Książkowe propozycje na wakacje

Nie tak dawno publikowałam moje zestawienie pięciu supergrubych książek do przeczytania w wakacje. Zdaję sobie sprawę, że ta lista jest subiektywna (i taki był zamysł). Dlatego poprosiłam o rekomendacje.

Na co dzień czytam fantastykę oraz thillery, dlatego doszłam do wniosku, że nie wszyscy z Was mogli znaleźć w moim zestawieniu coś ciekawego. Mimo iż starałam się przedstawić różnorodną, również klasyczną literaturę. Z tego powodu o rekomendacje naprawdę grubych książek, które nadają się na wakacje, poprosiłam członków grupy „Książkowy Klub Dyskusyjny” na Facebooku. Ilość komentarzy i propozycji bardzo mnie zaskoczyła (pozytywnie).

 

books-1245690_1920

Zestawienie powstało na podstawie założeń, że proponowane książki mają:

  • liczyć sobie minimum 500 stron,
  • być idealną lekturą na wakacje (liczyła się łatwość i szybkość czytania, a także przystępność).

Oczywiście lista powstała na podstawie subiektywnych opinii. Oto ona:

Obyczajowe

  1. Gebaldon, Diana, seria „Obca”, na którą składają się takie książki jak:
  • Obca
  • Uwięziona w bursztynie
  • Podróżniczka
  • Jesienne werble
  • Ognisty krzyż
  • Tchnienie śniegu i popiołu
  • Kość z kości
  • Spisane własną krwią

 

  1. Sana Krasnikov „Patrioci”

 

  1. Kristin Hannah:
  • Słowik
  • Wielka samotność

 

  1. Reyes Monforte „Rosyjska namiętność”
  2. Škvorecky „Przypadki inżyniera ludzkich dusz”
  3. Lars Saabye Christensen „Półbrat”
  4. Carla Montero „Szmaragdowa tablica”
  5. Hanya Yanagihara „Małe życie”

 

  1. Gregory David Roberts:
  • Shantaram
  • Cień góry

 

  1. John Folwes „Mag”
  2. Jaroslav Hasek „Losy dobrego wojaka Szwejka”

 

  1. Ken Follet:
  • Filary ziemi
  • Świat bez końca
  • Słup ognia

 

  1. Charlotte Link „Decyzja”
  2. Olga Tokarczuk „Księgi Jakubowe”
  3. Fiodor Dostojewski „Idiota”

 

Fantastyka/horror

  1. Stephen King:
  • To
  • Bastion
  • Pod kopułą

 

  1. Mark Elsberg:
  • Blackout
  • Zero
  • Helisa

 

  1. Carlos Ruis Zafon:
  • Labirynt duchów
  • Cień wiatru

 

  1. R.R. Tolkien -całość
  2. K. Rowling – seria o Harrym Potterze całość
  3. Magdalena Kozak „Łzy diabła”

 

  1. Anthony Rya:
  • Ogień przebudzenia
  • Legion płomienia

 

  1. Jacek Dukaj „Lód”

 

Thriller/sensacja

  1. Jakub Żulczyk „Wzgórze psów”

 

  1. Stieg Larson, David Lagercrantz – seria „Millenium”:
  • Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
  • Dziewczyna, która igrała z ogniem
  • Zamek z piasku, który runął
  • Co nas nie zabije
  • Mężczyzna, który gonił swój cień

 

 

Pozostałe/ romans/ historyczne

  1. Maria Jane Auel -cykl „Dzieci ziemi”:
  • Klan Niedźwiedzia Jaskiniowego
  • Dolina koni
  • Łowcy Mamutów
  • Rzeka powrotu
  • Wielka wędrówka
  • Kamienne sadyby
  • Kraina jaskiń

 

  1. J. Sansom -wszystko:
  • Alchemik
  • Inwazja
  • Komisarz
  • Księga objawienia
  • Lamentacje
  • Papierowe imperium
  • Rebelia
  • Zima w Madrycie

 

