Promocje na Światowy Dzień Książki –

23 kwietnia i okolice to dla mnie zawsze świetna okazja do obkupienia się w książki, które planowałam lub nie planowałam 🙂 zakupić. I muszę się Wam przyznać, że bardzo wyczekuję tego dnia, bo okazje są naprawdę świetne.

W tym roku zdecydowałam się być bardziej wymagająca ( o ile w stosunku do tanich książek można być wymagającym) i nie brać wszystkiego jak leci, jednak trochę powybierać i pogrymasić na promocjach. Wybrałam dla Was trochę takich promocji, z których powinniście być zadowoleni.

brown book page
Photo by Wendy van Zyl on Pexels.com

Uwaga! Żadne z tych linków nie są linkami sponsorowanymi i za polecenie ich nie otrzymuję żadnego wynagrodzenia. Jest to jedynie mój osobisty ranking najlepszych promocji książkowych na Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich.

  • Księgarnia internetowa Bonito poleca ofertę -40% na książki wydawnictwa Initium   Ponadto pojawiła się już oferta majówkowa, w której można obkupić się za około 35% mniej (tutaj między innymi ostatnia powieść Camilli Lackberg, więc chyba warto!)
  • Wydawnictwo Świat Książki przychodzi z promocją, w ramach której za zakupy powyżej 50 złotych możecie otrzymać torbę lub kubek za 1 zł. Oferta jest ważna w Internecie oraz w księgarniach stacjonarnych.
  • Empik proponuje promocję -50% na drugą książkę. Możecie korzystać na stronie internetowej, w aplikacji oraz w salonach do końca tego tygodnia.
  • Osoby, które preferują książki o tematyce biznesowej ucieszą się z promocji wydawnictwa One Press, które do książki drukowanej dodają drugą i oferują darmową dostawę w dniach 23-25 kwietnia.

Gdybyście niekoniecznie planowali zakupy książkowe w tym dniu, zawsze możecie skusić się na uczestnictwo w wielu akcjach aktywizujących i promujących czytanie, które odbywają się w wielu miastach w naszym kraju. Zachęcam Was również do posłuchania drugiego odcinka mojego podcastu na temat skutecznych sposobów na tanie czytanie (KLIK).

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co o tym sądzisz!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Reklamy

Kilka słów z okazji Wielkanocy

Święta wielkanocne to taki moment, który chcemy spędzać z rodziną, przy stole, zajadając się smakowitymi potrawami. To jest też moment, w którym możemy znaleźć trochę więcej czasu na czytanie. Dlatego życzę Wam

 

Lubić czytanie - to znaczy godziny nudów, które człowiek miewa w życiu, zmieniać na godziny radości. (1)

 

Pozdrawiam,

Ania

Po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Olga Tokarczuk kolejny raz nominowana do Man Booker International Prize

Tak chyba zaczyna tworzyć się tradycja 🙂

Kilka dni temu usłyszeliśmy o nominacjach do tegorocznej edycji nagrody Man Booker International Prize. Jedną z nominowanych ponownie została Olga Tokarczuk. Nagrodę odbierze, mam ogromną nadzieję, że tak się stanie, za powieść „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, która na język angielski została przetłumaczona przez Antonię Lloyd-Jones.

Inni nominowani

Wśród konkurentów Tokarczuk w tym roku znajdują się na stępujące książki:

  • „Celestial bodies” Jokha al-Harthi (tłum. Marilyn Booth),
  • „The Years” Annie Ernaux (tłum. Alison Strayer),
  • „The Pine Islands” Marion Poschmann (tłum. Jen Calleja),
  • „The Shape of the Ruins” Juan Gabriel Vásqueza (tłum. Anne McLean)
  • „The Remainder” Alia Trabucco Zerán (tłum. Sophie Hughes).

Autorzy pochodzą między innymi z Niemiec, Francji, Chile, Omanu, Kolumbii.

