Wielki następca, czyli reportaż o Korei Północnej

Od jakiegoś czasu mamy wysyp reportaży oraz artykułów na temat Korei Północnej. Co ciekawe, każdy z nich prezentuje nowe podejście i zawiera świeże, nie dublujące się, wiadomości o tym tajemniczym państwie.

O jednej z książek na ten temat pisałam Wam niedawno, chodzi mi tutaj o „Tajemnice Korei Północnej”. Recenzję możecie przeczytać tutaj (KLIK). Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii. Czytaliście już?

Wielki następca

Jak pewnie możecie się domyślać, książka pod tytułem „Wielki następca. Niebiańskie pochodzenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una” Anny Fifield przedstawia Koreę Północną z nieco innej strony. Skupia się bowiem na sylwetce samego przywódcy tego kraju. Możemy zatem dowiedzieć się, w jaki sposób to on, a nie pierworodny syn Kim Dzong Ila stanął na czele państwa, jak postrzegany jest przez osoby mieszkające w tym kraju, jaki wiedzie tryb życia, itp.

Książka jest bardzo ciekawa i napisana w przystępny sposób. Piszę o tym dlatego, że zdaję sobie sprawę, iż możecie zastanawiać się, czy taki wywód może być dla Was interesujący. Nie musicie się obawiać tego, że przedstawiono tam suche fakty na temat Kima i że będą one dla Was bardzo nudne. Tak nie jest. Owszem, nie ma tutaj nie wiadomo jakich sensacji. Podejrzewam, że w przypadku tej osoby trudno jest o jakiekolwiek sensacyjne doniesienia (ponoć, jak zostało napisane w tej książce, na wycieczki zabiera się przenośną toaletę po to, aby nikt nie mógł pobrać jego wydzielin i dokonać analizy jego stanu zdrowia), ale opisy wydarzeń i osób są interesujące oraz wiarygodne. I pokazują, jak wielki ogrom pracy Anna Fifield musiała wykonać, żeby zebrać informacje do swojego dzieła. Czapki z głów!

pf_1585040386

Moja ocena

Można by powiedzieć, że o tak izolującym się kraju napisano już wszystko. Nie mamy przecież zbyt wielu informacji o tym, co się w jego wnętrzu dzieje, a osoby, które decydują się na pobyt tam są nieustanne pilnowane, aby nie zrobiły niewygodnych zdjęć, ani żeby nie trafiły do niewłaściwych miejsc. Mimo to, jakimś sposobem, pojawiają się nowe, nie powtarzające się publikacje, które starają się przybliżyć realia życia jego obywateli. I mimo że nie ma tutaj pogoni za sensacją, jest to pozycja ciekawa.

Opowieść snuta jest w taki sposób, że trudno jest przeoczyć najważniejsze wydarzenia z życia politycznego i kulturalnego Korei Północnej, a sylwetka wodza opisana rzetelnie. Autorka wykonała bardzo dobrą robotę: nie tylko odwiedziła ten kraj, ale również zrobiła dokładny research. Potem wystarczyło zebrać to wszystko w dobrze napisaną książkę. I tak się stało.

Polecam Wam przeczytać tę książkę jako uzupełnienie lub dopełnienie „Tajemnic Korei Północnej”. Po tej lekturze będziecie wiedzieć już wszystko.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Anna Fifield
Tytuł: Wielki następca. Niebiańskie pochodzenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Liczba stron: 416
Cena: 49,99 złotych

 

Reklamy

O kobietach w arabskim świecie

Książka, o której chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć, została wybrana celowo. Wprawdzie Dzień Kobiet świętowaliśmy wczoraj, ale myślę, że ochrona i przestrzeganie podstawowych praw kobiet jest ważne nie tylko od święta. I jest to również kwestia, którą można omawiać w każdym momencie. Zacznijmy zatem.

Ten krótki wstęp to kilka słów, które przyniosła mi lektura dokumentu pod tytułem „Zaginione arabskie księżniczki” Marcina Margielewskiego. Myślę, że autora nie trzeba przedstawiać tym osobom, które pokusiły się o przeczytanie jego poprzednich książek opowiadających o świecie arabskim. Mam tutaj na myśli „Byłam arabską stewardessą” oraz „Jak podrywają szejkowie”. Nie znam tych poprzednich pozycji, mam je na liście książek do przeczytania, ale z braku czasu jeszcze do nich nie zasiadłam. Teraz, po przeczytaniu „Zaginionych arabskich księżniczek”, mam na to jeszcze większą ochotę.

