Photobook #1

Porcja zdjęć, dla których wspólnym mianownikiem są książki. Trochę humoru i zabawy, ale również inspiracji książkowych. 

Jest krew… Stephen King

 

Jak wiadomo każdy kot musi mieć swoje miejsce. Dlatego tutaj troszkę papieru do zabawy i obowiązkowo własny karton.

 

Wrzask Izabela Janiszewska

 

Słuchana jako audiobook. Bardzo mi się podobała. Jeśli jesteście ciekawi jej recenzji to zapraszam Was tutaj KLIK.

Grzech Max Czornyj

Moja ostatnia lektura w tym tygodniu. Znów słuchałam audiobooka. Polecam, bo to niebanalny kryminał, do tego mocny i wprawiający w zdumienie. Recenzję możecie przeczytać tutaj KLIK.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 


Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Reklamy

Grzech Max Czornyj

Moja trzecia książka Maxa Czornyja również była audiobookiem. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do tego, że pewnych autorów trzeba wysłuchać, a nie przeczytać. Jak było tym razem? Czytajcie poniżej.

Od jakiegoś czasu przekonuję się, że to nazwisko to klasa sama w sobie. Wszystkie poprzednie kryminały to był majstersztyk, a poziom grozy, brutalności i wymyślności opisywanych przestępstw aż mnie zadziwiał. Podejrzewam, że gdyby Czornyj kiedyś zdecydował się na pisanie horrorów to swoją pomysłowością przeskoczyłby mistrza, Stephena Kinga.

O czym jest ta książka

W mieście giną kobiety. Nie wiadomo, dlaczego ani w jakich okolicznościach. Szybko potem policja otrzymuje zawiadomienia o odnalezieniu zwłok. Okrutnie okaleczonych i upozowanych w jakiś chory i zrozumiały jedynie dla zabójcy sposób. Zaczyna się śledztwo – policjanci starają się wpaść na trop zwyrodnialca, w czym mają pomóc badania policyjnych ekspertów. Niestety, mimo iż rodziny porwanych kobiet otrzymują tajemnicze listy, a śledczy dwoją się i troją, tropy plączą się i uniemożliwiają zidentyfikowanie osoby, która stoi za tymi strasznymi zbrodniami.

pf_1589356659

Grzech to pierwszy tom z serii, w  której śledztwa prowadzi komisarz Eryk Deryło. Z powodu bezwzględności sprawcy i skomplikowania sprawy jest on wspomagany przez profilera Miłosza Tracza, którego zadaniem jest sporządzić profil psychologiczny mordercy, uwzględniając w nim tajemnicze nawiązania do religii i jej symboliki.

Moja ocena

Ocena może być tylko jedna: szóstka z plusem. Daję ją przede wszystkim za to, że kolejny raz autorowi udało się mnie zaskoczyć i sprawić, że opisy dokonywanych przestępstw mnie poruszyły. O tym, że jest to nie lada sztuka już wiecie. Jakoś tak mam, że po przeczytaniu ogromnej ilości kryminałów i horrorów rzadko która książka jest w stanie zaintrygować mnie tak bardzo, że nie jestem w stanie się od niej oderwać. A nie da się ukryć, że dobrze poprowadzona intryga to jest coś, co jest tutaj kluczowym elementem.

Spodobał mi się Eryk Deryło jako bohater serii kryminałów. I  z tego powodu na pewno przeczytam lub przesłucham kolejne części. Was również do tego zachęcam.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Max Czornyj
Tytuł: Grzech
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 400
Cena: około 36,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Książka tygodnia: Wrzask Izabela Janiszewska

Kolejny tydzień i następny kryminał dopisałam do mojej listy przeczytanych książek. Tym razem zabrałam się za Wrzask Izabeli Janiszewskiej, książkę, którą od jakiegoś czasu możecie oglądać w postach w social media. Czy warto poświęcić jej czas? Czy lepszy znów okaże się audiobook? Odpowiadam poniżej.

Charakterystyczna czerwona okładka z twarzą w kawałkach przyciągnęła moją uwagę. Nie da się ukryć, że pierwsza strona tej książki naprawdę jest unikatowa i co tu dużo mówić, ciekawa. Z tego powodu zdecydowałam się na sięgnięcie własnie po tę powieść, a właściwie po audiobooka czytanego przez Filipa Kosiora.

Seryjny zabójca i śledczy polskiej policji

Larysa Luboń to niezależna reporterka, która trafia na ślad sadystycznego sponsora. Ten z kolei wykorzystuje studentki i płaci im za brutalny seks. Tak się składa, że w tym samym czasie polska policja dostaje informację o śmierci młodej dziewczyny, która, jak wszystko na to wskazuje, popełniła samobójstwo w dość nowatorski sposób. Otóż wiedząc, iż ma alergię na fistaszki postanowiła się ich najeść i umrzeć w wyniku wstrząsu anafilaktycznego. Ta sprawa jednemu ze śledczych (Bruno Wilk) przypomina podobne wydarzenie z ubiegłych lat.

wrzask

Zarówno Luboń, jak i Wilk robią wszystko, żeby dojść do prawdy. Mają ku temu zresztą świetne predyspozycje, ponieważ obydwoje są oddani pracy i zapłacą każdą cenę za to, żeby sprawę rozwikłać. Połączy ich zresztą sprawa trzeciego, ukrytego, bohatera powieści, czyli mężczyzny pozbawionego sumienia, więźnia własnych obsesji, kogoś, kto oficjalnie nie istnieje.

