Mam problem z tą książką…

Przeczytałam nową powieść Heather Morris.

Reklamy

Jakiś czas temu recenzowałam na tym blogu książkę pod tytułem „Tatuażysta z Auschwitz” i wypowiedziałam się, niestety albo stety, niezbyt pochlebnie na jej temat. I mam dylemat, ponieważ zastanawiam się, czy jej kontynuację opisać dokładnie tak, jak ją czuję, czy może jednak lepiej przedstawić ugrzecznioną opinię.

Pewnie zaraz zaczniecie się zastanawiać, co to za wątpliwości wkradły się w subiektywne recenzowanie na tym blogu. Już wyjaśniam. W trakcie słuchania „Tatuażysty z Auschiwitz” pojawiły mi się takie myśli, że to jest tak nieprawdopodobna historia, że aż trudno uwierzyć, że te wydarzenia mogły rzeczywiście wydarzyć się dokładnie w taki sposób, w jaki opisano je w tej powieści.

Zobacz również: Tatuażysta z Auschwitz-wrażenia tuż po przeczytaniu książki

No i oczywiście zaraz posypały się na moją głowę gromy, że jak to i to jest prawdziwe, bo są zdjęcia w książce i ci ludzie żyli. Szczególnie jedna pani była tak zajadła w tej swojej misji utwierdzenia mnie w przekonaniu, że nie mam racji, bo ona wie lepiej, co powinnam sądzić o „Tatuażyście z Auschwitz”, że aż wprawiła mnie tym w zdumienie. Argumentem oczywiście były te wspomniane wcześniej zdjęcia… Wiecie, w audiobookach nie ma obrazków poza okładką, więc do mnie to nie przemawia. Tak samo jak nie pozwolę komuś wchodzić sobie na głowę dlatego, że mu się wydaje, że mam myśleć tak jak on. No, ale to sprawiło, że zaczęłam zastanawiać się, czy powinnam rzetelnie zrecenzować „Podróż Cilki” Heather Morris, czy może jednak sobie odpuścić.

Podróż Cilki 

I teraz uwaga będzie klauzula wyłączająca odpowiedzialność (he he):

Książka, którą zamierzam teraz zrecenzować jest fabularyzowaną wersją wspomnień Lalego, bohatera „Tatuażysty z Auschwitz”.  Przez słowo „sfabularyzowana” rozumiem również to, że opowieść mogła zostać podkoloryzowana.

Teraz mogę spokojnie podejść do opisania powieści. „Podróż Cilki” Heather Morris to opowieść o jednej z pobocznych bohaterek wspomnianego już wcześniej „Tatuażysty…”, czyli Cilki Klein. Dowiadujemy się z niej, co dokładnie stało się z dziewczyną nie tylko po wyzwoleniu obozu Auschiwitz-Birkenau, ale również jak do niego trafiła. Okazuje się bowiem, że ta pełna energii i niezwykle odporna psychicznie Żydówka została zabrana do obozu koncentracyjnego dokładnie w taki sam podstępny sposób jak Lale. Zarówno ona, jak jej siostra, miały pracować na rzecz państwa niemieckiego po to, aby uchronić swoich rodziców przed aresztowaniem. Tam, jak wiemy z poprzedniej części, zostaje zmuszona do prostytucji i w końcu wyzwolona. Nie jest to jednak nic, z czego powinna się cieszyć. Rosjanie nie są przychylni kobiecie, która „sypiała z wrogiem”. Piszę te słowa w cudzysłowie, ponieważ wszyscy, którzy mają niejakie pojecie o tamtych czasach wiedzą, że ludzie pozostający w obozach raczej nie mieli zbyt dużego wyboru w takich kwestiach. Rosjan to oczywiście nie interesuje – dla nich wszystko jest czarne albo białe, odcieni szarości po prostu nie ma.

pf_1581325886
Podróż Cilki Heather Morris

W taki sposób biedna Cilka zostaje przetransportowana z jednego obozu do drugiego. Tym razem trafia na Syberię, do kolonii karnej, w której ma spędzić 15 długich lat. Czy z niego wyjdzie? Jeśli tak – w jakim stanie? Co wydarzy się w trakcie tak długiego wyroku? O tym musicie przekonać się sami, ja nie zdradzę nic więcej, żeby nie psuć przyjemności z czytania.

Moja ocena

Trudno jest oceniać czyjeś wspomnienia i działania, kiedy ten ktoś był zmuszony do określonego zachowania po to, żeby przeżyć. Nie wiem jednak, na ile to, czego wysłuchałam w tej książce (znów audiobook – lubię jak czyta pan Kosior :)) jest prawdziwe, a co z tego podkoloryzowane i dopisane przez Heather Morris dla większego dramatyzmu i zainteresowania czytelnika. Oczywiście nie ujmuję tutaj głównej bohaterce, czasy były ciężkie, każdy robił, co mógł, żeby przeżyć, ale jednak coś mi tu nie gra. Znowu.

Podobnie jak w przypadku losów Lalego, także tutaj mam wrażenie, że główna bohaterka jest opisana jako swego rodzaju superbohaterka, taka Wonder Woman, która, owszem, ma kłopoty, bo każdy je ma, a w takim miejscu to raczej nikt jej nie głaskał (co oczywiste). Jednak wszystkie wydarzenia, które następują po sobie kończą się dla niej w miarę dobrze: jest gwałcona – nie zachodzi w ciążę, pomaga koleżance z łagru opatrzyć ranę – zostaje do lekkiej pracy w szpitalu, ratuje dziecko komendanta łagru – oswobadza koleżankę, jest wypadek w kopalni -wychodzi z niego żywa jako jedyna. No trochę za dużo tych zbiegów okoliczności, nie sądzicie?

