Reklamy

O sile jogi, zmaganiu się z przeciwnościami i trudnym resecie

Niezwykła książka, mądra, ciepła, zabawna. I wyjaśnia, dlaczego joga jest lekiem na całe zło.

Reklamy

Nie chodzi o to, jak wielki i okazały jest pałac, w którym żyjesz. Chodzi o to, że masz żyć jak królowa. Ani przez chwilę nie wątpić, że masz prawo do swojego życia i terytorium. Jeśli to konieczne, wypowiadać wojny w jego obronie, ale też zgłębiać i stosować sztukę dyplomacji. Stanowić własne prawo. Mianować i słuchać doradców, jednak ostatecznie zawsze podejmować decyzje we własnym sercu. Być wielkoduszną i sprawiedliwą, ale też nie spoufalać się z byle kim. Do swojego stołu i łóżka zapraszać tylko przedstawicieli i przedstawicielki arystokracji serc. Nieważne, jak okazałe są ich pałace. Ważne, jak żyją.

Paulina Młynarska „Jesteś spokojem”

Dziś przychodzę do Was z książką inną niż wszystkie. Nie z soczystym kryminałem, spektakularnym fantasy, ani nie ze świetnym czytadłem. Dzisiaj będzie o odpoczynku, wyciszeniu oraz jodze jako leku na niemal wszystkie bolączki świata (nie żartuję).

W walce o codzienny spokój

Jesień to chyba taki moment, w którym zmieniająca się pogoda i skracające się dni zmuszają nas do zatrzymania się w miejscu i zastanowienia się nad tym, co jest dla nas ważniejsze w życiu: codzienna gonitwa za pieniędzmi, sławą, poklaskiem…(tutaj możecie wpisać cokolwiek), czy może dobre, spokojne, choć może nie do końca tak dostatnie jak byśmy chcieli życie. I myślę, że jest to idealny czas na to, aby pochylić się nad książką Pauliny Młynarskiej pod tytułem „Jesteś spokojem” – tekstem, który sama autorka opisuje jako napisany

ponieważ w natłoku informacji, w hałasie i całym tym przebodźcowaniu, jakie funduje nam współczesna rzeczywistość, trochę nie mamy wyjścia – musimy same, i sami, stać się dla siebie źródłem spokoju i wyciszenia. Przynajmniej jeśli nie chcemy oszaleć z nadmiaru wrażeń.

Podejrzewam, że wielu z Was miało wrażenie, że w szalonym pędzie, jakim jest życie w mieście pewnego dnia już po prostu nie dacie rady, dostaniecie zawału lub zwariujecie. Jeśli tak jest to z pewnością powinniście sięgnąć po tę mądrą książkę. Będzie to doskonała lektura również dla tych, którzy boją się zacząć od nowa lub wprowadzić w życie swoje nieco szalone pomysły. Poza tym, jest to jedna z ciekawszych pozycji o jodze, w której poczytać można nieco o samej filozofii tej starożytnej sztuki, a nie jedynie o nowych kombinacjach asan.

„Jesteś spokojem” – Paulina Młynarska

Nie do końca przepadam za książkami o rozwoju autorstwa ludzi znanych. Doświadczenie nauczyło mnie, że twarz celebryty na okładce wróży miałką treść, zero konkretów i faktycznych rad, które mogłabym wykorzystać w swoim życiu. I troszkę sceptycznie podchodziłam do tego poradnika. Ale zmieniłam zdanie po przeczytaniu połowy strony, ponieważ:

1. jest o jodze :),

2. opisuje traumatyczne wydarzenia z przeszłości autorki i to, w jaki sposób sobie z nimi poradziła,

3. radzi i wskazuje drogę do tego, aby wieść prawdziwie szczęśliwe życie zgodne z naszymi marzeniami.

Do tego uczy szanować nasze ciało po to, aby służyło nam ono na długi czas. Bardzo to odważne w dobie wszechstronnego perfekcjonizmu, dążenia do ideału nadkobiety, kobiety HD, (przeczytajcie fragment o przygotowywaniu Młynarskiej do nagrania programu telewizyjnego, a będziecie wiedzieć, o czym piszę), nakierowania na zadaniowość, multitasking, niemal każdy -holizm i wiele innych szkodliwych dla ciała i umysłu spraw.

W „Jesteś spokojem” jest także miejsce na zjawisko, które Młynarska nazywa Wielkim Zmęczeniem. Chodzi tutaj o nic innego jak stan tak ogromnego znużenia, że człowiek nie jest w stanie zrobić nic: poruszyć się, myśleć, podjąć jakiekolwiek działania właśnie ze względu na dojmujące wyczerpanie fizyczne (i towarzyszący mu ból) oraz umysłowe. WZ nie powinno być mylone z depresją, mimo iż objawy na pierwszy rzut oka mogą wydawać się podobne.