Moja ocena

Debiut literacki Izabeli Janiszewskiej uznaję za udany. Tak na piątkę z minimalnym minusem. Dlaczego? O tym napiszę za chwilę.

Przede wszystkim bardzo podoba mi się koncept, w którym ktoś próbuje popełnić samobójstwo pochłaniając substancję, na którą jest uczulony. Naprawdę, czegoś takiego jeszcze nie przeczytałam i bardzo mi się podoba to, że ktoś wpadł na taki nowatorski pomysł.

Całość słucha się bardzo przyjemnie, może dlatego, że akcja jest wartka, nie ma w niej potknięć, a bohaterowie to silne charaktery z tych, co to wiedzą, co mają zrobić, żeby rozwikłać zagadkę. Zresztą skoro mowa tutaj o bohaterach to muszę troszkę przyczepić się do kreacji Larysy, która moim zdaniem za bardzo przypomina Lisbeth Salander z sagi Millenium. Obydwie panie mają ze sobą bardzo dużo wspólnego, począwszy od wyglądu, skończywszy na typie osobowości. Jedna i druga były w przeszłości krzywdzone przez mężczyzn, mają skomplikowane relacje z pozostałymi członkami rodzin, wyglądają podobnie (punkówki), są niezależne i poszukują prawdy. Poza tym ich imiona są podobne. Jak dla mnie to troszkę zbyt dużo tutaj podobieństw, ale jestem w stanie zrozumieć, jak genialną bohaterką jest Lisbeth.

Podsumowując, mogę stwierdzić, że jest to bardzo interesujący kryminał, który uprzyjemni Wam czas. Pamiętajcie tylko, żeby wybrać wersję papierową, a nie audiobooka, chyba że będziecie przebywać w cichym pomieszczeniu. Ja słuchałam go na powietrzu, spacerując po mieście i niestety z powodu realizacji (raz cicho, raz głośniej), nie słyszałam fragmentów tekstu. To jest oczywiście przytyk do ludzi, którzy nagrywali audiobook, a nie do samej autorki. Książka jest ciekawa i czekam na kolejne kryminały autorstwa Izabeli Janiszewskiej.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Izabela Janiszewska
Tytuł: Wrzask
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 398
Cena: około 36,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Corrupt Penelope Douglas

Jak to zawsze w literaturze erotycznej on jest nieziemsko przystojny i niebezpieczny, a ona piękna i mało doświadczona. I wydaje się, że taki schemat obecnie przyjmuje niemal każdy autor, który tworzy tego typu literaturę. 

Również opisy tak zwanych momentów pozostają wiele do życzenia. Powtarzalne, opierające się o takie same założenia. I nawet jeśli pojawia się jakiś rodzaj nowatorstwa to jednak czytelnik ma wrażenie, że jednak gdzieś wcześniej już to czytał. No i z tego powodu bardzo dziwi mnie wysyp tego rodzaju książek na rynku. Chociaż rozumiem, że jeśli jest zapotrzebowanie to pisze się i pisze, nie ważne, że niemal identyczne kopie tych samych opowieści.

On i ona

Chociaż może nie powinnam narzekać. W końcu każdy z nas chce jako takiej odskoczni od ponurej rzeczywistości. A tę jak najbardziej mogą zapewnić nam bohaterowie, którzy są od nas różni tak bardzo jak tylko można.

corrupt

No i takich właśnie ludzi mamy w książce pod tytułem Corrupt. Michael to bogaty mężczyzna. Jest synem jednego z bardziej zamożnych biznesmenów w mieście. Jednak on zamiast zajmować się zarządzaniem firmą wraz z ojcem, decyduje się na granie w koszykówkę. Uprawianie sportu sprawia, że jest także niezwykle przystojny. Dziewczyny oglądają się za nim, a on nie ma skrupułów, żeby korzystać z tego, co one bardzo chcą mu dać. Jest też niebezpieczny, szczególnie wtedy, kiedy w noc Halloween wraz z grupką swoich przyjaciół robi „psikusy”. Sęk w tym, że te żarty nie są dla nikogo przyjemne, szczególnie dla osób, które dotykają, a stanowią raczej poważne naruszenie lub nawet złamanie prawa. Jednak przyjaciele pochodzą z bogatych domów, a wiadomo, kto bogatemu zabroni… Na pewno nie miejscowa policja.

