TOP 5 książek, na które powinieneś zwrócić uwagę

Advertisements

Czy Wam wrzesień przebiegł równie szybko jak mnie? Ogrom pracy sprawił, że nie wiedzieć czemu nagle okazało się, że nastał właśnie ostatni tydzień września i pora szykować się na przygotowanie wpisu na temat nowości wydawniczych. Ja jednak zdecydowałam się najpierw opublikować wpis dotyczący TOP 5 książek, które moim zdaniem powinniście przeczytać tej jesieni.

Przeczytaj także:

Zaczynami odliczanie. Kolejność jak zawsze jest przypadkowa. Oto właśnie moje TOP 5 książek, na które powinniście zwrócić uwagę.

  1. Stulecie trucicieli Linda Stratmann

Premiera: 16.10.2019

Stulecie trucicieli Linda Stratmann

Pasjonująca opowieść o głośnych i prawie nieznanych przypadkach otruć w wiktoriańskiej Anglii. Przedstawia portrety najgroźniejszych trucicieli tamtych czasów. Opowiada o pojedynku na spryt i środki, postępie w toksykologii sądowej, chemikach, którzy wynaleźli nowe trucizny, i o tym, jak próby ograniczenia sprzedaży trujących substancji udaremniano z powodu żądań farmaceutów i zapotrzebowania na tanie leki i trutki na robactwo.

2. Mutant. Uniwersum Metro 2033 Andriej Butorin

Premiera: 16.10.2019

Mutant Andriej Butonin

Kiedy odzyskasz świadomość w gęstym lesie, zniszczonym przez promieniowanie, nie pamiętając, kim jesteś, skąd pochodzisz i dlaczego tu jesteś…

Gdy twój wygląd niemal u wszystkich budzi tylko dwa uczucia: strach i agresję…

Kiedy wybuch wściekłości w każdej chwili może zamienić się w prawdziwy wybuch…

Podczas gdy jedyną nadzieją na przywrócenie pamięci jest Dziadek Mróz, a on wcale nie jest miłym czarodziejem z bajki…

Kiedy grzesznicy są bardziej ludzcy niż święci i nikomu nie można ufać…

…jest tylko jedno wyjaśnienie:

JESTEŚ MUTANTEM!

Autor tak pisze o swojej książce:

„To oczywiście fikcja, baśń. Z łatwością znajdziecie tu odniesienia do powszechnie znanych bajkowych postaci. W powieści jest piękna i bestia, Dziadek Mróz i Śnieżynka, znalazło się nawet miejsce dla Baby-Jagi.

Co prawda otacza ich nie bajkowa aura, a okrutny świat postapokalipsy – straszne realia Uniwersum Metro 2033”.

3. Black Mirror. Czy to już się dzieje? Fabio Chiusi

Premiera: 16.10.2019

Black Mirror Fabio Chiusi

Kiedy Netflix zaprezentował doskonały serial Black Mirror, wszyscy oniemieli. Fascynacja widzów mieszała się z prawdziwym strachem.
W książce omówiono wszystkie odcinki i sezony serialu, kompleksowo i wyczerpująco przedstawiając powiązania między wątkami filmowymi a światem, w którym żyjemy lub żyć będziemy. Okazuje się, że nowe technologie i ich powszechność nie tylko zwiększają komfort i poprawiają jakość naszego życia, ale też zmieniają społeczeństwo, i to w wielu wymiarach: psychologicznym, politycznym, a także moralnym. Black Mirror przestaje być jedynie fikcją – w coraz większym stopniu okazuje się rzeczywistością.

„Pierwsze dwa sezony Black Mirror uważam za najlepszą rzecz, jaką pokazała telewizja w drugiej dekadzie XXI wieku […]. Grasz, oglądasz, klikasz? Masz komórkę w kieszeni? Tablet przy sobie? Obchodzi Cię anonimowość w sieci? To jest serial o człowieku w zetknięciu z technologią, a więc zdecydowanie o Tobie, czytelniku tych słów.”

Rafał Oświeciński, recenzent, publicysta związany z film.org.pl

„Sądzicie, że Black Mirror to tylko serial? Ta książka brutalnie pokaże, jak bardzo się mylicie. Black Mirror to my. Czy raczej to, na co pozwoliliśmy technologii, wpuszczając ją do naszego życia.”

Robert Ziębiński, pisarz, dziennikarz, były redaktor naczelny magazynu PLAYBOY

Fabio Chiusi – dziennikarz, badacz kultury i polityki ery cyfrowej, ekonomista i filozof nauki. Publikował na łamach „L’Espresso”, „La Repubblica”, „La lettura” oraz „Wired”. Koordynował program PuntoZero analizujący wpływ innowacji na proces tworzenia polityki. Członek Centro Nexa – akademickiego stowarzyszenia przy Politechnice Turyńskiej badającego społeczeństwo informacyjne.

4. Zwierzyniec Jerzy Bralczyk

Premiera: 23.10.2019

Zwierzyniec Jerzy Bralczyk

O tym, że profesor Jerzy Bralczyk jest specjalistą od słów, wszyscy dobrze wiemy, ale fakt, że ma też wiele do powiedzenia na temat zwierząt, będzie dla większości czytelników niespodzianką.

Jego najnowsza książka to zbiór kilkudziesięciu felietonów poświęconych przeróżnych gatunkom zwierząt żyjącym w Polsce, od kleszcza po jelenia. Dowiemy się na przykład, co ma wspólnego robak z chrobotaniem, czy chrząszcze są żukami czy też może żuki chrząszczami, dlaczego osoby naiwne kojarzone są z dzięciołem, a mądrale ze starymi wróblami. To książka nie tylko do czytania, zaśmiewania się i zachwycania językowymi aluzjami, którymi Profesor Bralczyk żongluje z lekkością erudyty, ale też do oglądania. Zwierzęce teksty Profesora z finezyjnym kunsztem zilustrowała Zofia Różycka.

5. Starość asostotla Jacek Dukaj

Premiera: 30.10.2019

Starość asostotla Jacek Dukaj

Pierwsze książkowe wydanie słynnej powieści Jacka Dukaja, na podstawie której Netflix produkuje serial Into the Night.

