Żałobnica Robert Małecki

Advertisements

Staram się nadążać za nowościami. Wiadomo, że w miesiącu wychodzi ich tak wiele, że nie zawsze jestem w stanie przeczytać je wszystkie w danym miesiącu. Z lekkim opóźnieniem zaznajomiłam się z książką pod tytułem Żałobnica Roberta Małeckiego. Zobaczcie, czy warto!

Dużą zaletą posiadania bloga książkowego jest to, że można nieustannie odkrywać nowych autorów. I o ile Robert Małecki debiutantem nie jest, o tyle ja wcześniej nie miałam okazji czytać jego twórczości. Aż do teraz.

Z opowieści i rekomendacji innych blogerów zrozumiałam, że książka powinna mi się podobać. Wiadomo thriller, autor dobry i znany. Do tego sam opis wydawcy wydawał się obiecywać naprawdę fajną przygodę czytelniczą. Opis zresztą publikuję poniżej, żebyście mogli przekonać się sami:

Zmarli zawsze zabierają tajemnice do grobu. Tym razem zrobili wyjątek.

Gdyby to był idealny związek, Anna jeszcze długo nie wyszłaby z żałoby po wypadku męża i pasierbicy. Ale to nie było idealne życie. Ani idealne małżeństwo. Anna bowiem nie była idealną żoną i macochą. W pogoni za szczęściem mogła znieść wiele, jednak śmierć bliskich zniszczyła wszystko z siłą sztormu.

Żałobnica, piękna kobieta po trzydziestce, dziedziczy po śmierci męża świetnie prosperujące przedsiębiorstwo i spory majątek. Niestety skrywane głęboko tajemnice po latach wypływają na wierzch i Anna orientuje się, że ktoś zaczyna manipulować jej życiem. Kobietę zalewa fala strachu, ale zanim wpadnie w nieprzeniknioną toń, będzie musiała stawić czoła mrocznej przeszłości. I zrobi to. Tym bardziej, że ukrywa jeszcze jeden sekret…

Hipnotyzujący thriller o samotności, sile rażenia kłamstw i toksycznej przyjaźni, która karmi żądzę zemsty.

No i jak? Zainteresowani? Ja byłam, przynajmniej do momentu, w którym zaczęłam wgłębiać się w tę książkę. Potem było niestety coraz gorzej.

Moja ocena – Żałobnica Robert Małecki

Podejrzewam, że pamiętacie moją niedawną recenzję książki pod tytułem Wyrwa Wojciecha Chmielarza. Pisałam w niej, że jest to powieść, która niby zachwyca, ale jednak czegoś w niej brakuje. Tego niewiadomego, nieuchwytnego czegoś, czego nie jesteśmy w stanie nazwać, ale co sprawia, że od książki nie można się oderwać.

Przeczytaj także: Wojciech Chmielarz Wyrwa

Niestety jest to również przypadłość, która trawi powieść Małeckiego. Teoretycznie wszystko się tam zgadza: jest intryga, tajemnica z przeszłości, ludzie giną w niewyjaśnionych okolicznościach, itp. Jednak wszystko to jakoś tak nie sprawia, że nie można się od jej kart oderwać. Raczej odwrotnie, podejrzewam, że gdybym odłożyła Żałobnicę na półkę i zapomniała o niej na jakiś miesiąc to nic złego by mi się nie stało.

Jedyny ciekawy moment to zakończenie. Tutaj rzeczywiście można było się zainteresować. Napiszę nawet więcej- był to najlepszy fragment całej powieści. I z tego powodu muszę stwierdzić, że, niestety, Żałobnica nie powaliła mnie na kolana. A z racji tego, że była to moja pierwsza książka autora, może się zdarzyć, że kolejnych nie przeczytam. Sad but true…

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Robert Małecki
Tytuł: Żałobnica
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 384
Cena: około 39,90 złotych
Ocena: 3,5/6
Możesz kupić jako książkę papierową, audiobook i ebook tutaj: https://cutt.ly/tf4iNUj . https://www.taniaksiazka.pl/zalobnica-robert-malecki-p-1409239.html

Inspiracja Adrian Bednarek

Advertisements

Inspiracja Adrian Bednarek.

Nie tak dawno moją uwagę przykuły bardzo charakterystyczne okładki kryminałów wydawnictwa Novae Res. Zainteresowana sięgnęłam po jeden z nich i w taki właśnie sposób poznałam nowego autora (dla mnie), Adriana Bednarka.

Zapewne zastanawiacie się, czy książka pod tytułem Inspiracja jest warta Waszego czasu. Zacznijmy zatem od przedstawienia fabuły, a potem podzielę się moją opinią na jej temat.

Fabuła

Pozwólcie, że przytoczę na początek opis wydawcy.

Kiedy miłość jest inspiracją dla zbrodni

Pisanie opowiadań kryminalnych jest dla 23-letniego Oskara formą terapii pomagającą zapomnieć mu o dramacie z przeszłości. W poszukiwaniu inspiracji młody mężczyzna udaje się na pogrzeb brutalnie zamordowanej nastolatki. Tam poznaje Luizę, piękną dziewczynę z wyższych sfer, która wkrótce odmieni jego życie.

Świat zła Adriana Bednarka fascynuje od samego początku!
Mroczna rozrywka, która nie pozwala nawet na chwilę oddechu.

Tutaj możecie przeczytać fragment powieści udostępniony przez wydawnictwo:

Zamierzał wezwać policję, nie mógł postąpić inaczej. Natrafienie na trupa to nie kradzież czy bójka. Ale najpierw podniósł rękę z telefonem i zrobił zdjęcie, potem kolejne i jeszcze kilka… Kradziony sprzęt wreszcie się na coś przydał. Chłopak zafundował zwłokom całą sesję fotograficzną. Potem zalogował się na swojego Fejsa, założył też nowe konta na każdym portalu społecznościowym, jaki przyszedł mu do głowy. Tak zaczął się gigantyczny proces publikowania, udostępniania, lajkowania i komentowania, aż w końcu martwa Marysia Trelecka zyskała taką sławę, o jakiej nawet nie śniła za życia.