Opowieść wieloletniego sługi, czyli historie zaginionych arabskich księżniczek

Nie jest łatwo dotrzeć do informacji na temat osób, o których możni i bogaci ludzie arabskiego świata chcą zapomnieć. A o kobietach, które splamiły wiarę i obyczajowość obowiązujące w krajach arabskich zapomina się szybko i skutecznie – wszelkie ślady ich istnienia zostają zatarte. Nie ma ich w oficjalnych dokumentach, znikają ich konta w mediach społecznościowych, nie urodziły się i nie umarły, ponieważ ich nie było.

Na szczęście są naoczni świadkowie, tacy jak Talal, były niewolnik i służący w pałacach arabskich książąt i króli. Jak się tam znalazł? Mężczyzna egipskiego pochodzenia, mimo iż nie związany z kulturą arabską, został kupiony jako sługa, którego zadaniem było dbanie o wygody i bezpieczeństwo męskich członków rodziny królewskiej. To on opowiada autorowi zatrważające historie o tym, jak traktowane są księżniczki i inne kobiety, które miały pecha znaleźć się w ich pobliżu (odsyłam do części opisujących sprawę niezwykle urodziwej służącej i imprezy w Nowym Jorku) , w jaki sposób karane są za przewinienia, które w naszym świecie nie obeszłyby nikogo, a może jedynie wzbudziły wzruszenie ramion. Robi to dlatego, aby ocalić od zapomnienia imiona tych, których istnienie zostało wymazane z pamięci im współczesnych.

księżniczki

Ale wracając do tematu księżniczek. Na pewno w wiadomościach czy w Internecie przewinęły Wam się newsy na temat traktowania kobiet w krajach muzułmańskich. Ja sama przeczytałam niemalże wszystkie książki Leili Shukri na temat pań próbujących znaleźć swoje miejsce w świecie, który nienawidzi kobiet. Jednak, w jakiś sposób, próbowałam sobie wytłumaczyć sobie, że wszystkie te opowieści dotyczyły osób bardzo biednych lub tych przyjeżdżających z zagranicy, czyli niezaznajomionych z zasadami kultury arabskiej. Ale w najśmielszych snach nie mogłam przewidzieć, że tak okrutny los może spotkać kobiety z rodziny królewskiej. Niestety, każda strona książki Marcina Margielewskiego przekonywała mnie, że jest inaczej. Z tego powodu potrzebowałam czasu na przetrawienie treści tego wstrząsającego dokumentu. Pewnie dlatego też na jego opisanie zdecydowałam się tak późno.

Moja ocena

Nie wiem, czy pamiętacie, jak pisałam Wam przy tekście o wspomnieniach Nadji Murad (LINK), że ciężko jest komentować czyjąś historię, szczególnie jeśli dotyczy ona wstrząsających i bolesnych spraw. Z tą książką mam podobnie. Jak mogę napisać, że coś jest nieprawdopodobne albo cieszyć się z takich, a nie innych rozwiązań środków stylistycznych dla wzburzenia i zainteresowania czytelnika. Nie muszę, ponieważ ta historia działa tak sama z siebie. I jestem pewna, że gdybym kiedyś w swoim życiu nie trafiła na informacje na temat kultury i pozycji kobiety w krajach arabskich, nie byłabym w stanie uwierzyć w ogrom okrucieństwa, który wyziera z każdej strony tego opracowania.

Jestem bardzo zadowolona, że takie książki zostają wydane w naszym kraju. Ja po jej lekturze doceniłam to, że mogę żyć w Centralnej Europie i samodzielnie decydować o wielu aspektach mojego życia. Oczywiście nie jest idealnie, tych swobód mogłoby być znacznie więcej (porównując na przykład z życiem Skandynawek), ale nie muszę obawiać się każdej podjętej decyzji. I to już dużo.

Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza książki. Możecie ją znaleźć pod tym linkiem: https://www.empik.com/zaginione-arabskie-ksiezniczki-margielewski-marcin,p1237929759,ksiazka-p

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Marcin Margielewski
Tytuł: Zaginione arabskie księżniczki
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 320
Cena: 35,99 złotych

 

Korea Północna okiem amerykańskich reporterów

Nie zawsze decyduję się na przeczytanie książki beletrystycznej. Niekiedy, i muszę przyznać, że coraz częściej, interesują mnie reportaże. I dlatego w ten piękny (w moim mieście) słoneczny dzień przychodzę do Was z tekstem na temat jednego z najbardziej tajemniczych krajów na świecie: Korei Północnej.

