeprowadzeniu szczegółowego researchu, co również jest tutaj na plus. Całość czyta się szybko i z dużym zainteresowaniem, a mnogość dobrze dobranych ilustracji zwiększa przyjemność z lektury, nawet jeśli ton narracji niekiedy przybiera ton lekko głupkowaty.

pexels-photo-365625

Jedyną wadą jest brak jakiejś nowej wiedzy na temat UFO i odniesienia do bardziej współczesnych czasów. Do tego ta pozycja może przynieść lekki niedosyt tym osobom, które namiętnie oglądają Starożytnych kosmitów na kanale H2. Naprawdę, nie dowiecie się z tej książki niczego więcej niż to, czego zdarzyliście obejrzeć w programie. Oczywiście znam maniaków Starożytnych kosmitów, którzy stwierdzili, że i tak przeczytają książkę, ale to chyba dlatego, że chcieli podsycać swoją fascynację kosmitami.

Gdybyście spytali mnie, czy warto przeczytać tę książkę, odpowiedziałabym, że tak. Mnie bardzo spodobała się pierwsza część dotycząca kontaktów celebrytów z UFO. Jest naprawdę ciekawa. Do tego mogę polecić Wam rozdział o strefie 52 i o tym, co teraz tam się dzieje. Całą książkę możecie potraktować jako fajną odskocznię od ciężkich kryminałów. Te 200 stron mogą być interesującą książeczką do przeczytania na raz w jakiś letni, ciepły wieczór.

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka. Możecie ją znaleźć TUTAJ(KLIK)

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Elizabeth Neila, Mark Neila
Tytuł: Wszystko, co wiemy o UFO
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 200
Cena: około 34 złote

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Mroczno, mocno, Totentanz

Dzisiejszy wpis zamieram poświęcić książce, którą od jakiegoś czasu widuję w social mediach. Muszę zauważyć, że coraz częściej sugeruję się tym, co książkowi entuzjaści pokazują na swoich profilach. Czasem jest to dobry wybór, a czasami niekoniecznie. Jak będzie tym razem?

Totentanz czyli taniec śmierci, jest alegorycznym przedstawieniem tańca ludzi ze śmiercią. Takie przedstawienie pojawiło się w późnym średniowieczu. Symbolika jest tutaj bardzo prosta, otóż kościotrup na czele wiódł ludzi różnych stanów ku śmierci, co oznaczało, że każdy z nich był w jej obliczu równy.

Takie wizerunki były bardzo popularne w sztuce plastycznej i literaturze późnego średniowiecza. Powstawały jako przypomnienie o nieuchronnym losie oraz w wyniku rozczarowania nad marnością świata i skarga na przemijanie. Wczesne tańce śmierci wyglądały jak koło taneczne, w którym rozradowane trupy tańczyły z przestraszonymi ludźmi. Te z kolei rozpadały się na pary, składające się z kościotrupa oraz człowieka. Zobaczcie zresztą na tej ilustracji.

Danse_macabre_by_Michael_Wolgemut
źródło: https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=81408

Nie dziwcie się zatem, że ja, jako rasowa fanka kościotrupów i osoba, która pracę magisterską pisała o horrorze, musiałam koniecznie sięgnąć po książkę, która tytuł wzięła od mojego ulubionego motywu w literaturze. Koniecznie musiałam sprawdzić, co skłoniło Mirosława Gorzkę do nadania takiego tytuły kryminałowi.

„Nie da się uciec od nierozwiązanych problemów z przeszłości. Rany same się nie zabliźniają, mogą tylko przyschnąć. Wystarczy drzazga, żeby znowu zaczęły krwawić”.

Przyjrzyjmy się opisowi wydawcy:

Czy czujecie się zainteresowani? Ja bardzo. I z tego powodu, nie tylko ze względu na tytuł, postanowiłam spędzić z tą powieścią troszkę czasu.