Muszę także dodać, że powieść polecają takie tuzy polskiego kryminału jak Marta Guzowska oraz Max Czornyj (najnowszą recenzję jego książki możecie przeczytać tutaj KLIK.) Biorąc pod uwagę to, że książki tego ostatniego czytam lub słucham namiętnie od wielu tygodni, dla mnie jest to naprawdę świetne polecenie. Nie będę również ukrywać, że zdecydowałam się na przeczytanie audiobooka. Czytał Filip Kosior, także rozumiecie. Słucham wszystkiego, co ten pan czyta, więc nie mogłam przepuścić okazji…

Przeczytaj także:

Córka nazisty Max Czornyj

Inspiracja Adrian Bednarek – moja ocena

No cóż… No tak… Co by tu napisać, żebym nie wyszła na wredną babę…Zacznę może ostrożnie i z rozwagą ważąc słowa. Nie jest to zła książka, ma swój potencjał i może z biegiem czasu, kiedy autor rozwinie swój warsztat, jego powieści będzie czytać się z zainteresowaniem. Na razie, niestety, jest średnio i to tak w niskich przedziałach tej średniości. I już tłumaczę, dlaczego tak uważam.

Wydaje mi się, że sam zamysł na książkę jest dosyć ciekawy. Mamy bowiem do czynienia z chłopakiem, który zaistniałą sytuację przekłada na wydarzenia w pisanym przez siebie kryminale. To jest właśnie tytułowa inspiracja. Oskar bardzo mocno inspiruje się morderstwami na nastolatkach, do  których dochodzi w jego rodzinnym mieście, a nawet odgaduje i śledzi mordercę. Mam jednak wrażenie, że jego pasja do śledztw i chęć odkrycia zbrodniarza robi z niego nieczułego obserwatora, który nie kwapi się do pomocy dręczonej młodej kobiecie, a jedynie biernie rejestruje, z niejaką fascynacją, widziane przez siebie wydarzenia. Nie mam zrozumienia dla takiej znieczulicy…

Uważam, że pod względem prowadzenia narracji, książkę można by opracować nieco lepiej. Jest bałagan w wątkach, który widoczny jest przede wszystkim w początkowych rozdziałach. Naprawdę, słuchając pierwszych części nie za bardzo wiedziałam, po co ta powieść została napisana. Nie działo się tam nic wielkiego, a przynajmniej nic, co bardziej przykułoby moją uwagę. To wszystko sprawiło, że nawet interpretacja genialnego Filipa Kosiora tutaj za dużo nie pomogła i tak oto upadła moja teza o tym, że dobry lektor uratuje nawet najgorszą książkę.

Biorąc powyższe pod uwagę, zdecydowałam się wystawić ocenę 3+. Ten plus jest na zachętę do pracy nad warsztatem.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Adrian Bednarek
Tytuł: Inspiracja
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 510
Cena: około 44,99 złotych
Ocena: 3+/6
Możesz kupić jako: książkę papierową, ebook lub audiobook tutaj: https://www.taniaksiazka.pl/inspiracja-adrian-bednarek-p-1361283.html

 

 

Psychoterapeutka Helene Flood

Advertisements

Najnowszy thriller psychologiczny, którego reklamę można spotkać niemal wszędzie, przyciągnął moją uwagę. Zdecydowałam się jednak na przesłuchanie audiobooka i w przypadku tej książki wydaje mi się, że było to bardzo dobre posunięcie. Przeczytajcie poniżej, dlaczego tak właśnie mi się wydawało.

Zacznijmy od początku, czyli od opisu wydawcy. Bardzo wciągający i intrygujący tekst odnoszący się do innej, równie ciekawej powieści, która ukazała się nie tak całkiem dawno.

Wciągnęła cię „Pacjentka“? Musisz przeczytać „Psychoterapeutkę“! Czy ekspertka od cudzej psychiki może się mylić co do własnych emocji? Sara prowadzi praktykę psychoterapeutyczną dla trudnej młodzieży w starym odziedziczonym domu, który od lat odnawia jej mąż Sigurd. Pewnego ranka mężczyzna zostawia jej wiadomość, że wyjechał na weekend z kolegami i jest już na miejscu. Kilka godzin później do Sary dzwonią przyjaciele męża: Sigurd się nie pojawił i nie odbiera telefonu. Początkowy gniew Sary na męża z upływem czasu przeradza się w strach. Kobieta zaczyna czuć się obserwowana, przedmioty wokół niej znikają i znów się pojawiają, a dom przestaje być bezpiecznym miejscem. Gdy wychodzi na jaw straszna prawda o zniknięciu Sigurda, Sara zaczyna wątpić w swoje zdrowie psychiczne.

Książka wydaje się interesująca, nieprawdaż? Z pewnością Wasze zainteresowanie będzie większe, kiedy okaże się, że powieść została napisana przez psycholog, specjalizującą się w takich zagadnieniach, jak: poczucie wstydu, przemoc oraz poczucie winy. Jak informuje nas wydawca, tekst opowiada o destrukcyjnych emocjach w związku i wpływie rodzinnego dziedzictwa na wybory, jakich dokonujemy jako dorośli ludzie.

Moja ocena

Biorąc pod uwagę opis oraz to, że książka pochodzi z nurtu niezwykle popularnego ostatnio typu literatury, czyli thrillera psychologicznego, powinna to być jedna z pozycji, które muszą znaleźć się na Waszych półkach. Mnie też się tak wydawało, ale niestety nieco się rozczarowałam. Opowiem o tym za chwilę.

Jak przystało na thriller psychologiczny, mamy do czynienia z rozbudowanymi opisami stanów psychicznych i odczuć bohaterów. To się zgadza i nie mogę tej kwestii w żadnej sposób podważyć. Raczej odwrotnie – ci z Was, którzy wybierają lekturę ze względu na rys psychologiczny bohaterów, będą naprawdę zadowoleni. Bohaterka jest osobą o skomplikowanej osobowości, wielu wątpliwościach oraz skomplikowanym dzieciństwie. W dodatku dochodzi do zaskakujących wniosków w kwestii pewnych wydarzeń z dzieciństwa, które rzutują na jej teraźniejszość.

Jednak osoby, które chciałyby przeczytać dobry thriller psychologiczny ze zwrotami akcji i zaskakującymi wydarzeniami mogą poczuć się rozczarowane i oszukane. Dlaczego? Ponieważ tych jest jak na lekarstwo. Owszem zdarzają się sytuacje nieoczekiwane takie, jak na przykład wspomniane już przeze mnie odkrycie co do dzieciństwa lub informacje o morderstwie męża, ale ja miałam wrażenie, że chęć zagłębienia się w umysłowość Sary była tak wielka, że na porządny thriller tutaj po prostu zabrakło miejsca. I zdałam sobie sprawę, że to właśnie ten element psychologiczny odpowiedzialny jest za znaczne spowolnienie akcji w książce.

