Wiara, Nadzieja, Miłość Monika Jagodzińska

Niejednokrotnie na tym blogu pojawiały się wpisy na temat książek debiutujących autorów. Teraz będzie podobnie, ponieważ spróbuję zachęcić Was do przeczytania krótkiej powieści psychologicznej autorstwa Moniki Jagodzińskiej.

Autorka to urodzona w 1998 roku dziewczyna, pochodząca z małej miejscowości. Jak można dowiedzieć się z notki na końcu książki, jest to osoba z dużymi marzeniami oraz chęciami do ich rywalizacji.

Nigdy w życiu nie sądziłam, że spotka mnie to, co spotkało. Myśląc o tym teraz to aż abstrakcja. A jednak.  Życie jest nieprzewidywalne.

Diana to dziewczyna jakich wiele na polskich ulicach. Niewysokiego wzrostu i z nadwagą, co sprawia, że jest ona nieustannym obiektem żartów ze strony swoich rówieśników. Nieprzyjemne sytuacje spotykają ją niemal na każdym kroku, co dzieje się może ze względu na to, że sama ustawia się w roli ofiary, a co za tym idzie, przyciąga do siebie kolejnych żartownisiów. Ci tylko utwierdzają ją w przekonaniu, że nie jest warta czyjejś uwagi lub uczucia. Taki stan trwa, dopóki dziewczyna nie decyduje się na przejście na dietę oraz rozpoczęcie treningów. To oczywiście działa, a zmiany widoczne są niemalże natychmiast. Diana wreszcie zdobywa uznanie rówieśników, co wpędza ją tylko w większe kłopoty.

Moja ocena

Przyznaję wysoką ocenę: pięć w mojej sześciostopniowej skali. Wynika ona przede wszystkim z tego, że Monika Jagodzińska w świetny i wnikliwy sposób potrafiła zagłębić się w umysłowość nastolatki, która uległa zjawisku tzw. body-shaming. Rys psychologiczny postaci oraz jej rodziców, a także wszystkie emocje targające dziewczyną przed, w trakcie oraz po odchudzaniu to naprawdę majstersztyk. Dzięki takim opisom można doskonale zagłębić się w umysłowości Diany i zrozumieć, dlaczego zdecydowała się na radykalną dietę i jak przeżywała jej następstwa.

wiara

Co bardzo ważne książka porusza ważny temat społeczny, istotny przede wszystkim z punktu widzenia nastolatków, czyli wygląd i jego znaczenie dla naszych kontaktów z innymi ludźmi oraz w życiu zawodowym. Ludzie, którzy wstydzą się swojego wyglądu nie osiągają sukcesów, starają się przejść przez życie niezauważeni albo odwrotnie – decydują się na szybką i radykalną zmianę, niekiedy rujnując zdrowie. I to jest ważne przesłanie tej książki, które można sparafrazować w bardzo prosty sposób: „jeśli przesadzisz to wpadniesz w jeszcze większe problemy”. Zgadzam się z tym w pełni i dlatego uważam, że takie książki powinny być omawiane z młodzieżą w ramach lekcji wychowawczych lub warsztatów, uświadamiających im, że to zdrowe i silne ciało jest ważne, a nie to, ile kilogramów mniej widzimy na wadze (co nie obowiązuje, oczywiście, w przypadku otyłości, ale to jest już inna kwestia).

Jeśli miałabym przyczepić się do czegoś, musiałabym wskazać na zakończenie powieści jako na najsłabsze ogniwo. Nie chodzi mi o wydarzenia, wręcz przeciwnie, kibicowałam Dianie w jej dążenia do ustabilizowania sytuacji życiowej. Jednak miałam takie wrażenie, że ostatnia część, tj. Miłość, została potraktowana nieco po macoszemu. Przetykają się w niej dwie płaszczyzny: główny nurt historii oraz przebitki z przyszłości, dzięki czemu można było ze znacznym wyprzedzeniem dowiedzieć się, jak książka się skończy. Dodatkowo autorka poskąpiła nam takich rozbudowanych analiz emocjonalności Diany, jak w poprzednich częściach. Być może nie były one z jej punktu widzenia istotne, może najważniejszą była walka z chorobą…? Nie wiem, jednak pozostawia to nieco niedosytu.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Monika Jagodzińska

Tytuł: Wiara, Nadzieja, Miłość

Wydawnictwo: Psychoskok

Liczba stron: 120

Cena: 24,90 złotych


Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Zapisz się poniżej i odbierz prezent!