 

2
Jesteś spokojem, aut. Paulina Młynarska

Joga na problemy duszy i  ciała

Wbrew temu, co sądzimy rozwiązanie problemów zdrowotnych oraz tych powiązanych ze zmęczeniem umysłowym lub traumami jest bardzo proste. Jest to joga i medytacja. Jednak musicie pamiętać, że to, przed czym przestrzega autorka, to traktowanie jogi jako kolejnego sportu, do uprawiania którego potrzebujemy wypasionego sprzętu i który ma zapewnić nam zapewnić sylwetkę niczym ze zdjęć instagirls. Jest raczej odwrotnie: prawdziwa joga to ta nudna, podczas której zabiegani i zmęczeni ludzie odpływają tak bardzo, że zasypiają. To pozostawanie w zgodzie z samym sobą, nie działanie na przekór swojemu ciału, i rozpoznawanie emocji. To praktyka, do której nie potrzeba wałka, paska, klocka (chociaż pomagają) i najnowszego modelu legginsów (tak szczerze to bawełniane dresy są lepsze, ponieważ w trakcie pozycji drzewa nie ślizga się noga 🙂 Taka joga, jak pisze Młynarska, pozwala na przepracowanie traum, dojście do ładu z pogmatwanym życiem, relaks i, przy okazji, zapewnia silne i mocne ciało. Nie trzeba uczęszczać do najlepszej szkoły jogi w mieście, a praktykę możecie odbywać tuż po wstaniu z łóżka, we własnym mieszkaniu i do tego w piżamie! I działa tak samo jak w super ciuchach!

Przy okazji pochwalę Wam się czymś. Chodzę na jogę od wielu lat i od co najmniej kilku obserwuję to, o czym pisze Paulina Młynarska. Mogę być zmęczona, z bólem pleców lub szyi po przeciążeniu ślęczeniem przy komputerze, ale po sesji wychodzę jak nowo narodzona. Zero napięcia, stresu, tylko spokój, relaks i wizja fajnie spędzonej reszty wieczoru. To działa!

Ocena

Podejrzewam, że wiecie już jaka będzie ocena tej książki. Jestem nią zachwycona i to nie tylko dlatego, że dużo tutaj jogi. Jest to szczera i przejmująca opowieść o wychodzeniu z traumy i radzeniu sobie z przeciwnościami losu, buntującym się orgazmem, dążeniu do spełnienia własnych marzeń oraz o życiu na własnych zasadach. Wszystko okraszone niezwykłym poczuciem humoru, również w momentach, w których autorka pisze o najtrudniejszych chwilach swojego życia. Dzięki temu daje przykład i przekonuje, że każdy z nas może wyjść z niezłych kłopotów niekoniecznie przy użyciu różnego rodzaju medykamentów. Wystarczy zachować spokój i harmonię pomiędzy ciałem a umysłem.

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i Spółka za możliwość zrecenzowania tej książki. Możecie ją znaleźć pod tym linkiem https://www.empik.com/jestes-spokojem-mlynarska-paulina,p1233920796,ksiazka-p

Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Jesteś spokojem” Pauliny Młynarskiej.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Paulina Młynarska
Tytuł: Jesteś spokojem
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 162
Cena: 39,90 złotych

Reklamy

A co gdyby wokół Ciebie były tylko Kłamstwa…?

Chcecie przekonać się, jaka książka ostatnio mnie porwała?

Dziś przychodzę do Was z recenzją książki „Kłamstwa” autorstwa T.M. Logana. Mam nadzieję, że tym wpisem zachęcę Was do przeczytania tej niezmiernie wciągającej powieści. Uuuppps, trochę zdradziłam ocenę 🙂

 

„Najbardziej ślepy jest ten, kto nie chce widzieć.”

T.M. Logan „Kłamstwa”

 

Tak można najszybciej scharakteryzować pomysł, wokół którego T.M. Logan stworzył opowieść o jednym z najbardziej rozpowszechnionych i najstarszych powodach do rozstania…na kłamstwie. Mijanie się z prawdą, opowiadanie wymyślonych historii oraz niespotykane dotąd i niepokojące wydarzenia, które nagle pojawiają się w życiu bohatera – do tej pory uporządkowanym i statecznym – to to, co napędza tę historię. Bo chyba nie ma nic ciekawszego niż towarzyszenie bohaterowi, przeciwko któremu sprzeciwiło się wszystko. który zostaje wplatany w morderstwo oraz jest oczerniany i który na swoją obronę ma tylko i wyłącznie swoje słowa.

„Kłamstwa” – opowieść o zbrodni doskonałej w dobie nowoczesnych technologii

Każdy z nas, a przynajmniej większość, ma konto w takich czy innych mediach społecznościowych. Wszędzie w mieście znajdują się kamery, dla naszego bezpieczeństwa – tak twierdzą władze. Wszyscy lub niemal wszyscy są w posiadaniu telefonów komórkowych najnowszej generacji z  dostępem do internetu, nowoczesnych aplikacji, konta bankowego, z wbudowanym świetnym aparatem i innymi udogodnieniami. Są również ludzie, którzy za pieniądze zrobią wszystko, no albo przynajmniej bardzo wiele. A co stanie się, kiedy te zdobycze nowoczesnej technologii połączy się z namiętnością i chęcią wolności? Jeden z najlepszych i najbardziej wciągających thrillerów, jakie czytałam od bardzo dawna.

pf_1568619200
T.M. Logan „Kłamstwa”

 

Już wyjaśniam, o co chodzi. Joe Lynch, nauczyciel w miejscowym liceum, poczciwy facet, domator i jeden z tych niewielu mężczyzn, którzy całkowicie poświęcają się swojej rodzinie, przypadkiem zauważa, jak jego żona przechodzi przez hotelowy parking. W tym czasie powinna być oczywiście w pracy. Lynch idzie za nią i obserwuje jej kłótnię z ich wspólnym znajomym. Ben, tak ma na imię ten człowiek, jest nieco agresywnym, zbyt pewnym siebie nowobogackim, który lubi chełpić się swoim statusem i majątkiem. W wyniku wspomnianej kłótni, Joe decyduje się interweniować, jednak ten zamiar przybiera nieco inne skutki niż zamierzone. Rozwścieczony Ben ląduje na chodniku, zamroczony, a synek Joego, w wyniku emocji, dostaje ataku astmy. Joe postanawia ratować synka i gna do domu po inhalator. Po wszystkim wraca na miejsce bójki, ale Bena już tam nie ma…

Tak rozpoczyna się wartka narracja o tym, co mogą zrobić zakochane osoby, żeby pozbyć się tych, którzy stają na drodze do ich szczęścia. Jest to również opowieść o tym, w jaki niecny sposób można wykorzystać nowoczesne technologie oraz media społecznościowe do tego, aby wmówić innym ludziom, że wydarzenia uwiecznione na zdjęciach lub we wpisach wydarzyły się naprawdę i o tym, jak bardzo ciężko jest się potem z tego wyplątać.