  1. Elżbieta Cherezińska:
  • Harda
  • Odrodzone królestwo

 

  1. Edward Rutherrford
  • Paryż
  • Nowy Jork
  • Rosja
  • Londyn
  1. Elizabeth Gaskell „Północ i południe”
  2. Elvira Baryakina „Miłość w czasie rewolucji”
  3. Iny Lorentz:
  • Nierządnica
  • Kasztelanka
  • Testament nierządnicy
  • Córka nierządnicy
  • Córy grzechu

 

Czytaliście którąś z tych książek? A może macie własne propozycje? Lista jest wciąż otwarta, dlatego zachęcam Was do komentowania i dodawania własnych propozycji. Ja jestem zachwycona ilością książek, które mogłam wpisać na swoją listę must-read.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

Nowa Fantastyka nr 7 (430) 2018

Zamiast pisać obszerną recenzję, powinnam po prostu pozostawić tutaj taki komentarz: „Jest super, lećcie do kiosków!”.

Z niemałym poślizgiem, ale wreszcie udało mi się przeczytać najnowszy numer „Nowej Fantastyki”. I myślę, że zamiast pisać obszerną recenzję, powinnam po prostu pozostawić tutaj taki komentarz: „Jest super, lećcie do kiosków!”.

Tak, powinnam tak zrobić. Chociaż wydaje mi się, że jednak tak fajny numer zasługuje na coś więcej niż lakoniczny wpis. Zacznijmy zatem od publicystki, która tradycyjnie trzyma bardzo wysoki poziom.

Publicystyka w „Nowej Fantastyce” nr 7 (430) 2018

Tradycyjnie polecam felietony mojego ulubionego autora Łukasza Orbitowskiego, który tym razem wraca do swoich wspomnień i opisuje pierwszy horror, który obejrzał w życiu. Interesująco jest również u Tomasza Kołodziejczaka oraz Rafała Kosika. Szczególnie ten ostatni, tekstem na temat pochodzenia złych książek, nieco mnie rozbawił, zasmucił i trochę zaintrygował. Przy okazji jest to temat na czasie – na kilku blogach pojawiły się już podobne wpisy. Smuci mnie nieobecność Petera Wattsa, jego katastroficzna wizja świata bardzo mnie ostatnio zainteresowała. Niezmiennie bardzo ciekawie jest w dziale z recenzjami, dzięki czemu moja kolekcja powieści do przeczytania znów powiększyła się o jakiś milion książek 🙂

Dodatkowo artykuły. Mimo iż zazwyczaj omijam teksty Marka Starosty, przepraszam!, tym razem zaintrygował mnie lead. Felieton o nowo odkrytym narządzie w naszym ciele, interstitium, podobał mi się bardzo i przewiduję, że p. Markowi przybędzie jeszcze jeden czytelnik na stronie 🙂 Wysoka ocena należy się także Joannie Wołyńskiej za tekst o wróżkach i kulturze irlandzkiej oraz Witoldowi Vargasowi za „Siedem grzechów głównych według Bestiariusza”. Nie rozumiem za to pomysłu na „Bekzorcyzmy”. Nie wiem, może taki zwyczaj panuje w Meksyku i sam opis wykorzystania coca-coli jako pomocy w egzorcyzmach rzeczywiście może być intrygujący, ale część o słowiańskim rytuale jest nieco przekombinowana i, jak mi się wydaje, niepotrzebna.

 Opowiadania

Muszę przyznać, że w tym miesiącu redakcji udała się rzecz niebywała – skłonili mnie do przeczytania wszystkich opowiadań z aktualnego numeru – od deski do deski. Oczywiście mam swoje mniej lub bardziej ulubione teksty, jednak wszystkie, od początku do końca, są rewelacyjne i bardzo różnorodne.