Lista kreatorów, które pomogą Ci napisać profesjonalnie wyglądające CV

baner - Anna Łapińska

W wyniku pandemii koronawirusa wiele osób staje przed koniecznością szukania nowej pracy, a w związku z tym przygotowania swojego CV. Na szczęście w sieci są dostępne bardzo użyteczne i przyjazne narzędzia, które pomogą w przygotowaniu pięknie wyglądającego, czytelnego i uporządkowanego życiorysu.

Poniżej znajdziesz sześć przykładowych aplikacji online (bezpłatnych i płatnych) do tworzenia CV, które przetestowałam, wraz z dodatkowymi informacjami i moją opinią. Podane w artykule ceny są aktualne na dzień 7 czerwca 2020 r. Dodam, że nie pobieram żadnych korzyści materialnych za umieszczenie któregokolwiek kreatora na tej liście. Jest to mój osobisty i subiektywny wybór.

1. InterviewMe

Lista kreatorów 1

https://interviewme.pl/kreator-cv)

Nie ukrywam, że korzystanie z polskich produktów i wspieranie polskich firm jest dla mnie bardzo ważne. Szczególnie, gdy polski produkt jest równie dobry lub lepszy od zagranicznych. A tak właśnie jest w przypadku InterviewMe (ten sam hiperlink). Jest to polski płatny serwis do tworzenia CV i listów motywacyjnych.

Możesz stworzyć sobie bezpłatne próbne CV (a także list motywacyjny), żeby zobaczyć, jak wygląda, ale bez opłaty nie zapiszesz go na dysku. Serwis zmienił ostatnio cały system cenowy. Za 14-dniowy dostęp próbny trzeba zapłacić tylko 5,95 zł. Dostęp roczny kosztuje 259 zł, jeśli zapłacimy z góry za rok (co wychodzi 21,58 zł miesięcznie). Przy płatnościach miesięcznych, cena za miesiąc jest prawie trzy razy wyższa i wynosi 59,90 zł.

Z te kwoty otrzymujemy dostęp do 18 szablonów, które możemy dodatkowo edytować (zmieniać kolory czcionki i tła, rodzaj czcionki w tekście i nagłówkach, odstępy między sekcjami, jak również układ i liczbę sekcji). W okienku obok mamy podgląd w czasie rzeczywistym, więc na bieżąco widzimy, jak wygląda tworzone przez nas resume. Ponadto, klikając przycisk „Ulepsz CV” otrzymamy szczegółowe sugestie, jak prawidłowo wypełnić dane pole. To bardzo pomocne, szczególnie dla tych, którzy nie mają wprawy w przygotowywaniu życiorysu. Do wyboru mamy 16 języków, a w cenie otrzymujemy dostęp również do kreatora listu motywacyjnego.

Wersja premium oferuje Ci również możliwość stworzenia CV i listu motywacyjnego online (jako strony internetowej). Lubię ten pomysł, ponieważ umożliwia on śledzenie ruchu na stronie – kto ją odwiedził, jak długo na niej przebywał i czy na nią wracał.

Tworzenie dokumentów aplikacyjnych na tym kreatorze jest intuicyjne i przyjazne. Kreator prowadzi Cię krok po kroku (dane podstawowe, wykształcenie, doświadczenie, umiejętności, hobby i zainteresowania itd.). Posiada w niektórych polach funkcję autokorekty (choć szkoda, że nie we wszystkich!). Nie musisz również mieć zdjęcia w idealnym rozmiarze – możesz sobie je wyciąć z większego zdjęcia. Na końcu generujesz CV w formacie pdf, czyli w popularnym i skalowalnym formacie.

Warto zajrzeć również na blog InterviewMe (https://interviewme.pl/blog). Można tam znaleźć artykuły dotyczące rekrutacji, które na pewno będą pomocne.

2. CraftCV

Lista kreatorów 2

https://craft-cv.com/pl

CraftCV oferuje możliwość stworzenia CV bezpłatnie po założeniu konta. Dostępne są 4 bezpłatne szablony. Możliwości własnych ustawień w bezpłatnych szablonach są duże, ale nie nieograniczone. Na przykład za wybór kolorystyki, innej niż paleta domyślna (w której jest osiem kolorów do wyboru), trzeba zapłacić. Bezpłatne szablony są dość proste, choć oczywiście spełniają wymagania czytelności. Minusem jest jednak to, że w dolnym prawym rogu darmowego CV pojawia się logo CraftCV.

