O kobietach w arabskim świecie

Książka, o której chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć, została wybrana celowo. Wprawdzie Dzień Kobiet świętowaliśmy wczoraj, ale myślę, że ochrona i przestrzeganie podstawowych praw kobiet jest ważne nie tylko od święta. I jest to również kwestia, którą można omawiać w każdym momencie. Zacznijmy zatem.

Ten krótki wstęp to kilka słów, które przyniosła mi lektura dokumentu pod tytułem „Zaginione arabskie księżniczki” Marcina Margielewskiego. Myślę, że autora nie trzeba przedstawiać tym osobom, które pokusiły się o przeczytanie jego poprzednich książek opowiadających o świecie arabskim. Mam tutaj na myśli „Byłam arabską stewardessą” oraz „Jak podrywają szejkowie”. Nie znam tych poprzednich pozycji, mam je na liście książek do przeczytania, ale z braku czasu jeszcze do nich nie zasiadłam. Teraz, po przeczytaniu „Zaginionych arabskich księżniczek”, mam na to jeszcze większą ochotę.

Opowieść wieloletniego sługi, czyli historie zaginionych arabskich księżniczek

Nie jest łatwo dotrzeć do informacji na temat osób, o których możni i bogaci ludzie arabskiego świata chcą zapomnieć. A o kobietach, które splamiły wiarę i obyczajowość obowiązujące w krajach arabskich zapomina się szybko i skutecznie – wszelkie ślady ich istnienia zostają zatarte. Nie ma ich w oficjalnych dokumentach, znikają ich konta w mediach społecznościowych, nie urodziły się i nie umarły, ponieważ ich nie było.

Na szczęście są naoczni świadkowie, tacy jak Talal, były niewolnik i służący w pałacach arabskich książąt i króli. Jak się tam znalazł? Mężczyzna egipskiego pochodzenia, mimo iż nie związany z kulturą arabską, został kupiony jako sługa, którego zadaniem było dbanie o wygody i bezpieczeństwo męskich członków rodziny królewskiej. To on opowiada autorowi zatrważające historie o tym, jak traktowane są księżniczki i inne kobiety, które miały pecha znaleźć się w ich pobliżu (odsyłam do części opisujących sprawę niezwykle urodziwej służącej i imprezy w Nowym Jorku) , w jaki sposób karane są za przewinienia, które w naszym świecie nie obeszłyby nikogo, a może jedynie wzbudziły wzruszenie ramion. Robi to dlatego, aby ocalić od zapomnienia imiona tych, których istnienie zostało wymazane z pamięci im współczesnych.

księżniczki

Ale wracając do tematu księżniczek. Na pewno w wiadomościach czy w Internecie przewinęły Wam się newsy na temat traktowania kobiet w krajach muzułmańskich. Ja sama przeczytałam niemalże wszystkie książki Leili Shukri na temat pań próbujących znaleźć swoje miejsce w świecie, który nienawidzi kobiet. Jednak, w jakiś sposób, próbowałam sobie wytłumaczyć sobie, że wszystkie te opowieści dotyczyły osób bardzo biednych lub tych przyjeżdżających z zagranicy, czyli niezaznajomionych z zasadami kultury arabskiej. Ale w najśmielszych snach nie mogłam przewidzieć, że tak okrutny los może spotkać kobiety z rodziny królewskiej. Niestety, każda strona książki Marcina Margielewskiego przekonywała mnie, że jest inaczej. Z tego powodu potrzebowałam czasu na przetrawienie treści tego wstrząsającego dokumentu. Pewnie dlatego też na jego opisanie zdecydowałam się tak późno.

Moja ocena

Nie wiem, czy pamiętacie, jak pisałam Wam przy tekście o wspomnieniach Nadji Murad (LINK), że ciężko jest komentować czyjąś historię, szczególnie jeśli dotyczy ona wstrząsających i bolesnych spraw. Z tą książką mam podobnie. Jak mogę napisać, że coś jest nieprawdopodobne albo cieszyć się z takich, a nie innych rozwiązań środków stylistycznych dla wzburzenia i zainteresowania czytelnika. Nie muszę, ponieważ ta historia działa tak sama z siebie. I jestem pewna, że gdybym kiedyś w swoim życiu nie trafiła na informacje na temat kultury i pozycji kobiety w krajach arabskich, nie byłabym w stanie uwierzyć w ogrom okrucieństwa, który wyziera z każdej strony tego opracowania.

Jestem bardzo zadowolona, że takie książki zostają wydane w naszym kraju. Ja po jej lekturze doceniłam to, że mogę żyć w Centralnej Europie i samodzielnie decydować o wielu aspektach mojego życia. Oczywiście nie jest idealnie, tych swobód mogłoby być znacznie więcej (porównując na przykład z życiem Skandynawek), ale nie muszę obawiać się każdej podjętej decyzji. I to już dużo.

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza książki. Możecie ją znaleźć pod tym linkiem: https://www.empik.com/zaginione-arabskie-ksiezniczki-margielewski-marcin,p1237929759,ksiazka-p

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Marcin Margielewski
Tytuł: Zaginione arabskie księżniczki
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 320
Cena: 35,99 złotych

 

Reklamy

Co wyzwala w nas zło?

W tytule dzisiejszego wpisu pojawiło się pytanie, które z pewnością spędza sen z powiek psychologom i psychiatrom od początków istnienia ich specjalizacji.  Jest to również kwestia, z którą zmaga się bohater powieści Craiga Russella pod tytułem „Czynnik diabła”.

W psychologii złem nazywa się negatywną ocenę działań, które są przez nas niepożądane lub uważane za niebezpieczne, zagrażające naszemu życiu lub zdrowiu. Oczywiście o tym, co jest złe, a co nie, decyduje subiektywna ocena obserwatora.

W filozofii z kolei możemy spotkać się z nieco bardziej rozbudowaną i, jak mi się wydaje, bardziej znaną nam definicją, która mówi o tym, że zło jest przeciwieństwem dobra. Wyznacznikami jednego i drugiego stanu są normy społeczne, czyli nakazy i zakazy obowiązujące w danym miejscu na świecie.

