Jak wirusy i bakterie wpływają na nasze życie

Advertisements

Dzisiejsza propozycja jest, jak na ten blog, nieco niecodzienna. Do tej pory nie recenzowałam pozycji popularnonaukowej i myślę, że nadszedł właśnie odpowiedni czas na to, żeby to zmienić.

Jak twierdzą specjaliści, w tym roku najprawdopodobniej najpopularniejszym słowem tego roku będzie „wirus” lub „koronawirus”. Sprawy zdrowotne są w tym roku wysuwają się na pierwszy plan i nie dziwi zatem, że również na rynku księgarskim pojawia się co raz więcej publikacji na temat różnego rodzaju epidemii lub po prostu wirusów i bakterii. Jedną z nich jest książka, o której zamierzam Wam dziś opowiedzieć, a mianowicie Jak wirusy i bakterie rządzą naszym życiem. Nowe i zdumiewające ustalenia o naszych mikroskopijnych współlokatorach autorstwa Susanne Thiele. I żeby wyprzedzić pytania: autorka nie opisuje tylko i wyłącznie obecnie znanego nam wirusa, ale skupia się na wszelkiego rodzaju żyjątkach, które pojawiają się w naturze oraz naszym bezpośrednim otoczeniu.

Kim jest autorka i o czym pisze w swojej książce

Susanne Thiele jest niemickim mikrobiologiem. Ukończyła wydziały biologii na uniwersytecie w Erfurcie i na politechnice w Brunszwiku. Pracuje w Centrum Badań Infekcji im. Helmholtza w Brunszwiku. Jest autorką licznych publikacji prasowych oraz książek dotyczących mikrobiologii. Dzięki temu możemy być pewni, że ta książka została napisana przez kogoś, kto zna się na rzeczy i unika tanich sensacji lub publikowania niesprawdzonych informacji. W obecnym zalewie fake newsów jest to naprawdę coś, co warto docenić.

Autorka wprowadza czytelników w fascynujący świat mikroorganizmów. Chce, byśmy go zrozumieli, a dzięki temu lepiej chronili się przed zagrożeniami, ale też bardziej wykorzystywali potencjał kryjący się w otaczających nas mikrobach. Bo musicie wiedzieć, że świat opisywany przez Thiele jest naprawdę fascynujący. Ja do tej pory nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo bakterie i wirusy są ważne dla naszego zdrowia. I nie chodzi mi tutaj tylko i wyłącznie o złowieszcze mikroby, które tylko czyhają na to, abyśmy się nimi zarazili i przechodzili jakieś straszne choróbsko. Nie, tych złych wirusów lub bakterii jest naprawdę niewiele, a dobroczynnych – całe mnóstwo. Pierwszym przykładem z brzegu są chociażby bakterie przerabiające warzywa na kiszonki albo te składające się na nasz mikrobiom.

Jak wirusy i bakterie rządzą naszym światem -ocena

Muszę przyznać się, że jak na pierwsze spotkanie z literaturą popularnonaukową zaczynam z wysokiego C. Książka napisana jest w przyjazny dla czytelnika sposób, a wszelkie naukowe terminy wyjaśnione w taki sposób, że nawet kompletny laik w tym temacie jest w stanie je zrozumieć. Do tego dochodzą śmieszne ilustracje, które pokazują „mikrusy” (tak czasem nazywa je autorka) w zabawnych sytuacjach rodem z życia codziennego. Z tego powodu ocena nie może być niższa niż solidna piątka w mojej sześciostopniowej skali.

Myślę, że powyższe skłoni Was do zajrzenia do tej niewielkich rozmiarów książeczki i zainteresuje bardziej światem mikrobów. Ja uznałam, że jest to dla mnie temat tak ciekawy, że z pewnością, jeśli będę miała ku temu okazję, zdecyduję się na przeczytanie innych pozycji z tej dziedziny. Być może pokuszę się o nieco bardziej naukowe dzieła. Zobaczymy.

Bardzo podoba mi się sposób organizacji książki

Składają się części związane z przedstawieniem świata mikrobów i wprowadzenie czytelnika do ich świata. Jednak najciekawsze okazało się podzielenie jednej z części na rozdziały dotyczące poszczególnych części domu lub mieszkania i omówienia poszczególnych szczepów bakterii i/lub ewentualnych wirusów, które możemy w nich spotkać. Jest to bardzo interesujące i pokazuje, jak wiele z tych żyjątek po prostu koegzystuje z nami w naszych domach. A my nie zdajemy sobie z tego sprawy. Bardzo przydatne są listy, swego rodzaju poradniki, co do tego, w jaki sposób dbać o higienę tych miejsc po to, aby w naszym otoczeniu pojawiły się jedynie te mikrusy, które nam sprzyjają. Fajną sprawą było również prowadzenie opisów w formie wykładu. Chociaż mnie non-stop przewijające się zwroty w stylu „niech Państwo spojrzą” nieco drażniły. Pewnie odzwyczaiłam się już od formy wykładowej.

Ogólnie muszę stwierdzić, że tego typu literatura jest potrzebna na naszym rynku. Po jej lekturze będziemy wiedzieli, które mikroby są dla nas pożyteczne, a których lepiej unikać. Być może wtedy nie będziemy bać się panicznie na sam dźwięk słowa „bakteria”. Brak tych żyjątek w naszym otoczeniu może nam niekiedy mocno zaszkodzić.

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za możliwość przeczytania książki. Możecie znaleźć ją pod tym linkiem: https://www.empik.com/jak-wirusy-i-bakterie-rzadza-naszym-zyciem-nowe-zdumiewajace-ustalenia-o-naszych-mikroskopijnych-ws-thiele-susanne,p1242431498,ksiazka-p

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Susanne Thiele
Tytuł: Jak wirusy i bakterie rządzą naszym życiem. Nowe i zdumiewające ustalenia o naszych mikroskopijnych współlokatorach
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 304
Cena: ok. 39,90 złotych

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Jak dużo wiesz o UFO?

Advertisements

Kiedy Mark poznał Elizabeth jakieś 40 lat temu bał się opowiedzieć jej o swoich doświadczeniach z UFO. Niepotrzebnie, ponieważ jak wcześniej się okazało, ona także mogła pochwalić się spotkaniem z formami pozaziemskimi. To spotkanie zaowocowało nie tylko małżeństwem, ale również książką, o której zamierzam dzisiaj napisać.

Czy zastanawialiście się kiedyś, co łączy ze sobą takie gwiazdy jak Mick Jagger, Will Smith, Victoria Beckham, Tom Cruise, Robbie Williams? Otóż wszyscy oni twierdzą, że na jakimś etapie swojego życia mieli do czynienia z UFO. Zresztą nie tylko oni – wielu tak zwanych zwykłych zjadaczy chleba opowiadało o spotkaniu z kosmitami. Swoje dokładają też politycy. Nie dalej niż w 2005 roku były minister obrony Kanady  Paul Hellyer stwierdził, że UFO istnieje, a rząd Stanów Zjednoczonych trzyma ten fakt w tajemnicy. Czujecie się zaintrygowani? W takim razie lekturę Wszystko, co wiemy o UFO Elizabeth Neili i Marka Neili uważajcie za obowiązkową

Jak powstała ta książka

Musicie wiedzieć, że geneza powstania tej książki jest bardzo interesująca historią. Autorzy bowiem poznali się 40 lat temu na jakiejś imprezie, w trakcie której Mark zdecydował się opowiedzieć Elizabeth o swoim spotkaniu z kosmitami. Myślał, że zostanie wyśmiany, jednak ta odwdzięczyła mu się podobną historią. Z tego spotkania narodziła się chęć odnalezienia dowodów na istnienie UFO. Dzięki temu para może pochwalić się znajomością dziesiątek historii na temat kontaktu ludzi z cywilizacjami pozaziemskimi. Żeby je zdobyć, odwiedzili wiele miejsc na świecie.