Za wybór wszystkich szablonów oraz dodatkowe opcje, takie jak tworzenie listów motywacyjnych oraz możliwość zapisu do 10 wersji CV na koncie, trzeba zapłacić w zależności od wariantu od 12,99 zł (dostęp przez 7 dni) do 39,99 zł (dostęp do wszystkich funkcji przez 90 dni). Ceny są więc konkurencyjne w stosunku do InteviewMe, zwłaszcza w przypadku wyższych pakietów (Premium i Duo Elite). Ponadto, najwyższy pakiet, Duo Elite, można za darmo udostępnić drugiej osobie, więc jeśli znajdziemy chętnego, możemy podzielić się kosztami i mieć ten pakiet za połowę ceny (19,99 zł za 90 dni). Do wyboru jest osiem wersji językowych, a CV generuje się w formacie pdf.

Muszę przyznać, że CraftCV jest przyjaznym narzędziem. Dane wpisujemy po prawej stronie ekranu, a po lewej mamy podgląd CV w czasie rzeczywistym. Jest to bardzo wygodne i pod tym względem CraftCV do niedawna wygrywało z InterviewMe (ale Polacy podgonili i wprowadzili to ułatwienie, więc teraz nie ma różnicy). Możemy też przenosić wszystkie kategorie w dowolne miejsce CV, jak również je usuwać. Można również dodać dowolne zdjęcie i je wykadrować oraz nieco poprawić jego jakość.

Warto dodać, że InterviewMe oferuje więcej, jeśli chodzi o podpowiedzi, co i jak wpisać w danym polu – to może być ważne dla osób niewprawionych w opracowywaniu CV.

3. EnhanCV

Lista kreatorów 3

https://enhancv.com/

EnhanCV jest anglojęzycznym kreatorem, który może być bardzo pomocny do napisania CV po angielsku. Aby napisać CV, które serwis automatycznie zapisuje, trzeba się (bezpłatnie) zarejestrować i zalogować na stronie. Pierwsze 7 dni korzystania jest za darmo, ale nawet później można mieć darmowy dostęp do niego. Serwis zasila konto użytkownika trzema dolarami za każdą osobę, którą użytkownik zaprosi i która się zarejestruje. Ponieważ wykupienie abonamentu na 1 miesiąc kosztuje niecałe 20 dolarów, łatwo policzyć, że trzeba zaprosić 7 osób (które się zarejestrują), aby uzyskać dostęp na miesiąc za darmo. Jeżeli zdecydujemy się na wykupienie abonamentu 3- lub 6-miesięcznego, wówczas cena za miesiąc spada odpowiednio do 14,99 i 10,99 dolarów za miesiąc, więc uzbierane dolary wystarczają na dłuższy czas.

Przez pierwsze 7 dni mamy dostęp do wybranych wzorów CV bezpłatnie. Możemy w tym czasie utworzyć CV, edytować je i ściągać na swój komputer. Tak, jak w przypadku CraftCV, za pełny dostęp do wszystkich wzorów i ustawień musimy zapłacić. Ponadto, w wersji bezpłatnej na dole życiorysu pojawią nam się znaki firmowe EnhanCV.

Serwis wyróżnia się jednak pewnymi dodatkowymi funkcjami nawet w wersji bezpłatnej. Możemy przygotować swoje CV na gotowych wzorach (a jest ich ponad 500 dla różnych stanowisk i zawodów). Piszemy wprost na wzorze CV (a nie w oddzielnych okienkach). Widzimy sformułowania, które zostały przygotowane dla danego stanowiska i możemy je sobie edytować. Uważam, że jest to super pomysł i bardzo przyjazne rozwiązanie dla użytkownika. Brawa dla EnhanCV.

Jeśli pamiętacie CV HR-owca z wpisu Jak napisać idealne CV to dodam, że zostało ono napisane właśnie w tym kreatorze.

Lista kreatorów 4

Oczywiście serwis ten umożliwia dowolne kształtowanie formy naszego CV (układ sekcji, kolory, czcionki itd.). Jest to profesjonalny serwis, z którego warto skorzystać.

4. Pracuj.pl

Lista kreatorów 5

https://cv.pracuj.pl/

Całkowicie bezpłatnie CV przygotujemy po zarejestrowaniu się w serwisie Pracuj.pl (https://cv.pracuj.pl/). Kreator jest czytelny i przyjazny, jednak oferuje dość ograniczone możliwości edycji w stosunku do serwisów płatnych. Mamy do wyboru po kilka szablonów w trzech kategoriach: klasyczne, studenckie i techniczne. Elementy kolorystyczne i graficzne są ograniczone (np. paski postępu dostępne są tylko dla jednego wzoru i nie oszałamiają). Wygodne jest to, że mamy na tej samej stronie podgląd naszego resume w trakcie tworzenia. Po utworzeniu, ściągniemy CV na nasz komputer w formacie pdf.