I już od początku muszę Was mocno zdziwić: to nie jest tak, jak mówią obiegowe opinie. Owszem jest to kraj opresyjny, ale również dziwny. Wydaje mi się również, że pod względem poziomu kombinowania moglibyśmy od Koreańczyków nauczyć się bardzo wiele.

No, ale nie ma co przedłużać. Pora na przedstawienie bohatera dzisiejszego wpisu. Jest nim książka Tajemnice Korei Północnej autorstwa Daniela Tudora i Jamesa Pearsona.

 Obiegowe opinie

Wszyscy z pewnością słyszeliśmy wiele plotek na temat tego, jak żyje się w tym kraju. Do najbardziej rozpowszechnionych należą te na temat propagandy, reżimu, wielkiego głodu i niemożnej chęci ucieczki. Mnóstwo z tego, co już wiemy, jest prawdą. Korea Północna jest bowiem krajem, w którym nie wolno mówić tego, co się naprawdę uważa z obawy przed zesłaniem do pracy w obozie. Ludzie, nawet bardzo wykształceni, pracują za pensje, które nie starczają właściwie na nic. Wszyscy muszą mieć jakiś pokątny biznes, a jeśli się go nie ma to bardzo niedobrze. Każdy obywatel musi podporządkować się surowym zasadom nie tylko współżycia społecznego, ale również regułom mówiącym im jak mają się czesać i jak ubierać (za zbyt długie włosy u mężczyzn – czyli takie zakrywające ucho – i zbyt obcisły ubiór u kobiet oraz dżinsy można iść do więzienia).

Ale jakimś cudem wielu ludzi daje radę żyć dobrze, a nawet dostatnio. Paradoks, prawda? Wielu biznesmenów stać na komórki, tablety, mieszkanie w najbardziej pożądanej dzielnicy i naprawdę drogie samochody. Tak przedstawiona w reportażu wizja Korei Północnej jak najbardziej bazuje na swoistym rozdwojeniu i próbie pogodzenia zasad rządzących monarchią (tak przedstawiony jest ten kraj ze względu na dziedziczenie władzy przez rodzinę panującą), a dążeniem jej obywateli do poprawy jakości swojego życia.

Ocena

Niewielkich rozmiarów książka kryje w sobie wiele ciekawych treści na temat życia i historii Korei Północnej. I uwaga! Nie jest to pozycja, która powstała w oparciu jedynie o sensacyjne doniesienia na temat tego, co dzieje się wewnątrz tego kraju. Autorzy przyznają się do żmudnego zbierania materiałów i analizowania rozmów ze swoimi kontaktami. To wszystko sprawia, że reportaż jest autentyczny i bardzo ciekawy.

pf_1581936347

Co do tematyki, Tudor i Perason skupiają się na tym, w jaki sposób żyją Koreańczycy z północy i w jaki sposób zamknięcie i samowystarczalność tego kraju wpływają na ich życie. Opisują kwestie mieszkaniowe, zawodowe, sposób zdobywania dodatkowych pieniędzy, ale przede wszystkim rozprawiają się z wieloma mitami, które narosły wokół tego kraju przez lata izolacji.

Jeśli interesuje Was ta tematyka, jestem przekonana, że znajdziecie w tej pozycji wiele ciekawych informacji. Polecam serdecznie!

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Daniel Tudor, James Pearson
Tytuł: Tajemnice Korei Pólnocnej
Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Liczba stron: 240
Cena: 39,99 złotych

 

Jak pracuje się za więziennymi kratami?

Mocna, mroczna i wstrząsająca – taka jest książka, o której piszę dzisiaj.

Chociaż z drugiej strony, zawsze lepiej oceniać z boku. Wrzucić kogoś na stos, nie mając pojęcia o kulisach. A życie pisze przecież najlepsze scenariusze.

„Gad. Spowiedź klawisza” Paweł Kapusta

 

Nie tak dawno temu przedstawiałam Wam książkę dotyczącą pracy lekarzy oraz ratowników medycznych. Reportaże Pawła Reszki okazały się bardzo interesujące i pomocne w zrozumieniu frustracji i zniechęcenia do pracy u osób pracujących w tak zwanej służbie zdrowia. 