Ofiara i sprawca jako dwie strony medalu

Zło od razu kojarzy się nam z przemocą, a ta – z postaciami ofiary i sprawcy. I jak się okazuje, subiektywna ocena zachowania w danej sytuacji może opierać się na tym, jaką funkcję w zdarzeniu przyjmujemy. Według badań profesora psychologii Roya Baumaistra, sprawca ogólnie pojmowanego zła, na przykład ludobójstwa, przemocy małżeńskiej, itp. zawsze uważa, że postąpił właściwie, a jego zachowanie jest uzasadnione przez prowokację lub napaść. Co bardzo interesujące, zazwyczaj postrzega siebie jako ofiarę i w swoim mniemaniu to, czego dokonał stanowi swego rodzaju odwet, zemstę za dokonaną mu krzywdę. Jest to jednak powodowane zniekształceniami poznawczymi u sprawców.

czynnik

I wydaje się, że sprawa wyjaśnienia pochodzenia zła jest załatwiona. Psuje nam się postrzeganie rzeczywistości i z tego powodu robimy niewłaściwe rzeczy, przy okazji krzywdząc innych. Jednak w psychologii istnieje również coś takiego jak mit czystego zła, czyli takie przeświadczenie o sprawcach, że kierują się oni tylko i wyłącznie najgorszymi motywami i są po prostu sadystami. I wspomniany już przeze mnie badacz ustalił, że ludzie w swoim okrucieństwie kierują się zazwyczaj czterema powodami:

  1. chciwością lub ambicjami,
  2. sadyzmem,
  3. wysoką samooceną, na przykład narcystyczną lub oderwaną od rzeczywistości,
  4. idealizmem moralnym.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ponieważ książka, którą pragnę dzisiaj zrecenzować mocno opiera się na koncepcji zła, psychiatrii oraz chęci wyjaśnienia, dlaczego najwięksi zbrodniarze w kraju stali się źli. A raczej, co wpłynęło na nich, że stali się wybitnymi w swoim fachy sadystami.

„Czynnik diabła” Craig Russel

Zajrzyjmy najpierw na tylną część okładki. Ona dokładnie opowie nam czego możemy spodziewać się po tej książce:

Praga, rok 1935. Młody psychiatra Viktor Kosárek, były student Carla Gustava Junga, przybywa do otoczonego mroczną sławą zakładu dla obłąkanych Hrad Orlu. Wyposażona w nowoczesny sprzęt placówka znajduje się w zamku przez wieki obrosłym ponurymi legendami. Zamknięto tam sześcioro najokrutniejszych morderców w kraju: Drwala, Klauna, Kolekcjonera Szkła, Wegetariankę, Skiomantę i Demona. Kosárek zamierza wykorzystać najnowsze osiągnięcia techniki, aby wyizolować u nich archetypiczny składnik osobowości odpowiedzialny za czynienie zła – tak zwany czynnik diabła. Gdy tylko zaczyna odkrywać ich zdumiewające tajemnice, natrafia na łączący całą szóstkę zatrważający wspólny element.

Czy udaje mu się poznać tajemnicę najbardziej znienawidzonych ludzi w Czechach? Czy odkrywa, co popycha ludzi do wyrządzania innym ogromnej krzywdy? Odpowiedź wydaje się prosta: skoro trafili do psychiatryka to z pewnością zostali uznani za szalonych. Jednak Kosárek ma nadzieję na odnalezienie tego tajemniczego czegoś, co sprawia, że normalni na pierwszy rzut oka ludzie zmieniają się w prawdziwe bestie.

Ocena

Mamy do czynienia z bardzo ciekawym pomysłem na kryminał. Połączenie psychologii, psychiatrii i wątków detektywistycznych jest interesujące chociażby ze względu na to, że główny bohater ma do czynienia z najbardziej niebezpiecznymi ludźmi w swoim kraju, a to, co powodowało nimi w trakcie popełniania zbrodni jest naprawdę niesamowite.

Kosárek stara się dogłębnie zbadać swoich pacjentów przy pomocy nowoczesnej na tamte czasy metodologii, sprzętów oraz leków. Wykorzystanie wiedzy na temat psychiatrii z tamtego okresu dodało dużo wiarygodności przedstawianej, i tak bardzo ciekawej, historii. Jednak wydaje mi się, że nie tylko to powinno zwrócić Waszą uwagę, ale również fakt, że autor zrobił dogłębny research, jeśli chodzi o mitologię słowiańską. Jego wiedza, a może raczej ogrom informacji, na temat starosłowiańskich bożków zawarty w książce jest naprawdę niesamowity. Bardzo cieszę się, że nie tylko duchy, wampiry, wendigo czy manitou (kto czytał Mastertona, ten wie co i jak), ale również nasz Weles może być elementem napędzającym mocno intrygującą i straszną historię.

No właśnie, wspomniałam o strachu. Ta książka jest mocna, a do tego niektóre fragmenty mogą przestraszyć lub wzbudzić w Was obrzydzenie. Mnie ruszyło w kilku momentach, mimo że na horrorach zjadłam zęby. Oczywiście, bardzo mi się to podobało.

Na pytanie, czytać czy nie czytać, odpowiem tak: zdecydowanie powinniście sięgnąć po tę książkę, jeśli lubicie mocne historie, psychologię i psychiatrię oraz interesuje Was poznanie istoty zła (ten wątek jest fajnie rozwiązany w powieści).

 

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza książki. Możecie ją znaleźć pod tym linkiem: https://www.empik.com/czynnik-diabla-russell-craig,p1234161691,ksiazka-p

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Craig Russell
Tytuł: Czynnik diabła
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 584
Cena: 42 złote

 

6 zapowiedzi książkowych na luty i marzec 2020

6 interesujących książek, które w najbliższym czasie pojawią się w księgarniach.

Dziś przychodzę do Was z zestawieniem nowości i zapowiedzi książkowych na najbliższe dwa miesiące. Czego możemy oczekiwać w księgarniach?

  1. David Bell Czyjaś córka

Michael Frazier ma wszystko – świetną pracę, piękny dom, kochającą żonę. Do pełni szczęścia brakuje mu tylko dziecka. Kiedy pewnego dnia w drzwiach niespodziewanie pojawia się jego ex, może oznaczać to tylko kłopoty. I faktycznie – była żona prosi go o pomoc w szukaniu swojej zaginionej córki, Felicity. Twierdzi, że dziewczynka została porwana, a jej ojcem jest… Michael.

córka

Mężczyzna nie ma pewności, czy to prawda, ale niepokojąc się o los dziewczynki, rusza z Ericą na poszukiwanie dziecka, którego zawsze pragnął, a o którego istnieniu nie miał pojęcia.

Tymczasem Angela, obecna żona Michaela, odkrywa szokujące fakty z życia Eriki i zaczyna się obawiać o bezpieczeństwo męża i zaginionego dziecka…

W ciągu dwunastu godzin oboje będą musieli zdecydować, komu można zaufać, a kto ukrywa szokującą prawdę.

Premiera: 4 marca 2020.

2. Dolly Alderton Wszystko, co wiem o miłości

Gdyby Bridget Jones istniała naprawdę i urodziła się nieco później, nazywałaby się Dolly Alderton. Wszystko, co wiem o miłości to absolutny bestseller, przetłumaczony już na ponad 20 języków.