Moja ocena

„Kłamstwa” to niezwykle trzymający w napięciu kryminał, od którego nie można się oderwać. Akcja jest wartka, wydarzenia dzieją się szybko i są niekiedy bardzo zaskakujące. Jest to jedna z tych książek, które czytając, czytelnik wyobraża sobie, że to, co właśnie się dzieje, jest maksimum pecha/okrucieństwa /bezsensu, które mogą się wydarzyć. Ale nie…autor pokazuje, że może być jeszcze gorzej i bardziej beznadziejnie. Do tego dochodzi zakończenie, które jest prawdziwym majstersztykiem i jest zbudowane wokół takiego zwrotu akcji, że nie można wprost oderwać się od tej książki.

Jeśli szukacie świetnego thrillera na jesienny wieczór, z wartką akcją i wieloma zwrotami, powinniście sięgnąć właśnie po „Kłamstwa” T.M. Logana. Jeśli dodatkowo interesuje Was lub przejmuje to, w jaki sposób telefony i media społecznościowe mogą kształtować rzeczywistości i wpływać na kształtowanie się czyjejś wiarygodności, ta książka jest również dla Was. A jeśli spodoba się Wam ta książka, to biegnijcie do księgarni po „29 sekund”, kolejną powieść autora.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: T.M Logan
Tytuł: Kłamstwa
Wydawnictwo: Bukowy Las
Tłumaczenie: Jarosław Włodarczyk
Liczba stron: 434
Cena: ok. 39,90 złotych

 

 

 

 

Empik Premium – czy rzeczywiście tak opłacalny?

Czy rzeczywiście opłaca się wykupić abonament w Empik Premium?

Od kilku tygodni klienci Empika mają możliwość dołączenia do klubu Empik Premium, oferującym, w zamian za opłacanie abonamentu, wiele atrakcyjnych zniżek, między innymi na książki, bilety oraz darmową dostawę. Sprawdzam, czy przystąpienie do tego programu jest rzeczywiście tak opłacalne.

Zacznijmy może od tego, jakie korzyści otrzymają członkowie Empik Premium. Jak można przeczytać na stronie, jest ich wiele i wydają się być one dosyć atrakcyjne. Skorzystać można między innymi z:

  • stałej zniżki 15% w salonach Empik na książki, muzykę, filmy, artykuły papiernicze i kreatywne, zabawki,
  • do 20% zniżki w sklepie online na specjalnie wybrane produkty (250 tysięcy produktów, wśród których znajdują się książki, muzyka, filmy i sprzęt AGD),
  • Cashback 3% za zakup produktów w Empik, nawet do 600 złotych,
  • darmowa dostawa kurierska lub do punktu odbioru dla zamówień powyżej 40 złotych,
  • 20% zniżki do kin sieci Helios,
  • możliwość zakupienia biletów na koncerty w przedsprzedaży,
  • pakiet darmowych audiobooków w aplikacji EmpikGo,
  • 20% zniżki na odbitki oraz usługi Empik Foto.

question-mark-2123967_1920

Dosyć atrakcyjne te warunki, nie sądzicie? Szczególnie dla kogoś, kto w tak zwane produkty kultury zaopatruje się tylko i wyłącznie w sieci Empik. A ta (i tutaj sobie ponarzekam) nie zawsze oferuje atrakcyjne ceny, szczególnie w porównaniu z innymi księgarniami internetowymi. Wierzę jednak, że to myśl o zdobyciu nowych klientów szukających atrakcyjnych ofert sprawiła, że powstał Empik Premium.

Ale tutaj pojawia się zgrzyt, jeśli przeanalizuje się regulamin, bowiem:

  1. Zniżki w salonach Empik naliczane są od cen standardowych, a nie promocyjnych, więc musicie wybrać, czy lepiej opłaca Wam się zakupić produkt w obniżonej cenie „dla wszystkich”, czy dla klientów Premium. Regulamin zakłada, że brana pod uwagę jest zawsze ta, która jest bardziej korzystna, czyli wyższa.
  2. Zniżki w salonach nie obejmują chociażby gier czy podręczników.
  3. Wszystkie obniżki obowiązują do zakupu maksymalnie trzech takich samych produktów w ramach jednej transakcji, czyli gdybym chciała zakupić coś dla 4 osób, jedna z nich płaci pełną cenę.
  4. Klient korzystający z darmowej dostawy do punktu odbioru lub przez kuriera, Pocztę Polską, itp. przy rezygnacji z zamówienia musi opłacić koszty dostarczenia przesyłki.
  5. Istnieje możliwość zakupienia produktów ze zniżką u partnerów Empika, ale tylko jeśli rzeczy te są oznaczone jako „Premium”.

Ile wynosi abonament?