Na pewno można utworzyć na Pracuj.pl dobre, schludne i czytelne CV, ale jednak rekomenduję skorzystanie z któregoś z wyżej wymienionych kreatorów. Znajdziesz w nich po prostu więcej możliwości i utworzysz CV wyglądające bardziej profesjonalnie i przyciągające wzrok. Szczególnie, że są możliwości, aby skorzystać z nich bezpłatnie.

5. CV Maker

Lista kreatorów 6

https://cvmkr.com/

CVMakerw wersji bezpłatnej to prosty kreator z ograniczonymi ustawieniami i automatyzacją. Wzory CV przypominają te ze strony Pracuj.pl. Narzędzie pozwala stworzyć w łatwy sposób bezpłatne CV on-line. W darmowej wersji dostępne są cztery proste szablony, pozostałe wymagają wykupienia wersji PREMIUM za 16 dolarów (czyli 63 zł wg bieżącego kursu dolara) za roczną subskrypcję.

Kreator jest częściowo nieprzetłumaczony na język polski, więc niektóre funkcje wymagają znajomości języka angielskiego.

Dodatkowo w sieci funkcjonuje również inna polskojęzyczna strona CV Maker (link: https://www.cv-maker.pl/), która oferuje płatną usługę kreowania CV oraz dodatkowe (również płatne) usługi konsultantów. Pozwala ona na stworzenie profesjonalnego CV na ciekawych i nowoczesnych wzorach, jednak możliwości personalizacji ustawień są ograniczone.

Aby pobrać życiorys, należy zapłacić 9,95 zł za 7 dni dostępu (trzeba podać numer karty kredytowej). Subskrypcja będzie się odnawiać automatycznie co miesiąc za opłatą 59,95 zł. Oczywiście można z niej w każdej chwili zrezygnować.

Uważam jednak, że lepiej skorzystać z kreatorów InterviewMe, EnhanCV lub CraftCV. Oferują w tej samej lub niższej cenie (lub wręcz za darmo) więcej możliwości personalizacji oraz dodatkowe usługi (jak tworzenie listu motywacyjnego).

6. Employear

Lista kreatorów 7

https://www.employear.com/pl/kreator-cv

Employear stworzył prosty kreator CV oparty na trzech podstawowych szablonach. Można zmieniać w nich tylko kolorystykę i układ sekcji (w ograniczonym zakresie). Zapisanie gotowego CV wymaga rejestracji, a pobranie przez użytkownika wymaga wniesienia opłaty w wysokości (na dzisiaj) 9,95 zł. Opłata uruchamia 14-dniową subskrypcję umożliwiającą nielimitowane pobieranie CV. Oczywiście nasze CV będzie zapisane na zawsze, nie tylko na 14 dni, więc po roku możemy wykupić kolejną 14-dniową subskrypcję, aby ponownie ściągnąć dokument. System płatności jest przyjazny i pozwala na natychmiastowe uruchomienie subskrypcji.

Zaletą tego kreatora jest podgląd tworzonego CV w czasie rzeczywistym. Jest to przyjemne narzędzie. Autorzy chwalą się, że szablony powstały w oparciu o wskazówki najbardziej wymagających rekruterów. W mojej opinii są one czytelne i zawierają wszystko, co trzeba. Na panelu bocznym CV możemy sobie nawet zaprojektować gradient działający na wszystkich możliwych kolorach. Zdjęcie możemy dopasować i skalować. Ponadto, wartościową cechą serwisu jest możliwość tworzenia wielu wersji CV, które będą zapamiętane na koncie i które możemy dowolnie i w każdym czasie edytować.

Życiorys napiszemy w dwóch wersjach językowych (po polsku i po angielsku). Niestety podczas wpisywania treści możemy się pomylić i kreator tego nie zauważy (brakuje autokorekty).

Employear jest niezłym narzędziem, ale w innych kreatorach możemy mieć to samo lub więcej za darmo, więc nie jest to najlepsza oferta na rynku. Piszę o Employear nie tylko dlatego, że ich produkt jest w porządku. Warto o nich wspomnieć również dlatego, że jest to polska marka i polska firma, co warto promować. Autorzy prowadzą bloga w dwóch językach – po polsku i po angielsku, co szanuję. Obawiam się jednak, że bez mocnego inwestowania, nie dotrzymają kroku dużym graczom, jak IntervewMe.