 

Czytaj także: „Mali bogowie” i „Mali bogowie 2”, czyli wstrząsający obraz polskiej służby zdrowia w reportażach Pawła Reszki

 

Dziś przychodzę do Was z książką o nieco innej służbie: więziennej. „Gad. Spowiedź klawisza” Pawła Kapusty to opowieść o cieniach i blaskach pracy strażników więziennych.

Gad, czyli kto?

Zacznijmy może od wyjaśnienia terminu „gad”. W gwarze więziennej to określenie używane w stosunku do:

  1. oddziałowego lub ogólnie oddziałowego służby więziennej
  2. policjanta.

Najczęściej jest to mężczyzna, chociaż zdarzają się również kobiety. Te ostatnie pracują najczęściej na oddziałach dla kobiet, chociaż w książce opisany został przypadek jednej z nich, służącej w części dla kobiet. Kim jest tytułowy gad? Przede wszystkim człowiekiem zmęczonym fizycznie oraz psychicznie, słabo opłacanym, spodziewającym się po swojej pracy niczego innego tylko zadymy, braku szacunku i niskiej płacy w porównaniu z nakładem sił oraz poświęcenia potrzebnej do jej wykonywania (to ostatnie zresztą często zmusza strażników do różnego rodzaju układów z osadzonymi -osobami o wiele bardziej majętnymi i ustawionymi, mimo iż przebywającymi w zakładach karnych). Jest to również osoba, która pracuje pod ciągłym napięciem oraz stresem. I wreszcie pracownik, który nie ma szans na wolny dzień albo dłuższy odpoczynek z powodu braków kadrowych.

pf_1572862494

To wszystko rodzi frustrację, która kończy się albo odejściem ze służby jeszcze przed czasem, w którym nabywa się prawo do przejścia na emeryturę, albo samobójstwem. Ewentualnie leczeniem w ośrodkach i przyjmowaniem leków na zasadzie „jakoś to dociągnie się do emerytury”. Pewne jest jedno: praca w służbach więziennych zmienia i to bardzo.

Codzienność klawisza

Można by powiedzieć, że każda praca ma swoją specyfikę, również pilnowanie osadzonych w zakładach karnych. Procedury, nakazy, zakazy i odprawy są po to, aby wszystko działało jak w zegarku. Co zadzieje się, kiedy jakaś jednostka wyłamuje się z przestrzegania codziennej rutyny? Pojawia się chaos, czyli coś, do czego nie można w żaden sposób dopuścić w więzieniu. Tutaj każdy element ma swoje odpowiednie miejsce w układance: wydawanie posiłków, kierowanie tych więźniów, którzy mają zezwolenie na pracę do odpowiednich placówek, pilnowanie osadzonych, radzenie sobie z ich emocjami, itp. Trzeba mieć oczy na około głowy – kontrolować więźniów, innych strażników – i pamiętać o tym, że nie ważne jak bardzo strzegłoby się zachowania procedur, zawsze pojawi się coś niespodziewanego, na co trzeba zareagować.

Skoro mowa jest o procedurach, pewnie sami wiecie, że w obliczu zagrożenia, człowiek nie zawsze reaguje zgodnie z zapisem w regulaminie. Zdarza się, że niektóre nasze działania są instynktowne. Ciężko jest wymagać, że ktoś zareaguje w 100% w taki sposób, w jaki je opisano. Rozumiem, że pracownicy służb więziennych są szkoleni do tego, aby reagować w określony sposób, ale… No właśnie, przeczytacie w tej książce co to znaczy wyciągać konsekwencje za to, że ktoś bronił się przed rozjuszonym napastnikiem, działając odruchowo,  pilnować się na każdym kroku po to, aby nie zostać wplątanym w złamanie procedur, zabójstwo/przyczynienie się do samobójstwa lub uszkodzenia ciała osadzonego. Oraz za inne przewinienia, na które nie ma się wpływu.

Moja ocena

Ta książka jest mocna, brudna i mroczna. Ale jak inaczej można opisać opowieść o zbrodni, przemocy i najpodlejszych ludzkich zachowaniach? Jest to również reportaż o tym, jak nieudolny i pełen luk jest system więziennictwa w Polsce: pozwalający na wyzysk pracowników, ludzi nisko opłacanych i codziennie narażonych na ryzyko. Czy zdecydujecie się ją przeczytać, zależy tylko od Was. Ja mogę Was zapewnić, że z pewnością zmieni ona Wasz pogląd na pracę w więzieniu.