Dolly Alderton, dziennikarka i felietonistka „Sunday Timesa” w swoim pamiętniku z niesamowitym humorem i głęboką szczerością pisze o zakochaniu, szukaniu pracy, upijaniu się, rozstaniach oraz uświadomieniu sobie, że Ivan ze sklepu za rogiem może być jedynym porządnym mężczyzną w jej życiu, ale że absolutnie nikt nie może się równać z jej najlepszymi przyjaciółkami. „Wszystko, co wiem o miłości” to opowieść o złych randkach, dobrych przyjaciołach i – przede wszystkim – dojściu do przekonania, że jest się wystarczająco dobrym.

dolly

Iskrzący się dowcipem i wnikliwością, serdecznością i humorem, niezapomniany debiut Dolly Alderton łączy osobiste historie, żartobliwe obserwacje, a także przepisy, zestawienia i listy rozmaitych przebojów. Wszystko, co wiem o miłości jest jedną z tych książek, przy których czytaniu wciąż masz ochotę zadzwonić do znajomych, żeby przeczytać im jakiś soczysty fragment.
Nikt tak nie opowiada o wczesnej dorosłości w całej jej przerażającej i pełnej nadziei niepewności jak Dolly Alderton. To współczesny „Dziennik Bridget Jones”, tyle że absolutnie prawdziwy.

Premiera: 11 marca 2020.

3. Paulina Młynarska Zmierzch starego dziada. Felietony po #metoo

Choć moje osobiste #metoo miało miejsce na długie lata przed tym ogólnoświatowym, mam wrażenie, że tak naprawdę wysłuchana i usłyszana zostałam dopiero wtedy, kiedy pojedyncze głosy, takie jak mój, zabrzmiały w przepotężnym chórze niezgody. Jak każda z osób, które wykrzyczały w tym chórze publicznie swój sprzeciw wobec traktowania słabszych od siebie jak seksualne zabawki, zainkasowałam i przyjmuję nadal niewyobrażalną dawkę internetowego hejtu, pogardy, szyderstwa i towarzyskiego ostracyzmu, nie mówiąc o utracie zatrudnienia. Tak się broni konający system. Zapłaciłam słoną cenę – trudno, stać mnie!

dziad
Jeśli choć jedna zawarta w moich felietonach myśl ułatwi komuś wędrówkę przez ten dziwny, piękny świat, będę to uważała za prawdziwy sukces. Jeżeli choć jedna wykluczona, zraniona, wykorzystana przez silniejszych od siebie osoba poczuje się dzięki niej mniej samotna, to będzie dla mnie najwspanialsza nagroda. I niechże już wreszcie nadejdzie ten „kres lubieżnego dziada”! W jego miejsce chcę widzieć mężczyznę, który kocha, lubi i szanuje każdą z nas. I siebie. Który wie, że patriarchat tak naprawdę krzywdzi wszystkich, oddzielając nas od siebie i odcinając nam drogę powrotu do naszej prawdziwej, kochającej natury.
Paulina Młynarska

Premiera: 20 lutego 2020.

4. Ella Carey Po latach w Paryżu

Cat dziedziczy paryskie mieszkanie, które nie było otwierane od 70 lat. Dziewczyna chce się dowiedzieć, dlaczego trafiło akurat do niej, a pomaga jej w tym wnuk dawnej właścicielki.

paryż

Cat Jordan utrzymuje się z robienia zdjęć klientom pracowni fotograficznej w Nowym Jorku. Gotowa jest rozpocząć nowy rozdział u boku swojego świetnie sytuowanego chłopaka, gdy niespodziewanie dowiaduje się, że odziedziczyła majątek po kompletnie obcej kobiecie, niejakiej Isabelle de Florian. W efekcie jej życie staje na głowie.
W Paryżu Cat dowiaduje się, że została właścicielką doskonale zachowanego apartamentu z czasów belle époque, a rodzina zmarłej nie ma pojęcia o istnieniu mieszkania. W takich niepowszednich okolicznościach Cat usiłuje znaleźć odpowiedzi na palące pytania: Kim była Isabelle de Florian? Dlaczego zostawiła spadek jej, a nie swojej rodzinie?
Przemierzając Francję w poszukiwaniu prawdy, stopniowo traci kontrolę nad biegiem spraw w Nowym Jorku. Jej śledztwo odsłania dawno pogrzebane tajemnice a wnuk Isabelle de Florian staje się jej coraz mniej obojętny.

Premiera: 25 lutego 2020.

5. Gabriela Weiner Seksografie. Reportaż uczestniczący o seksie i seksualności

Pierwszy reportaż o seksie i seksualności, którego autorka sprawdza wszystko na własnej skórze.

Zamieszkuje z peruwiańskim seksguru i jego sześcioma żonami.
Antidotum na niewierność szuka w klubie dla swingersów.
Dołącza do prostytutek i transwestytów oferujących swe usługi w parku w Paryżu.
Testuje granice zazdrości i pożądania w trójkącie, do którego namówiła swojego partnera.

seks
Latynoamerykańska reportażystka Gabriela Wiener w każdy z opisywanych przez siebie tematów wchodzi dogłębnie i bez zahamowań, a o seksie pisze jak o najnormalniejszej rzeczy na świecie.
Nie ma tu wulgarności i szukania taniej sensacji, ale nie ma też eufemizmów, uników i owijania w bawełnę. Autorka nie boi się odkrywać własnych emocji – lęku, pożądania czy poczucia własnej nieatrakcyjności. O swoich doświadczeniach opowiada jednocześnie z czułością i dystansem, np. kiedy idzie z mężem do klubu swingersów i odkrywa, że jej pierwszą reakcją na nadmiar potencjalnych partnerów jest… znużenie. Wieczór tam spędzony relacjonuje z antropologiczną dokładnością (konfiguracje pokoi, obyczaje bywalców), a przy okazji bada granice swoich zachowań i swojego związku.
Moralizowania w „Seksografiach” nie ma w ogóle, bo Wiener nie ocenia, tylko obserwuje. Innych, ale przede wszystkim siebie.

6. Marcin Margielewski Zaginione arabskie księżniczki

Wstrząsająca prawda o życiu arabskich księżniczek. Jak się żyje w złotej klatce? Jaka jest cena wolności? I dlaczego niektóre z nich zaginęły w niewyjaśnionych okolicznościach?

Zwykły człowiek nie ma do nich dostępu. Otoczone przez ochronę i opiekunów wiodą baśniowe życie. Arabskie księżniczki spełniają wszystkie swoje zachcianki – za niewyobrażalnie duże pieniądze. Ale muszą być bezwzględnie oddane i podporządkowane mężczyznom. Co jeśli pewnego dnia się zbuntują?

księżniczki

Marcin Margielewski poznał człowieka, który przez większą część życia pracował na dworach saudyjskich władców. O tym, co widział, opowiedział w pełnym emocji akcie oskarżenia. To historia księżniczek, które decyzją swoich ojców, braci i mężów, czyli najbogatszych mężczyzn świata, zostały skazane na to, by świat o nich zapomniał. Jak to możliwe, że w XXI wieku kobiety giną bez śladu i nikt ich nie szuka? Czy kobieta może powiedzieć „nie”?

Opowieść o świecie jak z „Baśni z tysiąca i jednej nocy”, w którym jedna decyzja może zmienić życie w koszmar.

Premiera: 11 lutego 2020.

 

Która książka z powyższych najbardziej Was zainteresowała? Napiszcie mi o tym w komentarzu!