Gdybym miała wybrać moje ulubione opowiadanie z tego numeru, zdecydowanie wskazałabym na „Klucz Arkynesa” Bartłomieja Dzika. Dlaczego? Po pierwsze, jest to fantasy w najlepszym wydaniu, czyli: magia, czarodzieje i gildie. W dodatku jest dosyć obszerne i napisane językiem, który sprawia, że czytelnik może poczuć zew przygody 🙂

Drugim ulubionym tekstem, chociaż nie – teraz jak o nim myślę, wydaje mi się, że najlepszym ex aequo – jest „Kiedy, jeśli nie teraz” Carol Emshwiller. Opowiada o miejscowości, w której pojawiają się nowi – wysocy, jasnoocy i nieprzytomnie bogaci- mieszkańcy. To oczywiście budzi niepokój w mieszkańcach. Gorzej dzieje się, kiedy przybysze zdają się przejmować władzę nad miasteczkiem i decydować o najważniejszych dla niego kwestiach, a na koniec znikają.

Ocena

Powinnam podsumować całość jednym słowem: Mega! Tylko, kurczę, dobrej korekty nadal brak.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

 

pf_1531292236

Subiektywna lista lektur – podsumowanie czerwca

Tak się złożyło, że w czerwcu udało mi się przeczytać wiele interesujących książek. O tym, co aktualnie czytam możecie dowiedzieć się na bieżąco na moim Instagramie – szukajcie mnie jako subiektywna_lista_lektur – ale nie jestem tam w stanie napisać dokładnie, co mi się podobało, a co nie. Dlatego to zestawienie.

Tak się akurat złożyło, że wszystkie przeczytane przeze mnie książki mam w formie e-booków. Stąd taka sama stylistyka, ramka czytnika i kolorki 🙂

1. „Mali bogowie 2”, Pawła Reszki

pf_1529657035

Ci z was, którzy śledzą wpisy na tym blogu, mogli dowiedzieć się nieco więcej na temat tej książki już w połowie miesiąca. Podobnie, jak w przypadku poprzedniej części, ta druga opowiada o wszystkich niefajnych rzeczach związanych z naszą służbą zdrowia. Tym razem z punktu widzenia pracownika karetki, lekarzy medycyny ratunkowej oraz ratowników medycznych. Wesoło nie jest…

2. „Na skraju załamania” B.A. Paris

pf_1530695716

Druga powieść słynnej autorki „Za zamkniętymi drzwiami”. Tak samo jak w pierwszej swojej książce, bohaterką powieści uczyniła kobietę, która ma męża i która zmaga się z całym światem, żeby pokazać, że to nie z nią jest coś nie tak. Tylko że tym razem jest jeszcze gorzej, główna bohaterka podejrzewa u siebie wczesną podstać demencji, choroby, z powodu której niebezpośrednio zmarła jej matka. A „życzliwi” ludzie nie wyprowadzają jej z błędu. Minusem tej książki jest to, że niestety na to, żeby coś wreszcie zaczęło się dziać, trzeba poczekać jakieś 100 stron. Później łatwo domyślić się, kto jest winowajcą.

3. „A ja żem jej powiedziała” Katarzyny Nosowskiej

pf_1530695595

Słynna wokalistka zespołu Hey napisała książkę – poradnik-zbiór felietonów. Trudno troszkę nazwać tę niewielkich rozmiarów książeczkę. Niemniej jednak poczucie humoru, trafność wniosków z opisywanych sytuacji i garść anegdot z przeszłości sprawiają, że jest to w moim mniemaniu najlepsza pozycja, jaką czytałam w tym półroczu. Ogromne poczucie humoru, zabawa słowem są nie do przecenienia. Bardzo polecam!

4. „Starter” Lissy Price

pf_1530695785

Jest to opowieść o świecie, w którym wszyscy dorośli w wieku od 25-60 umarli z powodu wojny bakteriologicznej, a na świecie pozostały dzieci, nastolatki i seniorzy. Niestety z powodu zajmowanej przez siebie pozycji w społeczeństwie, dzieciaki, które straciły rodziców i niemające dziadków, zostały zepchnięte na margines, zmuszone do bezdomności, zdobywania jedzenia lub, i ile zostały złapane przez policję, przymuszane do robót przymusowych oraz mieszkania w czymś, co przypomina więzienie. Nastolatki mogą zarobić pieniądze, jeśli zwiążą się z firmą wynajmującą ich ciała bogatym seniorom. Wciągająca powieść.

