Nominacje do Nagrody Hugo za rok 2018

Nie tak dawno ogłoszono nominacje do Nagrody Hugo –  jednej z najważniejszych, o ile nie najważniejszej, nagrody literackiej dla twórców literatury fantastycznej. 

Hugo to amerykańska nagroda przyznawana co roku przez uczestników Worldconu za dzieła literackie z gatunku fantasy oraz science fiction. W tym roku komisja zgromadziła 1800 zgłoszeń na nominacje. Nagrody zostaną wręczone w trakcie 77. Worldconu, który w tym roku odbędzie się pomiędzy 15-19 sierpnia w Dublinie.

books school stacked closed
Photo by Pixabay on Pexels.com

Nominacje do Hugo

Jak wygląda lista nominacji w tym roku? Między innymi tak:

Najlepsza powieść:

  • Record of a Spaceborn Few, Becky Chambers
  • The Calculating Stars, Mary Robinette Kowal
  • Revenant Gun, Yoon Ha Lee
  • Moc srebra, Naomi Novik
  • Trail of Lightning, Rebecca Roanhorse
  • Space Opera, Catherynne M. Valente

Najlepsza mikropowieść:

  • The Black God’s Drums, P. Djèlí Clark
  • The Tea Master and the Detective, Aliette de Bodard
  • Beneath the Sugar Sky, Seanan McGuire
  • Binti: The Night Masquerade, Nnedi Okorafor
  • Gods, Monsters, and the Lucky Peach, Kelly Robson
  • Artificial Condition, Martha Wells

Najlepsza nowela:

  • The Only Harmless Great Thing, Brooke Bolander
  • If at First You Don’t Succeed, Try, Try Again, Zen Cho
  • The Last Banquet of Temporal Confections, Tina Connolly
  • Nine Last Days on Planet Earth, Daryl Gregory
  • When We Were Starless, Simone Heller
  • The Thing About Ghost Stories, Naomi Kritzer

Najlepsze opowiadanie:

Wszystkie nominowane opowiadania znajdują się w internecie. Dla wygody podaję Wam linki do amerykańskich stron.

  • The Tale of the Three Beautiful Raptor Sisters, and the Prince Who Was Made of Meat, Brooke Bolander (znajdziecie je TUTAJ)
  • The Secret Lives of the Nine Negro Teeth of George Washington, Phenderson Djèlí Clark (znajdziecie je TUTAJ)
  • STET, Sarah Gailey (znajdziecie je TUTAJ)
  • A Witch’s Guide to Escape: A Practical Compendium of Portal Fantasies, Alix E. Harrow (znajdziecie je TUTAJ)
  • The Rose MacGregor Drinking and Admiration Society, T. Kingfisher (znajdziecie je TUTAJ)
  • The Court Magician, Sarah Pinsker (znajdziecie je TUTAJ)

Najlepsza seria:

  • Wayfarers, Becky Chambers
  • The Universe of Xuya, Aliette de Bodard
  • Machineries of Empire, Yoon Ha Lee
  • The October Daye series, Seanan McGuire
  • The Centenal Cycle, Malka Older
  • The Laundry Files, Charles Stross

Najlepszy film pełnometrażowy:

  • Anihilacja
  • Avengers: Infinity War
  • Czarna Pantera
  • Ciche Miejsce
  • Przepraszam, że przeszkadzam
  • Spider-Man: Uniwersum

Pełną listę możecie znaleźć pod tym linkiem:

2019 Hugo Award & 1944 Retro Hugo Award Finalists

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co o tym sądzisz!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Reklamy

Subiektywna Lista Lektur do słuchania Podcast #1

Cześć!

W ramach postanowień noworocznych planowałam rozkręcenie bloga i rozszerzenia go również o recenzje w formie audio. Planuję udostępniać takie nagrania regularnie i mam nadzieję, że wytrwam w tym postanowieniu.

SUBIEKTYWNA LISTA LEKTUR DO SŁUCHANIA

 

Mój pierwszy podcast, proszę o wyrozumiałość, ponieważ dopiero się uczę, to propozycja książki, którą pewnie wielu z Was już zna. „Profil mordercy” Paula Brittona to super sprawa, ale posłuchajcie, co mam do powiedzenia na jej temat.

 

 

Ania

P.S. Napisz, co o tym sądzisz!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Rozdanie

Zapraszam na rozdanie z okazji…bez okazji 🙂 A oto nagroda!

Co trzeba zrobić, aby wziąć w nim udział?

Sprawa jest bardzo prosta, wystarczy:

  1. Polubić profil na Facebooku https://www.facebook.com/ksiazkisubiektywnie/ oraz udostępnić post konkursowy na swoim profilu.
  2.  Do wygrania książka „Dunbar” autorstwa Edwarda St Aubyna
  3. Rozdanie trwa od 14 do 21 marca 2019.
  4. Nazwisko zwycięzcy zostanie ogłoszone na profilu Subiektywna Lista Lektur na Facebooku w piątek 22 marca.

Powodzenia!

pf_1552381085

 

REGULAMIN ROZDANIA

1.Organizatorem konkursu jest blog Subiektywna Lista Lektur.

2.Rozdanie  prowadzone jest za pośrednictwem portalu społecznościowego Facebook.

3.Rozdanie rozpoczyna się 14 marca  i kończy 21 marca 2019 o godzinie 23:59.