Decydując się na przystąpienie do Empik Premium musimy liczyć się z tym, że trzeba zobowiązać się co do okresu korzystania ze zniżek: 1 miesiąc, 6 miesięcy, 12 miesięcy. Oczywiście, im dłuższy czas, tym lepsza oferta na składkę. 1 miesiąc kosztuje 9,90 i może być płatny tylko kartą płatniczą. 6 miesięcy to koszt 49,99 złotych, czyli średnio 8,33 złotych, a 12 miesięcy kosztuje 79,99 złotych przy średnim miesięcznym zobowiązaniu 6,67 złotych. Ostatnie dwa abonamenty mogą być opłacone dowolną metodą. Przy czym istnieje możliwość wcześniejszego wystąpienia z programu.

Co stanie się, jeśli zobowiążemy się do opłacania subskrypcji na 6 lub 12 miesięcy i zrezygnujemy wcześniej? Nasza opłata będzie wyższa i będzie naliczona proporcjonalnie do czasu, który rzeczywiście podlegał umowie. Cena taka wynosi:

  • 59,94 złotych dla rozliczenia okresu 6 miesięcy,
  • 119, 88 złotych dla rozliczenia okresu 12 miesięcy.

Trzeba też pamiętać o tym, że rezygnacja z Empik Premium przed zakończeniem okresu rozliczeniowego skutkuje tym, że rezygnujący zostanie poproszony o zapłacenie kosztów darmowej dostawy.  Na szczęście kwota ta nie powinna przekraczać sumy uiszczonej za dany okres rozliczeniowy. Cennik, według którego zostanie obliczona opłata, to ten obowiązujący w dniu rozliczenia.

Empik Premium – opinie

Szukając opinii na temat nowej inicjatywy Empiku natknęłam się na wiele artykułów prasowych, w których porównuje się Empik Premium do Netflixa, Amazona oraz wielu innych firm, w których trzeba płacić za dostęp do zasobów. Wyczytałam również o tym, że takie posunięcie może zagrozić chociażby Legimi. W wielu artykułach w Internecie można też natknąć się na szczegółowe wyliczenia opłacalności wykupowania dodatkowej zniżki. Na przykład za książkę w cenie regularnej 37,99 zł w zwykłej promocji płaci się 31,99 zł, a w Empik Premium…30,39 złotych. Trochę słabo, jak na zniżkę, za którą trzeba zapłacić przynajmniej 6 złotych miesięcznie.

Jednak patrząc na komentarze potencjalnych klientów na Facebooku, można odnieść wrażenie, że Premium nie jest jednak takie premium. Szczególnie zmroził mnie post osoby, która zamówiła książki ze zniżką w programie i otrzymała produkt zniszczony i nadający się tylko i wyłącznie do reklamowania. Podobnie jak ona, ja również za zapłacenie za Premium liczyłabym na otrzymanie (przynajmniej) towaru niewybrakowanego.

Pisząc tego posta zastanawiałam się, czy nie skorzystać z oferty, jednak wraz z zagłębianiem się w regulamin programu, uznałam, że nie jest on wart moich pieniędzy, ponieważ:

  • książki zamawiam z różnych księgarni, nie tylko z Empik,
  • na prasę nie dostanę zniżki, a tylko to kupuję w salonach poza ewentualnym odbiorem zamówień,
  • do kina chodzę raz na kilka miesięcy i stać mnie, żeby zapłacić więcej za bilet,
  • nie zamawiam odbitek zdjęć,
  • audiobooki i ebooki mam z Legimi i Storytel, z których jestem zadowolona.

Jestem przekonana, że Empik znajdzie nabywców na swój abonament, dla mnie jednak ta oferta to strata pieniędzy.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tym wpisie!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 

 

Niezwykłe studium ludzkiego zachowania obliczu śmierci, czyli „Dziennik kata”Johna Ellisa

Bardzo rzadko w moje ręce trafiają dzienniki. Literatura faktu nie jest moją ulubioną, jednak od czasu do czasu warto poświęcić czas na coś innego. Wierzę, że interesująca tematyka może zapewnić wiele godzin czytania, bez względu na gatunek literacki.

Dziś przychodzę do Was z książką niezwykłą. Po pierwsze ze względu na jej formę – jest to dziennik, a po drugie – tematykę. Ogromnie ciekawą, z pogranicza psychologii, socjologii i historii. Dziennik kata, bo to o nim mowa, to pozycja niezwykła i kontrowersyjna.

1557644546192
Dziennik kata John Elis

Kim był John Elis?

Zwykłym mężczyzną, bez większych zapędów masochistycznych oraz morderczych skłonności. Fryzjerem, który uznał, że byłby doskonałym katem, i który pełnił swój urząd przez dwadzieścia trzy lata, a więc do momentu, w którym odszedł na emeryturę. Musicie wiedzieć, że był to wyczyn, ponieważ ludzie nie wytrzymywali zbyt długo na tym stanowisku.

Elis był także profesjonalistą w swoim fachu. Miał głębokie poczucie obowiązku, wierzył, że jego najważniejszym zadaniem było sprawienie, aby egzekucja przebiegła tak szybko jak było to możliwe po to, aby jego ofiara nie cierpiała. Wyczulony na szczegóły sprawdzał podest kilkanaście razy, a tuż przed egzekucją zamartwiał się, czy aby na pewno wszystko będzie tak jak powinno być. Był osobą łagodnego usposobienia, jednak potrafił ostro zareagować, jeśli ktoś miał uwagi co do jego pracy.