Zwycięzcę poznamy dopiero 21 maja 2019 roku, ale ja mam ogromną nadzieję, że zdjęcie Olgi Tokarczuk odbierającej tę nagrodę ponownie i przez kolejny rok będzie widniało na stronie głównej Man Booker International Prize tak jak to jest teraz. Zresztą zobaczcie sami.

tokarczuk
Oficjalna strona The Man Booker Prize

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co o tym sądzisz!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Rachel Caine „Żona mordercy”

Czy ktoś z Was zastanawiał się kiedykolwiek, co dzieje się z rodziną seryjnego mordercy, po tym, jak zostanie on złapany i osadzony w więzieniu? Czy żyją spokojnie tak jakby nic złego się nie zdarzyło? Czy może odwrotnie – uciekają przed konsekwencjami czynów ich krewnego, zaszczuci i zmuszeni do porzucenia dotychczasowego życia?

Taką tematykę podejmuje Rachel Caine w swojej pierwszej powieści (uwaga! w chwili kiedy piszę tę recenzję na rynku jest dostępna jej druga powieść – „Mój ojciec jest mordercą”). Bo w sumie to bardzo ciekawe i nikt tak na dobrą sprawę nie zastanawia się nad tym, jak całą sprawę przeżywają bliscy mordercy lub psychopaty.

O co w tym wszystkim chodzi?

No właśnie, o co tyle hałasu? Wyobraźcie sobie sytuację, w której wracacie do domu po odebraniu dzieci z przedszkola i widzicie policję przeszukującą Wasz dom. Nie wiedząc, o co dokładnie chodzi, chcecie dowiedzieć się szczegółów przeszukania, ale, o dziwo!, bez żadnego słowa wyjaśnienia zostajecie skuci kajdankami na oczach swoich dzieci, zatrzymani i w krótkim czasie dowiadujecie się strasznej prawdy: Wasz mąż to psychol, który torturował i zabijał młode kobiety, a Wy z pewnością jesteście wspólnikiem i pójdziecie siedzieć na długie lata. Albo skarzą Was na karę śmierci – taki peszek, mieszkacie w stanie, który taką karę dopuszcza.

Co dzieje się dalej?

Musicie przeczytać powieść, żeby dowiedzieć się, co działo się dalej z Giną Royall oraz jej dwójką dzieci. Mogę jedynie przyrzec, że główna bohaterka ma przygód co niemiara, a zastana rzeczywistość każe jej stać się kobietą-komadosem, która panicznie boi się prześladowania i stosuje zasadę ograniczonego zaufania nawet wobec własnych dzieci. Mogę Was również zapewnić, że książka będzie trzymać Was w napięciu od pierwszej do ostatniej linijki tekstu i nie pozwoli zasnąć przez długie godziny. Jeśli zdecydujecie się na przesłuchanie jej w wersji audio, gwarantuję doskonałą rozrywkę – Olga Bołądź doskonale oddaje swoim głosem emocje targające nie tylko Giną, ale również jej dziećmi. Prawdziwy majstersztyk.

pf_1552379477.jpg
Żona mordercy Rachel Caine

Moja ocena

Powinniście przeczytać tę książkę. Lub jej wysłuchać. Wiem, że na tym blogu rzadko pojawiają się książki, których nie polecam, ale jako zagorzała fanka kryminałów, mogę polecić Wam tę powieść z czystym sercem. Jeśli szukacie czegoś na długie godziny podróży w samolocie lub pociągu jestem przekonana, że czytając tę książkę nawet nie zauważycie, że już jesteście u celu 🙂

Akcja dzieje się szybko, wydarzenia następują po sobie bardzo szybko. Brak tutaj niepotrzebnych, rozwlekłych opisów nie wiadomo czego (przyrody, itp.), a otoczenie oraz stany emocjonalne opisane są tutaj tylko po to, aby wprowadzić czytelnika w odpowiedni nastrój, czyli zazwyczaj zaciekawienie i przerażenie. Takie zabiegi sprawiły, że „Żona mordercy” jest jedną z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Gorąco polecam!

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

Autor: Rachel Caine
Tytuł: Żona mordercy
Tytuł oryginalny: Stillhouse Lake
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia (książka), Storyside (audiobook)
Tłumaczenie: Kinga Markiewicz
Liczba stron: 400, ok. 11h – audiobook
Cena: 39,90 zł

 

 

Adam Zagajewski nominowany do Book Critics Circle

Poezja nie gości na tym blogu zbyt często. Prawdę mówiąc (pisząc), jest to pierwszy wpis dotyczący tego gatunku literackiego. Nie wszyscy przepadają za liryką, a niewielu ma czas na to, żeby pochylić się i zastanowić nad „tym, co autor miał na myśli.”