Chyba nie wyszło zbyt dobrze…

Zgadzam się z jedną z osób, której recenzję przeczytałam przed napisaniem swojej, że tę książkę można polubić za szczegółowe opisy psychologiczne lub znienawidzić za powolną akcję. To prawda. I niestety to spowolnienie wpływa na to, że trudno ocenić tę powieść. Nie jest ona bowiem zła – ma przecież swoje zalety, o których starałam się Wam napisać, ale ma również swoje minusy i wydaje mi się, że tych ostatnich jest znacznie więcej. Ja zdecydowałam się na przesłuchanie audiobooka i wydaje mi się, że był to dobry pomysł, ponieważ dobra interpretacja tekstu przez Annę Dereszowską sprawiła, że książkę chciało się wysłuchać do końca. Jednak od czasu do czasu, szczególnie na początku słuchania, byłam bardziej zainteresowana tym, w jaki sposób lektorce udało się nauczyć się wymowy trudnych norweskich nazw i nazwisk i do tego jeszcze płynnie czytać po polsku, niż wydarzeniami z życia bohaterów.

To wszystko sprawia, że moja ocena Psychoterapeutki jest niska, jedynie 4 w sześciostopniowej skali.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Helene Flood
Tytuł: Psychoterapeutka
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 400/ ok. 7h
Cena: około 39,90 złotych
Ocena: 4/6

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

Dublerka B.A. Paris

Advertisements

Thriller psychologiczny autorstwa Sophie Hannah, BA Paris, Clare Mackintosh i Holly Brown, którego okładkę od kilku tygodni możemy zobaczyć w mediach społecznościowych oraz salonikach prasowych. Przeczytałam i sprawdziłam, czy rzeczywiście warto poświęcić mu więcej czasu.

Muszę przyznać, że niezbyt często sięgam po kryminały napisane przez więcej niż dwóch autorów. Mam uraz po lekturze książek, które po prostu rozjeżdżały się, jeśli chodzi o tempo akcji i kwestie narracyjne. Tym razem zainteresowałam się jednak powieścią napisaną nie przez dwóch, ale aż czterech pisarzy. I przyznam, że zrobiłam to też dlatego, że poczułam się skuszona ciekawym opisem oraz także tym, że książka początkowo pisana była jako audiobook, a u nas wyszła najpierw w wersji papierowej (jest też książka audio!).

Przyjrzyjmy się opisowi wydawcy:

Jak daleko się posuniesz, by chronić swoją córkę? Cztery matki muszą ustalić, co naprawdę zagraża ich córkom – zanim będzie za późno. Córki Carolyn, Bronnie, Elise i Kendall przyjaźnią się i uczą w Akademii Sztuk Performatywnych imienia Orly Flynn. Rok temu zgrana grupka przyjaciółek rozpadła się – doszło między nimi brutalnej kłótni, ale dziewczynki już sobie wybaczyły i znów są nierozłączne. Jednak ich matki wciąż nie potrafią przejść nad tym do porządku dziennego. Szczególnie, że w szkole pojawiło się nowe zagrożenie i nowa tajemnicza uczennica. Wtedy matki postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Jednak, żeby odkryć prawdę, będą musiały zaryzykować, że na jaw wyjdą ich własne pilnie strzeżone sekrety…

Cztery współczesne brytyjskie mistrzynie suspensu połączyły swoje siły, by opowiedzieć tę wyjątkową, poruszającą i pełną tajemnic historię. Cztery autorki kryminałów i jedna wspólna powieść – to mógłby być przepis na katastrofę. Ale ten kwartet pisarek poradził sobie z zadaniem koncertowo!

Czy rzeczywiście koncertowo, opowiem Wam za chwilę. Chciałabym jednak dodać, że środowisko, w którym rozgrywa się akcja jest specyficzne: młodzi artyści są wrażliwi, ale przede wszystkim rządni sławy i uznania. Dlatego nie powinno Was dziwić to, że dziewczyny, mimo iż są przyjaciółkami, robią sobie drobne psikusy lub poważnie zastanawiają się nad tym, czy nie wyeliminować konkurentki z walki o upragnioną rolę. Tak pewnie dzieje się w świecie dorosłych, więc dlaczego nastolatki nie miałyby się już powoli w tym szkolić? I nawet jeśli to nie one same pragną wyeliminować konkurentkę to być może ich równie ambitne mamusie mogą ich w tym wyręczyć.

Dublerka – moja ocena

Książkę oceniam na mocną czwórkę z plusem w skali sześciostopniowej. Nie jest to bowiem powieść wybitna, jednak zdaje się być na tyle interesująca i wciągająca, że umili Wam czas na jakiejś plaży bądź nad jeziorem w upalny dzień. Nie oczekujcie jednak nie wiadomo jak skomplikowanej intrygi oraz zwrotów akcji z kosmosu.

Jej ogromną zaletą jest fakt, że jest ona spójna pod względem tempa akcji oraz fabuły. Z pewnością autorki pracowały na podstawie szczegółowego planu oraz poświęciły sporo czasu na ujednolicenie tekstu. To widać i tutaj nie można się do niczego przyczepić. Rysy charakterologiczne bohaterek i bohaterów są spójne – każda z dziewczyn jest inna i, oczywiście, ma różne problemy, aspiracje i pogląd na świat – a środowisko skupione wokół szkoły artystycznej wydaje się autentyczne. Do tego dochodzi dosyć ciekawe i nawet zaskakujące zakończenie (ja przynajmniej nie odgadłam, kto nabroił).

I z powyższego opisu można wywnioskować, że książka jest super.

Pewnie tak i z pewnością znajdzie swoich amatorów, mnie jednak czegoś w niej brakowało. Najgorsze jest to, że nie do końca umiem to nazwać. Wydaje mi się, że zabrakło w niej jakiegoś sposobu na większe zainteresowanie czytelnika. Moje odczucia w trakcie czytania ograniczały się raczej do: „aha, no super”, zamiast takiego: „nie wierzę, serio?!”. Treść nie byłaby niczym, co mogłoby rzeczywiście porwać mnie i zmusić do tego, żebym nie mogła oderwać się od tego thrillera. Raczej odwrotnie – podejrzewam, że gdybym odłożyła tę książkę na jakiś miesiąc to nic złego by mi się nie stało. Przeżyłabym, nie wiedząc, w jaki sposób się skończyła.

Dlatego rekomenduję Wam tę książkę na jakieś letnie leniwe popołudnie. Ale jak nie przeczytacie to nic wielkiego się nie stanie.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Sophie Hannah, BA Paris, Clare Mackintosh i Holly Brown
Tytuł: Dublerka
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 384
Cena: ok. 38,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

Max Czornyj Zjawa

Advertisements

Nie pierwszy, i zapewne nie ostatni, raz na tym blogu pojawi się recenzja jakiejś książki Maxa Czornyja. Tak się składa, że dziś zajmę się Zjawą, czyli kryminałem, który poleciła mi do przeczytania jedna z czytelniczek bloga.

