Książki, których nie przeczytałam w 2019 roku

W tym odcinku opowiem Wam o wszystkich książkach, których nie udało mi się przeczytać w ubiegłym roku. Książek jest sporo, podcast trwa niemal godzinę, więc bierzecie kubek z kawą, zaopatrzcie się w paśnik i…zapraszam do słuchania!

 

książki których

Reklamy

Literatura podróżnicza z humorem

Nie jest to mój ulubiony gatunek literacki. Nie jestem jakoś specjalnie mocno zainteresowana podróżami lub czytaniem pamiętników z podróży. Chyba że chodzi o podróżniczy odpowiednik Bridget Jones. Tutaj mogę zrobić wyjątek. 

Mia Słowik to debiutująca autorka humorystycznych relacji podróżniczych. Urodzona w Warszawie. Odwiedziła między innymi Indie, Turcję, niemal całą Amerykę Południową. Tę ostatnią opisuje zresztą w książce „Jak zostałam peruwiańską żoną”.

Jak zostałam peruwiańską żoną

Mia to wariatka. Inna od reszty rodziny, na którą, nota bene, składają się równie oryginalne osobniki jak sama autorka. No, ale uznajmy, że to ona jest tą dziwną. Pewnego dnia, za namową swojej ezoterycznej terapeutki, decyduje się na wyruszenie w podróż życia – z biletem w jedną stronę udaje się do Ameryki Południowej. Wiecie, dziewczyna, która nie miała dotąd nawet chłopaka pojawia się w krainie macho. Z tego nie może wyjść nic dobrego.

pf_1577952538

I rzeczywiście dziewczyna przeżywa wiele przygód: bierze udział w ceremonii ayahuaski, spędza czas w indiańskich wioskach, centrach medytacyjnych, itp. Udało jej się nawet dostać do domu paramilitares – niebezpiecznych gangsterów. W większości tych zdarzeń towarzyszą jej oczywiście mężczyźni. Tacy, którzy to decydują nie tylko o sobie, ale również o nieznanych sobie kobietach. Jeden z nich nawet zostaje partnerem podróżniczki…

Ocena

Niezwykle zabawna i pełna wciągających wydarzeń książka. Mia jest doprawdy zabawna w swoich spostrzeżeniach i ocenach tego, czego doświadcza podczas swoich podróży. W jej opisach nie brak autoironii i sarkazmu wobec sytuacji, w których się znajduje, Jednocześnie jest nieco zagubioną, niedoświadczoną panienką. Taką idealistką, która nawet w podróż na inny kontynent udaje się bez znajomości języka i z książkami do nauki w nadziei, że w tak zwanym międzyczasie się nauczy. Takie podejście do świata sprawia, że w zupełnie innej kulturze dziewczynę spotyka wiele niespodzianek. Tak jak prawdziwą Bridget Jones (pamiętacie scenę w tajskim więzieniu?).

Lekkość pisania, wspomniana już wcześniej autoironia oraz duża doza humoru sprawiają, że tę książkę, która jakby nie było jest literaturą faktu, czyta się bardzo dobrze. Tak dobrze, że mogłabym uznać ja za powieść humorystyczną. Dlatego, jeśli chcielibyście zacząć rok od czegoś lekkiego i przyjemnego, ale opartego na faktach, bardzo polecam Wam „Jak zostałam peruwiańską żoną”.

 

Dziękuję wydawnictwu Annapurna za możliwość zrecenzowania tej książki. 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Mia Słowik
Tytuł: Jak zostałam peruwiańską żoną
Wydawnictwo: Annapurna
Liczba stron: 370
Cena: ok. 39,90 złotych

 

 

Podsumowanie roku 2019

W kolejnym odcinku podcastu opowiadam o tym, co udało mi się zrealizować w związku z prowadzeniem bloga. Jest także krótka informacja o tym, co planuję zrobić w 2020 roku.

podsumowanie roku

Mój 52 book challenge w 2019 roku

 

 

1 . Front burzowy Jim Butcher
2. Pełnia księżyca Jim Butcher
3. Śmiertelna groźba Jim Butcher
4. Rycerz lata Jim Butcher
5.Śmiertelne maski Jim Butcher
6. Krwawe rytuały Jim Butcher
7.Martwy rewir Jim Butcher
8. Dowody winy Jim Butcher
9. Biała noc Jim Butcher
10. Drobna przysługa Jim Butcher

11.Uprowadzona Charlie Donlea (moja recenzja jest —> Kryminał dla wytrwałych – Uprowadzona Charlie Donlea
12. Żona mordercy Rachel Caine
13. Morderczyni Sarah A. Denzil
14. Zasady wywierania wpływu na ludzi Robert Cialdini
15. Jak oszczędzać czas i pieniądze Marcin Pietraszek
16. Na psa urok Kevin Hearne
17. Raz wiedźmie śmierć Kevin Hearne
18. Kojot i zbrodnia Kevin Hearne
19. Zdrajca Kevin Hearne
20. Między młotem a piorunem Kevin Hearne
21. Skazane Katarzyna Borowska, Anna Matusiak-Rześniowiecka
22 .Mój ojciec jest mordercą Rachel Caine
23. Hera moja miłość Anna Onichimowska
24.  Kto porwał Daisy Mason Cara Hunter
25. Kto mieszka za ścianą Cara Hunter (recenzja tej książki znajduje się —> Kto mieszka za ścianą? Wiesz?)
26. Jeśli będę miał zły dzień ktoś umrze Christian Unge (recenzja —-> Lekarskie non-fiction ze Szwecji )
27. Stulecie chirurgów Jurgen Thorwald
28. Astrofizyka dla zabieganych Neil deGrasse Tyson
29. Triumf chirurgów Jurgen Thorwald
30. Mój szef jest idiotą Thomas Erikson (poczytajcie o niej tutaj —> Mój szef jest idiotą Thomas Erikson )
31. Kołysanka Bartłomiej Piotrowski
32. Demony. Księga odpowiedzi Lester Sumrall
33. Kapłanka w bieli Trudi Canavan
34. Dziennik kata John Ellis (recenzję znajdziecie—–> Niezyskanie studium ludzkiego zachowania w obliczu śmierci, czyli „Dziennik kata” Johna Ellisa 