4.Rozdanie  nie jest grą losową w rozumieniu ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach
hazardowych (Dz. U. z 2009 Nr 201 poz. 1540 z późn. zm.).

5.Uczestnik rozdania musi mieć ukończone 16 lat.

6.Aby wziąć udział w rozdaniu na Facebooku należy zaobserwować profil: Subiektywna Lista Lektur https://www.facebook.com/ksiazkisubiektywnie/ oraz udostępnić wpis konkursowy na swoim profilu na Facebooku.

7. Nagrodą w rozdaniu  jest książka „Dunbar” autorstwa Edwarda St Aubyna

8. Zwycięzca rozdania zobowiązany jest na wystawienie na swoim profilu zdjęcia z otrzymaną nagrodą oraz oznaczenie na zdjęciu nazwy profilu @ksiazkisubiektywnie, w przeciwnym razie nie będzie mógł brać udziału w następnych rozdaniach.

9. Zwycięzca zostanie wybrany przez organizatorów, a wyniki rozdania  zostaną ogłoszone najpóźniej 22 marca na profilu Facebookowym https://www.facebook.com/ksiazkisubiektywnie/

10. Jeśli po rozdaniu  uczestnik konkursu przestanie obserwować profil, zostanie on wyłączony z pozostałych konkursów organizowanych przez blog Subiektywna Lista Lektur.

11. Osoba która w przeciągu 48 h nie poda swoich danych, wówczas nagroda będzie anulowana i przekazana następnej osobie , która brała udział w rozdaniu.

12. Rozdanie dla osób przebywających na terenie Polski.

13. Konta typowo zakładane na konkursy, rozdania  gdzie nie ma zdjęć właściciela profilu nie będą brane pod uwagę w rozdaniu.

14. Rozdanie  nie jest w żaden sposób sponsorowany, administrowany czy powiązany z portalem Facebook.

 

Kilka słów o tym, co robię z przeczytanymi książkami

Jest wiele zwyczajów związanych z książkami. Jedni mówią, że tych zakupionych nie wolno oddawać lub odsprzedawać innym ludziom. Ja wierzę jedynie w to, że książki powinno się szanować: nie niszczyć i traktować jak najlepszego przyjaciela. A to dlatego, że w świecie książkoholików nie istnieje maksymalna liczba tomów, które chce się i można posiadać, a to automatycznie prowadzi do bałaganu.

Osobiście nie przepadam za nieporządkiem. Moje książki muszą być odpowiednio ułożone, nie ściśnięte i tak dalej. Nie wytrzymałabym chyba tego, że leżą porozrzucane po kątach, na podłodze, parapetach, itd. Oczywiście znam osoby, które tak mają i wcale im to nie przeszkadza 🙂

books on bookshelves
Photo by Mikes Photos on Pexels.com

Ja jednak decyduję się od czasu do czasu pozbyć się kilku nadmiarowych tomów. Mam też swoje sposoby na to, żeby moja kolekcja nie powiększała się zbyt szybko. I nie, to nie jest medytacja i wmawianie sobie, że nie potrzebuję więcej książek. Wręcz przeciwnie, bardzo potrzebuję…

Co robię z przeczytanymi książkami?

Przede wszystkim zastanawiam się, czy rzeczywiście chcę zostawić sobie książkę, którą właśnie przeczytałam. Prawda jest taka, sami zresztą o tym wiecie, że nie wszystkie są interesujące, wywierają wpływ na nasze życie albo są napisane takim językiem, że odechciewa się czytać, więc po co taka powieść miałaby zajmować miejsce na mojej półce. Tak więc pozostawiam jedynie te, które pragnęłabym przeczytać ponownie. Pozostałe oddaję i Was zachęcam do tego samego. Gdzie?

Przede wszystkim najwięcej moich niechcianych książek ląduje w miejskiej bibliotece. Mam układy z panią dyrektor, która przyjmuje ode mnie każdą ilość, pod warunkiem, że tomy nadają się do ponownego użytku. I z tego, co mi już zdążyła powiedzieć, biblioteki mogą nieodpłatnie przyjmować książki, jeśli ktoś chce pozostawić je w formie darowizny. Tylko nie zawsze chcą. I tutaj muszę się Wam przyznać, że na przykład kiedy chciałam pozbyć się powieści w językach obcych, musiałam udać się do filii, która posiadała stosowny dział. Przy kilku kartonach wypełnionych po brzegi i bez samochodu to było trudne zadanie. Niemniej jednak nie niewykonalne i biblioteka pozostaje głównym miejscem, w którym pozbywam się książek.

Mam na podorędziu jeszcze kilka sposobów, które zamierzam wypróbować, jak tylko będę pragnęła pozbyć się nadmiaru. Pierwszym jest projekt poczytaj.mi. Jego założenie jest proste: jeśli mamy zbyteczne książki, możemy bezpłatnie zamówić kuriera i nasza paczka zostanie przekazana do jednej z wielu bibliotek w Polsce. I nie tylko. Można przeczytać o tym w opisie projektu na Facebooku (źródło: https://www.facebook.com/poczytajmipl/?__tn__=HHH-R):

Książki, które od Ciebie otrzymamy, zostaną posegregowane i wysyłane do konkretnych czytelni. Przygotowujemy indywidualne paczki, odpowiadające zapotrzebowaniu danej biblioteki. Wsparliśmy w ten sposób kilkadziesiąt miejsc, stale nawiązujemy kontakt z czytelniami w całym kraju. Wspieramy zarówno małe biblioteki wiejskie, jak i ogromne biblioteki miejskie. Wysyłamy literaturę do szkół, domów dziecka i bibliotek w szpitalach. 

