Przygody szalonej fryzjerki. Nudne? Chyba nie

Nie lubię czytać tak zwanych książek obyczajowych, szczególnie takich, które nie są skierowane do ogółu czytelników i celują w tak zwaną literaturę kobiecą. Są nudne, opisują niezbyt interesującą tematykę, itp. Poza tym zazwyczaj zawierają wątek romansowy, który dla mnie jest po prostu nudny i śmieszny.

Nie lubię romansów i do tej pory książki z zakresu tak zwanej literatury kobiecej wkładałam właśnie do tej szufladki: mało interesujących powieści o tym, w jaki sposób pan chce zdobyć panią albo na odwrót i niezbyt ciekawych przemyśliwań jednego lub drugiego na temat uczuć swoich lub drugiej strony. Z tego też powodu zazwyczaj do takich powieści podchodziłam z wielką ostrożnością, oczywiście o ile zainteresowałam się nimi na tyle, że rzeczywiście chciałam je przeczytać.

Na szczęście coraz więcej pisarek decyduje się na pisanie książek o kobietach dla kobiet, ale z humorem. Wiele jest takich powieści, gdzie wydarzenia ujmowane i opisywane są na wesoło, a same bohaterki to po prostu niezłe aparatki, którym przydarzają się prawdopodobne, ale niezwykle śmieszne przygody. Jedną z nich jest Zuzka, której perypetie opisano w niesamowicie śmiesznej książce pod tytułem „Nietrwała ondulacja, czyli rozterki fryzjerki” Małgorzaty Thiele.

Zuzka, kobieta taka jak ty

Kim jest Zuzka? Przede wszystkim matką kilkuletniego Antosia, partnerką oraz niezwykle zdolną fryzjerką, która nawet w kryzysowych sytuacjach, takich jak brak prądu w salonie fryzjerskim, potrafi sobie doskonale dać ze wszystkim radę. Chociaż może niekoniecznie… brakuje jej i jej partnerowi czasu, aby pogodzić pracę zawodową z opieką nad dzieckiem, szczególnie w momencie, kiedy obydwoje mają do przeprowadzenia ważne projekty zawodowe. Na szczęście jest jeszcze sąsiadka emerytka, która z wielką chęcią podejmuje się opieki nad chłopcem, dzięki czemu młoda matka nie musi zbyt mocno przeciążać swoich rodziców i teściów opieką nad Antosiem.

Z tego opisu można stwierdzić, że życie Zuzki nie różni się zbytnio od życia każdej przeciętnej kobiety. Próby pogodzenia pracy i opieki nad rodziną to przecież problem wielu z nas. To, co wyróżnia bohaterkę to przede wszystkim zdolność do pakowania się w kłopoty, szybkość myślenia (to nie zawsze jest dobre), ale przede wszystkim ogromny talent do fryzjerstwa. I nie da się ukryć, że to ta ostatnia umiejętność pozwala jej wykaraskać się z tarapatów, w które, przynajmniej w jednym przypadku, wpada na własne życzenie.

 

_20180909_142527
Nietrwała ondulacja.. Małgorzata Thiele

No, ale Zuzka jest także zazdrosna o swojego partnera. I wpada na genialny plan, w ramach którego postanawia go znienacka odwiedzić w pracy…

Ocena

Całość opisana jest lekkim i dosyć przystępnym językiem, dzięki czemu bardzo fajnie się tę książkę czyta. Nie jest to jedna z tych smutnych powieści obyczajowych – Zuzka jest nieco szalona i tę cechę doskonale podkreśla właśnie odpowiedni dobór słownictwa, wyrażeń. Bohaterka działa szybko i wydarzenia w powieści dzieją się dokładnie w takim tempie.

Ich ilość zresztą nie pozwala się nudzić. I biorąc pod uwagę właśnie fakt, że dzieje się bardzo dużo, bohaterowie są, nie da się ukryć, specyficzni, to wszystko sprawia, że tę książkę po prostu bardzo dobrze się czyta. No i nie sposób jej odłożyć na bok.

