Thomas Erikson, czyli jak kolory opisują nasz charakter

Mój szef jest idiotą” oraz „Otoczeni przez psychopatów” Thomasa Eriksona to poradniki o tym, w jaki sposób żyć z innymi ludźmi w zgodzie.

Reklamy

„Otoczeni przez idiotów” i „Otoczeni przez psychopatów” –  o tych dwóch książkach Thomasa Eriksona opowiadam w tym odcinku. Będzie nieco o kolorach opisujących osobowość, psychopatach i teoriach zarządzania pracownikami w firmie. Zapraszam do słuchania!

Dziś przychodzę do Was z książkami wpisującymi się  w szeroko rozumianą psychologię biznesu. „Mój szef jest idiotą” oraz „Otoczeni przez psychopatów” Thomasa Eriksona to poradniki o tym, w jaki sposób współpracować z innymi ludźmi tak, aby ci jak najmniej przeszkadzali nam w wypełnianiu swoich obowiązków zawodowych i domowych oraz o tym, w jaki sposób nie dać się zmanipulować innym. Jeśli interesuje Was taka tematyka, zapraszam do słuchania dalej.

Ludzie są różni – każdy z nas zna to powiedzenie i wielu utożsamia się z nim w 100%. W przypadku codziennych sytuacji unikanie tych, których sposób na życie nie za bardzo nam odpowiada nie jest takie trudne, o tyle w życiu zawodowym już niekoniecznie. Szczególnie jeśli naszym problemem jest nasz szef.

Kolory osobowości i ich znaczenie dla Ciebie

Analiza osobowości oparta na rozróżnieniu kolorystycznym to modny trend w zarządzaniu ostatnich lat, niemniej jednak istniejący w psychologii od dłuższego czasu. Już Carl Gustaw Jung pisał o energii kolorów i jej oddziaływaniu na osobowość ludzką. Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ po rozpoznaniu zachowań typowych dla Twojego szefa (i współpracowników też), będziesz wiedzieć jakim są kolorem, a to już pozwoli Ci zrozumieć ich postępowanie i jakoś próbować z nimi żyć. I przyda się do zrozumienia sensu książki Thomasa Eriksona.

Kolorystyczna teoria zachowań każe nam wyróżnić cztery typy:  czerwony, zielony, żółty i niebieski.

Typ czerwony to urodzony lider: stanowczy, ambitny, obdarzony silną wolą oraz ceniący sobie swój czas. Z drugiej strony może być uznany za natarczywego i wręcz agresywnego, łatwo wygarniającego błędy innym, cholerycznego i wybuchającego. Uważa się, że ze względu na swój charakter to właśnie „czerwoni” sprawują najwięcej funkcji przywódczych w organizacjach.

Typ żółty jest entuzjastyczny, nastawiony na ludzi oraz spontaniczny i twórczy. Ale osoba, która będzie zupełnym przeciwieństwem „żółtego” będzie odnosić wrażenie, że są oni raczej egoistyczni, nieproduktywni oraz niezdyscyplinowani, ponieważ wolą oni mówić o sobie zamiast pracować. Tacy ludzie często pracują w tych działach, które wymagają kreatywności.

pf_1556529032

Typ niebieski to osoby dociekliwe, dokładne, logiczne oraz dbające o jakość oraz szczegóły. Ich słowa są zawsze wyważone i przemyślane, a „niebiescy” skromni i systematyczni oraz uporządkowani. Mogą być jednak uważani za moralizatorów, osoby o niewielkich horyzontach umysłowych, które są zbyt skupione na detalach.

Typ zielony z kolei uważa się za ludzi godnych zaufania, spokojnych oraz przyjacielskich. Są cierpliwi, umieją słuchać i liczą się z innymi. Mogą być jednak uważani za upartych konserwatystów, niesamodzielnych i unikających jakiegokolwiek zaangażowania. Ich niechęć do konfliktów sprawia, że boją się wyrazić własne zdanie, mimo iż często mają rację.

Oczywiście nikt nie jest tylko i wyłącznie jednym kolorem. Ludzie istnieją jako kombinacja dwóch lub trzech odcieni, przy czym jeden z nich jest dominujący i to on wskazuje na główne rodzaje zachowań, które warto znać i rozpoznać. W tym zresztą pomoże pierwsza książka Eriksona „Otoczeni przez idiotów”.

Z drugiej strony barykady, czyli Teoria X i Teoria Y w „Otoczonych przez idiotów”

Mała dygresja: podoba mi się w tej książce to, że została opisana dla dwóch stron-pracowników oraz pracodawców. I to właśnie do nich adresowane są powyższe teorie.