Bardzo ciekawa akcja i z wielką chęcią przyłączę się do niej.

Drugim pomysłem jest skorzystanie z aplikacji Nextplease, która umożliwia wymianę książek pomiędzy użytkownikami. Apka jest dostępna zarówno na iOS, jak i Androida, a oceny osób, które z takiej wymiany już skorzystały – pozytywne. Mam nadzieję, że i ja znajdę się w gronie zadowolonych użytkowników.

Podsumowując, istnieje kilka sposobów na to, aby pozbyć się niechcianych książek. Celowo nie pisałam o takich jak na przykład oddanie ich znajomym oraz przyjaciołom albo korzystanie z audobooków i ebooków. Z tymi ostatnimi właściwie nie ma problemu, wystarczy jedynie skasować je z półki… Problematyczne wydają się jedynie te tradycyjne, jednak również z ich nadmiarem można sobie poradzić.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Magowie, wampiry, seks i zagadki godne najlepszych powieści detektywistycznych

Gdzie można takie znaleźć? Może Was zdziwię, ale w serii powieści pod wspólnym tytułem „Akta Dresdena” autorstwa Jima Butchera. Chociaż pewnie dla wielu z Was nie jest to zaskoczeniem i podejrzewam, że mag Dresden już dawno gości na Waszych listach przeczytanych książek.

Dla mnie, i mam nadzieję, dla niektórych osób odwiedzających mojego bloga przygody jedynego maga -detektywa na świecie, to totalne odkrycie. Czytam i słucham kolejnych części serii i nie mogę się nadziwić, że tak długo zwlekałam, ponieważ… Może nie będę zdradzać wszystkiego na początku tego posta.

Akta Dresdena – humor, seks i Harry Dresden

Harry Dresden, syn magika oraz kobiety o magicznie niebezpiecznej przyszłości, to mag działający na terenie współczesnego Chicago i jednocześnie narrator wszystkich części serii. Facet wysoki, szczupły, nieco niechlujny, za to obowiązkowy, oddany sprawie (ratowaniu niewinnych z opresji o zabarwieniu czysto magicznym) i niezmiennie spłukany. Do tego niezmiernie utalentowany, pomysłowy i mający na pieńku z Białą Radą – organem sprawującym władzę nad magami na całym świecie. Tak pokrótce można by scharakteryzować głównego bohatera wszystkich tych powieści.

Oczywiście, jak na maga-detektywa przystało walczy on z wszelkiej maści istotami nadprzyrodzonymi: wilkołakami, wampirami, duchami, ghoulami, elfami, itp. chroniąc ludzi niemagicznych przed konsekwencjami zakusów wyżej wymienionych stworzeń. Co gorsza naraża swoje życie chroniąc tych, którzy nie wierzą w istnienie nadprzyrodzonych i jawnie wyśmiewają się z jego profesji oraz talentu. A zdolności magiczne i ogromna pomysłowość to zalety Dresdena – faceta dodatkowo wyposażonego w ogromne poczucie humoru i niezmiennie zainteresowanego kobietami (nawet w obliczu zagrożenia, serio!).

Jak już wspomniałam, niewielu jest takich, którzy wynajmują Harry`ego jako detektywa do zadań paranormalnych, dlatego ma on nieustanne problemy finansowe. Nie da się zresztą ukryć, że jego własność często cierpi własnie z powodu wykonywanych przez niego zadań – chociażby samochód Niebieski Chrabąszcz, który uzupełniany jest co rusz elementami karoserii w innych kolorach. Zresztą sprzymierzeńców Harry też ma niewielu – Karin Murphy – komendant Wydziału Śledczego do Zadań Specjalnych, Susan Rodriguez- dziennikarkę, a potem dziewczynę Harry`ego oraz kilka innych osób, z którymi współpracuje. A do tego szalonego kota Mistera, ogromnego psa świątynnego Myszka, Boba Czaszkę – ducha zamkniętego w ludzkiej czaszce – oraz uwielbiający pizzę zastęp elfów pod wodzą Tut-Tuta.

Screenshot_20190202-143406

Seria

Powieści pisanych w serii wydano w Polsce kilka:

  1. Front burzowy
  2. Pełnia księżyca
  3. Śmiertelna groźba
  4. Rycerz lata
  5. Śmiertelne maski
  6. Krwawe rytuały
  7. Martwy rewir
  8. Dowody winy
  9. Biała noc
  10. Drobna przysługa
  11. Zdrajca

Wszystkie one zostały wydane przez wydawnictwo Mag. Dostępne są również w formie audiobooków, które czytane są przez niesamowitego Macieja Kowalika (facet robi niesamowitą robotę i z tego powodu nawet zdecydowałam się na wysłuchanie ostatnich czterech części zamiast przeczytania ich w formie książkowej).