Przez dwadzieścia trzy lata swojej pracy Elis stracił wielu przestępców. Procesy wielu z nich były szeroko omawiane w brytyjskiej prasie. W dzienniku opisuje wiele z nich, podając motywy i szczegóły procesu, a także skupiając się na swoich odczuciach tuż przed oraz w trakcie egzekucji, opisując technikalia związane z samym procesem przygotowywania szubienicy, itp. Te detale zresztą sprawiają, że książka jest niezwykle interesująca z punktu widzenia psychologii, ale również historii i kryminologii.

Moja ocena

Jestem przede wszystkim zaskoczona profesjonalnym podejściem Elisa do wykonywania swojej pracy. Sprawdzanie wielokrotne sprawdzanie podestu, obserwowanie skazanego w celu obliczenia jego wagi oraz porady co do uspokojenia złoczyńców tuż przed egzekucją wywarły na mnie duże wrażenie. Dodatkowo dobre odczucia wywarło u mnie chłodne podejście do opisywanych przypadków. Dziennik ten to czysta relacja opisywanych zdarzeń – brak w niej ogromnego sensacjonizmu oraz zbyt dużego podekscytowania z powodu wykonywanej profesji oraz nadmiernie afektywnych opisów śmierci skazanych. I myślę, że to właśnie takie podejście- profesjonalne, chłodne, ale jednak ludzkie – sprawia, że tę książkę czyta się dobrze.

Polecam Dziennik kata Johna Elisa tym osobom, które poszukują ciekawej opowieści, opartej na faktach i wyzbytej okrucieństwa. Naprawdę warto! Ja z pewnością sięgnę jeszcze po pozycje wydawnictwa Aktywa.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: John Elis
Tytuł: Dziennik kata 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Aktywa
Tłumaczenie: Grzegorz Kołodziejczyk
Liczba stron: 288
Cena: ok. 30 złotych

 

 

Lekarskie non-fiction ze Szwecji

Tak się niedawno złożyło, że miałam okazję wysłuchać audiobooka, który opowiadał o życiu zawodowym jednego ze szwedzkich lekarzy. Bardzo mnie to zaciekawiło, ponieważ Szwecja przez wielu ludzi uznawana jest za kraj wszelkiej szczęśliwości i miejsce, w którym ludziom po prostu żyje się lepiej. 

Jeśli będę miał zły dzień, ktoś dziś umrze Christiana Unge, ponieważ to własnie o tej książce mam zamiar Wam dzisiaj opowiedzieć, to historia życia zawodowego szwedzkiego lekarza. Opowiada w niej o tym, co sprawiło, że zdecydował się na taką a nie inną drogę kariery, jak wybierał specjalizację oraz w jak to jest zdobywać doświadczenie po odbyciu studiów oraz stażu.

I wiecie co? Nie było łatwo. Christian Unge tuż po skończeniu studiów zdecydował się pracować dla Lekarzy Bez Granic i z tą organizacją odwiedził kilka afrykańskich krajów. Wyobraźcie sobie młodego lekarza, który w głowie ma mnóstwo wiedzy teoretycznej i trochę praktycznej, który trafia do małego szpitala gdzieś na końcu świata i nagle musi leczyć ludzi cierpiących na choroby, które w pierwszym świecie są całkowicie wyleczalne albo dostęp do nowoczesnych metod leczenia sprawia, że są one tylko niewygodnym schorzeniem, z którym można przeżyć wiele lat w szczęściu i dobrobycie. W Afryce tak nie było…Przykład? Dosyć zamożna kobieta chorująca na cukrzycę, która była pewna, że przy pomocy leków jej stan można będzie poprawić. Nie wiedziała tylko, że w na jej kontynencie nie ma dostępu do takich medykamentów. Ups. Nie był to jedyny przypadek, w którym lekarz mający wiedzę na temat leczenia nowoczesnymi metodami musiał odmówić leczenia lub ratować się na prędko wymyślonymi procedurami medycznymi.

pf_1557990398
Christian Unge

Po zakończeniu misji w Afryce Unge zdecydował się pozostać w Szwecji i tam kontynuować swoją karierę. Jednak tutaj również sprawy nie układały się tak cudownie jak mogłoby się wydawać. Dlaczego? Z pewnością z powodu biurokracji, braku komunikacji lub zaniedbań zarówno ze strony dyrekcji szpitala, braku nadzoru nad młodymi lekarzami i nadmiarem pracy. Do tego dochodziło bardzo duże ryzyko popełnienia błędu medycznego, który mógł przytrafić się szczególnie początkującemu specjaliście pozostawionemu samemu sobie na nocnym dyżurze.

Moja ocena

Bardzo przejmująca książka opisująca codzienność w zawodzie lekarza. Brak czasu na posiłek, zmęczenie długimi dyżurami i pozbawienie możliwości (lub niechęć – to zależy od przypadku) podnoszenia swojej wiedzy to tylko jedne z niewielu elementów, które wpisują się w grafik każdego lekarza. Do tego jeszcze działanie pod presją, biurokracja i przestraszeni pacjenci, którzy wymagają natychmiastowej pomocy. Dużo tego…

Książki słuchałam z zapartym tchem, mając gdzieś z tyłu głowy treść przeczytanych w tamtym roku obydwóch części Małych bogów Pawła Reszki (możecie przeczytać tutaj KLIK) o wręcz skandalicznych zachowaniach pracowników służby zdrowia w Polsce. I muszę stwierdzić, że trochę mi ulżyło, ponieważ wychodzi na to, że problemy w służbie zdrowia istnieją wszędzie, nawet w tak zamożnych krajach jak Szwecja, i są podobne.