Niemniej jednak warto poświęcić nieco miejsca na odnotowanie faktu, iż jeden z czołowych polskich poetów został nominowany do National Book Critics Cicle – nagrody przyznawanej przez amerykańskich krytyków literackich.

Niezwykłe wyróżnienie

Wyróżnienie przyznawane jest w sześciu kategoriach: autobiografia, biografia, fikcja, literatura krytyczna, literatura faktu oraz poezja. Adam Zagajewski znajduje się wśród 31 nominowanych, których książki ukazały się w języku angielskim. Nominacja została przyznana za tomik wierszy „Asymetria” , który ukazał się w Polsce w 2014 roku i został przetłumaczony przez Claire Cavanagh.

Adam Zagajewski 2014 in Stockholm
Frankie Fouganthin

O tym, kto otrzyma nagrodę, dowiemy się 14 marca 2019 roku podczas uroczystej gali, która odbędzie się w Nowym Jorku. Trzymam kciuki i mam nadzieję, że więcej polskich twórców zostanie docenionych poza granicami naszych krajów!

 

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik) oraz Facebook (klik)

 

Przygody szalonej fryzjerki. Nudne? Chyba nie

Nie lubię czytać tak zwanych książek obyczajowych, szczególnie takich, które nie są skierowane do ogółu czytelników i celują w tak zwaną literaturę kobiecą. Są nudne, opisują niezbyt interesującą tematykę, itp. Poza tym zazwyczaj zawierają wątek romansowy, który dla mnie jest po prostu nudny i śmieszny.

Nie lubię romansów i do tej pory książki z zakresu tak zwanej literatury kobiecej wkładałam właśnie do tej szufladki: mało interesujących powieści o tym, w jaki sposób pan chce zdobyć panią albo na odwrót i niezbyt ciekawych przemyśliwań jednego lub drugiego na temat uczuć swoich lub drugiej strony. Z tego też powodu zazwyczaj do takich powieści podchodziłam z wielką ostrożnością, oczywiście o ile zainteresowałam się nimi na tyle, że rzeczywiście chciałam je przeczytać.

Na szczęście coraz więcej pisarek decyduje się na pisanie książek o kobietach dla kobiet, ale z humorem. Wiele jest takich powieści, gdzie wydarzenia ujmowane i opisywane są na wesoło, a same bohaterki to po prostu niezłe aparatki, którym przydarzają się prawdopodobne, ale niezwykle śmieszne przygody. Jedną z nich jest Zuzka, której perypetie opisano w niesamowicie śmiesznej książce pod tytułem „Nietrwała ondulacja, czyli rozterki fryzjerki” Małgorzaty Thiele.

Zuzka, kobieta taka jak ty

Kim jest Zuzka? Przede wszystkim matką kilkuletniego Antosia, partnerką oraz niezwykle zdolną fryzjerką, która nawet w kryzysowych sytuacjach, takich jak brak prądu w salonie fryzjerskim, potrafi sobie doskonale dać ze wszystkim radę. Chociaż może niekoniecznie… brakuje jej i jej partnerowi czasu, aby pogodzić pracę zawodową z opieką nad dzieckiem, szczególnie w momencie, kiedy obydwoje mają do przeprowadzenia ważne projekty zawodowe. Na szczęście jest jeszcze sąsiadka emerytka, która z wielką chęcią podejmuje się opieki nad chłopcem, dzięki czemu młoda matka nie musi zbyt mocno przeciążać swoich rodziców i teściów opieką nad Antosiem.

Z tego opisu można stwierdzić, że życie Zuzki nie różni się zbytnio od życia każdej przeciętnej kobiety. Próby pogodzenia pracy i opieki nad rodziną to przecież problem wielu z nas. To, co wyróżnia bohaterkę to przede wszystkim zdolność do pakowania się w kłopoty, szybkość myślenia (to nie zawsze jest dobre), ale przede wszystkim ogromny talent do fryzjerstwa. I nie da się ukryć, że to ta ostatnia umiejętność pozwala jej wykaraskać się z tarapatów, w które, przynajmniej w jednym przypadku, wpada na własne życzenie.