Na przetłumaczenie czeka jeszcze kilka, a dokładniej cztery powieści:

  1. Changes
  2. Ghost story
  3. Cold days
  4. Skin game

 

i mam nadzieję, że są równie ciekawe i ociekające magią, jak te, które już znam.

Dlaczego polecam te książki?

Przede wszystkim bardzo ciekawe jest to, że Butcherowi udało się połączyć tak, zdaje się, totalnie nie łączące się rzeczywistości jak współczesne amerykańskie miasto oraz świat magów oraz istot nadprzyrodzonych. Dodatkowo jestem ogromną fanką absurdalnego poczucia humoru, którego w tej powieści jest co niemiara. Właściwie każda kryzysowa sytuacja jest okraszana przez głównego bohatera jakimś dziwnym, oczywistym lub zabawnym stwierdzeniem, które wywołują salwy śmiechu.

Co jeszcze mi się podoba? Dążenie do tego, aby to ci źli przegrali, a dobrzy zwyciężyli. Trochę oklepane, ale potrzebne. Szczególnie jeśli dobrzy działają według zasad, kodeksu zachowania, kierując się nimi i stawiając na nie nawet w kryzysowych sytuacjach. To jest fajne i przypomina mi bohaterów ze starych filmów, którzy mogliby prędzej dać się zabić niż złamać własne zasady.

Nie jest oczywiście tak, że książki nie mają wad. Pierwsze tłumaczenia miały trochę błędów, które bardzo rzucały się w oczy (uszy) osobom, które dobrze znają angielski. Niewłaściwy dobór słów sprawiał, że pojawiały się zgrzyty. Ponadto denerwuje mnie podejście Harry`ego Dresdena do kobiet – traktuje je jak nieporadne istotki, właściwie przeznaczone do ładnego wyglądania i niczego więcej. Ale to tylko taki mały zgrzyt.

Jeśli zainteresują Was „Akta Dresdena” możecie sięgnąć po komiks lub obejrzeć serial 🙂

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 

Autor: Jim Butcher
Tytuł: Akta Dresdena
Wydawnictwo: Wydawnictwo Mag (książka), Storyside (audiobook)
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa, Wojciech Szypuła

Dziwna pogoda -idealnie na jesień

Joe Hill przyzwyczaił nas do literatury spod znaku fantastyki i horroru. W swoim najnowszym zbiorze przekonuje, że nie daleko pada jabłko od jabłoni. Syn wielkiego Stephena Kinga będzie jego godnym zastępcą, kiedy słynny ojciec postanowi zakończyć karierę.

Przyznaję się bez bicia już na samym początku tej recenzji: jest to moja pierwsza książka Joe Hilla, którą przeczytałam w całości. To znaczy, powinnam napisać, że jest to jego pierwsza powieść, po którą sięgnęłam. Mam po prostu zaległości czytelnicze, nie wyrabiam się z czytaniem zarówno Kinga seniora, jak i juniora. No, ale kiedyś musiał być ten pierwszy raz. Szczególnie w momencie, kiedy okazało się, że Hill jest nie tylko zdolnym pisarzem, ale również utalentowanym scenarzystą. Takiej okazji po prostu nie można było nie wykorzystać.

„Dziwna pogoda” – cztery minipowieści w jednym tomie

Najnowsza książka Joe`go Hilla to nic innego jak zbiór minipowieści, których, na pierwszy rzut oka, wspólnym tematem mogą być dziwne zjawiska pogodowe, chociaż nie do końca tak jest.

„Zdjęcie” opowiada o chłopcu, a później dorosłym, który przypomina sobie o dziwnym mężczyźnie ubranym w buty -kowbojki i podróżującym przez Stany w cadillacu, robiącym zdjęcia przygodnie poznanym ludziom. Pan Polaroid, jak wkrótce nazywa go chłopiec, jest agresywnym, aroganckim bucem, który robiąc zdjęcia specjalnym aparatem, odbiera ludziom tożsamość. Po prostu zapominają o wielu wydarzeniach ze swojego życia. Jedną z jego ofiar jest Mary, kobieta, która przez wiele lat opiekowała się głównym bohaterem i która z powodów zaników pamięci nie była już tak sprawna jak wcześniej.

pf_1537778245

„Naładowany” to druga minipowieść w zbiorze. Akcja dzieje się a Stanach Zjednoczonych i opisuje rzeczywistość, w której przyszło nam obecnie żyć: zagrożenie atakami terrorystycznymi jest bardzo żywe, niekiedy strach wejść do centrum handlowego, pojawia się również kwestia zakazu lub pozwolenia na posiadanie broni i tego ile pistolet znajdujący się w niewłaściwych rękach może zrobić złego. W tej powieści dzieje się dużo, powiedziałabym bardzo dużo, jednak po jego lekturze pojawia się gorzka refleksja na temat naszego świata i Stanów Zjednoczonych jako takich (chęć posiadania dostępu do broni granicząca niemal z histerią i uzależnieniem, sytuacja bohaterów wojennych, szczególnie tych, którzy z misji wrócili kalekami). Moim zdaniem najlepszy tekst w tym zbiorze, warto go przeczytać.