Moja ocena

Ciężko jest mi ocenić tę książkę jednoznacznie i dobrze. Z jednej strony jest to jedna z niewielu pozycji na naszym rynku, które mogłyby stanowić swego rodzaju vademecum o UFO i na tej podstawie mogłabym wystawić tutaj bardzo wysoką ocenę, ale z drugiej strony – jakieś nowej wiedzy na ten temat jakoś tu mało. Czuję pewien niedosyt. Ale z kolei vademecum ma to do siebie, że zbiera szeroką, i niekiedy powszechnie znaną, wiedzę w jeden tom. Z tego powodu i po dłuższym zastanowieniu, wystawiam ocenę cztery i pół na sześć.

Do niewątpliwych zalet tej książki należy fakt, że autorzy podeszli do swojej pracy rzetelnie i wybrali te fakty, które mogą rzeczywiście zainteresować czytelników. Każdy z nich opisany został po przeprowadzeniu szczegółowego researchu, co również jest tutaj na plus. Całość czyta się szybko i z dużym zainteresowaniem, a mnogość dobrze dobranych ilustracji zwiększa przyjemność z lektury, nawet jeśli ton narracji niekiedy przybiera ton lekko głupkowaty.

Jedyną wadą jest brak jakiejś nowej wiedzy na temat UFO i odniesienia do bardziej współczesnych czasów. Do tego ta pozycja może przynieść lekki niedosyt tym osobom, które namiętnie oglądają Starożytnych kosmitów na kanale H2. Naprawdę, nie dowiecie się z tej książki niczego więcej niż to, czego zdarzyliście obejrzeć w programie. Oczywiście znam maniaków Starożytnych kosmitów, którzy stwierdzili, że i tak przeczytają książkę, ale to chyba dlatego, że chcieli podsycać swoją fascynację kosmitami.

Gdybyście spytali mnie, czy warto przeczytać tę książkę, odpowiedziałabym, że tak. Mnie bardzo spodobała się pierwsza część dotycząca kontaktów celebrytów z UFO. Jest naprawdę ciekawa. Do tego mogę polecić Wam rozdział o strefie 52 i o tym, co teraz tam się dzieje. Całą książkę możecie potraktować jako fajną odskocznię od ciężkich kryminałów. Te 200 stron mogą być interesującą książeczką do przeczytania na raz w jakiś letni, ciepły wieczór.

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka. Możecie ją znaleźć TUTAJ(KLIK)

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Elizabeth Neila, Mark Neila
Tytuł: Wszystko, co wiemy o UFO
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 200
Cena: około 34 złote

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Jest krew, czyli co tam u Stephena Kinga słychać nowego

Advertisements

Wreszcie udało mi się skończyć zbiór opowiadań pod tytułem Jest krew… autorstwa samego mistrza literatury grozy, czyli Stephena Kinga. Wytrwałam w postanowieniu, żeby przeczytać tę książkę jak najszybciej i prędko podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na jej temat.

Ci, którzy śledzą mój profil na Instagramie (KLIK) i byli obecni na ostatnim live, mogli już usłyszeć co nieco na temat tej książki w ostatni poniedziałek. Teraz postaram się opowiedzieć nieco więcej na temat tego, co mi się spodobało, a co uznałam za niepotrzebne i nieciekawe.

Jest krew… to cztery opowiadania:

  1. Telefon pana Harringtona
  2. Życie Chucka
  3. Jest krew, są czołówki
  4. Szczur

Wszystkie postaram się omówić w jak największych szczegółach, jednocześnie nie zdradzając Wam zbyt dużo z fabuły.

Telefon pana Harringtona

Dosyć długie opowiadanie, którego myślą przewodnią jest przyjaźń międzypokoleniowa, trwająca nawet dłużej niż życie. Do małego miasteczka sprowadza się bogacz, pan Harrington, który zamieszkuje samotnie w dosyć dużym domu. Pewnego dnia wpada na pomysł zatrudnienia chłopca z sąsiedztwa. Zadaniem młodego jest codzienne czytanie pracodawcy i zajmowanie się jego roślinami. Zaprzyjaźniają się do tego stopnia, że kiedy chłopak wygrywa większe pieniądze na loterii, postanawia kupić Harringtonowi pierwszego iPhone`a.

Krótko po tym  Harrington umiera, a chłopak wrzuca mu do trumny telefon. W trudnych okresach dzwoni pod numer telefonu mężczyzny, żeby się wyżalić. Kiedy to robi, dzieją się dziwne rzeczy…

Tak w skrócie można byłoby przedstawić fabułę. To, na co powinniście zwrócić uwagę w trakcie czytania to przede wszystkim fajnie wykorzystany pomysł na przyjaźń aż po grób, a nawet dalej, oraz to, że według Kinga, nasi bliscy będą troszczyć się o nas nawet po tym, jak nie będzie ich z nami. Bardzo to interesujące. I muszę również zauważyć, że w tym opowiadaniu nie pojawiają się jakieś bezpośrednie elementy grozy, np. niebezpieczne byty, magia, itp. , ale jednak jest ono nieco straszne. Ten poziom grozy został osiągnięty poprzez zastosowanie bardzo prostych zabiegów.

Życie Chucka

Wszyscy wiemy, że nasza planeta nie jest w zbyt dobrej kondycji. I dlatego, kiedy mają miejsce różnego rodzaju katastrofy naturalne, nie doszukujemy się innego powodu niż właśnie te pochodzące od środowiska. Ale okazuje się, że być może jesteśmy w błędzie.

Ludzie dostrzegają banery z uśmiechniętym mężczyzną, podpisującym dokumenty. Powstały po to, aby podziękować Chuckowi za 35 lat świetnej pracy dla firmy. Najprawdopodobniej pracodawca bardzo cenił swojego pracownika, ponieważ wykupił nie tylko duże ogłoszenia na ulicach, ale także reklamy w telewizji.

W tym samym czasie dochodzi do niepokojących zdarzeń związanych ze środowiskiem naturalnym. Jest coraz mniej prądu, znika internet, tu i ówdzie osuwa się ziemia, robi się ciemno,  a na sam koniec gasną nawet gwiazdy.

To, o czym napisał tutaj King to nic innego, jak opisanie świata kogoś, kto wie, że za niedługo odejdzie ważna dla niego osoba. Nic nie jest wyrażone wprost, a autor operuje mniej lub bardziej znanymi symbolami po to, aby pokazać, że dla tych, którzy przeżywają żałobę po śmierci najbliższych kończy się świat. W Życiu Chucka ten świat kończy się dosłownie – po śmierci mężczyzny, nawet w życiu obcych mu osób, pozostają pustka i ciemność.