 

_20180909_142527
Nietrwała ondulacja.. Małgorzata Thiele

No, ale Zuzka jest także zazdrosna o swojego partnera. I wpada na genialny plan, w ramach którego postanawia go znienacka odwiedzić w pracy…

Ocena

Całość opisana jest lekkim i dosyć przystępnym językiem, dzięki czemu bardzo fajnie się tę książkę czyta. Nie jest to jedna z tych smutnych powieści obyczajowych – Zuzka jest nieco szalona i tę cechę doskonale podkreśla właśnie odpowiedni dobór słownictwa, wyrażeń. Bohaterka działa szybko i wydarzenia w powieści dzieją się dokładnie w takim tempie.

Ich ilość zresztą nie pozwala się nudzić. I biorąc pod uwagę właśnie fakt, że dzieje się bardzo dużo, bohaterowie są, nie da się ukryć, specyficzni, to wszystko sprawia, że tę książkę po prostu bardzo dobrze się czyta. No i nie sposób jej odłożyć na bok.

Podsumowując, fajne czytadło na jesienny wieczór. Bawi, rozśmiesza i wciąga tak mocno, że bardzo ciężko jest tę powieść odłożyć. Polecam, szczególnie tym, którym do literatury kobiecej nie jest zbytnio po drodze.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

 

Autor: Małgorzata Thiele
Tytuł: Nietrwała ondulacja, czyli rozterki fryzjerki
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 260
Cena: 25,90 zł

 

Sexy Bastard, czyli seria romansów z momentami

Ten wpis jest dowodem na to, że gusta zmieniają się z wiekiem. Zaczęłam czytać literaturę tak zwaną kobiecą, czyli napisaną dla pań przez panie. Na razie taką z momentami 🙂

Na serię Sexy Bastard natknęłam się w trakcie tegorocznych wakacji, kiedy nudziło mi się tak bardzo, że postanowiłam przeczytać wszystko, co mi się nawinie. Nie powiem, że straciłam czas, ponieważ większość z tych książek jest rzeczywiście interesująca, jednak nie da się ukryć, że pojawiło się kilka niewypałów. Koło Sexy Bastard „chodziłam” około tygodnia, ponieważ podejrzewałam, że książka z półgołym mężczyzną na okładce nie może mieć w sobie nic interesującego. Bardzo dużo się nie pomyliłam, ale ocena zależy od tego, czego spodziewacie się po tego typu lekturze.

Seria książek

Seria pod wspólnym tytułem Sexy Bastard została napisana przez amerykańską autorkę Eve Jagger. Gatunkowo umieszcza się ją w kategorii literatury erotycznej, ale niekiedy romansu (wystarczy spojrzeć na różne strony internetowe księgarni, żeby zobaczyć takie rozróżnienie). Całość jak na razie obejmuje cztery tomy:

  1. Sexy Bastard Tom 1 Hard
  2. Sexy Bastard Tom 2 Cash
  3. Sexy Bastard Tom 3 Knox
  4. Sexy Bastard Tom 4 Jackson

Wspólny tytuł odnosi się do tak zwanego Klubu Seksownych Drani, mężczyzn, którzy z różnych powodów uznali, że nie zależy im na stałych związkach z kobietami, a wolą jedynie przygodne spotkania z kochankami na jedną noc. Ale, i to jest wspólny element dla wszystkich powieści, spotykają kogoś, kto okazuje się idealnym przeciwnikiem: kobiety piękne, inteligentne, szanowane w środowisku, z pasjami, a przede wszystkim namiętne i niechętne stałym związkom. Ponieważ to od seksu zaczyna się zaangażowanie pomiędzy dwoma stronami.

 

3

 

Oczywiście, nie muszę wspominać, że dranie są niezwykle seksowni, wykonują zawody, które pozwalają im zarabiać ogromne pieniądze i są bardzo sprawnymi kochankami. Nie da się tutaj w końcu ukryć, że w tych powieściach chodzi przede wszystkim o długie opisy seksualnych ekscesów. Na szczęście zróżnicowane 🙂

Ocena

No tak, nie mogę ukrywać, że nie jest to literatura najwyższych lotów. Wszystkie powieści oparte są na tym samym schemacie, którego podstawy są budowane na podstawie słynnej serii o Greyu. Na szczęście nie ma aż tak wielu podobieństw, żeby całość stała się nieznośna i nie do czytania. Każda z części opowiada o romansie jednego z seksownych drani i okoliczności znajomości są różne, to jest wielki plus. Dzięki temu rzeczywiście te książki czyta się z ciekawością.