Zachęcam Was do przeczytania lub wysłuchania tej książki. Jest napisana przystępnym językiem, a ogromna ilość opisanych przypadków sprawia, że wszystko to, o czym pisze Unge staje się rzeczywiste. I mocno wstrząsa.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Christian Unge
Tytuł: Jeśli będę miał zły dzień, ktoś dziś umrze
Wydawnictwo: Wielka Litera, Storytel
Tłumaczenie: Urszula Pacanowska Skoqvist
Liczba stron: 288, ok. 10h

Kto mieszka za ścianą? Wiesz?

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki pod tytułem „Kto mieszka za ścianą”. Jest to druga powieść Cary Hunter. Znacie ją zapewne z kryminału „Kto porwał Daisy Mason”. O tej ostatniej mogliście zresztą poczytać nieco na moim Instagramie (KLIK) i pewnie pamiętacie, że nie byłam nią jakoś mocno zachwycona.

Drugi kryminał Cary Hunter opiera się o podobny schemat jak pierwsza powieść: dzieje się dużo złego,  na scenę wkraczają policjanci (ci sami w obydwóch książkach) i wszystko jest takie niby brutalne, ale jednak trochę ugrzecznione. Policjanci są fair, ale nie do końca. Trochę to trąci kryminałem skandynawskim, ale jednak w ugrzecznionym, brytyjskim wydaniu. No, ale zacznijmy od początku.

Czy wiesz, co dzieje się za ścianą?

Nikt właściwie nie wie, co dokładnie dzieje się w mieszkaniu sąsiada. Może kolekcjonuje jakieś dziwne przedmioty, jest wyznawcą kultu albo lubi przetrzymywać w piwnicy młode kobiety. Tak się akurat składa, że to ostatnie przytrafiło się emerytowanemu profesorowi socjologii, który na domiar złego poważnie zachorował i… zupełnie zapomniał o tym, że w piwnicy jego domu znajduje się ofiara. Ale, czy to rzeczywiście jest tak, jak się wydaje na pierwszy rzut oka?

pf_1557901630
Kto mieszka za ścianą? Cara Hunter

Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba zaangażować do pracy policję. I mimo że to, kto jest ofiarą, a kto katem wydaje się całkiem jasne, okazuje się, że nie zawsze łatwo jest odkryć prawdę, a rozwiązanie zagadki może być naprawdę zaskakujące. I myślę, że właśnie takie zakończenie tej książki może być tym, co nie pozwoli Wam rzucić ją w kąt w połowie czytania.

Moja ocena

Cóż, po części znacie już moją ocenę. Być może uznacie, że uprzedziłam się do autorki, ale zarówno w przypadku Daisy Mason, jak i teraz, mam wrażenie, że wytwory pisarskie tej pani to nieudolna próba połączenia brutalnego i surowego kryminału skandynawskiego z brytyjskimi dobrymi manierami i flegmą. To się nie mogło udać i się nie udało.

W miarę poprawne, dosyć mocne, rozpoczęcie i ciekawe, dosyć mocno zaskakujące zakończenie, to jednak za mało na to, żeby przebrnąć przez nieco nudne dochodzenie prowadzone przez policjantów, z których każdy, jak miałam wrażenie, miał jednak nieco ważniejsze sprawy niż zajmowanie się trudną sprawą.

Czy polecam Wam tę książkę? Raczej nie, dlatego jeśli boicie się, że zmarnujecie czas, to może lepiej po nią nie sięgajcie. Jeśli jednak uznacie, że warto poświecić jej czas, nie nastawiajcie się na nic szczególnego. No może poza rozpoczęciem i zakończeniem.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Cara Hunter
Tytuł: Kto mieszka za ścianą
Wydawnictwo: Filia
Tłumaczenie: Joanna Grabarek
Liczba stron: 448
Cena: 39,90 zł

 

Subiektywna Lista Lektur do słuchania Podcast #1

Cześć!

W ramach postanowień noworocznych planowałam rozkręcenie bloga i rozszerzenia go również o recenzje w formie audio. Planuję udostępniać takie nagrania regularnie i mam nadzieję, że wytrwam w tym postanowieniu.

SUBIEKTYWNA LISTA LEKTUR DO SŁUCHANIA

 

Mój pierwszy podcast, proszę o wyrozumiałość, ponieważ dopiero się uczę, to propozycja książki, którą pewnie wielu z Was już zna. „Profil mordercy” Paula Brittona to super sprawa, ale posłuchajcie, co mam do powiedzenia na jej temat.

 

 

Ania

P.S. Napisz, co o tym sądzisz!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Rachel Caine „Żona mordercy”

Czy ktoś z Was zastanawiał się kiedykolwiek, co dzieje się z rodziną seryjnego mordercy, po tym, jak zostanie on złapany i osadzony w więzieniu? Czy żyją spokojnie tak jakby nic złego się nie zdarzyło? Czy może odwrotnie – uciekają przed konsekwencjami czynów ich krewnego, zaszczuci i zmuszeni do porzucenia dotychczasowego życia?

Taką tematykę podejmuje Rachel Caine w swojej pierwszej powieści (uwaga! w chwili kiedy piszę tę recenzję na rynku jest dostępna jej druga powieść – „Mój ojciec jest mordercą”). Bo w sumie to bardzo ciekawe i nikt tak na dobrą sprawę nie zastanawia się nad tym, jak całą sprawę przeżywają bliscy mordercy lub psychopaty.

O co w tym wszystkim chodzi?