Kiedy tajemnicze promieniowanie sterylizuje Ziemię z wszelkiego życia, nielicznym ludziom udaje się przekopiować swoje scyfryzowane umysły w maszyny. Czy ocalili także swoje dusze?

Aksolotl to forma larwalna zwierzęcia, które nigdy nie osiąga dorosłości. Czy ludzkość jest w stanie dojrzeć samodzielnie?

Świat po końcu świata należy do kolejnych generacji mechów i seksbotów. W nich praktykują człowieczeństwo pogrążeni w nostalgii za utraconą biologią ocaleńcy – tworzą cywilizację po cywilizacji, życie po życiu i ludzkość po ludzkości. Dzielą się na gildie, formują alianse, prowadzą wojny, mają swoje polityki, ideologie i szalone religie metalu. I muszą podjąć wyzwania, przed jakimi nikt wcześniej nie stawał.

Czy zagłada życia na Ziemi była przypadkowym kataklizmem, czy też kryje się za nią rozumny zamiar? Czy jest możliwy powrót do człowieczeństwa larwalnego: miękkiej biologiczności ułomnych śmiertelników?

Starość aksolotla zaczynała jako eksperymentalny e-book.
Teraz dojrzała do papieru.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym zestawieniu!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

P.S. 2. Wszystkie książki, o których piszę możesz znaleźć tutaj: https://www.taniaksiazka.pl/?utm_source=pp&utm_medium=cps&utm_campaign=webepartners

Powrót z Bambuko Katarzyna Nosowska

Advertisements

Są artyści, których książki kupuje się dlatego, że oni sami są niesamowitymi osobowościami. To ludzie, których ceni się nie tylko za dorobek sceniczny, ale także za nieszablonowe podejście do życia. Taką osobą jest dla mnie Kasia Nosowska. Dlatego dziś piszę o jej najnowszej propozycji, czyli Powrót z Bambuko.

Nie da się ukryć, że Nosowska to postać nieszablonowa na naszej scenie. Ma charyzmę, potrafi pisać świetne teksty piosenek, ale posiada też bardzo interesujące spojrzenie na rzeczywistość. I pewnie dlatego jej pierwszy zbiór felietonów A ja żem jej powiedziała przeczytałam jednym tchem (szkoda, że taki króciutki!) i polecam go wszędzie, gdzie mogę. W momencie, kiedy dowiedziałam się, że wychodzi kolejna książka, nie mogłam jej przegapić.

Powrót z Bambuko

Tradycyjnie w przypadku Nosowskiej mamy do czynienia z niewielkich rozmiarów książeczką pełną ciekawych opinii o otaczającym świecie. Komentarze na temat przemian społecznych, jej prywatnego życia oraz zastanej rzeczywistości są interesujące, podane przykłady doskonale ilustrują stawiane przez autorkę tezy, a niezmiennie dziwne, może nieco pokręcone, poczucie humoru sprawia, że te krótkie formy jakimi są felietony, czyta się naprawdę przyjemnie i z ogromnym zaciekawieniem,

Jakich tematów możecie spodziewać się w zbiorze Powrót z Bambuko? Przede wszystkim są to wszelkiego rodzaju obserwacje na temat życia społecznego: kłopotów w związku, kwestii organizowania wesela i presji rodziny, która pragnie wystawnego ślubu, dorastania, wychowywania dzieci, itp. Być może taka tematyka wyda się Wam nieco trywialna, jednak pamiętajcie, że to Nosowska, a u niej nic nie jest przewidywalne… Wręcz odwrotnie w niektórych przypadkach przemyślenia autorki mogą wydawać się Wam przesadzone lub niepokojące. Zdaje mi się jednak, że to w jaki sposób opisuje ona rzeczywistość, jest charakterystyczne dla osób charakteryzujących się ogromną wrażliwością.

Powrót z Bambuko Katarzyna Nosowska

To, na co chciałabym zwrócić Waszą uwagę jest ton zamieszczonych w zbiorze felietonów. W A ja żem jej powiedziała  mamy do czynienia z nastawieniem, które spokojnie mogłabym nazwać prześmiewczym. Z kolei Powrót z Bambuko reprezentuje śmiech, ale przez łzy. Dużo jest tutaj miejsca na refleksję nad wydarzeniami z życia autorki lub zastaną rzeczywistością. Takie to wszystko jest słodko-gorzkie, jakby Nosowską naszło na podsumowanie dotychczasowego życia. Tekstów typowo satyrycznych, pastiszy, jest tutaj niewiele. Moim lubionym był chyba ten o życiu w przedłużającym się lockdownie w trakcie obecnej pandemii.

Papier czy audiobook?

Nie pierwszy raz stawiam sobie to pytanie, jeśli chodzi o formę książki. Wiadomo, czasem zdecydowanie lepiej jest zaopatrzyć się w pozycję papierową. A czasami, szczególnie, kiedy nie ma się za dużo wolnego czasu, lepiej przesłuchać audiobooka. Jednak tym razem będę nakłaniać Was do sięgnięcia po książkę czytaną. Dlaczego? Ponieważ czyta ją sama autorka. I robi to naprawdę doskonale.

Tym razem powstrzymam się od wystawienia oceny. Mam jednak nadzieję, że sięgniecie po tę pozycję i będziecie mieli równie dużą przyjemność z jej czytania lub słuchania tak jak ja.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Katarzyna Nosowska
Tytuł: Powrót z Bambuko
Wydawnictwo: Kayax, Wielka Litera
Liczba stron: 272
Cena: około 39,90 złotych
Możesz kupić jako audiobook tutaj:

Test Skupszop – sprzedałam swoje książki

Advertisements

Jednym z pierwszych wpisów na tym blogu był ten dotyczący tego, co można zrobić z przeczytanymi książkami. Pisałam wtedy o różnych sposobach na poradzenie sobie z ich nadmiarem. Dziś przeszła pora na opisanie portalu, na którym można sprzedać używane powieści. Oto mój test Skupszop.

Kiedy wyszukuje się w Internecie strony internetowe, na których można odpłatnie pozbyć się nadprogramowych tomów, bodajże pierwszą pozycją jest właśnie wspomniana przeze mnie firma. Z racji tego, że w czasie pandemii biblioteki nie za bardzo kwapią się do przyjmowania książek w darze, zdecydowałam się na skorzystanie właśnie z propozycji Skupszop. Czy byłam zadowolona z transakcji? Zobaczycie poniżej!