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Paweł Kapusta
Tytuł: Gad. Spowiedź klawisza
Wydawnictwo: Wielka Litera
Liczba stron: 272
Cena: ok. 25 złotych

Lekarskie non-fiction ze Szwecji

Tak się niedawno złożyło, że miałam okazję wysłuchać audiobooka, który opowiadał o życiu zawodowym jednego ze szwedzkich lekarzy. Bardzo mnie to zaciekawiło, ponieważ Szwecja przez wielu ludzi uznawana jest za kraj wszelkiej szczęśliwości i miejsce, w którym ludziom po prostu żyje się lepiej. 

Jeśli będę miał zły dzień, ktoś dziś umrze Christiana Unge, ponieważ to własnie o tej książce mam zamiar Wam dzisiaj opowiedzieć, to historia życia zawodowego szwedzkiego lekarza. Opowiada w niej o tym, co sprawiło, że zdecydował się na taką a nie inną drogę kariery, jak wybierał specjalizację oraz w jak to jest zdobywać doświadczenie po odbyciu studiów oraz stażu.

I wiecie co? Nie było łatwo. Christian Unge tuż po skończeniu studiów zdecydował się pracować dla Lekarzy Bez Granic i z tą organizacją odwiedził kilka afrykańskich krajów. Wyobraźcie sobie młodego lekarza, który w głowie ma mnóstwo wiedzy teoretycznej i trochę praktycznej, który trafia do małego szpitala gdzieś na końcu świata i nagle musi leczyć ludzi cierpiących na choroby, które w pierwszym świecie są całkowicie wyleczalne albo dostęp do nowoczesnych metod leczenia sprawia, że są one tylko niewygodnym schorzeniem, z którym można przeżyć wiele lat w szczęściu i dobrobycie. W Afryce tak nie było…Przykład? Dosyć zamożna kobieta chorująca na cukrzycę, która była pewna, że przy pomocy leków jej stan można będzie poprawić. Nie wiedziała tylko, że w na jej kontynencie nie ma dostępu do takich medykamentów. Ups. Nie był to jedyny przypadek, w którym lekarz mający wiedzę na temat leczenia nowoczesnymi metodami musiał odmówić leczenia lub ratować się na prędko wymyślonymi procedurami medycznymi.

pf_1557990398
Christian Unge

Po zakończeniu misji w Afryce Unge zdecydował się pozostać w Szwecji i tam kontynuować swoją karierę. Jednak tutaj również sprawy nie układały się tak cudownie jak mogłoby się wydawać. Dlaczego? Z pewnością z powodu biurokracji, braku komunikacji lub zaniedbań zarówno ze strony dyrekcji szpitala, braku nadzoru nad młodymi lekarzami i nadmiarem pracy. Do tego dochodziło bardzo duże ryzyko popełnienia błędu medycznego, który mógł przytrafić się szczególnie początkującemu specjaliście pozostawionemu samemu sobie na nocnym dyżurze.

Moja ocena

Bardzo przejmująca książka opisująca codzienność w zawodzie lekarza. Brak czasu na posiłek, zmęczenie długimi dyżurami i pozbawienie możliwości (lub niechęć – to zależy od przypadku) podnoszenia swojej wiedzy to tylko jedne z niewielu elementów, które wpisują się w grafik każdego lekarza. Do tego jeszcze działanie pod presją, biurokracja i przestraszeni pacjenci, którzy wymagają natychmiastowej pomocy. Dużo tego…

Książki słuchałam z zapartym tchem, mając gdzieś z tyłu głowy treść przeczytanych w tamtym roku obydwóch części Małych bogów Pawła Reszki (możecie przeczytać tutaj KLIK) o wręcz skandalicznych zachowaniach pracowników służby zdrowia w Polsce. I muszę stwierdzić, że trochę mi ulżyło, ponieważ wychodzi na to, że problemy w służbie zdrowia istnieją wszędzie, nawet w tak zamożnych krajach jak Szwecja, i są podobne.

Zachęcam Was do przeczytania lub wysłuchania tej książki. Jest napisana przystępnym językiem, a ogromna ilość opisanych przypadków sprawia, że wszystko to, o czym pisze Unge staje się rzeczywiste. I mocno wstrząsa.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Christian Unge
Tytuł: Jeśli będę miał zły dzień, ktoś dziś umrze
Wydawnictwo: Wielka Litera, Storytel
Tłumaczenie: Urszula Pacanowska Skoqvist
Liczba stron: 288, ok. 10h