No właśnie, o co tyle hałasu? Wyobraźcie sobie sytuację, w której wracacie do domu po odebraniu dzieci z przedszkola i widzicie policję przeszukującą Wasz dom. Nie wiedząc, o co dokładnie chodzi, chcecie dowiedzieć się szczegółów przeszukania, ale, o dziwo!, bez żadnego słowa wyjaśnienia zostajecie skuci kajdankami na oczach swoich dzieci, zatrzymani i w krótkim czasie dowiadujecie się strasznej prawdy: Wasz mąż to psychol, który torturował i zabijał młode kobiety, a Wy z pewnością jesteście wspólnikiem i pójdziecie siedzieć na długie lata. Albo skarzą Was na karę śmierci – taki peszek, mieszkacie w stanie, który taką karę dopuszcza.

Co dzieje się dalej?

Musicie przeczytać powieść, żeby dowiedzieć się, co działo się dalej z Giną Royall oraz jej dwójką dzieci. Mogę jedynie przyrzec, że główna bohaterka ma przygód co niemiara, a zastana rzeczywistość każe jej stać się kobietą-komadosem, która panicznie boi się prześladowania i stosuje zasadę ograniczonego zaufania nawet wobec własnych dzieci. Mogę Was również zapewnić, że książka będzie trzymać Was w napięciu od pierwszej do ostatniej linijki tekstu i nie pozwoli zasnąć przez długie godziny. Jeśli zdecydujecie się na przesłuchanie jej w wersji audio, gwarantuję doskonałą rozrywkę – Olga Bołądź doskonale oddaje swoim głosem emocje targające nie tylko Giną, ale również jej dziećmi. Prawdziwy majstersztyk.

pf_1552379477.jpg
Żona mordercy Rachel Caine

Moja ocena

Powinniście przeczytać tę książkę. Lub jej wysłuchać. Wiem, że na tym blogu rzadko pojawiają się książki, których nie polecam, ale jako zagorzała fanka kryminałów, mogę polecić Wam tę powieść z czystym sercem. Jeśli szukacie czegoś na długie godziny podróży w samolocie lub pociągu jestem przekonana, że czytając tę książkę nawet nie zauważycie, że już jesteście u celu 🙂

Akcja dzieje się szybko, wydarzenia następują po sobie bardzo szybko. Brak tutaj niepotrzebnych, rozwlekłych opisów nie wiadomo czego (przyrody, itp.), a otoczenie oraz stany emocjonalne opisane są tutaj tylko po to, aby wprowadzić czytelnika w odpowiedni nastrój, czyli zazwyczaj zaciekawienie i przerażenie. Takie zabiegi sprawiły, że „Żona mordercy” jest jedną z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Gorąco polecam!

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Rachel Caine
Tytuł: Żona mordercy
Tytuł oryginalny: Stillhouse Lake
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia (książka), Storyside (audiobook)
Tłumaczenie: Kinga Markiewicz
Liczba stron: 400, ok. 11h – audiobook
Cena: 39,90 zł

 

 

Kryminał dla wytrwałych -Uprowadzona Charlie Donlea

Książka, o której postanowiłam dzisiaj opowiedzieć, wymaga nieco cierpliwości, jednak przeczekanie wszystkich nudnych opisów jest warte zakończenia i poznania tego, kto jest mordercą. Dlaczego? Ponieważ nigdy nie podejrzewalibyście tej osoby o mordercze zamiary.

„Uprowadzona” Charlie Donlea zaczyna się mocno. Otóż dostajemy opis ucieczki uprowadzonej młodej kobiety z miejsca, w którym była przetrzymywana przez zwyrodnialca. Jednego z tych facetów, co to muszą sobie podporządkować kobietę, robiąc jej krzywdę, gwałcąc i wymyślając nie wiadomo jakie zasady ich „współpracy” po to, aby bidulka mogła przeżyć „opiekę” swojego wybawiciela od okrutnego świata. Dziewczyna zostaje znaleziona przez przypadkowego kierowcę i odstawiona do szpitala, a potem do domu. Megan, tak miała na imię, miała szczęście, ponieważ ofiary tego mężczyzny zazwyczaj umierają w dość okrutny sposób. Jej ucieczka staje się bardzo ważnym wydarzeniem w życiu społeczności – Megan wydaje bestsellerową książkę, staje się znana i rozpoznawalna, tylko jakoś nie potrafi się odnaleźć w otaczającym świecie…

Patolog detektywem

Z drugiej strony mamy jeszcze jedną bohaterkę, Livię, praktykującą lekarz-patolog, która odbywa staż pod okiem bardzo wymagającego mentora. Odgrywa ona w tej historii o tyle ważną rolę, że jest starszą siostrą jednej z ofiar – Nicole. Młodsza z rodzeństwa była dziewczyną, która nie potrafiła pogodzić się z traumatycznym wydarzeniem w rodzinie, a dokładniej zniknięciem siedmioletniej kuzynki. Uznawana za dziwkę, pod maską wyuzdanego zachowania i mrocznego makijażu skrywa lęk oraz przynależność do Klubu Porywaczy.

pf_1550569366

O tym, że ta organizacja odgrywa w całej historii bardzo duże znaczenie, dowiadujemy się w toku śledztwa prowadzonego przez lekarkę. Początkowo samotnego poszukiwania przyczyn zgonu jednego z ludzi, których ciało przyszło jej badać, a później także z pomocą Megan, w tym czasie pracownicą miejscowego sądu. I co się okazuje? Otóż rzeczywistość staje się coraz bardziej przerażająca, a z każdym dokonanym przez dziewczyny okryciem wychodzi na jaw niecna działalność założyciela Klubu Porwań, w której pomagał nie kto inny jak Nicole.