 

Przeczytaj także:

Kilka słów o tym, co robię z przeczytanymi książkami

 

Co trzeba zrobić, żeby sprzedać książki?

Mój test Skupszop zaczęłam od przygotowania sobie pozycji, których chciałabym się pozbyć. Było ich sporo, ponieważ nawet w czasie pandemii kupowałam i czytałam bardzo dużo. Na stronie wyczytałam, że można sprzedać powieści (nie podręczniki), które są w dobrym stanie, niepomazane i wydrukowane po 2006 roku. Akurat zawsze zaopatruję się w nowości i takich miałam naprawdę bardzo dużo.

Photo by Suzy Hazelwood on Pexels.com

W trakcie zgłaszania książek do sprzedania korzysta się ze swego rodzaju wyszukiwarki. Wpisuje się numer ISBN i na jego podstawie algorytm decyduje, czy daną pozycję można sprzedać, czy nie. Z moich obserwacji wynika, że najlepiej jest zgłaszać książki nieco starsze (nowości wydawniczych nie chciano wcale) lub te wydane przez niszowe wydawnictwa. Takie schodzą bardzo szybko, jednak ich wycena jest różna. Po przekroczeniu kwoty minimalnego „zamówienia”, można finalizować sprzedaż.

Wycena – czy to się opłaca

No właśnie. Pewnie od razu nasunęło się Wam takie pytanie. Cóż, kwoty za poszczególne książki nie są oszałamiające. Stwierdziłabym raczej, że biedne i nie zależą od stanu książki. Nie wiem, w sumie od czego zależą, ponieważ informacji o sposobie wyceny nigdzie nie ma. Ale mogę Wam podać przykłady cen, które otrzymałam. Za książkę Ursuli K. Le Guin za ponad 60 złotych dostałam 11. Za zwykłe powieści wycenione na ponad 30 złotych – 5,30 zł. Niewiele, prawda? Na zamówienie za minimalną kwotę 40 złotych wchodzi jakieś 6 książek. Do tego trzeba doliczyć jeszcze koszty opakowania, jeśli nie macie starych kartonów i folii bąbelkowej lub starych gazet (książki muszą być opakowane tak, żeby się nie przesuwały). No i koszt wydrukowanej umowy. Tak, wiem to ostatnie to kilka groszy, ale jak liczyć to liczyć.

Ja w sumie sporządziłam dwa zamówienia:

  • na ponad 40 złotych, w skład którego wchodziło 6 książek
  • na ponad 80 złotych z 10 książkami

Wszystkie w bardzo dobrym stanie.

Całościowo otrzymałam ponad 120 złotych. Z jednej strony lepsze to niż nic, ale nie wiem, czy sprzedając te książki samodzielnie w jakiejś grupie na FB, nie zarobiłabym na tym więcej.

Finalizacja sprzedaży i czas oczekiwania

Odebranie przesyłek zleciłam na ten sam dzień. Przyjechał miły pan kurier i zabrał moje paczki do Skupszop. Było to w środę. W piątek wieczorem dowiedziałam się (dostałam SMS), że ktoś już sprawdza moją przesyłkę, a w poniedziałek przyszła kolejna wiadomość, że pieniądze zostały przekazane do wysłania na moje konto. Następnego dnia już były. Z tymże była to jedna przesyłka.

Na sprawdzenie drugiej czekałam kolejny tydzień. Tak szczerze to bardzo mnie to zdziwiło i zastanawiałam się, czy ta druga nie zaginęła w akcji. Ale najwyraźniej nie. Proces sprawdzania i wysyłania pieniędzy był taki sam. Całościowo trwało to dobre dwa tygodnie, czyli dłużej niż obiecywano na stronie.

Warto, czy nie?

Gdybym miała odpowiedzieć na pytanie, czy warto korzystać z usług Skupszop, czy nie, musiałabym się mocno zastanowić. Taka forma pozbywania się niepotrzebnych książek ma swoje plusy i minusy.

Do zalet należą przede wszystkim:

  • łatwość wyceny i dokonywania transakcji
  • możliwość zamówienia kuriera na dowolny dzień roboczy za darmo
  • informowanie o tym, co aktualnie dzieje się z książkami
  • krótki czas oczekiwania na pieniądze, kiedy wypłata została już zlecona.

Natomiast do wad zaliczam przede wszystkim:

  • niskie ceny książek
  • brak możliwości sprzedania wszystkiego, co się ma.

Mam nadzieję, że ten test Skupszop był dla Was przydatny. Dajcie znać, co robicie z przeczytanymi książkami.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Radek Rak Baśń o wężowym sercu

Advertisements

Dziś przychodzę do Was z propozycją inną niż wszystkie. Zdecydowałam się na sięgniecie po jedną z bardziej wyczekiwanych książek w 2020 roku, czyli Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli Radka Raka. Jeśli także zainteresowaliście się tą powieścią, ale nie wiecie, czy warto przeczytać, doczytajcie do końca.

Bardzo charakterystyczna, czerwona okładka z kobietą (tak mi się wydaje) trzymającą w objęciach węże, pojawiła się tuż przed wakacjami w różnych mediach społecznościowych. Wraz z nią można było poznać pozytywne opinie o samej powieści. Zachęcona zarówno recenzjami, jak i samymi opisem, zdecydowałam się przeczytać tę książkę.

Baśń o wężowym sercu – fabuła

Czy pamiętacie z lekcji historii, kim był Jakób Szela? Jeśli nie to już przypominam. Otóż Szela był najbardziej znanym przywódcą chłopskim podczas wystąpień chłopów w zachodniej Galicji, czyli tak zwanej galickiej rabacji. Przez dziesięciolecia był postrachem polskiej szlachty. Wszystko wzięło się z tego, że Szela, jako deputowany do gminy Samrzowa, prowadził spór z miejscowymi szlachcicami o nazwisku Bogusz. W trakcie tej posługi był upokarzany, bity i więziony. To sprawiło, że zaczął myśleć o zemście.

