Literacki Nobel 2020 przyznany -Louise Glück laureatką

Advertisements

Dosłownie wczoraj Akademia Szwedzka powiadomiła o przyznaniu literackiej Nagrody Nobla. Tym razem nagrodzona została amerykańska poetka Louise Glück. Nobla otrzymała ona za „jej niepowtarzalny poetycki głos, który swoim surowym pięknem czyni życie każdego z nas uniwersalnym”.

Poetka urodziła się w Nowym Jorku 22 kwietnia 1943 roku jako córka biznesmena i gospodyni domowej, Daniela i Beatrice Glücków.  Matka Louise miała pochodzenie rosyjskie (jako jej przodkowie byli Żydami mieszkającymi w Rosji). Z kolei przodkowie ze strony ojca byli Żydami pochodzącymi z Węgier.

Ojciec Louise chciał zostać pisarzem, jednak wraz z bratem zdecydował się na prowadzenie biznesu. Matka ukończyła Wessley College. Jako mała dziewczynka Louise uczyła się o greckiej mitologii, poznała również wiele faktów z historii, jak na przykład ten o Joannie D`Arc. Bardzo szybko zaczęła pisać swoje pierwsze wiersze.

Kariera

Glück próbowała kończyć studia z poezji na Uniwersytecie Columbia. Nie zdobyła tytułu naukowego, jednak w trakcie kursu poznała Leonie Adams oraz Stanleya Kunitza, których później określiła swoimi mentorami. Po tym, jak opuściła uczelnię, pracowała jako sekretarka, jednocześnie skupiając się na wydaniu swojego pierwszego tomiku wierszy, Firstborn. Ten zresztą ujrzał światło dzienne w 1968 roku. Mimo pozytywnych opinii ze strony krytyków, Glück przez pewien czas doświadczyła blokady pisarskiej. Ta na szczęście minęła, kiedy w 1971 roku poetka zaczęła uczyć poezji w Goddard College w Vermont. Wiersze pochodzące z tego okresu zostały zebrane w drugim tomiku pod tytułem The House of Marshland z 1975 roku.

Trzeci tom poetycki Descending Figure opublikowano w 1980 roku. Tym razem autorka musiała zmierzyć się z falą krytyki. Jeden z recenzentów nazwał ją bowiem „osobą nienawidzącą dzieci” (związane to było z treścią wiersza zatytułowanego The Drowned Children).

Rok 1985 to data opublikowania kolejnego zbioru The Triumph of Achilles. Wiersze w nim znajdujące się powstały w czasie po pożarze w domu poetki w Vermont, kiedy musiała się ona borykać z problemami związanych z utratą całego majątku. Jak twierdzili krytycy, poezja tutaj była „czystsza i ostrzejsza” niż poprzednie prace autorki. The Georgia Review określił ją także jako jedną z najważniejszych poetek naszych czasów. Myślę, że jednym z najważniejszych wierszy z tego tomu  jest Mock Orange, który został określony jako hymn feminizmu i opublikowany w wielu antologiach.

Trauma, cierpienie i pochwała życia

W roku 1985 zmarł jej ojciec. To sprawiło, że Louise rozpoczęła prace nad kolejnym zbiorem poezji, nazwanym Ararat (data wydania to 1990). W roku 2012 The New York Times nazwał go najbardziej brutalnym i wypełnionym smutkiem tomem amerykańskiej poezji, opublikowanym w ciągu ostatnich 25 lat. Dwa lata później okazał się zbiór The Wild Iris, w którym rolę podmiotu lirycznego pełniły kwiaty ogrodowe rozmawiające z ogrodnikiem. Tematyką zaś była natura życia. Ten tom z kolei uznany był przez krytyków za ważny ze względu na to, że pokazuje poezję piękna. Krytyczka Elisabeth Lund określiła go zresztą jako kamień milowy. O tym, że miała rację można było przekonać się rok później, kiedy Glück otrzymała nagrodę Pulitzera.

W roku 1994 ukazał się zbiór esejów Proofs & Theories: Essays on Poetry. A następnie zbiór powieści Meadowlands (1996) – opowieść o naturze miłości i upadku instytucji małżeństwa. W kolejnych latach opublikowano jeszcze: Vita Nova (1999) i The Seven Ages (2001). Po ataku terrorystycznym powstał wiersz October – długi, podzielony na 6 części utwór, który swoim rozmiarem dorównywał tomikowi. Opowiada on o popularnym w starożytnej Grecji micie związanym z bolesnymi doświadczeniami i cierpieniem.