5. „Idealne życie” Minki Kent

W mediach społecznościowych coraz więcej jest zdjęć, na których można obserwować idealne życie osób bogatych, sławnych, wpływowych. A co jeśli ich życie takie nie jest? Co jeśli za pięknymi zdjęciami czają się depresja, załamanie nerwowe, brak cierpliwości próby kontrolowania wszystkiego? Wreszcie, co jeśli jeden z naszych followersów, cierpiący na chorobę psychiczną, zdecyduje się wejść do naszego życia? Kto chce poznać odpowiedzi na te pytania, powinien koniecznie przeczytać tę książkę.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

P. S. Jakie książki Wy przeczytaliście w ubiegłym miesiącu?

Nowa Fantastyka czerwiec 2018

Trochę to trwało, ale udało mi się wreszcie przeczytać czerwcowy numer „Nowej Fantastyki”. Podejrzewam, że wielu z Was też ma tę lekturę za sobą, dlatego już na samym wstępie tego wpisu zapraszam Was do komentowania. Być może macie takie same przemyślenia, co ja. Zaczynamy!

Publicystyka w „Nowej Fantastyce” 06 (429) 2018

Jak już pewnie wiecie z poprzedniego postu na temat tego czasopisma, zawsze zaczynam czytanie od tyłu, czyli od publicystyki i felietonów.

Nowa Fantastyka 05/2018

Nie inaczej było tym razem. Tradycyjnie zaczęłam od felietonu Łukasza Orbitowskiego – tym razem opisywał film „Malefique”. Niezmiernie lubię te krótkie teksty, ponieważ są pełne humoru i mimo że nie przepadam za oglądaniem horrorów – należę do osób, które są zbyt przerażone, żeby zasnąć po każdym takim seansie – to czytam. I tutaj się oczywiście nie rozczarowałam.

Bardzo podobały mi się teksty Rafała Kosika (na temat Dubaju – niesamowite miasto, swoją drogą) oraz Petera Wattsa (pisał o Wielkiej Rafie Koralowej i jej zanikaniu). Niezmiernie ciekawe. Ale ze względu na wykonywaną przeze mnie pracę (uczę angielskiego), moją szczególną uwagę przykuł felieton Tomasza Kołodziejczaka pod tytułem „Czego nas uczą? I kto?”. Nie opowiadał akurat o mojej dziedzinie, ale jednak był prawdziwy. O co chodzi? O to, że w szkołach na rożnych etapach edukacji prezentuje się wiedzę wyrywkową, niekompletną, a niekiedy po prostu nieprawdziwą. Prowadzi to do tego, że osoby średnio zainteresowane tematem uczą się dokładnie tego, co przekazuje im nauczyciel i kończą edukację z nieprawdziwymi lub niekompletnymi informacjami. I niestety, wiem to z doświadczenia, w uczeniu języków obcych też tak jest…

Poza tym, niezmiernie bogata i interesująca część związana z recenzjami. Prawdopodobnie wiele z tych książek kupię, przeczytam i zaprezentuję.

Muszę również polecić dwa artykuły, które bardzo przykuły moją uwagę. Pierwszym z nich jest „Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle” Witolda Vargasa, który stara się wyjaśnić, skąd wzięło się to powiedzenie i jak to się stało, że baba (mężczyzna) stał się babą w takiej wersji, w jakiej znamy ją teraz, czyli żeńskiej 🙂

Drugi artykuł opowiada o tym, skąd wziął się „Park Jurajski” , jakie były losy kolejnych części filmu i czego możemy oczekiwać w przyszłości. Trylogii?