Czytam serie tradycyjnie od środka (kto mi zabroni, a co!) – tak powinnam zacząć reklamować swój blog, ponieważ staje się to u mnie już niemalże tradycją. Jednak nie umiem oprzeć się nowościom wydawniczym oraz nieco starszym, ale dobrym książkom, które po prostu warto przeczytać. Stąd bardzo często okazuje się, że powieści, o których Wam piszę, stanowią część jakiejś większej serii wydawniczej. Pocieszam się tym, że może chociaż garstka moich czytelników ma to samo. Jeśli nie –  to trudno.

Zjawa- o czym opowiada?

Przyjrzyjmy się opisowi wydawcy:

Czekałeś na śmierć? Właśnie po ciebie przyszłam.
Podobno zdjęcia kradną dusze…

Komisarz Eryk Deryło tkwi w śpiączce. W jego umyśle przewijają się poszarpane sceny.
Tymczasem w Lublinie dochodzi do wyjątkowo sadystycznych morderstw.
Na biurko Tamary Haler trafiają zagadkowe zdjęcia zbrodni.
Sprawca, który nazywa siebie Fotografem, pogrywa z policją i społeczeństwem.
Śledczy muszą działać szybko, by dopaść szaleńca.
Migawka aparatu znowu pstryknęła.
Kolejna dusza zostanie skradziona.
Czy to możliwe, by rozwiązanie sprawy tkwiło w umyśle nieprzytomnego Deryły?

Nowy, mrożący krew w żyłach kryminał z bezkompromisowym komisarzem z Lublina, Erykiem Deryło.

Jak już wiemy, Deryło tkwi w śpiączce, a jego obowiązki przejmuje jego młodsza koleżanka Tamara Haler. Nie musicie się jednak obawiać o przebieg śledztwa, dziewczyna ma umysł jak brzytwa, nie pozwala sobie w kaszę dmuchać, a dodatkowo szybko kojarzy fakty. Dzięki temu rozpoznanie osoby, która stoi za bardzo brutalnymi zabójstwami nie stanowi tutaj problemu. A raczej odwrotnie – śledcza kojarzy fakty i znajduje mordercę w tempie niemal rekordowym. A zakończenie? Tradycyjnie zaskakujące i bardzo ciekawe. Jeśli jesteście złaknieni szczegółów, zapraszam Was do przeczytania tej książki.

Moja ocena

Ocena jest, tradycyjnie w przypadku książek Czornyja, wysoka. Daję jej bowiem mocne pięć.

Na tę notę składają się przede wszystkim takie elementy jak: umiejętne budowanie napięcia, świetne rysy charakterologiczne nie tylko policjantów, ale również samego mordercy oraz (nie wiem, czy powinnam to pisać) spora pomysłowość w przypadku opisów dokonywanych zabójstw. I muszę w tym miejscu napisać Wam, że jestem pod wielkim wrażeniem tego, w jaki wyrafinowany sposób autor planuje i rozpisuje poszczególne morderstwa (a jego pomysłowość wprost powala). Myślę, że jest to jedna z tych rzeczy, które do książek Czornyja przyciąga tak wielu ludzi. I aż zastanawiam się w tym momencie, czy w przypadku swojej najnowszej książki, Córki nazisty, autor będzie również tak pomysłowy. Zobaczymy.

Szukając wad w tej powieści

Musiałabym przyczepić się do postawy policjantów do pogrążonego w śpiączce komisarza Deryły. Wiadomo, niektórzy chcą go odwiedzić, inni nie przepadają za chorymi lub szpitalami i tego nie robią. Rozumiem również, że ze względu na to, że Deryło spał, trzeba było znaleźć jakieś powiązanie pomiędzy tą książką i poprzednimi częściami. Ale bardzo nie podobało mi się nastawienie Tamary Haler, która przez niemal pierwszą połowę powieści zastanawiała się nad tym, co w danym momencie zrobiłby komisarz i przeżywała, że starszego kolegi z nią nie ma. I muszę stwierdzić, że tym mnie zdenerwowała, ponieważ odniosłam wrażenie, że przedtem była niesamodzielną i uzależnioną od decyzji Deryły niedoświadczoną policjantką. Ot, takie wrażenie miałam i to odczucie mi się za bardzo nie podobało.

Poza tym jednym aspektem wszystko było poprawnie. Także zachęcam Was do przeczytania tej książki, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Max Czornyj
Tytuł: Zjawa
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 400
Cena: ok. 39,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Czy 29 sekund może zmienić czyjeś życie?

Advertisements

Takie mniej więcej pytanie stawia przed swoją bohaterką T.M. Logan, autor książki pod tytułem 29 sekund. Myślicie, że to możliwe, żeby tak krótki czas mógł wywrócić dotychczasową rutynę do góry nogami? Jeśli Was to zastanawia to koniecznie musicie przeczytać tę książkę.

A przy okazji, jeśli skądś kojarzy się Wam to nazwisko to dla przypomnienia pozostawiam tutaj link do recenzji poprzedniej książki autora, czyli Kłamstw.

A co, gdyby wokół ciebie były same Kłamstwa?

O czym jest ta książka

Sarah to pracownica naukowa. Jest sumienna i dokładna, do tego bardzo ciężko pracuje na to, aby piąć się po szczeblach uniwersyteckiej kariery. Ma jednak problem: po pierwsze jest kobietą w męskim świecie, a po drugie- jej szefem jest dobrze ustawiony męski szowinista, który uważa, że kobiety są z zasady głupsze i to pozwala mu na wykorzystywanie i molestowanie ich. Tym razem postanowił wziąć się za Sarah, która automatycznie ustawiona jest na słabszej pozycji. Jest samotną matką dwójki dzieci, nie ma więc żadnego mężczyzny, który mógłby obronić ją przed „zalotami” Alana Lovegooda.

Pewnego dnia kobieta jest świadkiem przedziwnej sceny. Dobrze ubrany mężczyzna spaceruje po drogim osiedlu z małą dziewczynką, Nagle podbiegają do nich podejrzanie wyglądający ludzie i próbują małą porwać. Sarah reaguje jako jedyna, próbując unieruchomić nogi jednego z nich za pomocą zderzaka swojego samochodu. Nie wie, że to zdarzenie zmieni jej życie na zawsze.  Czy na dobre, czy na złe? Z tym Was pozostawię, ponieważ, jeśli zainteresował Was ten opis, to z pewnością będziecie chcieli dowiedzieć się reszty z książki.