W sieci znajdziesz więcej różnych kreatorów. Jeśli znasz inne, warte polecenia, koniecznie daj mi znać i napisz również, dlaczego je polecasz. Lista, którą przedstawiłam, jest wystarczająca, aby napisać piękne CV, jednak konkurencja nie śpi i warto śledzić, co nowego pojawia się na rynku.

Życzę Wam powodzenia w pisaniu CV! 🙂

Ten artykuł powstał w ramach akcji #PRACUJemy Razem. To projekt stworzony przez grupę polskich blogerów. Połączyła ich chęć pomocy osobom, które straciły pracę z powodu pandemii COVID-19.

O autorce

sylwia

Sylwia Waśniewska – autorka tekstów i prowadząca blog tematyczny NaTematPracy.pl.
Na podstawie swojego kilkunastoletniego doświadczenia w zarządzaniu zespołami i projektami oraz w oparciu o dostępne informacje i badania, publikuje artykuły dotyczące rozwoju osobistego, odnajdywania zawodowego powołania i zdobywania odpowiedniej dla siebie pracy. Jej celem jest pomoc wszystkim którzy nie mają, a chcieliby mieć wspaniałe życie zawodowe.

Na co dzień pracuje w instytucie badawczym, w którym kieruje zespołem ekspertów od emisji zanieczyszczeń do powietrza.

Jak praca zdalna wpływa na moją wydajność

Dziś wpis, który na pierwszy rzut oka nie do końca jest związany z książkami. Postanowiłam bowiem podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat pracy zdalnej oraz o tym, w jaki sposób taka metoda pracy wpływa na moją wydajność zawodową, ale też i blogową.

Wydawałoby się, że praca z domu ma same plusy. Nie trzeba się malować, przebierać w eleganckie ciuchy ani, jak to jest w moim przypadku, tracić czas na dojazdy do pracy. U mnie to ostatnie mniej więcej wygląda tak, że połowę czasu spędzam w biurze, a dokładniej w sali, w której prowadzę zajęcia, a drugą połowę w rozjazdach. Jest to związane z tym, że wiele firm życzy sobie, aby lektor dojechał do ich siedziby i tam poprowadził lekcje. Rozumiem to i staram się być na miejscu, jednak nie będę ukrywać, że niekiedy lokacje te położone są na obrzeżach miasta i dojazd w godzinach szczytu jest czasami problematyczny i trwa bardzo długo.

Wszystko to sprawiło, że to, iż mogłam posiedzieć sobie w domu, przyjęłam z ulgą. Wiecie, w głowie miałam coś takiego, że pozostając w domu przygotuję się lepiej do lekcji lub zaproponuję moim kursantom dodatkowe atrakcje (oczywiście, jeśli tak mogę nazwać ćwiczenia i kolejne materiały, które postanowiłam dla nich przygotować).

Jak to wyglądało na samym początku kwarantanny

No więc tak…Początek był trudny, mimo iż miałam głowę pełną pomysłów na to, w jaki sposób chciałam wypełnić sobie wolny czas. Nie ukrywam, że wiele osób nie wyobraża sobie uczenia się na odległość, przez internet, i ja to doskonale rozumiem. Niestety, z punktu widzenia mojego biznesu nie jest to zbyt dobra wiadomość, ponieważ mam mniej pracy. Jednak moje postanowienie było takie: uczymy jeszcze bardziej jakościowo, z mnóstwem dodatkowych materiałów. Wiele z tych rzeczy, które opracowałam dla kursantów pojawiło się zresztą na stronie facebookowej mojej szkoły językowej i pozostaje tam do dzisiaj. Możecie to sprawdzić klikając TUTAJ.

Dodatkowo postanowiłam bardziej przyłożyć się do prowadzenia bloga i rozszerzyć zakres contentu, który w jego ramach oferuję. Z tego powodu postanowiłam:

  • poszerzyć serie, które ukazują się na blogu o dwie nowe: Odrobina klasyki i Książka tygodnia – obie ukazują się od początku kwarantanny. Obecnie planuję trzecią.
  • zacząć polecać Wam audiobooki.
  • stworzyć trochę treści w innej formie niż wpisy na blogu.
  • rozpocząć serię live`ów na Instagramie. To już się dzieje!