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

12 sprytnych sposobów, jak ocalić nasz świat

Kwestia ekologii staje się w obecnym świecie coraz bardziej paląca i, nie ma czego ukrywać, stanowi centrum zainteresowania nie tylko dużych koncernów, ale również zwykłych zjadaczy chleba. Takich jak Ty i ja. Właśnie z myślą o nich wydawnictwo Prószyński i S-ka wydało niewielkich rozmiarów książeczkę o tym, w jaki sposób być eko w codziennych sytuacjach.

Wspomniana wcześniej książka to „12 sprytnych sposobów, jak ocalić nasz świat”. Opracowanie to powstało we współpracy z ekspertami z organizacji WWF. Świetnymi ilustracjami opatrzył je rysownik znany wszystkim jako Andrzej Rysuje.

21 sposobów
12 sposobów, jak ocalić nasz świat

12 sprytnych sposobów, jak ocalić nasz świat

Pozycja podzielona jest na 12 rozdziałów, które obejmują, jak mi się wydaje, najważniejsze aspekty życia codziennego każdego człowieka, czyli:

  • kupowanie ubrań,
  • energia elektryczna,
  • woda,
  • codzienne poruszanie się po mieście,
  • wykorzystanie zasobów papieru,
  • dieta,
  • zakupy żywieniowe,
  • zapotrzebowanie na dobra luksusowe,
  • kwestia czystego powietrza,
  • wyjazdy na urlop,
  • inwestycje w firmy, których działalność jest  dobra dla środowiska,
  • pozostawianie po sobie śmieci.

Wszystkie te kwestie poruszane są w sposób zrozumiały, ciekawy i poparte wieloma danymi statystycznymi oraz przykładami działalności z wielu krajów. Ta książka po prostu pokazuje, w jaki sposób można żyć w zgodzie z zasadami ekologii i że zmiana trybu życia nie jest bardzo trudna. Wskazane wprost wskazówki są proste do wdrożenia i…mają jeszcze jeden skutek. Chodzi też o to, że można sporo zaoszczędzić. Dlatego jeśli kogoś nie przekonują kwestie ochrony środowiska, może patrzeć na tę książkę jako zbiór porad o tym, co zrobić, żeby w portfelu zostało więcej pieniędzy. Chociaż oczywiście nie o to w tym opracowaniu chodzi.

A o co chodzi? To wyjaśnia Ben Fogle, ambasador WWF  i patron dzikiej przyrody z ramienia tejże organizacji w napisanym do tej książki wstępie:

Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które w pełni pojmuje czynione przez ludzkość spustoszenia. Jesteśmy też ostatnim, które może odwrócić bieg spraw i nadać mu właściwy kierunek – dla zdrowia, dostatku i bezpieczeństwa naszych dzieci, wnuków i przyszłych pokoleń.

Z tego powodu musimy zrobić wszystko, aby planeta, na której mieszkamy starczyła nie tylko nam, ale również przyszłym pokoleniom. W przeciwnym razie stanie się z nami to, co z dinozaurami.

Moja ocena

Ocena wystawiona temu opracowaniu nie może być inna niż pozytywna. Po pierwsze dlatego, że wielu ludziom wydaje się, że ekologia to, coś na co ich nie stać, ponieważ naczytali się, że produkty i rozwiązania eko są o wiele droższe. A okazuje się, że dbanie o środowisko zaczyna się już na poziomie naszych decyzji i naszych portfeli. Możemy przecież lepiej zaplanować zakupy żywnościowe po to, aby nie marnować żywności lub nie zaopatrzyć się w dziesiątą w tym sezonie bluzeczkę kiepskiej jakości tylko dlatego, że jest modna. To, że życie w zgodzie z naturą jest związane z naszymi wyborami zakupowymi oznacza bardzo prostą zależność: kupisz mniej, fabryka zobaczy, że jest mniejsze zapotrzebowanie i wyprodukuje mnie. Proste?

Muszę przyznać się jednak, że po lekturze tej książki naszła mnie gorzka refleksja, że mimo takich wspaniałych inicjatyw jak napisanie tego właśnie opracowania, my jako kraj nie jesteśmy gotowi na to, żeby wspomóc swoich obywateli w zmianie stylu życia na bardziej ekologiczny. Mam tutaj na myśli wszelakie rozwiązania prawne, a raczej ich brak, związany z udostępnianiem alternatywnych sposobów zasilania swojego domu w energię. Chociaż może to tylko moja obserwacja i to w dodatku mylna?

Niemniej jednak polecam Wam tę książkę, ponieważ dzięki jej lekturze możecie zmienić swoje życie i swoje najbliższe otoczenie. I myślę też, że fajnie byłoby zostawić swoim dzieciom planetę w takim stanie, w jakim ją znamy.

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za możliwość przeczytania tej książki. Możecie znaleźć ją pod tym linkiem: https://www.empik.com/12-sprytnych-sposobow-jak-ocalic-nasz-swiat-opracowanie-zbiorowe,p1236558615,ksiazka-p.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: WWF
Tytuł: 12 sprytnych sposobów, jak uratować nasz świat
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 248
Cena: 38 złotych

Zabójstwo staruszków a klasyka literatury

Dziś będzie ciekawie! Bardziej niż zawsze.

Pewnie zastanawiacie się nad tym, o co chodzi z tym tytułem. Jaka klasyka literatury i o jakiej książce będę pisała tym razem. Otóż, uwaga, uwaga!, będzie o kryminale o bardzo ciekawej strukturze – podzielonej dokładnie tak, jak jest to zrobione w „Boskiej Komedii” Dantego.

Wyobrażacie sobie czytać thriller, który został skonstruowany niemal tak samo jak jedna z najbardziej klasycznych książek napisanych w czternastym wieku? I czy jest to w ogóle możliwe, żeby oprzeć kryminał właśnie na takim konstrukcie? To napiszę Wam, że powieść, o której piszę dzisiaj zaskoczy Was jeszcze nie raz. I wcale nie jest tak trywialna jak mogłoby się wydawać.

No to teraz pewnie pojawi się pytanie o książkę, o której piszę. Proszę bardzo, oto jej tytuł: „Pokrzyk”. Autorką jest oczywiście Katarzyna Puzyńska.

Kolejna część serii o Lipowie

O dworze we Wnykach wszyscy wiedzą, że to dom, w którym ktoś umrze. Tak działa klątwa. Weronika Podgórska trafia do niego przypadkiem i na swoje nieszczęście będzie musiała do niego wrócić, w dodatku w towarzystwie osoby, której szczerze nienawidzi. W tym samym czasie, całkiem niedaleko, w domu zapomnianej gwiazdy estrady umiera staruszka. Przy jej ciele znaleziono emerytowaną policjantkę, Klementynę Kopp. Nietrudno się domyślić, że to właśnie ona zostaje główną podejrzaną i to na jej znalezieniu skupiają się działania policji. W wyjaśnienie sprawy zostaje wmieszany również prywatny detektyw, nie kto inny jak były mąż Podgórskiej. Robi się ciekawie? To musicie koniecznie przeczytać, ponieważ to nie wszystkie szczegóły tej arcyciekawej intrygi.