35. Ostatnia z dzikich Trudi Canavan
36. Głos bogów Trudi Canavan
37. Misja ambasadora Trudi Canavan
38. Królowa zdrajców Trudi Canavan
39. Kronika wykrakanej śmierci Kevin Hearne
40. Nóż w lodzie Kevin Hearne
41.Kołek na dachu Kevin Hearne
42. Raj Marta Guzowska
43. Mrok Alicja Wlazło
44. Nasze małe kłamstwa Sue Watson
45. Perfekcyjne kłamstwo Minka Kent
46. Idealne małżeństwo Kimberly Belle
47. Indygo Michał Jan Chmielewski
48. Dom jętki James Hazel
49. Twardy zawodnik Marek Stelar
50. Dziecięce zabawy Tomasz Mróz
51. Kruchy dom duszy Jurgen Thorwald
52. Jak zostać mistrzem. Trening doskonałości Robert Greene
53. Berserk Paweł Majka
54. Berserk spowiednik Paweł Majka
55. Becoming Michelle Obama
56. Ostatnie królestwo Bernard Cornwell

57. Nawyki zen Leo Babauta

58. Polowanie na mordercę Rachel Caine
59. Wałkując Amerykę Marek Wałkuski
60. Kłamstwa T.M. Logan
61. Pieśń miecza Bernard Cornwell
62. Pan północy Bernard Cornwell
63. Przypływ Rolf i Cilla Bjorjlind
64. Rem
65. Z mgły zrodzony Brandon Sanderson
66. Otoczony przez idiotów Thomas Erikson
67. Płonące ziemie Bernard Cornwell
68. Jesteś spokojem Paulina Młynarska
69. Z mgły zrodzony 2 Brandon Sanderson
70. Książęca krew Michael James Sullivan
71. Studnia zwątpienia Brandon Sanderson
72. Koło czasu Robert Johnson
73. Kobiety z ulicy Grodzkiej. Aleksandra Lucyna Olejniczak
74. Pokrzyk Katarzyna Puzyńska
75. Szóste piętro Alex Sinclair
76. Powódź Paweł Fleszar
77. Dotąd dobrze Ursula K. Le Guin
78. Rabih znaczy wiosna Weronika Tomala
79. Smok odrodzony Robert Johnson
80. Nowe imperium Michael James Sullivan
81. Bohater wieków Brandon Sanderson
82. Gad Paweł Kapusta
83. Szmaragdowy sztorm Michael James Sullivan
84. Kamienne posłanie Margaret Atwood

85. Cała Orsinia Ursula K. Le Guin

 

Cała Orsinia -powieść, opowiadania i piosenki Ursuli K. Le Guin

W te święta przyszło mi się zmierzyć z wciągającą, ale również bardzo wymagającą lekturą.

Święta upłynęły mi przy lekturze wyjątkowej: ostatniego zbioru tekstów napisanych przez jedną z moich ulubionych pisarek, czyli Ursulę K. Le Guin. Ta wyjątkowa książka zawiera wszystkie utwory związane z wymyślonym przez autorkę krajem, Orsinią, oraz dwa dodatkowe opowiadania.

Zacznijmy może od tego, skąd wziął się pomysł na uniwersum (mogę chyba tak to nazwać) Orsinii. Wyjaśnia to sama autorka we wstępie:

Miałam dwadzieścia lat (…) i wtedy po raz pierwszy mignął mi przed oczami ten mój inny kraj. Nieważny kraj w Europie Środkowej. Jeden z tych, które zdemolował Hitler, a teraz demolował Stalin. Kraj położony niezbyt daleko Czechosłowacji albo Polski, ale…nie przejmujmy się granicami. (…) Zaczęłam słyszeć nazwy. Orsenya po łacinie, a po angielsku Orsinia. Zobaczyłam rzekę Molsenę, płynącą przez otwartą słoneczną okolicę do starej stolicy Krasnoy (…). Krasnoy na trzech wzgórzach: Pałacowym, Uniwersyteckim, Katedralnym. Katedrę Świętej Teodory, jawnie nieświętej świętej, noszącej imię mojej matki…Zaczynam orientować się w terenie, czuć się jak u siebie w domu, tu, w Orsenyi – to matrya miya, moja ojczyzna. Mogę tu mieszkać, dowiedzieć się, kim są inni mieszkańcy i co robią, i o tym opowiedzieć. Tak też zrobiłam.

Jak już wspominałam wcześniej tom zawiera kilka teksów związanych z krajem Orsinią. Możemy tutaj znaleźć:

  • wstęp autorstwa autorki, opisujący genezę powstania serii wraz z notatkami dotyczącymi pracy nad tekstami,
  • powieść Malafrena,
  • piosenki napisane częściowo po angielsku (jak mniemam) oraz orsiniańsku,
  • Opowiadania Orsiniańskie,
  • dodatkowe opowiadania: Dwa opóźnienia na linii północnej oraz Otworzyć powietrze,
  • kalendarium,
  • aneks.

Malafrena

Długa, licząca 350 stron, powieść dzieje się w fikcyjnym kraju zwanym Orsinia. Jest rok 1825 (o ile dobrze pamiętam, na jednej ze stron wskazana jest taka data). Kraj znajduje się gdzieś w Europie Środkowej. Z opisu można domyślić się, że blisko w nim do Austrii oraz Węgier.

Główny bohater, Itale Sorde to młody chłopak, wychowany jako syn ziemianina, pragnie przede wszystkim wyrwać się do dużego miasta i zrealizować swoje największe marzenie: osiągnąć wolność. Zafascynowany francuskimi pisarzami z czasów Rewolucji Francuskiej wyrusza do stolicy i rozpoczyna działalność związaną z wydawaniem swojego pisma: początkowo literackiego, później również polityczno-wywrotowego.

Co dzieje się dalej? Czy osiągnie wymarzony cel? Stanie się wolny? Zachęcam Was do sięgnięcia po tę powieść. Zakończenie może Was mocno zdziwić, chociaż sama lektura nie należy do najłatwiejszych.

Cała Orsinia Ursula K. Le Guin
Cała Orsinia Ursula K. Le Guin

Piosenki

Książka trzy piosenki związane z Orsinią:

  • Piosenka ludowa z prowincji Montanya – jest to pierwszy tekst opublikowany przez autorkę dotyczący Orsinii. Zawiera on wiele obrazów, które później pojawiają się w innych tekstach: sokołów, białego światła, rozszerzających się kręgów.
  • Czerwone jagody – bardzo ciekawy wiersz, napisany w połowie w języku orsińskim. Dzieki temu, możemy dowiedzieć się, które znane nam języki stanowiły podstawę dla orsińskiego. Chodzi tutaj o podobieństwo słów do włoskiego lub francuskiego oraz elementy charakterystyczne dla grupy języków słowiańskich (uwzględnienie litery k zamiast c).
  • Mury Rakavy – wiersz napisany całkowicie po orsińsku.