Tyle historii. Pora przyjrzeć się fabule opisywanej dziś przeze mnie książki. Oto opis wydawcy:

Baśń jest próbą stworzenia na nowo mitologii Galicji. Nie jest powieścią historyczną, i choć napisana z dużym szacunkiem dla ówczesnych realiów społecznych, obyczajowych i politycznych, to zawieszona pozostaje między historią a mitem. Wyrasta z legend, w które obrosła postać chłopskiego przywódcy – tych prawdziwych i tych stworzonych przez Radka Raka.

Śledzimy losy młodego Kóby Szeli, wzrusza nas miłość, jaką obdarzyła go Żydówka Chana, czujemy razy pańskiego bata, przeżywamy zauroczenie zmysłową Malwą, wędrujemy przez krainę baśni, żeby zamieszkać we dworze i poczuć zapach krwi rabacji 1846 roku.

Radek Rak napisał powieść o dobru i złu, które czają się w każdym z nas, o nierównych szansach, o Galicji i o Polsce. Powieść pełną rozbuchanego erotyzmu, ironii i humoru, nakarmioną mrokiem ludzkich serc.

Z pewnością to na co powinniście zwrócić uwagę to fakt, że tak jak w prawdziwej baśni, mamy tutaj do czynienia z wieloma wątkami oraz bohaterami, które mają za sobą pochodzenie magiczne. Mam tutaj na myśli nie tylko takie postacie, jak: Malwa (niezwykle zmysłowa kobieta, pewnie rusałka lub inna świtezianka), czarty, czarnoksiężnicy lub król węży. Zresztą ten ostatni pojawia się w książce bardzo często i odpowiedzialny jest za większość magicznych wydarzeń w powieści i które niejako związane są z całym życiem Jakóba Szeli (wężowa magia!).

Moja ocena

Lubię baśnie, uwielbiam fantasy i cenię sobie elementy magiczne w powieściach. Jednak, czy to wystarczy, żeby ocenić książkę Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli Radka Raka wysoko? Niestety nie. Moja ocena jest surowa, ale nie niska. Jednak, żeby oddać sprawiedliwość autorowi, opiszę i plusy, i minusy.

Do największych zalet tej pozycji z pewnością muszę zaliczyć język, którym posługuje się autor. Jest piękny, stylizowany na archaiczną polszczyznę. Z tym, że nie jest to język, od którego odwykliśmy. Poszczególne słówka wtrącane tam i ówdzie zdają się nie utrudniać odbioru treści, a jedynie ją urozmaicać.

Baśń o wężowym sercu Radek Rak

Samo przedstawienie głównego bohatera jest w miarę zgodne z faktami historycznymi. To, co wiemy o Jakóbie Szeli zostało sprawnie wplecione w wymyślone przez autora realia i doskonale połączone z wątkami magicznymi. Zresztą skoro o nich mowa, świetny jest koncept oddawania serca kochanej osobie raz na zawsze. Kreacja Malwy – również niczego sobie.

To, co muszę zarzucić książce to znaczna rozwlekłość. Wiadomo, że baśnie rządzą się swoimi prawami, jednak powolność narracji była niekiedy nie do zniesienia. Bynajmniej ja jestem przyzwyczajona do nieco szybszego tempa. Być może bierze się to z tego, że książka została napisana w baśniowej konwencji. Może dlatego, że specyfika języka i stylizacja na dawne czasy wymagała pewnej rozwlekłości. Dla mnie, współczesnego czytelnika, był to minus. Ale jestem pewna, że wielu z Was może znaleźć w tej powolności ogromną zaletę.

Podsumowując, myślę, że na naszym rynku pojawiła się ciekawa i nietuzinkowa pozycja. Coś innego niż wszechobecne kryminały i erotyki, którymi zawalone są księgarnie. Warto po nią sięgnąć, być może będzie to Wasza książka 2020 roku.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Radek Rak
Tytuł: Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli
Wydawnictwo: Powergraph
Liczba stron: 464
Cena: około 44,90 złotych
Ocena: 4+/6

 

Inspiracja Adrian Bednarek

Advertisements

Inspiracja Adrian Bednarek.

Nie tak dawno moją uwagę przykuły bardzo charakterystyczne okładki kryminałów wydawnictwa Novae Res. Zainteresowana sięgnęłam po jeden z nich i w taki właśnie sposób poznałam nowego autora (dla mnie), Adriana Bednarka.

Zapewne zastanawiacie się, czy książka pod tytułem Inspiracja jest warta Waszego czasu. Zacznijmy zatem od przedstawienia fabuły, a potem podzielę się moją opinią na jej temat.

Fabuła

Pozwólcie, że przytoczę na początek opis wydawcy.

Kiedy miłość jest inspiracją dla zbrodni

Pisanie opowiadań kryminalnych jest dla 23-letniego Oskara formą terapii pomagającą zapomnieć mu o dramacie z przeszłości. W poszukiwaniu inspiracji młody mężczyzna udaje się na pogrzeb brutalnie zamordowanej nastolatki. Tam poznaje Luizę, piękną dziewczynę z wyższych sfer, która wkrótce odmieni jego życie.

Świat zła Adriana Bednarka fascynuje od samego początku!
Mroczna rozrywka, która nie pozwala nawet na chwilę oddechu.

Tutaj możecie przeczytać fragment powieści udostępniony przez wydawnictwo:

Zamierzał wezwać policję, nie mógł postąpić inaczej. Natrafienie na trupa to nie kradzież czy bójka. Ale najpierw podniósł rękę z telefonem i zrobił zdjęcie, potem kolejne i jeszcze kilka… Kradziony sprzęt wreszcie się na coś przydał. Chłopak zafundował zwłokom całą sesję fotograficzną. Potem zalogował się na swojego Fejsa, założył też nowe konta na każdym portalu społecznościowym, jaki przyszedł mu do głowy. Tak zaczął się gigantyczny proces publikowania, udostępniania, lajkowania i komentowania, aż w końcu martwa Marysia Trelecka zyskała taką sławę, o jakiej nawet nie śniła za życia.