Jest krew, są czołówki

Najdłuższa opowieść w zbiorze, liczy sobie ponad 200 stron. Jej główną bohaterką jest znana już wcześniej chociażby z Outsidera, Holly Gibney.  Kobieta pracuje dla biura detektywistycznego. Pewnego dnia śledzi relację z wybuchu bomby w miejscowej szkole. Na miejsce jako pierwszy dociera przedstawiciel lokalnej telewizji, który niemal przez cały wieczór relacjonuje to, co stało się na miejscu i pomaga w pracach poszukiwawczych. Wszystko wydaje się w jak najlepszym porządku – mężczyzna kieruje się odruchem serca, stara się pomóc. Jednak jest coś w jego wizerunku, co nie pozwala o sobie zapomnieć. Mały szczegół, który sprawia, że Holly decyduje się podjąć śledztwo. Pomaga jej w tym chociażby przemiły staruszek, który przekazuje jej materiały, obejmujące bardzo duży okres czasu.

Ponad 200 stron pozwala Kingowi bardzo rozwinąć świat przedstawiony i wprowadzić czytelnika w wydarzenia, które mają miejsce w tekście. Jednocześnie jest to chyba najstraszniejsze opowiadanie w całym zbiorze. Są groza i dziwne okoliczności, czyli wszystko to, co najbardziej lubimy u Stephena Kinga. I chyba nie przeszkadza to, że autor ponownie sięgnął po motyw znany z książki Outsider.

Szczur

No tak. Nie jest to moje ulubione opowiadanie, muszę raczej stwierdzić, że mojej opinii jest ono najmniej udane, dziwne i jakieś takie … nie takie.

Główny bohater to autor opowiadań, który postanowił napisać swoją książkę. Stworzenie dłuższej formy postawił sobie jako życiową misję, mimo iż poprzednia próba zakończyła się niepowodzeniem, które niemalże przepłacił depresją. Teraz jednak mężczyzna jest pewien sukcesu. Bierze urlop na uczelni, wyprowadza się do domku w totalnej głuszy i pisze. Pewnej nocy doświadcza, jak mu się wydaje, halucynacji. Pod postacią szczura przychodzi do niego ktoś lub coś, co obiecuje mu pomoc w dokończeniu powieści.

Przede wszystkim nie podoba mi się ten szczur. Rozumiem, że są to inteligentne zwierzęta, ale zupełnie nie pasują mi jako emanacja złych mocy. To się po prostu nie łączy. Wybrałabym jakiegoś innego zwierzaka – węża, jaszczurkę, cokolwiek. Ale nie szczura. I mimo że reszta tekstu wydaje się poprawna to ten szczur psuje mi przyjemność tak mocno, że oceniam ten tekst jako najsłabszy w całym zbiorze. Jak dla mnie mogłoby go nie być.

Podsumowując…

Oczywiście powinniście przeczytać najnowsze opowiadania Stephena Kinga. Jak dla mnie jest to jeden z tych autorów, których twórczość po prostu trzeba znać. Nawet jeśli jego opowiadania nie mają w sobie takiej mocy, jak wcześniejsza twórczość. Tak, myślę, że to dobre określenie. King napisał fajne opowiadania obyczajowe z elementami grozy, które są delikatniejsze, nie ma w nich już takiej dawki agresji, niewiadomego i udziwnień, które widoczne były w tekstach sprzed 20 lat (chociażby we Mgle, moim do tej pory najbardziej ulubionym opowiadaniu). Mimo to warto je przeczytać. Bo być może pazur grozy Kinga już się stępił, ale mistrz nadal pozostaje bardzo dobrym pisarzem.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Stephen King
Tytuł: Jest krew…
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 519
Cena: około 43 złote

 

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Arcydzieło literatury dziecięcej – Kotolotki

Advertisements

Książeczki dla dzieci to nie jest coś, co czytam na co dzień. Nie mam dzieci, więc odruchowo taką literaturę pomijam. Ale tak się zdarzyło, że wpadła mi w ręce kolejna pozycja autorstwa Ursuli K. Le Guin.

„I co z tego, że dla dzieci”, pomyślałam sobie i przeczytałam od początku do końca w jedną godzinę (pozycja ma jakieś siedemdziesiąt kilka stron). I mimo to, że mnie, dorosłej osobie, opowieści o uroczych kociakach wydają się nieco naiwne to muszę stwierdzić, że na maluchach robią wrażenie (wypróbowane na dzieciakach znajomych!).

Kim są kotolotki?

Kotolotki (po angielsku catwings) to wyjątkowe kociaki. Ich cechą szczególną jest to, że na ich plecach znajdują się skrzydła. Takie normalne skrzydełka jak u ptaków. I to właśnie dzięki nim kotki mogą latać i przeżywać wiele przygód.

Bohaterowie książeczki są rodzeństwem. Z jednego miotu pochodzą: James, Roger, Harriet i Thelma. Z kolejnego „związku” pojawia się malutka, na wpół dzika Jane. Jest oczywiście także ich mama, pani Jane Bura oraz wiele zwierzaków, które można spotkać w tradycyjnych opowiadaniach dla dzieci, np. sowy. W opowiadaniach przedstawieni są także ludzie- zarówno ci dobrzy, którzy chcą zaopiekować się bezpańskimi zwierzętami, ale również źli – pragnący zbić majątek na wyjątkowości kotków.

Kotolotki Ursula K. Le Guin – urocza książeczka dla dzieci

Ta publikacja stanowi zestawienie kompletne czterech opowieści o latających kotach. Znajdujemy w nim:

  • Kotolotki
  • Powrót kotolotków
  • Wspaniały Alexander i kotolotki
  • Jane rozkłada skrzydła

Każda część dzieje się w nieco innych realiach, ale wspólnym mianownikiem dla nich jest własnie obecność cudownych kotów ze skrzydłami oraz ich mamy. Mnie najbardziej spodobała się ostatnia o kotce Jane, która postanawia uciec do wielkiego miasta, aby przeżywać przygody, ale z tego, co widziałam na buziach dzieciaków, które słuchały pozostałych opowieści, wszystkie przyjmowane są z dużym entuzjazmem i zdziwieniem, że jak to kotki mogą latać 🙂

Książeczka, jak przystało na pozycje z literatury dziecięcej, jest bogato ilustrowana. Autorem grafik jest S.D. Schindler bardzo popularny ilustrator książek dla dzieci. Mnie osobiście te obrazki wydawały się nieco oldschoolowe i troszkę dziwne w porównaniu z innymi jego pracami, ale znów dzieciaki nie miały problemu z taką techniką wykonania ilustracji.

Podsumowując, ponownie jestem pod wrażeniem wszechstronności Ursuli K. Le Guin i bardzo się cieszę, że możemy obcować z twórczością tak wybitnej autorki. Zdecydowanie muszę napisać Wam, że jeśli poszukujecie książeczki dla swoich milusińskich innej niż licencjonowane pozycje wielkich wytwórni filmowych to ta właśnie będzie fajną alternatywą.

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za możliwość przeczytania książki. Kotolotki możecie znaleźć pod tym linkiem https://www.empik.com/kotolotki-le-guin-ursula-k,p1241218863,ksiazka-p

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Ursula K. Le Guin
Tytuł: Kotolotki
Ilustracje: S.D. Schindler
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 76
Cena: około 39,99 złote

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Arabski książę Tanya Valko

Advertisements

Moje pierwsze zetknięcie z twórczością Tanyi Valko przypadło na okres kwarantanny społecznej. Zaczęłam od ostatniej w serii książki tej autorki. Spodobała mi się? Czy zdecyduję się na zapoznanie się z poprzednimi częściami? Informacji szukajcie poniżej.