Moja ocena

Podobnie jak w przypadku poprzedniej książki T.M. Logana również tutaj czytelnik otrzymuje przysłowiowy rollercoaster. Powieść rozpoczyna się spokojnie od przedstawienia sytuacji główniej bohaterki, jej przeszłości oraz stosunków z podstarzałym lowelasem Lovegoodem po to, aby dosłownie zmieść czytelnika opisami zachowań, jakich profesor dopuszcza się wobec Sarah oraz jej koleżanki Mary. Przy czytaniu tych fragmentów naprawdę podnosi się ciśnienie! Później nie jest lepiej. Nagłe zwroty akcji i zaskakujące wydarzenia sprawiają, że książkę po prostu pochłania się w oka mgnieniu. Zresztą te zwroty akcji są tak nagłe i zaskakujące, że czasami zastanawiałam się, czy moje nerwy zniosą jeszcze więcej emocji.

Oceniam tę książkę na szóstkę w mojej sześciostopniowej skali. Przede wszystkim dlatego, że dałam się autorowi złapać w zasadzkę gdzieś w połowie książki. Być może był to celowy zabieg, aby kazać czytelnikowi uważać, że wie, co bohaterka powinna zrobić i budować w nim napięcie do momentu aż to zostanie wykonane. A potem jedynie dołożyć jakąś tonę akcji i „obserwować” jego zaskoczenie z powodu kolejnego zwrotu w narracji. To było świetne i muszę przyznać, że dawno żadna książka tak na mnie nie podziałała.

Jestem ciekawa, jak będzie u Was. Dajcie mi znać w komentarzach!

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: T.M Logan
Tytuł: 29 sekund
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 336
Cena: ok. 39,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Mroczno, mocno, Totentanz

Advertisements

Dzisiejszy wpis zamieram poświęcić książce, którą od jakiegoś czasu widuję w social mediach. Muszę zauważyć, że coraz częściej sugeruję się tym, co książkowi entuzjaści pokazują na swoich profilach. Czasem jest to dobry wybór, a czasami niekoniecznie. Jak będzie tym razem?

Totentanz czyli taniec śmierci, jest alegorycznym przedstawieniem tańca ludzi ze śmiercią. Takie przedstawienie pojawiło się w późnym średniowieczu. Symbolika jest tutaj bardzo prosta, otóż kościotrup na czele wiódł ludzi różnych stanów ku śmierci, co oznaczało, że każdy z nich był w jej obliczu równy.

Takie wizerunki były bardzo popularne w sztuce plastycznej i literaturze późnego średniowiecza. Powstawały jako przypomnienie o nieuchronnym losie oraz w wyniku rozczarowania nad marnością świata i skarga na przemijanie. Wczesne tańce śmierci wyglądały jak koło taneczne, w którym rozradowane trupy tańczyły z przestraszonymi ludźmi. Te z kolei rozpadały się na pary, składające się z kościotrupa oraz człowieka. Zobaczcie zresztą na tej ilustracji.

źródło: https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=81408

Nie dziwcie się zatem, że ja, jako rasowa fanka kościotrupów i osoba, która pracę magisterską pisała o horrorze, musiałam koniecznie sięgnąć po książkę, która tytuł wzięła od mojego ulubionego motywu w literaturze. Koniecznie musiałam sprawdzić, co skłoniło Mirosława Gorzkę do nadania takiego tytuły kryminałowi.

„Nie da się uciec od nierozwiązanych problemów z przeszłości. Rany same się nie zabliźniają, mogą tylko przyschnąć. Wystarczy drzazga, żeby znowu zaczęły krwawić”.

Przyjrzyjmy się opisowi wydawcy:

Czy czujecie się zainteresowani? Ja bardzo. I z tego powodu, nie tylko ze względu na tytuł, postanowiłam spędzić z tą powieścią troszkę czasu.

Moja ocena

Książkę oceniam na pięć i pół w mojej sześciostopniowej skali ocen. Jestem przede wszystkim bardzo zadowolona, że rzeczywiście w powieści pojawia się nawiązanie do tańca śmierci, tego ze średniowiecza. Można byłyby przyczepić się troszkę do tego, że grupa nastolatków wykorzystuje ten motyw w nieco głupkowaty sposób, ale, jak to się mówi, młodość musi się wyszumieć. I najwyraźniej musi to robić w najgłupszy z możliwych sposobów, czyli poprzez odgrywanie tańca śmierci z prawdziwego zdarzenia.

W tym kryminale pojawiają się także bohaterowie poprzednich części serii, czyli Paulina Czerny, Marcin Zakrzewski oraz Parol Szewczak. Ten ostatni ze względu na odniesione obrażenia nie jest może zbyt aktywnym śledczym, ale ze względu na stan zdrowia jestem mu w stanie to wybaczyć. Co do pozostałej dwójki – mamy tutaj do czynienia z policjantami z krwi i kości, osobami, które muszą rozwikłać zagadkę tajemniczych samobójstw wśród młodych, a także odnaleźć i unieszkodliwić bardzo niebezpiecznego płatnego zabójcę, Satyra. W przypadku tej ostatniej sprawy to Marcin Zakrzewski wykazuje się największą inicjatywą. Dlaczego tak jest przekonajcie się sami, czytając tę książkę.

I skoro już mowa o Satyrze to muszę się Wam przyznać, że dawno nie miałam do czynienia z tak ciekawą kreacją przestępcy. Jest to mężczyzna bezwzględny, profesjonalny do szpiku kości i do tego bardzo silny. Wydaje się być nieuchwytny dla policji, co pozwala mu z zimną krwią wypełniać powierzone zadania. Nie jest jednak maszyną do zabijania, o czym możemy przekonać się w drugiej części powieści. Zostaje pokonany przez kobietę, później do głosu dochodzą jego emocje…Bardzo to ciekawe.

Podsumowując, jeśli planujecie przeczytać tak zwany „jakiś kryminał” to lepszym wyjściem będzie zastąpienie go przez Totentanz Mirosława Gorzki. Oczywiście, jeśli zdecydujecie się na rozpoczęcie serii od pierwszej części, a nie od końca jak ja, to może okazać się, że ten tytuł będzie świetnym dopełnieniem pozostałych dwóch książek. Ja zaraz zabieram się do przeczytania pozostałych dwóch, czyli Iluzji i Martwego sadu, ponieważ czuję się bardzo zaintrygowana.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Mirosław Gorzka
Tytuł: Totentanz
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 500
Cena: około 44,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

 

 

Wojciech Chmielarz Wyrwa

Advertisements

Przyszła pora na wpis dotyczący najnowszej książki Wojciecha Chmielarza pod tytułem Wyrwa. Jest to również pierwsza książka tego niezwykle poczytnego autora, którą przeczytałam.