Podsumowując, fajne czytadło na jesienny wieczór. Bawi, rozśmiesza i wciąga tak mocno, że bardzo ciężko jest tę powieść odłożyć. Polecam, szczególnie tym, którym do literatury kobiecej nie jest zbytnio po drodze.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

 

Autor: Małgorzata Thiele
Tytuł: Nietrwała ondulacja, czyli rozterki fryzjerki
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 260
Cena: 25,90 zł

 

Wyśniona jedenastka, czyli intryga ze sportem w tle

Nie tak dawno zostałam poproszona o przeczytanie powieści pod tytułem „Wyśniona jedenastka” Pawła Fleszara. Zaciekawiona połączeniem sportu i morderstwa, oddałam się lekturze. Co z tego wynikło?

Wyobraźcie sobie taką sytuację: razem ze swoim ukochanym/ukochaną znajdujecie w krzakach trupa. Potem, z ciekawości jednego z was, zaczynacie drążyć sprawę, która kończy się…wiele lat potem wyścigiem samochodowym i nieustanną obecnością gangsterów za plecami. Mało fajne, szczególnie w momencie, kiedy jest się dziennikarzem sportowym – osobą publiczną, która musi pokazywać się wśród ludzi… Tak mniej więcej zaczynają się pierwsza i druga część kryminału „Wyśniona jedenastka”. Co dzieje się dalej, o co chodzi z tą jedenastką i czy złoczyńców uda się pokonać? Żeby dowiedzieć się z lektury tej książki. Możecie ją ściągnąć w formie e-booka pod tym linkiem http://sportkrakowski.pl/wysniona-jedenastka-e-book/ (klik).

 

pf_1534842384

Dlaczego polecam tę książkę?

Powodów jest wiele, a ja wymienię jedynie trzy:

  1. Wartka akcja – tę książkę naprawdę bardzo fajnie się czyta i mówię to ja, osoba, która strasznie nie lubi czytać z ekranu, szczególnie tabletu. Jednak od drugiej części wydarzenia następują po sobie tak szybko, że nie można przestać czytać.
  2. Ciekawi bohaterowie – nie znam świata sportu, dlatego jego przedstawiciele są dla mnie niezwykle ciekawymi osobowościami. A tutaj mamy do czynienia chociażby z reporterem sportowym Maćkiem, jego kolegami z redakcji oraz niezliczonymi sportowcami. Dla mnie super!
  3. Mistrzowskie opisy polskiej rzeczywistości sportowej – chodzi tutaj nie tylko o relacje z meczów, ale również o codzienność w redakcji gazety, świat sportowców oraz tego, co robią po meczach. Muszę przyznać, że te części książki, które związane są z różnymi dyscyplinami sportowymi czyta się najlepiej. Są ciekawe, akcja toczy się naprawdę szybko. Z pozostałym, szczególnie tymi kryminalnymi, bywało różnie.

Sięgnijcie po tę książkę, jeśli kręci Was sport i afery w tle. Mnie się podobało.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

 

Autor: Paweł Fleszar 
Tytuł: Wyśniona jedenastka
Liczba stron: 404

 

Całe lato bez Facebooka

Możliwe? Wydawałoby się, że nie, ponieważ szczególnie to medium społecznościowe na stałe wpasowało się w nasze życie. Jednak bohaterka książki „Całe lato bez Facebooka” została zmuszona właśnie do takiej zmiany trybu życia nie na dwa miesiące, ale całe pięć lat!

Książką tego lata ogłoszono powieść z pogranicza prozy humorystycznej, suspensu i literatury kryminalnej pod tytułem autorstwa Romaina Puértolasa. Jak przystało na takie połączenie gatunków, miało być wesoło, zaskakująco i nie do końca sensownie. I jest. Chyba.

Kilka słów o autorze

Romain Puértolas to francuski pisarz, który znany jest przede wszystkim ze względu na swoją pierwszą książkę „The Extraordinary Journey of the Fakir Who Got Trapped in an Ikea Wardrobe”. Powieść ta została przetłumaczona na wiele języków, a czytelników znalazła w 36 krajach. Tylko we Francji dostała się na listę bestsellerów. W 2015 roku na rynku ukazała się „The Little Girl Who Swallowed A Cloud As Big As The Eiffel Tower”. Teraz Wydawnictwo Sonia Draga oferuje nam jego kolejną książkę, czyli właśnie „Całe lato…”.

 

pf_1534321087

Opowieść

Główną bohaterką powieści jest czarnoskóra, ogromna (w dosłownym znaczeniu) policjantka, Agatha Crispies, która dyscyplinarnie zostaje przeniesiona do Nowego Jorku w stanie Kolorado – miasta, w którym nie ma zasięgu telefonii komórkowej i Internetu. Nie ma również za bardzo co robić, ponieważ mieścina jest tak mała i nic nie znacząca, że policjanci organizują na komisariacie kółka zainteresowań: szydełkowania, klub książkowy, itp. a komendant notorycznie w godzinach pracy urywa się na ryby.