A ponadto, poza prowadzeniem lekcji online i udzielaniem się na blogu i w mediach społecznościowych, uczyłam się (i nadal się uczę) języka hiszpańskiego, fotografii, montażu filmów w warunkach domowych i odbywam regularne treningi co drugi dzień. Szczególnie to ostatnie jest dla mnie trudne, ponieważ co jakiś czas, po wprowadzaniu przez moją trenerkę nowych ćwiczeń, mam zakwasy i mam wrażenie, że od ponad miesiąca ciągle mnie coś boli. Oczywiście wprowadzenie tego wszystkiego było związane z tym, że nagle miałam tak strasznie dużo wolnego czasu, że nie wiedziałam co ze sobą zrobić. A muszę się Wam przyznać, że nienawidzę marnowania czasu i takie siedzenie w domu i nicnierobienie po prostu mnie wkurza. Dodatkowo po ponad 1,5 miesiąca spędzonego w domu wyrobiłam sobie nawyk robienia wszystkich tych rzeczy i myślę, że ciężko będzie mi wrócić do poprzedniego stanu…

close up of girl writing

Co do książek to, owszem, dosłownie połykam je w ilościach wręcz zatrważających. To jest dobre z punktu widzenia bloga, ponieważ pierwszy raz od jakiegoś czasu mam listę książek oczekujących na opisanie. Wcześniej tak nie było, czyli jest plus.

Jak jest teraz

Muszę się przyznać, że z mojego punktu widzenia praca zdalna pozwala na umieszczenie w grafiku o wiele więcej rzeczy, które chciałam zrobić od bardzo dawna, ale z wiadomych przyczyn po prostu nie miałam na nie czasu. To jest super, ponieważ szykuję się do realizacji niektórych moich szalonych pomysłów i wiążę z nimi naprawdę poważne plany. Być może nawet będę te zamysły kontynuować lub rozwijać po to, aby móc regularnie zajmować się nimi w momencie, kiedy sytuacja z wirusem wróci do jako takiej normy.

Oczywiście, zdarzają mi się dni kryzysu, kiedy totalnie nic mi się nie chce. Miałam tak wczoraj. Po niby łatwym, ale jednak obciążającym treningu, planowałam poduczyć się hiszpańskiego na lekcję, jednak musiałam zmienić plany, ponieważ te ćwiczenia okazały się tak obciążające, że musiałam po nich nieco odpocząć. Wkuwanie wcale nie wchodziło w grę.

Czasem też jest tak, że moim kursantom zmieniają się plany. I to w ciągu godziny! Ja muszę się do tego dopasować, ponieważ w tej sytuacji każda przeprowadzona lekcja oznacza jakąś tam kwotę do przodu, a mniej pieniędzy wyciągniętych z oszczędności. Jednak konsekwentnie staram się realizować moje plany. Jeśli nie zrobię czegoś dziś to zrobię to jutro albo pojutrze. Ale zrobię!

Jak pracuję i jak się motywuję

Pracuję zdalnie w oparciu o ścisłe listy zadań do wykonania. One się zmieniają, ponieważ, tak jak wspomniałam o tym wcześniej, moje plany mogą się diametralnie zmienić w ciągu godziny. Mimo to staram się realizować po kolei lub na bieżąco nadawać odpowiedni priorytet niewykonanym zadaniom. Na przykład: jeśli w poniedziałek mam do przeprowadzenia 2 lekcje, przygotowanie prezentacji pod nagranie, popłacenie rachunków, obejrzenie zaległego webinaru, napisanie wpisu na bloga oraz trening i coś mi wypadnie, np. zmieni się termin jednej z lekcji to staram się przesunąć to, co mogę na inny termin i zrealizować pozostałe rzeczy wcześniej lub później. Wszystko po to, aby zmiana nie zburzyła mojego harmonogramu. Jeśli czegoś nie zdążę zrobić danego dnia, wpada na listę zadań do wykonania na inny dzień i jeśli nie jest pilne to wykonuję je tego dnia, kiedy mam mniej zaplanowanych rzeczy.

white blank notebook

Co do motywacji, nie mam tutaj zbyt dużego pola do popisu. Kwestie finansowe i ograniczenia w nabywaniu pewnych produktów sprawiają, że nagradzanie się jest w obecnej chwili dosyć skomplikowaną sprawą. Mnie jednak cieszy to, że zajmuję się rzeczami znacznie wychodzącymi poza moją strefę komfortu i jeśli ich efekt końcowy jest zadowalający to jest to moja nagroda.

Oto, w jaki sposób starałam się zorganizować sobie życie w ograniczeniu i wyciągnąć z pracy zdalnej jak najwięcej korzyści dla siebie. A Wy? Macie swoje patenty na pracę w domu?

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 


 

Chciałbyś być na bieżąco z tym, o czym piszę na blogu? Nie zapomnij o subskrypcji. Możesz zapisać się poniżej.