Pierwsza z nich, Teoria X, zakłada, że pracownicy nie chcą pracować, są niechętni jakimkolwiek zmianom, a ich pracodawca/menadżer musi zarządzać nimi dosłownie niczym poganiacz niewolników, przymuszając ich do pracy i pilnując na każdym kroku. Motywowani są głównie za pomocą kar.

Teoria Y z kolei to zupełna odwrotność powyższego założenia. Pracownicy łatwo i szybko adaptują się do zmian, sami zgłaszają ich chęć i, co bardzo ważne, nie zależy im tylko i wyłącznie na zarobkach, ale również na prestiżu i awansie. Motywowanie odbywa się za pomocą nagród, a nie kar.

Wiedząc, z jaką grupą pracowników (i z jakimi kolorami) menadżer ma do czynienia, może on w taki sposób kierować zespołem, aby jego praca była jak najbardziej efektywna. Może również wygrzebać się z poważnych kłopotów: braku efektów sprzedażowych, przepracowania, itd., czyli wszystkich tych rzeczy, które nie pozwalają mu na sprawne kierowanie swoim zespołem. Bardzo pomocne są tutaj wszelkiego rodzaju przykłady. Jest ich naprawdę wiele, a ich omówienie szczegółowe i logiczne.

Bardzo rzadko mam okazję czytać książki biznesowe, ponieważ nie przepadam za przedrukami (najczęściej amerykańskich) poradników na temat zarządzania. Ich treści zazwyczaj nie mogą być stosowane w Europie, ponieważ wiele rzeczy tutaj po prostu się nie sprawdza. Dlatego, jeśli już decyduję się na tego typu podręczniki, staram się wybierać te europejskie. Takie właśnie jak książki, o których dzisiaj opowiadam.

W tej książce urzekł mnie przede wszystkim sposób przedstawienia, nie ukrywajmy, tak skomplikowanych kwestii, jak zarządzanie pracownikami. W zwięzły sposób podawane są kwestie teoretyczne – Erikson opisał je zresztą tak, żeby były zrozumiałe dla laika – skupiając się na przykładach ich zastosowania. Wiem, że wiele z przypadków to prawdziwe historie ludzi, którzy starali się wprowadzić (lub nie) zmiany po to, aby ich życie zawodowe nie przypominało chaosu.

Bycie dyrektorem to trudna praca. Trzeba nie tylko motywować swoich pracowników, ale również próbować dopasowywać do nich zadania w taki sposób, aby zostały one odpowiednio wykonane. I muszę Wam przyznać, że jest to prawda, którą Erikson stara się pokazać nam, że bycie liderem to nie bieganie ze spotkania na spotkanie, ale przede wszystkim dostrzeganie potencjału tkwiącego w każdym człowieku. I to jest chyba najfajniejsze w tej książce.

Otoczeni przez psychopatów

Niemal każdy z nas miał lub będzie miał do czynienia z osobą o zapędach psychopatycznych. Jak podaje autor niemal 10% populacji to tak zwani psychopaci, a więc ludzie wyzbyci z jakichkolwiek cieplejszych uczuć do innych, nakierowani na spełnienie własnych potrzeb i manipulujący innymi w celu osiągniecia korzyści.

Jak ich rozpoznać? Psychiatrzy na całym świecie zauważają wspólnie, że nie jest łatwo. Psychopaci potrafią się bardzo dobrze maskować (do tego stopnia, że wydają się osobami niezwykle czarującymi). Po czym można poznać psychopatę? Oto kilka cech wyróżniających ich:

  1. Nieuwzględnianie uczuć i potrzeb innych,
  2. Lekceważenie autorytetów i przyjętych norm oraz zwyczajów,
  3. Tendencja do kłamania,
  4. Wyjątkowa umiejętność manipulowania innymi ludźmi,
  5. Znaczne zmniejszenie lub całkowity brak odczuwania strachu,
  6. Brak odczuwania odpowiedzialności we wszystkich życiowych sytuacjach,
  7. Przekonanie o swojej wyjątkowości i związana z tym tendencja do obwiniania innych za własne niepowodzenia,
  8. Łatwość popadania w gniew i przejawiania zachowań agresywnych,
  9. Umiejętność usprawiedliwiania swoich zachowań – nawet tych najgorszych.