Z kolei Erika to córka przyjaciół rodziców Michaela i, przez jakiś czas, dziewczyna jego młodszego brata. Jest śliczna, blondynka o idealnej figurze, która od momentu, w którym pojawiła się w życiu rodziny Cristów nie może oderwać oczu od Michaela. Czy on też jest nią zauroczony? Jeśli tak to nie daje tego po sobie poznać. A wszelkie przejawy głębszych uczuć do niej maskuje arogancją i niekiedy brutalnością. Ona z kolei łasi się do niego niczym szczeniak.

Moja ocena

Książka jest interesująca, ale nie dlatego, że parą bohaterów są ludzie żywcem wyjęci z kolorowych czasopism. Jest to wynik ciekawego opisania stosunków pomiędzy nimi i gierek w stylu „nie znam cię, nie zauważam cię, jesteś dla mnie za młody/a”, itp. To raczej przeładowana atmosfera między Michaelem i Eriką sprawia, że ten erotyk wyróżnia się na tle innych.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Penelope Douglas
Tytuł: Corrupt
Wydawnictwo: Niezwykłe
Liczba stron: ok. 300
Cena: około 33,99 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

3,5 ulubieni bohaterowie zwierzęcy z książek dla dorosłych

Postanowiłam pokusić się o przedstawienie Wam moich ulubionych bohaterów zwierzęcych z książek dla dorosłych. Dlaczego akurat takie zestawienie? Przede wszystkim z tego powodu, że zwierzaki zdominowały literaturę dla dzieci, a w pozostałych powieściach jest ich jak na lekarstwo.

A obecność zwierząt i do tego nadanie im nieco ludzkich cech może sprawić, że powieść dla nieco starszych odbiorców będzie o wiele bardziej ciekawa i nabierze lekko humorystycznego zabarwienia.

Muszę się przyznać, że kiedy próbowałam sobie przypomnieć jakichś bohaterów zwierzęcych, którzy warci byliby tego zestawienia nie przychodziło mi ich zbyt wielu na myśl. Owszem zwierzaki są obecne w powieściach, mamy je chociażby opisane jako wiernych przyjaciół głównych ludzkich bohaterów, ale to nie jest to, czego szukałam. Jest także ten wielki tygrys z Życia Pi, ale znów jest to dzikie zwierzę. Z tego właśnie powodu moje zestawienie zawiera 3,5 bohatera. Dlaczego połówka? O tym opowiem Wam nieco niżej.

Zacznijmy zatem odliczanie. Kolejność jest zupełnie przypadkowa.

  1. Oberon – pies z Kronik żelaznego druida Kevina Hearne`ego

Wilczarz irlandzki to przyjaciel głównego bohatera, czyli druida Atticusa. Jest dużym, kudłatym psiakiem, któremu w głowie przede wszystkim jedzenie (non-stop gada o kiełbaskach w różnego rodzaju kombinacjach), gonienie za królikami oraz innymi płochymi zwierzątkami oraz pudlice. Tak, zgadza się. Tak jak faceci mają słabość do blondynek tak Oberon uwielbia pudlice.

Na Waszą uwagę ten pies zasługuje przede wszystkim dlatego, że jako jeden z niewielu bohaterów książek dla dorosłych Oberon może mówić, a raczej wymieniać swoje spostrzeżenia ze swoim panem, ponieważ łączy ich telepatyczna nić. Tego porozumienia pies musiał się najpierw nauczyć, jednak osiągnął w niej taką biegłość, że jego śmiałe i zabawne komentarze niekiedy luzują napięcie związane z naprawdę nieprzyjemnymi okolicznościami, w których znalazł się wraz z Atticusem.

pexels-photo-3590443

Zachęcam Was do przeczytania serii książek pod wspólnym tytułem Kroniki żelaznego druida właśnie ze względu na interesujące powiedzonka wilczarza. Możecie mi wierzyć, że świat widziany i komentowany z punktu widzenia psa może okazać się ciekawym miejscem.

2. Orla wilczarka irlandzka, bohaterka Kronik żelaznego druida Kevina Hearne`ego

Drugim psem, który miał możliwość komentowania rzeczywistości w Kronikach żelaznego druida jest partnerka Oberona, Orla. Jest to także pies z rasy wilczarzy irlandzkich, jednak nie tak duży jak jej partner. Nie jest również tak wygadana jak on. Mogłabym stwierdzić, że jest od niego mądrzejsza i, co za tym idzie, rozważniejsza. Niemniej jednak fajnie jest poczytać o psie, który przez całe życie nie zachowuje się jak rozwydrzony szczeniak.

I skoro już piszę o Kronikach żelaznego druida to muszę Wam zwrócić uwagę także na leniwkę. Niesamowita osobowość.