Moja ocena

Książkę oceniam na pięć i pół w mojej sześciostopniowej skali ocen. Jestem przede wszystkim bardzo zadowolona, że rzeczywiście w powieści pojawia się nawiązanie do tańca śmierci, tego ze średniowiecza. Można byłyby przyczepić się troszkę do tego, że grupa nastolatków wykorzystuje ten motyw w nieco głupkowaty sposób, ale, jak to się mówi, młodość musi się wyszumieć. I najwyraźniej musi to robić w najgłupszy z możliwych sposobów, czyli poprzez odgrywanie tańca śmierci z prawdziwego zdarzenia.

W tym kryminale pojawiają się także bohaterowie poprzednich części serii, czyli Paulina Czerny, Marcin Zakrzewski oraz Parol Szewczak. Ten ostatni ze względu na odniesione obrażenia nie jest może zbyt aktywnym śledczym, ale ze względu na stan zdrowia jestem mu w stanie to wybaczyć. Co do pozostałej dwójki – mamy tutaj do czynienia z policjantami z krwi i kości, osobami, które muszą rozwikłać zagadkę tajemniczych samobójstw wśród młodych, a także odnaleźć i unieszkodliwić bardzo niebezpiecznego płatnego zabójcę, Satyra. W przypadku tej ostatniej sprawy to Marcin Zakrzewski wykazuje się największą inicjatywą. Dlaczego tak jest przekonajcie się sami, czytając tę książkę.

toten

I skoro już mowa o Satyrze to muszę się Wam przyznać, że dawno nie miałam do czynienia z tak ciekawą kreacją przestępcy. Jest to mężczyzna bezwzględny, profesjonalny do szpiku kości i do tego bardzo silny. Wydaje się być nieuchwytny dla policji, co pozwala mu z zimną krwią wypełniać powierzone zadania. Nie jest jednak maszyną do zabijania, o czym możemy przekonać się w drugiej części powieści. Zostaje pokonany przez kobietę, później do głosu dochodzą jego emocje…Bardzo to ciekawe.

Podsumowując, jeśli planujecie przeczytać tak zwany „jakiś kryminał” to lepszym wyjściem będzie zastąpienie go przez Totentanz Mirosława Gorzki. Oczywiście, jeśli zdecydujecie się na rozpoczęcie serii od pierwszej części, a nie od końca jak ja, to może okazać się, że ten tytuł będzie świetnym dopełnieniem pozostałych dwóch książek. Ja zaraz zabieram się do przeczytania pozostałych dwóch, czyli Iluzji i Martwego sadu, ponieważ czuję się bardzo zaintrygowana.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Mirosław Gorzka
Tytuł: Totentanz
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 500
Cena: około 44,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

 

Dostałem wiadomość od rekrutera na LinkedIn. Co dalej?! – przykłady wiadomości

Działasz aktywnie na LinkedIn – publikujesz regularnie wpisy, odpicowałeś swój profil, poznajesz nowych ludzi i rozbudowywujesz sieć kontaktów. Twoje zasięgi rosną, jesteś coraz bardziej widoczny/widoczna…Nagle…Bach! Dostajesz wiadomość InMail od rekrutera bądź zaproszenie do sieci kontaktów z wiadomością powitalną od rekrutera. Co robić? Jak odpisać? Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne. W tym artykule podpowiemy Ci, jak o nie zadbać.

#PRACUJemy Razem

Ten artykuł powstał w ramach akcji #PRACUJemy Razem. To projekt stworzony przez grupę polskich blogerów. Połączyła ich chęć pomocy osobom, które straciły pracę z powodu pandemii COVID-19.

Zacznijmy od tego, że nie każdy rekruter korzysta z modułów rekrutacyjnych na LinkedIn więc może po prostu wysłać do Ciebie zaproszenie do kontaktów – brak personalizacji nie robi dobrego pierwszego wrażenia jednak możemy dać mu szansę, szczególnie wtedy jeśli szukamy nowych wyzwań zawodowych.

Pamiętaj, że praca to transakcja, w której 2 osoby muszą być zadowolone. Nie patrzysz czy jest rynek pracownika czy pracodawcy tylko na Twoje umiejętności i to co możesz zaoferować pracodawcy. Jeśli z drugiej strony będzie „chemia”, to pracodawca Ci zapłaci tyle, abyś był/była zadowolona. Każda inna droga podporządkowania się pod kogoś reguły w perspektywie czasu doprowadzi Cię do frustracji i być może znowu szukania swojego miejsca na Ziemi.