Opowiadania

Dział polski skupił się na przedstawieniu historii, których akcja działa się „gdzieś w Afryce”. Mam zatem „Baobab” Barbary Szeląg  oraz „Korespondenta” Igora Myszkiewicza opowiadają historie, których miejscem akcji jest właśnie ten kontynent. Pierwszy tekst przytacza historię Taota, Neoli oraz Hasi, osób, które ze względu na pewne działania polityczne zostają zabrane z rodzinnej wioski. W tle jest oczywiście dążenie do pozyskania władzy, przewrót w państwie, ale także wykorzystywanie kobiet i niewolnictwo. Z kolei drugi to opowiadanie o podróżniku, korespondencie, utrzymane w steampunkowej stylistyce. Pełno w nim sterowców, kanonierek oraz innych cudów techniki.

Podobne miejsce akcji, czyli Afrykę, wybrał sobie Tadeusz Michrowski w opowiadaniu „Opowiadacz”. Krótkim i nie za bardzo wiem o czym. Nie jest to przytyk do tego autora, takie przeświadczenie miałam również w przypadku innych tekstów, które ukazały się w tym numerze. Niewiele z nich mnie zainteresowało, a jeśli już przeczytałam je do końca, co zrobiłam z czysto reporterskiego obowiązku, pozostawiły one po sobie pytanie w stylu „no i?”.

Dział zagraniczny reprezentują tym razem „Zerosi” Petera Wattsa, „Szczur” Mazarkis Williams. W przypadku pierwszego, mimo szczerego uwielbienia, którym darzę felietony autora, nie byłam w stanie przebrnąć przez to opowiadanie. Nie lubię s-f, szczególnie w wydaniu hard, i przeczytałam pierwszych pięć akapitów. Byłam jednak zachwycona „Szczurem”, mimo iż nie do końca zgadzam się z postawą Babci May, rozumiem jednak, że nie ona była tutaj główną bohaterką i jej czyny sprawiły, że młody Emil mógł przekonać się do używania magii.

Ocena

Pozytywna. Bardzo podobał mi się dział publicystyczny. Wszystkie artykuły były mniej lub bardziej interesujące, a niektóre z nich czytało się z ogromną ciekawością. Były po prostu super. Nie za bardzo jestem przekonana, czy opowiadania wybrane do działu polskiego i zagranicznego były trafione. Zdaję sobie jednak sprawę, że jest to gazeta dla wszystkich i zgromadzić teksty takie, żeby zadowolić każdego czytelnika jest trudno.

To, co tradycyjnie nie podoba mi się w „Nowej Fantastyce” to ogromna ilość literówek. W poprzednim miesiącu pisałam, że było ich znacznie mniej (chyba tylko jedno potknięcie, o ile pamiętam), natomiast tutaj znów jest ich dużo. Biorąc pod uwagę, że pismo jest wydawane przez poważne wydawnictwo, w którego książkach takich rzeczy zazwyczaj się nie widuje, nagminny brak korekty jest trochę nie na miejscu… I niestety zatarciu takiego negatywnego odczucia nie pomoże publikowanie niesamowitych prac Jakuba Różalskiego.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

 

Fotoram.io (2)

 

 

„Wampir z KC” Andrzej Pilipiuk

Kilka miesięcy temu pojawiła się w sprzedaży nowa powieść Andrzeja Pilipiuka pod tytułem „Wampir z KC”, w której można przeczytać kilka opowiadań związanych z żyjącymi w PRL wampirami: Markiem, Igorem i Gosią. Jest śmiesznie, a niekiedy aż za bardzo 🙂

20180518_185450

Tym razem Pilipiuk opisuje życie bohaterów na tle zmieniającej się polskiej gospodarki. Nie ma już komunizmu, jest raczkujący kapitalizm. Jednak osoby, którym doskonale żyło się podczas tego pierwszego okresu nie chcą albo nie mogą przyzwyczaić się do zmieniających się realiów. Nagle okazuje się, że wampiry tracą pracę, ponieważ ich zakład zostaje zlikwidowany, ojciec Gosi, Brona, zostaje prezesem spółki, której nie da się uratować, a major Nefrytow po chorobie trafia do świata, w którym nie ma już SB, a jego wydział zostaje zlikwidowany… pojawiają się oczywiście wszelkiego rodzaju „krwiopijcy”, którzy tylko czekają na okazję, żeby zrobić biznesy lub upuścić trochę krwi z niewinnych lokatorów przejętych przez siebie kamienic.