Opowiadania Orsińskie

Mamy tutaj do czynienia z ośmioma tekstami napisanymi pomiędzy 1910 a 1962 rokiem.  W większości są to krótkie, kilkustronicowe teksty. Klamrą spinającą je wszystkie jest oczywiście miejsce wydarzeń, czyli Orsinia. Stanowią one również swego rodzaju wyjaśnienie i omówienie tradycji oraz zasad funkcjonowania obywateli, które nie zostały objaśnione w powieści Malafrena. Jak dla mnie te opowiadania są też zdecydowanie łatwiejsze w odbiorze i gdybym mogła polecić Wam lekturę tych tekstów, poprosiłabym Was o rozpoczęcie czytania właśnie od Opowiadań Orsińskich.

Dwa dodatkowe teksty

  1. Dwa opóźnienia na linii północnej
  2. Otworzyć powietrze

Swoją tematyką również nawiązują do Orsinii. Wydaje mi się, że ich akcja dzieje się w czasach nieco bardziej współczesnych niż Malafrena.

Ocena

Ponad 500 stron świetnej lektury. Polecam ten zbiór nie tylko osobom, które są fanami Ursuli K. Le Guin, ale również tym, którzy chcieliby poczytać teksty dobre i inteligentne. Takie, w których akcja nie dzieje się za szybko, a jednak opisywane wydarzenia są interesujące i pokazują drogę bohatera do spełniania swoich marzeń tak, jak ma to miejsce w Malafrenie.

Musicie jednak pamiętać, że nie jest to lektura łatwa. To nie kryminał, którego sto stron przeleci tak, że nawet nie zauważycie. Utwory w Całej Orsinii są wymagające. Czytając trzeba bardzo skupić się na treści, nie pomagają w tym ani nieco przydługie opisy (trochę jak w Nad Niemnem) krajobrazu, przyrody, ale również stanów emocjonalnych bohaterów, ani erudycja pisarki. To ostatnie szczególnie daje się we znaki w Malafrenie. Z jednej strony byłam zachwycona oczytaniem Ursuli K. Le Guin, ale z drugiej…troszkę te nawiązania przeszkadzały w odbiorze.

Podsumowując, lektura dla wymagających, lubujących się w nieśpiesznej akcji i opasłych tomiszczach.

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i Spółka za możliwość zrecenzowania tej książki. Możecie ją znaleźć pod tym linkiem: https://www.empik.com/cala-orsinia-le-guin-ursula-k,p1235471683,ksiazka-p

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Ursula K. Le Guin
Tytuł: Cała Orsinia
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 568
Cena: ok. 59,99 złotych

 

Postanowienia noworoczne -jak je wyznaczyć, żeby osiągnąć cele

Koniec grudnia i zbliżający się początek nowego roku to ten moment, w którym warto zaplanować cele na nadchodzące 365 dni. Postanowienia noworoczne, bo o nich tutaj mowa to nieco kontrowersyjna kwestia. Dlaczego kontrowersyjna? Posłuchaj w podcaście. Link znajduje się na samym dole strony.

Dziś nie będzie o książkach, dlatego, że jak chyba większość zapracowanych osób, również mnie dopadła choroba odkładania wszystkiego na potem. I nie udało mi się spełnić moich postanowień noworocznych z ubiegłego roku. No, ale mocno mnie to nie zmartwiło, ponieważ statystyki mówią, że jedynie co 20 osoba spełnia wszystkie postawione sobie cele. Hmmm, czy to przypadkiem nie te osiągające sukces osoby, o których ciągle opowiada nam Brian Tracy?

Dlatego tym razem postanowiłam wziąć byka za rogi i poplanować te sprawy, na które mam wpływ. Na przykład na własne zdrowie, sposób spędzania wolnego czasu, itp.

Zanim opowiem Wam o stawianiu celów, to może kilka słów o postanowieniach noworocznych jako takich? Po co nam one? Otóż, jak zauważają psychologowie, jest to nasza odpowiedź na początek nowego roku. A ten z kolei traktujemy jak symboliczne rozpoczęcie, być może, lepszego życia. Wiecie, takie: „teraz jest nowy rok, nowe życie, z pewnością nadrobimy to, czego nie udało się zrobić wcześniej”. Problem jednak polega na tym, że w większości przypadków pozostają tylko postanowienia, nie ma w nich czynów. Albo pojawia się słomiany zapał. Nie wiem jak Wy, ale ja nie lubię pierwszych trzech tygodni na siłowni, ponieważ wszyscy nagle postanawiają żyć zdrowo i nie ma wolnych szafek, na sali fitness ludzie niemalże wchodzą sobie na głowę. A potem, po tych około trzech tygodniach, jest już normalnie.

architect composition data demonstration

No, ale wracając do tematu. Dlaczego kontrowersyjne? Ponieważ ich nie dotrzymujemy. Być może nasze cele są nierealne, źle sformułowane, niejasne albo…wcale nie chcemy zmian, ale planujemy je, ponieważ tak trzeba. Z tego powodu pojawiła się teoria, że te nasze postanowienia na nowy rok to zwykła ściema, ponieważ nie ważny jest czas, ale sama chęć zmiany. Cóż, zgadzam się z tym, ale uważam też, że rozpoczęcie nowego roku może być dobrym narzędziem do wprowadzenia zmian.

Czym jest cel i dlaczego musisz to wiedzieć?

Zajrzyjmy najpierw do mądrych książek, żeby dowiedzieć się, czym jest cel. W psychologii jest to nic innego, jak efekt lub stan rzeczy, który jest wynikiem jakiejś czynności lub stanu rzeczy. W filozofii to nic innego jak przyszłe działanie, do którego dąży człowiek. Sam cel może być pozytywny lub negatywny, główny lub uboczny. Być może zainteresują Was te ostatnie, które mogą być niezamierzone i powstawać w wyniku usiłowania zrealizowania przez człowieka swojego pierwotnego założenia. Czyli tak bardziej po polsku: jeśli będziemy coś robić, to może wydarzyć się coś, czego nie planowaliśmy i to coś może być dla nas dobre lub nie.

Dlaczego musisz o tym wiedzieć? Ponieważ nie wiedząc, czym jest cel i jak go sobie dobrze wyznaczyć, nie będziesz w stanie planować, a to oznacza, że nie zrobisz dokładnie tych rzeczy, które byś chciał. Proste.