Nie lubię owijania w bawełnę, dlatego przechodzimy do praktycznych przykładów:

1. Nie jesteś zainteresowany ofertą pracy:

Zawsze warto poświęcić trochę czasu i nie wysyłać automatycznych odpowiedzi typu „Dziękuję, Paweł” podpowiadanych przez portal a „wysilić się” i wysłać chociaż prostą, ale przede wszystkim szczerą odpowiedź:

Dzień dobry Panie Pawle,

Bardzo dziękuję za zainteresowanie moim profilem zawodowym i przesłaną ofertę pracy. Na dany moment jestem bardzo zadowolony z obecnego stanowiska, jednakże będzie mi bardzo miło, aby pozostać w kontakcie na przyszłość gdyby sytuacja się zmieniła.

Z Wyrazami Szacunku,
Łukasz Jarych ”

Tutaj można również nawiązać do swoich znajomości w firmie (np. „Znam Pańską firmę ponieważ pracuje u Was mój przyjaciel i jest bardzo zadowolony”) albo jeśli interesujesz się danym Pracodawcą to wiadomość mogłaby wyglądać tak:

Dzień dobry Panie Pawle,

Bardzo dziękuję za zainteresowanie moim profilem zawodowym i przesłaną ofertę pracy.
Na dany moment jestem bardzo zadowolony z obecnego stanowiska jednakże Państwa firmę obserwuję już od dłuższego czasu i czuję, że jest to moje wymarzone miejsce pracy na przyszłość.
Będzie mi niezmiernie miło, gdy pozostaniemy w kontakcie na dłużej,

Pozdrowienia serdeczne,
Łukasz Jarych”

2. Jesteś zainteresowany ofertą pracy:

Zapytaj o dokładny opis stanowiska lub po prostu umów się na krótką rozmowę telefoniczną z rekruterem, podczas której zapytasz o szczegóły. Przed taką rozmową koniecznie”

– zapoznaj się z profilem rekrutera i jego obszarami działalności, rekomendacjami – może znasz kogoś kto jest w sieci danej osoby i warto się podpytać o szczegóły?

– przygotuj swoje CV tak, aby być na bieżąco ze swoim doświadczeniem i celem zawodowym

– jeśli rozmowa będzie w innym języku – przygotuj się z określonego słownictwa

– zanotuj wszystkie ważne informacje od rekrutera

3. Jeśli jesteś zainteresowany ofertą pracy a potrzebujesz czasu do namysłu lub przeanalizowania możliwych ścieżek kariery wiadomość przykładowa mogłaby wyglądać tak:

Dzień dobry Panie Pawle,

Bardzo dziękuję za zainteresowanie moim profilem zawodowym i przesłaną ofertę pracy.
Jestem zainteresowany otrzymaniem szczegółowych informacji na temat proponowanej oferty na email: luka.jarych@gmail.com

Z Wyrazami Szacunku,
Łukasz Jarych”

W ten sposób otrzymujesz więcej czasu na przeanalizowanie strony i profili pracodawcy, wybranego stanowiska i zapoznanie się z profilem rekrutera. Jeśli od razu otrzymasz propozycję pracy przez inMail – nie śpiesz się , dokładnie sprawdź i zastanów się nad wszystkim zaletami i wadami przedstawionej oferty.

4. Jeśli po przesłaniu oferty nie czujesz, że jest to praca dla Ciebie – nic straconego, pozostań w kontakcie na przyszłość z rekruterem, możesz zostawić swoje aktualne CV i poprosić o przesyłanie innych ofert od danego Pracodawcy. Wiadomość mogłaby wyglądać tak:

Dzień dobry Panie Pawle,

Bardzo dziękuję za zainteresowanie moim profilem zawodowym i przesłaną ofertę pracy.
Przesłana propozycja nie do końca jest zgodna z moim celem zawodowym. Interesuję się analizą danych jednakże od strony developera baz danych , nie analityka biznesowego. Jeśli Pan pozwoli to pozostańmy proszę w kontakcie na przyszłość – być może pojawi się interesująca oferta pode mnie. Czy mógłbym zostawić Panu swoje CV?