W książce dzieje się wiele i w trakcie lektury miałam wrażenie, że z każdym opowiadaniem nie może być lepiej. Jednak myliłam się, ponieważ okazało się, że pomysłów na przygody bohaterów Pilipiuk miał bez liku (podejrzewam, że jeszcze ma w zanadrzu kilka świetnych pomysłów). To, co w szczególności zwróciło moją uwagę to spotkanie Marka, Igora i Gosi z Jakubem Wędrowyczem (nie zdradzam szczegółów, ale wierzcie mi, że warto przeczytać) oraz ostatnie opowiadanie pod tytułem „Kostucha”, w której Jakub i Semen odwiedzają śmierć. Swoją drogą muszę przyznać się, że nie sądziłam, że jakikolwiek pomysł związany z tą dwójką kiedykolwiek będzie w stanie mnie zaskoczyć – poziom absurdu w przypadku przygód Jakuba i Semena już dawno osiągnął moje maksimum, ale jednak okazuje się, że można bardziej. I to bardziej niezmiernie mi się podoba.

Tradycyjnie jestem niezmiernie zachwycona językiem i znajomością realiów. Książki Pilipiuka, nie da się ukryć, to pod tym względem to prawdziwy majstersztyk. Zresztą, Ci, którzy znają prozę Pilipiuka, wiedzą, że zawsze należy spodziewać się wysokiego poziomu.

Ocena: Polecam wszystkim tym, którzy chcą się pośmiać i nie przeszkadza im, że akcja opowiadań dzieje się w trakcie końcówki PRL i początku ery kapitalizmu. Ja osobiście nie przepadam za tym okresem, jednak sposób,  w jaki jest opisany sprawia, że rzeczywistość nie wydaje mi się aż tak bardzo ponura.

Autor: Andrzej Pilipiuk
Tytuł: Wampir z KC
Ilustracje: Andrzej Łaski
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 412
Cena: 39,90 zł

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

Nowa Fantastyka 05/2018

Od kliku dni w kioskach można znaleźć nowy numer „Nowej Fantastyki”. Udało mi się go przeczytać w trakcie pierwszego dnia majówki i muszę stwierdzić, że jest baaardzo fajnie. Stąd też ta recenzja. Zatem dlaczego warto zaopatrzyć się w „Nową Fatastykę”? Czytajcie poniżej.

Publicystyka

Dział publicystyczny NF nie zawsze należy do moich ulubionych. Jakoś zazwyczaj nie czytam nic więcej poza kilkoma w miarę ciekawymi artykułami i oczywiście recenzjami książek. Tym razem było inaczej, ponieważ przeczytałam niemal wszystko 🙂 I mam swoje typy…

Na publicystykę w tym numerze składają się artykuły:

  • Zapowiedzi
  • „Zastrzyk przyszłości” M. Starosty
  • „Imperialny punkt widzenia” M. Stawniak
  • „Marvel vs. DC -najlepsi wrogowie” R. Pisuli
  • „Między komiksem a brzegiem komputerowego ekranu” Ł. Wiśniewskiego
  • „Alfabet moich autorów”M. Parowskiego
  • „Grypa z lamusa” A. Haskiej i J. Stachowicza
  • Recenzje

A także felietony: R. Kosika, P. Wattsa, T. Kołdziejczaka i Ł. Orbitowskiego.

Z czystym sumieniem mogę polecić do przeczytania teksty autorstwa felietonistów. W szczególności T. Kołodziejczaka, który w artykule pod tytułem „To nie jest kraj dla starych książek” (przy okazji, tytuł rewelacja!), opisał swoje próby przeniesienia ogromnego księgozbioru z jednego mieszkania do drugiego. Ze względu na to, że mnie za niedługo będzie czekało to samo, przeczytanie o doświadczeniach innych było naprawdę interesujące.

