KSIĄŻKA TYGODNIA: Babka z zakalcem Alek Rogoziński

Advertisements

Uwaga, uwaga! Podejście do komedii kryminalnej nr 2. Tym razem zdecydowałam się na nowość ostatnich dni, czyli właśnie Babkę z zakalcem, którą napisał Alek Rogoziński. Zobaczmy, czy warto.

Nie tak dawno temu, w te wakacje, pokusiłam się o wypróbowanie nowego gatunku literackiego, czyli komedii kryminalnej. Jeśli nie pamiętacie to przypomnę, że mój wybór padł na ówczesną nowość, powieść Iwony Banach pod tytułem Głodnemu trup na myśli. Jej recenzję możecie przeczytać tutaj

Przeczytaj także: Komedia kryminalna-czy to może się udać?

 

I po tej lekturze nie byłam jakoś niesamowicie zadowolona i zainteresowana dalszym obcowaniem z tym gatunkiem. Raczej odwrotnie – nie był to zbyt dobry przedstawiciel, a przynajmniej nie książka, od której powinno się zaczynać. Jednak stwierdziłam, że spróbuję jeszcze raz. Być może po prostu źle dobrałam sobie autora. No i właśnie w taki sposób przesłuchałam Babkę z zakalcem Aleka Rogozińskiego.

Fabuła

Luiza Mirska to gwiazda telewizyjnych show kulinarnych i bardzo prężna przedsiębiorczyni. Ma jednak swoje lata i czuje, że właśnie nadszedł czas na to, aby przekazać stery w swoim imperium w nieco młodsze ręce. Problem w tym, że kiedy bierze pod lupę każdą osobę ze swojej rodziny, okazuje się, że każdy z nich ma na sumieniu jakieś przestępstwo. Do tego jeszcze w trakcie imprezy z okazji sześćdziesiątych urodzin Mirskiej dochodzi do morderstwa, a każdy z obecnych staje się podejrzanym. Tak się bowiem składa, że wszyscy zebrani mają motyw i okazję do tego, aby dołożyć swoje co nieco do babeczki z lukrem.

Moja ocena

Za książkę: treść oraz sposób realizacji wystawiam wysoką ocenę, czyli pięć i pół w sześciostopniowej skali. Podobała mi się intryga, sposób doboru bohaterów oraz niesamowite poczucie humoru autora. Zacznijmy jednak od początku.

 

Intryga, wokół której zbudowano historię jest bardzo ciekawa. Mamy do czynienia z kobietą, która ogromną część swojego życia poświeciła na budowanie rodzinnego imperium. Udało się jej to kosztem życia prywatnego. W tej ostatniej sferze nie wszystko jej się udało, mimo iż dochowała się gromadki dzieci. Tak się składa, że równie nieidealnych jak ona… Pewnego dnia, kobieta decyduje się na przeniesienie władzy w firmie w ręce kogoś innego, ale okazuje się, że nie za bardzo jest komu, ponieważ jej bliscy to, delikatnie mówiąc, leserzy albo nieudacznicy. Jest również pewna tajemnica z przeszłości, która także daje o sobie znać w tak niefortunnym momencie. To właśnie ten sekret stanowi podstawę bardzo ciekawie zawiązanej intrygi.

Co do bohaterów – co nieco wspomniałam już wcześniej. Jednak nie napisałam o tym, że są to osoby, które każdy z nas mógłby spotkać w swoim otoczeniu. Ich rysy charakterologiczne są niezwykle dobrze skonstruowane, co sprawia, że bohaterowie wydają się być ludźmi z krwi i kości. Do tego dochodzi świat telewizji i celebrytów, w którym niektórzy z nich zostali wymienieni z imienia i nazwiska, a kilku z nich zmieniono personalia w taki sposób, żeby można było się łatwo domyślić, o kogo chodzi. Wszystkie te zabiegi sprawiają, że to wrażenie, iż ci ludzie są prawdziwi, jest jeszcze większe.

Na sam koniec zostawiam sobie humor. Począwszy od zmiany nazwisk co poniektórych znanych osób, przez ciekawe wydarzenia, po zabawne powiedzonka, którymi autor sypie jak z rękawa. To właśnie te elementy sprawiają, że książka, która jednak jest kryminałem, jest również lekka i zabawna, a czytelnik nie chce odłożyć jej na później. Swoją drogą duża tutaj zasługa lektora, który świetnie interpretuje tekst.

Podsumowując, warto przeczytać tę książkę dla ciekawej narracji i ogromnej dozy świetnych powiedzonek oraz trafnych spostrzeżeń.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Alek Rogoziński
Tytuł: Babka z zakalcem
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Liczba stron: 290/ ok. 7h
Cena: około 39,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

KSIĄŻKA TYGODNIA: Nie wiesz wszystkiego Marcel Moss

Advertisements

Znów mam zaszczyt recenzować książkę Marcela Mossa. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ od czasu, kiedy dowiedziałam się o premierze Nie wiesz wszystkiego, dosłownie przebierałam nogami z niecierpliwości. Chciałam dowiedzieć się, czy kolejna powieść będzie równie kontrowersyjna jak poprzednie.