W gwoli wyjaśnienia, to nie jest tak, że nie słyszałam nigdzie tego nazwiska. Słyszałam, widziałam nawet plakaty w moim mieście, które informowały o spotkaniu autorskim w filii bibliotecznej. Tylko jakoś tak się zdarzyło, że nie miałam okazji przeczytać żadnej z jej powieści. Teraz nadrabiam zaległości.

Seria arabska i azjatycka

Tym z Was, którzy podobnie jak ja, nie wiedzieli za dużo o twórczości Tanyi Valko, podsuwam listę książek wchodzących w skład serii arabskiej i azjatyckiej. Znajdziecie ją poniżej:

  1. Arabska żona (początek sagi arabskiej)
  2. Arabska córka
  3. Arabska krew
  4. Arabska księżniczka
  5. Arabska krucjata
  6. Arabski mąż
  7. Arabski syn
  8. Arabski raj
  9. Arabski książę

Książki w ramach tej serii skupiają się na przedstawieniu realiów życia w krajach arabskich i informują czytelnika nie tylko o losach głównych bohaterek Doroty, Marysi-Miriam oraz Darii-Darin. Opowiadają one również o tak istotnych z punktu widzenia kultury arabskiej problemach jak: kalifat, fundamentalizm islamski, terroryzm. Ich akcja dzieje się w państwach całego świata arabskiego: Emiratach Arabskich, Libii, Katarze, Libanie i Jordanii. Co bardzo ciekawe, każdą napisaną powieść poprzedza żmudny research, dlatego myślę, że po te książki mogą sięgać również osoby, które po prostu chciałyby dowiedzieć się nieco więcej o realiach życia na Bliskim Wschodzie.

Po sukcesie serii arabskiej, Tanya Valko opublikowała tak zwaną serię azjatycką. W jej skład wchodzą poniższe powieści:

  1. Okruchy raju
  2. Miłość na Bali

Jest to kontynuacja serii arabskiej, a jej głównymi bohaterkami są Dorota oraz jej córki Marysia i Daria.

Musicie pamiętać, że większość bohaterów przedstawionych w tych książkach to postaci fikcyjne. Jednak w powieściach nie brak jest osób znanych nam z pierwszych stron gazet, np. Muammar Kadafi. Niektóre z nich otrzymały znane nazwiska (Binladen). Przeważnie jednak wydarzenia w powieściach są całkowicie fikcyjne, mimo iż przeżywane przez znanych powszechnie z realnego świata bohaterów.

Arabski książę Tanya Valko

Arabski książę to ostatnia, wydana w 2020 roku, książka z serii. Opowiada ona o dalszych losach bohaterek poprzednich części. Rozpoczyna się od bardzo dynamicznej sceny, w której to Daria wraz ze swoim malutkim synkiem Ahmedem zostaje uratowana z niezłych tarapatów, po czym trafia pod opiekę nieśmiertelnie zakochanego w niej księcia Anwara. Czy tych dwoje odnajdzie wzajemne szczęście?

Szczęście na pewno sprzyja Dorocie, która po wielu doznanych krzywdach znajdzie ukojenie w małżeństwie z bogatym i wpływowym człowiekiem stojącym na czele saudyjskiego Ministerstwa Zdrowia. Wszystko wskazuje na to, że kobieta wreszcie trafi na przyzwoitego mężczyznę, który, mimo iż wychowany w tradycyjnej kulturze arabskiej, okaże się tolerancyjny i wart powierzenia mu nawet najbardziej skrywanych tajemnic.

Jest jeszcze Marysia-Miriam, która po tym, jak wyjeżdża do Polski zdaje sobie sprawę, że to jednak świat arabski jest tym, w którym chce żyć. Musi zresztą ratować swoje małżeństwo z Hamidem – człowiekiem, co muszę przyznać, niezwykle tolerancyjnym i cierpliwym. Czy to jej się uda? I czy jest w stanie pogodzić swoje nowe obowiązki ze stereotypową rolą zamężnej kobiety arabskiej? Przekonajcie się sami!

Moja ocena

Na samym początku muszę zaznaczyć, że mimo iż jest to moje pierwsze zetknięcie z serią (wiadomo, ja zawsze muszę czytać wszystko od końca), nie czułam, że w trakcie czytania tej powieści brakuje mi jakichkolwiek informacji. Podejrzewam, że autorka przewidziała taką sytuację, ponieważ ostatnie dwadzieścia stron książki to tabele zawierające fakty odnoszące się do bohaterów serii. Z nich można dowiedzieć się, jaką funkcję pełnią poszczególne postaci i co działo się z nimi w poprzednich częściach serii. Bardzo to pomocne, ale muszę też stwierdzić, że sama powieść napisana jest w taki sposób, że nie można się w tych faktach za bardzo pogubić.

Co do bohaterów, muszę stwierdzić, że każdy z nich ma silny charakter. To nie są osoby w typie młodego Wertera, który spędzał czas jedynie na rozmyślaniach. Postaci muszą działać, podejmują zdecydowane akcje, które tylko podkreślają to, jak silnymi osobowościami są. Wydaje mi się, że jest to po części spowodowane tym, że sama kultura wymaga od nich (a w szczególności od kobiet) takiego zachowania.

Arabski książę świetnie oddaje realia arabskiego świata. My w powieści obserwujemy głównie wydarzenia dziejące się w bogatych rodach, niemniej jednak pojawiają się tam również informacje o warunkach, w których żyją biedacy. I muszę stwierdzić, że to porównanie jest naprawdę wstrząsające i chyba nigdy nie przestanie mnie dziwić, że w jednym kraju możemy zaobserwować dwa totalnie odmienne stany: skrajną biedę oraz obrzydliwe bogactwo. No, ale może jest to coś, co tak pociąga nas w arabskim świecie…

Bardzo podoba mi się to, że autorka trzyma rękę na pulsie i stara się umieszczać swoich bohaterów w realiach, które mniej wiecej odpowiadają temu, co obecnie dzieje się na Bliskim Wschodzie. W Arabskim księciu mamy do czynienia z arabską wiosną, sprawami związanymi z terroryzmem, poluzowaniem ograniczeń dla kobiet, itp. Jest to bardzo duża zaleta książki.

Gdybym miała odpowiedzieć na pytanie, czy warto poświęcić czas na przeczytanie Arabskiego księcia, od razu odpowiem: tak. Bardzo rzadko można spotkać się z książką, która bardzo wiernie opisuje jakąś kulturę i jest jednocześnie bardzo wciągająca. I to pomimo to, że w większości jest fikcją literacką. Brawo!

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Tanya Valko
Tytuł: Arabski książę
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 736
Cena: 39,99 złotych

Dzieci z Lovely Lane

Advertisements

Wiem, że jestem do tyłu z nowościami. Niestety tak się złożyło, że nadmiar pracy od początku roku skutecznie odciął mnie od czytania książek w normalnym trybie tj. trochę nowości i trochę nie.