Muszę także dodać, że powieść polecają takie tuzy polskiego kryminału jak Marta Guzowska oraz Max Czornyj (najnowszą recenzję jego książki możecie przeczytać tutaj KLIK.) Biorąc pod uwagę to, że książki tego ostatniego czytam lub słucham namiętnie od wielu tygodni, dla mnie jest to naprawdę świetne polecenie. Nie będę również ukrywać, że zdecydowałam się na przeczytanie audiobooka. Czytał Filip Kosior, także rozumiecie. Słucham wszystkiego, co ten pan czyta, więc nie mogłam przepuścić okazji…

Przeczytaj także:

Córka nazisty Max Czornyj

Inspiracja Adrian Bednarek – moja ocena

No cóż… No tak… Co by tu napisać, żebym nie wyszła na wredną babę…Zacznę może ostrożnie i z rozwagą ważąc słowa. Nie jest to zła książka, ma swój potencjał i może z biegiem czasu, kiedy autor rozwinie swój warsztat, jego powieści będzie czytać się z zainteresowaniem. Na razie, niestety, jest średnio i to tak w niskich przedziałach tej średniości. I już tłumaczę, dlaczego tak uważam.

Wydaje mi się, że sam zamysł na książkę jest dosyć ciekawy. Mamy bowiem do czynienia z chłopakiem, który zaistniałą sytuację przekłada na wydarzenia w pisanym przez siebie kryminale. To jest właśnie tytułowa inspiracja. Oskar bardzo mocno inspiruje się morderstwami na nastolatkach, do  których dochodzi w jego rodzinnym mieście, a nawet odgaduje i śledzi mordercę. Mam jednak wrażenie, że jego pasja do śledztw i chęć odkrycia zbrodniarza robi z niego nieczułego obserwatora, który nie kwapi się do pomocy dręczonej młodej kobiecie, a jedynie biernie rejestruje, z niejaką fascynacją, widziane przez siebie wydarzenia. Nie mam zrozumienia dla takiej znieczulicy…

Uważam, że pod względem prowadzenia narracji, książkę można by opracować nieco lepiej. Jest bałagan w wątkach, który widoczny jest przede wszystkim w początkowych rozdziałach. Naprawdę, słuchając pierwszych części nie za bardzo wiedziałam, po co ta powieść została napisana. Nie działo się tam nic wielkiego, a przynajmniej nic, co bardziej przykułoby moją uwagę. To wszystko sprawiło, że nawet interpretacja genialnego Filipa Kosiora tutaj za dużo nie pomogła i tak oto upadła moja teza o tym, że dobry lektor uratuje nawet najgorszą książkę.

Biorąc powyższe pod uwagę, zdecydowałam się wystawić ocenę 3+. Ten plus jest na zachętę do pracy nad warsztatem.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Adrian Bednarek
Tytuł: Inspiracja
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 510
Cena: około 44,99 złotych
Ocena: 3+/6
Możesz kupić jako: książkę papierową, ebook lub audiobook tutaj: https://www.taniaksiazka.pl/inspiracja-adrian-bednarek-p-1361283.html

 

 

Pracujemy razem – podsumowanie akcji

Advertisements

Wszystko, co dobre kiedyś się kończy. Podobnie ma się rzecz z naszą wspólną akcją Pracujemy razem, której celem było wspomożenie Was w zmianie lub znalezieniu nowej pracy. 

Tak dla przypomnienia, akcja rozpoczęła się 1 czerwca 2020 roku. Jej celem było wsparcie w wiedzę tych osób, które ze względu na sytuację na rynku pracy, zostały zmuszone do poszukiwania nowego zajęcia. Razem z Klaudią i Łukaszem Jarychami, Elą Wolińską i Sylwią Waśniewską wierzyliśmy, że publikowane przez nas każdego tygodnia artykuły pomogą Wam przetrwać ten ciężki czas i pozyskać nowe źródło zarobkowania. Mam nadzieję, że nam się udało!

Gdybyście chcieli jeszcze raz przejrzeć artykuły z naszymi poradami to zachęcam Was do kliknięcia na ten link (KLIK).

Przeczytaj także:

PRACUJEMY RAZEM

Znajdziecie tutaj wszystko, co zostało przez nas napisane w ciągu dwóch i pół miesiąca naszej współpracy.

Niezwykłe wydarzenie

W związku z tym, że chcielibyśmy zakończyć akcję Pracujemy razem z przytupem, mam dla Was zaproszenie na niezwykły webinar. Jego tytuł to  Zmiana zawodowa w czasie pandemii. W jego trakcie będziemy opowiadać o najważniejszych aspektach związanych ze zmianą zawodu w tym niezwykle trudnym dla wszystkich czasie.  Moje wystąpienie będzie dotyczyło tego,w  jaki sposób nauczyć się języka obcego, kiedy ma się do dyspozycji naprawdę niewiele czasu na naukę. Mam nadzieję, że Was tym zainteresuję.

Webinar planujemy na 1 października 2020 roku, na godzinę 20. Już teraz możecie zapisywać się na niego poprzez link, który zostawiam Wam poniżej.

ZAPISZ SIĘ NA WEBINAR

Do zobaczenia na żywo!

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co o tym sądzisz!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Psy prewencji Norbert Grzegorz Kościesza

Advertisements

Psy prewencji to książka nieszablonowa, bo trudno jest we właściwy sposób opisać pracę policjantów wydziału prewencji. Niby znamy tę trudną profesję z różnego rodzaju filmów i seriali, wiemy także, w jaki sposób wygląda polska rzeczywistość, ale ile w naszych wyobrażeniach i filmowych obrazach jest prawdy?

Do tej pory nie miałam jeszcze okazji czytać książek non-fiction o policjantach. W dodatku napisanych przez funkcjonariusza policji, czyli takich, które przedstawiają całą historię niejako od wewnątrz. Jeśli pamiętacie to przedstawiałam Wam opowieść o strażnikach więziennych (KLIK), ale nigdy nie były to opowieści o policjantach. Teraz pora to zmienić i dlatego dziś zapraszam Was do przeczytania recenzji książki Psy prewencji.

Przeczytaj także:

Jak pracuje się za więziennymi kratami?

 

Praca w policji widziana oczami funkcjonariuszy

Jak pewnie domyślacie się, nie jest to nic, co mogłoby przypominać słynne seriale o policjantach, nie tylko te amerykańskie, ale przede wszystkim polskie. I mimo że ostatnim produkcjom nie można wiele zarzucić to jednak nijak mają się do tego, co dzieje się każdego dnia w trakcie pracy funkcjonariuszy.