Skusiłam się na tę lekturę ze względu na opinie innych czytelników z innych blogów, ale również dlatego, że Chmielarz jest wielokrotnie nagradzanym pisarzem kryminałów. Stwierdziłam, że skoro jakieś jury zdecydowało się nagrodzić go za jego pracę to jego książki nie mogą być złe i pora wreszcie zapoznać się z nimi. Najprościej było zacząć od najnowszej Wyrwy.

O czym jest ta książka?

Maciej Tomski dowiaduje się, że jego żona Janina ginie w wypadku samochodowym. Szybko okazuje się, że nie dosyć, że kraksa najprawdopodobniej była samobójstwem to jeszcze małżonka miała przed nim sekrety. Z jakiegoś powodu rozbiła się w Mrągowie, ale miała znajdować się pod Krakowem. Maciej zaczyna rozumieć, że Janina miała przed nim wiele sekretów. Zdradza to chociażby obecność nieznajomego na jej pogrzebie. Zaintrygowany mężczyzna postanawia dowiedzieć się prawdy. Chce tego także dla ukojenia własnego sumienia…

Powieść opowiada o mężczyźnie, który po latach związku odkrywa, że zupełnie nie znał własnej żony. Jest to również książka o kimś, kto nie potrafi uporać się ze śmiercią, o poczuciu straty oraz głuchej rozpaczy, które kierują głównego bohatera w stronę poszukiwania prawdy.

Moja ocena

Już na pierwszy rzut oka na opis tego thrillera psychologicznego wydaje się być bardzo interesujący. I rzeczywiście taki jest. Opisy stanów emocjonalnych Macieja są niezwykle trafnie napisane i muszę przyznać, że bardzo wiernie oddają uczucia osoby, która straciła współmałżonka oraz kogoś, kto musi samodzielnie poradzić sobie ze stratą, zachowując jednocześnie pozory normalności (musi w końcu zająć się małymi córkami, pracować na swoje i ich utrzymanie i starać się radzić sobie z emocjami rodziców zmarłej żony). Zdecydowanie jest to najmocniejszy punkt tej książki i to właśnie z tego powodu bardzo dobrze się ją czyta.

Jest jednak coś, co nie za bardzo mi w tej książce pasuje i jest to coś, czego nie umiem za bardzo nazwać. Podejrzewam, że ci z Was, którzy są już po lekturze powieści będą wiedzieli, o co dokładnie mi chodzi. A piszę o rozpoczęciu i zakończeniu. Niby wszystko jest z nimi dobrze. Na pierwszych stronach mamy przedstawienie sytuacji i postaci, zakończenie – wiadomo, ale jednak gdzieś tam człowiek wyczuwa swoim czytelniczym szóstym zmysłem, że troszkę jest nie tak. I najgorsze jest to, że nie za bardzo wiadomo, co poszło źle, bo wydaje się, że jest poprawnie, itd. A tutaj po prostu pozostaje jakiś taki niedosyt co do rozwiązania i samych bohaterów. Wszystko to sprawia, że najnowsza książka Chmielarza pozostawia po sobie wrażenie, iż jest to kolejna pozycja, która nie pozwoliła na doświadczenie jakichś większych przeżyć i nie zapadnie w pamięć. Przynajmniej mi. Szkoda, bo naprawdę liczyłam na coś więcej.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Wojciech Chmielarz
Tytuł: Wyrwa
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 400
Cena: około 39,99 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Nie patrz i nie odpisuj, czyli recenzja łączona powieści Marcela Mossa

Advertisements

Po opublikowaniu recenzji ostatniej książki Marcela Mossa, czyli Pokaż mi, zdecydowałam się również opublikować moje przemyślenia na temat pozostałych książek autora. Jeśli czytaliście poprzedni wpis to wiecie, że zapoznałam się z tymi powieściami po to, aby mieć jakiś większy ogląd na jego twórczość.

Recenzję Pokaż mi możecie znaleźć tutaj (KLIK)

Przeszła pora na to, żeby opowiedzieć o tym, co uważam na temat pozostałych pozycji. Stwierdziłam także, że fajnie będzie zrobić to w formie takiej podwójnej recenzji po to, żebyście mieli wszystko w jednym miejscu. No to zaczynamy!

Nie odpisuj

Martyna to nauczycielka niemieckiego ze złamanym życiem. Została wyrzucona z pracy po tym, jak przyszła pijana na zajęcia. Ta wcześniej w miarę poukładana, jak mogłoby się wydawać, kobieta została porzucona przez partnera. Człowieka, który miał być jej mężem oraz ojcem jej dzieci. Tak się składa, że Martyna jest również administratorką bardzo poczytnego konta na Instagramie, które publikuje zwierzenia swoich czytelników. Pewnego dnia, po wypiciu zbyt dużej ilości alkoholu, publikuje post, który sprawia, że staje się ona częścią świata innej osoby.

Tak w skrócie i bez zdradzania większej ilości szczegółów można określić fabułę tej książki, który przez wydawcę określany jest jako thriller, na który czekał cały internet. To fakt, że swego czasu książka pojawiała się niemal w każdym medium społecznościowym i ja sama zapisałam sobie tytuł na mojej liście książek do przeczytania.

Powieść skupia się na przeżyciach głównej bohaterki. Kobiety pogrążonej w depresji po zakończonym związku. Portal społecznościowy, jak mi się wydaje, ma w jakiś sposób dowartościować ją i wspomóc w cierpieniu. Ma również niejako utwierdzić ją w przekonaniu, że nie tylko ona tkwi w matni i nie może otrzymać pomocy znikąd. Problem jednak jest nieco głębszy – to zostało ukazane w końcowej części powieści. Martyna bowiem jest niestabilna emocjonalnie i źródło tego tkwi nie w nieudanym związku, tylko w wydarzeniach z jej przeszłości. Jej relacje z partnerem, ale również z mężczyzną, któremu stara się pomóc, kończą się, a ona przeżywa ogromną traumę z powodu odrzucenia. Z pewnością nie pomaga jej również fakt, że codziennie wrzuca w siebie ogromne ilości alkoholu, z powodu którego nie tylko nie myśli o poprawieniu swojej sytuacji, ale także stacza się coraz bardziej.