Ocena

Jak już wspomniałam wcześniej jest to książka dla cierpliwych. Po mocnym wstępie, pojawia się długa część związana z opisem pracy Livii oraz codzienności Megan jakiś czas po porwaniu. Żeby jeszcze bardziej zagmatwać sprawę autor przedstawia retrospekcję życia Nicole aż do momentu jej porwania. Z tego powodu pierwsze 100 stron wydaje się mało interesujące i niezbyt ciekawe. Akcja toczy się wolno, jest wiele wątków pobocznych i nie za bardzo wiadomo, czy to kryminał, czy może niekoniecznie. Po prostu jest nudno i tyle. Na szczęście warto nie przestawać czytać. Druga część tej powieści, powiedzmy już po tej wspomnianej już setce stron, to coś, na co czekaliśmy. Tutaj robi się o wiele konkretniej, akcja przyśpiesza i nie można się oderwać od tej książki. Zakończenie jest niezwykle zaskakujące!

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Charlie Donlea
Tytuł: Uprowadzona
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia (książka), Storyside (audiobook)
Tłumaczenie: Adrian Tomczyk
Liczba stron: 500, 11h – audiobook

 

 

 

 

Czy ofiara może zostać przestępcą? Przewrotna intryga w „Najszczęśliwszej” Maxa Czornyja

Hmmm, jesienno-zimowa aura sprawia, że coraz częściej sięgam po kryminały. Mróz i krótkie dni sprawiają, że takie mroczne historie są jeszcze bardziej ciekawe i interesujące. Tym razem jednak zdecydowałam się na przesłuchanie audiobooka i o moich wrażeniach z odsłuchania pierwszej książki w formie audio również zamierzam się podzielić. Zaczynajmy zatem!

Nie za bardzo przepadam za polskimi kryminałami. Do tej pory sądziłam, że polska rzeczywistość nie potrafi wciągnąć tak samo mocno jak historie opisywane przez Skandynawów i Amerykanów. Taki bezpodstawny stereotyp. I muszę się Wam przyznać, że po „Najszczęśliwszą” sięgnęłam tylko i wyłącznie dlatego, że kłopoty ze zdrowiem sprawiły, że nie za bardzo byłam w stanie skupić się na niczym, a ogólne osłabienie i te sprawy spowodowały totalną awersję do czytania (tak, wiem, aż trudno w to uwierzyć, ale tak było), a ta historia wydawała mi się jedyną sensowną propozycją z całej listy nieciekawych powieści kryminalnych. Dodatkowo była czytana przez znakomitych aktorów Annę Cieślak i Szymona Bobrowskiego, co dla mnie stanowiło mistrzowskie połączenie.

Historia Dawida Kastera

Wyobraźcie sobie sytuację: jesteście znanym malarzem, uznanym za jednego z lepszych w swoim nurcie, który jednocześnie jest totalnie znudzony swoją robotą i niejako z musu pojawia się na wystawach własnych dzieł. Macie też przyjaciela, który jednocześnie jest Waszym menadżerem. Facet jest obrotny i zapewnia Wam spory rozgłos, uznanie i sukces finansowy. A przy okazji bzyka się z Waszą żoną. Żona zresztą zostaje zamordowana w niewyjaśnionych okolicznościach w dzień, w którym oznajmia Wam, że jest w ciąży i będziecie mieli dziecko…

Kilka lat później prowadzicie w miarę ustabilizowane życie, macie dziewczynę, która decyduje się z Wami zamieszkać, ale w tym samym czasie w Waszej nudnej codzienności dzieją się rzeczy, wobec których trudno przejść obojętnie, ponieważ dotyczą spraw, które powinny były zostać zamknięte już dawno temu.

Moja ocena

Tak mniej więcej, w końcu nie chcę zdradzić Wam szczegółów i zakończenia, układa się fabuła tej powieści. Całość napisana jest niekiedy dosadnym językiem, znajduje się w niej kilka przekleństw, ale wydaje mi się, że bez ich obecności ciężko byłoby oddać stan ducha i umysłu głównego bohatera. Akcja płynie wartko i nie można się nudzić przez całą książkę. Nie ma tutaj miejsca na spokój i nawet, kiedy myślicie, że pasmo nieszczęśliwych wypadków w życiu Dawida Kastera już się skończyło, pojawia się coś nowego. Szczególnie zresztą zaskakujące jest zakończenie – przeczytałam wiele kryminałów i muszę przyznać, że jest to jedna z niewielu powieści, które rzeczywiście sprawiły, że nie mogłam odgadnąć zakończenia i sprawcy do samego końca. Brawo!

Bardzo polecam tę książkę również osobom, które zaczynają swoją przygodę z audiobookami. Wiem, że nie jest łatwo przestawić się z czytania na słuchanie, dlatego wciągająca historia, taka jak ta, jest doskonała własnie po to, żeby zacząć zmieniać swoje przyzwyczajenia.

W mojej prywatnej skali „Najszczęśliwsza” Maxa Czornyja otrzymuje 9 punktów na 10 możliwych. Przyznaję je zarówno za samą historię, jak i dobór lektorów czytających powieść.

 

wietna książka

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

 

Autor: Max Czornyj
Tytuł: Najszczęśliwsza
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia (książka), Storyside (audiobook)
Liczba stron: 326, ok. 8h
Cena: 39,90 zł (książka)