Po dołączeniu do Yale University poetka opublikowała jeszcze kilka kolejnych zbiorów. Należą do nich:  Averno (2006), Faithful and Virtuous NIght (2014).

Poezja Glück po polsku?

Szukałam tomików Noblistki po polsku. Niestety nie znalazłam, ale podejrzewam, że w przeciągu kilku miesięcy się to zmieni. Gdybyście mieli ochotę poczytać po angielsku, pozostawiam Wam link do strony Poet Hunter. 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Bądź na bieżąco z wpisami na tym blogu! Zapisz się do newslettera, a nie ominie Cię żaden wpis.

Poezja ma szansę odzyskać popularność – wywiad z Mateuszem Piotrowskim

Advertisements

Nie tak dawno recenzowałam dla Was tomik poezji Lilith Mateusza Piotrowskiego. Udało mi się przeprowadzić z nim krótki wywiad na temat poezji, jej znaczenia oraz tego, w jaki sposób możemy przygotować się na jej czytanie.

Jak zaczął Pan swoją przygodę z poezją?

Pierwszą stycznością z poezją były oczywiście lekcje języka polskiego, ale wtedy podobnie jak większości moich rówieśników, ten gatunek zupełnie mnie nie zainteresował. Na studiach natrafiłem jednak zupełnie przypadkiem na fragment wiersza Charlesa Bukowskiego, umieszczony na jednym z portali społecznościowych. Pamiętam, że zaskoczył mnie wtedy jego dosadny, wulgarny język oraz to, że poruszał najzwyklejsze problemy dnia codziennego. Był to zupełnie inny rodzaj poezji nie miałem możliwość poznawać do tej pory. Szukając dalej, zdobyłem cały tom, z którego ten wiersz pochodził: Światło błyskawicy za górą. Od tamtej pory pozostaję wielkim miłośnikiem poezji.

Dlaczego zdecydował się Pan tworzyć akurat w tym, niełatwym i niepopularnym gatunku?

Poezja jest dla mnie przede wszystkim formą ekspresji emocji i uczuć, która pozwala na opisywanie świata w sposób dosadny ale nie zawsze dosłowny. Jako twórcy daje mi możliwość mówić o trudnych kwestiach w prosty sposób, natomiast jako odbiorcy pozwala na zupełną swobodę interpretacji i dopasowania przekazu do własnych potrzeb. Tworzenie poezji daje mi to poczucie, że pozostawiam po sobie coś namacalnego, ponadczasowego. Lubię w poezji to, że pozwala w paru wersjach zawrzeć rozległe, bogate historie i skomplikowane charaktery.

Myślę, że poezja ma szansę odzyskać swoją utraconą popularność, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że żyjemy w czasach prostych i krótkich przekazów, gdzie jesteśmy bodźcowani nieskomplikowanymi formami w stylu tweetów, snapów czy memów. Wersy poetyckie często stają się inspiracją a także elementem wszelkiego rodzaju krążących po internecie artystycznych grafik. Często obcujemy z różnymi formami poezji nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Czy powinniśmy przygotować się do czytania poezji?

Wydaje mi się, że w tym przypadku wiele zależy od typu poezji, po który zamierzamy sięgnąć. Istnieje całe mnóstwo dzieł, gdzie bez poznania choćby odrobiny realiów, w których tworzył dany autor nie będziemy w stanie zrozumieć w pełni tego, co próbował nam przekazać. Najważniejsze to jednak podejść do liryki z otwartym umysłem i nie interpretować wierszy w narzucony sposób, ale tak jak podpowiadają nam to nasze własne odczucia.

Jak rozpocząć swoją przygodę z liryką?

Oczywiście od sięgnięcia po tomik Lilith <śmiech>. A tak poważnie to myślę, że na początku warto zastanowić się, czego tak naprawdę szukamy w tym gatunku literackim. Można to porównać trochę do wizyty w galerii sztuki – niektórzy idą tam szukając wernisaży prostych form, które najdokładniej odzwierciedlą otaczający nas świat. Inni wolą ukrytą symbolikę, metafory, abstrakcję i niedopowiedzenia. Najważniejsze to znaleźć autora, którego styl, język, tematyka twórczości będą do nas przemawiały.