Muszę zauważyć, że książka jest bardzo interesująca. Szczególnie ciekawy jest rys psychologiczny bohaterów, zarówno Martyny, jak i mężczyzny, któremu chce pomóc i jego żony. Bardzo fajnie jest wiedzieć, co dzieje się w głowie takich osób, jakie emocje nimi targają. To wszystko zostało opisane tutaj bardzo dokładnie.

Nie patrz

Powracamy do bohaterów, o których mowa była w Nie odpisuj. Główną bohaterką jest tutaj Ewa Babel, psychoterapeutka lecząca między innymi Martynę. Lekarka zostaje wrzucona w wir niepokojących i tragicznych wydarzeń, których początkiem jest…nowoczesna technologia. Tak się składa, że jej nieprzemyślane działania skłaniają Martynę do szantażu. A ta ma na terapeutkę naprawdę niezłego haka. Ewa Babel nie ma wyboru – musi zająć się rozwiązaniem niezwykle mrocznej zagadki śmierci młodej dziewczyny. Konsekwencje poszukiwania prawdy będą dla niej bardzo dotkliwe, chociaż nie da się ukryć, że kłopoty sprowadziła na siebie sama.

W tej książce znów pojawiają się ludzie przegrani, zrezygnowani, którzy nie do końca radzą sobie z życiem oraz konsekwencjami swoich wyborów. Jest morze alkoholu, niebezpieczni ludzie, a rzeczywistość jest brudna i mroczna. W życiu tych ludzi jest niewiele okazji do cieszenia się nim. Smutny to świat, ale też znajomy.

Podobnie, jak pierwsza powieść Mossa, również ta książka jest mocno wciągająca. Dzieje się tak za sprawą nie tylko za sprawą ciekawie opisanych bohaterów (te emocje nimi ciągające, naprawdę interesujące), ale też i następujących po sobie wydarzeń. Czasami, czytając, nie mogłam uwierzyć, że coś takiego rzeczywiście mogło się wydarzyć. I mimo że od czasu do czasu nie mogłam się na niej skupić to nadal uważam, że była to interesująca lektura.

Podsumowując

Gdyby wziąć do kupy to wszystko, co napisałam już o książkach Mossa to wychodzi mi, że zarówno Nie odpisuj, jak i Nie patrz to udane thrillery, które skupiają się na tym, co jest bardzo ważnym elementem naszej codzienności, czyli Internecie i nowych technologiach. Mimo że eksperci od wielu lat ostrzegają nas przed zagrożeniami z nich płynącymi, my nadal ignorujemy pewne sygnały, nie zachowujemy prywatności i dzielimy się ze światem wszystkim, co możliwe. A stać się może wiele złego, co możemy obserwować w trakcie czytania tych książek.

Podoba mi się również to, że te thrillery zajmują się bieżącymi sprawami społecznymi. Czymś, o czym możemy przeczytać w gazecie lub w internetowych newsach. To wszystko sprawia, że te powieści są aktualne, co, w moim mniemaniu, jest naprawdę dużą zaletą.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Marcel Moss
Tytuł: Nie odpisuj, Nie patrz
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 400 i 352
Cena: około 39,99 złotych każda

 

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Książka, na którą czekałam – Pokaż mi Marcela Mossa

Advertisements

Premiera nowej książki Marcela Mossa zbiegła się z moim zainteresowaniem twórczością autora. Tak się bowiem zdarzyło, że własnie byłam w trakcie słuchania audiobooka Nie odpisuj, kiedy pojawiła się Pokaż mi.

Dziś jestem po lekturze wszystkich powieści Mossa i myślę, że jest to także doby czas na to, aby opowiedzieć Wam o tym, co sądzę na temat nie tylko najnowszej pozycji, ale również tych wcześniejszych. Chociaż nie ukrywam, że zarówno Nie odpisuj, jak i Nie patrz poświęcę osobne wpisy.

Thrillery, które wstrząsają czytelnikami

Jak na razie Marcel Moss jest autorem trzech kryminałów, których nazwy już wymieniłam. Często zdarza się, że potencjalni czytelnicy pytają, czy trzeba czytać je w kolejności ukazania się. W tym przypadku to jest bardzo dobry pomysł, ponieważ losy bohaterów przynajmniej pierwszych dwóch książek przeplatają się. Trzecia odbiega nieco od tego schematu, ale pojawia się w niej nazwisko przynajmniej jednej bohaterki znanej z poprzednich części, Ewy Babel. Oczywiście, jeśli będziecie czytać lub słuchać (dwie pierwsze to też audiobooki czytane przez naprawdę rewelacyjnych lektorów) to nic się strasznego nie stanie. Można tak zrobić, ale czytanie po kolei da Wam nieco większy obraz na te powieści jako całość.

To, co przyciąga do tych książek to fakt, że autor na ich łamach rozprawia się z naprawdę palącymi zjawiskami społecznymi. Mamy tutaj do czynienia z pedofilią, wykorzystywaniem seksualnym, poniżaniem, agresją psychiczną i fizyczną w związkach, brakiem stabilności emocjonalnej w wyniku przeżytych traum oraz niebezpieczeństwem związanym z korzystaniem z internetu lub nieznanych aplikacji. Wszystko to dzieje się w życiu bohaterów będących reprezentantami warszawskiej kasy średniej – ludzi wykształconych, odnoszących większe lub mniejsze sukcesy i, niestety, zagubionych w dzisiejszym świecie, w którym to wszystko musi być najlepsze i najszybsze oraz w którym nie ma za bardzo miejsca na negatywne emocje lub zagubienie.

Pokaż mi 

W takim stanie właśnie znajduje się Łukasz Sierp, manager zespołu w agencji marketingowej Key&Note. Ma dobrą pracę, narzeczoną, z którą planuje wziąć ślub oraz nieogarniętego przyjaciela od kieliszka. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się dobre. Stabilny związek, brak większych problemów finansowych, itp. Jednak jak to zazwyczaj w życiu jest, jeśli jest dobrze to może się popsuć. I coś takiego właśnie przytrafia się Łukaszowi: firma zostaje połączona z innym przedsiębiorstwem z branży, a ustatkowane życie u boku jednej kobiety nie wydaje się wcale tak atrakcyjne. W sumie to nigdy nie było, ale mężczyzna wcześniej tego nie dostrzegał.

Tak się akurat składa, że w trakcie jednej z popijaw znajomy pokazuje Łukaszowi ciekawą aplikację dla mężczyzn znudzonych życiem. Jest to właśnie Pokaż mi. Na jej czele stoi Królowa, która jest nie tylko wyjątkowo atrakcyjną kobietą, ale ma dla swoich tygrysków produkt, którego bardzo poszukują: ekscytujące zadania o podtekście seksualnym. Nagrodą dla tego, który zdobędzie najwięcej punktów jest spotkanie z nią.