„Wniebowzięty” – trzecia minipowieść i, z tego co widziałam już w innych recenzjach tej książki, najsłabsza. Również dla mnie. Tekst zawiera elementy fantastki i niestety to one sprawiają, że jest ono tak niedorzeczne, że po prostu nie chce się go czytać. Serio. Wyobraźcie sobie sytuację, w której nieprzytomnie zakochany w kobiecie facet decyduje się uhonorować śmierć chorej na raka przyjaciółki skokiem ze spadochronu i ląduje na chmurze o kształcie statku kosmicznego. Tam odkrywa, że chmura ma świadomość i może kształtować się zgodnie z życzeniami człowieka, który na niej przebywa. Facet oczywiście zażyczył sobie ukochaną utkaną z chmury… Dla mnie bez sensu, zdecydowałam się jedynie przekartkować ten tekst.

O wiele lepiej było z ostatnim w zbiorze „Deszczem”. Bardzo ciekawy utwór, dla którego podłożem była ciężka praca, rozczarowanie i rozgoryczenie. Oczywiście również zaawansowana technologia, która pozwoliła na stworzenie deszczu, w którym zamiast standardowych kropli deszczu pojawiły się ostre kryształy. Niezmiernie udany, czyta się jednym tchem, a zakończenie jest co najmniej zaskakujące. Bardzo polecam!

Ocena

Bardzo lubię opowiadania i krótsze tekstu, ponieważ po nich można poznać kunszt pisarza w budowaniu historii oraz osobowości bohaterów. Poza tym taka skondensowana forma wymaga od autora skupienia się na treści i zwięzłe opowiedzenie wydarzeń. Nie ma tu miejsca na gadulstwo, które niestety jest typowe chociażby dla Stephena Kinga – ilość słów użytych do opisania sceny jest niekiedy wręcz porażająca.

Tutaj otrzymujemy cztery minipowieści, których narracja jest zwięzła, oszczędna w słowach i sprawna. Czyta się dobrze, jest wciągająco i interesująco. Wydarzenia są realne, oddane w taki sposób, iż człowiek może uwierzyć, że coś takiego może się stać gdzieś za rogiem.

Jedynym minusem jest powieść pod tytułem „Wniebowzięty” – pomysł może jest dobry, jednak nagromadzenie elementów fantastycznych i mieszanie ich z rzeczywistymi, sama idea myślącej chmury, w moim mniemaniu sprawiły, że tekst wyszedł absurdalnie. Dla mnie za bardzo.

Ogólnie dobry zbiór ciekawych opowiadań. Warto przeczytać w jesienny wieczór.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

 

Autor: Joe Hill
Tytuł: Dziwna pogoda
Tytuł oryginalny: Strange weather 
Tłumaczenie: Marta Guzowska
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 512
Cena: 41,90 zł

Przygody szalonej fryzjerki. Nudne? Chyba nie

Nie lubię czytać tak zwanych książek obyczajowych, szczególnie takich, które nie są skierowane do ogółu czytelników i celują w tak zwaną literaturę kobiecą. Są nudne, opisują niezbyt interesującą tematykę, itp. Poza tym zazwyczaj zawierają wątek romansowy, który dla mnie jest po prostu nudny i śmieszny.

Nie lubię romansów i do tej pory książki z zakresu tak zwanej literatury kobiecej wkładałam właśnie do tej szufladki: mało interesujących powieści o tym, w jaki sposób pan chce zdobyć panią albo na odwrót i niezbyt ciekawych przemyśliwań jednego lub drugiego na temat uczuć swoich lub drugiej strony. Z tego też powodu zazwyczaj do takich powieści podchodziłam z wielką ostrożnością, oczywiście o ile zainteresowałam się nimi na tyle, że rzeczywiście chciałam je przeczytać.

Na szczęście coraz więcej pisarek decyduje się na pisanie książek o kobietach dla kobiet, ale z humorem. Wiele jest takich powieści, gdzie wydarzenia ujmowane i opisywane są na wesoło, a same bohaterki to po prostu niezłe aparatki, którym przydarzają się prawdopodobne, ale niezwykle śmieszne przygody. Jedną z nich jest Zuzka, której perypetie opisano w niesamowicie śmiesznej książce pod tytułem „Nietrwała ondulacja, czyli rozterki fryzjerki” Małgorzaty Thiele.

Zuzka, kobieta taka jak ty

Kim jest Zuzka? Przede wszystkim matką kilkuletniego Antosia, partnerką oraz niezwykle zdolną fryzjerką, która nawet w kryzysowych sytuacjach, takich jak brak prądu w salonie fryzjerskim, potrafi sobie doskonale dać ze wszystkim radę. Chociaż może niekoniecznie… brakuje jej i jej partnerowi czasu, aby pogodzić pracę zawodową z opieką nad dzieckiem, szczególnie w momencie, kiedy obydwoje mają do przeprowadzenia ważne projekty zawodowe. Na szczęście jest jeszcze sąsiadka emerytka, która z wielką chęcią podejmuje się opieki nad chłopcem, dzięki czemu młoda matka nie musi zbyt mocno przeciążać swoich rodziców i teściów opieką nad Antosiem.

Z tego opisu można stwierdzić, że życie Zuzki nie różni się zbytnio od życia każdej przeciętnej kobiety. Próby pogodzenia pracy i opieki nad rodziną to przecież problem wielu z nas. To, co wyróżnia bohaterkę to przede wszystkim zdolność do pakowania się w kłopoty, szybkość myślenia (to nie zawsze jest dobre), ale przede wszystkim ogromny talent do fryzjerstwa. I nie da się ukryć, że to ta ostatnia umiejętność pozwala jej wykaraskać się z tarapatów, w które, przynajmniej w jednym przypadku, wpada na własne życzenie.