Mam niekiedy wrażenie, że pomimo to, że ich scenariusze oparte są na „prawdziwych wspomnieniach policjantów z miasta X”, są to wersje ugrzecznione i dopasowane do wrażliwości widza. Z tego powodu cenię sobie książki takie jak Psy prewencji. Przede wszystkim za to, że dają nam relację z tego, w jaki sposób wygląda praca policjantów, z jakimi trudami muszą się oni mierzyć. Mam tutaj na myśli nie tylko braki w ludziach, magazynowe, brak odpowiedniego sprzętu. Jest tu inny problem: całkowity brak szacunku do tego, że ci ludzie narażają swoje życie i zdrowie dla bezpieczeństwa nas wszystkich.  Czytam je, chociaż nie jest to łatwa, ani przyjemna lektura.

Psy prewencji – czego możesz się spodziewać?

Przede wszystkim tego, że prawda o pracy w polskiej policji może być dla Ciebie niewygodna. I tego, że jest pełna przemocy, niepewności i strachu o własne życie. Pracując w takim miejscu człowiek naprawdę musi wspinać się na wyżyny własnej pomysłowości co do organizacji sprzętu, ale również sprytu, żeby nie dać się kontrolom i przełożonym, którzy czekają jedynie na to, abyś popełnił błąd.

Psy prewencji Norbert Grzegorz Kościesza

Z  tego też powodu jest to powieść, którą zdecydowanie polecam osobom o mocnych nerwach. Myślę także, że będzie ona przydatna wszystkim tym osobom, które chciałyby się rozeznać w żargonie używanym przez policjantów. Jest to bowiem ogromna skarbnica wiedzy, jeśli chodzi o słownictwo i określenia używane przez tą grupę zawodową.  Jeśli jesteście zainteresowani tematem i boicie się, że nie dacie rady nic zrozumieć, macie do wykorzystania mini-słowniczek z co ważniejszymi terminami. On powinien pomóc Wam zrozumieć co i jak. Chociaż fajnie byłoby gdyby został bardziej uporządkowany. Jak? Na przykład, w taki sposób, żeby było wiadomo, w którym rozdziale pojawia się dane słówko, ponieważ wtedy byłoby łatwiej szukać.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Norbert Grzegorz Kościesza
Tytuł: Psy prewencji
Wydawnictwo: Ridero
Liczba stron: 210

Tajemnice hoteli Dubaju Marcin Margielewski

Advertisements

W przeddzień premiery najnowszej książki autora, na mój blog wpada recenzja książki pod tytułem Tajemnice hoteli Dubaju. Marcin Margielewski przeprowadza nas przez wydarzenia, które wydarzyły się w jednym z najbardziej ekskluzywnych hoteli na świecie. 

O książkach Margielewskiego pisałam już wcześniej, między innymi we wpisie poświęconym arabskim księżniczkom. Ten tekst możecie znaleźć tutaj.

Przeczytaj też:

O kobietach w arabskim świecie

Tym razem Margielewski zdecydował się na opisanie tego, co dzieje się w ekskluzywnym świecie najdroższego hotelu na naszej planecie. Wszystko to, dzięki rozmowom, które przeprowadził z jednym z wyżej postawionych konsjerży pracujących w tym miejscu. Tak właśnie powstało opracowanie Tajemnice hoteli Dubaju. I jak pewnie się już domyślacie, książka ta będzie naprawdę mocna.

Tajemnice hoteli Dubaju -fabuła

Co nieco z fabuły zdradziłam już w początkowych akapitach tego wpisu. Na szczęście nie wszystko. Zobaczmy zatem, z jakiego typu lekturą mamy do czynienia. Najlepszym sposobem będzie tutaj przypatrzenie się opisowi wydawcy:

Nawet najbardziej luksusowe hotele mają swoje mroczne sekrety.

Przemilczana prawda o najdroższych hotelach świata.

W luksusowych hotelach Dubaju doba kosztuje fortunę. Zatrzymują się tam tylko najbogatsi. Zostawiają miliony, by zrealizować swoje fantazje i ukryć je przed światem. Teraz możesz poznać ich tajemnice.

Hotelowy konsjerż, czyli przedstawiciel najbardziej ekskluzywnej hotelowej obsługi. Jest jak współczesny dżin, musi być na każde skinienie swoich obrzydliwie bogatych gości i nie ma życzenia, którego nie spełni. Wszystko, co wydarzyło się w czterech ścianach luksusowego świata, ma w nich pozostać. A jeśli prawda wyjdzie na jaw?…

Marcin Margielewski poznał Samira, konsjerża jednego z najdroższych hoteli w Dubaju, który zdradził jego pilnie strzeżone tajemnice. W tym zawodzie stawką są bajecznie wielkie pieniądze, a czasami… ludzkie życie.

Jakie sekrety skrywają najbogatsi ludzie świata? Co skrywają prestiżowe hotele? Jak spędzić najdroższe wakacje życia, nie wydając ani grosza?

Mam nadzieję, że jesteście zainteresowani. Mnie taki opis zaintrygował do tego stopnia, że zdecydowałam się dowiedzieć, jakie sekrety może zdradzić osoba pracująca z najbardziej wpływowymi i najzamożniejszymi ludźmi w arabskim, i nie tylko, świecie. I wierzcie mi, że wielokrotnie zastanawiałam się, czy przypadkiem ktoś nie robił sobie ze mnie żartów. Przecież takie rzeczy, jak morderstwo czy regularne pobicia obcokrajowców, nie mogły przejść niezauważone. Jednak w trakcie czytania zdałam sobie sprawę, że owszem, mogły. Jak to się stało? Przeczytajcie sami.

Moja ocena

Podobnie jak w przypadku poprzednich książek Margielewskiego jestem zaskoczona przedstawionymi w nich faktami. Nie wiem, czy może jest to skutek tego, że żyję sobie spokojnie w środku Europy, w miarę spokojnym kraju, nie mam też niesamowicie wielkiego majątku i po prostu ekscesy naprawdę zamożnych obywateli krajów arabskich mnie szokują. Może jest to po prostu związane z różnicami kulturowymi i dla innych obywateli to jest normalne? Nie umiem odpowiedzieć sobie na to pytanie i troszkę mnie to niepokoi. No, ale uznaję, że zawsze dobrze jest dowiedzieć się czegoś nowego. Nie tyle dla przestrogi, ile dla poznania innych poglądów na świat.