Dlatego dzisiaj, niemal 2 miesiące po premierze, przychodzę do Was z recenzją książki pod tytułem „Dzieci z Lovely Lane” Nadine Dorries. I muszę przyznać, że chyba dobrze wybrałam moment na przedstawienie tej powieści. Czasy są takie, że wszystko, co pozwoli nam na mniejsze lub większe oderwanie się od ponurej rzeczywistości jest jak najbardziej dozwolone, a nawet zalecane i witane z radością.

Pielęgniarki z Lovely Lane część druga

Pamiętacie pierwszą część o kilku młodych dziewczynach, które zostały wybrane do nauki w najbardziej prestiżowej szkole dla pielęgniarek w Wielkiej Brytanii? Jeśli nie, to zachęcam Was do sięgnięcia po recenzję

Anioły z Lovely Lane (KLIK)

Z niej dowiedzie się wszystkiego o naszych uroczych bohaterkach.

„Dzieci z Lovely Lane” nadal opowiada o studiujących pielęgniarkach – teraz już nieco bardziej doświadczonych młodych kobietach, które pragną być jak najlepsze w swoim zawodzie, o rodzących się lub kontynuowanych związkach z dobrze ustawionymi mężczyznami oraz o obyczajowości panującej w tamtych czasach.

Mamy oczywiście kilku nowych bohaterów, których losy autorka przedstawia nam na równi z perypetiami wspomnianych już przeze mnie pielęgniarek. Na Waszą uwagę zasługują przede wszystkim Lily, biedna dziewczyna, która stara się zaopiekować młodszym rodzeństwem i zarobić na utrzymanie również upijających się do nieprzytomności rodziców. Jest siostra Therese, nieco może nachalna zakonnica, która swoimi znajomościami i wpływami stara się wspomóc Lily w dążeniu do zatrzymania siostrzyczki i braciszka (mały Joe opisany jest w tej książce tak, że nie sposób go nie polubić). Oczywiście muszę wspomnieć także o Amy, rozwydrzonej córce bogaczy, która uważa, że wszytko jej się należy i cały świat padnie do jej stóp, bo taki akurat ma kaprys.

Mamy tutaj do czynienia z całym przekrojem brytyjskiego społeczeństwa i mimo że ta powieść ma taki sielski i spokojny charakter, zdarzają się też ludzie, którzy są po prostu źli, małostkowi i nieszczerzy. Tak jak wszędzie.

Moja ocena

„Dzieci z Lovely Lane” to jedna z tych książek, które wyciąga się wtedy, kiedy chce się uciec od tego, co dzieje się za oknem. Pomimo tego, że bohaterom zdarzają się nieprzyjemne sytuacje, pojawia się śmierć, zwątpienie, bieda i wiele innych jeszcze nieszczęść, czytelnik ma zawsze pewność, że to, co się dzieje zawsze skończy się pomyślnie. I wbrew pozorom nie jest to nic złego. Powieści napisane „ku pokrzepieniu serc”, gdzie źli ludzie zostają ukarani, a dobro zwycięża będą zawsze poszukiwane. Szczególnie w takich czasach, w jakich żyjemy obecnie.

Nie mogę przyczepić się do niczego, co przeczytałam w „Dzieciach z Lovely Lane”. A to, że opowieść ta jest nieco naiwna…Cóż, każdy od czasu do czasu potrzebuje takiego dziecięcego spojrzenia na świat.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Nadine Harris
Tytuł: Dzieci z Lovely Lane
Wydawnictwo: Prószyński Media
Liczba stron: 592
Cena: 38 złotych

O kobietach w arabskim świecie

Advertisements

Książka, o której chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć, została wybrana celowo. Wprawdzie Dzień Kobiet świętowaliśmy wczoraj, ale myślę, że ochrona i przestrzeganie podstawowych praw kobiet jest ważne nie tylko od święta. I jest to również kwestia, którą można omawiać w każdym momencie. Zacznijmy zatem.

Ten krótki wstęp to kilka słów, które przyniosła mi lektura dokumentu pod tytułem „Zaginione arabskie księżniczki” Marcina Margielewskiego. Myślę, że autora nie trzeba przedstawiać tym osobom, które pokusiły się o przeczytanie jego poprzednich książek opowiadających o świecie arabskim. Mam tutaj na myśli „Byłam arabską stewardessą” oraz „Jak podrywają szejkowie”. Nie znam tych poprzednich pozycji, mam je na liście książek do przeczytania, ale z braku czasu jeszcze do nich nie zasiadłam. Teraz, po przeczytaniu „Zaginionych arabskich księżniczek”, mam na to jeszcze większą ochotę.

Opowieść wieloletniego sługi, czyli historie zaginionych arabskich księżniczek

Nie jest łatwo dotrzeć do informacji na temat osób, o których możni i bogaci ludzie arabskiego świata chcą zapomnieć. A o kobietach, które splamiły wiarę i obyczajowość obowiązujące w krajach arabskich zapomina się szybko i skutecznie – wszelkie ślady ich istnienia zostają zatarte. Nie ma ich w oficjalnych dokumentach, znikają ich konta w mediach społecznościowych, nie urodziły się i nie umarły, ponieważ ich nie było.

Na szczęście są naoczni świadkowie, tacy jak Talal, były niewolnik i służący w pałacach arabskich książąt i króli. Jak się tam znalazł? Mężczyzna egipskiego pochodzenia, mimo iż nie związany z kulturą arabską, został kupiony jako sługa, którego zadaniem było dbanie o wygody i bezpieczeństwo męskich członków rodziny królewskiej. To on opowiada autorowi zatrważające historie o tym, jak traktowane są księżniczki i inne kobiety, które miały pecha znaleźć się w ich pobliżu (odsyłam do części opisujących sprawę niezwykle urodziwej służącej i imprezy w Nowym Jorku) , w jaki sposób karane są za przewinienia, które w naszym świecie nie obeszłyby nikogo, a może jedynie wzbudziły wzruszenie ramion. Robi to dlatego, aby ocalić od zapomnienia imiona tych, których istnienie zostało wymazane z pamięci im współczesnych.

Ale wracając do tematu księżniczek. Na pewno w wiadomościach czy w Internecie przewinęły Wam się newsy na temat traktowania kobiet w krajach muzułmańskich. Ja sama przeczytałam niemalże wszystkie książki Leili Shukri na temat pań próbujących znaleźć swoje miejsce w świecie, który nienawidzi kobiet. Jednak, w jakiś sposób, próbowałam sobie wytłumaczyć sobie, że wszystkie te opowieści dotyczyły osób bardzo biednych lub tych przyjeżdżających z zagranicy, czyli niezaznajomionych z zasadami kultury arabskiej. Ale w najśmielszych snach nie mogłam przewidzieć, że tak okrutny los może spotkać kobiety z rodziny królewskiej. Niestety, każda strona książki Marcina Margielewskiego przekonywała mnie, że jest inaczej. Z tego powodu potrzebowałam czasu na przetrawienie treści tego wstrząsającego dokumentu. Pewnie dlatego też na jego opisanie zdecydowałam się tak późno.