Ale w pewnym momencie tej sielanki dzieje się coś niepokojącego. Otóż w sąsiednim mieście zostaje popełnione morderstwo, a porucznik Agatha Crispies postanawia zająć się sprawą. Znalezienie ciała powoduje cały szereg innych wydarzeń, mniej lub bardziej pozytywnych, ale zawsze okraszonych cytatami z klasycznych pozycji literatury i niekiedy śmiesznymi powiedzonkami samej bohaterki.

Ocena

Cóż, czytając tę książkę byłam bardzo zainteresowana tym, co wydarzy się dalej. Początek jest naprawdę wciągający i ciekawy. Otóż Agatha to jedna z tych kobiet, które pomimo ewidentnych mankamentów urody, ze swoją tuszą i upodobaniem do czekoladowych pączków nie przystaje w żaden sposób do współczesnych kanonów urody, jest we własnym mniemaniu najbardziej kuszącą istotą na świecie. Taka pewność siebie połączona z erudycją i ogromną wiedzą o literaturze daje naprawdę interesującą mieszankę. Jednak wraz z rozwinięciem historii pojawia się znużenie tą wiecznie buńczuczną i, nie ukrywajmy, egoistyczną postawą wpadającej niekiedy w samouwielbienie bohaterki. Tak zachowują się osoby, które nie potrafią poradzić sobie z nadmiarem kompleksów lub są niedojrzałe. A Agatha Crispies zdecydowanie sprawia takie wrażenie.

Poczucie obciachu pojawia się gdzieś w połowie książki i niestety pozostaje z czytelnikiem do końca. Dosyć głupie żarty oparte na stereotypach o otyłych Amerykanach, przygłupich murzynach (przepraszam!) i durne przytyki do Polaków -zaczyna się od nazwisk, chociaż ten fragment mógł jeszcze uchodzić za śmieszny, ale potem pojawia się obraz niedouczonego, niepotrafiącego sklecić porządnego zdania po angielsku brudasa (serio!) i przygłupa.

pf_1534321262

No nie tak wyobrażałam sobie idealną lekturę na lato.

Właściwie muszę przyznać, że nie rozumiem konstrukcji tej książki. Informacje na temat literatury, niczym wyciągnięte z encyklopedii lub jakiejś innej Wikipedii w formie przerywników mają za zadanie co? Opóźnić akcję? Czy może autor nie mógł zdecydować się, czy przeprowadzić regularny wykład z historii literatury, czy może pójść w stronę nonsensu całej wymyślonej przez siebie książki. W połączeniu wyszło takie nie wiadomo co, a wstawki historyczne irytują i psują ewentualną radochę z lektury.

Podsumowując, ta książka jest dziwna, nonsensowna, miejscami śmieszna, ale w większości żenująca. Poziom żartów opartych na stereotypach jest niski i mimo że początkowo wywołują one śmiech, w większej ilości, czyli tak po około 150 stronach tej powieści, robią się niesmaczne. Czy warto zakupić tę pozycję? Może w promocji, za pełną cenę nie jest warta Waszych pieniędzy i czasu.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

Autor: Romain Puértolas 
Tytuł: Całe lato bez Facebooka
Tytuł oryginalny: Tout un été sans facebook
Tłumaczenie: Maria Zawadzka
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 400
Cena: 37 zł 

 

Nowa Fantastyka nr 7 (430) 2018

Zamiast pisać obszerną recenzję, powinnam po prostu pozostawić tutaj taki komentarz: „Jest super, lećcie do kiosków!”.

Z niemałym poślizgiem, ale wreszcie udało mi się przeczytać najnowszy numer „Nowej Fantastyki”. I myślę, że zamiast pisać obszerną recenzję, powinnam po prostu pozostawić tutaj taki komentarz: „Jest super, lećcie do kiosków!”.

Tak, powinnam tak zrobić. Chociaż wydaje mi się, że jednak tak fajny numer zasługuje na coś więcej niż lakoniczny wpis. Zacznijmy zatem od publicystki, która tradycyjnie trzyma bardzo wysoki poziom.