Jakie cele powinieneś sobie stawiać, żeby osiągnąć sukces

Planowanie to połowa sukcesu. Jak planować, żeby wyszło? Przeczytaj o tym w tym wpisie.

Tak, wiem. Wrzesień nie jest zbyt dobrym momentem, żeby rozmawiać o celach, ponieważ to styczeń i początek nowego roku tradycyjne jest tym czasem, w którym opracowujemy postanowienia i modlimy się, żeby w nich wytrwać przez co najmniej kilka dni. Jednak mądrzy ludzie twierdzą, że każda chwila jest dobra, aby zrobić dla siebie coś dobrego.

Dziś nie będzie o książkach, dlatego, że jak chyba większość zapracowanych osób, również mnie dopadła choroba odkładania wszystkiego na potem. Fajnie mi się oglądało filmiki na YouTube o makijażu, udając, że jest tak gorąco, że jestem w stanie jedynie niemrawo podążać wzrokiem za pędzlem (tym na ekranie). Potem przyszedł wrzesień, zimny prysznic i nagle okazało się, że trzeba wrócić do pracy na pełne obroty, a to, co było planowane na wakacje, leży i pachnie gdzieś tam na półce. I zrobił się problem, ponieważ w oczy zaczęły zaglądać deadliny, a blog przez jakiś czas leżał odłogiem. Nie mówiąc zresztą o podcaście, z którym zalegam już chyba drugi odcinek. Staram się wydobyć z zaległości, prowadzić zajęcia na bieżąco, bloga także (przynajmniej w wersji pisemnej), ogarniam papiery i nieśmiało planuję coś na przyszłość. Chociaż „nieśmiało” to nie jest dobre słowo – plany mam jak Mount Everest i tylko 24 godziny każdego dnia jak każdy z nas.

white paper with people diagram print

Dlatego tym razem postanowiłam wziąć byka za rogi i poplanować te sprawy, na które mam wpływ. A nie na wszystkie mam, ponieważ zawsze wydarzy się coś, co może zburzyć mój cudownie ułożony harmonogram: jakaś firma będzie chciała przełożyć zajęcia, bo spotkanie, prezes, itp., któryś z kursantów zachoruje i trzeba będzie przekładać albo zrobi się nagle dziura w grafiku, księgowa poprosi o jakieś dokumenty, coś się zepsuje…Sami wiecie, o co mi chodzi. Samo życie. I właśnie to życie jest inspiracją do dzisiejszego wpisu, bo fajnie jest widzieć progres i jak najbardziej materialne owoce swoich wysiłków.

Tak więc temat na dziś: jak planować, żeby zrealizować 🙂

Czym jest cel i dlaczego musisz to wiedzieć?

Zajrzyjmy najpierw do mądrych książek, żeby dowiedzieć się, czym jest cel. W psychologii jest to nic innego, jak efekt lub stan rzeczy, który jest wynikiem jakiejś czynności lub stanu rzeczy. W filozofii to nic innego jak przyszłe działanie, do którego dąży człowiek. Sam cel może być pozytywny lub negatywny, główny lub uboczny. Być może zainteresują Was te ostatnie, które mogą być niezamierzone i powstawać w wyniku usiłowania zrealizowania przez człowieka swojego pierwotnego założenia. Czyli tak bardziej po polsku: jeśli będziemy coś robić, to może wydarzyć się coś, czego nie planowaliśmy i to coś może być dla nas dobre lub nie.

notebook

Dlaczego musisz o tym wiedzieć? Ponieważ nie wiedząc, czym jest cel i jak go sobie dobrze wyznaczyć, nie będziesz w stanie planować, a to oznacza, że nie zrobić dokładnie tych rzeczy, które byś chciał. Proste.

Bierzemy się do opracowywania celów.

Cel według metody SMART

Obecnie jest to chyba jedna z najbardziej rozpowszechnionych metod wyznaczania celów. Co oznacza? Nazwa to akronim, który bierze się od angielskich słów:

  • Specific (Skonkretyzowany),
  • Measurable (Mierzalny),
  • Achievable (Osiągalny),
  • Relevant (Istotny),
  • Time-bound (Określony w czasie).

Czyli nasze pragnienie powinno być dla nas przede wszystkim konkretne, a jego sformułowanie proste i nie pozostawiające luki na nadinterpretację, błędne rozumienie, itp. Dodatkowo ma być tak określony, aby jego wypełnienie mogło być w jakiś sposób zmierzone (wyrażony liczbowo na przykład). Musimy też pamiętać o tym, że cel musi być dla nas osiągalny, ponieważ ten zbyt ambitny nie tylko nas zdemotywuje, ale również sprawi, że nie będziemy chcieli podejmować żadnych wysiłków w jakąkolwiek stronę. Oczywiście, cel powinien stanowić jakąś wartość dla planującego i być dla niego krokiem w przód. No i na koniec, powinien mieć określony zakres czasowy, w którym będziemy chcieć go osiągnąć.