Będę wdzięczny za każdą przesłaną ofertę,
Pozdrawiam serdecznie,
Łukasz Jarych”

Jakie znacie ciekawe przykłady wiadomości od rekruterów (może były jakieś oryginalne:) – podzielcie się w komentarzu poniżej!

O autorze:

ukasz zdjęcie

Łukasz Jarych – Pasjonat IT, ekspert VBA i raportów w środowisku MS Office. Autor ebooka Dookoła Linkedina – Jak wzmocnić swój profil, aby zdobyć pracę marzeń. Razem z żoną Klaudią, tworzy portal dookolapracy.pl, którego głównym celem jest wsparcie osób aktywnych zawodowo w znalezieniu pracy lub rozwoju obecnej kariery zawodowej. Na swoim koncie ma wielu klientów, którym nie tylko pomógł znaleźć pracę, ale również wsparł ich w procesie zmiany zawodu/przebranżowienia. Konikiem Łukasza jest tworzenie narzędzi w Excelu, które ułatwiają pracę specjalistom i właścicielom firm.

Jedna krew Stefan Darda

Kontynuując spotkania z nowymi pisarzami, zdecydowałam się na przeczytanie powieści Stefana Dardy pod tytułem Jedna krew. Zachęciły mnie do tego i świetna okładka, i dobre opinie innych czytelników.

Muszę się wam przyznać, że od dosyć długiego czasu nosiłam się z tym, aby zapoznać się z twórczością Dardy. Mam nawet ściągniętych kilka audioboków, ale, wiadomo, brak czasu, chęć bycia na bieżąco z nowościami i wiele innych powodów skutecznie mi to uniemożliwiło. Na szczęście zawzięłam się i sięgnęłam po Jedną krew.

Ta książka opowiada o…

W pewnej części Bieszczad ludzie wierzą w to, że każdego zmarłego trzeba po pogrzebie przebić zębem od brony i odciąć mu głowę. I do pewnego czasu tak chowano zmarłych. Dzięki temu nie było problemu z tymi, którzy postanowili udać się na wycieczkę po okolicy już jako swego rodzaju wampiry. Jednak z biegiem czasu zaprzestano takiej formy pochówku i niestety zaczęły się kłopoty.

darda 1

Wińczyk Pskit to mężczyzna w okolicach czterdziestki. Samotnik, człowiek zamknięty w sobie i mocno dziwny. Mieszka z rodzicami, pracuje na stacji benzynowej i ma za sobą epizody leczenia psychologicznego po tym, jak doznał traumy po śmierci swojej ukochanej siostry ciotecznej. Wraz z matką udaje się do wsi w Bieszczadach, aby sprawdzić, co stało się z jego ciotką. Starsza pani nie daje znaku życia od dość długiego czasu, a biorąc po uwagę to, że niedawno zmarł jej mąż, warto sprawdzić, co się z nią dzieje. Tak się składa, że wizyta nie była dobrym pomysłem.

Moja ocena

Jako wierna fanka wszelkiej maści książek z zakresu literatury grozy moje pierwsze spotkanie ze Stefanem Dardą oceniam na cztery i pół. I zaraz wyjaśnię, dlaczego tylko tyle.

Przede wszystkim warto sięgnąć po tę książkę dlatego, że dzieje się ona w polskich realiach, a te nie są zbyt często opisywane w tego typu książkach. Podoba mi się również sięgniecie po polskie/góralskie zwyczaje (jeśli oczywiście są prawdziwe, ale tego nie jestem w stanie zweryfikować, ponieważ nie miałam jeszcze do czynienia z góralami), bo to sprawia, że ta książka wyróżnia się na tle innych tego typu. Ciekawym pomysłem jest koncept pierwszej krwi – po szczegóły odsyłam Was do książki. No i oczywiście, ilustracja na okładce także dokłada swoje.