Erikson podaje bardzo dużo przykładów sytuacji, tak zwanych przykładów z życia, różnego rodzaju zachowań psychopatycznych. Opisuje je po to, aby każdy czytelnik mógł rozpoznać psychopatę w momencie, kiedy na niego trafi. Dlaczego to takie ważne? Ze względu na to, że tam gdzie pojawia się taka jednostka, pozostaje bałagan, konflikt i brak zaufania. Możemy zatem posłuchać historii związku kobiety manipulowanej przez leniwego partnera, który wpędza ją w długi i zostawia z kłopotami. Jest również przypadek kłótliwego mężczyzny, który manipuluje i skłóca ze sobą poszczególnych członków zespołu…Bardzo to ciekawe i pouczające, jednak przede wszystkim pokazuje, w jaki sposób jedna osoba potrafi zniszczyć albo innego człowieka, albo świetnie prosperującą organizację.

Jak rozpoznać psychopatę? Erikson doskonale opisuje cechy zachowania psychopaty i, na podstawie wspomnianej już wcześniej teorii kolorów, wskazuje na to, co może wydawać się zachowaniem psychopatycznym, a jest jednak działaniem typowym dla osoby określonego koloru. Żeby dowiedzieć się więcej, zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę. Po pierwszą omawianą przeze mnie też!

Dziękuję za wysłuchanie kolejnego odcinka podcastu Subiektywnej Listy Lektur do Słuchania. I do usłyszenia następnym razem!

Pozdrawiam,

Ania.

Reklamy

Podcast #4 Skąd wzięły się nazwiska?

Z pewnością zastanawialiście się kiedyś, skąd pochodzi Wasze nazwisko. Wiecie, jak powstało?

W tym odcinku podcastu Subiektywnej listy lektur do słuchania zajmiemy się tematem nieco odbiegającym od książek jako takich i porozmawiamy o tym, skąd wzięły się nazwiska. Zastanawiało Was kiedyś, po co zostały wymyślone? Jeśli interesuje Was ten temat to zapraszam serdecznie do posłuchania tego odcinka.

Nazwisko to nic innego jak nazwa rodowa wspólna dla całej rodziny. Jest formą dziedziczną i niezmienną w swojej odmianie, chociaż z tym ostatnim, jak sami wiecie, szczególnie w czasach wojen, bywało różnie. Skąd wzięły się nazwiska i dlaczego nazywacie się tak jak się nazywacie?

Czasy Słowian

W czasach Słowian nie istniały nazwiska, a ludzie nosili swego rodzaju przydomki związane z jakąś wyróżniającą ich cechą, które dołączane były do typowo słowiańskich imion. Na przykład Leszek Czarny, itp. Pewną odmianą tych określeń były przydomki nadawane na przykład ze względu na wybitne osiągnięcia. Nadawanie przydomków ze względu na jakąś cechę można zobaczyć chociażby przeglądając drzewo genealogiczne dynastii Piastów. Każdy z królów wywodzących się z niej miał nadane miano odnoszące się do cechy charakteru lub fizycznej. Przydomki nadawane były zazwyczaj w dzieciństwie lub w dorosłym życiu, chociaż zdarzyło się nadać miano również po śmierci. Nie były jednak formą dziedziczną, odnoszącą się do nazwy całej rodziny. Z drugiej strony, językoznawcy wskazują na to, że przydomki mogły stać się przyczynkiem do powstawania nazwisk. Podobnie jak imiona, ale w tym przypadku chodzi głównie o imię ojca i nadawany jego synowi przydomek, na przykład ojciec nazywany Jasiek miałby syna zwanego Jaśkowski (już brzmi jak współczesne nazwisko!).

Pierwsze nazwiska dziedziczne

Proces tworzenia się pierwszych nazwisk datuje się na XIII wiek. Lingwiści przyjmują, że zjawisko to było związane z rozwijaniem się miast, ponieważ w ich obrębie pojawiało się coraz więcej mieszkańców, a co za tym idzie, identyfikacja na podstawie samego imienia była utrudniona. Później, w XIV i XV wieku nazwiska były używane przez szlachtę. Chłopi również przyjmowali nazwiska, jednak proces ten w ich przypadku trwał o wiele dłużej.