P. Watts opisał coś, co być może za niedługo będzie nas czekało – możliwe przyczyny apokalipsy: z powodu chorób, nieciekawych warunków pogodowych lub wielu innych. Po tej lekturze, w sumie ważnej, ponieważ jest jeszcze czas, żeby tym katastrofom przeciwdziałać, aż zachciało mi się iść na spacer. Czytelnik przerażony, czyli efekt udało się uzyskać 🙂

Z pozostałych artykułów znajdujących się w dziale publicystycznym zawsze i niezmiennie polecam teksty A. Haskiej i J. Stachowicza, ponieważ nieustannie pozostają bardzo interesujące i wciągające. Tym razem autorzy pisali o grypie hiszpance -epidemii, która nie wiadomo, jak się zaczęła i zabrała ze sobą wielu ludzi. No, a przy okazji zainspirowała wielu twórców (filmów i książek) do pisania o tajemniczych chorobach, które dziesiątkują ludzkość.

 

Opowiadania

Muszę przyznać, że osoby, które są odpowiedzialne za dobieranie opowiadań do publikacji w NF zawsze dokonują dobrego wyboru, ponieważ jest bardzo różnorodnie. Nie twierdzę, że czytam wszystkie teksty od deski do deski, ponieważ rzadko kiedy mnie SF zachwyca i przyznaję się bez bicia, że takie opowiadania zazwyczaj zaczynam i… nie kończę.

  • „Elektra” G. Gajka to opowieść o kobiecie, która, mimo iż kocha innego, musi wypełnić swoje przeznaczenie czyli zostać żoną syna obecnego króla. Przygody, napięcie budowane od pierwszych zdań – mistrzostwo i bardzo fajny wybór na początek.

 

  • „Obrazki z pojutrza” I. Vizvary`ego to miniopowiadania, takie obrazki, z tego, w jakim życiu możemy żyć w przyszłości.

 

  • „Efekt Dżinna” J. . Brauna zabiera nas w świat baśni z 1001 nocy. Jest tutaj brat Szeherezady, Dżaudar, który ucieka przed wojskami okrutnego szacha. Jest również niewydarzony dżinn, który nie jest w stanie spełnić życzenia głównego bohatera, ponieważ nie wolno mu narażać życia innych ludzi. Fajne rozwiązanie…aż zaczęłam się zastanawiać, czy w przypadku poproszenia o bogactwo też znalazłby jakąś wymówkę 🙂

 

  • „Jenny choruje” D. Tallermana to jedno z dwóch moich ulubionych opowiadań. Jego bohaterką jest Jenny, dziewczyna mieszkająca w świecie bez chorób, która uzależniła się od bycia chorą. Całość historii opowiedziana jest z punktu widzenia jej współlokatora, byłego kochanka, który nie rozumie i nie chce rozumieć powodów, dla których dziewczyna postępuje w taki sposób. Mistrzostwo.

 

  • „Zbawcy potępionych” E. Gregory`ego to opowieść o mężczyźnie, który jest przewodnikiem po miejscach, w których mieszkają nieumarli. W zamian za anulowanie długów u Koronera zgadza się zaprowadzić chłopaka, Krzyżyka w głąb lasu…

 

  • „Czerwone oczy Tou Ma” A. Mohera – dżin Farid zostaje zatrudniony do pomocy w ocaleniu ludu Tou Ma…

Ocena

Bardzo pozytywna 🙂 Ciekawe artykuły w częsci publicystycznej i opowiadania zachęcają do sięgnięcia po kolejny numer. Co bardzo ciekawe, opowiadania wreszcie poddawane są korekcie. Przykro mi to stwierdzić, ale jakiś czas temu dałam sobie spokój z czytaniem z powodu masakrycznej wręcz ilości literówek i braków w tekście. Tym razem znalazłam tylko jedną… czyli idzie ku dobremu. Super!

 

pf_1525248449