Niemal połowa każdej powieści to sceny seksu. Opisane dosyć soczystym językiem. Podejrzewam, że tłumacz lub tłumaczka mieli niezłą zabawę z ich tłumaczeniem na polski. Wszystkie opisy czyta się ciekawie, sytuacje są różnorodne i nie zawierają przemocy. Ogólnie ok.

Jedyne do czego mogę się przyczepić to nieco wulgarny język. No, ale używanie takiego słownictwa w momentach, które go nie wymagają staje się coraz bardziej powszechne. Szczególnie w czasach, w których niewiele rzeczy już nas szokuje. Dodatkowo czwartej części zdecydowanie przydałaby się lepsza korekta – literówek tutaj bez liku.

Podsumowując, ogólnie fajna seria dla osób, które lubią poczytać sobie nieco bardziej pikantną literaturę o ludziach, którzy mają sporo pieniędzy i niewiele problemów. Czyta się szybko, ponieważ akcja, tak jak numerki, jest szybka. Ot, cztery książki na cztery dni urlopu 🙂

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

Autor: Eve Jagger
Tytuł: Sexy Bastard
Tytuł oryginalny: Sexy Bastard
Tłumaczenie: różni tłumacze
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron: 220-280
Cena: ok. 40 zł każda

Wyśniona jedenastka, czyli intryga ze sportem w tle

Nie tak dawno zostałam poproszona o przeczytanie powieści pod tytułem „Wyśniona jedenastka” Pawła Fleszara. Zaciekawiona połączeniem sportu i morderstwa, oddałam się lekturze. Co z tego wynikło?

Wyobraźcie sobie taką sytuację: razem ze swoim ukochanym/ukochaną znajdujecie w krzakach trupa. Potem, z ciekawości jednego z was, zaczynacie drążyć sprawę, która kończy się…wiele lat potem wyścigiem samochodowym i nieustanną obecnością gangsterów za plecami. Mało fajne, szczególnie w momencie, kiedy jest się dziennikarzem sportowym – osobą publiczną, która musi pokazywać się wśród ludzi… Tak mniej więcej zaczynają się pierwsza i druga część kryminału „Wyśniona jedenastka”. Co dzieje się dalej, o co chodzi z tą jedenastką i czy złoczyńców uda się pokonać? Żeby dowiedzieć się z lektury tej książki. Możecie ją ściągnąć w formie e-booka pod tym linkiem http://sportkrakowski.pl/wysniona-jedenastka-e-book/ (klik).

 

pf_1534842384

Dlaczego polecam tę książkę?

Powodów jest wiele, a ja wymienię jedynie trzy:

  1. Wartka akcja – tę książkę naprawdę bardzo fajnie się czyta i mówię to ja, osoba, która strasznie nie lubi czytać z ekranu, szczególnie tabletu. Jednak od drugiej części wydarzenia następują po sobie tak szybko, że nie można przestać czytać.
  2. Ciekawi bohaterowie – nie znam świata sportu, dlatego jego przedstawiciele są dla mnie niezwykle ciekawymi osobowościami. A tutaj mamy do czynienia chociażby z reporterem sportowym Maćkiem, jego kolegami z redakcji oraz niezliczonymi sportowcami. Dla mnie super!
  3. Mistrzowskie opisy polskiej rzeczywistości sportowej – chodzi tutaj nie tylko o relacje z meczów, ale również o codzienność w redakcji gazety, świat sportowców oraz tego, co robią po meczach. Muszę przyznać, że te części książki, które związane są z różnymi dyscyplinami sportowymi czyta się najlepiej. Są ciekawe, akcja toczy się naprawdę szybko. Z pozostałym, szczególnie tymi kryminalnymi, bywało różnie.

Sięgnijcie po tę książkę, jeśli kręci Was sport i afery w tle. Mnie się podobało.

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

 

Autor: Paweł Fleszar 
Tytuł: Wyśniona jedenastka
Liczba stron: 404

 

Subiektywna lista lektur- podsumowanie lipca

W lipcu udało mi się przeczytać kilka bardzo ciekawych i godnych polecenia książek. Niektórym z nich poświęciłam zresztą osobne wpisy na blogu. Inne czekają na swoją minirecenzję.