3. Myszek – pies (znów!) głównego bohatera serii Akt Dresdena Jima Butchera

Myszek to przedstawiciel tajemniczej rasy „pies świątynny”. Z jego opisu możemy dowiedzieć się, że jest duży, silny i nie szczeka. A właściwie szczeka, ale daje głos jedynie w momentach, w których wyczuwa zagrożenie dla właściciela. Jest to ważne, ponieważ główną zaletą posiadania tej rasy jest to, że psiak ten potrafi wyczuć wszelkiego rodzaju magiczne zabiegi, które mają zrobić krzywdę znajdującym się w jego towarzystwie osób. Harry Dresden przekonał się o tym co najmniej jeden raz.

Ciekawa jest historia o tym, w jaki sposób Myszek znalazł się w domu Dresdena. Tak się składa, że jednym ze zleceń, które przyjął mag było to, nakazujące mu odnaleźć miot szczeniaków psów świątynnych, które zostały skradzione. Po wielu bojach Dresdenowi udało się przechwycić maluchy. W trakcie odwożenia ich do zleceniodawcy Harry zobaczył, że jeden ze szczeniaków jest wyróżniający się. Odważny i taki hop do przodu. Po przekazaniu psów okazało się, że to właśnie on zabłąkał się gdzieś w jego samochodzie i nie został oddany.

Mimo iż Dresden próbował skontaktować się z odbierającym szczeniaki mnichem, przekazanie zguby nie udało się. W ten oto sposób maluch został umieszczony w domu Dresdena, który mocno się zdziwił, iż mała kudłata kulka stała się szybko ogromnym psiskiem.

3,5 Tut-tut 

Połówka bohatera. I to tylko dlatego, że elf lub latający skrzat o niewielkich rozmiarach nie jest typowym zwierzęciem. Jest za to zawadiackim stworzonkiem, które, mimo małych rozmiarów, było wielkie duchem. I bardzo chętne do bitki.

Tak się składa, że Tut-tut, poza tym, że uwielbiał pizzę, bardzo chciał się bić. Miał pecha, ponieważ przedstawiciele jego gatunku to raczej przyjaźnie nastawione stworzonka, które dokonują pomniejszych czarów. Pamiętacie na pewno Dzwoneczka z Piotrusia Pana, więc wiecie, co mam na myśli. Ale on chciał walczyć. I nawet wyposażył się w hełm z kapsla, mały mieczyk i tarczę. Wkrótce potem zebrał grupę podobnych mu i stanął na jej czele jako prawdziwy generał. Poległ w walce przeciwko siłom ciemności i został pochowany ze wszystkimi należnymi mu honorami.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)


Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Maria Magdalena Ewa Kassala

Drugie zetknięcie z twórczością Ewy Kassali. Zastanawiacie się, jak wyszło tym razem? W takim razie zachęcam do przeczytania recenzji książki pod tytułem Maria Magdalena.

Ci z Was, którym od razu skojarzyło się ze znaną z biblii cudzołożnicą, mają rację. Powieść ta opowiada o losach kobiety, która w naszej kulturze zajmuje ważne miejsce. Szkoda tylko, że w Biblii przedstawiona została niepochlebnie, bo od tak silnej i zdolnej osoby można się tylko uczyć wytrwałości i dążenia do celu. No, ale o tym wypowiem się za chwilę. Pora na przedstawienie fabuły.

O czym jest ta książka?

Odpowiedź na to pytanie jest z pozoru prosta. W końcu główną bohaterką jest Maria Magdalena. Jednak sprawa nie jest tutaj taka oczywista. Dlaczego? Otóż dlatego, że wraz z lekturą powieści dowiadujemy się tego, czego z pewnością nie wyczytamy z kart Biblii. Oczywiście, nie mam tutaj tego za złe – w Piśmie Świętym spotykamy się z nią jako z dorosłą kobietą, która doświadczona przez los znajduje się w dość opłakanym stanie. Natomiast książka Ewy Kassali pokazuje nam z kolei, dlaczego właśnie taki los był jej pisany.

Historia rozpoczyna się wraz z narodzinami dziewczynki, której, mimo iż urodzona w Izraelu, nadano imię Maria. Później towarzyszymy jej w trakcie procesu dorastania, nauki w egipskiej świątyni Izydy oraz przypatrujemy się jej życiu po powrocie do Izraela. Do tego widzimy, jak osoba wychowana w dwóch różnych kulturach, pozornie zgadza się na obcowanie z nieprzychylną kobietom kulturą Izraelitów, jednak w duszy pozostaje dumną Egipcjanką. To ostatnie sprowadza na nią kłopoty, co nie może dziwić, gdyż Izraelici opisani zostali tutaj jako naród konserwatywny i nietolerancyjny w stosunku do kobiet. Czy tak jest w rzeczywistości, nie wiem, ale wiem, że właśnie takie zacietrzewienie sprawiło, że Marię Magdalenę znamy obecnie jako kobietę grzeszną, a nie inteligentną i niezwykle uzdolnioną.

Nie da się ukryć, że ostatni rozdział (swoją drogą, strasznie długie te rozdziały i ja raczej skłaniałabym się do nazwania ich częściami), odnosi się do obecności Marii w grupie apostołów podążających za Jezusem. Autorka odnosi się tutaj do teorii głoszących, że była ona jego kochanką i, obok Maryi, była najważniejszą kobietą w jego życiu.