 

Tajemnice hoteli Dubaju Marcin Margielewski

Co do samej książki to właściwie nie ma się do czego przyczepić, dzięki czemu tekst jest dobrze i sprawnie opisany, a wydarzenia układają się w logiczną całość. Do tego na osoby niezaznajomione z arabskim światem czekają przypisy lub wyjaśnienia nieznanych zjawisk w samej narracji. Jednak sama treść i jej lektura pozostawiają czytelnika w pewnym szoku lub osłupieniu co do tego, czego mogą dopuścić się ludzie, kiedy mają tak strasznie dużo pieniędzy, że czyni ich to bezkarnymi.

Tajemnice hoteli Dubaju Marcina Margielewskiego to książka ciekawa, pełna zaskakujących zwrotów akcji i intrygująca. Wydaje mi się jednak, że jeśli macie mocne poczucie sprawiedliwości i wrażliwości na krzywdę innych to powinniście zastanowić się nad jej lekturą. Jeśli jesteście po prostu ciekawi, co to za sekrety to przeczytajcie, a na pewno się nie zawiedziecie!

P.S. Ocena to 6 w skali sześciostopniowej.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Marcin Margielewski
Tytuł: Tajemnice hoteli Dubaju
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 336
Cena: ok. 38 złotych
Ocena: 6/6

Poradnik biznesowy i sisu Szymona Kudły

Advertisements

Poradnik biznesowy i książka z pogranicza psychologii rozwoju to zawsze doskonała lektura dla wszystkich osób, które chciałyby zmienić coś w swoim życiu na lepsze. Jak mawia Brian Tracy: „nie ma sensu wywarzać tych samych drzwi, jeśli ktoś już to dla nas zrobił” i pewnie to właśnie z tego powodu wszelkiej maści poradniki cieszą się zawsze tak dużą popularnością.

Dziś na warsztat wzięłam książkę pod tytułem SISU. Wzmocnij hart ducha i odporność psychiczną autorstwa Szymona Kudły. Powodów do tego było dwa. Po pierwsze, jestem zafascynowana Finlandią i wszystko, co z tym krajem jest związane stanowi dla mnie przedmiot zainteresowania. Po drugie, lubię także czytać poradniki i wszelkiego rodzaju książki psychologiczne. Tutaj miałam do czynienia z pozycją, która niejako łączy dwie moje ulubione dziedziny.

Czym jest sisu?

Zapewne od początku tego wpisu zastanawiacie się, czym jest to sisu? Jest to nieprzetłumaczalne słowo, które oznacza wewnętrzny ogień i siłę w obliczu trudnych zdarzeń. Jest to odporność, odwaga, siła woli, determinacja i hart ducha. Wszystkie te przymioty objawiają się w trakcie walki człowieka o dążenie do wcześniej ustalonego celu i to pomimo przeciwności. Jest to również filozofia, którą kierują się Finowie w życiu. To ostatnie stwierdzenie jest tutaj istotne chociażby dla zrozumienia tego, dlaczego Finowie uznawani są niekiedy za uznawani za niemoty. co oczywiście jest nieprawdą. Oni po prostu starają się nie ekscytować (pozytywnie i negatywnie) rzeczami, które dzieją się w ich życiu tylko przeć do przodu i starać się wypełnić to, co sobie zaplanowali.

Jak możemy dowiedzieć się z lektury tej książki, takie podejście może być szczególnie istotne dla osób, które chcą odnosić sukces w życiu, nie tylko zawodowym. Od dawna mówi się o tym, że emocje są złym doradcą. Powinniśmy analizować za i przeciw na chłodno, bez większej ekscytacji. Wiadomo, łatwo powiedzieć, a trudniej zrobić. Ale może własnie takie podejście do życia jest po prostu najlepsze? Uprzeć się przy swoim i przeć przez życie niczym taran po to, aby osiągnąć to, co sobie zaplanowaliśmy? Do tego przynajmniej próbuje przekonać nas Szymon Kudła. I myślę, że robi to dosyć przekonująco, powołując się na osoby, znane nam z pierwszych stron gazet lub z telewizji. Są to ludzie, którzy albo doszli do krytycznego punktu, albo mieli styczność z takimi osobami. Na przykład: Karol Bielecki albo Anna Dymna.

Dlaczego powinieneś przeczytać ten poradnik biznesowy?

Powodów jest kilka i zaraz je wszystkie przytoczę.

Przede wszystkim każdego dnia mamy do czynienia z wydarzeniami, które mogą stanowić spore wyzwania w życiu zawodowym lub prywatnym. Ktoś może odejść z zespołu, możemy stracić pracę, a nasi członkowie rodziny -rozchorować się lub umrzeć. Jak widzicie, potencjalnie w życiu każdego z nas powinno zdarzyć się coś, co może odwieść nas od raz wyznaczonego celu. Jednak stoicka postawa, właśnie taka w myśl sisu, powinna pozwolić nam na zachowanie nadziei na lepsze jutro i pozyskania energii do niezbaczania z kursu.

Ten poradnik biznesowy powie Ci, w jaki sposób niektóre osoby nakręcają się do bardziej wydajnego działania, mimo iż przechodzą kryzysy oraz jak to jest, że inni w obliczu niepowodzeń chowają głowę w piasek. Do tego otrzymujesz niejako gotowy przepis na to, aby przestawić swój, jak określa to autor, wewnętrzny system operacyjny na sisu. Ponadto przeczytasz o tym, jak i skąd czerpać siłę w obliczu nieprzewidzianych trudności.

poradnik biznesowy

Niewątpliwą zaletą tej książki jest to, że powstała ona z myślą o polskim rynku i polskim czytelniku. Nie wiem, czy też tak macie, ale ja nie przepadam za amerykańskimi poradnikami biznesowymi (szczególnie odnoszącymi się do finansów), ponieważ większość opublikowanych w nich porad nijak nie ma się do naszej rzeczywistości. Tutaj jest inaczej i autor nie tylko podaje przykłady z naszego podwórka, ale niejako stara się przewidzieć obiekcje, które w danej sytuacji miałby Polak. Mamy więc poradnik biznesowy napisany dla Polaków.