Te pozycje, które opisałam w osobnych recenzjach to:

pf_1532851525

pf_1531900065

Bardzo polecam obydwie książki. Z pewnością spędzicie z nimi długie godziny i dowiecie się interesujących rzeczy. No, ale poza nimi przeczytałam jeszcze troszkę.

Co jeszcze znalazło się na mojej liście?

  • Unf*ck yourself. Napraw się Gary John Bishop

Poradnik na temat tego, w jaki sposób można naprawić swoje życie i zacząć żyć pełną piersią. A przynajmniej przestać przejmować się rzeczami, na które nie ma się wpływu. Przyznam się Wam, że teoretycznie ta książka nie powinna pojawić się w tym zestawieniu, ponieważ przeczytałam jedynie 20 stron tego dzieła. Hmmm, być może później jest bardziej odkrywcza, ale mnie porady w stylu „nie lubisz swojej pracy to ją zmień” jakoś nie skłaniają do odmiany stylu życia. Nie licząc oczywiście tego, że są strasznie oklepane.

pf_1534060812

 

  • Zanim pozwolę Ci wejść Jenny Blackhurst

Wiedzieliście, że psycholodzy mogą mieć problemy ze sobą? Jeśli nie, to ten kryminał jest dla Was idealną lekturą. Trzyma w napięciu niemal do samego końca, do ostatnich linijek. Powieść opowiada o grupie trzech przyjaciółek, które próbują radzić sobie z przeszłością i teraźniejszością: jedna z nich została zgwałcona, co rzutuje na jej stosunek do mężczyzn, druga wychowuje dwójkę dzieci, a trzecia – pnie się po szczeblach kariery w poradni psychologicznej i sypia z żonatym facetem. Polecam bardzo.

  • Styl życia zero waste Amy Korst

Hmmm, na samym początku tego wpisu powinnam była uprzedzić Was, że tym razem uwzględnię także książki, które bardzo, ale to bardzo starałam się przeczytać i w ich dokończeniu nie przeszkodziły mi piekielne upały, ale ich bezsens i infantylizm. Niestety ładna okładka nie zawsze wskazuje na to, że zawartość książki będzie równie ciekawa. No i niestety tak jest także w przypadku poradnika Amy Korst, którego lekturę zakończyłam po jakiś 30 stronach (znów!). Tak, wiem, te poradniki pisane są dla Amerykanów, to jest inna kultura i inne podejście do gospodarowania odpadami. Ale to nie oznacza, że ktoś musi mi tłumaczyć tak podstawowe sprawy, jak fakt, że kartki papieru można użyć z dwóch stron. Nie i jeszcze raz nie, a szkoda, bo temat jest nośny i w obecnych czasach bardzo ważny.

pf_1534060685

To tyle. Pochwalcie się w komentarzach, jakie książki przeczytaliście w ubiegłym miesiącu 🙂

Pozdrawiam,

Ania

P.S. Napisz, co sądzisz o tej recenzji!

A po codzienną dawkę książek zapraszam na mój Instagram Subiektywna Lista Lektur  (klik)

Nowa Fantastyka 08 (431) 2018

Uff, mimo wykańczających upałów udało mi się wreszcie przeczytać nowy numer „Nowej Fantastyki”. Bardzo pozytywną rzeczą jest w nim z pewnością to, że wreszcie na każdym kroku nie natykałam się na literówki.

Czego możecie spodziewać się po sierpniowej Nowej Fantastyce? Sporo dobrej publicystyki, świetne recenzje i opowiadania (Harlana Ellisona, Jacka Komudy). No i wydaje mi się, że na tym mogę zakończyć recenzję, ponieważ czasopismo pod względem zawartości trzyma wysoki poziom. Do tego znakomity wybór opowiadań o różnej długości (Komuda i Valentine należą do tych najdłuższych) i mamy gotowy przepis na świetne upalne popołudnie.

Publicystyka

Na ogromne wyróżnienie zasługuje tekst Witolda Vargasa „Legendarz od alkowy”. Autor w humorystyczny, ale przy tym niezwykle ciekawy, sposób opowiada o tak zwanych momentach w legendach słowiańskich. Jeśli interesują Was wodniki, utopce, rusałki oraz inne byty, których zadaniem było uwieść i wykorzystać Bogu ducha winnych śmiertelników, ten artykuł to zdecydowanie coś dla Was. Zresztą muszę w tym miejscu zauważyć, że Vargas trzyma poziom – wszystkie jego teksty są ciekawe i zachęcają do sięgnięcia po dodatkowe lektury. Super, tak trzymać!