Przykład takiego celu:

Chciałabym nauczyć się języka hiszpańskiego w stopniu C2. Biorąc pod uwagę to, że mój obecny poziom to A2/B1, właściwym dla mnie celem będzie dociągniecie do B1 do końca roku. Mój cel jest konkretny, ponieważ zaznaczyłam, że uczę się tylko jednego języka, jest dla mnie ważny, ponieważ hiszpański jest mi niezbędny do pracy, osiągalny – uczę się szybko i do końca roku zostało mi 3 miesiące (i przy okazji określony w czasie). Jest też mierzalny, ponieważ wystarczy, że mój nauczyciel zrobi mi test na dany poziom i wszystko będzie jasne. I już sobie wyznaczyłam ten cel, to chyba będzie lepiej, jeśli go zrealizuję 🙂

Co na to wszystko Brain Tracy?

Nieco inne podejście można zaobserwować u Briana Tracy`ego – jednego z najbardziej znanych mówców motywacyjnych i guru wszystkich sprzedawców. Podaje on wiele zasad mówiących o tym, w jaki sposób zabrać się za realizację swoich celów. Należą do nich przede wszystkim:

  1. Stop dla słowa „kiedyś” – brak wymówki to po prostu dobry sposób na realizację celów. Tak robią najlepsi, więc chyba działa 🙂

 

  • Uczenie się od ekspertów -czyli obserwacja innych osób, które odniosły sukces w swojej dziedzinie, zdobywanie nowych informacji i uczenie się z doświadczeń innych.

 

  • Znalezienie swojego życiowego celu – to można osiągnąć poprzez tak zwane obrazowanie. Wygląda to tak, że siadamy sobie z kartką i długopisem i przyglądamy się swojemu życiu z boku. Patrzymy na siebie oczekując idealnego rezultatu i zastanawiamy się nad tym, w jaki sposób możemy to zrobić. Następnie przychodzi pora na spisanie 10 celów, których wypełnienie powinno pomóc nam osiągnąć taki stan. I…wybieramy jeden, ten, który najbardziej przyczyniłby się do tego, że nasze życie byłoby najlepsze z możliwych.

 

  • Zarządzanie czasem – pamiętajmy, że pewnie nie uda nam się zrobić wszystkiego, co zaplanowaliśmy, ale musimy pamiętać, żeby zrobione zostały rzeczy najważniejsze.

 

  • Cel w formie pytania –  najlepiej otwartego, w stylu: „Co mogę zrobić, żeby mieć czas na 3 sesje jogi w tygodniu?”. Do tego spisujemy około 20 odpowiedzi. Dosłownie wszystko, co przychodzi do głowy, jak w burzy mózgu. To powinno wymusić na nas myślenie o rozwiązaniu naszego problemu.

 

  • Myślenie o bogaceniu się – jeśli marzy Ci się zostać milionerem, musisz wyrobić sobie nawyk myślenia i działania jak ludzie bogaci. I tutaj odsyłam Cię do książek Briana Tracy.

 

  • Nie wolno rezygnować – nie zawsze wszystko zadziała od razu. Trzeba próbować, nawet kilka razy po to, aby przekonać się, czy dane rozwiązanie na pewno dla nas działa lub nie. Nawet jeśli się nie uda, zyskamy wiedzę, a ta pomoże nam uniknąć takiego samego wyniku w przyszłości.

 

  • Bądź przykładem dla innych –  świetny motywator dla tych, którzy boją się przede wszystkim opinii innych osób. Nie przestawaj w dążeniu do stania się lepszym, aż ludzie zaczną przychodzić do Ciebie po poradę.

 

  • Wyrób dobre nawyki –  ponad 90% naszych działań to nawyki, dlatego dobrze jest wyrobić sobie te właściwe. Trzeba pamiętać, że pozytywne przyzwyczajenia formują się długo, ale łatwo z nimi żyć. Te złe zapadają w pamięć szybko, ale ciężko z nimi egzystować.

 

  • Nie rezygnuj ze swoich marzeń. Nigdy.

Jak uważacie? Pomocne? Którą metodę pracy nad sobą wykorzystalibyście do ustalania swoich celów? Dajcie znać w komentarzu.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)