darda2

To, co mi się nie podobało to przede wszystkim główny bohater. Pomijając już jego dziwne imię, które jest swoją droga bardzo oryginalne, to nie pasuje mi sama jego kreacja. Facet jest dziwny, pokręcony i mam takie wrażenie, jest cwaniakiem i kombinatorem. Do tego kompletnym egoistą. Nie lubię takich ludzi w życiu, więc tym bardziej trudno czytało mi się tę książkę. Natomiast jeśli Wam taka postawa za bardzo nie przeszkadza to znajdziecie w niej fajną odskocznię od rzeczywistości, ponieważ pomimo tego, co napisałam wyżej, można się przy niej dobrze bawić.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Stefan Darda
Tytuł: Jedna krew
Wydawnictwo: Videograf
Liczba stron: 416
Cena: około 39,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Jest krew, czyli co tam u Stephena Kinga słychać nowego

Wreszcie udało mi się skończyć zbiór opowiadań pod tytułem Jest krew… autorstwa samego mistrza literatury grozy, czyli Stephena Kinga. Wytrwałam w postanowieniu, żeby przeczytać tę książkę jak najszybciej i prędko podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na jej temat.

Ci, którzy śledzą mój profil na Instagramie (KLIK) i byli obecni na ostatnim live, mogli już usłyszeć co nieco na temat tej książki w ostatni poniedziałek. Teraz postaram się opowiedzieć nieco więcej na temat tego, co mi się spodobało, a co uznałam za niepotrzebne i nieciekawe.

Jest krew… to cztery opowiadania:

  1. Telefon pana Harringtona
  2. Życie Chucka
  3. Jest krew, są czołówki
  4. Szczur

Wszystkie postaram się omówić w jak największych szczegółach, jednocześnie nie zdradzając Wam zbyt dużo z fabuły.

pf_1589271622

Telefon pana Harringtona

Dosyć długie opowiadanie, którego myślą przewodnią jest przyjaźń międzypokoleniowa, trwająca nawet dłużej niż życie. Do małego miasteczka sprowadza się bogacz, pan Harrington, który zamieszkuje samotnie w dosyć dużym domu. Pewnego dnia wpada na pomysł zatrudnienia chłopca z sąsiedztwa. Zadaniem młodego jest codzienne czytanie pracodawcy i zajmowanie się jego roślinami. Zaprzyjaźniają się do tego stopnia, że kiedy chłopak wygrywa większe pieniądze na loterii, postanawia kupić Harringtonowi pierwszego iPhone`a.

Krótko po tym  Harrington umiera, a chłopak wrzuca mu do trumny telefon. W trudnych okresach dzwoni pod numer telefonu mężczyzny, żeby się wyżalić. Kiedy to robi, dzieją się dziwne rzeczy…

Tak w skrócie można byłoby przedstawić fabułę. To, na co powinniście zwrócić uwagę w trakcie czytania to przede wszystkim fajnie wykorzystany pomysł na przyjaźń aż po grób, a nawet dalej, oraz to, że według Kinga, nasi bliscy będą troszczyć się o nas nawet po tym, jak nie będzie ich z nami. Bardzo to interesujące. I muszę również zauważyć, że w tym opowiadaniu nie pojawiają się jakieś bezpośrednie elementy grozy, np. niebezpieczne byty, magia, itp. , ale jednak jest ono nieco straszne. Ten poziom grozy został osiągnięty poprzez zastosowanie bardzo prostych zabiegów.

Życie Chucka

Wszyscy wiemy, że nasza planeta nie jest w zbyt dobrej kondycji. I dlatego, kiedy mają miejsce różnego rodzaju katastrofy naturalne, nie doszukujemy się innego powodu niż właśnie te pochodzące od środowiska. Ale okazuje się, że być może jesteśmy w błędzie.

Ludzie dostrzegają banery z uśmiechniętym mężczyzną, podpisującym dokumenty. Powstały po to, aby podziękować Chuckowi za 35 lat świetnej pracy dla firmy. Najprawdopodobniej pracodawca bardzo cenił swojego pracownika, ponieważ wykupił nie tylko duże ogłoszenia na ulicach, ale także reklamy w telewizji.

W tym samym czasie dochodzi do niepokojących zdarzeń związanych ze środowiskiem naturalnym. Jest coraz mniej prądu, znika internet, tu i ówdzie osuwa się ziemia, robi się ciemno,  a na sam koniec gasną nawet gwiazdy.