Moja ocena

Nie wiem, czy pamiętacie, jak pisałam Wam przy tekście o wspomnieniach Nadji Murad (LINK), że ciężko jest komentować czyjąś historię, szczególnie jeśli dotyczy ona wstrząsających i bolesnych spraw. Z tą książką mam podobnie. Jak mogę napisać, że coś jest nieprawdopodobne albo cieszyć się z takich, a nie innych rozwiązań środków stylistycznych dla wzburzenia i zainteresowania czytelnika. Nie muszę, ponieważ ta historia działa tak sama z siebie. I jestem pewna, że gdybym kiedyś w swoim życiu nie trafiła na informacje na temat kultury i pozycji kobiety w krajach arabskich, nie byłabym w stanie uwierzyć w ogrom okrucieństwa, który wyziera z każdej strony tego opracowania.

Jestem bardzo zadowolona, że takie książki zostają wydane w naszym kraju. Ja po jej lekturze doceniłam to, że mogę żyć w Centralnej Europie i samodzielnie decydować o wielu aspektach mojego życia. Oczywiście nie jest idealnie, tych swobód mogłoby być znacznie więcej (porównując na przykład z życiem Skandynawek), ale nie muszę obawiać się każdej podjętej decyzji. I to już dużo.

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza książki. Możecie ją znaleźć pod tym linkiem: https://www.empik.com/zaginione-arabskie-ksiezniczki-margielewski-marcin,p1237929759,ksiazka-p

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Marcin Margielewski
Tytuł: Zaginione arabskie księżniczki
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 320
Cena: 35,99 złotych

 

Co wyzwala w nas zło?

Advertisements

W tytule dzisiejszego wpisu pojawiło się pytanie, które z pewnością spędza sen z powiek psychologom i psychiatrom od początków istnienia ich specjalizacji.  Jest to również kwestia, z którą zmaga się bohater powieści Craiga Russella pod tytułem „Czynnik diabła”.

W psychologii złem nazywa się negatywną ocenę działań, które są przez nas niepożądane lub uważane za niebezpieczne, zagrażające naszemu życiu lub zdrowiu. Oczywiście o tym, co jest złe, a co nie, decyduje subiektywna ocena obserwatora.

W filozofii z kolei możemy spotkać się z nieco bardziej rozbudowaną i, jak mi się wydaje, bardziej znaną nam definicją, która mówi o tym, że zło jest przeciwieństwem dobra. Wyznacznikami jednego i drugiego stanu są normy społeczne, czyli nakazy i zakazy obowiązujące w danym miejscu na świecie.

Ofiara i sprawca jako dwie strony medalu

Zło od razu kojarzy się nam z przemocą, a ta – z postaciami ofiary i sprawcy. I jak się okazuje, subiektywna ocena zachowania w danej sytuacji może opierać się na tym, jaką funkcję w zdarzeniu przyjmujemy. Według badań profesora psychologii Roya Baumaistra, sprawca ogólnie pojmowanego zła, na przykład ludobójstwa, przemocy małżeńskiej, itp. zawsze uważa, że postąpił właściwie, a jego zachowanie jest uzasadnione przez prowokację lub napaść. Co bardzo interesujące, zazwyczaj postrzega siebie jako ofiarę i w swoim mniemaniu to, czego dokonał stanowi swego rodzaju odwet, zemstę za dokonaną mu krzywdę. Jest to jednak powodowane zniekształceniami poznawczymi u sprawców.

I wydaje się, że sprawa wyjaśnienia pochodzenia zła jest załatwiona. Psuje nam się postrzeganie rzeczywistości i z tego powodu robimy niewłaściwe rzeczy, przy okazji krzywdząc innych. Jednak w psychologii istnieje również coś takiego jak mit czystego zła, czyli takie przeświadczenie o sprawcach, że kierują się oni tylko i wyłącznie najgorszymi motywami i są po prostu sadystami. I wspomniany już przeze mnie badacz ustalił, że ludzie w swoim okrucieństwie kierują się zazwyczaj czterema powodami:

  1. chciwością lub ambicjami,
  2. sadyzmem,
  3. wysoką samooceną, na przykład narcystyczną lub oderwaną od rzeczywistości,
  4. idealizmem moralnym.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ponieważ książka, którą pragnę dzisiaj zrecenzować mocno opiera się na koncepcji zła, psychiatrii oraz chęci wyjaśnienia, dlaczego najwięksi zbrodniarze w kraju stali się źli. A raczej, co wpłynęło na nich, że stali się wybitnymi w swoim fachy sadystami.

„Czynnik diabła” Craig Russel

Zajrzyjmy najpierw na tylną część okładki. Ona dokładnie opowie nam czego możemy spodziewać się po tej książce:

Praga, rok 1935. Młody psychiatra Viktor Kosárek, były student Carla Gustava Junga, przybywa do otoczonego mroczną sławą zakładu dla obłąkanych Hrad Orlu. Wyposażona w nowoczesny sprzęt placówka znajduje się w zamku przez wieki obrosłym ponurymi legendami. Zamknięto tam sześcioro najokrutniejszych morderców w kraju: Drwala, Klauna, Kolekcjonera Szkła, Wegetariankę, Skiomantę i Demona. Kosárek zamierza wykorzystać najnowsze osiągnięcia techniki, aby wyizolować u nich archetypiczny składnik osobowości odpowiedzialny za czynienie zła – tak zwany czynnik diabła. Gdy tylko zaczyna odkrywać ich zdumiewające tajemnice, natrafia na łączący całą szóstkę zatrważający wspólny element.

Czy udaje mu się poznać tajemnicę najbardziej znienawidzonych ludzi w Czechach? Czy odkrywa, co popycha ludzi do wyrządzania innym ogromnej krzywdy? Odpowiedź wydaje się prosta: skoro trafili do psychiatryka to z pewnością zostali uznani za szalonych. Jednak Kosárek ma nadzieję na odnalezienie tego tajemniczego czegoś, co sprawia, że normalni na pierwszy rzut oka ludzie zmieniają się w prawdziwe bestie.

Ocena

Mamy do czynienia z bardzo ciekawym pomysłem na kryminał. Połączenie psychologii, psychiatrii i wątków detektywistycznych jest interesujące chociażby ze względu na to, że główny bohater ma do czynienia z najbardziej niebezpiecznymi ludźmi w swoim kraju, a to, co powodowało nimi w trakcie popełniania zbrodni jest naprawdę niesamowite.

Kosárek stara się dogłębnie zbadać swoich pacjentów przy pomocy nowoczesnej na tamte czasy metodologii, sprzętów oraz leków. Wykorzystanie wiedzy na temat psychiatrii z tamtego okresu dodało dużo wiarygodności przedstawianej, i tak bardzo ciekawej, historii. Jednak wydaje mi się, że nie tylko to powinno zwrócić Waszą uwagę, ale również fakt, że autor zrobił dogłębny research, jeśli chodzi o mitologię słowiańską. Jego wiedza, a może raczej ogrom informacji, na temat starosłowiańskich bożków zawarty w książce jest naprawdę niesamowity. Bardzo cieszę się, że nie tylko duchy, wampiry, wendigo czy manitou (kto czytał Mastertona, ten wie co i jak), ale również nasz Weles może być elementem napędzającym mocno intrygującą i straszną historię.

No właśnie, wspomniałam o strachu. Ta książka jest mocna, a do tego niektóre fragmenty mogą przestraszyć lub wzbudzić w Was obrzydzenie. Mnie ruszyło w kilku momentach, mimo że na horrorach zjadłam zęby. Oczywiście, bardzo mi się to podobało.