Bierzemy się do opracowywania celów.

Cel według metody SMART

Obecnie jest to chyba jedna z najbardziej rozpowszechnionych metod wyznaczania celów. Co oznacza? Nazwa to akronim, który bierze się od angielskich słów:

  • Specific (Skonkretyzowany),
  • Measurable (Mierzalny),
  • Achievable (Osiągalny),
  • Relevant (Istotny),
  • Time-bound (Określony w czasie).

Czyli nasze pragnienie powinno być dla nas przede wszystkim konkretne, a jego sformułowanie proste i nie pozostawiające luki na nadinterpretację, błędne rozumienie, itp. Dodatkowo ma być tak określony, aby jego wypełnienie mogło być w jakiś sposób zmierzone (wyrażony liczbowo na przykład). Musimy też pamiętać o tym, że cel musi być dla nas osiągalny, ponieważ ten zbyt ambitny nie tylko nas zdemotywuje, ale również sprawi, że nie będziemy chcieli podejmować żadnych wysiłków w jakąkolwiek stronę. Oczywiście, cel powinien stanowić jakąś wartość dla planującego i być dla niego krokiem w przód. No i na koniec, powinien mieć określony zakres czasowy, w którym będziemy chcieć go osiągnąć.

Przykład takiego celu:

Chciałabym nauczyć się języka hiszpańskiego w stopniu C2. Biorąc pod uwagę to, że mój obecny poziom to A2/B1, właściwym dla mnie celem będzie dociągniecie do B1 do końca roku szkolnego. Mój cel jest konkretny, ponieważ zaznaczyłam, że uczę się tylko jednego języka, jest dla mnie ważny, ponieważ hiszpański jest mi niezbędny do pracy, osiągalny – uczę się szybko i do końca roku szkolnego zostało mi ponad 6 miesięcy (i przy okazji określony w czasie). Jest też mierzalny, ponieważ wystarczy, że mój nauczyciel zrobi mi test na dany poziom i wszystko będzie jasne.

white blank notebook

Co na to wszystko Brain Tracy?

Nieco inne podejście można zaobserwować u Briana Tracy`ego – jednego z najbardziej znanych mówców motywacyjnych i guru wszystkich sprzedawców. Podaje on wiele zasad mówiących o tym, w jaki sposób zabrać się za realizację swoich celów. Należą do nich przede wszystkim:

  1. Stop dla słowa „kiedyś” – brak wymówki to po prostu dobry sposób na realizację celów. Tak robią najlepsi, więc chyba działa 

  • Uczenie się od ekspertów -czyli obserwacja innych osób, które odniosły sukces w swojej dziedzinie, zdobywanie nowych informacji i uczenie się z doświadczeń innych.

  • Znalezienie swojego życiowego celu – to można osiągnąć poprzez tak zwane obrazowanie. Wygląda to tak, że siadamy sobie z kartką i długopisem i przyglądamy się swojemu życiu z boku. Patrzymy na siebie oczekując idealnego rezultatu i zastanawiamy się nad tym, w jaki sposób możemy to zrobić. Następnie przychodzi pora na spisanie 10 celów, których wypełnienie powinno pomóc nam osiągnąć taki stan. I…wybieramy jeden, ten, który najbardziej przyczyniłby się do tego, że nasze życie byłoby najlepsze z możliwych.

  • Zarządzanie czasem – pamiętajmy, że pewnie nie uda nam się zrobić wszystkiego, co zaplanowaliśmy, ale musimy pamiętać, żeby zrobione zostały rzeczy najważniejsze.

  • Cel w formie pytania –  najlepiej otwartego, w stylu: „Co mogę zrobić, żeby mieć czas na 3 sesje jogi w tygodniu?”. Do tego spisujemy około 20 odpowiedzi. Dosłownie wszystko, co przychodzi do głowy, jak w burzy mózgu. To powinno wymusić na nas myślenie o rozwiązaniu naszego problemu.

  • Myślenie o bogaceniu się – jeśli marzy Ci się zostać milionerem, musisz wyrobić sobie nawyk myślenia i działania jak ludzie bogaci. I tutaj odsyłam Cię do książek Briana Tracy.

  • Nie wolno rezygnować – nie zawsze wszystko zadziała od razu. Trzeba próbować, nawet kilka razy po to, aby przekonać się, czy dane rozwiązanie na pewno dla nas działa lub nie. Nawet jeśli się nie uda, zyskamy wiedzę, a ta pomoże nam uniknąć takiego samego wyniku w przyszłości.

  • Bądź przykładem dla innych –  świetny motywator dla tych, którzy boją się przede wszystkim opinii innych osób. Nie przestawaj w dążeniu do stania się lepszym, aż ludzie zaczną przychodzić do Ciebie po poradę.

  • Wyrób dobre nawyki –  ponad 90% naszych działań to nawyki, dlatego dobrze jest wyrobić sobie te właściwe. Trzeba pamiętać, że pozytywne przyzwyczajenia formują się długo, ale łatwo z nimi żyć. Te złe zapadają w pamięć szybko, ale ciężko z nimi egzystować.

  • Nie rezygnuj ze swoich marzeń. Nigdy.

Jak uważacie? Pomocne? Którą metodę pracy nad sobą wykorzystalibyście do ustalania swoich postanowień noworocznych? Dajcie znać w komentarzu.

Pamiętajcie również o subskrypcji podcastów. Wystarczy kliknąć na przycisk follow, żeby być na bieżąco!

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym odcinku!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Templariusze – fenomen, który przetrwał

Tajemnicze rytuały, umiejętności i nagłe bogacenie się sprawiły, że zakon Templariuszy na zawsze zapisał się na kartach historii.

Pierwsza poświąteczna recenzja będzie dotyczyć książki…(uwaga!) historycznej. Przeczytałam niezwykle ciekawe opracowanie pod tytułem Templariusze fenomen, który przetrwał autorstwa Romana Bolczyka.

Książka, o której piszę to kontynuacja pracy zatytułowanej Templariusze fenomenem z mroków średniowiecza – pozycji docenionej przez internautów i nagrodzonej Nagrodą Internautów za Najlepszą Książkę Historyczną w edycji z 2013 roku. Wyróżnienie to sprawiło, że autor zdecydował się na zbadanie spuścizny templariuszy.