Publicystyka w „Nowej Fantastyce” nr 7 (430) 2018

Tradycyjnie polecam felietony mojego ulubionego autora Łukasza Orbitowskiego, który tym razem wraca do swoich wspomnień i opisuje pierwszy horror, który obejrzał w życiu. Interesująco jest również u Tomasza Kołodziejczaka oraz Rafała Kosika. Szczególnie ten ostatni, tekstem na temat pochodzenia złych książek, nieco mnie rozbawił, zasmucił i trochę zaintrygował. Przy okazji jest to temat na czasie – na kilku blogach pojawiły się już podobne wpisy. Smuci mnie nieobecność Petera Wattsa, jego katastroficzna wizja świata bardzo mnie ostatnio zainteresowała. Niezmiennie bardzo ciekawie jest w dziale z recenzjami, dzięki czemu moja kolekcja powieści do przeczytania znów powiększyła się o jakiś milion książek 🙂

Dodatkowo artykuły. Mimo iż zazwyczaj omijam teksty Marka Starosty, przepraszam!, tym razem zaintrygował mnie lead. Felieton o nowo odkrytym narządzie w naszym ciele, interstitium, podobał mi się bardzo i przewiduję, że p. Markowi przybędzie jeszcze jeden czytelnik na stronie 🙂 Wysoka ocena należy się także Joannie Wołyńskiej za tekst o wróżkach i kulturze irlandzkiej oraz Witoldowi Vargasowi za „Siedem grzechów głównych według Bestiariusza”. Nie rozumiem za to pomysłu na „Bekzorcyzmy”. Nie wiem, może taki zwyczaj panuje w Meksyku i sam opis wykorzystania coca-coli jako pomocy w egzorcyzmach rzeczywiście może być intrygujący, ale część o słowiańskim rytuale jest nieco przekombinowana i, jak mi się wydaje, niepotrzebna.

 Opowiadania

Muszę przyznać, że w tym miesiącu redakcji udała się rzecz niebywała – skłonili mnie do przeczytania wszystkich opowiadań z aktualnego numeru – od deski do deski. Oczywiście mam swoje mniej lub bardziej ulubione teksty, jednak wszystkie, od początku do końca, są rewelacyjne i bardzo różnorodne.

Gdybym miała wybrać moje ulubione opowiadanie z tego numeru, zdecydowanie wskazałabym na „Klucz Arkynesa” Bartłomieja Dzika. Dlaczego? Po pierwsze, jest to fantasy w najlepszym wydaniu, czyli: magia, czarodzieje i gildie. W dodatku jest dosyć obszerne i napisane językiem, który sprawia, że czytelnik może poczuć zew przygody 🙂

Drugim ulubionym tekstem, chociaż nie – teraz jak o nim myślę, wydaje mi się, że najlepszym ex aequo – jest „Kiedy, jeśli nie teraz” Carol Emshwiller. Opowiada o miejscowości, w której pojawiają się nowi – wysocy, jasnoocy i nieprzytomnie bogaci- mieszkańcy. To oczywiście budzi niepokój w mieszkańcach. Gorzej dzieje się, kiedy przybysze zdają się przejmować władzę nad miasteczkiem i decydować o najważniejszych dla niego kwestiach, a na koniec znikają.

Ocena

Powinnam podsumować całość jednym słowem: Mega! Tylko, kurczę, dobrej korekty nadal brak.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

 

pf_1531292236

Ostatnie zakupy książkowe

Czyli powieści, w które zaopatrzyłam się przy okazji ostatnich zakupów książkowych. Przede wszystkim to nowości.

Wśród nich znajduje się najnowsza powieść Stephena Kinga pt. „Outsider”.

pf_1529827323

 

Następnie dwie opowieści ze świata fantasy: „Ostatni Namsara” Kristen Ciccarelli

pf_1529827411.jpg

 

a także druga część nowej sagi napisanej przez Veronicę Roth „Spętani przeznaczeniem”.

pf_1529827217

Przy okazji, wydawca określa ją „najlepszą książką autorki”, ale pierwsza część pokazała, że jest raczej słaba.

Dodatkowo wśród moich zakupów nie mogło zabraknąć Petera V. Bretta i jego „Otchłani”.

pf_1529827091

Ostatnią pozycją jest „Zaufanie, czyli waluta przyszłości” popularnego blogera finansowego Michała Szafrańskiego.

Już niedługo na blogu pojawią się recenzje tych książek, także stay tuned!

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)