Moja ocena 

Cóż, podobała mi się ta książka i to mimo tego, iż zdaję sobie sprawę, że spora część narracji może stanowić fikcję literacką. Piszę to tutaj świadomie, ponieważ zdaję sobie sprawę, że wiele zabiegów dokonywanych w obrębie Biblii (skracanie i przerabianie pewnych fragmentów na zlecenie jednego z papieży to fakt historyczny) sprawiło, że nie możemy być do końca pewni ich wiarygodności. Na szczęście w trakcie pisania autorka zadbała o konsultacje historyczne, dlatego jestem w stanie uznać, że w jakiejś części powieść oparta jest na źródłach.

pf_1588749801

Jednak nie to jest najważniejsze. Bardzo cieszy mnie, że Ewa Kassala w swoich powieściach o silnych kobietach w historii stara się przywrócić im należne miejsce. Nie są to opowieści zniekształcane przez wieki przez mniej lub bardziej mizoginistyczne grupy, ale historie, które pokazują, że nawet w męskim świecie znajdowały się panie, które potrafiły wywalczyć dla siebie szacunek i zdobyć władzę oraz bogactwo. Myślę również, że jest to dobry moment na takie publikacje, ponieważ zaczynamy wreszcie otwierać się na to, że nie tylko faceci wywierali wpływ na kształtowanie się świata takim, jakim go znamy.

Czytelnikom, którzy lubią wartką akcję, ta książka powinna przypaść do gustu. Nie ma tutaj miejsca na zbędne dialogi i opisy rodem z Nad Niemnem. Wszystko dzieje się szybko, a zabiegi językowe stosowane przez autorkę sprawiają, że całość czyta się dobrze, płynnie.

Gdybyście spytali mnie o wadę tej książki to musiałabym przyznać, że troszkę nie podoba mi się takie hagiograficzne przedstawienie sylwetki Marii Magdaleny. Dla niewtajemniczonych, hagiografią nazywa się dział piśmiennictwa religijnego, który obejmuje między innymi żywoty świętych, związane z nimi legendy oraz opisy dokonanych przez nich cudów. Jest to specyficzny rodzaj tekstów o bardzo podobnej strukturze, w której chodzi o to, że opisywany święty już jako dziecko jest niezwykłą osobistością, dokonywał cudów (np. ożywiał ptaszki i inne zwierzaczki), potem stał się mistykiem i najczęściej ginął tragicznie za swoją wiarę. Taką strukturę miejscami ma także książka o Marii Magdalenie. I podejrzewam, że tym z Was, którzy nie musieli przeczytać setek żywotów świętych na studiach, tak jak ja, to w zupełności nie przeszkadza, jednak mnie już tak. No, ale jest to specyficzna książka i jestem w stanie coś takiego wybaczyć autorce.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Ewa Kassala
Tytuł: Maria Magdalena
Wydawnictwo: Videograf
Liczba stron: 527
Cena: około 39,90 złote (złotówka z każdego egzemplarza przekazywana jest na cele statutowe fundacji „A kogo?” Ewy Błaszczyk)

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Uczeń nekromanty E. Raj

Fantasy to mój ulubiony, zaraz po kryminałach, gatunek literacki. Nie mogłam zatem przejść obojętnie obok Ucznia nekromanty, czyli powieści, która wbija w fotel nie tylko swoimi rozmiarami (wersja, którą otrzymałam liczy sobie bagatela 1050 stron!), ale też rozmachem.

Nekromanta to, według Słownika Języka Polskiego, osoba, która zajmuje się wróżeniem, polegającym na wywoływaniu duchów zmarłych w celu pytania się o przyszłość. Ale czy na pewno? Z literatury fantasy wiemy, że nekromanta to jednak coś więcej. Jest to czarodziej, który nie tylko przyzywa tak zwane byty niematerialne, ale również wskrzesza umarłych. Do tego pamiętamy, że aby pojawił się nowy nekromanta, w jego życiu musi zadziać się coś złego, co sprawia, że decyduje się on przejść na mroczną stronę mocy. Ewentualnie rodzi się zły do szpiku kości i jako obdarowany mocami magicznymi po prostu staje się jeszcze bardziej zły. Ale okazuje się także, że nekromantą można się urodzić. Można mieć dar nekromantyczny, który jakby aktywuje się w momencie, w którym rodzicom (albo jednemu z nich) dzieje się krzywda. A im większa brutalność czynu, tym większe zdolności nowego nekromanty na polu magii.