Potrzeba zbadania tego, co po nich zostało

Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, znany pod potoczną nazwą Zakonu Templariuszy, to jedna z najbardziej fascynujących organizacji religijnych pojawiających się na kartach historii. Do tej pory publikacje oraz filmy o nich mówiące przyciągają rzesze zainteresowanych osób, a tajemnice narosłe wokół ich działalności stanowią pożywkę dla mniej lub bardziej wywrotowych teorii spiskowych.

Jak pisze sam autor we Wstępie:

Wszelkie próby zdemaskowania narosłych wokół nich bardziej lub mniej słusznych domysłów, machinacji, czy wręcz mistyfikacji okazały się niewystarczające. Przecież prawie każdy owiany tajemnicą wątek historyczny bądź religijny sięgający tamtej epoki przypisywany był i jest templariuszom. Ich nie do końca zgłębione rytuały obrosły w legendy. Dają do dziś pożywkę pisarzom takim jak Dan Brown lub pseudohistorykom próbującym kreować z zapętlających się wątków literaturę faktu. Aż skrzy się od pomysłów, aby wskrzesić pamięć o zakonie przedstawianym jako pełne zagadek zjawisko historyczne.

Roman Bolczyk rozprawia się zatem z kilkoma mitami dotyczącymi zakonników. W rzetelny i naukowy sposób rozprawia się z takimi przekłamaniami jak chociażby:

  1. związki templariuszy z alchemikami,
  2. powiązanie zakonników z asasynami – tak zwanymi aniołami śmierci,
  3. czczenie bożka Bafometa,
  4. postrzeganie templariuszy jako strażników świętego Graala,
  5. autorstwo znaku rycerzy jadących na jednym koniu (lub wielbłądzie)

i wiele innych nieprawdopodobnych historii.

Dostajemy tutaj również wyjaśnienie tego, w jaki sposób zakon bogacił się (między innymi dzięki zwolnieniu z opłacania podatków), co prawdopodobnie stało się ze skarbem templariuszy i w jaki sposób doszło do delegalizacji i późniejszego haniebnego procesu  jego ostatniego mistrza Jakuba de Molay. Wszystkie stawiane tezy poparte są bogatym zbiorem źródeł historycznych, opracowań oraz tekstów i zdjęć.

pf_1577436459

Ocena

Ogrom pracy włożonej w przygotowanie tego opracowania jest naprawdę imponujący. Ogromna liczba cytowań, przypisów i odnośników wprawiła mnie w prawdziwe zdumienie. Pewnie też dlatego, że pamiętam jeszcze pracę nad moją pracą magisterską i tygodnie spędzone na poszukiwanie informacji, katalogowanie źródeł i wszelkie zabiegi związane ze znalezieniem czegokolwiek, co nadałoby się do poparcia mojej tezy.

Zresztą ta książka przypomina mi naukowe opracowanie, może ze względu na mocno formalny styl, w którym została napisana. Rozumiem intencje autora, niemniej jednak odwykłam od takich lektur i niekiedy trudno było mi się skupić na czytaniu. Mimo to spędziłam z tym opracowaniem bardzo przyjemny czas.

Jedyną rzeczą, co do której mogłabym się przyczepić, jest redakcja książki. Nie da się ukryć, że na polskim rynku w ostatnim czasie pojawia się coraz więcej tytułów, w których znajdują się literówki, błędy ortograficzne i interpunkcyjne. Ta pozycja do takich należy. W trakcie czytania miałam wrażenie, że niekiedy przecinki (bo to o nie tutaj najbardziej chodzi) stawiane są w przypadkowych miejscach. Bardzo to niekomfortowe i szkoda, że ocena za tytaniczną pracę autora, za którą należy się najwyższa nota, zostaje obniżona, ponieważ wydawnictwo nie sprawdziło opracowania pod względem językowym.

 

Dziękuję wydawnictwu Kos S.C. za możliwość zrecenzowania tej książki.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Roman Bolczyk
Tytuł: Templariusze fenomen, który przetrwał
Wydawnictwo: Kos
Liczba stron: ok. 400
Cena: ok. 50 złotych

The Cricket on the Hearth Charles Dickens

Święta Bożego Narodzenia kojarzą się z domem i szczęśliwym czasem na łonie rodziny. Dlatego dziś opowiadam o noweli Dickensa pokazującej, że to właśnie najbliżsi są w tym czasie najważniejsi.

We wpisach na temat niezbyt popularnych utworów dotyczących świąt Bożego Narodzenia musi pojawić się również tekst na temat jednej z mniej znanych w Polsce noweli The Cricket on the Hearth.

The Cricket on the Hearth: A Fairy Tale of Home to nowela autorstwa Charlesa Dickensa, wydana przez Bradbury i Evansa 20 grudnia 1845 roku z ilustracjami Daniela Maclise, Johna Leecha, Richarda Doyle’a, Clarksona Stanfielda i Edwina Henry’ego Landseera.  Autor zaczął pisać ją około 17 października 1845 r. i skończył do 1 grudnia tegoż roku. Podobnie jak wszystkie świąteczne opowieści Dickensa, nowela ta również została wydane w formie książkowej.

Dickens opisał The Cricket… jako opowieść „cichą i domową […] niewinną i ładną”. Dzieli się ona na rozdziały zwane „ćwierknięciami”, upodabniając je do „ćwiartek” lub „pięciolinii” kolędy.

Treść i bohaterowie

rain of snow in town painting

John Peerybingle, przewoźnik, mieszka ze swoją młodą żoną Dot, ich synkiem i nianią Tilly Slowboy. Jest też Świerszcz, który ćwierka na palenisku i pełni funkcję swego rodzaju anioła stróża dla rodziny. Pewnego dnia Johna odwiedza tajemniczy starszy mężczyzna, który na kilka dni zamieszkuje w jego domu.

Życie Peerybinglesa krzyżuje się z życiem Caleba Plummera, biednego robotnika zatrudnionego przez skąpca pana Tackletona. Caleb ma niewidomą córkę Berthę i syna Edwarda, który udał się do Ameryki Południowej i został uznany za martwego.

Dzień po odwiedzinach nieznajomego to ważna data dla miejscowego wielmoży i strasznego skąpca, Tackletona. Ma on wziąć ślub z ukochaną Edwarda, May. Dziewczyna go nie kocha bogacza.

Tackleton mówi Johnowi Peerybingle’owi, że jego żona Dot go zdradziła i pokazuje mu Dot scenę, w której kobieta obejmuje tajemniczego lokatora. Ten drugi, pozostający w przebraniu, to w rzeczywistości znacznie młodszy mężczyzną, niż się początkowo wydaje. John jest załamany, ponieważ bardzo kocha swoją żonę, ale postanawia zwolnić ją z przysięgi małżeńskiej.