Dla przypomnienia lub jeśli jest to dla Was pierwsze zetknięcie z twórczością tego autora, zamieszczam linki do poprzednich wpisów o jego thrillerach.

Książka, na którą czekałam – Pokaż mi Marcela Mossa

Nie patrz i nie odpisuj, czyli recenzja łączona powieści Marcela Mossa

Przyjrzyjmy się jednak bliżej najnowszej propozycji Mossa.

Fabuła

Uczniami prestiżowego liceum z Warszawy wstrząsa wiadomość o śmierci dwojga uczniów. Ona, Otylia, jest członkinią grupy wyrzutków. Jest to dziwna i, na pierwszy rzut oka, agresywna oraz mocno pokręcona, dziewczyna. Z kolei on – Alan – jest najpopularniejszym uczniem w szkole. Siatkarz, wysoki, przystojny chłopak szkolnej gwiazdeczki. Z pozoru nic ich nie łączy, jedynie to, że pewnej nocy spotykają się na dachu opuszczonej hali i rzucili się w dół, umierając przy tym na miejscu.

Jak można się tego było spodziewać, zarówno społeczność szkolna, jak i opinia publiczna oskarża dziewczynę o nakłonienie Alana do popełnienia samobójstwa. Jednie jej najbliższa przyjaciółka Marta nie wierzy, że Otylia mogła być do tego skłonna. Jeśli to nie ona, to kto? I jak to się stało, że dwoje młodych ludzi zdecydowało się skończyć z sobą w tak tragiczny sposób? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w lekturze Nie wiesz wszystkiego.

Moja opinia

Zacznę od tego, że ponownie jestem zaskoczona tym, w jaki trafny sposób Marcel Moss podejmuje palące problemy społeczne. W poprzednich książkach mieliśmy do czynienia z pracoholizmem i uczuciami ludzi, którzy nie potrafili stworzyć związku lub z ich emocjami po rozstaniu. Były to jednak osoby dorosłe. Tym razem czytamy o dzieciach, ale nie dajcie się zwieść. Jak możemy wyczytać z powieści, świat nastolatków jest równie bezwzględny jak rzeczywistość, w której żyją młodzi ludzie. Oczywiście ich problemy są nieco inne, ale ciągłe ocenianie ze względu na wygląd, popularność lub jej brak, niemożność bycia sobą i okazywania swoich prawdziwych uczuć w połączeniu z burzą hormonów i brakiem uwagi ze strony dorosłych tworzy prawdziwą mieszankę wybuchową. Bohaterowie Nie wiesz wszystkiego odkrywają, że sukces oraz duże pieniądze są tym, co stanowi podstawę życia, a że do końca nie wiedzą jeszcze, że nie do końca jest to prawda, starają się zachowywać się tak, jak wymagają tego od nich inni – zmieniają się, wierząc, iż nowy wygląd lub inne zachowanie zapewnią im akceptację.

Wydaje mi się, że to właśnie to ostanie słowo jest wytrychem do tej książki. Akceptacja bohaterów przez ich najbliższych oraz rówieśników, samoakceptacja co do swoich ułomności lub jej brak to to, co spaja wszystkie historie młodych bohaterów. A wątek nauczycielki Julii oraz jej męża Olka, małżeństwa, które zmaga się z problemem jego seksoholizmu, wydaje się tylko to potwierdzać.

Nie wiesz wszystkiego jest dobrym, mocnym thrillerem psychologicznym, jednak nieco mniej kontrowersyjnym niż w przypadku poprzednich książek. Może moje odczucia są takie, a nie inne, ponieważ na co dzień obcuję z młodzieżą i zachowania, które opisuje Moss już mnie raczej nie dziwią. Ale nie powinniście uważać tego za wadę. Wydaje mi się, że jest to właśnie spora zaleta tej książki, ponieważ nie wszystko można i trzeba opisywać z siłą tarana, który dosłownie wgniata czytelnika w ścianę.

W kwestiach językowych wszystko wydaje się w porządku, chociaż w swojej kopii znalazłam dwie literówki 🙂 Nadal dziwi mnie także to, że o swoich najbliższych bohaterowie myślą, używając ich nazwisk (jeśli nie wiecie, o co mi chodzi, zajrzyjcie do poprzednich recenzji – tam wszystko wyjaśniam), ale może to jest po prostu taka maniera, a ja się czepiam.

Podsumowując to wszystko, co napisałam w tej części, muszę przyznać, że książka mi się podobała. Zainteresowali mnie bohaterowie, którzy zostali skonstruowani zręcznie i tak, że jestem pewna, iż mogłabym ich spotkać gdzieś na ulicach mojego miasta. Wydarzenia oraz ich następstwa są logiczne i prawdopodobne. Tradycyjnie dużą pracę włożono w kwestie psychologiczne (za to ogromne brawa). Nie pozostaje mi nic innego, jak wystawić wysoką ocenę pięć z plusem w sześciostopniowej skali. 

Czekam na kolejne książki Marcela Mossa.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Marcel Moss
Tytuł: Nie wiesz wszystkiego
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 386
Cena: ok. 39,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!