Fabuła 

Trochę szczegółów już zdradziłam, ale wierzcie mi, że jest to ułamek tego, czego o magii dowiecie się z Ucznia nekromanty. Myślę jednak, że najpierw powinnam zacząć od nakreślenia Wam tego, o czym jest ta książka.

uczeń nekromanty

Norgal to młody chłopak, który od dnia narodzin naznaczony jest przerażającym piętnem. I nie zna również swojego pochodzenia. Ze względu na swoje mroczne pochodzenie, zostaje oddany pod opiekę silnego nekromanty, Mistrza Rothgara, który szkoli go w zakresie panowania nad magią nieumarłych. Nauczyciel nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, co dzieje się w duszy ucznia, który jest nie tylko niepokorny (w końcu to dojrzewający i poszukujący młody mężczyzna), ale także jest obdarowany ogromną i niebezpieczną magią. Odkrycie tej tajemnicy za niedługo wstrząśnie światem.

Zaciekawieni?

Moja ocena

Książka bardzo mi się podobała, ale oceniam ją na solidną piątkę. Dlaczego taka ocena? Zaraz o wszystkim opowiem.

Przede wszystkim zaciekawił mnie sposób przedstawienia różnych typów magii oraz ich wzajemnych zależności. Nie spotkałam się z książką, w której ta typologia zostałaby opisana z tak dużym pietyzmem. Brawo! Dla kogoś takiego jak ja to prawdziwa gratka. Do tego dochodzi mnogość fantastycznych ras, z którymi mamy do czynienia. Mieszkają tutaj nie tylko wampiry, zombie, elfy i orki, ale również czarownice, wiedźmy i mieszańce. Bardzo to interesujące, a opisy ich wyglądu są ciekawe.

Bardzo interesująco opisane są wydarzenia związane z eksperymentami i tym, w jaki sposób Norgal uczył się panować nad kolejnymi wytworami swojej magii. Nie sądziłam, że umysłowości i myślom bohatera można oddać tak dużą część powieści, ale zmieniłam zdanie i myślę, że było to dobre posunięcie.

Co do bohaterów muszę stwierdzić, że niemal wszystkie osoby, o których czytamy w powieści to silne osobowości. I o ile nie przypadł mi do gustu sam główny bohater (głównie za sprawą jego arogancji i buty) to już na przykład taki Q`uarro urzekł mnie. Stało się to prawdopodobnie dlatego, że wyobrażałam sobie wesołego czterolatka, który beztrosko bawił się w ogrodzie, kopał robaki, ale jednak był potworkiem, na klatce  piersiowej którego mieszkał jego mroczny brat bliźniak.

Jedyny minus tej książki to jej objętość. Zdaję sobie sprawę, że autorka chciała zmieścić jak najwięcej informacji tak, żeby jej wizja magicznego świata była jak najbardziej kompletna. Nie przeczę, że był to zły koncept. Sama przecież kilka akapitów wcześniej stwierdziłam, że takiej porcji magicznej teorii jeszcze nie przeczytałam, ale miało to znaczny wpływ na ilość stron w książce. No i nie ukrywam, że takie wykłady od czasu do czasu spowalniały akcję, przez co czytanie robiło się nieco nużące. No, ale to jest taki drobiazg. Reszta jest bez zarzutu. Czekam na kolejną część.

Gdybyście chcieli zapoznać się z książkami E. Raj, możecie wejść na stronę autorki klikając TUTAJ.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: E. Raj
Tytuł: Uczeń nekromanty cz.1:Plaga
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 926
Cena: około 32 złote

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Możesz zapisać się poniżej.

Dotyk anioła Katarzyna Mak

Cóż to jest za książka!

Mieliście kiedykolwiek takie odczucie pustki po przeczytaniu książki, że nie wiedzieliście co ze sobą zrobić tak, jak ten pan z memów czekający na kuriera z przesyłką? Doświadczyłam tego pierwszy i jak na razie jedyny raz z powieścią, o której zamierzam Wam dzisiaj opowiedzieć.

Od razu zaznaczam, że nie jestem ogromną fanką literatury kobiecej, romansów czy erotyków. Czytam z ciekawości bardziej poczytne tytuły z czystej ciekawości, ponieważ chcę dowiedzieć się, co takiego zainteresowało w tych pozycjach tylu ludzi, że na przykład stały się bestsellerami. Ale uważam również, że nie należy odżegnywać się od powieści, które należą do gatunku, który nie do końca nam leży. W końcu każdy z nas kiedyś trafi na książkę, która sprawi, że spojrzymy na taki typ literatury innym okiem.

Moją powieścią przejścia (chyba tak mogę ją nazwać) jest właśnie Dotyk anioła Katarzyny Mak. I czy zdziwi Was, kiedy napiszę, że to moje pierwsze zetkniecie z twórczością autorki? Z pewnością nie, ponieważ w ramach tego bloga co rusz odkrywam nowych twórców i jest mi z tym bardzo dobrze.

Kilka słów o fabule

Mogłoby się wydawać, że to historia jakich wiele. Ona to naiwna, młoda dziewczyna, która wyjeżdża z polskiej wsi w daleki i nowoczesny świat. Jest piękna, delikatna i wrażliwa. Decyduje się na wyjazd do Stanów Zjednoczonych w odwiedziny do przyjaciółki i także po to, aby odnaleźć swoją matkę. On – diabeł wcielony. Nie dosyć, że gwałtowny i porywczy to do tego płatny zabójca. A poza tym jest zabójczo przystojny.