Podcast #4 Skąd wzięły się nazwiska_

Przydomki osobowe traktowane były na podstawie prawa zwyczajowego i to z nich w XIV i XV wieku kształtowały się pierwsze nazwiska. Warto wiedzieć, że takie miana, dzięki procesowi dziedziczenia z ojca na dzieci, obejmowały wspólną nazwą całe rody, rodziny oraz generacje, a także przejmowanie przez żonę nazwiska męża. Takie prawo zwyczajowe obejmujące nazwiska kształtowało się od XIV wieku. Jednak nie tylko, ponieważ szczególnie na wsi taka tradycja przejmowania nazwisk obowiązywała także przejęcie nazwy z teścia na zięcia lub z właściciela na nabywcę ziemi lub chałupy. Zdarzało się także, że wdowa przenosiła nazwisko po pierwszym mężu na drugiego.

Jak ostatecznie ukształtowały się nazwiska?

Forma graficzna nazwisk oraz ich brzmienie ostatecznie zostały ukształtowane na przełomie XVIII i XIX wieku, ponieważ wtedy szerzej zaczęto stosować zasady ortograficzne i słowotwórcze. To jednak nie zapobiegło powstaniu różnych wariantów tych samych nazwisk. Za to szczególnie należy podziękować urzędom działającym w trakcie zaborów, które polskie nazwiska zapisywały próbując stosować swoje zasady ortograficzne (niemieckie lub rosyjskie).

Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku pojawiły się próby repolonizacji nazwisk, co sprawiło, że nazwy te podlegały kolejnym zniekształceniom. Szczególnie widoczne było to w środowiskach wiejskich, gdzie niepiśmienni chłopi znali swoje nazwiska jedynie w formie mówionej i nie byli w stanie sprawdzić jego właściwej pisowni. A błędy powstawały niekiedy z bardzo błahych powodów: niewyraźne wypowiedzenie, nieuważne słuchanie bądź zapisywanie przez urzędnika.

Polskie nazwiska i ich znaczenie

Badacze podzielili nazwiska ze względu na treść znajdującą się w ich rdzeniu, czyli w początkowej części. I dzięki temu możemy dowiedzieć się, że te nazwy osobowe ukształtowano na przykład z:

  • imion (Jakubowski, Piotrowski),

  • zawodów (Kowalski, Swat),

  • cech charakteru lub fizycznych (Wysocki, Cichocki),

  • nazw zwierząt (Kozłowski, Gawroński),

  • przedmiotów (Socha, Skiba),

  • roślin (Topolski, Wiśniewski),

  • od miejsca zamieszkania lub krainy geograficznej (Mazur, Bukowski),

  • liczebników, kalendarza, dni lub pory dnia (Wieczorek, Piątek),

  • obcych nazwisk (Szulc, Miller),

  • ogólnego pochodzenia (Nowak, Kałuża),

  • inne (Lewandowski, Lewicki).

Umiecie zidentyfikować pochodzenie swojego nazwiska? Zapraszam Was do dyskusji na ten temat i pozostawienia komentarza pod tym wpisem. Jeśli interesują Was tematy, które przedstawiam w podcaście to nie zapomnijcie kliknąć na serduszko, czyli dać mi lajka, i śledzić mojego kanału. Tradycyjne również zachęcam do obserwowania kont Subiektywnej Listy Lektur na Facebooku oraz Instagramie. Do usłyszenia w kolejnym odcinku.

Pozdrawiam,

Ania

Podcast odcinek #2

Zapraszam Was do wysłuchania kolejnego odcinka podcastu z serii Subiektywna Lista Lektur Do Słuchania.

Kopia Subiektywna lista lektur

Tym razem opowiem Wam o tym, w jaki sposób staram się mieć zawsze pełną półkę (albo szafkę) książek do poczytania, wydając przy tym niewielkie kwoty pieniędzy. Jak zawsze zapraszam Was do słuchania oraz komentowania. Być może macie swoje ulubione sposoby na nierujnowanie portfela na książki, o których nie wspomniałam i chcielibyście się nimi podzielić.

Przyjemnego słuchania!

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co o tym sądzisz!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

PlayPlay

Subiektywna Lista Lektur do słuchania Podcast #1

Cześć!

W ramach postanowień noworocznych planowałam rozkręcenie bloga i rozszerzenia go również o recenzje w formie audio. Planuję udostępniać takie nagrania regularnie i mam nadzieję, że wytrwam w tym postanowieniu.

SUBIEKTYWNA LISTA LEKTUR DO SŁUCHANIA

 

Mój pierwszy podcast, proszę o wyrozumiałość, ponieważ dopiero się uczę, to propozycja książki, którą pewnie wielu z Was już zna. „Profil mordercy” Paula Brittona to super sprawa, ale posłuchajcie, co mam do powiedzenia na jej temat.

 

 

Ania

P.S. Napisz, co o tym sądzisz!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)