 

_20180909_142527
Nietrwała ondulacja.. Małgorzata Thiele

No, ale Zuzka jest także zazdrosna o swojego partnera. I wpada na genialny plan, w ramach którego postanawia go znienacka odwiedzić w pracy…

Ocena

Całość opisana jest lekkim i dosyć przystępnym językiem, dzięki czemu bardzo fajnie się tę książkę czyta. Nie jest to jedna z tych smutnych powieści obyczajowych – Zuzka jest nieco szalona i tę cechę doskonale podkreśla właśnie odpowiedni dobór słownictwa, wyrażeń. Bohaterka działa szybko i wydarzenia w powieści dzieją się dokładnie w takim tempie.

Ich ilość zresztą nie pozwala się nudzić. I biorąc pod uwagę właśnie fakt, że dzieje się bardzo dużo, bohaterowie są, nie da się ukryć, specyficzni, to wszystko sprawia, że tę książkę po prostu bardzo dobrze się czyta. No i nie sposób jej odłożyć na bok.

Podsumowując, fajne czytadło na jesienny wieczór. Bawi, rozśmiesza i wciąga tak mocno, że bardzo ciężko jest tę powieść odłożyć. Polecam, szczególnie tym, którym do literatury kobiecej nie jest zbytnio po drodze.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

 

Autor: Małgorzata Thiele
Tytuł: Nietrwała ondulacja, czyli rozterki fryzjerki
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 260
Cena: 25,90 zł

 

Uczysz się języków? Wykorzystaj te pomoce!

Uczenie się języków obcych już dawno wykroczyło poza klasę w szkole językowej. Obecnie mamy możliwość skorzystania z tak wielu pomocy językowych, że lekcje z nauczycielem stają się jedynie dodatkiem do samodzielnej pracy. Ale nie tylko.

Oczywiście lekcje na kursie językowym pozwalają przyswajać materiał w odpowiednim tempie, a pomoc nauczyciela lub lektora sprawdza się w przypadku, kiedy nie mamy pewności co do zakresu wykorzystania danej struktury gramatycznej, wyeliminowania błędów, a także nauki płynnego mówienia w danym języku.

Jednak takie kwestie jak uczenie się słówek lub zwrotów lub ćwiczenie czytania lub rozumienia ze słuchu możecie ćwiczyć samodzielnie z wykorzystaniem wielu pomocy. Ze względu na to, że najwięcej takich rzeczy jest dostępnych dla uczących się angielskiego, pokażę je właśnie na tym przykładzie. Niemniej jednak wiele ze źródeł będzie do wykorzystania również w przypadku innych języków.

Te pomoce wykorzystaj w uczeniu się języków

1.Czasopisma dla uczących się języków obcych

Na obecną chwilę mamy kilka czasopism przeznaczonych dla uczących się języków. Dostępne wersje językowe to: angielski (ogólny i biznesowy), niemiecki, włoski, hiszpański, rosyjski. Magazyny, o których piszę tutaj wydawane są przez wydawnictwo Colourful Media, a ich zaletą jest to, że na samym dole strony znajduje się słowniczek z wytłumaczonymi co trudniejszymi słówkami i fonetyczny zapis ich wymowy. Jest to bardzo przydatne, ponieważ nie trzeba odrywać się od lektury w poszukiwaniu słownika.

Na rynku pojawiła się także gazeta Newsweek Learning English, która, jak mi się wydaje, zawiera przedruki artykułów z anglojęzycznych wydań tygodnika, jednak dopasowanych do poziomu czytających. W jednym numerze możecie zatem natrafić na teksty o poziomie B2, C1, itp. Nie ma w nim słowniczka, jest to po prostu gazeta.

Ja osobiście skłaniam się do korzystania raczej z pierwszej opcji – artykułów ze słowniczkiem, ponieważ mogę je z powodzeniem wykorzystywać również w trakcie lekcji. Co do drugiej gazety, zarówno w mojej opinii, jak i niektórych z moich uczniów, jest to alternatywa dla kogoś, kto zna język w dosyć dobrym stopniu.

2. Filmy z napisami w obcym języku

Tak, chodzi mi o normalne filmy, które ogląda się w kinie lub na DVD z oryginalną ścieżką dźwiękową. Chodzi o to, że języka używa się zazwyczaj w miejscach, w których jest szmer, hałas, ktoś coś powie szybciej, wolniej, niewyraźnie, itp. Czyli zupełnie inaczej niż w warunkach klasy, gdzie puszcza się czyste nagranie, tekst czytany przez lektora o świetnej dykcji i idealnym akcencie. To oczywiście się zmienia, ponieważ twórcy kursów językowych też już to zauważyli i lektorzy mają możliwość wykorzystywania nagrań wziętych na przykład z ulicznej sondy. Filmy jednak pozwalają na wykształcenie rozumienia w nieco bardziej rzeczywistych warunkach. Dodatkowo uczymy się w trakcie rozrywki, a poza tym zawsze możemy zobaczyć, ile treści nie jest tłumaczone i czytane przez lektora, a to też duża frajda.