Tak się jednak składa, że to właśnie te dwie skrajności zostają połączone węzłem małżeńskim w dosyć niejasnych okolicznościach. Jak to w Las Vegas, dwójka pijanych ludzi zbyt pochopnie decyduje się na poważny krok i następnego dnia, po wytrzeźwieniu i przemyśleniu sprawy, chcą małżeństwo unieważnić. I pewnie byliby jak wiele innych takich par – jednodniowymi małżonkami –  gdyby nie to, że jedyny świadek zawarcia związku akurat tego dnia rozpoczął urlop, mający trwać 369 dni wypoczynek.

dotyk

 

To, że Angel i Brad nie mogli wziąć rozwodu stanowi początek ciekawej i niebanalnej historii miłosnej z wieloma tajemnicami i zrywami akcji w tle. A szczególnie te ostatnie, wierzcie mi, są na tyle interesujące, że przykuwają czytelnika do książki na długie godziny.

Moja ocena

Nie może być inna niż szóstka z plusem. Ten plus daję za zakończenie, które sprawiło, że dosłownie nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić po przeczytaniu ostatniego słowa w powieści. A wiecie dlaczego mnie tak ruszyło? Ponieważ zaprzyjaźniłam się z bohaterami i ich po prostu polubiłam. Razem jako para Brad i Angel tworzą mieszankę wybuchową nie tylko w kwestii uczuć, seksu, ale również jeśli chodzi o podejście do tak fundamentalnych rzeczy, jak miłość, wierność, wiara w Boga i wychowywanie dzieci. I myślę, że to te różnice i sposób,w który bohaterowie próbują sobie z nimi poradzić sprawia, że ta książka jest tak interesująca.

Chyba mogę spokojnie stwierdzić, że to jest fenomen tej powieści. Ci ludzie mogliby mieszkać, gdzieś w moim sąsiedztwie i byliby równie autentyczni jak osoby, które mijam codziennie w drodze do pracy. Oczywiście, mogłabym narzekać, że to kolejny erotyk, że on jest przystojny i niebezpieczny, a ona piękna i nieco zbyt naiwna, ale jakoś w przypadku tej dwójki zupełnie mi to nie przeszkadza. Może dlatego, że mimo tego niedopasowania obydwoje wydają się tacy uroczy i nieporadni w dążeniu do tego, aby stworzyć związek.

Czy im się udaje? Musicie przekonać się sami. Ja zdradzę Wam tylko tyle, że jest jeszcze druga część pod tytułem „Sen o aniele”. Ta wiadomość bardzo mnie ucieszyła, ponieważ pozwoliła mi usnąć w nocy bez żalu, że ta historia już się skończyła w taki sposób, w jaki tego nie chciałam.

Przy okazji chciałam podziękować wydawnictwu Videograf za przepięknie opakowaną przesyłkę. W życiu nie dostałam tak ślicznej paczki.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Katarzyna Mak
Tytuł: Dotyk anioła
Wydawnictwo: Videograf
Liczba stron: 380
Cena: 34, 90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Możesz zapisać się poniżej.

Jak zacząć przygodę z audiobookami? 5 przydatnych wskazówek

Tematem ostatniego live`a na Instagramie były audiobooki i sposoby na to, w jaki sposób przygotować się i polubić słuchanie książek. Dziś wracam do tego tematu i zgodnie  obietnicą prezentuję Wam 5 porad, jak rozpocząć i kontynuować przygodę z książkami w formie audio.

Zacznijmy od tego, dlaczego zaczęłam słuchać książek, a nie czytać. To wszystko było związane z tym, że w pewnym momencie mojego życia byłam chora. Teoretycznie niezbyt poważnie, bo mogłam chodzić do pracy, ale jednak na tyle, że wszystko wymagało ode mnie podwójnego wysiłku. Czytanie książek nie wchodziło w grę, ponieważ po pięciu stronach byłam dosłownie wypruta. A że bardzo brakowało mi tego, postanowiłam spróbować słuchać.

Ściągnęłam aplikację i zdecydowałam się na jedną książkę. Tak testowo. Był to kryminał Maxa Czornyja pod tytułem „Winna” w interpretacji Szymona Bobrowskiego oraz Anny Cieślak. Trochę trwało zanim skoczyłam słuchać, ale po pierwsze bardzo brakowało mi książek w jakiejkolwiek formie, a po drugie – odkryłam, że audiobooki są jednak fajne, bo można sobie leżeć i nic nie robić i słuchać. Poza tym nie męczą się oczy, a to też jest spora zaleta, z której cieszę się po dziś dzień, kiedy znów mogę pochłaniać książki papierowe.

pexels-photo-1337753

Obecnie moje „czytanie” audiobooków wygląda tak, że mam swoje wyznaczone pory słuchania, np. z rana przy śniadaniu oraz tuż przed spaniem (w formie takiej dobranocki). Poza tym sięgam po nie także wtedy, gdy jestem zmęczona i nie chcę dodatkowo męczyć oczu i kiedy pojawia się jakaś nowość w interpretacji albo moich ulubionych lektorów, albo jakichś bardziej znanych aktorów.