Możecie się z pewnością domyślić, że Łukasz decyduje się podjąć grę. Nie zdradzę Wam, czy wyjdzie na tym dobrze – tego musicie dowiedzieć się sami. Mogę jednak napisać, że będzie ekscytująco, a Wy nie będziecie w stanie oderwać się od tej książki.

Moja ocena

Ocena jest jak najbardziej pozytywna. Wystawiam jej piątkę, mimo kilku niedociągnięć, o których opowiem za chwilę.

Przede wszystkim muszę zwrócić Waszą uwagę na to, że wreszcie powstały powieści, które opowiadają o tym, jak psychicznie radzą sobie ludzie w obliczu zagrożenia płynącego z nieroztropnego używania Internetu oraz braku zachowania jakichkolwiek zasad płynących z chęci zachowania względnej anonimowości. Żyjemy z tym od lat: publikujemy zdjęcia na różnego rodzaju portalach społecznościowych, sprzedajemy swoje dane w zamian za zniżki w sklepach stacjonarnych i internetowych, itp. Główny bohater jest z kolei tak bardzo pochłonięty rywalizacją w konkursie o względy Królowej, że udostępnia administratorom aplikacji naprawdę intymne szczegóły ze swojego życia. A my, czytelnicy, dowiadujemy się, co mogłoby się stać również z nami, gdyby nasze zdjęcia trafiły w niepowołane ręce.

Z pewnością nie zaskoczę Was stwierdzeniem, że w tej powieści akcja płynie wartko. Wydarzenia zdają się dziać jedno po drugim w trybie: akcja-reakcja. W niektórych momentach bohater zmuszony jest do podejmowania decyzji na szybko, niemal bez zastanowienia i ma to swoje konsekwencje w kolejnych nieprzewidzianych sytuacjach, na które musi reagować niekiedy wręcz histerycznie.

Niewątpliwą zaletą tej książki jest to, że autor mierzy się z problemami współczesnego świata. Wykazuje również, że ludzie wcale nie są przygotowani na to, co daje im współczesny świat. Nie widzą w nowinkach technologicznych żadnego zagrożenia, a jedynie narzędzia do sprawiania sobie przyjemności. Sporą część Moss poświęca zresztą psychice swoich bohaterów – ich rysy psychologiczne są pogłębione tak, jakby autor koniecznie chciał nam przekazać, że wszystkie nasze problemy pojawiają się dlatego, że jesteśmy mniej lub bardziej stuknięci. Biorąc pod uwagę motywację głównego bohatera, jestem skłonna w to uwierzyć (mimo że jego wyborów nie pochwalam i przez większość czasu cieszyłam się, że spotkały go nieprzyjemności, które były konsekwencją jego głupich decyzji).

Jest kilka rzeczy, które mi się w powieści nie podobały. Przede wszystkim jej schemat jest nieco powtarzalny – bardzo podobny do poprzednich książek autora. Całość oparta jest na podobnym koncepcie: bohaterowie wykształceni, ale niezbyt radzący sobie z życiem, spotykają ich problemy, nie radzą sobie z nimi, nikt ich nie rozumie i muszą sami pozbyć się tego, co ich uwiera. Przy przeczytaniu pojedynczej książki tego nie widać, ponieważ oparcie powieści na tym schemacie jest dobrym pomysłem, ale po trzech czytanych jedna po drugiej, jest to męczące i powtarzalne.

Wszystko jest mocne, tak jakby bohaterowie nie mogli wieść normalnego, nudnego i stabilnego życia, tylko zawsze na ostrzu noża. Z jednej strony jest to zaleta, ponieważ, przynajmniej dla mnie, jest to nowość i mogłam sobie poczytać o czymś zupełnie mi nieznanym. Ale zaraz pojawiła mi się taka refleksja, że może jednak ludzie tak żyją, a to po prostu ja jestem z innej galaktyki…

Ostatnia rzecz na nie dotyczy języka i kilku niekonsekwencji w powieści. Po pierwsze: czy wszyscy ludzie formułują swoje komunikaty składając je w 60% z przekleństw? Rozumiem zdenerwowanie i chęć podkreślenia agresji bohaterów, ale może trochę mniej przesady w tym względzie byłoby lepsze. Przynajmniej dla mnie.

Co do niekonsekwencji to przyłapałam autora na określeniach typu: „Kłosińska odwróciła się”. I żeby było jasne, w zdaniu mowa jest o narzeczonej Łukasza, na której trochę mu zależy. I teraz zadajcie sobie pytanie: ilu z Was o ukochanej/ukochanym powiedziałby/powiedziałaby w ten sposób? Jak dla mnie było to trochę zbyt bezosobowe, jak na opis partnera, z którym spędziło się kilka lat. Czy to miało pokazać, że para oddaliła się od siebie emocjonalnie, czy po prostu zabrakło pomysłu na opisanie Jagody w jakiś inny sposób? Nie odgadłam.

Na sam koniec zostawię sobie Błażeja. To imię pojawia się w ostatnim akapicie książki. Nie wiem, kim jest Błażej, ale główny bohater chyba tak. Problem jest tylko taki, że ja nie zauważyłam żadnego Błażeja w trakcie czytania powieści. Istnieje oczywiście możliwość, że przespałam fragment, ale starałam się czytać bardzo dokładnie. Może to po prostu wpadka redakcyjna, a ja się czepiam.

EDIT: Wyjaśniło się, kim jest Błażej! To jest brat Jagody, dziewczyny Łukasza. Jego imię pojawia się kilka razy na początku powieści. To był brat, który nie aprobował związku siostry z Łukaszem. Jednocześnie był policjantem, więc wyjaśnia się, dlaczego główny bohater miał zamiar zgłosić się do niego. Ale w natłoku zdarzeń ten szczegół po prostu umyka, stąd taka moja reakcja.

Podsumowując, jeśli lubicie thrillery to warto zapoznać się z Pokaż mi, bo ta książka jest interesująca i może Wam dostarczyć sporo frajdy. Niekonsekwencje, o których wspominałam wcześniej nie są na tyle poważne, żebyście z ich powodu mieli odpuścić sobie jeden z bardziej interesujących kryminałów ostatnich lat.

Dziękuję Wydawnictwu Filia za możliwość przeczytania książki.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Marcel Moss
Tytuł: Pokaż mi
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 382
Cena: około 39,99 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!