Ostatecznie tajemniczym lokatorem okazuje się nikt inny jak Edward, który w przebraniu wrócił do domu. Dot udowadnia, że rzeczywiście była wierna Johnowi. Edward żeni się z May na kilka godzin przed planowanym ślubem z Tackletonem. Jednak, tutaj niespodzianka, zachowanie Tackletona pod wpływem świątecznej atmosfery zmienia się (w sposób przypominający Ebenezera Scrooge`a), a on oddaje May jej prawdziwej miłości.

selective focus photography of standing woman in front of dish

Skąd pomysł na takie opowiadanie?

W lipcu 1845 r. Dickens rozważał stworzenie czasopisma poświęconego zajmowaniu się domem. Miał się nazywać Cricket (ang. świerszcz), ale plan ten spalił na panewce, a on przekształcił swój pomysł w świąteczną książkę. Na jej potrzeby porzucił krytykę społeczną, opisywanie bieżących wydarzeń i aktualnych tematów decydując się na opisanie prostej historii o tym, jak to dobre warunki domowe mogą przysłużyć się zmianie zachowania głównego bohatera.

Książka ukazała się 20 grudnia 1845 r. (chociaż na stronie tytułowej widniała informacja o roku 1846) i rozeszła się niczym świeże bułeczki.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 

A Letter from Santa Claus Marka Twaina

Święta to szczególny czas i na ich temat w literaturze istnieje wiele świetnych tekstów nieznanych w Polsce. Oto jeden z nich.

Przychodzę dziś z ciekawostką ze świata literatury. A Letter from Santa Claus (List of Świętego Mikołaja) autorstwa Marka Twaina to interesujący tekst, w sam raz na świąteczny okres.

List… to tekst napisany przez autora do jego trzyletniej w tym czasie córeczki Susie i podpisany „Twój kochany Święty Mikołaj”. Utwór powstał w 1875 roku.

Twain była bardzo blisko związany ze swoją córką Susie Clemens, aż do jej przedwczesnej śmierci w wieku 24 lat (w 1896 r). W tym samym roku Susie napisała swój pierwszy list do Świętego Mikołaja. Twain nie mógł znieść myśli, że jego młoda córka uważała, iż jej dzieło pozostało bez odpowiedzi. Z tego powodu napisać następujący list do „Mojej drogiej Susie Clemens” od samego „The Man in the Moon”, czyli Mikołaja.

Tekst był szeroko rozpowszechniany w antologiach jako urocze przypomnienie ducha Bożego Narodzenia i miłości rodziców do ich dzieci, które z roku na rok wkładają jaskrawoczerwone garnitury i przestają zostawiać dla Świętego Mikołaja poczęstunek w formie mleka i ciastek, aby utrzymać magię świąt.

man standing beside christmas tree

A Letter From Santa Claus Mark Twain

My Dear Susie Clemens,

I have received and read all the letters which you and your little sister have written me…I can read your and your baby sister’s jagged and fantastic marks without any trouble at all. But I had trouble with those letters which you dictated through your mother and the nurses, for I am a foreigner and cannot read English writing well. You will find that I made no mistakes about the things which you and the baby ordered in your own letters—I went down your chimney at midnight when you were asleep and delivered them all myself–and kissed both of you, too…But…there were…one or two small orders which I could not fill because we ran out of stock…

There was a word or two in your mama’s letter which…I took to be „a trunk full of doll’s clothes.” Is that it? I will call at your kitchen door about nine o’clock this morning to inquire. But I must not see anybody and I must not speak to anybody but you. When the kitchen doorbell rings, George must be blindfolded and sent to the door. You must tell George he must walk on tiptoe and not speak—otherwise he will die someday. Then you must go up to the nursery and stand on a chair or the nurse’s bed and put your ear to the speaking tube that leads down to the kitchen and when I whistle through it you must speak in the tube and say, „Welcome, Santa Claus!” Then I will ask whether it was a trunk you ordered or not. If you say it was, I shall ask you what color you want the trunk to be…and then you must tell me every single thing in detail which you want the trunk to contain. Then when I say „Good-by and a merry Christmas to my little Susy Clemens,” you must say „Good-by, good old Santa Claus, I thank you very much.” Then you must go down into the library and make George close all the doors that open into the main hall, and everybody must keep still for a little while.
I will go to the moon and get those things and in a few minutes I will come down the chimney that belongs to the fireplace that is in the hall—if it is a trunk you want–because I couldn’t get such a thing as a trunk down the nursery chimney, you know…If I should leave any snow in the hall, you must tell George to sweep it into the fireplace, for I haven’t time to do such things. George must not use a broom, but a rag—else he will die someday…If my boot should leave a stain on the marble, George must not holystone it away. Leave it there always in memory of my visit; and whenever you look at it or show it to anybody you must let it remind you to be a good little girl. Whenever you are naughty and someone points to that mark which your good old Santa Claus’s boot made on the marble, what will you say, little sweetheart?

Good-by for a few minutes, till I come down to the world and ring the kitchen doorbell.

Your loving Santa Claus
Whom people sometimes call
„The Man in the Moon”

close up photography of snowman

List od Świętego Mikołaja Mark Twain (moje tłumaczenie)

Moja droga Susie Clemens,

Otrzymałem i przeczytałem wszystkie listy, które Ty i Twoja mała siostra napisałyście do mnie. Mogę przeczytać notatki oraz fantastyczne oznaczenia Twoje i Twojej malutkiej siostry bez żadnego problemu. Ale miałem problem z tymi listami, które dyktowałaś swojej mamie i pielęgniarkom, ponieważ jestem cudzoziemcem i nie umiem dobrze czytać po angielsku. Możesz zauważyć, że nie popełniłem błędu co do rzeczy, które Ty i malutka zamówiłyście w listach napisanych przez siebie – zszedłem kominem o północy, kiedy spałyście, osobiście je dostarczyłem. I dałem Wam obydwóm buziaka…Ale…były jedno lub dwa małe życzenia, których nie mogłem spełnić, ponieważ skończyły mi się zapasy…