Czy jest coś do czego mogłabym się przyczepić?

Tak, zdecydowanie jest. A właściwie są, ponieważ nie podobają mi się dwie rzeczy. Pierwsza z nich dotyczy braku dostępu do dodatkowych materiałów, jeśli zakupuje się audiobooka przez stosowne aplikacje. W trakcie lektury dowiadujemy się o podcastach, które można przesłuchać. A także o tym, że istnieje możliwość dotarcia do nich również dla słuchaczy. Informacji, jak to zrobić, jednak nie ma nigdzie.

Drugi przytyk dotyczy eksploatowania przykładów dosłownie kilku osób, które pokonały trudności w spektakularny sposób. I nie wiem, czy powodem tego jest fakt, że jako naród skupiamy się na marudzeniu i ciężko nam się zabrać za poprawienie swojej sytuacji. Może wina leży po stronie niezbyt pogłębionego researchu.

Mimo tych dwóch kwestii uznaję, że jest to jedna z bardziej ciekawych książek biznesowych, jaką czytałam od jakiegoś czasu. I jestem też pewna, że wiele osób się ze mną zgodzi.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Szymon Kudła
Tytuł: Sisu. Wzmocnij hart ducha i odporność psychiczną
Wydawnictwo: Onepress
Liczba stron: 184
Cena: ok. 39 złotych
Ocena: 4,5/6

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

Żar pocałunku Dominika Smoleń

Advertisements

Najnowsza książkę Dominiki Smoleń Żar pocałunku przeczytałam tuż po bardzo ciekawej Candy. Czy tym razem również będę zachwycona? Przeczytacie o tym w najnowszym wpisie, a zarazem recenzji na blogu.

Gdybyście nie pamiętali wpisu o Candy to pozostawiam Wam takie małe przypomnienie TUTAJ.

Przeczytaj także:

Candy Dominika Smoleń

 

Pamiętam, że powieścią byłam zachwycona, mimo iż nie była to jakaś nie wiadomo jak bardzo odkrywcza historia. Niemniej jednak jej prostota sprawiła, że dobrze wspominam spędzony z nią czas.

Żar pocałunku – fabuła

Wojtek to skoczek narciarski. Nie jest może na samym szczycie, ale i tak wydaje się, że w życiu ma wszystko, a przynajmniej więcej niż przeciętni zjadacze chleba. To tak na pierwszy rzut oka, ponieważ zagłębiając się w jego sytuację rodzinną i biorąc pod uwagę oczekiwania ze strony ojca, trenera, ale też jego samego, nie ma za wesoło. Raczej odwrotnie, im bardziej się stara, tym mocniej rośnie presja… Pewnego dnia Wojtek, przekonany o tym, że musi prześcignąć najlepszego skoczka w drużynie, oddaje fatalny w skutkach skok. Doznaje kontuzji i wtedy musi nauczyć się żyć od nowa.

Nie jest to tak nudna historia, jak mogłoby się wydawać z początku, ponieważ w już w pierwszych dniach swojego przymusowego urlopu zgadza się zaopiekować się siostrą swojego kolegi. Daria to istny diabeł: piękna, ale też szalona i przyciągająca kłopoty. On jednak zaczyna rozumieć, że w jego życiu jest miejsce także na coś innego niż skoki, a dziewczyna pakuje się w tarapaty dlatego, że czuje się zagubiona i bezbronna.

Moja ocena

Podejrzewam, że podobnie jak w przypadku innych książek obyczajowych, również tutaj miałam zbyt wysokie oczekiwania. Szczególnie dlatego, że poprzednia powieść Dominik Smoleń bardzo mnie wciągnęła i zainteresowała swoją fabułą. Jakoś tak rozłożyły się w niej akcenty, że nie mogłam się od niej oderwać. Natomiast przy Żarze pocałunku już tak nie było. Stąd moja ocena książki będzie nieco niższa, dam jej bowiem mocną czwórkę z plusem.

To, na co powinniście zwrócić uwagę w trakcie czytania i co, jak mi się wydaje, jest sporym plusem tej historii, to przede wszystkim świetna znajomość realiów związanych z trenowaniem skoków. Nie wiem, na ile jest to wynik researchu, a na ile wyobraźni autorki, ale wszystko wydaje się być bardzo prawdopodobne dla takiego laika w tej materii jak ja.

Co do głównych bohaterów, myślę, że obydwie kreacje, zarówno Wojtka, jak i Darii, zostały stworzone w oparciu o wiarygodne wzorce. Owszem, nie przepadam za Darią i wielokrotnie zastanawiałam się, dlaczego Wojtek ją wybrał. Na pierwszy rzut oka zupełnie do siebie nie pasują, ale uznałam, że najwyraźniej brakuje mu adrenaliny, odkąd przestał trenować. Podobnie ciekawie przedstawiona jest sylwetka brata Darii.

Skąd zatem niska ocena?

Przede wszystkim dlatego, że znów miałam przed sobą dosyć banalną historię, która zakończyła się happy endem. Jednak w przypadku Candy w opowieści mieliśmy jakiś element zaskoczenia (szczególnie mocno zaskakujące było zakończenie), natomiast tutaj już tego nie było. Nie poruszyło mnie tam zbyt wiele wydarzeń, a główna bohaterka głównie denerwowała.

Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest zła książka i komuś, kto czytuje głównie romanse lub literaturę obyczajową, Żar pocałunku z pewnością się spodoba. Szczególnie, że za niedługo rozpocznie się sezon zimowy, więc takie opowieści, które będą pasować do kocyka i kubka z herbatą na pewno będą miały wzięcie. Ja jednak od książki obyczajowej oczekuję czegoś więcej niż i żyli długo i szczęśliwie. Chyba przeczytałam w życiu zbyt wiele kryminałów.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Dominika Smoleń
Tytuł: Żar pocałunku
Wydawnictwo: WasPos
Liczba stron: 330
Cena: ok. 37,90 złotych
Ocena: 4,5/6

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!