O co chodzi z tą Boską Komedią?

„Boska Komedia” pojawia się w powieści na dwa sposoby. Po pierwsze mamy bezpośrednie odwołanie do tego dzieła w treści książki. Jeden z bohaterów uwielbiał właśnie ten utwór. Drugie pojawia się nieco w zakamuflowany sposób. Otóż kryminał ten podzielony został na części dokładnie odpowiadające tym, które znajdują się w utworze Dantego. Mamy zatem części określone jako Piekło, Czyściec i Raj. To własnie z nich dowiadujemy się na temat zdarzeń dziejących się w Lipowie oraz prób rozwikłania zagadki śmierci dwojga staruszków, ale również naprawienia relacji pomiędzy głównymi bohaterami.

pokrzyk
Pokrzyk Katarzyna Puzyńska

Dodatkową częścią jest Pokrzyk. I jest to bardzo ciekawy fragment. Czy Puzyńska mogła wzorować się na Szekspirze? Taka nasiadówka trzech kobiet nad zupą pomidorową bardzo przypomina mi tę scenę w Makbecie, kiedy trzy czarownice czarowały nad kociołkiem z jakąś magiczną miksturą. Bardzo to podobne, szczególnie, że potem, tak jak u Szekspira, robi się totalna rozpierducha 🙂

Pokrzyk – ocena

Muszę się wam przyznać do tego, że jest to pierwsza książka Katarzyny Puzyńskiej, którą przeczytałam. Oczywiście słyszałam wiele pochlebnych opinii na temat jej kryminałów, jednak …jakoś tak się zrobiło i nie udało mi się za bardzo skupić na jej twórczości. I wiecie co? To był BŁĄD! Bo „Pokrzyk” to bardzo fajna książka i wcale się nie dziwię, że powieści Puzyńskiej rozchodzą się jak ciepłe bułeczki.

Akcja wciąga od pierwszych zdań, a intryga zawiązuje się niemal natychmiastowo. Potem już tylko zostaje przerzucanie kolejnych stron po to, aby dowiedzieć się więcej. I co bardzo ciekawe, to więcej pojawia się bardzo szybko, ponieważ nie ma tutaj miejsca na zbędne słowa albo niepotrzebne opisy.

Jeśli tak jak ja zastanawialiście się, czy warto sięgnąć po książki Puzyńskiej, mogę Wam z czystym sumieniem powiedzieć: tak. Warto.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Katarzyna Puzyńska
Tytuł: Pokrzyk
Wydawnictwo: Prószyński Media
Liczba stron: ok.500
Cena: ok. 42 złote

 

Anioły z Lovely Lane

Pierwszy tom bestsellerowej serii o kilku dziewczynach marzących o karierze pielęgniarki i przyjęciu do najbardziej elitarnej szkoły dla personelu szpitalnego. Zachwyca? Nuży? O tym dowiecie się z tej recenzji.

Akcja powieści Nadine Harris dzieje się w Anglii w 1953 roku. Kilka lat po zakończeniu II wojny światowej kraj nadal zmaga się ze zniszczeniami i niedostatkami pozostawionymi po atakach. Nie chodzi tutaj jedynie o odnowienie budynków i zapewnienie dobrobytu tym obywatelom, którym udało się przetrwać wojnę. Brakuje również personelu i…tutaj pojawia się pięć młodych kobiet, których marzeniem jest zawód pielęgniarki.

Uczennice, słynna szkoła i praktyka w zawodzie

Pięć dziewczyn otrzymuje powiadomienia o przyjęciu ich do elitarnej szkoły dla pielęgniarek. Od tego czasu mają uczyć się opieki nad pacjentami i przebywać w domu dla pielęgniarek przy Lovely Lane. Trzy lata – dokładnie tyle mają poświęcić na to, aby stać się pełnoprawnymi dyplomowanymi pielęgniarkami w szpitalu St Angelus. Kim są nasze bohaterki?

Dana to Irlandka, która uciekła z rodzinnego gospodarstwa przed życiem związanym z ciężką pracą na farmie przy boku mężczyzny, który napawał ją obrzydzeniem. Victoria jest arystokratką, której rodzina jest zadłużona po uszy. Beth to córka wojskowego i, jak możecie sobie wyobrazić początkowo jest sztywna. Zaprzyjaźnia się z niemiłą i charakterną Celią Forsyth (szczerze jej nie lubiłam!). Pammy urodziła się w najgorszej dzielnicy Liverpoolu, co sprawia, że w życiu zawsze ma pod górkę. Z drugiej jednak strony ma niezwykle kochającą się rodzinę…

anioły
Anioły z Lovely Lane Nadine Harris

Rzeczywistość, z którą mają zmagać się od tej pory dziewczęta jest trudna. Już na początku szkolenia dowiadują się, że w tym miejscu obowiązuje ścisła hierarchia, a osoby które buntują się przeciwko zastanym regułom czeka nic innego jak sroga kara.

Anioły z Lovely Lane -ocena

Książkę czyta się przyjemnie. Akcja płynie wartko, dzieje się bardzo dużo, a kolejne wydarzenia zaskakują. I to bardzo. Wcale mnie to nie dziwi, ponieważ seria stała się bestsellerem według Sunday Times.

Bohaterki to osoby, z którymi łatwo się zaprzyjaźnić. Oczywiście w taki książkowy sposób, jeśli wiecie, co mam na myśli. Są to miłe, uprzejme dziewczęta, które liczą na to, że ciężką pracą osiągną sukces w życiu i zdobędą wymarzoną posadę. Nie są nudne, mdłe, a ich postawy i wybory łatwo jest zrozumieć i zaakceptować. Zresztą wydaje mi się, że to stwierdzenie tyczy się wszystkich postaci opisanych w książce, ponieważ nawet tak zwane czarne charaktery to osoby, które mają za sobą jakieś przeżycia i ich niegodne zachowanie można w jakiś sposób zrozumieć. Muszę też nadmienić, że dobrze zarysowane charaktery mają także bohaterowie drugoplanowi – moimi ulubionymi są Martha i Jake.

Podsumowując, ta powieść to fajne czytadło, przy którym można spędzić przyjemnie co najmniej kilka godzin. Bardzo cieszy mnie, że wydawnictwo Prószyński i Spółka zdecydowało się na wydanie wszystkich części. Drugi tom zatytułowany „Dzieci z Lovely Lane” ukaże się 23 stycznia 2020. Ja na pewno go przeczytam, ponieważ ta historia mocno mnie zaintrygowała.