Ja w trakcie uczenia się mojego pierwszego języka obcego, angielskiego, oglądałam filmy z napisami w dwie strony, tzn. angielskie filmy zawsze z napisami po angielsku. Wtedy o wiele łatwiej było zrozumieć, co mówią aktorzy. Korzystałam również z opcji TV Polonia, w której polskie filmy były tłumaczone na angielski i to też było bardzo ciekawe.

3. Książki w obcych językach dla uczących się

Tę pomoc opisałam już w osobnym wpisie pod tytułem „Czytaj książki w oryginale”  (Klik!). Są bardzo pomocne, ciekawe i coraz bardzie popularne. Co do gatunków literackich najwięcej jest obecnie kryminałów, ale widziałam już także horrory, romanse i klasyka.

W zależności od Waszych preferencji i tego, jaki jest poziom języka, możecie skorzystać z pozycji napisanych całkowicie w obcym języku ze słowniczkiem na marginesach lub z opcji dwujęzycznej: jedna strona w polskim, druga – w obcym.

Jeśli jednak czujecie się na siłach czytać powieści w oryginale, jest to oczywiście bardzo dobry pomysł 🙂

4. Facebook i YouTube

I na Facebooku, i na YouTubie macie możliwość skorzystania z materiałów przygotowanych przez lektorów i nauczycieli danego języka właśnie dla uczących się. Dodam jeszcze, że w przypadku tych mało popularnych w Polsce (np. fiński, którego uczę się właśnie za pomocą YouTube, Facebooka i kursów internetowych), jest to jedna z niewielu lub jedyna możliwość nauki samodzielnej.

Filmiki pozwalają prześledzić i przećwiczyć wymowę, grafiki – nauczyć się nowych słówek, a komiksy to relaks, zabawa i nauka w jednym. Bardzo fajne w nich jest to, że wszystkie te opcje pozwalają nam na codzienny kontakt z językiem (pamiętacie pewnie siebie mówiących, że nie macie nawet chwili, żeby pouczyć się słówek?) w trakcie scrollowania postów na Facebooku.

To tyle. Dajcie znać, jakie metody wykorzystujecie i jak z nich korzystacie.

Pozdrawiam,

Ania

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

Ostatnia dziewczyna. O mojej niewoli i walce z Państwem Islamskim Nadia Murad, Jenna Krajeski

Po dosyć długiej nieobecności z powodu niekończącej się choroby wracam do Was z kolejną recenzją. Książka, jak na wakacyjne klimaty i sytuację zdrowotną, była zaskakującym wyborem i ciężką lekturą. Mimo to udało mi się ją przeczytać dosłownie w dwa dni.

Nie tak dawno na moim profilu na Instagramie pisałam o tym, że coraz bardziej wciągają mnie dokumenty i książki oparte na faktach. Dlatego w momencie, w którym zobaczyłam udostępnioną do ściągnięcia książkę „Ostatnia dziewczyna…”, zdecydowałam się ją przeczytać. Jak już wspomniałam na wstępie jej lektura zajęła mi dwa dni i nie był to bynajmniej czas stracony. Raczej okres pełen przerażenia i niedowierzania. Zaraz opowiem Wam dlaczego.

Nadia Murad i jej historia

Książka to wspomnienia z niewoli i walki Nadii Murad, jezyckiej działaczki, z Państwem Islamskim. Dziewczyna pochodzi z Kaudżu, miejscowości znajdującej się w Iraku. W momencie, w którym cały region został opanowany przez ISIS jej wioskę zlikwidowano: wszyscy mężczyźni zostali zabici, podobnie jak starsze kobiety, natomiast te młodsze i dziewczyny, zostały porwane. Stały się niewolnicami seksualnymi, które, zgodnie z przestrzeganym przez bojowników prawem, mogły być odsprzedawane, gwałcone i traktowane jak rzecz, nie jak człowiek. O tym zresztą Nadia wspomina w swoich wspomnieniach wielokrotnie.

Murad podjęła dwie próby ucieczki. Pierwsza z nich skończyła się właściwie zanim się zaczęła: zauważył ją jeden ze strażników. Została za to brutalnie ukarana. Druga próba okazała się sukcesem. Obecnie Nadia Murad jest działaczką społeczną, współpracuje również z ONZ jako ambasadorka dobrej woli do spraw ofiar handlu ludźmi, jeździ po świecie z wykładami i odczytami, w ramach których opowiada swoją historię. Robi to po to, aby, jak sama zauważyła na końcu swojej książki, zostać „ostatnią dziewczyną, której bojownicy wyrządzili krzywdę” (przepraszam, zdradziłam Wam zakończenie).

Książka napisana wraz z Jenny Krajeski

To nic innego jak wspomnienia z życia przed i po likwidacji wioski, w której spędziła dzieciństwo. Niezbyt bogate, jednak spędzone w otoczeniu rodziny, współwyznawców jezydyzmu, ale za to pełne zrozumienia, miłości i wsparcia ze strony najbliższych.