Na pytanie, czytać czy nie czytać, odpowiem tak: zdecydowanie powinniście sięgnąć po tę książkę, jeśli lubicie mocne historie, psychologię i psychiatrię oraz interesuje Was poznanie istoty zła (ten wątek jest fajnie rozwiązany w powieści).

 

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza książki. Możecie ją znaleźć pod tym linkiem: https://www.empik.com/czynnik-diabla-russell-craig,p1234161691,ksiazka-p

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Craig Russell
Tytuł: Czynnik diabła
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 584
Cena: 42 złote

 

6 zapowiedzi książkowych na luty i marzec 2020

6 interesujących książek, które w najbliższym czasie pojawią się w księgarniach.

Advertisements

Dziś przychodzę do Was z zestawieniem nowości i zapowiedzi książkowych na najbliższe dwa miesiące. Czego możemy oczekiwać w księgarniach?

  1. David Bell Czyjaś córka

Michael Frazier ma wszystko – świetną pracę, piękny dom, kochającą żonę. Do pełni szczęścia brakuje mu tylko dziecka. Kiedy pewnego dnia w drzwiach niespodziewanie pojawia się jego ex, może oznaczać to tylko kłopoty. I faktycznie – była żona prosi go o pomoc w szukaniu swojej zaginionej córki, Felicity. Twierdzi, że dziewczynka została porwana, a jej ojcem jest… Michael.

Mężczyzna nie ma pewności, czy to prawda, ale niepokojąc się o los dziewczynki, rusza z Ericą na poszukiwanie dziecka, którego zawsze pragnął, a o którego istnieniu nie miał pojęcia.

Tymczasem Angela, obecna żona Michaela, odkrywa szokujące fakty z życia Eriki i zaczyna się obawiać o bezpieczeństwo męża i zaginionego dziecka…

W ciągu dwunastu godzin oboje będą musieli zdecydować, komu można zaufać, a kto ukrywa szokującą prawdę.

Premiera: 4 marca 2020.

2. Dolly Alderton Wszystko, co wiem o miłości

Gdyby Bridget Jones istniała naprawdę i urodziła się nieco później, nazywałaby się Dolly Alderton. Wszystko, co wiem o miłości to absolutny bestseller, przetłumaczony już na ponad 20 języków.

Dolly Alderton, dziennikarka i felietonistka „Sunday Timesa” w swoim pamiętniku z niesamowitym humorem i głęboką szczerością pisze o zakochaniu, szukaniu pracy, upijaniu się, rozstaniach oraz uświadomieniu sobie, że Ivan ze sklepu za rogiem może być jedynym porządnym mężczyzną w jej życiu, ale że absolutnie nikt nie może się równać z jej najlepszymi przyjaciółkami. „Wszystko, co wiem o miłości” to opowieść o złych randkach, dobrych przyjaciołach i – przede wszystkim – dojściu do przekonania, że jest się wystarczająco dobrym.

Iskrzący się dowcipem i wnikliwością, serdecznością i humorem, niezapomniany debiut Dolly Alderton łączy osobiste historie, żartobliwe obserwacje, a także przepisy, zestawienia i listy rozmaitych przebojów. Wszystko, co wiem o miłości jest jedną z tych książek, przy których czytaniu wciąż masz ochotę zadzwonić do znajomych, żeby przeczytać im jakiś soczysty fragment.
Nikt tak nie opowiada o wczesnej dorosłości w całej jej przerażającej i pełnej nadziei niepewności jak Dolly Alderton. To współczesny „Dziennik Bridget Jones”, tyle że absolutnie prawdziwy.

Premiera: 11 marca 2020.

3. Paulina Młynarska Zmierzch starego dziada. Felietony po #metoo

Choć moje osobiste #metoo miało miejsce na długie lata przed tym ogólnoświatowym, mam wrażenie, że tak naprawdę wysłuchana i usłyszana zostałam dopiero wtedy, kiedy pojedyncze głosy, takie jak mój, zabrzmiały w przepotężnym chórze niezgody. Jak każda z osób, które wykrzyczały w tym chórze publicznie swój sprzeciw wobec traktowania słabszych od siebie jak seksualne zabawki, zainkasowałam i przyjmuję nadal niewyobrażalną dawkę internetowego hejtu, pogardy, szyderstwa i towarzyskiego ostracyzmu, nie mówiąc o utracie zatrudnienia. Tak się broni konający system. Zapłaciłam słoną cenę – trudno, stać mnie!


Jeśli choć jedna zawarta w moich felietonach myśl ułatwi komuś wędrówkę przez ten dziwny, piękny świat, będę to uważała za prawdziwy sukces. Jeżeli choć jedna wykluczona, zraniona, wykorzystana przez silniejszych od siebie osoba poczuje się dzięki niej mniej samotna, to będzie dla mnie najwspanialsza nagroda. I niechże już wreszcie nadejdzie ten „kres lubieżnego dziada”! W jego miejsce chcę widzieć mężczyznę, który kocha, lubi i szanuje każdą z nas. I siebie. Który wie, że patriarchat tak naprawdę krzywdzi wszystkich, oddzielając nas od siebie i odcinając nam drogę powrotu do naszej prawdziwej, kochającej natury.
Paulina Młynarska

Premiera: 20 lutego 2020.

4. Ella Carey Po latach w Paryżu

Cat dziedziczy paryskie mieszkanie, które nie było otwierane od 70 lat. Dziewczyna chce się dowiedzieć, dlaczego trafiło akurat do niej, a pomaga jej w tym wnuk dawnej właścicielki.

Cat Jordan utrzymuje się z robienia zdjęć klientom pracowni fotograficznej w Nowym Jorku. Gotowa jest rozpocząć nowy rozdział u boku swojego świetnie sytuowanego chłopaka, gdy niespodziewanie dowiaduje się, że odziedziczyła majątek po kompletnie obcej kobiecie, niejakiej Isabelle de Florian. W efekcie jej życie staje na głowie.
W Paryżu Cat dowiaduje się, że została właścicielką doskonale zachowanego apartamentu z czasów belle époque, a rodzina zmarłej nie ma pojęcia o istnieniu mieszkania. W takich niepowszednich okolicznościach Cat usiłuje znaleźć odpowiedzi na palące pytania: Kim była Isabelle de Florian? Dlaczego zostawiła spadek jej, a nie swojej rodzinie?
Przemierzając Francję w poszukiwaniu prawdy, stopniowo traci kontrolę nad biegiem spraw w Nowym Jorku. Jej śledztwo odsłania dawno pogrzebane tajemnice a wnuk Isabelle de Florian staje się jej coraz mniej obojętny.

Premiera: 25 lutego 2020.

5. Gabriela Weiner Seksografie. Reportaż uczestniczący o seksie i seksualności

Pierwszy reportaż o seksie i seksualności, którego autorka sprawdza wszystko na własnej skórze.

Zamieszkuje z peruwiańskim seksguru i jego sześcioma żonami.
Antidotum na niewierność szuka w klubie dla swingersów.
Dołącza do prostytutek i transwestytów oferujących swe usługi w parku w Paryżu.
Testuje granice zazdrości i pożądania w trójkącie, do którego namówiła swojego partnera.