Tradycyjnie zachwyciłam się felietonem Łukasza Orbitowskiego, który zrecenzował film pod tytułem „Pumpkinhead”. Już nawet zaczęłam rozglądać się za tym horrorem. Do moich ulubionych muszę dorzucić również tekst Tomasza Kołodziejczaka „Nasi milusińscy kosmici”, w którym stara się udowodnić, że dzieci to kosmici, którzy przybywają na Ziemię i prowadzą na niej badania (i stąd te wszystkie pytania spod znaku po co? i dlaczego?). Ciekawe i naprawdę zabawne.

Opowiadania

W tym numerze pojawiają się lepsze i gorsze historie (w mojej opinii, oczywiście). Zacznijmy od Jacka Komudy i jego „Hordy”. Mimo że słyszałam o tym autorze bardzo pochlebne opinie, to opowiadanie było moim pierwszym zetknięciem z jego twórczością. Wiem, że opisuje historię z elementami fantastyki, nadając wydarzeniom z przeszłości alternatywne zakończenie. Podobnie było zresztą i w tym opowiadaniu. Król Lazar toczy wojnę z obcym plemieniem, miałam wrażenie, że wzorowanym na Turkach, w którym ginie, a jego rycerze zostają albo zabici, albo oddani do niewoli. Ratuje się tylko niewielu, ci, którzy uciekają z pola bitwy lub na nie nawet nie trafiają. Jest to jedno z dwóch najdłuższych opowiadań i muszę przyznać, że nie należy do moich ulubionych.

W sekcji polskiej pojawił się również „Grabieżnik” Piotra Zawady. Jest to tekst o… no właśnie o czym? O stworzeniu, które się przeistacza w coś. I tyle. Krótkie opowiadanie o nie wiadomo czym i jak dla mnie zapchaj dziura (przepraszam, upał był jak czytałam i może nie zrozumiałam jego sensu/drugiego dna).

„Dwoje przy huśtawce” Krzysztofa Adamskiego to najprawdopodobniej odpowiedź na to, co mogłoby się stać, gdybyśmy ludzki mózg umieścili w ciele robota. Czy jest to jeszcze człowiek, czy maszyna bez uczuć. Co jeśli pojawią się jego wspomnienia z poprzedniego życia, tęsknota lub inne emocje? U Adamskiego zakończenie jest ponure.

Sekcja prozy zagranicznej składa się na opowiadania Harlana Ellisona, Paula McAuleya i Genevieve Valentine. 

„Żywy i zdrowy w samotnej podróży” Ellisona opublikowano w NF już po śmierci autora. Jak zauważa redakcja, jest to rodzaj pożegnania z twórcą. Tekst mówi o fragmencie podróży, którą odbywa Ćma – człowiek złamany przez życie, po nieudanym małżeństwie z o wiele młodszą od niego kobietą. O tym, co się stało opowiada przygodnie poznanym osobom, z którymi przesiaduje w barze. Opowiadanie jest nieoczywiste i pozostawia czytelnikowi wolność interpretacji.

Paul McAuley i jego „Elfy z Antarktyki” to opowieść o krainie, w której ludzie badają lady zamieszkiwane przez mamuty, dinozaury i inne stworzenia tak jakby wielkie zderzenie Ziemi z meteorytem nigdy nie miało miejsca. Jest to jedyne opowiadanie, którego nie skończyłam. Zirytowało mnie swoim bezsensem.

„Z Themis każdy pisze listy do domu” Genevieve Valentine opowiada o ludziach, którzy zostali wybrani do testowania nowej gry. Jednak oni myśleli, że fizycznie znajdują się na nowej planecie i ich zadaniem jest ją stworzyć: ukształtować teren, zadbać o pogodę, atmosferę i zadbać o odpowiednią florę i faunę. Cynizm twórców gry i walka oszukanych beta testerów to dodatkowe smaczki. Polecam, warto przeczytać.

Ocena

Podoba się, oj podoba 🙂

pf_1533456622