Musimy podejść do tego podobnie jak do wyboru prozy. Jeżeli chcemy poznać, np. fantastykę, z którą nie mieliśmy wcześniej do czynienia, a trafimy na książkę, która zupełnie nam nie przypadnie do gustu to możemy od razu negatywnie nastawić się nie tylko do danego autora, ale do całego gatunku. Na początku czasem ciężko stwierdzić, czy „nie leży” nam dany autor czy to może kwestia całej konwencji i stylizacji. Dlatego warto zrobić dobre rozeznanie i nie zniechęcać się po kilku nietrafionych wyborach.

Dla jednych najważniejsze są dopracowane rymy, a dla innych na przykład możliwość utożsamienia się z podmiotem lirycznym. Warto znaleźć przynajmniej jeden wiersz i zastanowić się co ma takiego w sobie, że nas urzekł a potem szukać kolejnych, podobnych.

Jak interpretować wiersz? 

Myślę, że tutaj odpowiedź jest bardzo prosta: interpretujmy dokładnie tak jak mamy na to ochotę. Poezja pozostawia dużą swobodę i dlatego między innymi narzucanie tego „co autor miał na myśli” sprawia, że ludzie się do niej zniechęcają. Tak jak dzieci dopatrują się zwierząt w kształtach chmur, tak samo my powinniśmy podchodzić do czytania liryki. Tworzenie jakichkolwiek „kluczy” do poezji sprawia, że później mają miejsce takie niedorzeczne przypadki jak autorzy, którzy nie trafiają w klucz odpowiedzi interpretując swoje własne dzieła. Pytania dotyczące wierszy powinniśmy zacząć zadawać nie od „co autor chciał przekazać?” ale „jak Ty odbierasz ten wiersz?”

Czytaj dalej Poezja ma szansę odzyskać popularność – wywiad z Mateuszem Piotrowskim

Lilith Mateusz Piotrowski

Advertisements

Poezja nieczęsto gości na łamach mojego bloga. Wiem także, że wielu z Was nie sięga po tę formę literacką, ponieważ jest trudna i wymaga wysiłku. Może pora to zmienić? Zachęcam Was do sięgnięcia po tomiki poezji, a szczególnie po ten, o którym piszę dzisiaj.

O tym, że poezję interpretuje się ciężko wielu z nas przekonuje się już w trakcie edukacji szkolnej. Pamiętacie pewnie, jak pisałam Wam o moich osobistych przeżyciach w szkole podstawowej oraz jedynej i niepodważalnej interpretacji wierszy. Oczywiście jest to nieprawda i, jak już wiecie, nie ma jedynego, właściwego sposobu na zrozumienie tego słynnego i wymęczonego „co autor miał na myśli”. Każdy interpretuje na podstawie własnych doświadczeń i przeżyć, a nie dlatego, że ktoś każe mu myśleć tak, a nie inaczej.

Po tym wstępie jestem gotowa do przedstawienia Wam tomiku poezji „Lilith” autorstwa Mateusza Piotrowskiego. Chciałabym także zaznaczyć, że mimo iż otrzymałam książkę od autora celem recenzji, nie jest ona w żaden sposób sponsorowana. Nie dostaję pieniędzy za teksty, które publikuję na tej stronie. I nawet jeśli dostaję książki, żeby o nich napisać, recenzje są rzetelne.

Lilith

Zdawałoby się, że sprawy damsko-męskie to temat, który jest eksploatowany niemalże od początku dziejów. Ileż w tym czasie powstało poematów, piosenek, przyśpiewek, powieści i dramatów inspirowanych zastaną rzeczywistością, ograniczeniami lub ich brakiem, konwenansami, prawem oraz innymi regulacjami prawnymi i kulturalnymi, które sprawiają, że jesteśmy kim jesteśmy i zachowujemy się właśnie w taki sposób. Okazuje się jednak, że związki i relacje między ludźmi to kwestia, w której non-stop pojawia się coś nowego. Wszak zmienia się nasza rzeczywistość, a wraz z nią to, w jaki sposób pojmujemy naszą rolę w świecie. Chodzi mi tutaj nie tylko o to, w jak nawiążemy i zakończymy znajomości, ale również swego rodzaju poczucie sensu tego, co robimy na co dzień w sferze prywatnej oraz zawodowej. To są mniej więcej tematy, z którymi możemy spotkać się w wierszach wchodzących w skład tomiku.