 

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i Spółka za możliwość zrecenzowania tej książki. Możecie ją znaleźć pod tym linkiem: https://www.empik.com/anioly-z-lovely-lane-dorries-nadine,p1235477599,ksiazka-p

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Nadine Harris
Tytuł: Anioły z Lovely Lane
Tłumaczenie: Adam Tuz
Wydawnictwo: Prószyński Media
Liczba stron: 488
Cena: ok. 38 złotych

Cała Orsinia -powieść, opowiadania i piosenki Ursuli K. Le Guin

W te święta przyszło mi się zmierzyć z wciągającą, ale również bardzo wymagającą lekturą.

Święta upłynęły mi przy lekturze wyjątkowej: ostatniego zbioru tekstów napisanych przez jedną z moich ulubionych pisarek, czyli Ursulę K. Le Guin. Ta wyjątkowa książka zawiera wszystkie utwory związane z wymyślonym przez autorkę krajem, Orsinią, oraz dwa dodatkowe opowiadania.

Zacznijmy może od tego, skąd wziął się pomysł na uniwersum (mogę chyba tak to nazwać) Orsinii. Wyjaśnia to sama autorka we wstępie:

Miałam dwadzieścia lat (…) i wtedy po raz pierwszy mignął mi przed oczami ten mój inny kraj. Nieważny kraj w Europie Środkowej. Jeden z tych, które zdemolował Hitler, a teraz demolował Stalin. Kraj położony niezbyt daleko Czechosłowacji albo Polski, ale…nie przejmujmy się granicami. (…) Zaczęłam słyszeć nazwy. Orsenya po łacinie, a po angielsku Orsinia. Zobaczyłam rzekę Molsenę, płynącą przez otwartą słoneczną okolicę do starej stolicy Krasnoy (…). Krasnoy na trzech wzgórzach: Pałacowym, Uniwersyteckim, Katedralnym. Katedrę Świętej Teodory, jawnie nieświętej świętej, noszącej imię mojej matki…Zaczynam orientować się w terenie, czuć się jak u siebie w domu, tu, w Orsenyi – to matrya miya, moja ojczyzna. Mogę tu mieszkać, dowiedzieć się, kim są inni mieszkańcy i co robią, i o tym opowiedzieć. Tak też zrobiłam.

Jak już wspominałam wcześniej tom zawiera kilka teksów związanych z krajem Orsinią. Możemy tutaj znaleźć:

  • wstęp autorstwa autorki, opisujący genezę powstania serii wraz z notatkami dotyczącymi pracy nad tekstami,
  • powieść Malafrena,
  • piosenki napisane częściowo po angielsku (jak mniemam) oraz orsiniańsku,
  • Opowiadania Orsiniańskie,
  • dodatkowe opowiadania: Dwa opóźnienia na linii północnej oraz Otworzyć powietrze,
  • kalendarium,
  • aneks.

Malafrena

Długa, licząca 350 stron, powieść dzieje się w fikcyjnym kraju zwanym Orsinia. Jest rok 1825 (o ile dobrze pamiętam, na jednej ze stron wskazana jest taka data). Kraj znajduje się gdzieś w Europie Środkowej. Z opisu można domyślić się, że blisko w nim do Austrii oraz Węgier.

Główny bohater, Itale Sorde to młody chłopak, wychowany jako syn ziemianina, pragnie przede wszystkim wyrwać się do dużego miasta i zrealizować swoje największe marzenie: osiągnąć wolność. Zafascynowany francuskimi pisarzami z czasów Rewolucji Francuskiej wyrusza do stolicy i rozpoczyna działalność związaną z wydawaniem swojego pisma: początkowo literackiego, później również polityczno-wywrotowego.

Co dzieje się dalej? Czy osiągnie wymarzony cel? Stanie się wolny? Zachęcam Was do sięgnięcia po tę powieść. Zakończenie może Was mocno zdziwić, chociaż sama lektura nie należy do najłatwiejszych.

Cała Orsinia Ursula K. Le Guin
Cała Orsinia Ursula K. Le Guin

Piosenki

Książka trzy piosenki związane z Orsinią:

  • Piosenka ludowa z prowincji Montanya – jest to pierwszy tekst opublikowany przez autorkę dotyczący Orsinii. Zawiera on wiele obrazów, które później pojawiają się w innych tekstach: sokołów, białego światła, rozszerzających się kręgów.
  • Czerwone jagody – bardzo ciekawy wiersz, napisany w połowie w języku orsińskim. Dzieki temu, możemy dowiedzieć się, które znane nam języki stanowiły podstawę dla orsińskiego. Chodzi tutaj o podobieństwo słów do włoskiego lub francuskiego oraz elementy charakterystyczne dla grupy języków słowiańskich (uwzględnienie litery k zamiast c).
  • Mury Rakavy – wiersz napisany całkowicie po orsińsku.

Opowiadania Orsińskie

Mamy tutaj do czynienia z ośmioma tekstami napisanymi pomiędzy 1910 a 1962 rokiem.  W większości są to krótkie, kilkustronicowe teksty. Klamrą spinającą je wszystkie jest oczywiście miejsce wydarzeń, czyli Orsinia. Stanowią one również swego rodzaju wyjaśnienie i omówienie tradycji oraz zasad funkcjonowania obywateli, które nie zostały objaśnione w powieści Malafrena. Jak dla mnie te opowiadania są też zdecydowanie łatwiejsze w odbiorze i gdybym mogła polecić Wam lekturę tych tekstów, poprosiłabym Was o rozpoczęcie czytania właśnie od Opowiadań Orsińskich.

Dwa dodatkowe teksty

  1. Dwa opóźnienia na linii północnej
  2. Otworzyć powietrze

Swoją tematyką również nawiązują do Orsinii. Wydaje mi się, że ich akcja dzieje się w czasach nieco bardziej współczesnych niż Malafrena.

Ocena

Ponad 500 stron świetnej lektury. Polecam ten zbiór nie tylko osobom, które są fanami Ursuli K. Le Guin, ale również tym, którzy chcieliby poczytać teksty dobre i inteligentne. Takie, w których akcja nie dzieje się za szybko, a jednak opisywane wydarzenia są interesujące i pokazują drogę bohatera do spełniania swoich marzeń tak, jak ma to miejsce w Malafrenie.

Musicie jednak pamiętać, że nie jest to lektura łatwa. To nie kryminał, którego sto stron przeleci tak, że nawet nie zauważycie. Utwory w Całej Orsinii są wymagające. Czytając trzeba bardzo skupić się na treści, nie pomagają w tym ani nieco przydługie opisy (trochę jak w Nad Niemnem) krajobrazu, przyrody, ale również stanów emocjonalnych bohaterów, ani erudycja pisarki. To ostatnie szczególnie daje się we znaki w Malafrenie. Z jednej strony byłam zachwycona oczytaniem Ursuli K. Le Guin, ale z drugiej…troszkę te nawiązania przeszkadzały w odbiorze.

Podsumowując, lektura dla wymagających, lubujących się w nieśpiesznej akcji i opasłych tomiszczach.