Jak zacząć słuchać audiobooki? U mnie zdarzyło się to przypadkiem, ale zauważyłam kilka rzeczy, które mogą pomóc Wam wkręcić się w świat książek do słuchania. Oto moje porady.

 

5 wskazówek dla rozpoczynających przygodę z audiobookami

1. Na swojego pierwszego audiobooka wybierz historię, która bardzo Cię interesuje.

Wtedy będzie większa szansa na to, że przesłuchasz książkę od początku do końca. Dla tych, którzy nie wiedzą, na jakiego audiobooka się zdecydować przygotowałam zestawienie 5 bardzo ciekawych audiobooków, które możecie znaleźć tutaj KLIK  .

Poza tym zestawieniem znalazły się również książki, które także nadadzą się do przesłuchania:

  • Akta Dresdena Jim Butcher (10 części do wysłuchania)
  • Kroniki żelaznego druida Kevin Hearby (10 części do wysłuchania)
  • A ja żem jej powiedziała Kasia Nowosowska
  • wszystkie kryminały Maxa Czornyja

To tak w skrócie, może akurat te podpowiedzi to będzie coś, co Wam podpasuje.

2. Znajdź dobry moment na słuchanie.

Wiele osób mówi, że nie potrafi się skupić na słuchaniu książek. To jest umiejętność, którą trzeba w sobie rozwinąć, ale nie da się tego zrobić wykonując jednocześnie kilka innych czynności. Owszem, można robić i słuchać, ale wtedy skupiamy się raczej na tej drugiej aktywności, a nie słuchaniu i w efekcie nie pamiętamy za dużo z samej książki. Lepiej jest znaleźć chwilę spokoju, usiąść w fotelu lub położyć się na sofie, kanapie i słuchać. Przyniesie to znacznie więcej pożytku, a dodatkowo sprawi, że nauczycie się skupiać na czytanych książkach.

3. Spróbuj znaleźć ulubionych lektorów

Po przesłuchaniu wielu audiobooków udało mi się znaleźć swoich ulubionych lektorów i wiem, że jeśli wybiorę książkę czytaną przez jednego z nich to na pewno się nie zawiodę. Nie lubię tych, którzy nie potrafią interpretować tekstu albo czytają tak wolno, że można umrzeć zanim usłyszy się zakończenie książki. Wierzcie mi, tacy istnieją.

Do moich ulubionych należą:

  • Olga Bołądź
  • Marcin Popczyński
  • Filip Kosior

Ściągam na wirtualną półkę wszystko, co czytają, ponieważ robią to doskonale.

4. Nie słuchaj na siłę

Mam taką zasadę, że nie słucham książek na siłę. I stosuję ją zarówno co do czasu przeznaczonego na słuchanie, jak i do powieści, które mi po prostu nie leżą. Dlaczego? Z tego powodu, że obecnie każdego miesiąca pojawia się tak wiele i ciekawych, i nieinteresujących mnie książek, że staram się je selekcjonować. No i najzwyczajniej jest mi szkoda czasu na coś, co mnie zupełnie nie interesuje.

pexels-photo-3394662

Co do czasu „czytania” to musicie pamiętać, że tak jak normalnym czytaniem, również słuchaniem można się zmęczyć i trzeba wtedy zrobić przerwę. Mimo to mogę Cię zapewnić, że słuchanie książek jest szybsze, czyli odbywa się bardziej sprawnie niż czytanie książek tradycyjnych.

5. Nie poddawaj się

Czasem książki przeczytane zwyczajnie są lepsze. Po pierwsze, ktoś je nam przeczyta i zinterpretuje. To z kolei sprawi, że nawet średnio ciekawa historia może okazać się porywająca. Zdarzyło mi się to już kilka razy. Poza tym zazwyczaj, poza nowościami, wybieram pozycje trudne. Ich słuchanie mniej nuży i pozwala dostrzec dobre strony.

Uff, to tyle. Mam nadzieję, że dzięki tym poradom chociaż w minimalnym stopniu odnajdziecie przyjemność w słuchaniu audiobooków.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 


Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Możesz zapisać się poniżej.

5 audiobooków, które polecam

Cześć,

Dzisiaj spotykam się z Wami w nieco innej formie niż zazwyczaj. Pomyślałam sobie, że skoro będę mówić o audiobookach to powinnam to zrobić w formie audio. I tak się stało. Wybaczcie mi wszelkie niedoróbki (pewnie jest ich sporo), ponieważ to mój pierwszy film. Mimo to życzę Wam miłego oglądania/słuchania 🙂

 

 

 

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)