 

I tutaj znów pozwolę sobie na dygresję. Nie wiem, czy Wy również mieliście takie przekonanie, że poezja służy do tego, aby opisywać rzeczy wielkie. Takie przeświadczenie nie opuszczało mnie właściwie przez większą cześć edukacji. Dopiero zetkniecie się z twórczością bardziej współczesnych poetów utwierdziło mnie w przekonaniu, że ta forma literacka może też opowiadać o codziennym zmaganiu się z życiem. I o tym właśnie mówią wiersze zebrane we wspomnianym przeze mnie tomiku.

Podmiot liryczny to mężczyzna, wydaje mi się, że młody. Wnioskuję z tego, że jego życie osobiste oraz zawodowe nie są do końca uporządkowane. Raczej odwrotnie – panują w nich chaos i zniechęcenie, a także brak chęci do wykazania się jakimkolwiek działaniem. Dlaczego tak uważam? Ze względu na wyłaniające się z każdej strofy poczucie beznadziei i brak chęci do zadbania o to, aby było lepiej. Przykłady? Kończące się związki z kobietami kwitowane stwierdzeniami w stylu: ” było za późno”, „nie wyszło”. Działania nie widać również w kwestiach zawodowych, chociaż o tych w tomiku niewiele. Dowiadujemy się tylko, że mężczyzna pochodzi z pokolenia, któremu opowiadało się, że odpowiednie wykształcenie pomoże w osiągnięciu sukcesu i odnalezieniu swojego miejsca w szeregu w zawodowej hierarchii.

Na pewno jest to człowiek złamany, zrezygnowany, którego dusza wypełniona jest cierpieniem i bólem, z którym nie za bardzo potrafi sobie poradzić, depresyjny. Ktoś, kto nie wie, co ze sobą zrobić i wszelkie frustracje wyładowuje w niemających przyszłości związkach z kobietami na dłuższą lub krótszą chwilę, imprezach, narkotykach i innych używkach. Nie jest to zachowanie, które pochwalam. A raczej odwrotnie – nie cierpię ludzi wiecznie narzekających na swój los, bo każdy ma swoje mniejsze lub większe problemy. Uznam jednak, że podmiot liryczny tutaj nie umie wziąć się w garść.

Mimo tego wszystkiego, co napisałam o postawie tego młodego mężczyzny, przyjemnie jest poczytać coś prawdziwego i do bólu szczerego. Bo musicie wiedzieć, że te wiersze nie są lukrowane i niepotrzebnie optymistyczne po to, aby czytelnikowi czytało się lepiej. To relacja z życia, które nie jest wesołe i pełne zaskakujących zbiegów okoliczności rodem z komedii romantycznej. To życie jest prawdziwe.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Mateusz Piotrowski
Tytuł: Lilith
Wydawnictwo: LIberum Verbum
Liczba stron: 108
Cena: 25 złotych

Elegia, medytacja, wiersz, czyli mniej znana strona Ursuli K. Le Guin

Tym razem recenzuję niezwykłą książkę i wychodzę poza swoją strefę komfortu.

Advertisements

Przychodzę do Was z jedną z najszybciej przeczytanych przeze mnie książek i, jak mi się wydaje, jedną z trudniejszych do zrecenzowania pozycji książkowych. Dlaczego? Ponieważ nie będę dzisiaj pisać o powieściach, czyli tym, na czym znam się najlepiej, tylko o poezji.

I od razu muszę Wam się przyznać do jednej rzeczy. Nie jest to mój ulubiony gatunek literacki i z tego powodu spodziewam się z Waszych komentarzy krytyki. Ale nie wahajcie się, komentujcie. Bez nadmiernego hejtu, oczywiście. I skoro tak już piszę o słabościach to muszę się od razu przyznać, że interpretacja wierszy nie była moim ulubionym zajęciem na lekcjach języka polskiego, ani na studiach (o dziwo!) polonistycznych. Pocieszałam się zawsze tym, co mówili profesorowie, czyli: nie ma jednej właściwej interpretacji wiersza, każda jest właściwa, ponieważ zrozumienie poezji zależy od czytelnika i jego doświadczeń. Hmm, szkoda, że nie wiedziałam tego w szkole średniej 🙂

Dotąd dobrze Ursula K. Le Guin – dlaczego sięgnęłam po ten tomik?