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i Spółka za możliwość zrecenzowania tej książki. Możecie ją znaleźć pod tym linkiem: https://www.empik.com/cala-orsinia-le-guin-ursula-k,p1235471683,ksiazka-p

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Ursula K. Le Guin
Tytuł: Cała Orsinia
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 568
Cena: ok. 59,99 złotych

 

Elegia, medytacja, wiersz, czyli mniej znana strona Ursuli K. Le Guin

Tym razem recenzuję niezwykłą książkę i wychodzę poza swoją strefę komfortu.

Przychodzę do Was z jedną z najszybciej przeczytanych przeze mnie książek i, jak mi się wydaje, jedną z trudniejszych do zrecenzowania pozycji książkowych. Dlaczego? Ponieważ nie będę dzisiaj pisać o powieściach, czyli tym, na czym znam się najlepiej, tylko o poezji.

I od razu muszę Wam się przyznać do jednej rzeczy. Nie jest to mój ulubiony gatunek literacki i z tego powodu spodziewam się z Waszych komentarzy krytyki. Ale nie wahajcie się, komentujcie. Bez nadmiernego hejtu, oczywiście. I skoro tak już piszę o słabościach to muszę się od razu przyznać, że interpretacja wierszy nie była moim ulubionym zajęciem na lekcjach języka polskiego, ani na studiach (o dziwo!) polonistycznych. Pocieszałam się zawsze tym, co mówili profesorowie, czyli: nie ma jednej właściwej interpretacji wiersza, każda jest właściwa, ponieważ zrozumienie poezji zależy od czytelnika i jego doświadczeń. Hmm, szkoda, że nie wiedziałam tego w szkole średniej 🙂

Dotąd dobrze Ursula K. Le Guin – dlaczego sięgnęłam po ten tomik?

Teraz na pewno zapytacie: po co mi recenzowanie czegoś, na czym nie za bardzo się znam. Otóż dlatego, że warto mierzyć się ze swoimi demonami. No i bardzo chciałam przeczytać coś innego niż opowiadania tej słynnej autorki.

pf_1574154401

Moje pierwsze wrażenia po otworzeniu tej książki są bezcenne. Serio! Powinniście zobaczyć moją minę (szkoda, że nie było wtedy nikogo z telefonem, bo mielibyście niezły ubaw). Po pierwsze szok, a po drugie zachwyt. Jak zawsze szatach graficzna książek Le Guin wydanych u Prószyńskiego i S-ki jest nieziemska. Świetne ilustracje zarówno na okładce, jak i w jej wnętrzu znacznie zwiększają ich wartość. Zachwyt pojawił się w momencie, w którym okazało się, że utwory wierszowane spod pióra słynnej autorki fantasy są spolszczone i drukowane w taki sposób, że po jednej stronie mamy utwór w oryginale, a po drugiej – jego polski odpowiednik. Boże, jak jak kocham takie książki! Mam takie zboczenie zawodowe, że lubię podpatrywać, w jaki sposób tłumacz zdecydował się przełożyć dany termin, a tłumaczenie poezji uważam za wysokiej klasy umiejętność i zadanie, któremu niełatwo sprostać.

To, w jaki sposób wygląda ta książka w środku możecie zobaczyć na tym krótkim filmiku.

Czego możecie spodziewać się po „Dotąd dobrze”?

Opowieści o zwykłych sprawach z życia autorki, opowiadania i próby zatrzymania ulotnych chwil, ale również refleksji na temat starzenia się oraz nieuchronnie nadchodzącej śmierci. Po lekturze tego zbioru mam zresztą wrażenie, że to właśnie ta tematyka w nim dominuje. Nie są to wiersze wesołe. Określiłabym je jako pełne zadumy, niekiedy smutne, ale na pewno zawierające wiele mądrych słów i spostrzeżeń na temat rzeczywistości z punktu widzenia osoby, która powoli przygotowuje się do odejścia.

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i Spółka za możliwość zrecenzowania tej książki. Możecie ją znaleźć pod tym linkiem: https://www.empik.com/dotad-dobrze-le-guin-ursula-k,p1234826169,ksiazka-p

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Ursula K. Le Guin
Tytuł: Dotąd dobrze
Spolszczenie: Justyna Bargielska, Jerzy Jarniewicz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 168
Cena: ok. 38 złotych

 

Czy małe dziecko może rozpłynąć się w powietrzu?

Zrozpaczona matka rozpoczyna poszukiwania córki w wielopiętrowym budynku.

Kolejna książka, którą polecam na blogu to, oczywiście, thriller. Pewnie nie podziewaliście się niczego innego 🙂 No, może poza jakąś fantasy albo sci-fi. Tym razem zdecydowałam się na przeczytanie powieści, która mówi o tym, co by było gdyby zginęło wam dziecko.

Ja nie mam dzieci, ale zdaję sobie sprawę z tego, że tajemnicze zniknięcie pociechy może być numerem jeden na liście rzeczy, których obawiają się rodzice. Na równi z ciężką chorobą. Alex Sinclair opisuje właśnie to, co może dziać się w umyśle matki, której córka niespodziewanie wymyka się i znika na długie godziny.

Szóste pięto Alex Sinclair – czyli o co w tej książce chodzi

Pewnego dnia Erika Rice wraz ze swoją córeczką Alice udaje się do luksusowego wieżowca w pobliże Central Parku. W tym budynku mieszka jej były mąż, Michael, ojciec małej. Dziewczynka zostawiła u niego swoją ulubioną zabawkę i chce ją pilnie odebrać, zanim wyjedzie z miasta na dobre. Niestety, winda, którą jadą zatrzymuje się gwałtownie pomiędzy piętrami, a Alice, przestraszona, ponieważ nigdy nie lubiła wind, przedostaje się w szparę w drzwiach i wspina się na piętro. Zdenerwowana matka wciska guziki windy, ale ta zjeżdża na dół na parter. Kiedy kobiecie udaje się wjechać ponownie na to samo piętro, dziewczynki już nie ma. Zaczyna się pościg z czasem, procedurami i nieprzychylnymi ludźmi.

pf_1573550288

Więcej nie zdradzę, ponieważ nie chcę psuć Wam dobrej zabawy. A wydaje mi się, że taki opis w zupełności wystarczy Wam do tego, aby stwierdzić, czy książka „Szóste piętro” będzie dobrą lekturą, czy nie.

Moja ocena

Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Akcja płynie szybko, a wydarzenia następują po sobie szybko. Dodatkowego smaczku dodają rozdziały, w których dowiadujemy się o tym, w jaki sposób doszło do rozpadu małżeństwa Eriki i Michaela. Do tego dochodzą jeszcze opisy kobiety, jako troskliwej, może aż za bardzo, matki, która w momencie, w którym dowiaduje się, że jest w ciąży, zmienia wszystko, aby jak najlepiej dbać o swoje dziecko. Autor świetnie wczuł się w to, co taka kobieta może czuć i opisał jej uczucia w taki sposób, że nawet najbardziej podejrzliwy czytelnik może uznać, że Erika jest może troszkę zbyt przewrażliwiona, ale troszczy się o swoją córeczkę najlepiej jak umie.