W liście Twojej mamy było słowo lub dwa, które…wziąłem je za „skrzynię pełną ubranek dla lalek”. Czy to o to chodzi? Zadzwonię o dziewiątej dzisiaj rano do drzwi kuchennych Twojego domu, żeby to wyjaśnić. Ale nikt nie może mnie zobaczyć i nie mogę rozmawiać z nikim innym poza Tobą. Kiedy zadzwoni dzwonek, George musi podejść do drzwi z zawiązanymi oczyma. Musisz mu powiedzieć, że nie wolno mu nic mówić i ma podejść na paluszkach, inaczej któregoś dnia umrze. Potem Ty musisz pójść do pokoju dziecięcego, stanąć na krześle lub łóżeczku i przyłożyć ucho do tuby, która prowadzi na dół do kuchni. Kiedy przez nią zagwiżdżę, przemówisz przez nią i powiesz: „Witaj, Święty Mikołaju!”. Wtedy ja zapytam, czy to była skrzynia, czy nie. Jeśli odpowiesz, że tak, zapytam, w jakim ma ona być kolorze…A ty musisz opowiedzieć mi wszystko bardzo szczegółowo, co dokładnie ma zawierać. Wtedy powiem: „Do widzenia i wesołych świąt moja mała Susy Clemens”, a Ty odpowiesz: „Do widzenia, dobry stary Święty Mikołaju. Dziękuję bardzo.” Następnie musisz zejść na dół do biblioteki i kazać George`owi zamknąć wszystkie drzwi wychodzące na główny korytarz. Wszyscy będą musieli pozostać w bezruchu przez chwilę.

Polecę na księżyc, przywiozę te rzeczy i w kilka minut zejdę kominem dla kominka, który znajduje się w tym korytarzu – jeśli chcesz dostać skrzynię – ponieważ nie mógłbym przenieść takiej rzeczy przez komin w pokoju dziecięcym, wiesz… Jeśli pozostawię trochę śniegu w korytarzu, powiedz George`owi, żeby zamiótł go do kominka, ponieważ nie będę miał czasu na takie rzeczy. George nie może użyć miotły tylko szmaty. Inaczej pewnego dnia umrze. Jeśli mój but pozostawi plamę na marmurze, George nie może usunąć jej piaskowcem. Zostawcie ją tam na zawsze jako pamiątkę mojej wizyty. I kiedykolwiek na nią spojrzysz albo komuś pokażesz, ma Ci ona przypominać, że masz być dobrą, małą dziewczynką. Za każdym razem, kiedy będziesz niegrzeczna i ktoś wskaże na ten ślad buta starego, dobrego Świętego Mikołaja, co wtedy powiesz, kochanie?

Pożegnam się na chwilę, do czasu aż zejdę na ziemię i zadzwonię do drzwi kuchennych.

Twój kochający Święty Mikołaj.

Którego ludzie czasami nazywają „Człowiekiem z Księżyca”.

Mam nadzieję, że spodobał się Wam przytoczony wyżej tekst. Uroczy jest, prawda?

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Najlepsze książki o świętach wszech czasów

Tym razem przedstawiam książki o tematyce świątecznej.

Okres świąteczny oraz początek nowego roku, kiedy pojawiają się wszelkiego rodzaju zestawienia najlepszych książek w historii literatury lub w wyznaczonym uprzednio okresie. Ja tym razem pokuszę się o listę najlepszych powieści świątecznych wszech czasów (jak dla mnie). Kolejność jest przypadkowa.

  1. Opowieść wigilijna Charles Dickens

Opowieść wigilijna została napisana w 1843 roku przez Charlesa Dickensa. Mając niewiele czasu (skąd my to znamy, ech!), autor został zmuszony do napisania utworu dla swojego redaktora, co poskutkowało stworzeniem historii wykorzystującej wiele szczegółów z jego własnego życia. Opowieść wigilijna opowiada o starym, zgorzkniałym mężczyźnie o imieniu Ebenezer Scrooge. Scrooge`a odwiedzają trzy duchy, które zabierają go w podróż przez Boże Narodzenie w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

greeting cards

2. Listy Świętego Mikołaja J.R.R. Tolkien

W grudniu każdego roku dzieci J.R.R. Dzieci Tolkiena otrzymywały list od „Ojca Bożego Narodzenia” (Mikołaja).  Listy te zawierają wspomnienia Świętego Mikołaja na temat wydarzeń z danego roku – od podatnego na wypadki niedźwiedzia polarnego po wojny goblinów w jaskiniach pod domem – i są pełne lekcji życia. Listy Świętego Mikołaja to książka, na którą składają się wszystkie te opowiadania. Jest to wspaniała pozycja dla dzieci i ich rodziców.

3. Dary magów O. Henry

Jak wiecie, magowie byli mędrcami – wspaniałymi mędrcami – którzy przynieśli podarunki nowo narodzonemu Chrystusowi. Jako pierwsi dali prezenty świąteczne. Będąc mądrymi, ich dary były niewątpliwie mądre. I oto opowiedziałem wam historię dwojga dzieci, które nie były mądre. Każde sprzedało najcenniejszą rzecz, jaką posiadał, aby kupić sobie prezent. Ale pozwólcie, że powiem ostatnie słowo mądrym w tych dniach: ze wszystkich, którzy dają prezenty, ci dwaj byli najmądrzejsi. Ze wszystkich, którzy dają i otrzymują prezenty, bo są najmądrzejsi. Wszędzie są mądrzy. Oni są magami.

O. Henry

Dary magów to piękne opowiadanie o osobistych poświęceniach, których jesteśmy gotowi dokonać dla tych, których kochamy.

4. Gwiazdka Truman Capote

Gwiazdka to zbiór opowiadań autobiograficznych autorstwa Trumana Capote. Pierwotnie opublikowany w 1956 roku, stał się świątecznym klasykiem pełnym takich wspaniałości, jak na przykład cytat poniżej.

Wiesz, co zawsze myślałam? – pyta tonem odkrywcy, uśmiechając się nie do mnie, ale do jakiegoś punktu poza mną. – Zawsze myślałam, że człowiek musi być chory i konający, zanim ujrzy Pana. I wyobrażałam sobie, że kiedy On przyjdzie, będzie to jak patrzenie na baptystyczne okno – piękne jak kolorowe szkło, przez które wlewa się słońce z takim blaskiem, iż nie wiesz, że już się ściemnia. I to było pokrzepiające – myśleć o tym blasku, które odejmuje wszelkie uczucie lęku. Ale założę się, że nigdy tak się nie dzieje. Założę się, iż na samym końcu człowiek uświadamia sobie, że Pan już się pokazał. Że te rzeczy, takie, jakie są – tu jej ręka zakreśla koło gestem obejmującym obłoki i latawce, i trawy, i Queenie zagrzebującą swą kość – zawsze były widzeniem Jego. Co do mnie, to mogłabym zejść z tego świata, mając w oczach dzisiejszy dzień.