Teraz na pewno zapytacie: po co mi recenzowanie czegoś, na czym nie za bardzo się znam. Otóż dlatego, że warto mierzyć się ze swoimi demonami. No i bardzo chciałam przeczytać coś innego niż opowiadania tej słynnej autorki.

Moje pierwsze wrażenia po otworzeniu tej książki są bezcenne. Serio! Powinniście zobaczyć moją minę (szkoda, że nie było wtedy nikogo z telefonem, bo mielibyście niezły ubaw). Po pierwsze szok, a po drugie zachwyt. Jak zawsze szatach graficzna książek Le Guin wydanych u Prószyńskiego i S-ki jest nieziemska. Świetne ilustracje zarówno na okładce, jak i w jej wnętrzu znacznie zwiększają ich wartość. Zachwyt pojawił się w momencie, w którym okazało się, że utwory wierszowane spod pióra słynnej autorki fantasy są spolszczone i drukowane w taki sposób, że po jednej stronie mamy utwór w oryginale, a po drugiej – jego polski odpowiednik. Boże, jak jak kocham takie książki! Mam takie zboczenie zawodowe, że lubię podpatrywać, w jaki sposób tłumacz zdecydował się przełożyć dany termin, a tłumaczenie poezji uważam za wysokiej klasy umiejętność i zadanie, któremu niełatwo sprostać.

To, w jaki sposób wygląda ta książka w środku możecie zobaczyć na tym krótkim filmiku.

You do not have sufficient freedom levels to view this video. Support free software and upgrade.

Czego możecie spodziewać się po „Dotąd dobrze”?

Opowieści o zwykłych sprawach z życia autorki, opowiadania i próby zatrzymania ulotnych chwil, ale również refleksji na temat starzenia się oraz nieuchronnie nadchodzącej śmierci. Po lekturze tego zbioru mam zresztą wrażenie, że to właśnie ta tematyka w nim dominuje. Nie są to wiersze wesołe. Określiłabym je jako pełne zadumy, niekiedy smutne, ale na pewno zawierające wiele mądrych słów i spostrzeżeń na temat rzeczywistości z punktu widzenia osoby, która powoli przygotowuje się do odejścia.

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i Spółka za możliwość zrecenzowania tej książki. Możecie ją znaleźć pod tym linkiem: https://www.empik.com/dotad-dobrze-le-guin-ursula-k,p1234826169,ksiazka-p

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Ursula K. Le Guin
Tytuł: Dotąd dobrze
Spolszczenie: Justyna Bargielska, Jerzy Jarniewicz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 168
Cena: ok. 38 złotych

 

53.433722414.5324915

Adam Zagajewski nominowany do Book Critics Circle

Advertisements

Poezja nie gości na tym blogu zbyt często. Prawdę mówiąc (pisząc), jest to pierwszy wpis dotyczący tego gatunku literackiego. Nie wszyscy przepadają za liryką, a niewielu ma czas na to, żeby pochylić się i zastanowić nad „tym, co autor miał na myśli.”

Niemniej jednak warto poświęcić nieco miejsca na odnotowanie faktu, iż jeden z czołowych polskich poetów został nominowany do National Book Critics Cicle – nagrody przyznawanej przez amerykańskich krytyków literackich.

Niezwykłe wyróżnienie

Wyróżnienie przyznawane jest w sześciu kategoriach: autobiografia, biografia, fikcja, literatura krytyczna, literatura faktu oraz poezja. Adam Zagajewski znajduje się wśród 31 nominowanych, których książki ukazały się w języku angielskim. Nominacja została przyznana za tomik wierszy „Asymetria” , który ukazał się w Polsce w 2014 roku i został przetłumaczony przez Claire Cavanagh.

Frankie Fouganthin

O tym, kto otrzyma nagrodę, dowiemy się 14 marca 2019 roku podczas uroczystej gali, która odbędzie się w Nowym Jorku. Trzymam kciuki i mam nadzieję, że więcej polskich twórców zostanie docenionych poza granicami naszych krajów!

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)