Wspomnienia podzielone są na trzy części. Pierwsza z nich opisuje życie mieszkańców Kaudżu i innych miejscowości przed przejęciem obszaru przez bojowników. Murad opisuje nieciekawą sytuację rodziny, jak i swojego narodu – wyszydzanego z powodu inności religii i zwyczajów. Dużo miejsca poświęca również wyjaśnieniu niepokojów związanych z coraz bardziej zacieśniających się wpływów ISIS w regionie i braku chęci pomocy ze strony irackiej policji. Kończy się w momencie wkroczenia bojowników do wioski.

photofacefun_com_1536735918

Druga część, ta najbardziej tragiczna, to opowieść o tym, co stało się z nią, jej kuzynkami i siostrami w niewoli. Murad wspomina targi niewolnic, sposób zakupu dziewczyn oraz rejestrowanie „małżeństw” w urzędach (to one oficjalnie pozwalały na gwałcenie i przetrzymywanie jezydek) oraz zmuszanie do przechodzenia na islam. Wreszcie to tutaj można było dowiedzieć się, w jaki sposób mężczyźni traktowali te kobiety, znęcali się nad nimi i jak wyglądało życie mieszkańców -muzułmanów podczas okupacji.

Ostatnia część mówi o tym, co wydarzyło się już po ucieczce Murad z niewoli. Także o tym, w jaki sposób udało jej się przedostać na terytorium Kurdystanu, zamieszkać w obozie dla uciekinierów, wyjechać do Niemiec i zacząć działalność, której poświęca się do dzisiaj. Opisuje tutaj również losy tych członków rodziny, zarówno kobiet, jak i mężczyzn, którym udało się przeżyć.

Ocena

Trudno jest oceniać czyjeś wspomnienia. Wydaje mi się, że w przypadku takich książek jak ta, treść nie może podlegać werdyktom i krytykom. Mogę jedynie przeczepić się do strony językowej, ale tutaj również wszystko jest bez zarzutu. Po prostu otrzymujemy wstrząsającą historię, dobrze napisaną, przetłumaczoną oraz zredagowaną. Bardzo podoba mi się to, że została ona opatrzona wstępem autorstwa Amal Clooney, której kancelaria mocno zaangażowała się w doprowadzenie przed sąd wszystkich osób odpowiedzialnych za ludobójstwo jezydów.

Warto przeczytać tę książkę, szczególnie jeśli wydaje się nam, że świat jest spokojny i po II wojnie światowej ludzie zmądrzeli na tyle, żeby nie doprowadzić do eksterminacji całych grup ludzi. Być może tutaj w Europie, w Stanach i innych częściach pierwszego świata tak jest. Jednak nie wszędzie jest spokojnie.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

Autor: Nadia Murad, Jenny Krajeski
Tytuł: Ostatnia dziewczyna. O mojej niewoli i walce z Państwem Islamskim
Tłumaczenie: Magdalena Koziej
Wydawnictwo: Prószyński Media
Liczba stron: 380
Cena: 36,99 zł

Wyśniona jedenastka, czyli intryga ze sportem w tle

Nie tak dawno zostałam poproszona o przeczytanie powieści pod tytułem „Wyśniona jedenastka” Pawła Fleszara. Zaciekawiona połączeniem sportu i morderstwa, oddałam się lekturze. Co z tego wynikło?

Wyobraźcie sobie taką sytuację: razem ze swoim ukochanym/ukochaną znajdujecie w krzakach trupa. Potem, z ciekawości jednego z was, zaczynacie drążyć sprawę, która kończy się…wiele lat potem wyścigiem samochodowym i nieustanną obecnością gangsterów za plecami. Mało fajne, szczególnie w momencie, kiedy jest się dziennikarzem sportowym – osobą publiczną, która musi pokazywać się wśród ludzi… Tak mniej więcej zaczynają się pierwsza i druga część kryminału „Wyśniona jedenastka”. Co dzieje się dalej, o co chodzi z tą jedenastką i czy złoczyńców uda się pokonać? Żeby dowiedzieć się z lektury tej książki. Możecie ją ściągnąć w formie e-booka pod tym linkiem http://sportkrakowski.pl/wysniona-jedenastka-e-book/ (klik).

 

pf_1534842384

Dlaczego polecam tę książkę?

Powodów jest wiele, a ja wymienię jedynie trzy:

  1. Wartka akcja – tę książkę naprawdę bardzo fajnie się czyta i mówię to ja, osoba, która strasznie nie lubi czytać z ekranu, szczególnie tabletu. Jednak od drugiej części wydarzenia następują po sobie tak szybko, że nie można przestać czytać.
  2. Ciekawi bohaterowie – nie znam świata sportu, dlatego jego przedstawiciele są dla mnie niezwykle ciekawymi osobowościami. A tutaj mamy do czynienia chociażby z reporterem sportowym Maćkiem, jego kolegami z redakcji oraz niezliczonymi sportowcami. Dla mnie super!
  3. Mistrzowskie opisy polskiej rzeczywistości sportowej – chodzi tutaj nie tylko o relacje z meczów, ale również o codzienność w redakcji gazety, świat sportowców oraz tego, co robią po meczach. Muszę przyznać, że te części książki, które związane są z różnymi dyscyplinami sportowymi czyta się najlepiej. Są ciekawe, akcja toczy się naprawdę szybko. Z pozostałym, szczególnie tymi kryminalnymi, bywało różnie.

Sięgnijcie po tę książkę, jeśli kręci Was sport i afery w tle. Mnie się podobało.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

 

Autor: Paweł Fleszar 
Tytuł: Wyśniona jedenastka
Liczba stron: 404