Jeśli lubicie tak zwaną literaturę obozową, z pewnością będzie to dla Was must-read.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Heather Morris
Tytuł: Podróż Cilki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Marginesy
Liczba stron: 400
Cena: 37,90 złotych

 

Reklamy

Tatuażysta z Auschwitz – wrażenia tuż po przeczytaniu książki

Dzisiaj będzie i recenzja, i rozdanie. Takie dwa w jednym.

Zanim zabrałam się za przeczytanie powieści, której tytuł znajduje się w na górze, naczytałam się sporo opinii na jej temat. Pochlebnych i nie. Mimo że ta pozycja została wydana coś ponad rok temu, nadal jest polecana i wciąż wywołuje ogromne emocje. W takim razie zdecydowałam się wreszcie zabrać za nią i dowiedzieć się, czy jest rzeczywiście taka zła/dobra.

Heather Morris to nowozelandzka pisarka, mieszkająca obecnie w Australii. W swojej karierze może pochwalić się na przykład pracą w szpitalu oraz jednoczesnym czytaniem i pisaniem scenariuszy. Miała na tym polu pewne sukcesy, ponieważ jednym ze skryptów zainteresował się znany scenarzysta amerykański. Któregoś dnia Morris poznała „pewnego starszego pana”, który miał do opowiedzenia ciekawą historię. Był to Lale Sokołow. W miarę jak ich przyjaźń rozwijała się, Lale opowiadał jej coraz więcej szczegółów ze swojego życia, mówiąc między innymi o tym, co działo się w trakcie Zagłady. Początkowo opowieść miała formę scenariusza – a ten zdobył swego rodzaju popularność – jednak ostatecznie została ona wydana w formie książki, która od jakiegoś czasu wzbudza spore kontrowersje.

Tatuażysta z Auschwitz – o co w tym wszystkim chodzi

Wszystko zaczyna się pewnego dnia, kiedy wszystkie rodziny zostają zmuszone do wypełnienia rozkazu Niemców. Brzmi on tak: każda z nich musi wysłać jednego mężczyznę, który zostanie skierowany do pracy na rzecz Rzeszy. Początkowo na ochotnika zgłasza się starszy brat Lalego, jednak ten nie zgadza się na taką propozycję. Brat ma żonę i dwójkę dzieci – powinien zostać z nimi. Wyekwipowany przez matkę Lale stawia się w wyznaczone miejsce i po jakimś czasie zostaje wysłany do punktu zbiórki. A tam okazuje się, że to owszem jest praca, ale w obozie koncentracyjnym. Strasznym miejscu, w którym ludzie giną tylko dlatego, że ośmielają się mieć dobry humor. Albo dlatego, że żołnierz wstał lewą nogą.

pf_1579853741
Tatuażysta z Auschwitz Heather Morris

Lalemu nie pozostaje nic innego tylko tak zorganizować swoje życie, żeby przeżyć. Początkowo pracuje fizycznie, jednak potem zostaje wyznaczony na asystenta kapo, a następnie przeniesiony do pracy przy tatuowaniu nowo przybyłych więźniów. I tam dostrzega Gitę, młodą kobietę, w której zakochuje się i z którą planuje spędzić resztę życia.

Moja ocena

Nie zdradzając więcej szczegółów, chciałabym opowiedzieć co nieco o tym, co spodobało mi się i nie podobało w tej książce. Zacznijmy od tych dobrych rzeczy. Przede wszystkim jest to powieść, której nie sposób odłożyć na bok. Trzeba czytać dalej, żeby dowiedzieć się, co jeszcze się wydarzyło, czy główni bohaterowie wyszli cało z kolejnej nieprzychylnej dla nich sytuacji, itp. Do tego dochodzi motyw romansu, który, nie ukrywajmy, jest zdecydowanie odświeżający na tle wszystkich tych romantycznych historii w stylu: poznała pięknego, bogatego i sprawnego seksualnie młodego mężczyznę i się zakochała. Tutaj tego nie ma. Może dlatego, że romans Lalego i Gity zaczął się w ekstremalnej sytuacji…

Z drugiej jednak strony to właśnie ten wątek jest tutaj problematyczny.  Dlaczego? Każdy z nas zna przecież literaturę obozową. Mniej lub bardziej byliśmy zmuszeni ją czytać w trakcie naszej edukacji (ja bardziej, bo na studiach polonistycznych było tego naprawdę sporo). I, wiedząc to, co zapewne pamiętacie z lekcji polskiego, jesteście sobie w stanie wyobrazić, że zastraszeni, nieludzko zmęczeni i wygłodzeni ludzie myślą o romansach i seksie? No, ja nie za bardzo. Oczywiście, nie mogę twierdzić, że to nieprawda. Przecież nie żyłam w tamtych czasach, ale jednak jakoś to do mnie nie przemawia.

Jeśli chcielibyście przekonać się o tym, czy dla Was ta opowieść jest wiarygodna, czy jednak zbyt mocno naciągana, to zachęcam Was do wzięcia udziału w rozdaniu. Tym razem organizuję je na blogu. Zasady są proste:

  • Pozostaw komentarz pod tym wpisem.
  • Przekonaj mnie w nim, że to ty powinieneś wygrać książkę „Tatuażysta z Auschwitz”.
  • Konkurs zaczyna się 24 stycznia i kończy 26 stycznia o 23:59.
  • Żebym mogła powiadomić szczęśliwego zwycięzcę o wygranej, pozostawiając komentarz, podajcie również swój e-mail.
  • Wygrywa jedna osoba.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Heather Morris
Tytuł: Tatuażysta z Auschwitz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Marginesy
Liczba stron: 320
Cena: 34,90 złotych