 

5. Dziadek do orzechów E.T.A. Hoffmann

Dziadek do orzechów to powieść napisana w 1816 r. przez niemieckiego pisarza E.T.A. Hoffmanna. Zdecydowanie polecam tę książkę.

 

white feathers illustration

6. Bajki o krasnoludkach bracia Grimm

Jest to klasyczna baśń braci Grimm. Pewnego ranka szewc znajduje w swoim sklepie piękną parę butów. Zaskoczony postanawia dowiedzieć się, komu powinien podziękować za tę usługę.

7. Grinch: Świąt nie będzie Dr Seuss

Grinch: Świąt nie będzie! to opowieść dla dzieci, którą polubią nawet dorośli. Dr Seuss świetnie radzi sobie z lekcjami głębokiego życia w swoich opowieściach, a w tej opowieści pokazuje, że Boże Narodzenie to przeżycie duchowe, a nie materialne.

8. Ekspres polarny Chris Van Allsburg

W środku nocy młodego chłopca budzi pociąg zatrzymujący się przed jego domem. Pojazd jest pełen dzieci, które zabiera na Biegun Północny po to, aby mogły poznać Świętego Mikołaja. Ta książka została zekranizowana, a film animowany powstały na jej podstawie jest naprawdę świetny.

9. Karylion Charles Dickens

Jest to drugie świąteczne opowiadanie Dickensa. Opowiada ono o starszym posłańcu, który stracił wiarę w ludzkość. Pewnego dnia przychodzi do dzwonnicy kościoła, gdzie znajduje duchy dzwonów i pomocników goblinów. Poprzez serię wizji dowiaduje się, dlaczego nie może porzucić nadziei w zdolność człowieka do poprawy.

 

Lista najlepszych opowieści świątecznych nie jest kompletna. Każdy z nas ma w końcu swoje ulubione i z pewnością wiele z tych, o których napisałam zamienilibyście na coś innego. Dla mnie jednak tych dziewięć powieści i opowiadań jest kultowych.

Napiszcie, jakie czytacie książki świąteczne i jak zmodyfikowalibyście moją listę.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Rabih znaczy wiosna

Znów pojawia się recenzja książki niezwykłej i …bardzo interesującej.

Nie kochasz kogoś ze względu na jego wygląd, ubranie czy samochód, ale dlatego, że śpiewa piosenkę, którą tylko ty słyszysz.

Oscar Wilde

 

W dzisiejszym wpisie przychodzę do Was z recenzją książki, która okazała się dla mnie totalnym zaskoczeniem. Oczywiście na plus. „Rabih znaczy wiosna” Weroniki Tomali to powieść niezwykła, wciągająca i zaskakująca.

Marta i Rabih to przyjaciele z dzieciństwa. Niczym brat i siostra, prawdziwe papużki-nierozłączki są zawsze razem. I to mimo tego, że na pierwszy rzut oka różni ich bardzo wiele. Marta jest delikatną dziewczyną o jasnych włosach i niebieskich oczach, a Rabih…Cóż Rabih to syn mężczyzny pochodzącego z Arabii Saudyjskiej, jest inny, ciemnowłosy, ciemnooki. Wyróżnia się i za tę inność płaci niekiedy bardzo dużą cenę. Mimo iż wychowany w Polsce, jest odrzucany przez otoczenie ze względu na swój kolor skóry.

Nieszczęśliwy splot wydarzeń

Jak możecie pewnie się domyślać, przyjaciele zakochują się w sobie, jednak żadne z nich nie wyznaje swoich uczuć ukochanej osobie. Dodatkowo dzieją się nieoczekiwane wydarzenia: pamiętny 11 września, atak terrorystyczny i ogromna nienawiść ukierunkowana w stronę Rabiha, ponieważ jest „jednym z nich” kończą wyjątkową relację.

pf_1576144492

Bohaterowie spotykają się ponownie 10 lat później i okazuje się, że dawno zapomniane uczucia powracają. Ich poukładany dotąd świat staje na głowie, a kolejne spotkania sprawiają, że to, co dawno zapomniane wywraca dawno ustalony porządek rzeczy wywołując ból i tęsknotę.

Moja ocena

Nie jestem fanką powieści romantycznych, obyczajowych, jakkolwiek je zwać. I kiedy otrzymałam tę książkę pomyślałam, że będzie ciężko. Serio. Wydawało mi się, że będzie to jedna z tych mocno przewidywalnych historii, w których to pojawia się romans ładnej kobiety z mocno egzotycznym z urody panem i potem jest miłość i ewentualnie jakieś wydumane kłopoty, bo przecież za cudownie w ich życiu też być nie może. A tu zaskoczenie!

Książka wciąga od pierwszej strony, opisując kolejne wydarzenia w sposób prosty, bez  potrzeby naciągania faktów lub używania górnolotnego języka. Cała historia wydaje się być prawdopodobna, tak rzeczywiście mogłoby wydarzyć się w życiu ludzi mieszkających gdzieś w Polsce…

Pełno tutaj niespodziewanych zwrotów akcji, trochę humoru i interesujących bohaterów. Bardzo polubiłam zresztą Michasię. Taką kumpelkę naprawdę chciałoby się mieć. Jest też  dużo emocji (opisanych zresztą tak, że dosłownie przeżywa się je z Rabihem i Martą): radości, nienawiści, miłości, troski o najbliższą osobę, ale również zwątpienia i poczucia straty i porażki.

Na zakończenie powiem Wam, że kiedyś jedna osoba, ogromna fanka tego typu powieści, powiedziała mi, że czyta romanse/powieści obyczajowe po to, aby oderwać się od trudnej rzeczywistości za oknem. Ona traktowała te książki jak swego rodzaju odskocznię od smutnych doniesień z wiadomości i własnych problemów. I muszę się wam przyznać, że dopiero po lekturze tej książki zrozumiałam, co dokładnie miała na myśli. Podczas czytania tej powieści nie dało się myśleć o niczym innym. To jest dobra książka, polecam ją bardzo. I piszę to ja, antyfanka powieści obyczajowych 🙂

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Rabih znaczy wiosna
Tytuł: Weronika Tomala
Wydawnictwo: Dlaczemu
Liczba stron: ok. 330
Cena: ok. 34,90 złotych