To, o czym napisał tutaj King to nic innego, jak opisanie świata kogoś, kto wie, że za niedługo odejdzie ważna dla niego osoba. Nic nie jest wyrażone wprost, a autor operuje mniej lub bardziej znanymi symbolami po to, aby pokazać, że dla tych, którzy przeżywają żałobę po śmierci najbliższych kończy się świat. W Życiu Chucka ten świat kończy się dosłownie – po śmierci mężczyzny, nawet w życiu obcych mu osób, pozostają pustka i ciemność.

pf_1589272562

Jest krew, są czołówki

Najdłuższa opowieść w zbiorze, liczy sobie ponad 200 stron. Jej główną bohaterką jest znana już wcześniej chociażby z Outsidera, Holly Gibney.  Kobieta pracuje dla biura detektywistycznego. Pewnego dnia śledzi relację z wybuchu bomby w miejscowej szkole. Na miejsce jako pierwszy dociera przedstawiciel lokalnej telewizji, który niemal przez cały wieczór relacjonuje to, co stało się na miejscu i pomaga w pracach poszukiwawczych. Wszystko wydaje się w jak najlepszym porządku – mężczyzna kieruje się odruchem serca, stara się pomóc. Jednak jest coś w jego wizerunku, co nie pozwala o sobie zapomnieć. Mały szczegół, który sprawia, że Holly decyduje się podjąć śledztwo. Pomaga jej w tym chociażby przemiły staruszek, który przekazuje jej materiały, obejmujące bardzo duży okres czasu.

Ponad 200 stron pozwala Kingowi bardzo rozwinąć świat przedstawiony i wprowadzić czytelnika w wydarzenia, które mają miejsce w tekście. Jednocześnie jest to chyba najstraszniejsze opowiadanie w całym zbiorze. Są groza i dziwne okoliczności, czyli wszystko to, co najbardziej lubimy u Stephena Kinga. I chyba nie przeszkadza to, że autor ponownie sięgnął po motyw znany z książki Outsider.

Szczur

No tak. Nie jest to moje ulubione opowiadanie, muszę raczej stwierdzić, że mojej opinii jest ono najmniej udane, dziwne i jakieś takie … nie takie.

Główny bohater to autor opowiadań, który postanowił napisać swoją książkę. Stworzenie dłuższej formy postawił sobie jako życiową misję, mimo iż poprzednia próba zakończyła się niepowodzeniem, które niemalże przepłacił depresją. Teraz jednak mężczyzna jest pewien sukcesu. Bierze urlop na uczelni, wyprowadza się do domku w totalnej głuszy i pisze. Pewnej nocy doświadcza, jak mu się wydaje, halucynacji. Pod postacią szczura przychodzi do niego ktoś lub coś, co obiecuje mu pomoc w dokończeniu powieści.

Przede wszystkim nie podoba mi się ten szczur. Rozumiem, że są to inteligentne zwierzęta, ale zupełnie nie pasują mi jako emanacja złych mocy. To się po prostu nie łączy. Wybrałabym jakiegoś innego zwierzaka – węża, jaszczurkę, cokolwiek. Ale nie szczura. I mimo że reszta tekstu wydaje się poprawna to ten szczur psuje mi przyjemność tak mocno, że oceniam ten tekst jako najsłabszy w całym zbiorze. Jak dla mnie mogłoby go nie być.

Podsumowując…

Oczywiście powinniście przeczytać najnowsze opowiadania Stephena Kinga. Jak dla mnie jest to jeden z tych autorów, których twórczość po prostu trzeba znać. Nawet jeśli jego opowiadania nie mają w sobie takiej mocy, jak wcześniejsza twórczość. Tak, myślę, że to dobre określenie. King napisał fajne opowiadania obyczajowe z elementami grozy, które są delikatniejsze, nie ma w nich już takiej dawki agresji, niewiadomego i udziwnień, które widoczne były w tekstach sprzed 20 lat (chociażby we Mgle, moim do tej pory najbardziej ulubionym opowiadaniu). Mimo to warto je przeczytać. Bo być może pazur grozy Kinga już się stępił, ale mistrz nadal pozostaje bardzo dobrym pisarzem.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Stephen King
Tytuł: Jest krew…
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 519
Cena: około 43 złote

 

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!