Latynoamerykańska reportażystka Gabriela Wiener w każdy z opisywanych przez siebie tematów wchodzi dogłębnie i bez zahamowań, a o seksie pisze jak o najnormalniejszej rzeczy na świecie.
Nie ma tu wulgarności i szukania taniej sensacji, ale nie ma też eufemizmów, uników i owijania w bawełnę. Autorka nie boi się odkrywać własnych emocji – lęku, pożądania czy poczucia własnej nieatrakcyjności. O swoich doświadczeniach opowiada jednocześnie z czułością i dystansem, np. kiedy idzie z mężem do klubu swingersów i odkrywa, że jej pierwszą reakcją na nadmiar potencjalnych partnerów jest… znużenie. Wieczór tam spędzony relacjonuje z antropologiczną dokładnością (konfiguracje pokoi, obyczaje bywalców), a przy okazji bada granice swoich zachowań i swojego związku.
Moralizowania w „Seksografiach” nie ma w ogóle, bo Wiener nie ocenia, tylko obserwuje. Innych, ale przede wszystkim siebie.

6. Marcin Margielewski Zaginione arabskie księżniczki

Wstrząsająca prawda o życiu arabskich księżniczek. Jak się żyje w złotej klatce? Jaka jest cena wolności? I dlaczego niektóre z nich zaginęły w niewyjaśnionych okolicznościach?

Zwykły człowiek nie ma do nich dostępu. Otoczone przez ochronę i opiekunów wiodą baśniowe życie. Arabskie księżniczki spełniają wszystkie swoje zachcianki – za niewyobrażalnie duże pieniądze. Ale muszą być bezwzględnie oddane i podporządkowane mężczyznom. Co jeśli pewnego dnia się zbuntują?

Marcin Margielewski poznał człowieka, który przez większą część życia pracował na dworach saudyjskich władców. O tym, co widział, opowiedział w pełnym emocji akcie oskarżenia. To historia księżniczek, które decyzją swoich ojców, braci i mężów, czyli najbogatszych mężczyzn świata, zostały skazane na to, by świat o nich zapomniał. Jak to możliwe, że w XXI wieku kobiety giną bez śladu i nikt ich nie szuka? Czy kobieta może powiedzieć „nie”?

Opowieść o świecie jak z „Baśni z tysiąca i jednej nocy”, w którym jedna decyzja może zmienić życie w koszmar.

Premiera: 11 lutego 2020.

 

Która książka z powyższych najbardziej Was zainteresowała? Napiszcie mi o tym w komentarzu!

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

12 sprytnych sposobów, jak ocalić nasz świat

Advertisements

Kwestia ekologii staje się w obecnym świecie coraz bardziej paląca i, nie ma czego ukrywać, stanowi centrum zainteresowania nie tylko dużych koncernów, ale również zwykłych zjadaczy chleba. Takich jak Ty i ja. Właśnie z myślą o nich wydawnictwo Prószyński i S-ka wydało niewielkich rozmiarów książeczkę o tym, w jaki sposób być eko w codziennych sytuacjach.

Wspomniana wcześniej książka to „12 sprytnych sposobów, jak ocalić nasz świat”. Opracowanie to powstało we współpracy z ekspertami z organizacji WWF. Świetnymi ilustracjami opatrzył je rysownik znany wszystkim jako Andrzej Rysuje.

12 sposobów, jak ocalić nasz świat

12 sprytnych sposobów, jak ocalić nasz świat

Pozycja podzielona jest na 12 rozdziałów, które obejmują, jak mi się wydaje, najważniejsze aspekty życia codziennego każdego człowieka, czyli:

  • kupowanie ubrań,
  • energia elektryczna,
  • woda,
  • codzienne poruszanie się po mieście,
  • wykorzystanie zasobów papieru,
  • dieta,
  • zakupy żywieniowe,
  • zapotrzebowanie na dobra luksusowe,
  • kwestia czystego powietrza,
  • wyjazdy na urlop,
  • inwestycje w firmy, których działalność jest  dobra dla środowiska,
  • pozostawianie po sobie śmieci.

Wszystkie te kwestie poruszane są w sposób zrozumiały, ciekawy i poparte wieloma danymi statystycznymi oraz przykładami działalności z wielu krajów. Ta książka po prostu pokazuje, w jaki sposób można żyć w zgodzie z zasadami ekologii i że zmiana trybu życia nie jest bardzo trudna. Wskazane wprost wskazówki są proste do wdrożenia i…mają jeszcze jeden skutek. Chodzi też o to, że można sporo zaoszczędzić. Dlatego jeśli kogoś nie przekonują kwestie ochrony środowiska, może patrzeć na tę książkę jako zbiór porad o tym, co zrobić, żeby w portfelu zostało więcej pieniędzy. Chociaż oczywiście nie o to w tym opracowaniu chodzi.

A o co chodzi? To wyjaśnia Ben Fogle, ambasador WWF  i patron dzikiej przyrody z ramienia tejże organizacji w napisanym do tej książki wstępie:

Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które w pełni pojmuje czynione przez ludzkość spustoszenia. Jesteśmy też ostatnim, które może odwrócić bieg spraw i nadać mu właściwy kierunek – dla zdrowia, dostatku i bezpieczeństwa naszych dzieci, wnuków i przyszłych pokoleń.

Z tego powodu musimy zrobić wszystko, aby planeta, na której mieszkamy starczyła nie tylko nam, ale również przyszłym pokoleniom. W przeciwnym razie stanie się z nami to, co z dinozaurami.

Moja ocena

Ocena wystawiona temu opracowaniu nie może być inna niż pozytywna. Po pierwsze dlatego, że wielu ludziom wydaje się, że ekologia to, coś na co ich nie stać, ponieważ naczytali się, że produkty i rozwiązania eko są o wiele droższe. A okazuje się, że dbanie o środowisko zaczyna się już na poziomie naszych decyzji i naszych portfeli. Możemy przecież lepiej zaplanować zakupy żywnościowe po to, aby nie marnować żywności lub nie zaopatrzyć się w dziesiątą w tym sezonie bluzeczkę kiepskiej jakości tylko dlatego, że jest modna. To, że życie w zgodzie z naturą jest związane z naszymi wyborami zakupowymi oznacza bardzo prostą zależność: kupisz mniej, fabryka zobaczy, że jest mniejsze zapotrzebowanie i wyprodukuje mnie. Proste?

Muszę przyznać się jednak, że po lekturze tej książki naszła mnie gorzka refleksja, że mimo takich wspaniałych inicjatyw jak napisanie tego właśnie opracowania, my jako kraj nie jesteśmy gotowi na to, żeby wspomóc swoich obywateli w zmianie stylu życia na bardziej ekologiczny. Mam tutaj na myśli wszelakie rozwiązania prawne, a raczej ich brak, związany z udostępnianiem alternatywnych sposobów zasilania swojego domu w energię. Chociaż może to tylko moja obserwacja i to w dodatku mylna?

Niemniej jednak polecam Wam tę książkę, ponieważ dzięki jej lekturze możecie zmienić swoje życie i swoje najbliższe otoczenie. I myślę też, że fajnie byłoby zostawić swoim dzieciom planetę w takim stanie, w jakim ją znamy.

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za możliwość przeczytania tej książki. Możecie znaleźć ją pod tym linkiem: https://www.empik.com/12-sprytnych-sposobow-jak-ocalic-nasz-swiat-opracowanie-zbiorowe,p1236558615,ksiazka-p.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: WWF
Tytuł: 12 sprytnych sposobów, jak uratować nasz świat
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 248
Cena: 38 złotych