Jedyna rzecz, która trochę mi nie gra to punkt zwrotny, wokół którego zawiązuje się cała intryga, a mianowicie sytuacja w windzie. Troszkę trudno jest mi przyjąć do wiadomości, że dziecko po prostu wychodzi sobie przez szparę w drzwiach windy na piętro i ucieka. Ale okej, nie mam dzieci i mogę sobie jedynie wyobrażać, że maluchy mają wiele interesujących pomysłów na zabawę/życie i coś takiego rzeczywiście może się zdarzyć.  Wyprowadźcie mnie z błędu, jeśli się mylę.

Bardzo podoba mi się zakończenie. Jest zaskakujące i mocno nieoczekiwane. Wydaje się, że sprawa zostaje rozwiązana, dziewczynka wraca do matki, ale autor pozostawia dla czytelników jeszcze jedną niespodziankę. Super!

Podsumowując, książkę czyta się szybko i jest ona ciekawa. Tego wszystkiego nie psuje nieco naciągane zdarzenie rozpoczynające całą historię. Chociaż w moim przypadku troszkę psuje przyjemność czytania – po prostu spodziewałam się kolejnych mało prawdopodobnych wydarzeń. Mimo to mogę stwierdzić, że „Szóste piętro” jest ciekawym kryminałem psychologicznym i będziecie się przy nim dobrze bawić.

 

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i Spółka za możliwość zrecenzowania tej książki. Możecie ją znaleźć pod tym linkiem: https://www.empik.com/szoste-pietro-sinclair-alex,p1234063487,ksiazka-p?gclid=CjwKCAiAzanuBRAZEiwA5yf4uj1O5yO5qM3SQ9D_3YgJsgd-KPLQGHGL5fqfwGYLISsPL3FtROvJ2hoC8jkQAvD_BwE&gclsrc=aw.ds

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Alex Sinclair
Tytuł: Szóste piętro
Tłumaczenie: B. Artosz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 304
Cena: ok. 38 złotych

Nowości i zapowiedzi książkowe październik 2019

Październik obfituje w nowości książkowe. Wśród nich jest kilka perełek.

Jesień to początek sezonu na książki i również czas, w którym nowości i zapowiedzi pojawia się naprawdę sporo. Przygotowałam dla Was krótkie zestawienie, a w nim kilka naprawdę ciekawych książek do poczytania jesienią.

  1.  „Jesteś spokojem” Paulina Młynarska

2

Poradnik ukazał się w zeszłym tygodniu, nie jest zatem zapowiedzią. Myślę jednak, że wart zainteresować się książką zupełnie inną niż wszystkie. „Jesteś spokojem” to zastrzyk rzetelnej motywacji do pracy nad sobą dla każdego, kto naprawdę chce odzyskać spokój. Bez lukru i udawania, że da się w tej dziedzinie cokolwiek osiągnąć, unikając wysiłku i zmierzenia się z własną strefą mroku. A wszystko to z właściwym autorce poczuciem humoru, dystansem i przymrużeniem oka. Oraz z zaskakującą polityczną puentą, ponieważ w książkach Młynarskiej prywatne zawsze jest polityczne.

2. „Kobiety z ulicy Grodzkiej. Aleksandra” Lucyna Olejniczak

4

Mijają lata, dzieci Weroniki dorastają. Paweł, jej drugi mąż, jest najlepszym ojcem dla swoich pasierbów. Emilka studiuje romanistykę i pisze wiersze, Waldek, wieczny buntownik, mieszka i pracuje w Nowej Hucie, ale oboje nadal są ze sobą bardzo związani, jak w czasach dzieciństwa. Tak więc gdy Waldek, który w Neapolu odłączył się od wycieczki, by zostać we Włoszech, potem nagle zrywa kontakt z rodziną i przez długi czas nie daje znaku życia, to właśnie młodsza siostra, wtedy już znana autorka fascynujących powieści dla dzieci, jedzie go szukać. Śledząc skomplikowane losy brata, Weronika dociera aż na Sycylię, do krainy winorośli i mafii. Właśnie w Palermo praprawnuczkę Franciszka Bernata czeka ogromna niespodzianka…

Książka jest już dostępna w księgarniach.

3. „Pokrzyk” Katarzyna Puzyńska

pokrzyk

Byle do 15 października. Wtedy bowiem ukaże się kolejna powieść Katarzyny Puzyńskiej. Opowieści o Lipowie łączą w sobie elementy klasycznego kryminału i powieści obyczajowej z rozbudowanym wątkiem psychologicznym. Porównywane są do książek Agathy Christie i powieści szwedzkiej królowej gatunku, Camilli Läckberg. Prawa do publikacji serii sprzedane zostały do ponad dwudziestu krajów.

„Pokrzyk” będzie dostępny w przyszły wtorek :), czyli 15 października.

4. „Porozmawiajmy o śmierci przy kolacji” Michael Hebb

porozmawiajmy

Michael Hebb to współtwórca popularnego na Zachodzie ruchu, w ramach którego ludzie, znajomi lub nieznajomi, spotykają się przy stole, by porozmawiać o śmierci. Tak jak o życiu, normalnie. Gdybyś mógł przedłużyć swoje życie, to o jak długo? Jak wygląda dobra śmierć? Jak chciałbyś być wspominany? Autor opowiada w swojej książce o tym, co się podczas takich kolacji dzieje, dostarcza tematów do rozmowy i pokazuje wiele sposobów na oswojenie śmierci.

Data wydania: 1 listopada 2019.

5. „Zaufaj jej” Jessica Vallance

zaufaj

Trzymająca w napięciu, pełna zwrotów akcji opowieść o kłamstwach, obsesji i zemście. Do ostatniej strony nie będziesz wiedzieć, komu wierzyć. Charlotte uwielbia sprawiać ludziom przyjemność i zawsze chce dla wszystkich jak najlepiej. Kiedy któregoś wieczoru znajduje na ulicy nieprzytomnego mężczyznę, bez chwili wahania spieszy mu z pomocą. Wkrótce poznaje jego kochającą rodzinę i zauważa, że jest im potrzebna. Rodzice Luke’a przyjmują ją z otwartymi ramionami, podczas gdy jego siostra – wprost przeciwnie. Rebecca wyraźnie nie przepada za Charlotte i nie ma do niej za grosz zaufania

Termin wydania to 10 października 2019.

6. Cukiernia pod Amorem. Jedna z nas Małgorzta Gutowska-Adamczyk

cukiernia

Trzeci i ostatni tom drugiej serii „Cukierni Pod Amorem”. Tym razem autorka opowiada o wieku dojrzałym swoich bohaterek i latach 1970 – 2016. Monika wyjeżdża do Stanów i tam wychodzi za mąż za milionera. Teresa przenosi się z Gdańska do Łodzi, przypadek sprawia, że również zamieszka zagranicą. Lustrzane losy przyjaciółek znajdują zwieńczenie w Zajezierzycach.

Termin wydania to 15 października 2019.

 

Na którą z tych książek czekacie?

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)